§Centrum Prawa KarnegoWykonawczego
← Powrót do orzecznictwa
naruszenia dóbr osobistych bezprawność działania jest przyjmowana za punkt wyjścia w rozważaniach i to strona pozwana, wykazując okoliczność przeciwną, tj. brak bezprawności, może

Wyrok XXIV C 396/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 7 listopada 2016 roku Sąd Okręgowy w War

naruszenia dóbr osobistych bezprawność działania jest przyjmowana za punkt wyjścia w rozważaniach i to strona pozwana, wykazując okoliczność przeciwną, tj. brak bezprawności, może zwolnić się od odpowiedzialności za doko

Teza / krótkie omówienie

naruszenia dóbr osobistych bezprawność działania jest przyjmowana za punkt wyjścia w rozważaniach i to strona pozwana, wykazując okoliczność przeciwną, tj. brak bezprawności, może zwolnić się od odpowiedzialności za doko

Treść orzeczenia

--- STRONA 1 --- Sygn. akt XXIV C 396/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 7 listopada 2016 roku Sąd Okręgowy w Warszawie Wydział XXIV Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: SSO Jacek Tyszka Protokolant: sekretarz sądowy Marek Dobrogojski po rozpoznaniu w dniu 24 października 2016 roku w Warszawie na rozprawie sprawy z powództwa I. S. przeciwko (...) sp. z o.o. w W. o ochronę dóbr osobistych 1. oddala powództwo, 2. zasądza od I. S. na rzecz (...) sp. z o.o. w W. kwotę 3.977 zł (trzy tysiące dziewięćset siedemdziesiąt siedem złotych) tytułem zwrotu kosztów procesu. Sygn. akt XXIV C 396/15 UZASADNIENIE Pozwem z 27 kwietnia 2015 roku, rozszerzonym pismem z 12 czerwca 2015 roku, skierowanym przeciwko (...) sp. z o.o. w W., I. S. wniosła o: - zobowiązanie pozwanej do złożenia oświadczenia, w terminie 14 dni od uprawomocnienia się orzeczenia kończącego postępowanie w sprawie, o treści: Zarząd (...) sp. z o.o. oraz redakcja Gazety (...) przeprasza Panią I. S. za naruszenie Jej dóbr osobistych poprzez publikację nieprawdziwych i obraźliwych informacji na Jej temat w artykułach pt. „(...) K. szkoliła opozycję”, „(...) K. doradzała opozycji”, „(...). (...) K. odchodzi! (...).”, „W. pogrąża S.: (...)”, „K. robi czystkę wśród koleżanek”, „(...)”, „(...)?”, „Bezczelna S. wcale nie chciała podać się do dymisji”, „(...)?”, „(...), „K. (...)”, „S. pisze książkę. (...) K.” w dzienniku (...) Gazeta (...) i opublikowanie go w dzienniku (...) Gazeta (...) oraz na głównej stronie serwisu internetowego (...).pl w formie wskazanej w pozwie; - upoważnienie powódki do opublikowania ogłoszeń na koszt pozwanej w gazecie oraz na stronie internetowej (...), w przypadku nieopublikowania przez pozwaną ogłoszenia w terminie przewidzianym; - nakazanie pozwanej usunięcia z jej archiwum internetowego artykułów: „(...) K. (...)!”, „Rzecznik K. (...)”, „(...) K. (...).”, „W. pogrąża S.: (...)”, „K. (...)”, „(...)?”, „(...) S. (...)”, „Problem K.. (...)!”, „(...)?”, „(...), „K. (...)”, „S. (...) K.”; - zasądzenie od pozwanej na rzecz powódki kwoty 100.000 zł tytułem zadośćuczynienia; - zakazanie pozwanej publikowania w dzienniku (...) Gazeta (...) oraz w serwisie internetowym www.(...).pl informacji na temat życia zawodowego, rodzinnego, uczuciowego, spędzania wolnego czasu i sytuacji majątkowej powódki; - zasądzenie od pozwanej na rzecz powódki kosztów postępowania według norm przepisanych. --- STRONA 2 --- W uzasadnieniu powódka wskazała, że pozwana jest właścicielem i wydawcą dziennika (...) Gazeta (...) oraz portalu internetowego www.(...).pl. W powyższych mediach zamieszczono publikacje, wedle których powódka dopuściła się zdrady poprzez szkolenie opozycji. W ten sposób sugerowano czytelnikowi, że był to proceder ciągły i dotyczył wielu osób. Sporne artykuły spotkały się z ogromnym zainteresowaniem społecznym. Szum medialny sprawił, że pomimo nieprawdziwości zarzutów powódka była zmuszona do rezygnacji ze stanowiska. Pozwana w nieprawdziwy sposób przedstawiała to zdarzenie twierdząc, że (...) zdymisjonowała powódkę i to na skutek jej publikacji. W rzeczywistości bowiem powódka sama planowała zrezygnować ze stanowiska - zbieżność czasowa z publikacjami pozwanej miała charakter przypadkowy. W ocenie powódki sporne artykuły naruszyły jej dobra osobiste w postaci dobrego imienia, godności i prywatności. Powódce zarzucano w nich działania przebiegłe i podstępne. Miała ona wykorzystać znajomość z (...) E. K. do własnych celów zawodowych i prywatnych. Szczególnie krzywdzące były twierdzenia o przeprowadzaniu szkoleń medialnych dla posłów opozycji, gdyż sugerują one nielojalność i nieetyczność działania powódki. Podważono również kompetencje powódki do pełnienia funkcji rzecznika wskazując, że jest ona osobą leniwą i niezorganizowaną. Doszło również do istotnego naruszenia prawa do prywatności powódki poprzez przedstawienie informacji na temat jej życia osobistego, stanu cywilnego, spędzania wolnego czasu etc. (k. 2-40 - pozew, k. 189-192 - pismo procesowe). W odpowiedzi na pozew pozwana (...) sp. z o.o. w W. wniosła o jego oddalenie oraz zasądzenie na jej rzecz kosztów postępowania według norm przepisanych. W uzasadnieniu pozwana zaprzeczyła jakoby doszło do naruszenia dóbr osobistych powódki. Pozwana podkreśliła, że wbrew twierdzeniom powódki brała ona udział w szkoleniach posłów opozycji, nadto zaprzestała pełnić funkcję rzecznika nie na skutek rezygnacji, lecz dymisji. Dodatkowo wyrażona w spornych artykułach ocena zachowania powódki została potwierdzona przez jej środowisko polityczne. Zdaniem pozwanej dziennikarze zachowali wymaganą staranność i rzetelność w zbieraniu materiałów do publikacji i ich weryfikacji. W szczególności do powódki zostały skierowane bezpośrednie pytania, które pozostały jednak bez odpowiedzi. Pozwana zaznaczyła, że powódka była osobą publiczną, z czym wiąże się możliwość poddania jej działań szerszej, niż w przypadku osoby prywatnej, ocenie i krytyce. Ta zaś może niekiedy zawierać elementy przesady lub prowokacji (k. 124-145 - odpowiedź na pozew). W toku postępowania strony podtrzymały swoje stanowiska w sprawie. Na podstawie materiału dowodowego zgromadzonego na wniosek stron Sąd ustalił następujący stan faktyczny. (...) sp. z o.o. w W. jest właścicielem i wydawcą dziennika (...) Gazeta (...) oraz portalu internetowego www.(...).pl (bezsporne). I. S. była wieloletnim współpracownikiem i przyjaciółką E. K.. Znajomość ta pomogła powódce w znalezieniu pracy dla męża R. S.. Pierwszym jego stanowiskiem była funkcja kontrolera w Narodowym Funduszu Zdrowia, który podlegał pod kierowany przez E. K. resort zdrowia. Następnie R. S. uzyskał posadę w (...) Państwowych SA w W., które podlegały Ministerstwu Infrastruktury, kierowanemu przez S. N., który był politycznie blisko związany z E. K.. Wreszcie R. S. trafił na stanowisko kontrolera w Najwyższej Izbie Kontroli. Pomocny okazał się wiceprezes NIK, którym był protegowany E. K. W. K.. Ostatnio wymieniony pełnił wcześniej funkcję dyrektora generalnego w Ministerstwie Zdrowia kierowanym przez E. K. (e-protokół rozprawy z 7 grudnia 2015 roku zeznania świadka R. G. (1)). W czasie pełnienia przez E. K. funkcji Marszałka Sejmu, powódka zajmowała stanowisko jej rzecznika. Gdy E. K. została desygnowana na Prezesa Rady Ministrów, powódka 24 września 2014 roku objęła funkcję rzecznika rządu. W komentarzach oceniono tę nominację krytycznie stwierdzając np., że jest to „brawurowa decyzja” tudzież bardziej dosadnie „to byłby oczywisty strzał w stopę” (k. 458-459 - artykuł internetowy, e-protokół rozprawy z 7 grudnia 2015 roku - zeznania świadków R. G. (1), M. W.). A. P. świadczył usługi doradztwa w kształtowaniu wizerunku politycznego. Współpracował m.in. z P. G., B. A., M. B. (1). Z jego usług korzystał również P. W., który w imieniu Stowarzyszenia (...) zawarł umowę kompleksowego doradztwa, w zakresie kształtowania strategicznego przekazu politycznego. W ramach wykonywania umowy A. P. spotykał się z P. W. i przygotowywał / konsultował z nim konkretny przekaz polityczny. Na jednym ze spotkań A. P. przedstawił P. W. jako swojego współpracownika powódkę, która ówcześnie zajmowała stanowisko rzecznika Marszałka Sejmu. W jego trakcie powódka omawiała silne i słabe strony wystąpień --- STRONA 3 --- medialnych P. W., który miał wystąpić w programie telewizyjnym „(...)”. Spotkanie to odbyło się w siedzibie stowarzyszenia. Drugie spotkanie, w którym uczestniczyła powódka dotyczyło omówienia ogólnych kwestii związanych ze strategią komunikacyjną (e- protokół rozprawy z 7 grudnia 2015 roku zeznania świadków R. G. (1), P. W.). Pod koniec 2014 roku (...) E. K. udzieliła wywiadu i wzięła udział w sesji zdjęciowej dla magazynu (...)!”. Działanie to było krytykowane w mediach i oceniane jako poważna wpadka wizerunkowa. Wskazywano, że występowanie w ekskluzywnej stylizacji, której w rzeczywistości (...) nie wykorzystywała oraz otaczanie się drogimi przedmiotami i gadżetami nie służy wizerunkowi polityka (k. 174-175 - artykuł internetowy, e-protokół rozprawy z 7 grudnia 2015 roku - zeznania świadków R. G. (1), M. W.). Za pracę na stanowisku rzecznika rządu powódka była krytykowana przez komentatorów życia politycznego, jak też członków partii rządzącej. Wystąpienia powódki nie były liczne - ograniczały się głównie do krótkich oświadczeń, wygłaszanych przed (...). Niekiedy trudno było uzyskać od powódki potrzebne informacje, zwłaszcza, że nie chciała ona utrzymywać kontaktów z niektórymi dziennikarzami (e-protokół rozprawy z 7 grudnia 2015 roku - zeznania świadków R. G. (1) i M. W., e-protokół rozprawy z 24 lutego 2016 roku -zeznania świadka A. K., e-protokół rozprawy z 14 września 2016 roku -zeznania świadka M. P., k. 487-488 - artykuł internetowy). 13 stycznia 2015 roku R. G. (1) dziennikarz pracujący dla (...) Gazeta (...), otrzymał z biura poselskiego P. W. materiały, z których wynikało, że P. W. korzystał z usług (...) w zakresie wystąpień medialnych, na dowód czego załączono kopie wystawionych rachunków. Tego samego dnia dziennikarz skierował pytania do Kancelarii (...) Rady Ministrów, w których chciał się dowiedzieć od powódki, czy w czasie gdy pracowała w gabinecie marszałek E. K. szkoliła ona innych polityków i czy działo się to za wiedzą marszałka. Nie uzyskał na nie odpowiedzi. 21 stycznia 2015 roku dziennikarz skierował w powyższym zakresie pytania do A. P., w tym co do udziału powódki w szkoleniach, jednakże również nie uzyskał żadnej odpowiedzi (k. 159-160, 163 - wiadomości e- mail, k. 161, 162 - rachunki, k. 256 - nagranie, e-protokół rozprawy z 7 grudnia 2015 roku - zeznania świadków R. G. (1) i M. W., e-protokół rozprawy z 14 września 2016 roku - zeznania świadka M. P.). 22 stycznia 2015 roku w dzienniku (...) Gazeta (...) opublikowany został artykuł „(...) K. (...)”