Teza / krótkie omówienie
rozpatrywania zgłoszeń o mobbingu prowadzone były przez Komisję Antymobbingową. Jej skład był wyznaczany przez dyrektora generalnego. W okresie od listopada 2013 roku do stycznia 2015 roku przeprowadzono trzy postępowani
Treść orzeczenia
--- STRONA 1 ---
Sygn. akt XXIV C 514/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 7 września 2016 roku Sąd Okręgowy w Warszawie Wydział XXIV Cywilny w składzie: Przewodniczący: SSO Jacek Tyszka Protokolant: sekretarz sądowy Marek Dobrogojski po rozpoznaniu w dniu 7 września 2016 roku w Warszawie na rozprawie z powództwa M. A. i J. M. (1) przeciwko (...) SA w W. i (...) sp. z o.o. w W. o ochronę dóbr osobistych 1. oddala powództwo; 2. zasądza od M. A. na rzecz (...) SA w W. kwotę 3.968,50 zł (trzy tysiące dziewięćset sześćdziesiąt osiem złotych pięćdziesiąt groszy) tytułem zwrotu kosztów procesu; 3. zasądza od M. A. na rzecz (...) sp. z o.o. w W. kwotę 4.148,50 zł (cztery tysiące sto czterdzieści osiem złotych pięćdziesiąt groszy) tytułem zwrotu kosztów procesu; 4. zasądza od J. M. (2) na rzecz (...) SA w W. kwotę 2.768,50 zł (dwa tysiące siedemset sześćdziesiąt osiem złotych pięćdziesiąt groszy) tytułem zwrotu kosztów procesu; 5. zasądza od J. M. (2) na rzecz (...) sp. z o.o. w W. kwotę 2.948,50 zł (dwa tysiące dziewięćset czterdzieści osiem złotych pięćdziesiąt groszy) tytułem zwrotu kosztów procesu. Sygn. akt XXIV C 514/15 UZASADNIENIE Pozwem z 29 maja 2015 roku, skierowanym przeciwko (...) SA w (...) sp. z o.o. w W., M. A. i J. M. (2) wnieśli o: 1. nakazanie (...) SA zaprzestania naruszania dóbr osobistych powodów w programach telewizyjnych, których nadawcą jest (...) SA, a także na portalach administrowanych przez (...) SA, poprzez zakazanie publikowania nieprawdziwych lub nieścisłych informacji przesądzających bądź sugerujących, jakoby powodowie byli odpowiedzialni za mobbing wobec podległych im pracowników (...), a także nakazanie pozwanej zaprzestania wykorzystywania zabiegów mających na celu wzbudzenie wśród widzów i czytelników przekonania o prawdziwości wyżej wymienionej informacji, w szczególności przez tytuły, układ tekstu, czy zdjęcia; 2. nakazanie (...) sp. z o.o. zaprzestania naruszania dóbr osobistych powodów w programach telewizyjnych, których nadawcą jest (...) sp. z o.o., poprzez zakazanie publikowania nieprawdziwych lub nieścisłych informacji przesądzających bądź sugerujących, jakoby powodowie byli odpowiedzialni za mobbing wobec podległych im pracowników (...), a także nakazanie pozwanej zaprzestania wykorzystywania zabiegów mających na celu wzbudzenie wśród widzów i czytelników przekonania o prawdziwości wyżej wymienionej informacji, w szczególności przez tytuły, układ tekstu, czy zdjęcia;
--- STRONA 2 ---
3. nakazanie (...) SA trwałego usunięcia, nie później niż w terminie 2 dni od dnia uprawomocnienia się wyroku w sprawie, z serwisów internetowych administrowanych przez (...) SA następujących publikacji wraz z zamieszczonymi w nich materiałami filmowymi: http://(...).html; http://(...).html; http://(...).html; http://(...).html; http://(...).html; 4. nakazanie (...) SA wyemitowania w programie telewizyjnym (...), w terminie 14 dni od uprawomocnienia się wyroku w sprawie, treści przeprosin w środku kadru, czarną, pogrubioną czcionką Times New Roman, o rozmiarze czytelnym dla przeciętnego widza, na białym tle z co najmniej pojedynczą interlinią, zgodnie z programem MS WORD, przed i po emisji premierowego (tj. nie powtórce), odcinka programu „(...) oraz równocześnie odczytanie treści przeprosin przez profesjonalnego lektora, w sposób płynny i zrozumiały, uwzględniający interpunkcję zawartą w tekście, na poziomie głośności odpowiadającym głośności poprzedzającej go audycji w taki sposób, aby oświadczenia nie oddzielały od samego programu żadne inne audycje, w tym sponsorskie i reklamowe, bez zastosowania jakichkolwiek zabiegów umniejszających jego znaczenie, rangę i powagę, przeprosin o następującej treści: „Przeprosiny Spółka (...) S.A. przeprasza Pana M. A. za opublikowanie szeregu nieprawdziwych i nieścisłych informacji przesądzających o rzekomym mobbowaniu przez niego pracowników zatrudnionych w (...). Powyższe informacje nie zostały potwierdzone żadnym orzeczeniem sądu lub jakiegokolwiek innego organu, a jedyne postępowanie w sprawie rzekomego mobbingu w (...) toczyło się w chwili publikacji w I instancji i nie dotyczyło bezpośrednio Pana M. A.. Źródła informacji w ramach wyemitowanych w stacji (...) audycji (...) na ten temat były jednostronne, a publikacja tych wiadomości dokonana została z naruszeniem zasad staranności i rzetelności dziennikarskiej. Niniejsze przeprosiny zostały opublikowane w wyniku przegrania przez wydawcę procesu sądowego. Bardzo przepraszamy za zaistniałą sytuację. (...) S.A.”; 5. nakazanie (...) SA wyemitowania w programie telewizyjnym (...) w terminie 14 dni od dnia uprawomocnienia się wyroku w sprawie, w dniach wykonania punktu 4. petitum, zapowiedzi przeprosin w środku kadru czarną, pogrubioną czcionką Times New Roman o rozmiarze czytelnym dla przeciętnego widza, na białym tle, z co najmniej pojedyncza interlinią, zgodnie z programem MS WORD, po emisji premierowego (tj. nie powtórce) odcinka programu (...) oraz równoczesne odczytanie tekstu przeprosin przez profesjonalnego lektora, w sposób płynny i zrozumiały, uwzględniający interpunkcje zawartą w tekście, na poziomie głośności odpowiadającym głośności poprzedzającej go audycji w taki sposób, aby oświadczenia nie oddzielały od samego programu żadne inne audycje, w tym sponsorskie i reklamowe, bez zastosowania jakichkolwiek zabiegów umniejszających jego znaczenie, rangę i powagę, przeprosin o następującej treści: „Przeprosiny Przed i po dzisiejszej emisji programu „(...) wyemitowane zostaną przez spółkę (...) S.A. przeprosiny dotyczące naruszenia dóbr osobistych Pana M. A. dokonanych w audycjach programu „(...).”; 6. nakazanie (...) SA opublikowania, w terminie 3 dni od uprawomocnienia się wyroku w sprawie, na głównej stronie internetowej serwisu „(...).pl”, czarną, pogrubioną czcionką Times New Roman 12 na białym tle, z co najmniej pojedynczą interlinią, zgodnie z programem MS WORD, w ramce o rozmiarze nie mniejszym niż 900x500 pikseli (px), w górnej części wyżej wymienionej strony, bez zastosowania jakichkolwiek zabiegów umniejszających znaczenie, rangę i powagę tekstu przeprosin, niezwłocznie po otwarciu strony internetowej, oraz utrzymania na niej przez 60 dni od dnia opublikowania, przeprosin o następującej treści: „Przeprosiny Spółka (...) S.A. przeprasza Pana M. A. za opublikowanie szeregu nieprawdziwych i nieścisłych informacji przesądzających o rzekomym mobbowaniu przez niego pracowników zatrudnionych w (...).
--- STRONA 3 ---
Powyższe informacje nie zostały potwierdzone żadnym orzeczeniem sądu lub jakiegokolwiek innego organu, a jedyne postępowanie w sprawie rzekomego mobbingu w (...) toczyło się w chwili publikacji w I instancji i nie dotyczyło bezpośrednio Pana M. A.. Źródła informacji w ramach wyemitowanych w stacji (...) audycji (...) na ten temat były jednostronne, a publikacja tych wiadomości dokonana została z naruszeniem zasad staranności i rzetelności dziennikarskiej. Niniejsze przeprosiny zostały opublikowane w wyniku przegrania przez wydawcę procesu sądowego. Bardzo przepraszamy za zaistniałą sytuację. (...) S.A.”; 7. nakazanie (...) sp. z o.o. wyemitowania w programie telewizyjnym (...), w terminie 14 dni od uprawomocnienia się wyroku w sprawie, treści przeprosin w środku kadru, czarną, pogrubioną czcionką Times New Roman, o rozmiarze czytelnym dla przeciętnego widza, na białym tle z co najmniej pojedynczą interlinią, zgodnie z programem MS WORD, przed i po emisji premierowego (tj. nie powtórce), odcinka programu „(...)” oraz równoczesne odczytanie treści przeprosin przez profesjonalnego lektora, w sposób płynny i zrozumiały, uwzględniający interpunkcję zawarta w tekście, na poziomie głośności odpowiadającym głośności poprzedzającej go audycji w taki sposób, aby oświadczenia nie oddzielały od samego programu żadne inne audycje, w tym sponsorskie i reklamowe, bez zastosowania jakichkolwiek zabiegów umniejszających jego znaczenie, rangę i powagę, przeprosin o następującej treści: „Przeprosiny Spółka (...) sp. z o.o. przeprasza Pana M. A. za opublikowanie szeregu nieprawdziwych i nieścisłych informacji przesądzających o rzekomym mobbowaniu przez niego pracowników zatrudnionych w (...). Powyższe informacje nie zostały potwierdzone żadnym orzeczeniem sądu lub jakiegokolwiek innego organu, a jedyne postępowanie w sprawie rzekomego mobbingu w (...) toczyło się w chwili publikacji w I instancji i nie dotyczyło bezpośrednio Pana M. A.. Źródła informacji w ramach wyemitowanych w stacji (...) audycji „(...)” na ten temat były jednostronne, a publikacja tych wiadomości dokonana została z naruszeniem zasad staranności i rzetelności dziennikarskiej. Niniejsze przeprosiny zostały opublikowane w wyniku przegrania przez wydawcę procesu sądowego. Bardzo przepraszamy za zaistniałą sytuację. (...) sp. z o.o.”; 8. nakazanie (...) SA wyemitowania w programie telewizyjnym (...), w terminie 14 dni od uprawomocnienia się wyroku w sprawie, treści przeprosin w środku kadru, czarną, pogrubioną czcionką Times New Roman, o rozmiarze czytelnym dla przeciętnego widza, na białym tle z co najmniej pojedynczą interlinią, zgodnie z programem MS WORD, przed i po emisji premierowego (tj. nie po powtórce), odcinka programu „(...) oraz równocześnie odczytanie treści przeprosin przez profesjonalnego lektora, w sposób płynny i zrozumiały, uwzględniający interpunkcję zawarta w tekście, na poziomie głośności odpowiadającym głośności poprzedzającej go audycji w taki sposób, aby oświadczenia nie oddzielały od samego programu żadne inne audycje, w tym sponsorskie i reklamowe, bez zastosowania jakichkolwiek zabiegów umniejszających jego znaczenie, rangę i powagę, przeprosin o następującej treści: „Przeprosiny Spółka (...) S.A. przeprasza Panią J. M. (2) za opublikowanie szeregu nieprawdziwych i nieścisłych informacji przesądzających o rzekomym mobbowaniu przez nią pracowników zatrudnionych w (...). Powyższe informacje nie zostały potwierdzone żadnym orzeczeniem sądu lub jakiegokolwiek innego organu, a jedyne postępowanie w sprawie rzekomego mobbingu w (...) toczyło się w chwili publikacji w I instancji i nie dotyczyło bezpośrednio Pani J. M. (2). Źródła informacji w ramach wyemitowanych w stacji (...) audycji (...) na ten temat były jednostronne, a publikacja tych wiadomości dokonana została z naruszeniem zasad staranności i rzetelności dziennikarskiej.
--- STRONA 4 ---
Niniejsze przeprosiny zostały opublikowane w wyniku przegrania przez wydawcę procesu sądowego. Bardzo przepraszamy za zaistniałą sytuację. (...) S.A.”; 9. nakazanie (...) SA wyemitowania w programie telewizyjnym (...) w terminie 14 dni od dnia uprawomocnienia się wyroku w sprawie, w dniach wykonania punktu 8. petitum, zapowiedzi przeprosin, w środku kadru, czarną, pogrubioną czcionką Times New Roman o rozmiarze czytelnym dla przeciętnego widza, na białym tle, z co najmniej pojedyncza interlinią, zgodnie z programem MS WORD, po emisji premierowego (tj. nie powtórce) odcinka programu (...) oraz równoczesne odczytanie tekstu przeprosin przez profesjonalnego lektora, w sposób płynny i zrozumiały, uwzględniający interpunkcje zawartą w tekście, na poziomie głośności odpowiadającym głośności poprzedzającej go audycji w taki sposób, aby oświadczenia nie oddzielały od samego programu żadne inne audycje, w tym sponsorskie i reklamowe, bez zastosowania jakichkolwiek zabiegów umniejszających jego znaczenie, rangę i powagę, przeprosin o następującej treści: „Przeprosiny Przed i po dzisiejszej emisji programu „(...) wyemitowane zostaną przez spółkę (...) S.A. przeprosiny dotyczące naruszenia dóbr osobistych Pani J. M. (2) dokonanych w audycjach programu „(...).” 10. nakazanie (...) SA opublikowania, w terminie 3 dni od uprawomocnienia się wyroku w sprawie, na głównej stronie internetowej serwisu „(...).pl”, czarną, pogrubioną czcionką Times New Roman 12 na białym tle, z co najmniej pojedynczą interlinią, zgodnie z programem MS WORD, w ramce o rozmiarze nie mniejszym niż 900x500 pikseli (px), w górnej części wyżej wymienionej strony, bez zastosowania jakichkolwiek zabiegów umniejszających znaczenie, rangę i powagę tekstu przeprosin, niezwłocznie po otwarciu strony internetowej, oraz utrzymania na niej przez 60 dni od dnia opublikowania, przeprosin o następującej treści: „Przeprosiny Spółka (...) S.A. przeprasza Panią J. M. (2) za opublikowanie szeregu nieprawdziwych i nieścisłych informacji przesądzających o rzekomym mobbowaniu przez nią pracowników zatrudnionych w (...). Powyższe informacje nie zostały potwierdzone żadnym orzeczeniem sądu lub jakiegokolwiek innego organu, a jedyne postępowanie w sprawie rzekomego mobbingu w (...) toczyło się w chwili publikacji w I instancji i nie dotyczyło bezpośrednio Pani J. M. (2). Źródła informacji w ramach wyemitowanych w stacji (...) audycji (...) na ten temat były jednostronne, a publikacja tych wiadomości dokonana została z naruszeniem zasad staranności i rzetelności dziennikarskiej. Niniejsze przeprosiny zostały opublikowane w wyniku przegrania przez wydawcę procesu sądowego. Bardzo przepraszamy za zaistniałą sytuację. (...) S.A.”; 11. nakazanie (...) sp. z o.o. wyemitowania w programie telewizyjnym (...), w terminie 14 dni od uprawomocnienia się wyroku w sprawie, treści przeprosin w środku kadru, czarną, pogrubioną czcionką Times New Roman, o rozmiarze czytelnym dla przeciętnego widza, na białym tle z co najmniej pojedynczą interlinią, zgodnie z programem MS WORD, przed i po emisji premierowego (tj. nie powtórce), odcinka programu „(...)” oraz równoczesne odczytanie treści przeprosin przez profesjonalnego lektora, w sposób płynny i zrozumiały, uwzględniający interpunkcję zawarta w tekście, na poziomie głośności odpowiadającym głośności poprzedzającej go audycji w taki sposób, aby oświadczenia nie oddzielały od samego programu żadne inne audycje, w tym sponsorskie i reklamowe, bez zastosowania jakichkolwiek zabiegów umniejszających jego znaczenie, rangę i powagę, przeprosin o następującej treści: „Przeprosiny Spółka (...) sp. z o.o. przeprasza Panią J. M. (2) za opublikowanie szeregu nieprawdziwych i nieścisłych informacji przesądzających o rzekomym mobbowaniu przez nią pracowników zatrudnionych w (...).