. Wskazano w nim, że „(...) I. S. (...) E. K., (...) (…). (...) P. W..”, „(...)”. (...) K. (...)”, został opublikowany w internecie na portalu www.(...).pl (k. 47 - artykuł, k. 58-59 - artykuł internetowy). W internetowym wydaniu dziennika pojawił się również artykuł „(...) K. (...)!”, (...) I. S. (...). S. (...) E. K., (...). - (...).”, „I. S. (...).”. W kolejnym materiale, zatytułowanym „W. pogrąża S.: (...) „I. S. (...)!”. Z kolei w artykule „K. (...) „S. zdradziła K.. Za jej plecami pomagała opozycji.” (k. 63-64, 73-74, 78-79 - artykuły internetowe). 23 stycznia 2015 roku ukazał się artykuł „(...)”. Gazeta (...) informowała, że „I. S. nie potrafiła wytłumaczyć się (...) E. K. ze szkoleń dla opozycji. Straciła pracę. E. K. (59 l.) (...) I. S. (51 l.) oraz przyjęła rezygnację doradcy A. P. (52 l.). (...) - pracując dla K., która jeszcze była marszałkiem Sejmu - szkolił potem atakujących ją polityków opozycji, m.in. posła P. W. (38 l.). (...). (…) – Każdego dnia jestem pytana o to, jak oceniam sprawność medialną, a ja wypowiadam tylko moje prywatne opinie… - brnęła. Gdy wróciła do (...), trafiła na dywanik. (…) (...) – mówiła dziennikarzom E. K.. (…) (...), J. G. (43 l.). Według naszych informatorów od dłuższego czasu sprawiała wrażenie asystentki S., a nie (...) K.. (...) I. S. szkoliła polityków opozycji.” (k. 50 - artykuł). Tego samego dnia na stronie www.(...).pl pojawił się również artykuł „(...)?”. Podkreślono w nim, że „I. S. przez całe lata po cichu i sukcesywnie zbliżała się do E. K.. Została jej przyjaciółką, a za plecami szkoliła (...)! (…) Razem z A. P. szkoliła m.in. (...). (…) (...) życie S. również owiane jest tajemnicami. W zeszłym roku, będąc już rzecznikiem marszałka Sejmu, w wielkiej tajemnicy rozwiodła się z mężem. (...). Rozwód utrzymywany był w wielkiej tajemnicy i przeprowadzony z pieczołowitą dyskrecją (k. 83 – artykuł internetowy). W kolejnym artykule, który także opublikowano na portalu www.(...).pl, zatytułowanym „(...). Rzecznik K. odchodzi! Ujawniliśmy jej kłamstwa” skomentowano wyjaśnienia powódki, wedle których „(...) – oznajmiła w (...) S., tłumacząc się mętnie z doniesień (...). Zapewniała, że zawsze była uczciwa i lojalna wobec E. K.. Gdyby jednak tak było, nie zrezygnowałaby dziś ze stanowiska.” (k. 68-69 - artykuł internetowy). --- STRONA 4 --- W ostatnim z artykułów, który pojawił się 23 stycznia 2014 roku na portalu www.(...).pl, pod tytułem „Bezczelna S. wcale nie chciała podać się do dymisji” napisano, że „Ludzka bezczelność i tupet nie znają granic. I. S., która za plecami E. K. - swojej wielkiej przyjaciółki - szkoliła medialnie (...), wcale nie zamierzała podawać się do dymisji po artykule (...). Ma również żal do (...) K., że ta zmusiła ją do odejścia. Skompromitowana I. S. w rzeczywistości nie złożyła sama dymisji z funkcji rzecznika rządu. Zmusiła ją do tego E. K., która została przez swoją koleżankę zwyczajnie oszukana. (…) – Nic nie wiedziałam o dodatkowym zajęciu I. S.. Nie zgadzam się na takie dodatkowe aktywności, dlatego podpisałam dymisję – mówiła dziennikarzom E. K.. Tymczasem S. szła w zaparte. – Zarówno w życiu zawodowym, jak i w osobistym idę prostą drogą i nigdy nie pozwoliłabym sobie na jakąkolwiek nielojalność w stosunku do E. K. - jeszcze w czwartek rano przekonywała w (...). Potem w oświadczeniu o podaniu się do dymisji twierdziła: „Złożyłam dymisję, nie mam sobie nic do zarzucenia, ale nie chcę stawiać pani (...) E. K. w trudnej sytuacji w związku z artykułem w (...).” (k. 87-88 - artykuł internetowy). 22 stycznia 2015 roku na portalu internetowym www.(...).pl został opublikowany artykuł „K.: Nie wiedziałam o dodatkowej działalności rzecznik i nie godziłam się na nią. (...)”, z którego wynikało, że (...) nie wiedziała o aktywności powódki i nie akceptowała jej, dlatego też przyjęła jej dymisję. Opublikowano również materiał pod tytułem „G.: S. nadużyła zaufania; decyzja o dymisji - zrozumiała”. Zawierał on fragmenty wypowiedzi szefa klubu (...) R. G. (2), dotyczące dymisji powódki. Wynikało z nich, że w jego ocenie sytuacja, w której osoba współpracująca z PO pracuje dla konkurencji politycznej i nie informuje o tym zwierzchnika jest nie do przyjęcia i musiała spotkać się z reakcją. Decyzja o dymisji w przypadku nadużycia zaufania wydaje się zatem naturalna. Z kolei na portalu internetowym www.(...).pl opublikowano materiał „W. o S.: Od niej nauczyłem się mówić, że K. to lawirantka”. Wynikało z niego, że poseł P. W. potwierdzał, że był szkolony przez powódkę w zakresie wystąpień medialnych (k. 164, 171, 231-232 - artykuły internetowe). P. W. wypowiadając się na konferencji prasowej stwierdził m. in., że „Pani I. S., współpracowała z panem A. P.. A z pomocy A. P. korzystaliśmy jako Stowarzyszenie (...) przy budowie naszej strategii komunikacyjnej. Przy okazji współpracy z panem A., którego profesjonalizm bardzo cenię, miałem również okazję współpracować z panią I.. Z panią I. miałem jedno czy dwa spotkania, to nie była intensywna współpraca. (…) Z I. S. ćwiczyliśmy m. in. taką formę jak wywiad dziennikarski, ona była dziennikarzem, który robił ze mną wywiad, przygotowywanie do wystąpień medialnych. Nie wiem czy I. S. była zatrudniona w firmie pana A..” (k. 444 – relacja z konferencji prasowej nadana w programie (...)). Na konferencji prasowej (...) E. K. wypowiadając się na temat przyczyn rozstania z rzeczniczką I. S. powiedziała: „(...)” (k. 444 – płyta z nagraniem audycji (...) z programu (...)). W programie wyemitowanym w kanale telewizyjnym (...) J. S., były rzecznik rządu J. B., w kontekście przyjęcia rezygnacji powódki z funkcji rzeczniczki rządu, powiedział: „Talentów jakichś medialnych nadzwyczajnych pani rzecznik nie poznaliśmy, ona sama niezbyt chętnie występowała samodzielnie w roli takiego komentatora czy obrońcy, czy komunikatora politycznego, tego rządu”. Relacjonująca sprawę dymisji powódki dziennikarka powiedziała, że politycy koalicji mówiąc delikatnie wypowiadają się niezbyt pochlebnie o czasie, gdy powódka reprezentowała rząd w mediach, najdelikatniejsze oceny to takie, że można było robić to lepiej, ale są też i takie, że teraz potrzebna jest zupełnie nowa jakość ”. S. Ż. z (...) powiedział: „Rząd ciężko pracuje, a sprzedaje to w fatalny sposób” (k. 444 – płyta z nagraniem audycji „(...)” z programu (...)). 23 stycznia 2015 roku (...) opublikowało na swoim portalu internetowym www.(...).pl wywiad z M. B. (2), w którym poruszona została m.in. kwestia dymisji pracowników Kancelarii (...), w tym powódki. Wskazano w nim, że „Dla pani (...) było jednoznaczne, że jeżeli osoby, z którymi ona współpracuje, doradzają, prowadzą działalność także dla innych osób i tym bardziej dla innych ugrupowań politycznych, jest sytuacją niedopuszczalną, tym bardziej że pani (...) o tym nie wiedziała.” (k. 166-168 - wywiad). Oprócz powyższych publikacji 22 i 23 stycznia 2015 roku w internecie m.in. na portalu (...), Gazety (...), (...) pojawiły się liczne artykuły omawiające sprawę dodatkowej aktywności powódki, jej dymisji i okoliczności towarzyszących tej sytuacji (k. 226, 228-229, 234, 239-240, 242, 244, 249, 251, 254 – artykuły internetowe). W numerze (...) Gazeta (...) z 24-25 stycznia 2015 roku ukazał się artykuł „(...)”. Napisano w nim m. in.: „(...)? Staranny rzecznik gabinetu premiera rzeczowo i systematycznie informujący dziennikarzy o jego działaniach? W. można powiedzieć o I. S., ale na pewno nie to. (…) Dziennikarze są zgodni, że S. była bardzo słabą rzeczniczką. Ciągle niedostępna, choć miała być ustami rządu, --- STRONA 5 --- jej wywiady można policzyć na palcach. Za to zafundowała E. K. wiele wpadek, łącznie z sesją zdjęciową w „V.!” skutkującą oskarżeniami (...) o reklamowanie luksusowych produktów. (…) W fotelu rzecznika czuła się jak ryba w wodzie, choć przez swe cztery miesiące nie panowała nad niczym. (…) Jak już dzwoniła to z awanturą. Było: „mi się nie podoba”, a nie „pani (...)” - mówi dyrektor biura prasowego jednego z ministerstw. (…) Zdarzało się, że mówiła (...), że gdzieś z nią nie pojedzie, bo „jest zmęczona.”, „(...).”, „I. S. pokazywała, kto rządzi. (...)! Dla przyjaciółki pani (...) fryzjer był gotowy otworzyć swój zakład w W. nawet o … pierwszej w nocy.”, „Premier E. K. rozpaczliwie poszukuje nowego rzecznika prasowego. Poprzednim - I. S., serdeczną psiapsiółką - boleśnie się rozczarowała. (…) Przecież S. nie miała ciężkiej roboty, a (...) pozwalała jej na wiele. (…) I nie musiała się przemęczać - przecież rzadko odbierała telefony od dziennikarzy. Może kandydaci się boją, że tego stylu już utrzymać się po prostu nie da? I będzie trzeba ciężko pracować.” (k. 53 - artykuł). W wydaniu dziennika (...) Gazeta (...) z 26 stycznia 2015 roku opublikowano artykuł „K. daje pracę mężowi rzeczniczki!”. W tekście napisano m. in., że „Wielu polityków się zastanawiało nad fenomenem relacji E. K. i I. S.. Panie zaprzyjaźniły się tak, że była minister zdrowia – potem marszałek i w końcu (...) – kilkakrotnie załatwiała pracę mężowi S.! (…) Jak opowiadają urzędnicy Ministerstwa Zdrowia, w 2009 roku S. rozpytywała w resorcie o pracę dla męża. Nikt nie chciał jej jednak pomóc. Zdeterminowana S. zaangażowała w pomoc K., a ta z kolei mogła liczyć na lojalność swojego protegowanego, dyrektora generalnego resortu, W. K.. Powyższy materiał ukazał się również na portalu internetowym pod tytułem „K. załatwiła pracę mężowi rzeczniczki!” (k. 55-56 – artykuł w wersji papierowej, 103-104 – artykuł internetowy). Tego samego dnia na portalu internetowym www.(...).pl opublikowano artykuł „(...)?”, w którym stwierdzono, że „I. S. po ogromnym skandalu, który odkryliśmy, była zmuszona podać się do dymisji. Okazuje się, że była rzeczniczka rządu oszukiwała nie tylko E. K., ale i samą siebie. W zaledwie trzy miesiące odmłodniała o co najmniej kilka lat. (…) Wspinanie się po szczeblach politycznej kariery S. zaczęła od zmiany wyglądu - w ciągu zaledwie trzech miesięcy z jej twarzy zniknęły wszystkie zmarszczki i bruzdy. We wrześniu zeszłego roku miała jeszcze zmęczoną i poszarzałą twarz pokrytą siecią nieestetycznych zmarszczek. (…) Jak widać, S. jednak nie mogła pogodzić się z upływającym czasem i postanowiła nieco podkręcić swój wizerunek atrakcyjnej rzeczniczki. W grudniu na jej buzi nie było już żadnej zmarszczki, a ona sama wyglądała, jakby sprytny grafik namalował ją różdżką P.. (…) W styczniu tego roku było jeszcze lepiej - odmłodzona o co najmniej dekadę, wygładzona jak w programie graficznym S., prezentowała się niezwykle atrakcyjnie i pięknie błyszczała na stołecznych salonach. Niestety prawda szybko wyszła na jaw i S. musiała zrezygnować ze stanowiska. Na szczęście została jej jednak nowa twarz, która może pomóc jej zrobić karierę gdzie indziej.” (k. 98-99 - artykuł internetowy). 24 marca 2015 roku na portalu internetowym www.(...).pl opublikowano artykuł „S. pisze książkę. Była przyjaciółka opisze (...) K.”, w którym znalazły się takie sformułowania jak: „Zapowiada się ciekawie, bo żaden wcześniejszy rzecznik nie przysporzył żadnemu poprzedniemu premierowi tylu problemów co S.. (…) I. S. była rzecznikiem rządu cztery miesiące i choć odeszła po publikacji (...) w atmosferze skandalu, najwyraźniej wciąż uważa, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Choć kilka dni po naszym artykule zapowiadała, że będzie walczyć o swoje dobre imię w sądzie, do dziś nie udało się jej napisać pozwu. Zamiast tego napisała książkę „(...)”, która ma zostać opublikowana w maju. (…) Żarty wzbudził nie tylko (...), że S. opisuje swoją pracę, która skończyła się jej wyrzuceniem. (…) Najbardziej ciekawe jest jednak to, jak na książkę byłej przyjaciółki zareaguje (...) E. K., którą S. bezczelnie oszukała zatajając przed nią to, że szkoliła P. W., posła partii (...).” (k. 108-109 - artykuł internetowy). Przy opracowaniu artykułów, które ukazały się w dzienniku (...) Gazeta (...) i portalu internetowym www.(...).pl, dziennikarze oparli się na informacjach uzyskanych od P. W., wynikających z przesłanych przez niego dokumentów oraz na rozmowach z pracownikami ministerstw i (...) (e-protokół rozprawy z 7 grudnia 2015 roku - zeznania świadka R. G. (1)). Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił w oparciu o zgromadzone w sprawie dokumenty, których prawdziwość nie budziła wątpliwości i nie była kwestionowana przez strony. Sąd oparł się także na zeznaniach świadków R. G. (1), P. W., M. W., A. K. i M. P., gdyż były one spójne i logiczne oraz znajdowały potwierdzenie w pozostałym materiale dowodowym zebranym w sprawie. Nie stanowiły podstawy ustaleń faktycznych zeznania świadków E. W. (1), H. S. i K. G., gdyż nie ujawniały one okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia. Podobnie należało ocenić zeznania świadków C. W. i K. Ł., których zeznania charakteryzowały się dużym stopniem ogólności. Szczątkową wiedzę na temat okoliczności sprawy świadkowie ci czerpali wyłącznie z rozmów z powódką --- STRONA 6 --- oraz przekonaniu o jej uczciwości. Z kolei kwestie dotyczące wpływu spornych publikacji na życie powódki, z uwagi na stwierdzenie braku bezprawności działania pozwanej, nie miały znaczenia dla rozstrzygnięcia. Z kolei zeznania świadków J. G. i A. P. oraz złożone w charakterze strony zeznania powódki I. S., z uwagi na zawarte w nich wewnętrzne nieścisłości oraz sprzeczność ze zgromadzonym materiałem dowodowym, należało ocenić jako niewiarygodne. Zasadnicze wątpliwości budził opis okoliczności zakończenia przez powódkę współpracy z (...) E. K. przedstawiony przez świadków J. G. i A. P. oraz samą powódkę. Świadek J. G. wskazała, że obawiała się, iż medialna nagonka wymierzona w powódkę zwróci się również przeciwko niej, chociaż chwilę wcześniej zeznała, że w rozmowie z (...) E. K. stwierdziła, że publikacja z 22 stycznia 2015 roku nie będzie miała żadnego znaczenia i nie wpłynie na pracę rządu czy też jego wizerunek. Z kolei A. P. już dwa miesiące wcześniej miał poinformować, że będzie zmieniał pracę. Czasowa zbieżność tych zdarzeń jest wysoce zaskakująca. Ponadto wydaje się, że profesjonaliści, którzy od wielu lat pracują na styku polityki i mediów powinni zdawać sobie sprawę, że praktycznie jednoczesna dymisja trzech ważnych pracowników (...) wzbudzi na pewno falę komentarzy i domysłów oraz może zaszkodzić wizerunkowi premiera i rządu. Warto również zauważyć, że przedstawiany przebieg rozmów z (...) E. K. nie przystaje do przekazu medialnego, który był reakcją na publikację z 22 stycznia 2015 roku. Skoro spotkanie pomiędzy J. G., A. P., powódką i (...) E. K. dotyczyło jedynie prognozowanych skutków medialnych publikacji, zaś (...) miała zapewnić powódkę, że jest przekonana o jej uczciwości i lojalności, to nie sposób racjonalnie wyjaśnić dlaczego następnego dnia (...) E. K. powiedziała, że nie wiedziała o działalności powódki, uznała ją za niedopuszczalną i dlatego podjęła decyzję o przyjęciu jej dymisji. Wydaje się, że w sytuacji opisywanej przez powódkę i świadków przekaz powinien zostać skonstruowany inaczej, np. wskazywać, że (...) jest przekonana o bezpodstawności zarzutów, jednakże do czasu wyjaśnienia sprawy powódka nie będzie pełnić funkcji rzecznika rządu. Tymczasem kategoryczna wypowiedź (...) de facto potwierdzała doniesienia prasowe. Okoliczności sprawy zaprzeczają również twierdzeniu, jakoby w rozmowie pomiędzy powódką a (...) E. K., ta ostatnia miała nalegać, by powódka pozostała na stanowisku. Warto także zauważyć, że nawet gdyby uznać, że podanie się do dymisji przy przekonaniu o swojej niewinności można tłumaczyć troską o wizerunek rządu lub też swoistym aktem „oddania się do dyspozycji” przełożonego, w sytuacji pojawienia się zastrzeżeń co do uczciwości rzecznika rządu, to (...) mogła dymisji nie przyjąć, co jednak nie nastąpiło. Tym niemniej w ocenie Sądu działania powódki nie sposób uzasadnić w ten sposób. Zwrócić należało uwagę na sekwencję zdarzeń. Najpierw w prasie pojawia się artykuł, który posądza powódkę o nieetyczne zachowania „za plecami” przełożonego. Następnie powódka w rozmowie w telewizji (...) stwierdza, że zawsze działała uczciwie i nie ma sobie nic do zarzucenia. Twierdzi, że opisywane przez dziennikarzy rewelacje to były zwykłe opinie, których zawsze udzielała na prośbę dziennikarzy czy też polityków. Ostatecznie jednak jeszcze tego samego dnia powódka podaje się do dymisji, która zostaje przez (...) przyjęta, zaś do mediów trafia komentarz który przytoczono wyżej. Trudno uznać zatem, by powyższe działanie służyło ochronie wizerunku (...) i rządu. Każdy przeciętny obserwator życia politycznego raczej dojdzie do przekonania, że zarzuty sformułowane w wydawanej przez pozwaną gazecie były zasadne, zaś po nieudanej próbie całkowitego ich zanegowania i zbagatelizowania powódka została zmuszona do złożenia dymisji. Wydaje się, że gdyby powódce faktycznie zależało na wizerunku (...) i rządu, to powinna była od razu po ujawnieniu sprawy złożyć dymisję. Odmienne zachowanie spowodowało pojawienie się w opinii publicznej opisanego powyżej dysonansu. W istotny sposób wiarygodność świadka A. P. podważała konfrontacja jego zeznań złożonych na okoliczność treści rozmowy z R. G. (1) z przedstawionym przez pozwaną nagraniem tej rozmowy (k. 258). Świadek twierdził, że dzwonił do niego dziennikarz, który chaotycznie próbował mu przekazać, że ukaże się publikacja na jego temat. Z uwagi na słabą słyszalność świadek miał poprosić o przesłanie mu pytań e-mailem. Tymczasem z nagrania rozmowy wynikało, że dziennikarz w zrozumiały sposób przedstawił zagadnienia, o których chciał się dowiedzieć. Następnie zapadła chwila niezręcznej ciszy, po której u świadka wystąpiły nagłe „problemy” z łącznością, po których rozmowa została przez niego przerwana. Za niewiarygodny należało uznać opisywany przez świadka A. P. i powódkę przebieg spotkania z P. W.. Warto na wstępie zauważyć, że w odmienny sposób została opisana rola powódki na tym spotkaniu. Świadek A. P. podkreślał, że powódka pojawiła się, by wybadać P. W. co do jego dalszych planów politycznych i ewentualnej możliwości jego przystąpienia do (...). Powódka teoretycznie również powoływała się na takie uzasadnienie, jednakże w dalszej części zeznań starała się wytworzyć wrażenie jakoby była to zwykła kurtuazyjna wizyta, element codziennej pracy rzecznika Marszałka Sejmu. Przywoływała przykłady pomocy, jakiej udzielała posłom z innych opcji politycznych. Było to niespójne, bowiem albo była to zwykłe przyjacielskie spotkanie, albo element prowadzonej gry politycznej. Poza tym opisywane przez powódkę przypadki zupełnie nie przystawały do zdarzeń, których dotyczyła przedmiotowa sprawa. Czym innym bowiem jest pomoc innemu politykowi za wiedzą i zgodą przełożonego, czy też nawet na --- STRONA 7 --- jego wyraźne polecenie (napisanie przemówienia dla posła J. W.), czym innym zaś przypadek współpracy z posłem P. W.. Także opisywany przebieg spotkania w zestawieniu z powyższym budził wątpliwości. Powódka najpierw twierdziła, że spotkanie miało na celu rozmowę, na podstawie której możliwe było ustalenie, czy P. W. nie wstąpiłby w szeregi partii rządzącej. Ostatecznie jednak wyjaśnia, że właściwie była jedynie biernym słuchaczem rozmowy prowadzonej przez A. P. i P. W., na jej zakończenie rzuciła zaś jedynie uwagę, że poseł powinien skorzystać z usług logopedy. Z kolei A. P. twierdził, że na spotkaniu omawiał z P. W. bieżące wydarzenia polityczne oraz kwestie wystąpień publicznych. Trudno wywnioskować zatem, na jakiej podstawie powódka miała „wysondować” posła co do możliwości współpracy, zwłaszcza jeśli spotkanie było tak krótkie (świadek A. P. zeznał, że trwało ono od około 15 minut do pół godziny). Należy również odnotować, że powódka kategorycznie stwierdziła, że w czasie spotkania poinformowała P. W. o tym, że pracuje dla E. K.. Okoliczności tej nie potwierdził żaden z pozostałych uczestników spotkania, którzy zeznawali w toku postępowania. Zwłaszcza A. P., który był wieloletnim znajomym powódki, nie pominąłby w swoich zeznaniach tak istotnej kwestii, która niewątpliwie przemawiałaby na korzyść przedstawionej przez nią wersji wydarzeń. Tymczasem wynikało z nich jedynie, że powódka przysłuchiwała się rozmowie, niekiedy komentując jej przebieg. Na zakończenie warto dodać, że przy próbie rekonstrukcji wydarzeń zgodnie z objaśnieniami powódki, całe spotkanie przedstawia się niezwykle dziwnie. P. W. czeka na umówione zajęcia. Pojawia się A. P. z powódką, która od razu informuje, że pracuje na rzecz Marszałka Sejmu E. K.. P. W. i A. P. omawiają kwestię jego wystąpień medialnych, podczas gdy powódka przysłuchuje się temu, rzucając czasem jakiś komentarz. Wydaje się, że brak racjonalnych powodów dla obecności powódki (skoro nie współpracowała z A. P.) w połączeniu z faktem, że jej przełożonym jest przeciwnik polityczny, dziwiłaby P. W.. Osobno należało odnieść się do zeznań powódki dotyczących kwestii prób nawiązania z nią kontaktu przez R. G. (1) przed publikacją artykułu z 22 stycznia 2015 roku. Powódka wskazywała, że pytania zawarte w przesłanym jej 13 stycznia 2015 roku e-mailu były zupełnie zbyteczne, gdyż potrzebne informacje zawierało jej oświadczenie majątkowe. Przede wszystkim wypada zaznaczyć, że wbrew twierdzeniom powódki nie wszystkie odpowiedzi można było wyczytać z oświadczenia majątkowego. Nie da się na jego podstawie stwierdzić np. czy E. K. wiedziała