--- STRONA 5 ---
Powyższe informacje nie zostały potwierdzone żadnym orzeczeniem sądu lub jakiegokolwiek innego organu, a jedyne postępowanie w sprawie rzekomego mobbingu w (...) toczyło się w chwili publikacji w I instancji i nie dotyczyło bezpośrednio Pani J. M. (2). Źródła informacji w ramach wyemitowanych w stacji (...) audycji „(...)” na ten temat były jednostronne, a publikacja tych wiadomości dokonana została z naruszeniem zasad staranności i rzetelności dziennikarskiej. Niniejsze przeprosiny zostały opublikowane w wyniku przegrania przez wydawcę procesu sądowego. Bardzo przepraszamy za zaistniałą sytuację. (...) sp. z o.o.”; 12. w przypadku niewykonania prawidłowo przez pozwanych czynności określonych w punktach 4, 5, 6 i 7 petitum pozwu, upoważnienie M. A. do publikacji, na koszt pozwanych, treści oświadczeń wskazanych w tych punktach w programie (...) w analogicznym czasie antenowym i na stronie www.(...).pl; 13. w przypadku niewykonania prawidłowo przez pozwanych czynności określonych w punktach 8, 9, 10 i 11 petitum pozwu, upoważnienie J. M. (2) do publikacji, na koszt pozwanych, treści oświadczeń wskazanych w tych punktach w programie (...) w analogicznym czasie antenowym i na stronie www.(...).pl; 14. zasądzenie od (...) SA na rzecz M. A. kwoty 100.000 zł oraz na rzecz J. M. (2) kwoty 25.000 zł tytułem zadośćuczynienia w związku z naruszeniem ich dóbr osobistych z ustawowymi odsetkami od dnia doręczenia pozwanemu odpisu pozwu; 15. zasądzenie od (...) sp. z o.o. na rzecz M. A. kwoty 100.000 zł oraz na rzecz J. M. (2) kwoty 25.000 zł tytułem zadośćuczynienia w związku z naruszeniem ich dóbr osobistych z ustawowymi odsetkami od dnia doręczenia pozwanemu odpisu pozwu; 16. zasądzenie solidarnie od pozwanych na rzecz powodów zwrotu kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego według złożonego spisu, ewentualnie według norm przepisanych. W uzasadnieniu pozwu powodowie wskazali, że wskazane w żądaniach pozwu audycje i publikacje zawierały szereg nieprawdziwych i nieścisłych informacji, w szczególności, że powodowie dopuszczali się mobbingu wobec podległych im pracowników (...), a także przyczynili się do powstania u tychże pracowników rozstroju psychicznego i innych problemów zdrowotnych. W ten sposób doszło do naruszenia dobra osobistego powodów w postaci czci. Powodowie podkreślili, że sporne materiały zostały oparte na niewiarygodnych źródłach informacji, którymi byli skonfliktowani z (...) byli pracownicy. Pracownicy ci dopuszczali się wielu naruszeń swych obowiązków pracowniczych, a ich opinie były stronnicze. Dziennikarze zaniedbali nadto obowiązek skontaktowania się z powodami celem uzyskania ich stanowiska w sprawie. Swoimi bezprawnymi publikacjami autorzy spornych materiałów podważyli nienaganną dotychczas opinię powodów w (...), które od wielu lat jest miejscem pracy powodów. W tej sytuacji roszczenia zgłoszone pozwem były konieczne i uzasadnione (k. 2-35 – pozew). W odpowiedzi na pozew (...) SA w W. ( (...)) wniosła o oddalenie powództwa i zasądzenie kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa prawnego według norm przepisanych. W uzasadnieniu pozwana (...) zaprzeczyła, aby materiały wskazane w pozwie naruszyły dobra osobiste powodów. Zdaniem pozwanej nie zawierały one informacji nieprawdziwych, ani nieścisłych. Zostały oparte na wiarygodnych, powtarzających się relacjach pracowników (...), w które nie można było wątpić tylko z uwagi na brak potwierdzenia w prawomocnych orzeczeniach sądowych, tudzież z uwagi na fakt nie pozostawania relacjonujących osób w stosunku pracy z (...) i zgłaszania przez nie zastrzeżeń co do zasadności zakończenia stosunku pracy. W ocenie pozwanej zdarzenia opisywane przez tychże pracowników (...) mieściły się w definicji mobbingu. Wobec tego, że dziennikarze działali rzetelnie, publikacje miały na celu obronę społecznie uzasadnionego interesu, nie można uznać, że publikacje były bezprawne. Przemawiało to za oddaleniem powództwa (k. 165-176 – odpowiedź na pozew). Pozwana (...) sp. z o.o. w W. ((...)) również wniosła o oddalenie powództwa i zasądzenie kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa prawnego według norm przepisanych.
--- STRONA 6 ---
W uzasadnieniu pozwana (...) stanęła na stanowisku, że powodowie nie wykazali, aby publikacja spornych reportaży doprowadziła do naruszyła ich dóbr osobistych. Podkreśliła, że podstawowym elementem spornych materiałów była prezentacja opinii publicznej formułowanych przez pracowników (...) oskarżeń o mobbing. Dziennikarze działali w ramach przyznanych im prawem prasowym uprawnień do informowania społeczeństwa, jawności życia publicznego, kontroli i krytyki społecznej. Dziennikarze przygotowując publikacje rzetelnie gromadzili materiały i starannie przygotowali wybrany temat. Utrwalili wypowiedzi grupy pracowników (...) i zapoznali się z posiadanymi przez nich dokumentami. Rozmawiali z wieloma innymi niż bohaterowie reportażu pracownikami. Podjęli próby uzyskania informacji z (...), ale przedstawienia stanowiska w sprawie odmówili rzecznik prasowy i Biuro Prasy i Promocji Ministerstwa. Przedstawiciel (...) nie pojawił się również – pomimo zaproszenia – w programie emitowanym na żywo, w którym przedstawiono pierwszy z opisanych w pozwie reportaży. Bezprawność działania dziennikarzy wyłączało też dokonanie publikacji w interesie społecznym, który polegał na przekazaniu opinii publicznej informacji na temat skarg urzędników (...) dotyczących naruszania ich praw pracowniczych przez osoby pełniące funkcje kierownicze w resorcie (k. 220-240 – odpowiedź na pozew). W toku postępowania strony podtrzymały dotychczasowe stanowiska. Na podstawie materiału dowodowego zgromadzonego na wniosek stron Sąd ustalił następujący stan faktyczny. M. A. przez kilkanaście lat pracował w (...). Od 1 marca 2012 roku był najpierw zastępcą dyrektora generalnego (...), a następnie dyrektorem generalnym (...). (...) podjął 2 czerwca 2015 roku decyzję o zawieszeniu powoda w wykonywaniu obowiązków Dyrektora Generalnego (niesporne, k. 168 – pismo). J. M. (2) również od kilkunastu lat pracowała w (...). Od lutego 2013 roku pełniła obowiązki zastępcy dyrektora Departamentu (...) (niesporne). Wyrokiem z 8 marca 2013 roku, wydanym w sprawie VIII P 1276/12, z powództwa M. M. przeciwko (...) o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne, sprostowanie świadectwa pracy i zapłatę, Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie oddalił powództwo. Postanowieniem z 4 lutego 2014 roku, wydanym w sprawie XXI Pa 539/13, Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył postępowanie apelacyjne (k. 121 - postanowienie, k. 122 - wyrok). Zarządzeniem z 29 maja 2013 roku dyrektor generalny M. A. wprowadził w (...) Wewnętrzną Politykę Antymobbingową. Zgodnie z jej treścią postępowania w przedmiocie rozpatrywania zgłoszeń o mobbingu prowadzone były przez Komisję Antymobbingową. Jej skład był wyznaczany przez dyrektora generalnego. W okresie od listopada 2013 roku do stycznia 2015 roku przeprowadzono trzy postępowania antymobbingowe, wszystkie z inicjatywy dyrektora generalnego. W żadnym z postępowań Komisja nie stwierdziła zaistnienia działań / zaniechań noszących znamiona mobbingu (k. 310o.-312 – wewnętrzna polityka antymobbingowa, k. 313-314 – zestawienie). W piśmie z 31 maja 2013 roku M. A. wypowiedział M. D. (1) Naczelnikowi Wydziału w Departamencie (...) warunki umowy o pracę w zakresie stanowiska oraz miejsca wykonywania pracy, z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia. Po upływie tego okresu, proponowanym stanowiskiem pracy miał być główny specjalista w Wydziale (...) i (...) w Departamencie (...) (k. 104 – wypowiedzenie zmieniające). W piśmie z 2 grudnia 2013 roku M. A. odmówił wyrażenia zgody J. D. na dofinansowanie opłaty za I rok aplikacji radcowskiej, motywując to brakiem upływu odpowiedniego okresu od wcześniejszego dofinansowania (k. 90 – pismo). W pismach z 14 lutego 2014 roku, skierowanych do M. A. J. D. wskazała, że w związku z kolejnymi pomówieniami oraz nękaniem w miejscu pracy, obrażaniem jej i jej rodziny, naruszaniem dóbr osobistych i stosowaniem gróźb przekazuje sprawę do prokuratury (k. 79-80 – pismo). 21 lutego 2014 roku M. A. sporządził notatkę dotyczącą okoliczności przebiegu kontroli w (...) Oddziale Wojewódzkim (...). Załącznikami do przedmiotowego pisma były notatki sporządzone przez pracowników ministerstwa, którzy brali udział w kontroli, m.in. notatki służbowe sporządzone przez C. O., J. D. i K. I. (k. 64-69 – notatka z przebiegu kontroli, k. 70-71, 72-73, 74-76, 82-85, 86 – notatki służbowe).
--- STRONA 7 ---
W piśmie z 28 marca 2014 roku M. A. zażądał przedstawienia przez J. D. harmonogramu zajęć w ramach aplikacji radcowskiej. Podkreślono, że wobec braku zgody na odbywanie aplikacji wyjście na zajęcia może mieć wyłącznie charakter zwolnienia z pracy bez zachowania prawa do wynagrodzenia (k. 92 – pismo). W piśmie z 8 kwietnia 2014 roku M. A. wskazał, że w związku z przedstawieniem harmonogramu zajęć zobowiązuje J. D. do odpracowania 51 godzin i 15 minut czasu, w którym nie świadczyła ona pracy w związku z zajęciami na aplikacji radcowskiej (k. 94 – pismo). Pismem z 6 czerwca 2014 roku M. A. ukarał A. P. upomnieniem w związku z niedopełnieniem obowiązku rzetelnego i sprawnego wykonywania zadań, polegającego na sporządzeniu pisma z błędną odpowiedzią, niedochowanie należytej staranności (błędna sygnatura pisma) (k. 106 – kara upomnienia). Pismem z 9 czerwca 2014 roku, stanowiącym odpowiedź na pismo J. D., Szef Służby Cywilnej wskazał, że analiza pisma oraz wyjaśnień nie wskazywała na naruszenie przez M. A. obowiązków członka korpusu służby cywilnej i nie dawała podstaw do podejmowania ewentualnych czynności dyscyplinarnych (k. 288 – pismo). 24 października 2014 roku M. A. złożył W. D. oświadczenie o rozwiązaniu umowy o pracę z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia. Jako przyczynę wypowiedzenia wskazano m.in. brak przydatności do wykonywania pracy, nierzetelne i nieterminowe wykonywanie obowiązków, brak umiejętności interpersonalnych, brak samodzielności oraz jednostkowe przewinienia (k. 354-356 – oświadczenie o wypowiedzeniu umowy). 6 listopada 2014 roku zostało zorganizowane przez Dyrektora Generalnego M. A. spotkanie na temat relacji interpersonalnych w Departamencie (...) i komentowania kwestii związanych z życiem prywatnym Naczelnika Departamentu i osoby w nim zatrudnionej (k. 88 – notatka). W piśmie z 10 marca 2015 roku J. M. (2) poinformowała M. A. o wypowiedzi, którą miała skierować do M. S. A. P., a która w jej ocenie nosiła znamiona groźby (k. 110 – pismo). 16 marca 2015 roku A. P. otrzymała zawiadomienie o wszczęciu przeciwko niej postępowania wyjaśniającego w związku z możliwością naruszenia obowiązków członka korpusu służby cywilnej, poprzez skierowanie do M. S. wypowiedzi, która mogła wywołać obawę, że zostanie spełniona tj. noszącej znamiona groźby (k. 108 – zawiadomienie). W piśmie z 3 kwietnia 2015 roku, skierowanym do M. A., J. D. wskazała, że w związku z kolejnym agresywnym i szykanującym pismem zawierającym groźbę sprawa zostanie przekazana Okręgowej Izbie Radców Prawnych. J. D. zaznaczyła, że fakt odbywania przez nią aplikacji radcowskiej jest jej prywatną sprawą. W przypadku dalszych prób szykanowania o toczących się przeciwko M. A. sprawach karnych, jego działalności w (...), w tym o zgonach kilku pracowników z powodu nękania, oraz o osobach które zostały doprowadzone do ciężkiego rozstroju zdrowia miały być poinformowane media (k. 319o. – pismo). 7 kwietnia 2015 roku J. D. rozesłała pracownikom (...) list, w którym oskarżyła M. A. o nękanie pracowników resortu i bardzo krytycznie oceniła jego pracę jako dyrektora generalnego (...). Wezwała wszystkich pracowników pokrzywdzonych z uwagi na kierowane do nich przez powoda i osoby z nim współpracujące wyzwisk, gróźb, szantażu i poniżanie, aby zgłaszali takie przypadki na policję i autorce listu (k. 259-260 – list). Od 7 do 20 kwietnia 2015 roku M. A. przebywał na urlopie, ale miał dostęp do służbowej poczty elektronicznej. Podczas nieobecności zastępował go M. D. (2) – zastępca dyrektora generalnego (k. 647-649 – wniosek urlopowy i bilety lotnicze). 8 kwietnia 2015 roku do dziennikarzy (...) pracujących dla programu „(...) dotarła informacja o e-mailu pracownicy (...) J. D. skierowanym do pracowników Ministerstwa dotyczącym naruszania praw pracowniczych. Redakcja postanowiła zająć się sprawą. Nad tematem pracowali reporterzy A. O. i T. P. oraz dokumentalistki M. F. i J. P.. Równolegle sprawą zajmował się dziennikarz pracujący dla dziennika (...) – R. G.. 9 kwietnia 2015 roku M. F. zwróciła się pocztą elektroniczną do wspomnianego Biura Prasy i Promocji (...) o umożliwienie zrealizowania nagrania z udziałem rzecznika (...) K. B., który mógłby wypowiedzieć się w sprawie ewentualnego łamania praw
--- STRONA 8 ---