o dodatkowej działalności powódki. Nadto wyjaśnienia te są wewnętrznie sprzeczne. Skoro zdaniem powódki wszelkie potrzebne informacje były zawarte w oświadczeniu, to w odpowiedzi na pytania R. G. (1) wystarczyło wskazać mu tę okoliczność. Tymczasem powódka w dalszych zeznaniach twierdziła, że zleciła swojej asystentce E. W. (1) przygotowanie odpowiednich dokumentów celem udzielenia odpowiedzi. Warto również odnotować, że w treści swoich zeznań powódka starała się przedstawić serię spornych artykułów jako rodzaj wymierzonej przeciwko niej prywatnej vendetty R. G. (1). Twierdziła m.in., że E. K. przestrzegała ją przed R. G. (1), zabroniła kontaktowania się z nim. Świadek A. K. wskazał jednak, że powódka miała go poinformować w rozmowie, że R. G. (1) ją kiedyś oszukał, ale nie podała bliższych szczegółów. W ocenie Sądu nie stanowiło istotnego dowodu nagranie zawierające zeznania E. K., złożone w sprawie toczącej się przed Sądem Okręgowym Warszawa Praga w Warszawie, z powództwa I. S. przeciwko (...) sp. z o.o. w W., II C 488/15 (k. 444 – płyta). Jeśli powódka chciała wykorzystać dowód z zeznań E. K. to powinna była złożyć stosowny wniosek o jego przeprowadzenie w ramach niniejszego postępowania. Nie można w tym zakresie posiłkować się treścią zeznań z innego postępowania, zwłaszcza jeśli powódka była jego stroną. Oznaczałoby to bowiem, że powódka miała możliwość zadawania świadkowi pytań, zaś pozwana zostałaby tego prawa pozbawiona. Potraktowanie tych zeznań przez Sąd tak, jakby zostały złożone w niniejszym postępowaniu, wbrew stanowisku strony przeciwnej, byłoby naruszeniem zasady bezpośredniości (art. 235 k.p.c.) i równowagi stron. W ocenie Sądu nie było natomiast przeszkód, aby protokół z zeznań E. K. złożonych w innej sprawie potraktować w sposób adekwatny do jego wartości dowodowej, tj. jako dowód na okoliczność, że E. K. złożyła w innej sprawie zeznania określonej w tymże protokole treści. Zeznania te nie mogły się stać podstawą ustaleń faktycznych w sprawie, ale mogły posłużyć jako punkt odniesienia do oceny wiarygodności pozostałego zebranego w niniejszej sprawie materiału dowodowego. Oceniając je w tym kontekście wypadało stwierdzić, że treść relacji E. K. nie przemawiała za prawdziwością przedstawianej przez powódkę wersji wydarzeń. Zeznania E. K. zostały bowiem złożone po upływie dłuższego okresu od spornych publikacji, kiedy poruszane w nich kwestie straciły znaczenie dla E. K. jako (...). Tym samym treść tychże zeznań stanowiła zdaniem Sądu raczej przejaw zwykłej lojalności koleżeńskiej wobec byłej współpracownicy niż rzeczywisty opis wydarzeń, jakie rozegrały się w styczniu 2015 roku czy też ówczesnych odczuć E. K. na ujawniony przez pozwaną temat. Sąd zważył, co następuje. --- STRONA 8 --- Stosownie do art. 23 k.c. dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Środki oraz podstawy do udzielenia tejże ochrony precyzuje art. 24 § 1 k.c., zgodnie z którym ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może domagać się zadośćuczynienia pieniężnego. Rozwinięciem powyższego jest art. 448 k.c., na podstawie którego w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia. Jak wynika z powołanych powyżej przepisów, aby można było mówić o naruszeniu dóbr osobistych danej osoby muszą łącznie wystąpić przesłanki w postaci istnienia dobra osobistego, którego ochrony domaga się powód, zagrożenia albo naruszenia tego dobra przez działanie pozwanego, oraz bezprawny charakter tego działania. Podkreślenia wymaga fakt, że powód musi jedynie wykazać istnienie dwóch pierwszych przesłanek, bowiem bezprawność działania, zgodnie z art. 24 k.c. objęta jest domniemaniem. Tym samym w toku postępowania w przedmiocie naruszenia dóbr osobistych bezprawność działania jest przyjmowana za punkt wyjścia w rozważaniach i to strona pozwana, wykazując okoliczność przeciwną, tj. brak bezprawności, może zwolnić się od odpowiedzialności za dokonane naruszenie. Powódka w niniejszej sprawie domagała się udzielenia jej ochrony w związku z serią artykułów, opublikowanych na jej temat przez pozwaną. Zdaniem powódki artykuły te naruszyły jej dobre imię, godność i prawo do prywatności. Wskazane przez powódkę wartości niewątpliwie mają charakter dóbr osobistych. Jak przyjmuje się w orzecznictwie godność stanowi wewnętrzny aspekt czci przejawiający się w wyobrażeniu jednostki o jej wartości, natomiast dobre imię to jej aspekt zewnętrzny, tj. opinia o danej osobie (por. uchwała Sądu Najwyższego z 28 maja 1971 roku, III PZP 33/70, OSNCP 1971, nr 11, poz. 188, wyrok Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 1989 roku, I CR 143/89, OSPiKA 1990, p. 330). Cześć zaś jest wprost wymieniona w ramach zawartego w art. 23 k.c. przykładowego wyliczenia dóbr osobistych. Również nie budzi w doktrynie i orzecznictwie żadnych wątpliwości, że dobrem osobistymi jest prawo do prywatności, które z kolei podlega ochronie zgodnie z art. 47 Konstytucji RP. W dalszej kolejności należało ocenić treść spornych artykułów pod kątem naruszenia przez pozwaną powołanych w pozwie dóbr osobistych. Podkreślenia wymaga, że dokonanie przez Sąd oceny czy w konkretnym przypadku doszło do naruszenia dobra osobistego, wymaga zastosowania kryteriów obiektywnych, tj. uwzględnienia odczucia ogółu i powszechnie przyjmowanych normy postępowania. Jak zaznaczył Sąd Najwyższy w wyroku z 26 października 2001 roku, V CKN 195/01 (LEX nr 53107) omawiając kwestię oceny naruszenia / zagrożenia czci człowieka, należy odwołać się do kryteriów obiektywnych. Powyższa reguła niewątpliwie nie ogranicza się tylko do czci, która była rozważanego w powyższym orzeczeniu, bowiem generalnie ocena naruszenia dobra osobistego powinna odwoływać się do przeciętnych ocen i odczuć społecznych. Nie jest zatem wystarczające ani miarodajne wyłącznie subiektywne przekonanie strony powodowej o tym, że konkretne działanie doprowadziło do naruszenia jej dóbr osobistych. Wypada również w tym miejscu zaznaczyć, że badanie tej kwestii jest dokonywane niejako abstrakcyjnie. Jak wskazał Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z 8 lutego 2013 roku, I ACa 971/12 (LEX nr 1289425) odwołanie się do obiektywnych kryteriów nie oznacza, że decydujące znaczenie ma reakcja, jaką dane zachowanie wywołuje w społeczeństwie, art. 24 k.c. nie uzależnia bowiem ochrony prawnej od tego, czy oceniane zachowanie doszło do wiadomości szerszego kręgu osób. Nie chodzi tu o reakcję społeczeństwa, lecz o opinię występującą w społeczeństwie. Dla przyznania ochrony prawnej z art. 24 k.c. wystarczające może być ustalenie, że określone działanie mogło potencjalnie spowodować naruszenie dobra osobistego. Oceniając zbiorczo treść spornych publikacji stwierdzić trzeba, że niewątpliwie naruszały one dobra osobiste powódki. Została ona bowiem opisana jako osoba, która z jednej strony przedstawia się jako przyjaciółka marszałka / (...) E. K., natomiast z drugiej strony w tajemnicy przed nią szkoli przeciwników politycznych z opozycji. Powódka miała wykorzystywać również przyjaźń E. K. do realizacji swoich partykularnych interesów, pomagając mężowi w znalezieniu pracy. Z treści artykułów wynikało, że po ujawnieniu informacji o udziale w szkoleniach dla opozycji powódka nie potrafiła przyznać się do tych działań, zamiast tego zwodziła opinię publiczną i bagatelizowała zarzuty. Opisane w artykułach zachowania powódki oceniono bardzo krytyczne - w publikacjach pojawiły się takie określenia jak „zdrada w najczystszej postaci”, „bezczelność”, „tupet”, „bezczelne oszustwo”. Tłumaczenia powódki uznano za „mętne”, powódka miała „wić się jak węgorz”, „brnąć”, „iść w zaparte”. W spornych publikacjach zakwestionowano również kompetencje powódki jako rzecznika rządu. Wskazywano m.in., że „zafundowała E. K. wiele wpadek”, „nie panowała nad niczym”. --- STRONA 9 --- Nie ulegało zatem wątpliwości, że powódka została przedstawiona w złym świetle. Z treści artykułów wyłania się obraz osoby dwulicowej, fałszywej, niekompetentnej, która nie potrafi przyznać się do błędu oraz wykorzystuje znajomości do realizacji własnych interesów. Opisane zachowania oraz cechy charakteru przypisane powódce są w społeczeństwie ocenie jednoznacznie negatywnie. Z kolei informacje dotyczące zabiegów odmładzających, rozwodu z mężem czy też wizyty w zakładzie fryzjerskim stanowiły naruszenie prawa do prywatności i kwestia ta była na tyle jasna, że w ocenie Sądu nie wymagała szerszego omówienia. Odmiennie należało ocenić dwa spośród przywołanych przez powódkę w pozwie fragmentów spornych publikacji. Chodzi o wypowiedź „Po południu do dymisji podała się też szefowa gabinetu politycznego pani (...), J. G.. Według naszych informatorów od dłuższego czasu sprawiała wrażenie asystentki S., a nie (...) K..” oraz „Choć kilka dni po naszym artykule zapowiadała, że będzie walczyć o swoje dobre imię w sądzie, do dziś nie udało się jej napisać pozwu. Zamiast tego napisała książkę „(...)”, która ma zostać opublikowana w maju.”. Pierwsza z nich nie przedstawia żadnej ujemnej oceny działania powódki, ani też nie ujawnia faktów z nią związanych - skupia się na osobie J. G. i jej zachowaniu. Natomiast drugi fragment dotyczył co prawda faktów związanych z powódką, jednak również nie pozwalał sformułować na jej temat żadnej negatywnej opinii. Przedstawione okoliczności były zaś prawdziwe - w dacie publikacji artykułu, tj. 24 marca 2015 roku pozew w sprawie nie został wniesiony, nadto powódka rzeczywiście napisała książkę, dotyczącą jej pracy jako rzecznika rządu. W tej sytuacji brak było podstaw do stwierdzenia, że wymienione wyżej fragmenty artykułów skutkowały naruszeniem dóbr osobistych powódki. W ostatniej kolejności należało rozważyć kwestię bezprawności działania pozwanej. Zaznaczyć w tym miejscu trzeba, że pozwana ponosiła w niniejszej sprawie odpowiedzialność na podstawie art. 38 ust. 1 ustawy z 26 stycznia 1984 roku prawo prasowe (Dz. U. z 1984 r., nr 5, poz. 24 ze zm.) jako wydawca (...) Gazety (...) oraz portalu internetowego www.(...).pl, gdzie doszło do publikacji spornych artykułów. Jak już wskazano na wstępie, w zakresie powyższej przesłanki to na pozwanej spoczywał ciężar dowodu. W toku postępowania okoliczność braku bezprawności działania pozwana wywodziła z faktu prawdziwości przekazanych informacji, a także dochowania należytej staranności dziennikarskiej przy sporządzaniu spornych publikacji, oraz oparciu ich na wiarygodnych źródłach i prawdziwych informacjach. Nadto pozwana wskazywała, że pozyskane przez nią informacje zostały rozpowszechnione w interesie publicznym, zaś powódka sprawowała ówcześnie funkcję publiczną. Podkreślić trzeba, że zbadanie przesłanki bezprawności działania pozwanej nie może nastąpić bez uwzględnienia charakteru, jaki miały wypowiedzi naruszające dobra osobiste powódki. Zarówno w doktrynie jak i judykaturze przyjmuje się, że wypowiedzi dzieli się na dwa rodzaje - „o faktach” oraz „ocenne”. Chociaż niejednokrotnie dokonanie, w ramach analizy przedstawionego pod osąd tekstu, ścisłego rozgraniczenia znajdujących się w nim wypowiedzi pomiędzy obie te kategorie nastręcza poważnych trudności, to jest to zabieg konieczny. Zaklasyfikowanie konkretnej wypowiedzi jako „wypowiedzi o faktach” bądź też „wypowiedzi ocennej” determinuje bowiem kryterium, którym będzie posługiwał się sąd, w ramach badania czy miała ona bezprawny charakter. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z 17 kwietnia 2008 roku, I CSK 543/07 (LEX nr 420917) „Jeżeli w publikacji prasowej doszło do naruszenia dobra osobistego przez wypowiedzi o faktach, przewidziane w art. 24 k.c. domniemanie bezprawności działania sprawcy może zostać obalone przez wykazanie, że wypowiedzi te były prawdziwe, a ujawnienie prawdziwych faktów naruszających cudze dobro osobiste było uzasadnione ważnym interesem społecznym. [...] Jeżeli zaś doszło do naruszenia dóbr osobistych przez publikację w prasie opinii i innych wypowiedzi o charakterze ocennym, niepoddających się weryfikacji według kryterium prawdy i fałszu, obalenie domniemania bezprawności działania dziennikarza może nastąpić przez wykazanie, że działał w obronie społecznie uzasadnionego interesu, a wyrażona ocena czy opinia została oparta na źródłach zebranych i wykorzystanych ze szczególną starannością, a więc źródłach wiarygodnych i dających podstawę do wyrażenia takiej oceny”. Należy w tym miejscu zastrzec, że wymóg zachowania przez dziennikarza szczególnej staranności i rzetelności w zakresie relacjonowania faktów, nie może oznaczać każdorazowo bezwzględnego obowiązku wykazania prawdziwości informacji w najdrobniejszych szczegółach. Jak wskazał Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 5 kwietnia 2016 roku, I ACa 884/15 (LEX nr 2044281) postawienie przed prasą wymagania absolutnego perfekcjonizmu prowadziłoby do jej poważnego skrępowania oraz zniechęcenia jej do podejmowania, w obawie przed odpowiedzialnością, ważnych problemów życia publicznego. Ze względu na ograniczone środki, pozostające w dyspozycji dziennikarzy przy zdobywaniu informacji, dotarcie przez nich do wszystkich okoliczności opisywanego zdarzenia, w wielu wypadkach nie jest możliwe. Utożsamianie obowiązku prasy prawdziwego przedstawiania zjawisk z wymaganiem udowodnienia prawdziwości w każdym szczególe zarzutu ograniczyłoby istotnie możliwość --- STRONA 10 --- wypełniania przez prasę jej ustawowego zadania urzeczywistniania prawa obywateli do rzetelnego informowania, a co za tym idzie ograniczało rolę wolnej prasy w demokratycznym państwie. Przenosząc powyższe rozważania na grunt niniejszej sprawy należało zacząć od stwierdzenia, że powódka naruszenia jej czci upatrywała przede wszystkim w rozpowszechnieniu w spornych publikacjach informacji, że bez wiedzy i zgody swej szefowej E. K. prowadziła szkolenia dla polityków opozycji. Zdaniem powódki wiadomość ta była całkowicie nieprawdziwa. W ocenie Sądu, gdyby istotnie fakt, że powódce, jako dziennikarce z zawodu, zdarzało się czasem w prywatnej rozmowie podpowiadać różnym osobom, jak dobrze wypaść w mediach, został przedstawiony jako zarzut szkolenia opozycji, wówczas trudno byłoby pozwanej przekonać Sąd do oceny o działaniu wydawcy w granicach prawa, zakreślonych treścią art. 1, 10 i 12 prawa prasowego. Wbrew jednak przekonaniu powódki o braku faktycznych podstaw do rozpowszechniania tezy o szkoleniu przez nią polityków opozycji autor spornych materiałów posiadał mocne dowody na potwierdzenie przekazanej wiadomości. Te dowody to dwa rachunki dla Stowarzyszenia (...) za przeprowadzone szkolenia wystawione przez A. P., którego powódka była współpracowniczką i szczegółowa relacja uczestnika szkoleń posła P. W.. Do tego trzeba dodać milczenie powódki i A. P., którzy zapytani o sprawę na tydzień przed publikacją nie przekazali żadnych informacji, co jasno wskazywało, że zarzuty o prowadzenie medialnych szkoleń były prawdziwe. W takim razie należało uznać, że treść publikacji była co do zasady prawdziwa, a dziennikarz tworząc tekst oparł się na wiarygodnych i należycie zweryfikowanych źródłach. W tym miejscu trzeba odnieść się do spornej kwestii „ilości” szkoleń i ich zakresu. Należało zastanowić się czy to, że w toku postępowania ustalono jako niewątpliwy jedynie (...) współpracy powódki z P. W. dyskwalifikowało zawarte w artykułach informacje, z których wynikało, że do współpracy dochodziło z wieloma politykami opozycji. W ocenie Sądu powyższe nie przekreśla tego typu stwierdzeń. Mając na uwadze, że A. P., który szkolił wielu polityków, przedstawił powódkę jako swojego współpracownika, można było przypuszczać, że współpraca ta miała szerszy zakres i nie ograniczała się tylko do usług świadczonych na rzecz P. W.. Dodatkowo, z rachunków wynikało, że z usług (...) korzystał nie sam P. W., lecz Stowarzyszenie (...). Na tej podstawie można było domniemywać, że grono odbiorców szkoleń nie ograniczało się tylko do tego polityka. Wypada się także odnieść do kwestii semantycznych. Strona powodowa, przeprowadzając dowód z przesłuchania A. P., wiele czasu i energii poświęciła na omówienie jak wyglądała realizacja jego usług, jakie przyjmował on stawki, wreszcie ile czasu trwały i jaką formę przybierały szkolenia medialne. Kwestie te były jednak zdaniem Sądu drugorzędne. Okoliczność, że świadek definiował szkolenie medialne jako dwudniowe intensywne zajęcia, z użyciem kamery i pobierał z tego tytułu wynagrodzenie rzędu 8.000 zł wcale nie oznacza, że spotkań, do jakich doszło z P. W. (z których część odbyła się przy aktywnym udziale powódki) nie można określić takim mianem. Powyższe nie mogło również skutkować uznaniem, że dziennikarz pisząc w spornych publikacjach o „szkoleniach” popełnili błąd tylko z tej przyczyny, iż wedle prywatnych kryteriów A. P. spotkania z P. W. nie miały takiego charakteru. Należało również odnieść się do warstwy językowej artykułów. Niewątpliwie sporne publikacje zawierały liczne mocne sformułowania i epitety, które przedstawiały powódkę lub jej zachowania w pejoratywny czy też prześmiewczy sposób. Jak wskazuje się jednak w orzecznictwie wolność wypowiedzi obejmuje nie tylko jej treść, ale także formę. Obok opinii pozytywnych i przychylnych mogą pojawiać się również wypowiedzi krytyczne, obraźliwe czy też prześmiewcze, o ile pozostają w rozsądnych granicach i opierają się na faktach (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 9 maja 2014 roku, I ACa 1735/13, LEX nr 1488726, wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 28 lipca 2016 roku, I ACa 1420/15, LEX nr 2137049). Użycie ostrych sformułowań nie może zatem stanowić samoistnej przesłanki do uznania, że pozwana dopuściła się bezprawnego naruszenia dóbr osobistych. Powyższe łączy się również z kwestią zakresu dozwolonej krytyki w stosunku do osób publicznych. Nie ulegało wątpliwości, że powódkę, która zajmowała eksponowane stanowisko rzeczniczki rządu, należało zakwalifikować do tej kategorii osób. Jak zaś powszechnie uważa się w doktrynie i orzecznictwie zakres dopuszczalnej krytyki wobec osób publicznych jest szerszy niż w przypadku osoby prywatnej. Jak wskazał Sąd Apelacyjny w Warszawie (wyrok z 5 kwietnia 2013 roku, VI ACa 1162/12, LEX nr 1369402) każda osoba podejmując działalność publiczną musi się liczyć z faktem, że wypowiedzi ją oceniające będą formułowane ostrzej, a nawet z pewną przesadą. Słusznie podnosiła strona pozwana, że każda osoba decydująca się na pełnienie eksponowanych funkcji publicznych musi liczyć się z ciągłym zainteresowaniem prasy i krytyką jej poczynań. Osoby publiczne muszą w większym od przeciętnego zakresie tolerować wypowiedzi krytyczne wobec nich kierowane, gdyż w interesie społecznym leży zezwolenie prasie na roztrząsanie i negatywne ocenianie działań i zaniechań takich osób. Odmiennie od standardu dotyczącego przeciętnego członka społeczeństwa kształtuje się również sfera prywatności osoby publicznej, która podlega wyraźnemu zawężeniu. Jeśli bowiem informacje, które co do zasady przynależą do sfery prywatnej, mogą być pomocne przy ocenie wiarygodności, prawdomówności, czy --- STRONA 11 --- ogólnie ocenie działalności osoby publicznej w kontekście jej postępowania w życiu prywatnym, skonfrontowanego z prezentowanym publicznie światopoglądem, systemem moralnym i etycznym, dla postrzegania tej osoby przez obywateli, to ujawnienie tego typu informacji jest nie tyle dozwolone, co wręcz pożądane (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 24 czerwca 2014 roku, I ACa 206/14, LEX nr 1504361). Mając na uwadze powyższe rozważania należało dokonać klasyfikacji i oceny poszczególnych wskazanych w pozwie wypowiedzi, w każdej ze spornych publikacji. 1) Artykuły „(...)” i „(...)”: a) „Rzeczniczka rządu I. S. w 2014 roku, pracując w gabinecie marszałek Sejmu E. K., prowadziła szkolenia z występów medialnych dla opozycji (…). Osobiście szkoliła m.in. posła P. W.”. Była to wypowiedź o faktach. Z okoliczności sprawy wynikało, że powódka współpracowała z A. P. w ramach zawartej przez niego ze Stowarzyszeniem (...) umowy. Pomagała mu, uczestnicząc w dwóch spotkaniach z P. W. (ówcześnie posłem niezrzeszonym), z którym przeprowadziła merytoryczne zajęcia. W tym czasie powódka pełniła funkcję rzecznika marszałka Sejmu E. K. z ramienia (...). Niewątpliwie zatem P. W., jako polityk nie należący do (...) czy też do (...), które tworzyły ówcześnie koalicję rządzącą, był przedstawicielem opozycji. b) „Spytaliśmy rzeczniczkę o te bulwersujące fakty” - stanowi wypowiedź o faktach. Jak wynika z materiału dowodowego, dziennikarze przed publikacją artykułu usiłowali się z powódką skontaktować i uzyskać jej stanowisko w sprawie, w szczególności poprzez wysłanie e-maila z 13 stycznia 2015 roku. Z kolei określenie faktów, jako „bulwersujące” ma charakter ocenny. Mając na uwadze ciężar stawianych powódce zarzutów, tj. współpracy z posłami z opozycji w czasie, gdy jest się jednym z najbliższych współpracowników E. K. - marszałka Sejmu z koalicji rządzącej, a prywatnie także jej przyjaciółką, zdaniem Sądu użyte przez dziennikarza określenie należało uznać za dopuszczalne. 2) „Rzecznik K. (...)