pracowniczych w resorcie. Zaproponowała spotkanie 10 lub 13 kwietnia 2015 roku i zadeklarowała dostosowanie do kalendarza rzecznika odnośnie godziny nagrania (k. 250 – wiadomość e-mail). W odpowiedzi, mailem z 13 kwietnia 2015 roku, przekazanym za pośrednictwem Biura Prasy i Promocji (...), rzecznik K. B. poinformował, że w związku z zarzutami dotyczącymi naruszenia praw pracowniczych i stosowania przemocy psychicznej wobec pracowników urzędu przez dyrektora generalnego M. A., (...) złożył zawiadomienie do Szefa Służby Cywilnej o możliwości naruszenia praw pracowniczych i zwrócił się z prośbą o wszczęcie postępowania wyjaśniającego. Rzecznik prasowy (...) podał, że ze względu na charakter sprawy konieczne jest wyjaśnienie i ustalenie czy faktycznie zostały popełnione czyny stanowiące naruszenie obowiązków członka służby cywilnej. (...) zwrócił się do dyrektora generalnego M. A. o złożenie stosownych wyjaśnień. Rzecznik wskazał też, że w przypadku, gdy zarzuty dotyczą dyrektora generalnego sprawą zajmuje się Szef Służby Cywilnej (k. 252-253 – wiadomość e-mail). E-mailem wysłanym 13 kwietnia 2015 roku o godz. 11.11 M. F. podziękowała za odpowiedź na jej wystąpienie z 9 kwietnia 2015 roku, jednocześnie zwróciła uwagę, że (...) pozostawiło bez reakcji prośbę o nagranie wypowiedzi przedstawiciela Ministerstwa na temat planowanego materiału. Zaprosiła przedstawiciela (...) do udziału w wieczornym programie „(...), w którym przygotowywany reportaż miał być wyemitowany. Zaznaczyła, że nie wyobraża sobie, żeby w dyskusji mogło zabraknąć głosu osoby reprezentującej (...) (k. 254 – e-mail). Dziennikarze i dokumentaliści pracując nad tematem oskarżeń o mobbing w (...) dotarli do kilkunastu byłych i obecnych pracowników tego resortu, którzy opowiedzieli im o niewłaściwym traktowaniu urzędników przez niektóre osoby z kierownictwa resortu. Sześcioro pracowników (...), a mianowicie: J. D., M. D. (1), W. D., M. M., A. P. i S. S., zgodziło się na przedstawienie swojego stanowiska przed kamerą z podaniem nazwisk i pokazaniem wizerunku (z wyjątkiem S. S.). Urzędnicy jako osoby uczestniczące w szykanowaniu pracowników i odpowiedzialne za mobbing wskazywali najczęściej: dyrektora generalnego M. A., kierującą Departamentem Ubezpieczenia Zdrowotnego J. M. (2) i E. K.. Niektórzy rozmówcy dziennikarzy pokazywali dokumenty dotyczące pozytywnego przebiegu dotychczasowej pracy, opowiadali o niewłaściwym sposobie ich traktowania przez obecną ekipę zarządzającą Ministerstwem i pokazywali dokumenty świadczące o podjęciu leczenia, w tym psychiatrycznego, wskazując, że miało ono związek z szykanami w miejscu pracy. Dziennikarze podjęli też starania, aby uzyskać stanowisko (...). Oprócz wysyłania przytoczonych wyżej e-maili wielokrotnie dzwonili do rzecznika prasowego Ministerstwa K. B. i biura prasowego resortu, ale nikt nie chciał wypowiedzieć się przed kamerą. Pomimo informowania o temacie planowanej publikacji (...) nie przekazało żadnych danych na temat sprawy, np. dotyczących urzędników, którzy wysuwali oskarżenia o mobbing. Nie powiodły się również próby kontaktu z powodami. W sekretariacie dyrektora generalnego dziennikarze dowiedzieli się, że jest nieobecny, nie wiadomo kiedy wróci. Żadnych informacji nie udzielił obecny wówczas w pracy zastępca dyrektora generalnego (zeznania świadków M. D. (1), S. S., J. D., W. D. i M. M. - e- protokół rozprawy z 28 października 2015 r., zeznania świadków M. F., A. O., R. G., J. P. - e-protokół rozprawy z 17 lutego 2016 r. i świadka T. P. - e-protokół rozprawy z 22 lutego 2016 r.). 13 kwietnia 2015 roku na kanale telewizyjnym (...) w programie „(...) przedstawiono reportaż dotyczący sprawy mobbingu w (...). Zapowiadający go dziennikarz stwierdził: „O (...) mówimy najczęściej, gdy przedstawiamy kłopoty finansowe polskiej służby zdrowia. Nie zastanawiamy się raczej kto tam pracuje, a tym bardziej w jakich warunkach. Przyjmujemy, że urzędnicy służby cywilnej to elita urzędnicza. Najwyższe wymagania i najwyższe standardy. Tymczasem ustaliliśmy, że w resorcie zdrowia łatwo zapaść na zdrowiu. Szczególnie, gdy jest się podwładnym jednego z najważniejszych tam ludzi. Myśli samobójcze, załamania nerwowe, strach przed pójściem do pracy. Na regularny mobbing w (...) skarży się wielu pracowników. Część z nich przerwała milczenie”. Głównym elementem reportaży stały się wypowiedzi pracowników (...): J. D., W. D. i M. D. (1). Z ich relacji wynikało, że w (...) miały miejsce przypadki mobbingu. W. D. opisała, że była poddana „seansom gorącego krzesła”. M. D. (1) mówiła, że wyznaczano zadania niemożliwe do wykonania w wyznaczonym czasie i zlecano poprawianie pism po kilkanaście razy, aby nękać pracowników. Pokazała dziennikarzom liczne dokumenty świadczące o wcześniejszych wysokich ocenach jej pracy i posiadanych kwalifikacjach. Obie urzędniczki oceniły, że na skutek złego traktowania musiały leczyć się psychiatrycznie. J. D. opowiedziała o okolicznościach zlecenia i przeprowadzenia kontroli prowadzonej w K. 4 lutego 2014 roku, po której dyrektor generalny w obraźliwy sposób udzielił jej ostrej reprymendy za opóźnianie kontroli i brak umiejętności jej przeprowadzenia. Jako sprawcę złego traktowania pracowników bohaterki reportażu wskazały dyrektora generalnego (...) M. A.. Przytoczony został również przypadek urzędnika, który przeszedł zawał serca, a kiedy musiał w stanie zagrożenia życia wyjść do lekarza w trakcie pracy – zagrożono mu karą dyscyplinarną. M. D. (1) powiedziała, że o problemie informowała różne osoby, w tym departament służby cywilnej w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów,
--- STRONA 9 ---
rozmawiała z wiceszefową sejmowej Komisji (...) poseł D. i posłem L., także z senatorem P., ale nic to nie dało. Autorzy reportażu zamieścili w nim również wypowiedź szefa sejmowej Komisji (...) posła T. L., który powiedział, że docierały do niego różne informacje na temat traktowania pracowników w (...) i próbował coś w tej sprawie zrobić. Oświadczył, że gotów jest ponownie zainteresować się problemem. Podana została nadto informacja, że (...) zapytany o sprawę właśnie powiadomił o niej Kancelarię (...), a Szef Służby Cywilnej właśnie rozpoczął postępowanie wyjaśniające i kontrolę. Szefowa Służby Cywilnej w Kancelarii (...) podała, że wiadomości o mobbingu w (...) docierały do niej od połowy 2013 roku. Zobowiązano więc dyrektora generalnego, aby usprawnił prace dyrektorów departamentów i uruchomił procedurę antymobbingową. Dyrektor generalny (...) M. A. wdrożył te zalecenia. Odtworzona została rozmowa jednego z autorów reportażu T. P. z rzecznikiem prasowym (...), który na prośbę o spotkanie i rozmowę w sprawie zarzutów wobec M. A. stwierdził, że nie może w tej sprawie się wypowiedzieć, gdyż skoro rzecz dotyczy dyrektora generalnego, to sprawą zajmuje się Szef Służby Cywilnej. Przygotowujący reportaż dziennikarze wskazali, że próbowali skontaktować się z M. A. w sprawie stawianych mu przez byłych pracowników zarzutów, jednakże przebywał on w tym czasie na urlopie i nie odbierał telefonu. Ministerstwo również poinformowało, że na czas trwania urlopu nie ma kontaktu z dyrektorem (k. 142 – płyta CD - program „(...) z 13 kwietnia 2015 roku). Tego samego dnia na kanale telewizyjnym (...) wyemitowano program „(...)”, w trakcie którego kontynuowano temat mobbingu w (...). Prowadzący dziennikarz na wstępie, stwierdził „Zaczynamy od skandalu w (...). Myśli samobójcze, strach przed wyjściem do pracy, lęki, załamania nerwowe, wizyty u psychiatry, inne problemy zdrowotne. To skrócona lista skutków mobbingu w (...), jakiego – zdaniem ofiar – dopuszczał się dyrektor generalny resortu.”. Dziennikarz dodał, że nie tylko dyrektor M. A. dopuszczał się mobbingu wobec pracowników, ale również „jedna z dyrektorek”. Zaprezentowano list byłej pracownicy Ministerstwa, proszącej o zachowanie anonimowości, w którym oceniła ona, że jedna z dyrektorek departamentu traktowała ludzi jak śmieci, lubiła powtarzać „i czemu pani płacze?; jeszcze dzień się nie skończył, jeszcze pani schrzani dziś kilka spraw, wtedy sobie pani popłacze”. W programie wypowiedział się nie pokazując twarzy i nie ujawniając swego nazwiska, pracownik (...), który stwierdził, że do niego również były kierowane takie szydercze uwagi. Powiedział, że mimo niepełnosprawności kazano mu pracować od 5.00 rano do 24.00 i zlecano zadania przekraczające zakres jego obowiązków. Podobnie traktowano innych pracowników. Kobiety płakały nie mogąc znieść tego napięcia. Anonimowy pracownik podał nadto, że złożył w swojej sprawie pozew do sądu i że sprawa jest w toku. J. D., W. D. i M. D. (1) oceniły, że problemy z traktowaniem pracowników zaczęły się od czasu objęcie stanowiska dyrektora generalnego przez M. A. i że wcześniej były one dobrze oceniane jako pracownice. W programie oprócz ostatnio wymienionych wystąpiła również M. M., zwolniona z pracy w (...) urzędniczka, która podobnie jak pozostałe bohaterki reportażu, wskazała, że jej zdaniem jedną z przyczyn mobbingu były zbyt wysokie, jak na poziom nowej kadry zarządzającej, kompetencje pracowników. M. M. powiedziała, że w jej departamencie panował bałagan i dochodziło do mobbingu, a kiedy opowiedziała o tym dyrektorowi generalnemu i poprosiła o przeniesienie gdzie indziej, otrzymała wypowiedzenie. M. D. (1) przytaczała fragmenty listu adresowanego do (...) informującego o złym traktowaniu pracowników, który jednak ostatecznie nie został wysłany do adresata. Wypowiedziała się przedstawicielka stowarzyszenia antymobbingowego, która oceniła, że zastraszanie pracowników jest powodowane brakiem kompetencji do zarządzania osób kierujących resortem zdrowia. Prowadzący program dziennikarz podsumował, że szokuje go, oburza i zdumiewa, że na nękanie skarżą się pracownicy (...), w którym troska o zdrowie powinna być najwyższą wartością (k. 142 – płyta CD - program „(...)” z 13 kwietnia 2015 roku). Skrót wypowiedzi, które zostały zaprezentowane w programie „(...) z 13 kwietnia 2015 roku, został opublikowany na stronie internetowej programu w artykule „(...)” (k. 45-47 - artykuł z komentarzami). 14 kwietnia 2015 roku na stronie internetowej programu „(...) został opublikowany zapis video materiału „Uwaga! po uwadze” z 13 kwietnia 2015 roku, opatrzonego podpisem „(…) W programie także o głośnej sprawie mobbingu w (...).” (k. 48-50 – wydruk strony internetowej, na której zamieszono film video z komentarzami). 15 kwietnia 2015 roku na kanale telewizyjnym (...) w programie „(...) nawiązano do wcześniejszego reportażu na temat sytuacji pracowników w (...). Prowadzący program dziennikarz zapowiadając krótki materiał poświęcony tej sprawie stwierdził: „(...). Wracamy do tej bulwersującej sprawy ujawnionej kilka dni temu przez nas oraz dziennik (...). Dziś udało nam się zapytać o tę aferę (...) B. A.”. Następnie wyemitowano materiał z konferencji prasowej (...), na której dziennikarka A. O. zadała pytanie na temat działań podjętych przez Ministra po otrzymaniu w lutym 2014 roku sygnałów o nieprawidłowościach w ministerstwie. (...) powiedział, że sprawę wyjaśniał wiceminister N., który z kolei oświadczył, że odbył wówczas rozmowę z dyrektorem generalnym i sprawa wydawała się wówczas wyjaśniona. Nie napływały nowe sygnały o nieprawidłowościach. Dodał, że sprawa powinna być wyjaśniona przez
--- STRONA 10 ---
zespół powołany przez Szefa Służby Cywilnej, a jeśli oskarżenia się potwierdzą nastąpi stanowcza reakcja. Prowadzący audycję wskazał, że temat będzie kontynuowany, gdyż dziennikarze dotarli do kolejnych świadków w sprawie (k. 142 – płyta CD – program „(...) z 15 kwietnia 2015 roku). W wyemitowanym 22 kwietnia 2015 roku na kanale telewizyjnym (...) programie „(...), kontynuowano temat mobbingu w (...). Pokazano kolejny reportaż A. O. i T. P.. Z. w nim rozmowę z A. P., pracownicą departamentu (...), która powiedziała, że przez 7-8 lat była oceniana pozytywnie jako pracownik, ale od chwili przyjścia nowej dyrekcji pracowało się jej coraz trudniej. Słyszała pod swoim adresem, że nic nie umie, nie potrafi dogadać się ze współpracownikami i że jest niepotrzebna. Zdarzyło się, że kiedy poszła do pani dyrektor z pismem, w którym był błąd, usłyszała, że dyrektor jej przyłoży. Powiedziała, że często płakała w pracy i że musi się leczyć u kilku specjalistów, w tym u psychiatry. Ponownie zaprezentowano wypowiedź W. D., która mówiło tym, że w czasie „seansów gorącego krzesła” słyszała uwagi, że jest nieporadna, nie dotrzymuje terminów, że pięcioletnie dziecko szybciej by zrobiło zleconą jej pracę. W reportażu pokazano spotkanie w domu jednej z bohaterek reportażu, w czasie którego rozmawiały one o mobbingu w (...), o gromadzeniu materiałów na temat niewłaściwego traktowania pracowników, w tym tworzeniu listy skarżących się na nękanie i zbieraniu informacji o przypadkach niewłaściwego traktowania pracowników. Zaprezentowano rozmowę z M. M., która powiedziała m. in, że zlecono jej przeanalizowanie sytuacji transplantologii w Polsce i wytyczenie ścieżek zmian, na co miała dwie godziny. Pracowała nad tematem prawie dwa dni, ale dyrektor jej departamentu bez głębszego zapoznania się oceniła jej pismo jako nienadające się do niczego. Opisała przypadek zwolnienia bardzo dobrej pracownicy bez uzasadnionej przyczyny. W komentarzu odautorskim widzowie usłyszeli, że sprawą zainteresowali się zwierzchnicy domniemanych sprawców mobbingu, a J. D. już dwa razy składa wyjaśnienia w Kancelarii (...). Sprawą zainteresowała się również prokuratura, która przed emisją reportaży odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie. W rozmowie z autorką reportażu J. D. powiedziała, że sprawa traktowania pracowników w (...) wynika z metod postępowania dyrektora generalnego, przyzwolenia i zachęcania przez niego dyrektorów, aby z pracownikami tak właśnie postępować. Przedstawicielka Państwowej Inspekcji Pracy poinformował, że podczas kontroli inspektor PIP może przeprowadzić anonimową ankietę na temat mobbingu, ale musi mieć na to zgodę pracodawcy, w tym przypadku dyrektora generalnego (...). W materiale zaprezentowano fragment rozmowy telefonicznej dziennikarza T. P. z M. A., który odmówił komentarza w sprawie wskazując, że komunikować się będzie poprzez oświadczenia lub podejmowanie działań przewidzianych w prawie prasowym (k. 142 – płyta CD - program „(...) z 22 kwietnia 2015 roku). Skrócona wersja materiału, który został zaprezentowany w programie „(...) z 22 kwietnia 2015 roku, została opublikowana na stronie internetowej programu w artykule „(...)” (k. 51-53 – artykuł z komentarzami). (...) wideo stanowiące fragment programu „(...) z 13 i 22 kwietnia 2015 roku, zatytułowane „(...)” i „(...)”, zostały udostępnione na stronie internetowej odtwarzacza (...).pl (k. 54-55, 56-57 – wydruki ze strony internetowej). Od 2 kwietnia do 21 maja 2015 roku Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadzała kontrolę w (...). W toku jej przeprowadzania nie ustalono, aby w (...) miały miejsca przypadki mobbingu (k. 124-139 - protokół kontroli). Pismem z 30 kwietnia 2015 roku powodowie wezwali (...) SA do zaprzestania rozpowszechniania informacji dotyczących stosowania przez powodów mobbingu wobec podwładnych, wizerunku powodów, niezwłocznego usunięcia dotyczących tej kwestii publikacji i materiałów filmowych, oraz opublikowania sprostowań (k. 143-155 – wezwanie). E-mailem z 26 maja 2015 roku M. F. – w związku z realizacją kolejnego reportażu poświęconego łamaniu praw pracowniczych – zwróciła się do Biura Prasy i Promocji (...) z prośbą o umożliwienie rozmowy przed kamerą z dyrektorem generalnym M. A. (k. 255 – wiadomość e-mail). W odpowiedzi na powyższa prośbę rzecznik prasowy (...) powiadomił M. F., e-mailem z 28 maja 2015 r., że dyrektor generalny przebywa na urlopie (k. 256 – wiadomość e-mail). Tego samego dnia powód drogą elektroniczną przesłał informację, że nie widzi możliwości nagrania z nim rozmowy (k. 257 – e-mail). Powód dołączył oświadczenie, datowane na 26 maja 2015 r., z którego wynika, że z jego strony nie było żadnego przyzwolenia na mobbing, nękanie czy znęcanie się nad pracownikami. Nie brał nigdy udziału w takich zdarzeniach, ani nie miał na ich temat żadnych wiarygodnych informacji. Reportaże wyemitowane w (...) i (...) uznał za rażąco nieprawdziwe, znieważające go i oparte wyłącznie na relacjach skonfliktowanych z pracodawcą pracowników (k. 258 – oświadczenie).
--- STRONA 11 ---
Postanowieniem z 2 czerwca 2015 roku Rzecznik Dyscyplinarny do spraw dyscyplinarnych osób zajmujących stanowiska dyrektorów generalnych urzędów umorzył postępowanie wyjaśniające prowadzone wobec M. A., w przedmiocie zarzutów: 1) nękania pracowników skutkującego zgonami / ciężkim rozstrojem zdrowia; 2) stosowania przemocy wobec pracowników (obrażanie, groźby, szantaż, szykanowanie itd.). W zakresie punktu 1. rzecznik wskazał, że z wyjaśnień przedstawionych przez M. A. oraz M. D. (2) brak jest podstaw do formułowania tego typu zarzutów. Zeznający w charakterze świadka M. J. wskazał, że zarzut nękania nie dotyczył M. A.. Nadto rzecznik wskazał, że nękanie osoby jest przestępstwem opisanym w art. 190a k.k. i może być rozpatrywane w postępowaniu karnym, w związku z czym brak jest podstaw do wyjaśniania tych kwestii w postępowaniu dyscyplinarnym. W odniesieniu do punktu 2. rzecznik zaznaczył, że dokonana analiza dokumentów oraz przesłuchań świadków nie potwierdziły stawianego zarzutu. Nadto biorąc pod uwagę przedmiot postępowania wyjaśniającego oraz ramy czasowe wynikające z art. 113 ust. 2 ustawy o służbie cywilnej sformułowany zarzut nie znajdował podstaw (k. 200-201 – postanowienie rzecznika). Orzeczeniem Wyższej Komisji Dyscyplinarnej Służby Cywilnej z 26 października 2015 roku M. A. został uniewinniony od zarzutu naruszenia obowiązków członka korpusu służby cywilnej poprzez przekazanie rzecznikowi dyscyplinarnemu sprzeciwu J. D. od upomnienia w sposób uniemożliwiający wszczęcie postępowania oraz szykanowanie pracownika z powodu odbywania aplikacji radcowskiej oraz umorzył postępowanie w zakresie zarzutu dotyczącego kierowania przez M. A. wyzwisk do J. D. na spotkaniu 5 lutego 2014 roku (k. 464-476 – orzeczenie z uzasadnieniem). Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił w oparciu o zgromadzone w sprawie dokumenty, których prawdziwość nie budziła wątpliwości i nie była kwestionowana przez strony. Nie stanowiły dowodu wyroki zapadłe w sprawie z powództwa E. M. przeciwko (...) (k. 59,60), jako że sprawa ta dotyczyła zdarzeń z 2010 roku, tj. z okresu zanim M. A. został powołany na stanowisko Dyrektora Generalnego. Strona powodowa przedłożyła szereg dokumentów, z których jej zdaniem wynikało, że w (...) nie dochodziło do mobbingu. Mowa w szczególności o następujących dokumentach: wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia Wydziału VIII Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z 27 stycznia 2014 roku w sprawie z powództwa M. L. (k. 62 - wyrok), wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie z 8 marca 2013 roku wydany w sprawie z powództwa M. M. – oddalający powództwo i postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie z 4 lutego 2014 roku (k. 121 - postanowienie, k. 122 - wyrok), protokół z kontroli przeprowadzonej w maju 2015 roku przez Państwową Inspekcję Pracy (k. 124-139), postanowienie Rzecznika Dyscyplinarnego do spraw osób zajmujących stanowiska dyrektorów generalnych urzędów wydane 2 czerwca 2015 roku, którym – po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego wobec powoda – umorzono to postępowania w zakresie nękania pracowników skutkującego zgonami lub ciężkim uszkodzeniem ciała i stosowania przemocy wobec pracowników (k. 200-201) i orzeczenie Wyższej Komisji Dyscyplinarnej Służby Cywilnej z 26 października 2015 roku uniewinniające M. A. od zarzutu naruszenia obowiązków członka korpusu służby cywilnej i umarzające postępowanie w pozostałym zakresie (k. 464-476 – orzeczenie z uzasadnieniem). W ocenie Sądu znaczenie tych dokumentów dla oceny stanu faktycznego sprawy nie było decydujące. Wskazane orzeczenia sądowe dotyczyły pojedynczych przypadków pracowników (...), w tym tylko jedno dotyczyło osoby występującej w reportażach wyemitowanych przez pozwanych. Z faktu, że miały miejsce przypadki, że pracownicy (...) bezpodstawnie oskarżali o mobbing swych przełożonych, albo nie umieli wykazać swych racji przed sądem, nie wynika, że niezasadne były relacje innych osób, które to relacje stały się kanwą spornych materiałów. Podobnie z orzeczeniami i ustaleniami rzecznika dyscyplinarnego i Państwowej Inspekcji Pracy. Dokumenty te – pomijając już kwestię, że cześć z nich powstała już po rozpowszechnieniu spornych materiałów, a istniejące wcześniej nie zostały przekazane dziennikarzom pomimo poszukiwania przez nich w (...) materiałów dotyczących mobbingu – nie wykluczały wiarygodności relacji pracowników (...) wysłuchanych przed dziennikarzy, a były jedynie świadectwem tego, że ich autorzy nie dokonali ustaleń świadczących o przypadkach mobbingu w tym resorcie. Jeśli chodzi o przesłuchanych w sprawie świadków, to M. D. (1), która pracowała w (...) od 1991 roku do grudnia 2013 roku, zeznała, że od 2005 roku do czerwca 2013 roku była przedstawicielem pracowników. Kiedy powód został dyrektorem generalnym, to zażądał od świadka pisemnego sprawozdania z działalności i planu działania na kolejny rok, ale nie chciał porozmawiać o problemach pracowników. W okresie, kiedy J. M. (2) była jeszcze naczelnikiem Wydziału Programów Zdrowotnych jej pracownicy skarżyli się na zachowania powódki mające – zdaniem świadka – znamiona mobbingu. Podobne informacje dochodziły do świadka, kiedy powódka zaczęła w lutym 2013 roku kierować Departamentem (...). Świadek podkreśliła, że w okresie, kiedy pełniła funkcję przedstawiciela pracowników starała się reagować na dochodzące do niej sygnały o mobbingu w Ministerstwie. Rozmawiała w tej
--- STRONA 12 ---
sprawie z dyrektorem Departamentu Służby Cywilnej i z parlamentarzystami, ale nic to nie dało. Świadek opisała sytuację oskarżenia przez J. M. (2) S. S. o samowolne opuszczenie miejsca pracy, pomimo, że pracownik, który był po zawale, wyszedł z pracy z bólem w klatce piersiowej i udał się do lekarza, co wykazał składając dokumenty diagnostyczne. Wszczęte postępowanie dyscyplinarne zakończyło się oczyszczeniem z zarzutów S. S.. Pracownicy Departamentu (...) skarżyli się też, że powódka zwraca się do nich w chamski sposób. Nie chcieli podpisać się na piśmie do (...) informującym o sytuacji, bo byli przestraszeni i myśleli, że to nic nie da, a powódka, z uwagi na prywatną znajomość z M. A., tylko nasili szykany. Oceniła, że w lipcu 2013 roku trafiła na leczenie do kliniki nerwic w Instytucie (...) z uwagi na sytuację w (...). Świadek S. S., urzędnik, przez wiele lat pracownik (...), zeznał, że J. M. (2) była jego bezpośrednią przełożoną, a M. A. jej zwierzchnikiem. Ocenił, że praca w (...) zakończyła się dla niego utratą zdrowia. Wskutek stresu i napięcia emocjonalnego w związku z pracą doznał zawału serca. Pojawiły się u niego schorzenia psychiczne. J. M. (2) jako zastępca Departamentu (...), gdzie świadek pracował, domagała się, by świadek – pomimo wcześniejszego zawału – pracował z przekroczeniem norm czasu pracy. Z uwagi na braki kadrowe świadek był obarczany dodatkowymi obowiązkami. Jego zdaniem powódka, za zgodą M. A., gnębiła go w pracy. Świadek obserwował również niestosowne zachowania J. M. (2), takie jak krzyczenie w czasie rozmowy i wyśmiewanie się – w stosunku do innych pracowników. Świadek zaznaczył również, że został niesprawiedliwie ukarany dyscyplinarnie za samowolne opuszczenie pracy. Pomimo wykazania dokumentacją medyczną, że wyjście z pracy było spowodowane stanem zdrowia, powód zatwierdził tę karę. W wyniku wniesienia sprzeciwu wszczęto postępowanie wyjaśniające, które oczyściło świadka z zarzutów. Świadek zaznaczył, że pomimo próśb nie został przez M. A. wysłuchany w sprawie jego sytuacji. Pamiętał zdarzenie, jak z udziałem M. D. (1) jako przedstawicielki pracowników, przygotowany został list do (...) informujący o złym traktowaniu pracowników w Departamencie (...). Z powodu obaw pracowników, że podpisanie się pod tym listem jeszcze pogorszy ich sytuację, dokument ten nie został wysłany do adresata. Umowa o pracę świadka została rozwiązana przez wypowiedzenie. Świadek wniósł powództwo o przywrócenie do pracy, jednakże zostało ono oddalone. Świadek J. D., urzędniczka służby cywilnej, jest zatrudniona od 15 lat w (...), od 10 lat w Wydziale Kontroli, w Departamencie Ubezpieczenia Zdrowotnego. Zeznała, że 4 lutego 2013 roku uczestniczyła w kontroli, która miała się odbyć w dwóch jednostkach w K. ( (...) Oddziale Wojewódzkim (...) i spółce (...)). Zwykle kontrole są poprzedzone przygotowaniami, przyjęciem planu kontroli, ale tym razem tak nie było. Wyraziła przypuszczenie, że pośpiech wynikał z opisania sprawy w Gazecie (...) i tygodniku (...). O kontroli świadek dowiedziała się w dniu jej przeprowadzenia, około godz. 11.30. Po drodze na miejsce kontroli kontrolerzy zatrzymali się w (...). Do K. dotarli około 17.00. Oceniła, że z uwagi na wcześniejsze zabezpieczenie dokumentów przez (...) i dużą ich ilość dokumentów w E. niemożliwe było tego dnia skserowanie ich i poświadczenie za zgodność. Również niemożliwe było jednoczesne rozpoczęcie kontroli w obu kontrolowanych miejscach. Następnego dnia, po powrocie do W., odbyła się rozmowa z powodem, o charakterze reprymendy, powód krzyczał, groził, podważał umiejętności zawodowe kontrolujących i stwierdzał, że teraz on nauczy ich prowadzić kontrole. Świadek czując się szykanowana zgłosiła sprawę do prokuratury. Spowodowało to nasilenie nieprzyjaznych działań polegających na przykład na domaganiu się w postępowaniu dyscyplinarnym przeciwko świadkowi kar niewspółmiernie surowych w stosunku do przewinień, czy wielokrotnym zobowiązywaniu do podania tych samych znanych już pracodawcy informacji, np. o godzinach uczestnictwa w zajęciach na aplikacji radcowskiej. Kiedy rozeszła się wiadomość o postawie świadka, zgłaszali się do niej inni pracownicy, zdaniem świadka sterroryzowani przez przełożonych realizujących polecenia powoda jako dyrektora generalnego. Podkreśliła, że tylko dzięki ujawnieniu sprawy w mediach złe traktowanie pracowników zakończyło się. Wszystkie wcześniejsze próby zahamowania zjawiska przemocy wobec pracowników nie przynosiły rezultatu. Nikt się sprawą nie interesował, ani prokuratura, ani Szef Służby Cywilnej, ani Okręgowa Izba Radców Prawnych. Świadek W. D., pracowała a (...) w latach 2009-2014. Zeznała, że pracując w (...) była poddawana „seansom gorącego krzesła”. Polegały one na wzywaniu świadka przez przełożoną E. K. i, przy współudziale koordynatora Wydziału, w którym pracowała świadek, czynieniu świadkowi różnych zarzutów. Świadek zeznała że zarzuty były niemerytoryczne, przykładowo, że inni pracownicy się z niej śmieją, że rozmawia się z nią jak z pięcioletnim dzieckiem. Na skutek tych rozmów świadek straciła poczucie, że jest przydatna w pracy, a nawet, że jej życie ma sens. Uznała, ze powinna udać się do specjalisty – psychiatry. Po rozmowie z psychiatrą uświadomiła sobie, że jest poddawana manipulacji, a działania podejmowane wobec niej w miejscu pracy, to znęcanie się. Podała, że do 2012 roku, kiedy dyrektorem generalnym w (...) został powód, a przełożoną świadka E. K., atmosfera w pracy była dobra, świadek była docenianym pracownikiem. Nowa przełożona nie chciała, aby świadek dalej pracowała, a świadek nie widziała powodów, aby sama miała odejść z pracy, stąd – zdaniem zeznającej – zaczęły się wspomniane „seanse gorącego krzesła”. Przełożona E. K.