!”: a) „(...) I. S. w panice tłumaczy się ze skandalu, który ujawnił (...). S. pracując w 2014 roku w gabinecie (...) E. K., (...).” Określenie sposobu tłumaczeń powódki jako „paniczne”, a samego tłumaczenia jako „wicie się” ma charakter ocenny, podobnie jak stwierdzenie, że sytuacja opisana we wcześniejszym artykule to „skandal”. Opis owego „skandalu” to wypowiedź o fakcie. Współpraca z posłem opozycji przez wysokiego rangą urzędnika, pracującego na rzecz (...) wybranego głosami koalicji rządzącej była zdarzeniem niespotykanym i kontrowersyjnym. Mogło to wywoływać wątpliwości co do zaangażowania i lojalności powódki. Uznanie tej sytuacji za „skandal” wydaje się zatem dopuszczalne. Natomiast tłumaczenia powódki, która ujawnione fakty próbowała bagatelizować, przedstawiać jako normalną i powszechną praktykę można określić epitetami, użytymi w spornym artykule. Zupełnie czym innym jest bowiem prywatna, przyjacielska rozmowa, w której padają słowa porady, jak przedstawiała to powódka, a czym innym odpłatne, profesjonalne szkolenie dotyczące nie tylko formułowania poprawnych wypowiedzi, ale i konstruowania medialnego politycznego przekazu, które miało miejsce w sprawie. b) „I. S. wije się teraz jak węgorz, aby wybrnąć z beznadziejnej sytuacji”. Jest to niewątpliwie ocena zachowania powódki, która odnosiła się do zarzutów jakie padły pod jej adresem na łamach (...) Gazety (...). Podobnie jak w wypowiedzi powyżej, zastosowano dosadne i obrazowe określenie dla zachowania powódki, jednakże w okolicznościach sprawy było ono dopuszczalne. W tym miejscu warto wspomnieć, że w ramach wolności wypowiedzi, prawa prasy do krytyki wszelkich zjawisk, szczególnie ważnych spraw publicznych takich jak polityka informacyjne rządu, czy jakość pracy rzecznika rządu, możliwe jest wypowiadanie różnych opinii i przekonań. Za dopuszczalne należy uznać formułowanie, na tle tych samych faktów, znacząco różnych ocen, byle sformułowanych w dobrej wierze i wynikających z faktów, a nie nakierowanych na dokuczenie czy poniżenie osoby, której dotyczą. Te kryteria – zdaniem Sądu – --- STRONA 12 --- zostały w sprawie spełnione. Po ujawnieniu faktu, że powódka brała udział w szkoleniu P. W. podjęła ona próbę nieadekwatnego do sytuacji wytłumaczenia swego zachowania, co mogło zostać krytycznie ocenione w spornych publikacjach. 3) „W. pogrąża S.: Współpracowaliśmy z nią”: a) „I. S. pracowała jednocześnie dla (...)!”. Jest to wypowiedź o fakcie. Posłużono się tu pewnym uproszczeniem, jako że funkcja (...) nie jest stanowiskiem rządowym. Tym niemniej mając na uwadze dotychczasową praktykę parlamentarną - Marszałek Sejmu wywodzi się zawsze z partii, która posiada większość w Sejmie, oraz że często realizuje on interesy rządzących - pozwala na stwierdzenie, że powódka pracowała dla „rządu”. Z kolei do opozycji będzie należał każdy poseł, który nie jest członkiem partii rządzącej / partii wchodzącej w skład koalicji rządzącej. Stwierdzenie, że powódka „pracowała” dla opozycji zakłada, że uzyskiwała z tego tytułu zarobek. W toku postępowania dowodowego nie zostało przesądzone, że tak rzeczywiście było. Tym niemniej mając na uwadze, że zachowanie powódki nie było jednorazowe, a także (...), że jej współpracownik A. P. wynagrodzenie takie pobierał, można było zasadnie przypuszczać, że powódka również czerpała z tej współpracy korzyści. 4) „K. robi (...)”: a) „S. zdradziła K.. Za jej plecami pomagała opozycji”. Wypowiedź ma charakter mieszany. Określenie zachowania powódki jako „zdrada” to ocena. Z kolei dalsza część wypowiedzi pośrednio odnosi się do faktu, tj. udziału powódki w szkoleniach i jednocześnie dokonuje jego oceny, określając tę sytuację jako pomoc. Nie ulega wątpliwości, że jednym z obszarów działalności polityków są wystąpienia publiczne. Szkolenie w tym zakresie posła opozycji, zwłaszcza szkolenie nie tylko z zasad wypowiedzi medialnych, ale i z metod kształtowania wizerunku, formułowania politycznego przekazu, o czym mówił P. W., mogło być więc ocenione jako „pomoc” tejże. Mając na uwadze ścisłe związki powódki i E. K., sytuacja w której powódka dopuszczała się takich działań bez wiedzy swojej przełożonej może być z kolei postrzegane jako „zdrada”. 5) „(...)”: a) „I. S. nie potrafiła wytłumaczyć się (...) E. K. ze szkoleń dla opozycji. Straciła pracę.” Zacytowana wypowiedź dotyczy faktu. Po pierwszych artykułach (...) Gazety (...) powódka i E. K. odbyły rozmowę, dotyczącą poruszonych tam kwestii. Ostatecznym efektem była dymisja powódki (a zatem utrata pracy), zatem najwyraźniej jej wyjaśnienia nie były dla (...) zadowalające. Potwierdzają to okoliczności sprawy, a zwłaszcza wypowiedzi samej E. K. wówczas formułowane. Warto zauważyć, że sama powódka w pozwie podawała sprzeczne informacje na temat przyczyn jej rezygnacji. Wskazywała bowiem, że wywołany przez pozwaną szum medialny zmusiły ją do tego kroku, by w dalszej części uzasadnienia stwierdzić, że rezygnacja wynikała z suwerennej decyzji powódki, która nie chciała dłużej pracować na stanowisku rzecznika. To co powódka opisała jako sytuację, w której wywołany przez pozwaną szum medialny zmusiły ją do tego kroku, dziennikarze nazwali innymi słowy, że (...) odwołał rzeczniczkę rządu. b) „Powód? Nasza wczorajsza publikacja o tym, że duet ten - pracując dla K., która jeszcze była marszałkiem Sejmu - szkolił potem atakujących ją polityków opozycji, m.in. posła P. W..”. W części dotyczącej udziału powódki w szkoleniach polityków opozycji wypowiedź ta dotyczyła faktów, których prawdziwość została stwierdzona w postępowaniu dowodowym. Natomiast stwierdzenie, że stało się to przyczyną dymisji powódki, ma charakter ocenny, która w okolicznościach sprawy – zwłaszcza mając na uwadze skutki publikacji – wydawała się dopuszczalna. c) „To zdrada najczystszej postaci i tak właśnie odebrała to sama (...).” Niewątpliwie wypowiedź ta oceniała zachowanie powódki, związane ze szkoleniami medialnymi, oraz reakcję E. K. na ujawnienie związanych z tym informacji. Z przyczyn, które wskazano wyżej określenie „zdrada najczystszej postaci” - choć niezwykle mocne - należy uznać za dopuszczalne, jedno z palety tych, którymi --- STRONA 13 --- można było ocenić sprawę. Stwierdzenie, że cała sprawa wywołała właśnie takie odczucia u E. K., zwłaszcza mając na uwadze jej komentarz - w tamtym czasie przekazany opinii publicznej - również wypada uznać za uprawnione. O tym, że oceny w takim tonie należało uznać za dopuszczalne świadczyły liczne, zbliżone, oceny działania powódki formułowane przez polityków ówczesnej koalicji rządzącej, przedstawicieli opozycji i komentujących sprawę dziennikarzy, które zebrała strona pozwana, znajdujące się w złożonych do sprawy materiałach prasowych. d) „Każdego dnia jestem pytana o to, jak oceniam sprawność medialną, a ja wypowiadam tylko moje prywatne opinie… - brnęła.”. W przeważającej części jest to cytat słów powódki, który został oceniony jako niewiarygodne tłumaczenie się z postawionych jej zarzutów. Mając na uwadze ujawniony w sprawie stan faktyczny ocena taka wydawała się dopuszczalne i usprawiedliwiona. e) „Gdy wróciła do (...), (...).”. Wypowiedź ta ma dotyczyć faktów. „(...)” to kolokwialne określenie reprymendy od przełożonego. Jak już wskazano wcześniej, efektem publikacji (...) Gazety (...) była rozmowa pomiędzy powódką a E. K.. Mając na uwadze ostateczny wynik całej sprawy, tj. dymisję powódki, użycie tego frazeologizmu uznać wypadało za dopuszczalne. f) „Wczoraj ujawniliśmy, że rzeczniczka rządu I. S. szkoliła polityków opozycji.” Wypowiedź dotyczy faktu. Jak zaś wskazano powyżej z okoliczności sprawy wynikało, że zdarzenia takie rzeczywiście miały miejsce. 6) „(...)?”: a) „I. S. przez całe lata po cichu i sukcesywnie zbliżała się do E. K.. Została jej przyjaciółką, a za plecami szkoliła (...).” b) „Razem z A. P. szkoliła m.in. (...).”. Oba powyższe cytaty ponownie odnoszą się do kwestii szkolenia (...) przez powódkę bez wiedzy jej przełożonej, a prywatnie przyjaciółki, E. K.. Jak wcześniej wskazano, ujawniony w sprawie materiał dowodowy potwierdził te zarzuty. c) (...) życie S. również owiane jest tajemnicami. W zeszłym roku, będąc już rzecznikiem (...) w wielkiej tajemnicy rozwiodła się z mężem. Kim był jej mąż - o tym mówić nie chcą nawet jej bliscy współpracownicy. Rozwód utrzymywany był w ścisłej tajemnicy i prowadzony z pieczołowitą dyskrecją.”. Przedmiotowa wypowiedź dotyczy faktów. Ich prawdziwość nie była kwestią sporną w postępowaniu - powódka podnosiła, że opublikowanie przedmiotowych informacji naruszyło jej prawo do prywatności. Wnioskować na tej podstawie należało, że okoliczności te były prawdziwe. Podkreślenia wymaga, że informacje o stanie cywilnym powódki związane były z ujawnieniem przez pozwaną, że mąż powódki uzyskiwał kolejne stanowiska z wykorzystaniem koneksji politycznych powódki. Kwestia zatrudnienia osób należących do najbliższej rodziny funkcjonariusza publicznego niewątpliwie znajduje się w obszarze zainteresowania opinii publicznej, zatem ujawnienie podstawowych informacji dotyczących rodziny powódki nie było bezprawne. 7) „(...). Rzecznik K. odchodzi! (...)”: a) „To były prywatne opinie. (...) często przychodzą do mnie i radzą się w różnych sprawach i nigdy nie odmawiam im opinii - oznajmiła w (...) S., tłumacząc się mętnie z doniesień (...). Zapewniała, że zawsze była uczciwa i lojalna wobec E. K.. Gdyby jednak tak było, nie zrezygnowałaby dziś ze stanowiska”. Pierwsza część wypowiedzi to przytoczenie słów powódki, które oceniono następnie jako „mętne tłumaczenia”. W zestawieniu z okolicznościami sprawy, przedstawione w mediach wyjaśnienia powódki, która ujawnione fakty usiłowała przedstawić jako zwyczajne zachowanie, koleżeńską przysługę wyświadczoną z życzliwości, można --- STRONA 14 --- było w ten sposób skomentować. Należy zauważyć, że powódka nie negując faktu, że spotkania z P. W. miały miejsce próbowała zmienić jego interpretację. Ostatnie zdanie ma charakter mieszany. Faktem było, że powódka zrezygnowała z pełnionej funkcji. Jednocześnie wydaje się, że w sytuacji, gdy dana osoba twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia, podjęcie decyzji o dymisji nie stanowi standardowego działania. Wręcz przeciwnie - rodzi to podejrzenia, że zarzuty były prawdziwe. W tym zakresie była to więc ocena, która, mając na uwadze całokształt ujawnionych okoliczności, wydaje się dopuszczalna, co nie znaczy, że jedynie możliwa i trafna. W tym miejscu warto przypomnieć, że o braku bezprawności decyduje już sama dopuszczalność dokonywanej oceny, wypowiadanej opinii. Rolą sądu rozstrzygającego konflikt pomiędzy prawem do czci i prywatności a prawem do wolności wypowiedzi nie jest bowiem ograniczanie możliwości korzystania z wolności słowa tylko do opinii i ocen całkowicie słusznych, tylko wyważonych i najbardziej prawdopodobnych. 