--- STRONA 13 ---
stosowała też wobec świadka takie podejście, że zapraszała świadka na rozmowę w ważnej sprawie, następnie jednak oświadczała, że nie ma na nią czasu i świadek musi poczekać, świadek dowiadywała się w ciągu dnia pracy, czy może już porozmawiać, słyszała, że nie, zostawała więc po godzinach pracy, a w końcu okazywało się, że przełożona już wyszła z pracy. Sytuacje takie powtarzały się. Świadek drobiazgowo opisała też zgłaszanie przez przełożoną E. K. zastrzeżeń edytorskich do jej pracy, zdanie świadka błahych, z powodu których była zmuszona do długotrwałego pozostawania po godzinach pracy. Kiedy o 17.50 świadek, która wcześniej informowała o konieczności wyjścia z pracy z powodu wizyty lekarskiej wyszła, została przez powoda ukarana karą upomnienia. Wręczając upomnienie powód powiedział świadkowi, żeby nie robiła z siebie ofiary, był szyderczy, stwierdził, żeby świadek nie robi łaski, że pracuje. We wrześniu 2014 roku W. D. wniosła do sądu pozew z uwagi na stosowanie wobec niej mobbingu, a w październiku 2014 roku otrzymała oświadczenie o wypowiedzeniu stosunku pracy. Z dziennikarzami (...) i telewizji (...) spotykała się kilkukrotnie, pytali o dokumenty. Świadek pokazała im posiadane dokumenty, w tym dotyczące przebiegu jej leczenia. Świadek A. P. zeznała, że pracowała w (...) od 2007 do 2015 roku. Była pracownicą Departamentu (...). Powódka jako dyrektor tego Departamentu była jej przełożoną. Relacje z powódką świadek oceniła jako stale się pogarszające. Powódka zgłaszała wiele zastrzeżeń do jej pracy, padały uwagi, że świadek jest głupia i że powódka jej przyłoży. Zdarzyło się, że świadek po otrzymaniu powtórnej negatywnej oceny okresowej usłyszała od powódki, że jest zbędna w Departamencie (...). Świadek oceniła, że na skutek sposobu traktowania jej jako pracownika w (...) podupadła na zdrowiu, została „wykończona psychicznie” i leczy się psychiatrycznie. Na niewłaściwe traktowanie skarżyli się też wielu innych pracowników, z tym, że bali się o tym mówić. Zdarzały się osoby, które miały myśli samobójcze. Próby interwencji u ówczesnej przedstawicielki pracowników W. S. nic nie dawały. Świadek wiedziała, że został sporządzony, jeszcze z udziałem M. D. (1), list do (...), opisujący problemy pracowników. Zeznała, że szukała innego miejsca zatrudnienia, gdyż czuła, że jest nękana w pracy. Kiedy je znalazła rozwiązała stosunek pracy z (...) za porozumieniem stron. Świadek M. M. w okresie od września do grudnia 2012 roku była pracownicą Wydziału Transplantologii w Departamencie (...)(...). Zeznała, że w jej Wydziale była zła organizacja pracy, a pracownicy byli niewłaściwie traktowani, poniżani, więc poprosiła o przeniesienie do innego departamentu. Umówiła się na rozmowę z powodem jako dyrektorem generalnym, przedstawiła sytuację, uzyskała zapewnienie o zgodzie na zmianę miejsca pracy, pod warunkiem, że w nowym miejscu pracy znajdzie się wolne stanowisko. Rozmowa z powodem odbyła się w piątek, a w poniedziałek wręczono świadkowi oświadczenie o wypowiedzeniu umowy o pracę podpisane przez powoda. Decyzja o rozwiązaniu umowy nie została w żaden sposób umotywowana, a przełożeni świadka, w tym powód, odmówili spotkania i wyjaśnienia przyczyn wypowiedzenia umowy o pracę. Zeznała, że była świadkiem, jak pracownicy po rozmowach z powódką jako przełożoną płakali, pili melisę i opowiadali o poniżającym traktowaniu, o komentarzach pod ich adresem, że do niczego się nie nadają i są głupi. Zeznania świadków M. D. (1), S. S., J. D., W. D., A. P. i M. M. (e-protokół rozprawy z 28 października 2015 r.) były wzajemnie zbieżne, uzupełniały się i tworzyły spójną całość. Wersja zdarzeń przez nich przedstawiona była zgodna z zasadami doświadczenia życiowego. Przykładowo świadkowie zgodnie opowiedzieli o wyraźnym pogorszeniu się warunków pracy od czasu objęcia przez powoda funkcji dyrektora generalnego i obsadzenia stanowisk kierowniczych osobami przez niego wskazanymi, wśród których była powódka. Świadkowie zbieżnie zeznali, że to powód spowodował zmianę osoby będącej przedstawicielem pracowników, na mniej stanowczą w działaniach podejmowanych w obronie ich interesów. Zeznania omawianych świadków były szczegółowe, z podaniem nazwisk osób uczestniczących w opisywanych zdarzeniach, szczerze opisujące cały szereg rozmów, spotkań, okoliczności dotyczących relacji pracownik – przełożony. Świadkowie wyczerpująco opisali szereg okoliczności, np. próbę listownego poskarżenia się pracowników Departamentu (...) na sposób traktowania ich przez powódkę, która to próba spełzła na niczym, gdyż pracownikom nie starczyło determinacji, aby wysłać przygotowane pismo. Wydawało się nieprawdopodobne, aby wszystkie te okoliczności były wymyślone. Z uwagi na wspomnianą spójność zeznań, złożonych przez osoby, które pracowały w różnych komórkach organizacyjnych (...), część z nich nie znała się przez powstaniem spornych materiałów, Sąd ocenił zeznania wymienionych świadków jako wiarygodne. Zeznania te były dla Sądu świadectwem istnienia w dacie publikacji wiarygodnych relacji pracowników na okoliczność dochodzenia w (...) do mobbingu pracowników. Świadek M. F., dokumentalistka i reporterka pracująca dla (...), wskazała, że temat mobbingu w (...) został zgłoszony na kolegium redakcyjnym przez A. O., która dotarła do napisanego przez urzędniczkę z (...) J. D. listu otwartego do pracowników (...). Jego treść brzmiała na tyle wiarygodnie, że podjęto decyzję o przygotowaniu materiału. Nad reportażem pracowały cztery osoby - dwóch reporterów (A. M. i T. P.) i dwóch dokumentalistów (J. P. i M. F.). J. D. zgodziła się na rozmowę i udział w programie. Udało się także dotrzeć do innych osób (około 10), których wypowiedzi były spójne i wiarygodne. Opowiadane historie były konkretne
--- STRONA 14 ---
i szczegółowe; powtarzały się w nich nazwiska powodów. Ich treść wskazywała na to, że w (...) dochodzi do nieprawidłowości w traktowaniu pracowników. Powtarzały się historie o zlecaniu zadań niemożliwych do wykonania, albo zadań, których nie dało się wykonać w zakreślonym czasie. Inny motyw to wielokrotne poprawianie dokumentów, które nie wynikało z ich złego przygotowania, tylko służyło szykanowaniu osób nad nimi pracujących. Dziennikarze potwierdzali informacje, m.in. kontaktując się z osobami, które otrzymywały sygnały o nieprawidłowościach. Część pracowników (...) nie zgodziła się na ujawnienie nazwiska i wystąpienie przed kamerami. Przyznała, że nie sprawdzała, z jakich powodów niektórzy z wypowiadających się nie pracują już w Ministerstwie, ani czy wobec skarżących się na mobbing nie były podejmowane działania mobilizujące, dyscyplinarne. Świadek kontaktowała się telefonicznie z rzecznikiem (...) K. B., informując, w jakiej sprawie dzwoni. Rzecznik odesłał dziennikarkę do biura prasowego Ministerstwa. Świadek napisała więc e-maila, w którym opisała całą sprawę i poprosiła o wypowiedź ze strony (...). Świadek wysłała też do przedstawicieli Ministerstwa zaproszenie do udziału w programie na żywo, jednak pozostało ono bez odpowiedzi. Nikt z (...) nie chciał wypowiadać się przed kamerą na tematy poruszane w reportażach. Z powodem próbowała się też kontaktować J. P., ale odesłano ją do sekretariatu, gdzie dowiedziała się, że powód jest na urlopie. T. P. również próbował skontaktować się z M. A.. Udało się to po emisji pierwszego programu, jednakże powód odmówił komentarza w sprawie. Próby takie podjęto także wobec J. M. (2), jednakże nie udało się zaaranżować spotkania. Udało się natomiast skontaktować z Szefem Służby Cywilnej, ale nie przyszedł on do telewizji w dniu emisji, aby komentować pokazany właśnie reportaż. A. O., dziennikarka pracująca dla (...), zeznała, że osoby pracujące nad powstaniem spornych reportaży bardzo starały się nawiązać kontakt z powodami, ostatecznie jednak nie doszło do żadnego spotkania. Zainteresowanie tematem mobbingu w (...) zainicjował list otwarty J. D., skierowany do wszystkich pracowników (...). Treść listu była tak szokująca, że dziennikarze postanowili zająć się sprawą. Dotarli do około 20 osób, które przedstawiły spójne i szczegółowe opowieści. Przygotowania do emisji pierwszego programu trwały około tydzień. W tym czasie T. P. próbował skontaktować się z M. A., jednak nie udało się mu do niego dodzwonić. Nastąpiło to dopiero przed emisją drugiego programu. Świadek wskazała, że rzecznik ministerstwa K. B. torpedował wszelkie próby kontaktu z powodami. Wyprosił nawet świadka, kiedy przyszła do (...) z kamerą i chciała porozmawiać z jednym z powodów lub inną osobą z kierownictwa oskarżaną przez pracowników – E. K.. Po pierwszym reportażu do dziennikarzy zgłosiły się kolejne osoby. Informacje weryfikowano w rozmowach z kolejnymi osobami oraz w oparciu o dokumenty lekarskie, które pokazywali pracownicy (...). Świadek wskazał, że większość osób, do których udało się dotrzeć, korzystało z pomocy psychiatry. Świadek R. G., dziennikarz zatrudniony przez wydawcę dziennika (...), zeznał, że współpracował z dziennikarzami pracującymi dla (...) i (...), w czasie opracowywania tematu mobbingu w (...). Wskazał, że materiały były gromadzone i weryfikowane równolegle, przez osoby pracujące dla (...) i dla (...), a następnie dziennikarze wymieniali się informacjami. Zeznał, że rozmawiał z kilkunastoma osobami pracującymi w (...), z których tylko dwie nie potwierdziły konkretnymi faktami sytuacji o charakterze represji wobec pracowników. Wśród osób mówiących o nękaniu pracowników powtarzały się na przykład historie o zlecaniu w okresie przedświątecznym, przed zakończeniem dnia pracy dodatkowych zadań, przez co wymuszano na urzędnikach służby cywilnej zostawanie w pracy po godzinach, a zadania te można było wykonać w innym czasie. Mężczyźni wstydząc się relacjonowali, że z powodu stosunków w pracy mieli rozstroje żołądka, czy myśli samobójcze. Ustalił, że na rok przed spornymi publikacjami urzędnicy (...) zgłaszali skargi na mobbing zastępcy Szefa Służby Cywilnej D. D. i posłom. Rozmawiał kilkukrotnie o sprawie z rzecznikiem (...) K. B., wysyłał do niego pytania. Rzecznik mówił, że on wypowiada się za wszystkich pracowników, bagatelizował temat, twierdził, że Minister nie wiedział wcześniej o skargach pracowników, co zdaniem świadka nie było prawdą. Nie powiodła się próba skontaktowania się z samym powodem za pośrednictwem jego sekretarki. Wśród osób poddanych nękaniu był również poprzedni rzecznik dyscyplinarny, który nie zgodził się z zarzutami stawianymi pracownikowi przez J. M. (2), co spowodowało reakcję stojącego po jej stronie M. A.. Urzędnicy jako winnych mobbingu wymieniali najczęściej powodów i E. K.. Z relacji M. D. (1) świadek zapamiętał, że przez kilka lat była oceniana jako bardzo dobry pracownik, miała „całą szufladę wyróżnień, gratulacji i nagród”, a od kiedy przyszli powodowie, okazało się, że w ogóle nie nadaje się na pracownika (...). Wskazał, że nie uznał za istotną informacji, że dotyczący mobbingu audyt przeprowadzony przez służbę cywilną nie wykazał niczego niepokojącego, gdyż wiedział, że powód pozostawał w bliskich relacjach z osobami z kierownictwa służby cywilnej. Ocenił, że służba cywilna w aspekcie reagowania na przykłady mobbingu zawiodła. Świadek J. P., dokumentalistka pracująca dla (...), zeznała, że pomagała w zbieraniu materiałów do spornych reportaży. Gromadzenie materiałów przed emisją pierwszego reportażu trwało około tygodnia. Rozmawiała telefonicznie z kilkoma osobami, które oceniały, że były nękane w okresie pracy w (...). Jedna z byłych urzędniczek, która nie wyraziła zgody na udział w nagraniu, mówiła, że
--- STRONA 15 ---
z powodu mobbingu miała problemy zdrowotne. Świadek zeznała, że rozmawiała przede wszystkim z kilkoma osobami, które otrzymywały wcześniej sygnały o zjawisku, a mianowicie z szefową departamentu służby cywilnej w kancelarii premiera, posłanką z sejmowej komisji zdrowia i osobą z Krajowej Szkoły Administracji Publicznej. W sekretariacie powoda dowiedziała się, że jest on nieobecny, nie wiadomo, kiedy wróci i że o informacje należy zwrócić się do rzecznika prasowego. Z kolei rzecznik prasowy (...) K. B. nie był łatwo dostępny, nie miał czasu na udzielenie wypowiedzi. Świadek T. P., dziennikarz (...), wskazał, że pracował przy przygotowaniach materiałów dotyczących mobbingu w (...). Przeprowadzał rozmowę z urzędniczką J. D., a także z Szefową Służby Cywilnej. Rozmawiał w tej sprawie z rzecznikiem K. B. oraz starał się porozmawiać bezpośrednio z M. A. dzwoniąc na numer jego telefonu komórkowego. Przed pierwszą emisją nie odbierał telefonu. Później M. A. oświadczył, że odmawia komentarza w sprawie, co zostało zresztą zamieszczone w materiale. Świadek wskazał, że uzyskane informacje weryfikowała również dziennikarka A. O.. Przeprowadzano liczne rozmowy także z pracownikami, którzy nie chcieli ujawniać swoich danych i występować w programie. W opublikowanych materiałach została wykorzystana jedynie część nagranych rozmów. Świadek wskazał, że J. D. pokazywała mu, że po rozesłaniu listu otwartego jej skrzynka mailowa została zablokowana. Nagrania do pierwszego programu rozpoczęły się 9 kwietnia 2015 roku, przy czym proces zbierania informacji rozpoczął się wcześniej. Świadek wskazał, że z rozmowy z Szefem Służby Cywilnej wynikało, że postępowanie w sprawie związanej z J. D. jest na zaawansowanym etapie. Zarzuty J. D. były tożsame z nagranym materiałem. Zeznania świadków – dziennikarzy pracujących nad spornymi materiałami, a mianowicie: M. F., A. O., R. G., J. P. (e-protokół rozprawy z 17 lutego 2016 r.) i T. P. (e-protokół rozprawy z 22 lutego 2016 r.) były zgodne. Podobnie opisali proces zbierania materiałów, w tym przygotowanie pierwszego reportażu. W zbliżony sposób świadkowie opowiedzieli o braku woli osób z (...), aby przedstawić stanowisko drugiej strony sporu. W zeznaniach świadków powtarzały się relacje na temat sposobów niewłaściwego traktowania pracowników, informacje o urzędnikach, którzy z uwagi na warunki pracy podjęli leczenie, w tym psychiatryczne. Relacje wymienionych świadków korespondowały ze złożonymi do akt dokumentami, w tym z wydrukami korespondencji e-mail. W ocenie Sądu zasługiwały wobec tego na danie im wiary. Pewne rozbieżności np. odnośnie ilości osób, które opowiedziały o naruszaniu praw pracowników, należało spisać na karb upływu czasu i tego, że część przygotowań odbywała się równolegle i nie wszyscy dziennikarze i dokumentaliści mieli kontakt z taką samą grupą osób. Świadkowie K. I. i K. W., urzędniczki pracujące w (...), w Departamencie (...), wskazały, że uczestniczyły w kontroli 4 lutego 2014 roku. Kontrola miała charakter doraźny, nie była przygotowana, ani nie miała programu. K. I. i K. W. zeznały, że zostały oddelegowane, aby zapewnić prawidłowy skład osobowy. Zeznania wymienionych świadków należało ocenić przez pryzmat okoliczności, że były one pracownicami (...) i relacjonując zachowały bezwarunkową lojalność wobec pracodawcy. Stronniczo opisały przebieg kontroli w K., jako przykład utrudniania przez J. D. kontroli wskazały, że chciała zjeść obiad po drodze do K., kiedy właśnie nadeszła pora obiadowa, co obiektywnie oceniając jest normalną reakcją, a nie działaniem obstrukcyjnym. Oceniając zachowanie kierującej kontrolą J. D., którą opisały jako osobę niechętną kontroli i narzekającą na polecenia pracodawcy, pominęły kontekst wspomnianej kontroli polegający na jej nieprzygotowaniu, zleceniu jej pracownikom bez żadnego uprzedzenia i wydaniu polecenia wyjazdu na kontrolę do miasta odległego o trzy godziny jazdy samochodem w środku dnia (wyruszono ok. 13.00), co od razu stawiało pod znakiem zapytania możliwość dotarcia do kontrolowanych jednostek w porze ich normalnego funkcjonowania. Zdaniem świadków J. D. nie wykonała żadnych czynności kontrolnych, która to relacja stała w oczywistej sprzeczności z faktem, że wymieniona osoba była jedynym merytorycznie kompetentnym w zakresie prowadzonej kontroli pracownikiem, a po kontroli sporządziła protokół relacjonujący jej przebieg, co wynika ze złożonych w sprawie dokumentów, w tym notatek urzędowych. Widoczny brak obiektywizmu relacji świadków przemawiał – w ocenie Sądu – za nie daniem im wiary odnośnie zaprezentowanego opisu przebiegu kontroli w K.. Świadek M. K. zeznał, że uczestniczył jako kierowca w kontroli z 4 lutego 2014 roku. Wskazał, że J. D. poinformowała go na początku, żeby wolno prowadził samochód, bo ma chorobę lokomocyjną, i że musi siedzieć z przodu samochodu. J. D. zarządziła postój w C., w celu spożycia posiłku. Ponadto krytykowała przełożonych oraz sposób przeprowadzenia kontroli. Nie było podstaw, aby odmówić świadkowi wiarygodności. Świadek M. S., urzędniczka pracująca w (...), podwładna powódki, zaprzeczyła, jakoby w jej obecności powodowie dopuszczali się działań mogących nosić znamiona mobbingu. Szeroko opisała natomiast własne złe relacje z A. P.. Świadek wskazała, że A. P. odnosiła się do niej arogancko, ignorowała jej polecenia służbowe, roznosiła plotki na temat jej życia prywatnego. Przejawiała
--- STRONA 16 ---
również lekceważący stosunek do pracy i nie przykładała się do wykonywania obowiązków. Świadek wskazała, że zachowanie A. P. było przedmiotem spotkania dotyczącego kultury pracy, w którym uczestniczyli powodowie. Wszelkie uwagi pod swoim adresem A. P. przyjmowała jako atak. Z uwagi na zastrzeżenia co do jakości pracy i współpracy z innymi pracownikami świadek, jako przełożona, wystawiła A. P. negatywną ocenę. Po otrzymaniu oceny A. P. miała skierować do świadka słowa „Życzę ci wszystkiego najgorszego. Mam nadzieję, że spotka cię coś złego”. Świadek wskazała również, że A. P. twierdziła, że w przypadku wrogich działań wobec jej osoby będzie się leczyła i posądzała o mobbing. Oceniając relację świadka M. S. należało zważyć, że jej zeznań dotyczących zachowań A. P. nie potwierdzały inne dowody przeprowadzone w sprawie. Sprzeczne z zasadami doświadczenia życiowego były te fragmenty zeznań świadka, z których wynikało, że to w istocie pracownicy byli sprawcami mobbingu wobec przełożonych w (...). Wobec tego Sąd ocenił, że zeznania M. S. nie stanowiły wartościowego materiału dowodowego i nie oparł się na nich ustalając stan faktyczny. Powódka J. M. (2) zaprzeczyła w swoich zeznaniach, jakoby stosowała mobbing wobec pracowników. Podkreśliła, że prowadzone w następstwie doniesień medialnych kontrole nie potwierdziły zarzutów. Powódka wskazała, że żaden dziennikarz nie kontaktował się z nią przed emisją programów, w celu weryfikacji zdobytych informacji. W ocenie powódki M. D. (1) nie potrafiła zarządzać ludźmi oraz nie posiadała dostatecznej merytorycznej wiedzy. Do powódki dotarły informacje, że M. D. (1) po tym jak przestała być naczelnikiem wydziału chciała zaszkodzić powódce, m.in. dzięki znajomościom w telewizji. W odniesieniu do S. S. powódka wskazała, że miał on powierzone jedno zadanie, tj. przygotowywanie sprawozdań z realizacji polityki alkoholowej, co wykonywał nienależycie i ze znacznym opóźnieniem. Przyczyną wszczęcia przeciwko niemu postępowania dyscyplinarnego było nieprzedstawienie dokumentów, pomimo wcześniejszego polecenia. Kolejne przewinienia, np. udzielenie odpowiedzi na interpelację poselską po kilku miesiącach, stały się przyczyną wypowiedzenia stosunku pracy. W odniesieniu do A. P. powódka wskazała, że początkowo dobrze wykonywała obowiązki. Później pojawiły się jednak problemy, brak dyscypliny pracy. Za udzielenie błędnej odpowiedzi na zapytanie i błędne oznaczenie sygnatury sprawy A. P. została ukarana naganą. Powódka wskazała, że normalna była dla niej praca po 300 godzin miesięcznie, jednocześnie jednak zaprzeczyła, by zmuszała pracowników do wydłużonej pracy. Powód M. A. w swoich zeznaniach wskazał, że od 2003 roku pracował w (...). Publikację materiałów filmowych i artykułów na temat mobbingu w (...) powód ocenił jako medialną nagonkę i wydanie na niego wyroku. Powód zaznaczył, że żaden z dziennikarzy nie kontaktował się z nim w celu wyjaśnienia sytuacji czy też umożliwienia przedstawienia jego punktu widzenia. Powód dostał polecenie udania się na urlop oraz nieudzielania komentarzy w sprawie, by nie zaogniać sytuacji. Wszczęte postępowania i kontrole, w tym Państwowej Inspekcji Pracy i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (gdzie „musiano coś znaleźć”) nie wykazały nieprawidłowości. Powód miał świadomość, że jego odwołanie ze stanowiska jest w takiej sytuacji nieuniknione - ostatecznie miało miejsce w lipcu 2015 roku. Powód zaprzeczył, jakoby w czasie, kiedy pełnił funkcję dyrektora generalnego, dochodziło do mobbingu w ministerstwie. Powód podkreślił, że nie dochodziło do częstych zwolnień pracowników, a każdy przypadek był przez niego indywidualnie sprawdzany. Powód zaznaczył również, że w 2013 roku w ramach dobrych praktyk przyjęta została polityka antymobbingowa, zaś badaniem spraw zajmowały się powoływane ad hoc komisje. W czasie, gdy był dyrektorem generalnym, żadne toczące się przed komisją postępowanie nie potwierdziło zarzutów mobbingu. W odniesieniu do rozwiązania stosunku pracy z M. M. powód wskazał, że wynikało ono z negatywnych ocen jakości pracy. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku W. D., która początkowo dobrze wypełniała swoje obowiązki (za co otrzymała nawet dwie nagrody), następnie jednak zaczęła je zaniedbywać. Również praca A. P. była oceniana negatywnie, co stało się przyczyną wypowiedzenia jej umowy o pracę. Ponadto powód wskazał, że rozsiewała ona plotki na temat M. S. oraz kierowała do niej groźby karalne, co było przyczyną ukarania jej upomnieniem. W przypadku M. D. (1) powód wskazał, że umowa o pracę została rozwiązana na jej wniosek, z uwagi na przedłużające się zwolnienia lekarskie i konieczność dalszego leczenia. Powód zaznaczył, że skierowane do M. D. (1) wypowiedzenie zmieniające związane było ze zmianą struktury organizacyjnej jednostki, w której pracowała. Powód szeroko opisał również zachowania J. D., która nie informowała go o podjęciu zajęć w ramach aplikacji radcowskiej oraz brak podstaw do ich sfinansowania. Powód zaznaczył, że J. D. nie wykazywała faktu uczęszczania na zajęcia w ewidencji czasu pracy oraz pobierała za ten czas wynagrodzenie. Powód wskazał na skandaliczne – jego zdaniem – zachowanie J. D. w związku kontrolą 4 lutego 2014 roku oraz w trakcie spotkania, które odbyło się następnego dnia. Przesłanie przez J. D. wiadomości do wszystkich pracowników listu otwartego spowodowało zablokowanie jej skrzynki e-mailowej, która nie jest przeznaczona do takich celów. Zeznania powodów należało ocenić z ostrożnością, gdyż jako osoby zainteresowane w sprawie mieli oni bezpośredni interes w przedstawianiu okoliczności sprawy w korzystny dla siebie sposób. Powodowie nie wypadli przekonująco, kiedy twierdzili, że zarzuty o mobbing wynikałby ze słusznych, ich zdaniem, decyzji dyscyplinujących wobec pracowników i z faktu rozwiązania z częścią z
--- STRONA 17 ---
nich stosunków pracy. Pomijając kwestię jakości pracy bohaterów spornych audycji i innych osób przedstawiających podobne relacje, które to zagadnienia nie były bezpośrednio przedmiotem sprawy, należało zauważyć, że nie każdy pracownik oceniany negatywnie przez pracodawcę i zwolniony z pracy wysuwa oskarżenia o mobbing. Powtarzalność tych oskarżeń, szczegółowość opisywanych przez urzędników (...) przykładów niewłaściwego podejścia do pracowników, konsekwencja z jaką pracownicy (...) wskazywali na powodów i E. K., jako osoby dopuszczające się mobbingu, przemawiały za uznaniem, że proste zaprzeczenie przez powodów prawdziwości wspomnianych oskarżeń i wskazanie że miały one źródło w konflikcie wspomnianych pracowników z pracodawcą na tle niewłaściwego wykonywania obowiązków pracowniczych - nie mogło być uznane za wiarygodne. O rozbieżności zeznań powoda z rzeczywistym przebiegiem wypadków świadczyły też jego słowa, że nikt z dziennikarzy nie kontaktował się z nim, aby poznać jego stanowisko. Jak wynika wprost z nagrania stanowiącego fragment reportażu z 22 kwietnia 2015 roku powód odmówił dziennikarzowi rozmowy i nie chciał wypowiedzieć się w sprawie. Pismem z 13 maja 2016 roku pozwana (...) wniosła o dopuszczenie dowodu z przesłuchania trzynastu nowych świadków, wymienionych w piśmie (k. 711-718 – pismo). Wniosek ten należało oddalić jako spóźniony (art. 207 § 6 k.p.c.). Pozwana nie wykazała, że o istnieniu wskazanych świadków dowiedziała się tuż przed wniesieniem pisma, a z okoliczności sprawy wynikało, że jej dziennikarze znali szereg nazwisk osób, które przedstawiały podobne relacje, jak przesłuchani w sprawie pracownicy (...), już w okresie publikacji spornych materiałów. Po wtóre przeprowadzone postępowanie dowodowe wykazało, w ocenie Sądu, że autorzy spornych materiałów prasowych w okresie publikacji dysponowali wiarygodnymi relacjami na temat mobbingu w (...), zatem prowadzenie postępowania na tę wykazaną już wcześniej przeprowadzonymi dowodami okoliczność było niepotrzebne (art. 217 par. 3 k.p.c.). Nie zasługiwał też na uwzględnienie wniosek (...) zawarty we wspomnianym piśmie o zwrócenie się do Prokuratury Rejonowej W.Północ o udzielenie informacji na temat stanu sprawy 4Ds. 724/15, gdyż fakty, że zeznawało w niej około 100 osób, a około 20 ma status pokrzywdzonych nie były sporne, zaś powód oświadczył, że nie był w tej sprawie przesłuchany, ani nie postawiono mu żadnych zarzutów, czemu nie było podstaw nie uwierzyć. Sąd zważył, co następuje. Stosownie do art. 38 ustawy z 26 stycznia 1984 roku prawo prasowe (Dz.U. nr 5, poz. 24 ze zm.), odpowiedzialność cywilną za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego ponoszą autor i redaktor lub inna osoba, którzy spowodowali opublikowanie tego materiału, oraz wydawca. Odpowiedzialność wydawcy materiału prasowego wynika więc wprost z zacytowanego przepisu. Pozwane spółki nie kwestionowały, że – co do zasady – jako wydawcy programów emitowanych w kanałach telewizyjnych (...) i (...), a (...) jako wydawca portali internetowych (...).pl i (...).pl, ponoszą odpowiedzialność cywilną za ewentualne naruszenie dóbr osobistych spowodowane emisjami programów we wspomnianych kanałach telewizyjnych i publikacjami na wymienionym portalu. Wskazać w tym miejscu trzeba, że w rozumieniu art. 7 ust. 2 pkt 1 ustawy prawo prasowe, prasa oznacza publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości, ukazujące się nie rzadziej niż raz do roku, opatrzone stałym tytułem albo nazwą, numerem bieżącym i datą, a w szczególności: dzienniki i czasopisma, serwisy agencyjne, stałe przekazy teleksowe, biuletyny, programy radiowe i telewizyjne (…). Pojęciem prasy objęty są zatem, obok m. in. audycji telewizyjnych, również portale internetowe takie jak (...).pl. i (...).pl. Zgodnie z art. 23 k.c., dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Dobra osobiste – o których mowa w przytoczonym przepisie – to wartości niematerialne łączące się ściśle z jednostką ludzką, decydujące o jej pozycji w społeczeństwie, stanowiące wyraz jej odrębności psychicznej. Wprost wskazana w przytoczonym przepisie cześć, to zgodnie ze słownikowym znaczeniem tego pojęcia: szacunek, poważanie, honor, dobre imię i godność. Przyjmuje się, że cześć to zarówno cześć wewnętrzna (godność osobista, poczucie własnej wartości), ale także cześć zewnętrzna utożsamiana z dobrą sławą, pozytywną opinią, szacunkiem, którym obdarza daną osobę jej otoczenie. Dobre imię i godność, to pojęcia obejmujące wszystkie dziedziny życia osobistego, zawodowego i społecznego. Naruszenie czci może nastąpić zarówno przez pomówienie o ujemne postępowanie w życiu osobistym i rodzinnym, jak i przez zarzucenie niewłaściwego postępowania w życiu zawodowym, naruszające dobre imię danej osoby i mogące narazić ją na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu lub innej działalności (por. wyroki Sądu Najwyższego z 29 października 1971 r., II CR 455/71 i z 9 października 2002 r., IV CKN 1402/00). Jak wskazuje się w doktrynie naruszenie czci może polegać nie tylko
--- STRONA 18 ---