8) „Bezczelna S. wcale nie chciała podać się do dymisji”: a) „Ludzka bezczelność i tupet nie znają granic. I. S., która za plecami E. K. – swojej wielkiej przyjaciółki – szkoliła medialnie (...) wcale nie zamierzała podawać się do dymisji po artykule (...).” Przedmiotowa wypowiedź ma mieszany charakter. W zakresie, w jakim wynika z niej, że powódka była przyjaciółką E. K. i szkoliła posłów opozycji dotyczy ona faktów. To samo należy powiedzieć o fragmencie, w którym stwierdzono, że powódka nie miała zamiaru podać się do dymisji. Z okoliczności sprawy wynikało, że podane przez pozwaną informacje znajdowały odzwierciedlenie w rzeczywistości. O „(...)” była już mowa. Faktu, że pozostawała w przyjacielskich relacjach z E. K. powódka nie kwestionowała, a o braku zamiaru podania się do dymisji świadczyły wypowiedzi powódki wyemitowane przez telewizję (...) po ukazaniu się pierwszej publikacji. Określenie zachowania powódki jako „bezczelność” i „tupet” stanowiło natomiast niezwykle ostrą ocenę. Tym niemniej, w ocenie Sądu, mieściły się one w zakreślonych wyżej granicach dopuszczalnej krytyki, w szczególności wobec osoby publicznej, jaką była powódka. b) „Tymczasem S. szła w zaparte. - Zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym idę prostą drogą i nigdy nie pozwoliłabym sobie na jakąkolwiek nielojalność w stosunku do E. K. - jeszcze w czwartek rano przekonywała w (...). Potem w oświadczeniu o podaniu się do dymisji twierdziła: „Złożyłam dymisję, nie mam sobie nic do zarzucenia, ale nie chcę stawiać pani (...) E. K. w trudnej sytuacji w związku z artykułem w (...).” Powyższy fragment w przeważającej mierze składa się z cytatów wypowiedzi powódki, zatem dotyczy faktu. Powódka nie zaprzeczała, że wypowiedziała te słowa. Natomiast stwierdzenie, że „szła w zaparte” stanowi ocenę tychże wypowiedzi, w konfrontacji z informacjami, jakie w swoich publikacjach podała pozwana. Z okoliczności sprawy wynikało, że stawiane powódce przez (...) Gazetę (...) zarzuty znajdowały odzwierciedlenie w rzeczywistości. Tym samym całkowita negacja ze strony powódki, że dochodziło do opisanych w artykułach sytuacji mogła być oceniona jako „pójście w zaparte”. 9) „(...)”: a) „Rzetelny, lojalny współpracownik (...) pieczołowicie dbający o jej wizerunek? Staranny rzecznik gabinetu premiera rzeczowo i systematycznie informujący dziennikarzy o jego działaniach? Wiele można powiedzieć o I. S., ale na pewno nie to.”. Wypowiedzi te stanowiły ocenę pracy powódki jako rzecznika (...) E. K.. Z okoliczności sprawy wynikało, że bazowały one m. in. na omawianej wyżej kwestii „szkolenia opozycji”, jak też medialnej „wpadce” polegającej na zorganizowaniu sesji zdjęciowej (...) dla magazynu (...)!”, co naraziło E. K. na zarzuty reklamowania marek odzieżowych. Natomiast druga część wypowiedzi odnosiła się do trudności w komunikacji z dziennikarzami (co potwierdzają okoliczności sprawy) i znikomej aktywności powódki jako rzeczniczki. Kwestia ta zostanie rozwinięta przy omawianiu kolejnej wypowiedzi. b) „Dziennikarze są zgodni, że S. była bardzo słabą rzeczniczką. Ciągle niedostępna, choć miała być ustami rządu, jej wywiady można policzyć na palcach”. Przytoczony fragment publikacji był niewątpliwie krytyczną oceną pracy powódki na stanowisku rzecznika rządu, którą w świetle ujawnionego stanu faktycznego trzeba było uznać za dopuszczalną; możliwą do sformułowania w istniejących okolicznościach. Usprawiedliwienia takiej surowej recenzji pracy powódki dostarczyła zresztą w toku postępowania ona --- STRONA 15 --- sama przedstawiając artykuły prasowe (około 15), zawierające jej wypowiedzi z okresu pełnienia funkcji (...) E. K.. Nie sposób nie zauważyć, że większość pochodziła ze stycznia 2015 roku. Natomiast z okresu wrzesień - grudzień 2014 roku powódka zdołała przedstawić jedynie sześć artykułów / informacji prasowych - dwa z września 2014 roku (dotyczące tego samego zdarzenia), dwa z października 2014 roku i dwa z grudnia 2014 roku. Chociaż powódka podkreślała, że przedstawione materiały miały jedynie charakter przykładowy, to jednak, zdaniem Sądu, świadczyły one o poziomie aktywności powódki w roli rzeczniczki rządu. Była ona minimalna. W oparciu o złożone przez samą powódkę materiały należało przyjąć, że jej aktywność na polu informowania o działalności rządu i (...) E. K. w 2014 roku była zdecydowanie niska, zaś jej nieznaczny wzrost nastąpił w 2015 roku, na krótko przed dymisją. Ze zgromadzonych, na wniosek pozwanej, materiałów prasowych wynikało zresztą, że krytyczna ocena pracy powódki była powszechna tak wśród polityków (zarówno opozycji, jak i koalicji), jak i dziennikarzy. c) „Za to zafundowała E. K. wiele wpadek, łącznie z sesją zdjęciową w „V.!” skutkującą oskarżeniami (...) o reklamowanie luksusowych produktów”. Ta wypowiedź również ma charakter mieszany. Faktem jest, że (...) E. K. brała udział w sesji zdjęciowej dla magazynu (...)!”, a także, że sesja ta była krytykowana w mediach. Określenie tych działań mianem „wpadki” stanowi natomiast ocenę, którą należało uznać za dopuszczalną. Z okoliczności sprawy wynikało, że przedmiotowa sesja była szeroko komentowana. Wskazywano nie bez racji, że występowanie w ekskluzywnej stylizacji, której w rzeczywistości (...) nie wykorzystywała oraz otaczanie się drogimi przedmiotami i gadżetami nie służy wizerunkowi polityka. d) „W fotelu (...) czuła się jak ryba w wodzie, choć przez swe cztery miesiące nie panowała nad niczym”. Wypowiedź ma charakter ocenny i dotyczy pracy na stanowisku rzecznika rządu. Po raz kolejny odnosi się ona do kwestii „wpadek” wizerunkowych czy też trudności w kontaktach z dziennikarzami, co w świetle poczynionych ustaleń jawiło się jako dopuszczalne w granicach wolności wypowiedzi i prawa do krytyki. e) „(...)”, a nie „pani (...)” - mówiła dyrektor biura prasowego jednego z ministerstw”. f) „Zdarzało się, że mówiła (...), (...)”. Wypowiedzi e) i f) relacjonowały fakty. Mając na uwadze okoliczność, że powódka i (...) E. K. przyjaźniły się, zrozumiałym było, że w codziennych kontaktach nie stosowały oficjalnych zwrotów grzecznościowych. Osobista zażyłość często wydatnie wpływa na charakter relacji na linii przełożony-podwładny, co może skutkować poluzowaniem sztywnych rygorów. Z okoliczności sprawy wynikało, że E. K. na stanowiska w (...) powołała kilka osób, z którymi łączyły ją związki koleżeńskie, wśród których była też powódka. Wypada zaznaczyć, że w omawianych wypowiedziach istotnym było nie tyle, czy dokładnie takie słowa zostały przez powódkę wypowiedziane i kiedy, lecz wyłaniający się z nich charakter relacji powódki z E. K.. Nie było zatem powodów, aby nie uwierzyć R. G. (1), że zaprezentowany w artykule stan relacji, o którym opowiedzieli mu pracownicy kancelarii (...) nie odpowiadał rzeczywistości, a przynajmniej był na tyle prawdopodobny, że dziennikarz miał prawo upublicznić pozyskane w tym względzie informacje. g) „(...)”. h) „I. S. pokazywała, kto rządzi. (...)! Dla przyjaciółki pani (...) fryzjer był gotowy otworzyć swój zakład w W. nawet o … pierwszej w nocy.” Powyższe wypowiedzi g) i h) dotyczyły faktu, który rzeczywiście miał miejsce i któremu powódka nie zaprzeczyła. i) „Poprzednim - I. S., serdeczną psiapsiółką - boleśnie się rozczarowała”. Faktem jest, że powódka była prywatnie przyjaciółką E. K., natomiast stwierdzenie, że była dla niej „rozczarowaniem” ma charakter ocenny. Niewątpliwie ujawnione na temat powódki --- STRONA 16 --- informacje skutkowały powstaniem niezręcznej dla (...) sytuacji, zwłaszcza, że dotyczyły one osoby, z którą E. K. łączyły związki koleżeńskie. Przypadek, który miał miejsce w niniejszej sprawie (udział w szkoleniach dla posłów opozycji) można zatem z perspektywy E. K. określić jako „rozczarowanie”. Powódka wskazywała w pozwie, że przedmiotowa wypowiedź naruszyła jej prawo do prywatności, przy czym nie udzieliła w tym zakresie bliższych wyjaśnień. Wydaje się, że powódce mogło chodzić o ujawnienie związków osobistych z E. K.. Mając jednak na uwadze (...), że chodzi o dwie osoby pełniące funkcje publiczne ich relacje mogą zaważyć na sposobie sprawowania tych funkcji (co jak wynikało z materiału dowodowego zebranego w sprawie miało miejsce), zatem działania pozwanej nie można było uznać za bezprawne. j) „Przecież S. nie miała ciężkiej roboty, a (...) pozwalała jej na wiele.” Przedmiotowa wypowiedź stanowi ocenę bazującą na niskiej aktywności powódki jako rzecznika oraz nieformalnych relacjach z E. K.. Zdaniem Sądu, ujawnione w postępowaniu okoliczności dawały podstawy do wyrażenia takiej oceny, jako jednej z możliwych do wypowiedzenia wobec ujawnionych faktów. k) „I nie musiała się przemęczać - przecież rzadko odbierała telefony od dziennikarzy. Może kandydaci się boją, że tego stylu już utrzymać się po prostu nie da? I będzie trzeba ciężko pracować.” Wypowiedź ta ma charakter ocenny. Zdaniem autora artykułu powódka rzadko kontaktowała się z dziennikarzami, a zatem „nie przemęczała się” i taki styl pracy nie będzie możliwy do utrzymania. Z okoliczności sprawy wynikało, że rzeczywiście występowały problemy komunikacyjne na linii powódka – dziennikarze, zatem omawianą krytyczną opinię należało ocenić jako usprawiedliwioną i możliwą do wyrażenia na tle istniejących okoliczności. 10) „K. (...)”, „K.(...)!”: a) „Panie zaprzyjaźniły się tak, że była (...) – potem (...) i w końcu (...) - kilkakrotnie załatwiała pracę mężowi S.”. b) „W 2009 roku S. rozpytywała w resorcie o pracę dla męża. Nikt nie chciał jej jednak pomóc. Zdeterminowana S. zaangażowała w pomoc K., a ta z kolei mogła liczyć na lojalność swojego protegowanego, (...) W. K.”