na ukształtowaniu złej opinii na temat danej osoby, ale i pozbawieniu dobrej poprzez zgłoszenie pod czyimś adresem podejrzeń, insynuacji lub sugestii, co do nagannego postępowania, również przyobleczonych w formę pytań (tak J. Barta, B. Markiewicz, Media a dobra osobiste, Warszawa 2009, s. 45). Rozważenia wymagało czy publikacje wskazane w uzasadnieniu pozwu doprowadziły do naruszenia dobrego imienia powodów, gdyż to o ochronę tego dobra osobistego wnieśli oni w pozwie. Dokonując oceny czy nastąpiło naruszenie wskazanego dobra osobistego powodów należało zastosować kryteria obiektywne, uwzględniające odczucia ogółu i powszechnie przyjmowane normy postępowania. W orzecznictwie Sądu Najwyższego wyrażony został słuszny pogląd, że przy dokonywaniu oceny istotna jest obiektywna reakcja opinii publicznej (por. wyrok Sądu Najwyższego z 26 października 2001 r. z uzasadnieniem, V CKN 195/01, LEX nr 53107). Wysunięte w spornych materiałach zarzuty o uczestnictwie powodów w mobbingu, do którego miało dochodzić w (...), w opinii publicznej z pewnością zostały odebrane jako zniesławiające i dyskredytujące. Oskarżenia o nękanie podległych pracowników i doprowadzanie ich do rozstroju zdrowia, w odczuciu przeciętnego odbiorcy, stawiały powodów w bardzo negatywnym świetle, jako osoby, które nie potrafiły znaleźć się na powierzonych im stanowiskach. Krytyczna ocena powodów wynikająca ze spornych publikacji była tym mocniejsza, że powodowie byli urzędnikami korpusu służby cywilnej, a M. A. zdobył tytuł radcy prawnego. Od powodów można było zatem oczekiwać przestrzegania podwyższonych standardów etycznych, a nie zachowań takich, o jakie oskarżono ich w spornym materiale. Nie budziło zatem wątpliwości, że rozpowszechnienie wspomnianych oskarżeń naruszyło dobre imię powodów i naraziło ich – w tym jako osoby pełniące wyższe funkcje kierownicze w (...) i znane w swoim środowisku – na utratę szacunku i zaufania niezbędnego do pełnienia przez nich ich ról społecznych. To samo dotyczy treści podważających profesjonalizm powoda. Z zawartej w spornym materiale wypowiedzi pracownicy (...) wynika, że M. A. wydał polecenie służbowe niemożliwe do wykonania. Dyskredytowanie osoby polegające na podważaniu jej umiejętności zawodowych niewątpliwie narusza jej dobre imię na szwank. Pozwani podnieśli, że o naruszeniu dóbr osobistych powódki J. M. (2) nie można było mówić, gdyż w spornych materiałach nie ujawniono jej wizerunku, ani nie podano imienia i nazwiska. W odniesieniu do tego zapatrywania należało zauważyć, że pomimo nie podania wprost danych identyfikujących powódkę, wypowiedzi pracowników (...) składające się na sporne reportaże, zawierały treści wskazujące, że jednym ze sprawców mobbingu była osoba kierująca Departamentem (...), co jednoznacznie odnosiło się do powódki, która taką właśnie funkcję pełniła. Było to czytelne tak dla samej powódki, jak i kręgu osób zorientowanych w strukturze organizacyjnej (...). Dla określenia czy w ogóle doszło do naruszenia dobrego imienia powódki nie miało znaczenia, że przeciętny odbiorca nie mógł zidentyfikować powódki, jako jednej z osób, które odpowiadały za mobbing w (...). Dla ustalenia, że doszło do naruszenia dobra osobistego nie jest konieczne, aby czynność skutkująca naruszeniem została podjęta wobec szerokiego kręgu osób. Zgodnie z art. 24 § 1 k.c. ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. Z treści tego przepisu wynika zatem, że nie każde działanie wkraczające w sferę dóbr osobistych zasługuje na ochronę prawną, lecz tylko takie działanie, które jest bezprawne. Przytoczony przepis wprowadza domniemanie bezprawności naruszenia dóbr osobistych. Ten, kto przedsięwziął działanie naruszające dobro osobiste musi wykazać, że był do tego uprawniony. Ciężar udowodnienia braku bezprawności, czyli ciężar wykazania, że zachodziła choćby jedna z okoliczności wyłączających bezprawność działania spoczywał zatem na pozwanych. Do okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia dóbr osobistych na ogół zalicza się: 1) działanie w ramach porządku prawnego, tj. działanie dozwolone przez obowiązujące przepisy prawa; 2) wykonywanie prawa podmiotowego; 3) zgodę pokrzywdzonego; 4) działanie w celu ochrony społecznie uzasadnionego interesu. Bezprawność działania osoby naruszającej dobra osobiste wyłącza zatem działanie podjęte na podstawie przepisów prawa i mieszczące się w granicach uprawnień tej osoby. Jak stanowi art. 1 prawa prasowego, prasa, zgodnie z Konstytucją Rzeczpospolitej Polskiej, korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Stosownie do art. 6 ust. 1 prawa prasowego, jest zobowiązana do prawdziwego przedstawienia omawianych zjawisk. Stosownie do art. 12 ust. 1 pkt 1 cytowanej ustawy dziennikarz jest obowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło. Zgodnie z art. 10 i art. 12 prawa prasowego, dziennikarz ma obowiązek działania zgodnie z etyką zawodową i zasadami współżycia społecznego w granicach określonych przepisami prawa oraz jest obowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy
--- STRONA 19 ---
zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych, tj. przede wszystkim sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych informacji lub podać ich źródło oraz chronić dobra osobiste. Jak wyjaśnił Sąd Najwyższy w uchwale siedmiu sędziów z 18 lutego 2005 roku (III CZP 53/04, OSNC 2005/7-8/114), standard dziennikarskiej staranności i rzetelności wynikający z powołanych wyżej regulacji dotyczy etapu zbierania materiałów prasowych i uwzględnia następujące kryteria: rodzaj i rzetelność źródła informacji (dziennikarz nie powinien opierać się na źródle, którego obiektywizm lub wiarygodność budzi wątpliwości), sprawdzenie zgodności z prawdą uzyskanych informacji przez sięgnięcie do wszystkich innych dostępnych źródeł i upewnienie się co do zgodności informacji z innymi znanymi faktami, a także umożliwienie osobie zainteresowanej ustosunkowania się do uzyskanych informacji. Na etapie wykorzystania materiałów prasowych istotne znaczenie ma przede wszystkim wszechstronne, a nie selektywne przekazanie informacji, przedstawienie wszystkich okoliczności i niedziałanie „pod z góry założoną tezę”, a także rozważenie powagi zarzutu, znaczenia informacji z punktu widzenia usprawiedliwionego zainteresowania społeczeństwa oraz potrzeby (pilności) publikacji. Odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych w świetle art. 24 k.c. ma charakter odpowiedzialności sprawczej, tzn. jest odpowiedzialnością za czyn własny. Tak też należy rozpatrywać przesłanki odpowiedzialności każdego z podmiotów wskazanych w powołanym wyżej art. 38 prawa prasowego (tak wyrok Sądu Najwyższego z 15 lipca 2004 roku, V CK 675/03, OSNC 2005/7-8/135 i postanowienie Sądu Najwyższego z 30 maja 2007 roku, LEX nr 286759). Jak wyjaśnił Sąd Najwyższy, odpowiedzialność wydawcy w świetle prawa prasowego ma szeroki zakres, co odpowiada jego pozycji w procesie publikacji materiałów prasowych. Wydawca ma faktyczny, twórczy wpływ na charakter czasopisma/programu telewizyjnego, powołuje i odwołuje redaktora naczelnego, który odpowiada m.in. za treść materiałów prasowych i za sprawy redakcyjne. Wydawca zatem, poza wyłączeniami ustawowymi, ponosi odpowiedzialność za to, że w wydawanych przez niego gazecie/ programie telewizyjnym/portalu internetowym ukazał się materiał naruszający dobra osobiste (tak orzeczenia Sądu Najwyższego: uchwała z 28 kwietnia 2005 r., III CZP 13/05, OSNC 2006/3/46, postanowienie z 30 maja 2007 r., I CZ 56/07, LEX nr 286759 i wyrok z 11 października 2001 r., II CKN 559/99, OSNC 2002/6/82). Rozważanie czy pozwani wydawcy działali w ramach prawa warto było zacząć od odnotowania, w jakiej formie ukazały się sporne materiały. Były one mianowicie reportażami. Reportaż to, zgodnie z definicją słownika języka polskiego, tekst publicystyczny, audycja lub film będące opisem zdarzeń lub faktów opartym na autentycznym materiale. Innymi słowy reportaż, to opis ludzi i zdarzeń, znanych autorowi z bezpośredniej obserwacji. Jeśli przedmiotem reportażu jest konflikt, siłą rzeczy autor materiału opisuje sprzeczne ze sobą stanowiska jego stron. Nie można domagać się od dziennikarza, który tworzy reportaże opowiadające o konfliktach, aby przedstawiał w swym materiale tylko wypowiedzi tej strony, która ma rację i tylko te, które są słuszne i zgodne z prawdą. Z właściwej dziennikarzowi pozycji osoby relacjonującej, przekazującej informacje o stanowiskach stron, wchodziłby on wówczas w niewłaściwą dla niego rolę arbitra w sporze. Sędzią w sporze opisanym w materiale prasowym powinien zaś być jego odbiorca – widz/czytelnik. Rzetelność autora reportażu dotyczącego sporu powinna polegać na wiernym przedstawieniu stanowisk obu stron sporu, z zachowaniem prawa dziennikarza do wyrażenia własnego poglądu na temat, kto w tym sporze ma rację. Materiały stanowiące podstawę roszczenia pozwu niewątpliwie spełniały wymogi rzetelności w tym sensie, że przedstawiły rzeczywiście istniejące zarzuty zgłaszane przez wielu pracowników (...). Oskarżenia kierowane przez pracowników wobec ich przełożonych zostały przedstawione wiernie, za pomocą własnych wypowiedzi tych pracowników, które oddawały sedno ich punktu widzenia. Przed publicznym zaprezentowaniem stanowiska pracowników przekonanych, że byli poddani mobbingowi, dziennikarze przeprowadzili własne śledztwo, z którego wynikało, że omawiane oskarżenia nie pochodzą od pojedynczych osób, że powtarzały się w relacjach przynajmmniej kilkunastu pracowników, których słowa na temat warunków pracy w (...) wykazywały daleko idące zbieżności. Dziennikarze podjęli też szereg starań, aby umożliwić drugiej stronie konfliktu, mianowicie (...) jako pracodawcy wypowiedzenie się. Zgłaszali się do rzecznika prasowego Ministerstw Zdrowia, próbowali rozmawiać z powodem i powódką. Nie uzyskali jednak stanowiska przeciwnika. Byli odsyłani, gdzie indziej (do Szefa Służby Cywilnej), zbywani ogólnymi stwierdzeniami, że sprawa jest badana, a sam powód, kiedy po kilku próbach udało się z nim skontaktować, odmówił rozmowy. Pomijając więc w tym miejscu kwestię stopnia uprawdopodobnienia prawdziwości zarzutów o mobbing, sporne reportaże należało ocenić jako całkowicie rzetelnie przedstawiające istniejący w (...) problem poważanych oskarżeń o mobbing. Powodowie stanęli na stanowisku, że o braku staranności autorów spornych materiałów świadczy krótki, bo około pięciodniowy okres przygotowania do emisji pierwszego reportażu i fakt, że już w dniu pojawienia się tematu (8 kwietnia 2015 r.) ustalono,
--- STRONA 20 ---
że reportaż ukaże się 13 kwietnia 2015 roku. W związku z tym, że celem reportażu jest przedstawienie na bieżąco istniejącego konfliktu, danie stronom możliwości wypowiedzi, z jednoczesnym naciskiem na pokazywanie aktualnych spraw, należało uznać, że pięć dni na zabranie informacji o ewentualnym mobbingu w organie administracji publicznej, to wystarczająco dużo czasu. W okresie tym, jak wykazało postępowanie, dziennikarze zdążyli dotrzeć do niemałej grupy osób posiadających wiadomości w sprawie i zarejestrować ich wypowiedzi. Fakt, że osoby, które mogłyby się wypowiedzieć w imieniu pracodawcy nie wyrażały takiej woli, zwlekały z zajęciem stanowiska, nie mógł być uznany za powód do opóźnienia publikacji audycji. Ustalenie z góry daty ukazania się materiału nie przesądzało o jego treści, tym bardziej, że z okoliczności sprawy jasno wynikało, że autorzy dążyli do umożliwienia obu stronom, tj. pracownikom i (...), przedstawienia ich wersji zdarzeń, z czego jednak strona oskarżana o mobbing nie skorzystała. Nikt nie chciał wypowiedzieć się przed kamerą, ani uczestniczyć w programie towarzyszącym emisji. Nic w tym przedmiocie nie zmienia tłumaczenie powoda, że przebywał wówczas na urlopie, gdyż sprawa nie dotyczyła jego życia prywatnego, tylko aktywności zawodowej, o której mógł wypowiedzieć się rzecznik prasowy (...), zastępca powoda, przedstawiciel służby cywilnej, albo sam (...). Powodowie oceniając, że do publikacji spornych materiałów doszło bezprawnie podnosili, że ich autorzy nie dochowali powszechnie akceptowanych standardów staranności dziennikarskiej polegających na obowiązku uwzględnienia statusu (rodzaju) i wiarygodności wykorzystywanego źródła informacji oraz sprawdzenia zgodności pozyskanych informacji z prawdą. Odnosząc wskazane standardy dziennikarskiej pracy do okoliczności sprawy należało zauważyć, że autorzy opisanych w uzasadnieniu pozwu publikacji oparli się na relacjach wieloletnich pracowników (...), którzy opisali im własne doświadczenia i sytuacje, w których osobiście brali udział. Wysoki status wykorzystanego źródła nie mógł więc budzić wątpliwości. Kto bowiem mógł mieć lepsze informacje o relacjach pracowniczych w (...), niż sami pracownicy wspomnianego Ministerstwa. Jeśli idzie o rzetelność wykorzystanego źródła, to dziennikarze niewątpliwie powinni byli wykazać się ostrożnością. Z samych wypowiedzi znacznej części osób, które zgodziły się na nagrania wynikało, że – pomijając kwestię ewentualnego mobbingu – rozstały się one już z pracodawcą, a zakończenie stosunku pracy przebiegało przeważnie konfliktowo. Zachowując krytycyzm dziennikarze podjęli się badania okoliczności opisywanych w relacjach pracowników (...) i wysłuchując wypowiedzi kolejnych osób wkrótce zauważyli, że relacje te były ze sobą spójne, podobne historie były opowiadane przez liczną grupę pracowników, a niektórzy relacjonujący godzili się na publiczne ujawnienie ich tożsamości, włącznie z wizerunkiem, co istotnie uwiarygadniało ich wypowiedzi. Słusznie autorzy reportaży uznali, że nie każdy pracownik, który rozstaje się z pracodawcą w nieprzyjaznej atmosferze zarzuca swemu byłemu szefowi mobbing, ze szczegółami opisując na czym on polegał i podpisując się pod tym swoim nazwiskiem. Strona przeciwna, tj. (...), pomimo intensywnego indagowania nie dostarczała argumentów i danych mogących podważyć wiarygodność pracowników skarżących się na nękanie w pracy. Pomimo uczestnictwa bohaterów reportaży w konflikcie ich relacje zasadnie zostały w tych okolicznościach uznane za bardzo wiarygodne, a autorom reportaży nie można było zarzucić, że nie dokonali analizy rzetelności źródeł, na których się oparli. Domaganie się od dziennikarzy zainteresowanych problemem mobbingu, aby nie opierali się na informacjach od prawdopodobnych ofiar tego zjawiska, jako pochodzących od osób zainteresowanych, jest oderwane od rzeczywistości, gdyż z natury rzeczy o zachowaniach napastowania pracownika przez przełożonego wiedzą głównie osoby zainteresowane. Sytuacje takie rozgrywają się przeważnie bez udziału osób trzecich i nie są dokumentowane. Odnośnie obowiązku sprawdzenia zgodności z prawdą pozyskanych informacji, to – w ocenie Sądu – poczyniono mu zadość zbierając wywiady od innych pracowników (...) i dając szansę drugiej stronie na przedstawienie jej racji. Z uwagi na naturę opisywanego zjawiska, które polegało na niewłaściwych relacjach pomiędzy pracownikami i kierownictwem (...), nie można zasadnie oczekiwać, aby dziennikarze dopiero wówczas mogli dać wiarę swym informatorom, gdy owo zjawisko znajdzie potwierdzenie w urzędowych dokumentach. Z faktu, że zdarzenie takie jak mobbing nie zostało potwierdzone wyrokiem sądu, protokołem kontrolnym Państwowej Inspekcji Pracy czy innym dokumentem nie wynika, że relacja jego uczestników jest niewiarygodna. Wspomniane na wstępie niniejszej części wywodu reguły starannego działania dziennikarzy należało zatem w okolicznościach sprawy uznać za dochowane. Jeśli chodzi o akt staranności dziennikarskiej polegający na umożliwieniu osobie zainteresowanej ustosunkowania się do tematu publikacji i zebranych przez dziennikarza danych, to autorzy materiału A. O. i T. P. oraz współpracujący z nimi dokumentaliści, wielokrotnie próbowali uzyskać informacje od osób mogących zająć stanowisko w imieniu (...). Na wysyłane wiadomości elektroniczne albo nie udzielono odpowiedzi, albo po kilkudniowym milczeniu odpowiedziano wymijająco. Również próby kontaktu telefonicznego nie doprowadziły do tego, aby ktokolwiek w imieniu (...) zechciał udzielić wypowiedzi do kamery, albo chociaż przekazać inne informacje niż takie, że sprawa jest badana. T. P. kontaktował się z rzecznikiem (...) K. B. w okresie przed emisją pierwszego reportażu i usłyszał, że skoro sprawa dotyczy dyrektora generalnego, to kompetentnym do udzielania informacji będzie Szef Służby Cywilnej. W sekretariacie powoda, który był wówczas na urlopie, nie umiano powiedzieć kiedy wróci do pracy, a jego
--- STRONA 21 ---
urzędujący zastępca nie uznał za stosowne przekazać dziennikarzom jakichkolwiek informacji. Faktycznie (...) odmówiło zatem odniesienia się do tematu reportażu. Jedna z prób kontaktu z drugą stroną sporu, a mianowicie z powodem, miała miejsca po emisji pierwszych dwóch odcinków reportażu. Nagranie rozmowy stało się zresztą częścią audycji wyemitowanej 22 kwietnia 2015 r. Z rozmowy pomiędzy dziennikarzem T. P. i powodem wynika, że M. A. odmówił rozmowy, nie miał do przekazania żadnych informacji i oświadczył, że będzie się komunikował z autorami programu poprzez składanie oświadczeń. W tych okolicznościach należało zatem cenić, że dziennikarze dochowali wymogu umożliwienia podmiotom zainteresowanym w sprawie zajęcia stanowiska. Odmowa współpracy z dziennikarzami, brak woli przekazania informacji czy udzielenia komentarza przez osoby zainteresowane, w tym przypadku (...) i dyrektora generalnego M. A., nie mogły być ocenione jako uchybienia autorów spornych materiałów. Jak wyjaśnił Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z 11 lutego 2011 roku (I CSK 334/10, OSNC-ZD 2012/1/5), decydując się na sformułowanie w materiale prasowym zarzutu dopuszczenia się czynu o charakterze kryminalnym, dziennikarze muszą liczyć się z koniecznością wykazania, że istniały dostateczne podstawy do jego postawienia, a powaga zarzutu skłania do oczekiwania, iż zostanie wykazane jego prawdopodobieństwo graniczące z pewnością lub wręcz prawdziwość. Jak przyjął Sąd Najwyższy w wyroku z 25 lutego 2010 r. (I CSK 220/09, nie publ.), konieczność wykazania prawdziwości informacji o faktach nie jest wymaganiem nadmiernym i nie ogranicza wolności debaty publicznej. Odnosząc te niewątpliwie trafne spostrzeżenia do okoliczności sprawy należało zauważyć, że podstawowym faktem, zaprezentowanym w spornych materiałach było, że grupa pracowników (...), z których kilkoro stało się bohaterami reportaży, oskarża swoich przełożonych o szereg nieprawidłowych zachowań w pracy, które można krótko opisać słowem mobbing. Prawdziwość tego faktu, ani co do osób które wysuwają zarzuty, ani co do treści tych zarzutów nie mogła budzić wątpliwości. Odnośnie wiarygodności samych oskarżeń, kwestia ta była już wspominana wcześniej. Warto podkreślić, że w ustalonych przez dziennikarzy okolicznościach mogły one zostać uznane za wysoce prawdopodobne. W ocenie Sądu, z uwagi na powtarzalność historii o niewłaściwym traktowaniu pracowników, przekazanie zbieżnych i szczegółowych relacji przez kilkanaście osób, zgodność tych relacji z okazywanymi przez pracowników (...) dokumentami dotyczącymi dotychczasowej kariery zawodowej i dokumentacją medyczną, należało uznać, że dziennikarze słusznie nabrali przekonania, że było wysoce prawdopodobne, że oskarżenie formułowane przez pracowników są prawdziwe, a prawdopodobieństwo tego graniczyło z pewnością. Ten wniosek był tym bardziej usprawiedliwiony, że (...) nie chciało zająć stanowiska wobec wspomnianych oskarżeń. Nie przedstawiło żadnego przekonującego wyjaśnienia dlaczego liczna grupa pracowników formułuje tak daleko idące zarzuty. Nie wskazało żadnych informacji, które mogłyby osłabić wiarygodność tych oskarżeń. Dziennikarze mieli zatem prawo uznać zgromadzony materiał za bardzo wiarygodny, a przedstawienie go publiczne nie mogło być przez Sąd uznane za uchybienie obowiązującej dziennikarzy zasadzie rzetelności, czy przejaw „nagonki” na powodów. Rozważając na temat czy autorzy spornych materiałów działali w granicach prawa należało również wziąć pod uwagę treść odautorskich komentarzy, zapowiedzi audycji, tytułów materiałów, które ukazały się na portalach internetowych i ogólny wydźwięk spornych materiałów. Wspomniane elementy tworzyły całość z której odbiorca wnosił, że w (...) najprawdopodobniej dochodziło do mobbingu pracowników (tytuł „(...)”), że niektórzy z nich mieli myśli samobójcze i przeszli załamania nerwowe. Jednocześnie odbiorca dowiadywał się, że materiał opiera się na relacjach pokrzywdzonych pracowników („Kilka dni temu ujawniliśmy, że w (...) – zdaniem wielu byłych i obecnych pracowników – od kilku lat dochodziło do mobbingu.”), że publikacje są przedstawieniem historii opowiedzianych przez tychże pracowników, że opisywane są skutki mobbingu, jakiego zdaniem ofiar dopuszczał się dyrektor generalny resortu. Wiele odautorskich sformułowań zawartych w spornych materiałach wskazywało na silne przekonanie dziennikarzy o zasadności oskarżeń wysuwanych przez pracowników (...) wobec ich przełożonych. W ocenie Sądu w ustalonych przez dziennikarzy okolicznościach, biorąc pod uwagę treść relacji pracowników (...) i ich zbieżność dziennikarz byli uprawnieni do wyrażania zdecydowanych opinii i kategorycznych sądów. Były one usprawiedliwione wobec oparcia na wiarygodnych relacjach zainteresowanych osób, zwłaszcza w kontekście braku zaprzeczenia ze strony przeciwnej. Sporne publikacje należało ocenić jako dokonane w granicach przyznanego prasie w art. 1 prawa prasowego prawa do wolności wypowiedzi, urzeczywistniania prawa obywateli do informacji, a także prawa do kontroli i krytyki społecznej. W interesie ogółu obywateli jest, aby w przypadku licznych i wiarygodnych skarg na warunki pracy w jednostkach administracji publicznej, dziennikarze przekazywali treść tych skarg i relację z zaistniałej sytuacji opinii publicznej, mogąc przy tym wyrazić własne zdanie na temat przedstawianego zjawiska. Oceniając czy działania autorów spornych materiałów mieściły się w granicach prawa nie można było pominąć, że powód M. A. był w okresie publikacji osobą pełniącą wysoką funkcję w administracji rządowej, pełnił obowiązki dyrektora generalnego w (...).
--- STRONA 22 ---
Był zatem osobą publiczną. Zgodnie z powszechnie aprobowanym poglądem orzecznictwa w odniesieniu do osób działających na forum publicznym zakres dopuszczalnej krytyki jest szerszy, a udzielona ochrona ich dóbr osobistych słabsza. Wobec polityków i osób publicznych dopuszczalne jest stosowanie twardszych słów, bardziej stanowczych ocen, ostrzejszej satyry itd. (tak P. Księżak w Komentarzu do art. 24 k.c., Wydawnictwo LEX). Ktoś kto decyduje się na bycie osobą publiczną świadomie wystawia swoje działania na krytykę ze strony dziennikarzy i opinii publicznej, a w konsekwencji musi wykazać się większym poziomem tolerancji. Sporne materiały dotyczyły działalności zawodowej powoda, budzącej uzasadnione zainteresowanie społeczne. To naturalne, że zwykli obywatele interesują się warunkami pracy w (...) i chcą znać okoliczności oskarżania osób z kierownictwa resortu, w tym powoda, o niewłaściwe traktowanie pracowników. Dziennikarzom relacjonującym sytuację pracowników skarżących się na warunki pracy w (...) należało przyznać znaczny margines swobody w przedstawianiu i ocenie oskarżeń dotyczących powoda i w wypowiadaniu opinii na ten temat. Podobnej, chociaż nie tożsamej, oceny należało dokonać w odniesieniu do powódki J. M. (2), która również pełniła kierowniczą funkcję w (...), była zastępcą dyrektora Departamentu (...). Chociaż z uwagi na szczebel zajmowanego przez nią stanowiska nie można uznać jej za osobę publiczną, to przez wzgląd na zatrudnienie jej w administracji publicznej i pełnioną kierowniczą funkcję, należało przyjąć szersze zakres dopuszczalnej wobec niej krytyki dotyczącej jej aktywności zawodowej, niż gdyby była przeciętną osobą prywatną. Skoro administracja publiczna jest utrzymywana ze środków wszystkich podatników, ma za zadanie służyć interesom ogółu obywateli, to również realizowany przez prasę prawo do jej krytyki musi być szersze w porównaniu do zainteresowania, jakim prasa może kierować w stosunku do działań każdej osoby prywatnej. W ocenie Sądu autorzy spornych materiałów zmieścili się w granicach przyznanego im prawem prawa do krytyki. Wyrażali oceny zdecydowane, ostre, ale usprawiedliwione okolicznościami i dotyczące zawodowej aktywności powodów, a nie ich życia prywatnego. Powodowie wskazywali, że o bezprawności naruszenia ich dóbr osobistych świadczyło, że w dacie publikacji spornych materiałów nie zapadł żaden prawomocny wyrok, który potwierdzałby oskarżenia o mobbing. W odniesieniu do tej tezy należy zaznaczyć, że prawo prasowe daje dziennikarzom swobodę informowania społeczeństwa o wszystkich tematach budzących zainteresowanie ogółu, w tym dotyczących spraw publicznych i funkcjonowania państwa. Warunkiem działania w ramach prawa jest podawanie prawdziwych informacji, a odnośnie wypowiadanych opinii ich rzetelność, oparcie w faktach. To samo dotyczy materiałów reportażowych. Nie ma podstaw, aby sądzić, że prasa może publikować krytyczne materiały dopiero po potwierdzeniu uzyskanych informacji wyrokami sądowymi, czy innymi dokumentami wytwarzanymi w ramach działalności właściwych instytucji państwowych, np. protokołami kontrolnymi Państwowej Inspekcji Pracy. Sam fakt, że zarzuty, jakie stały się treścią wskazanych w uzasadnieniu pozwu publikacji nie zostały stwierdzone prawomocnymi wyrokami sądów czy innymi urzędowymi dokumentami nie świadczył o bezprawności rozpowszechniania spornych materiałów. Warto wreszcie zaznaczyć, że jedną z okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia dóbr osobistych jest działalnie w obronie społecznie uzasadnionego interesu. W ocenie Sądu, pozwani publikując sporne materiały działali w obronie interesu społecznego, gdyż zajęli się ważnym problemem polegającym na nieposzanowaniu praw pracowniczych przez przełożonych. Sprawa była dodatkowo warta zainteresowania, gdyż informacje o mobbingu dotyczyły osób zatrudnionych w administracji publicznej - w (...). Niewątpliwie w interesie ogółu obywateli jest, aby zjawisko nękania pracowników w ogóle nie występowało, a jeśli już do tego doszło, aby sprawa została ujawniona i spotkała się ze słuszną krytyką. Podobnie istotną sprawą jest wyświetlanie wszelkich nieprawidłowości dziejących się lub mogących mieć miejsce w działaniu państwa, w tym poszczególnych ministerstw. Nie ulegało wątpliwości, że podjęty temat stanowił zagadnienie istotne dla prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa. W demokratycznym państwie rolą prasy jest bowiem m. in. informowanie o wszelkich naruszeniach prawa, w tym prawa pracy, a także kontrola działania władzy publicznej, w tym przestrzeganie przez osoby sprawujące funkcje kierownicze w administracji publicznej praw pracowników. Nie mogło zatem budzić wątpliwości, że reportaż na temat niewłaściwego traktowania przez kierownictwo resortu urzędników zatrudnionych w (...) realizował podlegający ochronie interes społeczny. Podjęta w interesie społecznym krytyka jest działaniem pożądanym, jeżeli ma cechy rzetelności i rzeczowości, opiera się na informacjach, które zostały starannie zebrane i zweryfikowane oraz nie przekracza granic koniecznych do osiągnięcia jej celu (por. wyrok Sądu Najwyższego z 21 maja 2015 r., IV CSK 557/14, LEX nr 1733681). Okoliczności sprawy przemawiały za uznaniem, że krytyka zawarta w spornych reportażach spełniała wymienione wyżej wymogi. O działaniu autorów spornych materiałów w dobrze pojętym interesie społecznym świadczył też fakt, że nim zarzuty o nękanie pracowników nie zostały przez pozwanych upublicznione, nie wzbudziły one niczyjego zainteresowania, a sprawa nie została gruntownie zbadana i oceniona. Pomimo kierowania przez pracowników skarg ani ówczesny (...), ani Szef Służby Cywilnej,
--- STRONA 23 ---
czy też właściwa prokuratura nie podjęły stanowczych kroków, aby zweryfikować oskarżenia. Dopiero po publikacjach doszło do podjęcia decyzji tak przez (...), jak i właściwą prokuraturę, która wszczęła postępowanie, trwające do chwili zamknięcia rozprawy w niniejszej sprawie. Podsumowując należało uznać, że działania pozwanych nie wykraczały poza granice wytyczone przepisami prawa prasowego, zatem nie były bezprawne, to z kolei skutkowało oddaleniem powództwa, o czym Sąd orzekł w punkcie 1. wyroku. O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 98 k.p.c. zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik procesu. Powodowie przegrali niniejszą sprawę w całości, a zatem na rzecz pozwanych należało zasądzić poniesione przez nich koszty procesu. Na koszty poniesione przez pozwaną (...) w stosunku do powoda M. A. złożyły się: koszty zastępstwa procesowego dotyczące roszczeń niemajątkowych tego powoda w wysokości 360 zł i dotyczące zgłoszonego przez niego roszczenia o zapłatę w kwocie 3.600 zł (§ 6 pkt 6 oraz § 10 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 28 września 2002 roku w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu, Dz. U. nr 163, poz. 1349 ze zm.) oraz połowa opłaty skarbowej na pełnomocnictwie w wysokości 8,50 zł, łącznie 3.968,50 zł i taką też kwotę zasądzono w punkcie 2. wyroku. Na koszty poniesione przez pozwaną (...) w stosunku do powoda M. A. złożyły się: koszty zastępstwa procesowego dotyczące roszczeń niemajątkowych tego powoda w wysokości 360 zł i dotyczące zgłoszonego przez niego roszczenia o zapłatę w kwocie 3.600 zł, a także koszty zastępstwa w postępowaniu zażaleniowym wynoszące 180 zł (§ 6 pkt 6, § 10 pkt 2 i § 13 ust. 2 pkt 2 wymienionego wyżej rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 28 września 2002 roku) oraz połowa opłaty skarbowej na pełnomocnictwie w wysokości 8,50 zł, łącznie 4.148,50 zł i taką też kwotę zasądzono w punkcie 3. wyroku. Na koszty poniesione przez pozwaną (...) w stosunku do powódki J. M. (2) złożyły się: koszty zastępstwa procesowego dotyczące roszczeń niemajątkowych tej powódki w wysokości 360 zł i dotyczące zgłoszonego przez nią roszczenia o zapłatę w kwocie 2.400 zł (§ 6 pkt oraz § 10 pkt 2 wskazanego wyżej rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 28 września 2002 roku) oraz połowa opłaty skarbowej na pełnomocnictwie w wysokości 8,50 zł, łącznie 2.768,50 zł i taką też kwotę zasądzono w punkcie 4. wyroku. Na koszty poniesione przez pozwaną (...) w stosunku do powódki J. M. (2) złożyły się: koszty zastępstwa procesowego dotyczące roszczeń niemajątkowych powódki w wysokości 360 zł i dotyczące zgłoszonego przez nią roszczenia o zapłatę w kwocie 2.400 zł, a także koszty zastępstwa w postępowaniu zażaleniowym wynoszące 180 zł (§ 6 pkt 6, § 10 pkt 2 i § 13 ust. 2 pkt 2 wymienionego wyżej rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 28 września 2002 roku) oraz połowa opłaty skarbowej na pełnomocnictwie w wysokości 8,50 zł, łącznie 2.948,50 zł i taką też kwotę zasądzono w punkcie 5. wyroku.
Słowa kluczowe
#orzeczenie#Postanowienie#Sąd Okręgowy w Warszawie Wydział XXIV Cywilny#XXIV C 514/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 7 września 2016 roku Sąd Okręgowy w Wars#art. 190a k.k.#art. 113 ust. 2 ustawy#art. 207 § 6 k.p.c.#art. 217 par.#art. 38 ustawy#art. 7 ust. 2 pkt#art. 23 k.c.#art. 24 § 1 k.c.#art. 1 prawa#art. 6 ust. 1 prawa#art. 12 ust. 1 pkt#art. 12 prawa#art. 24 k.c.#art. 38 prawa#art. 98 k.p.c.