. Obie zacytowane wyżej wypowiedzi dotyczyły faktów. Powódka nie kwestionowała, że przez lata przyjaźniła się z E. K.. Zgodne z prawdą były informacje o karierze E. K., która najpierw była (...), następnie (...), a wreszcie została (...). Powódka nie podważała też informacji, że jej mąż był emerytowanym policjantem i gdy powódka znajdowała się w gronie osób blisko współpracujących z ówczesną minister zdrowia E. K. i z nią zaprzyjaźnionych, znalazł zatrudnienie w Narodowym Funduszu Zdrowia, w którego radzie nadzorczej zasiadał podwładny E. W. (2) K., dyrektor generalny resortu zdrowia. W (...) mąż powódki znalazł zatrudnienie jako specjalista w Departamencie (...). Następnie, kiedy E. K. zmieniała zajmowane stanowiska, mąż powódki również przenosił się na inne miejsca pracy. Za każdym razem jego zatrudnienie zależało od osób podległych E. K. lub z nią politycznie lub osobiście zaprzyjaźnionych. Tak było z zatrudnieniem męża powódki w (...), które podlegało ministrowi S. N., osobie politycznie bliskiej E. K., a następnie z przeniesieniem się do (...), w którym o obsadzie stanowisk wiceprezesów decydowała (...), wówczas E. K.. Twierdzenie, że emerytowany policjant przypadkowo znajdował zatrudnienie na wysokich stanowiskach wymagających specjalistycznej wiedzy kolejno w kilku instytucjach, w których obsada personalna zależała od przyjaciółki powódki E. K., nie wytrzymywało krytyki. Wspomniane fakty w postaci bliskich relacji powódki z E. K., przebiegu kariery i zajmowanych stanowisk przez E. K. i przebiegu zatrudnienia męża powódki, dawały – zdaniem Sądu – wystarczającą podstawę do wysnucia wniosku, że musiało się to dziać pod wpływem działań powódki jako żony zainteresowanego pracą i E. K., od której zależało zatrudnienie w wymienionych instytucjach. Powódka wskazała, że pozwana w zakresie faktu „załatwiania” przez powódkę pracy mężowi nie zdołała przeprowadzić, tzw. dowodu prawdy. Faktycznie pozwana nie zaprezentowała żadnych dowodów wprost na okoliczność, że powódka, a następnie E. K. osobiście wpływały na zatrudnienie męża powódki. Szczegółowo opisane w tekście omawianej publikacji prasowej okoliczności dotyczące zatrudniania męża powódki kolejno w (...), (...), tworzyły jednak spójny ciąg zdarzeń, który dawał się wyjaśnić właśnie tak, jak uczynił to autor publikacji. Domaganie się od wydawcy przedstawienia dowodów wprost dotyczących „załatwiania” pracy byłoby w tej sytuacji niezasadne i stanowiłoby przejaw stawiania prasie nadmiernych wymagań odnośnie staranności i rzetelności, jakiej --- STRONA 17 --- można się domagać od dziennikarzy przy przygotowywaniu publikacji na istotne społecznie tematy, w szczególności dotyczące osób sprawujących wysokie funkcje publiczne. Warto zauważyć, że powódka w toku postępowania nie zaprzeczyła żadnej konkretnej informacji z omawianego tekstu. Nie kwestionowała w szczególności opisanych w nim kwalifikacji jej męża i okoliczności jego zatrudnienia w kolejnych instytucjach, których obsada zależała od decyzji jej przyjaciółki. Nie wyjaśniła w trakcie swoich zeznań, jakie to inne niż wskazane w spornym tekście czynniki sprawiły, że jej małżonek przy posiadanym doświadczeniu i kwalifikacjach był zatrudniany w wymienianych wcześniej instytucjach. Z kolei treść zeznań autora tekstu R. G. (1), a zwłaszcza powoływanie się w spornym tekście na konkretne zdarzenia, osoby oraz stopień szczegółowości opisu zmian zatrudnienia męża powódki, sprawiały, że dziennikarz miał podstawy aby uznać, że powódka podejmowała opisywane w publikacji działania. 11) „(...)?”: a) „I. S. po ogromnym skandalu, który odkryliśmy, była zmuszona podać się do dymisji. Okazuje się, że była rzeczniczka rządu oszukiwała nie tylko E. K., ale i samą siebie. W zaledwie trzy miesiące odmłodniała o co najmniej kilka lat.” Wypowiedź ta ma charakter mieszany. Rzeczywiście powódka podała się do dymisji, niewątpliwie również (co uwidaczniają znajdujące się w aktach sprawy zdjęcia z wizerunkiem powódki) korzystała z zabiegów kosmetycznych. b) „Wspinanie się po szczeblach politycznej kariery S. zaczęła od zmiany wyglądu - w ciągu zaledwie trzech miesięcy z jej twarzy zniknęły wszystkie zmarszczki i bruzdy. We wrześniu zeszłego roku miała jeszcze zmęczoną i poszarzałą twarz pokrytą siecią nieestetycznych zmarszczek.” c) „Jak widać, S. jednak nie mogła pogodzić się z upływającym czasem i postanowiła nieco podkręcić swój wizerunek atrakcyjnej rzeczniczki. W grudniu na jej buzi nie było już żadnej zmarszczki, a ona sama wyglądała, jakby sprytny grafik namalował ją różdżką P..” d) „W styczniu tego roku było jeszcze lepiej – odmłodzona o co najmniej dekadę, wygładzona jak w programie graficznym S., prezentowała się niezwykle atrakcyjnie i pięknie błyszczała na stołecznych salonach.” Zacytowane powyżej wypowiedzi b), c) i d) oraz fragment wypowiedzi a) mają charakter mieszany. Część wypowiedzi dotycząca korzystania przez powódkę z zabiegów kosmetycznych odnosi się do faktów. Należy stwierdzić, że praca na stanowisku rzecznika rządu nieodłącznie wiąże się z koniecznością udzielania się w mediach, występowania na konferencjach prasowych etc. Wizerunek rzecznika stanowi jedno z jego narzędzi pracy. Tym samym informowanie o tych kwestiach nie mogło być uznane za bezprawne, tak jak informowanie o innych aspektach sprawowania władzy publicznej. Z kolei ocena stosowanych przez powódkę zabiegów, jakkolwiek miała charakter ostry, czy wręcz napastliwy, była – przez wzgląd na wykonywaną przez powódkę funkcję publiczną – dopuszczalna. e) „Niestety prawda szybko wyszła na jaw i S. musiała zrezygnować ze stanowiska. Na szczęście została jej jednak nowa twarz, która może pomóc jej zrobić karierę gdzie indziej.”. W pierwszej części wypowiedź odnosi się do faktów ujawnionych we wcześniejszych publikacjach pozwanej, które okazały się prawdziwe. W dalszej części ma ona charakter ocenny, który podobnie jak w powyższych przypadkach mieścił się w granicach dozwolonej krytyki prasowej. 12) „S. pisze książkę. Była przyjaciółka opisze (...) K.”: a) „Zapowiada się ciekawie, bo żaden wcześniejszy rzecznik nie przysporzył żadnemu poprzedniemu (...) tylu problemów co S.”. Jest to wypowiedź ocenna. Z okoliczności sprawy wynikało, że liczni przedstawiciele mediów oraz politycy, również partii, z której --- STRONA 18 --- wywodziła się E. K., oceniali pracę powódki negatywnie. Jako podstawę do formułowania takich ocen można przywołać często w niniejszej sprawie przewijającą się kwestię sesji zdjęciowej i wywiadu E. K. dla magazynu (...)!”. Również okoliczności towarzyszące zakończeniu pracy przez powódkę, konieczność komentowania przez E. K. sytuacji, kiedy jej bliski współpracownik wspierał radą jej zdecydowanego krytyka, były dla (...) E. K. niewątpliwie kłopotliwe. Tym samym jakkolwiek omawiany fragment publikacji był ostrą oceną działalności powódki, to wydaje się, że w stanie faktycznym sprawy należało uznać, że nie był oderwany od okoliczności faktycznych i nakierowany jedynie na dokuczenie powódce, a zatem był dopuszczalną formą krytyki. b) „I. S. była rzecznikiem rządu cztery miesiące i choć odeszła po publikacji (...) w atmosferze skandalu, najwyraźniej wciąż uważa, że nie ma sobie nic do zarzucenia”. Wypowiedź ta ma charakter mieszany. Fragment dotyczący czasu sprawowania przez powódkę funkcji rzecznika rządu dotyczył faktu, który - jak wynikało z ustalonego stanu faktycznego - znajdował odzwierciedlenie w rzeczywistości. Dalsza część ma charakter oceny, która w realiach sprawy wydaje się usprawiedliwiona. Powódka pomimo stawiania jej zarzutów opartych o konkretne okoliczności faktyczne podtrzymywała stanowisko o braku podstaw do jakiejkolwiek krytyki. Z kolei mając na uwadze okoliczności zakończenia przez powódkę pracy na stanowisku rzecznika, tj. nagle, w związku z prasowymi informacjami na temat współpracy z posłem opozycji, umożliwia zdaniem Sądu stwierdzenie, że stało się to „w atmosferze skandalu”. c) „Żarty wzbudził nie tylko (...), że S. opisuje swoją pracę, która skończyła się jej wyrzuceniem”. Wypowiedź dotyczy faktu, a konkretnie zakończenia przez powódkę pracy na stanowisku rzecznika rządu. Chociaż formalnie rzecz ujmując powódka złożyła dymisję, to mając na uwadze towarzyszące jej okoliczności, deklarowany przez samą powódkę tuż przed tą decyzją brak woli rezygnacji ze stanowiska, ówczesne słowa jej szefowej o istnieniu podstaw do przyjęcia dymisji, należało uznać, że dziennikarz miał prawo do oceny, że w rzeczywistości powódka otrzymała tzw. „ofertę nie do odrzucenia” i do brutalnego komentarza o „wyrzuceniu” powódki z pracy. W tym kontekście stwierdzenie o „wyrzuceniu” chociaż stanowi pewne uproszczenie było akceptowalne. d) „Najbardziej ciekawe jest jednak to, że jak na książkę byłej przyjaciółki zareaguje (...) E. K., którą S. bezczelnie oszukała zatajając przed nią to, że szkoliła P. W., posła partii (...)”. Wypowiedź ma charakter mieszany. W zakresie szkolenia P. W. jest to wypowiedź o fakcie, który rzeczywiście miał miejsce. W zakresie „bezczelnego oszustwa” wypowiedź ocenia działania powódki. Podobne sformułowania padały we wcześniejszych artykułach i podobnie jak w przypadku ich analizy należało uznać, że pomimo dosadności i ostrości była to ocena dopuszczalna. W podsumowaniu należało stwierdzić, że sporne wypowiedzi o faktach za podstawę miały rzeczywiste zdarzenia i opierały się na rzetelnej analizie zgromadzonych źródeł. Argumenty powódki, że do publikacji artykułów doszło z uwagi na osobistą niechęć do niej ich autora, nie znalazły dostatecznego oparcia w materiale dowodowym zebranym w sprawie. Zdaniem Sądu ujawnienie informacji zawartych w spornych publikacjach realizowało interes społeczny. Nie zmienia tej oceny okoliczność, że osobista motywacja P. W., który przekazał dziennikarzom informacje o udziale powódki w jego szkoleniu nie należała do szczytnych, o czym świadczy treść maila z kopiami rachunków dotyczących tego szkolenia: „Bon apetit”. Niewątpliwie opinia publiczna powinna bowiem być informowana o działaniach osób publicznych, wątpliwych pod względem etycznym, które rzutują na ich wiarygodność. Również wykorzystywanie zajmowanych stanowisk i relacji towarzyskich do realizacji prywatnych interesów powinno podlegać ujawnieniu. Powyższe okoliczności uchylały bezprawność działania pozwanej, której publikacje skutkowały naruszeniem dóbr osobistych powódki. Dawało to podstawę do stwierdzenia, że pozwana nie ponosiła odpowiedzialności na podstawie art. 24 k.c. Ostatecznie zatem wytoczone w sprawie powództwo nie zasługiwało na uwzględnienie i podlegało oddaleniu, w związku z czym orzeczono jak w punkcie 1. wyroku. O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 98 k.p.c., zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik procesu. Powódka przegrała niniejszą sprawę w całości, zatem na rzecz pozwanej należało zasądzić poniesione przez pozwaną koszty procesu. Złożyły się na nie koszty zastępstwa procesowego dotyczące roszczenia o zapłatę w wysokości 3.600 zł (§ 6 pkt 6 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 28 września 2002 roku w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej radcy prawnego ustanowionego z urzędu) i dotyczące roszczenia niemajątkowego wynoszące 360 zł (§ 10 --- STRONA 19 --- pkt 1 ppkt 2 wymienionego rozporządzenia) oraz 17 zł opłaty skarbowej od pełnomocnictwa. Ostatecznie więc należało od powódki na rzecz pozwanej zasądzić tytułem zwrotu kosztów procesu kwotę 3.977 zł, w związku z czym Sąd orzekł jak w punkcie 2. wyroku.

Słowa kluczowe

#orzeczenie#Wyrok#Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z 8 lutego 2013 roku#XXIV C 396/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 7 listopada 2016 roku Sąd Okręgowy w War#art. 235 k.p.c.#art. 23 k.c.#art. 24 § 1 k.c.#art. 448 k.c.#art. 24 k.c.#art. 47 Konstytucji#art. 38 ust. 1 ustawy#art. 98 k.p.c.