§Centrum Prawa KarnegoWykonawczego
← Powrót do orzecznictwa
Orzecznictwo

Postanowienie V KK 178/13

Treść orzeczenia

--- STRONA 1 --- Glosa do wyroku SN z dnia 15 stycznia 2014 r., V KK 178/13. Wolność krytyki. 1. 2. 3. 4. 5. Wolność krytyki jest częścią wolności słowa, stanowi przy tym okoliczność uchylającą odpowiedzialność prawną – kontratyp art. 41 prawa prasowego z 1984 r. Ujemne oceny dzieł naukowych albo innej działalności twórczej, zawodowej lub publicznej służą realizacji zadań prasy określonych w art. 1 prawa prasowego i w związku z tym pozostają pod ochroną prawa; przekracza granice dozwolonej krytyki ten, kto podnosi (także rozpowszechnia) zarzuty krytyczne, zawierające zwroty uznane za obraźliwe. Granicą legalności krytyki w rozumieniu art. 41 prawa prasowego jest rzetelne i zgodne z zasadami współżycia społecznego przedstawienie krytycznej oceny. Przedstawienie ujemnej opinii w sposób złośliwy, tendencyjny, w niedopuszczalnej formie wykracza poza granice ochrony określonej przez art. 41 prawa prasowego, stanowiąc czyn zabroniony przez prawo karne. Wypowiedzi krytyczne i zawarte w nich ujemne oceny nie powinny dotyczyć osoby, lecz jej dzieła lub funkcji, jaką pełni w określonym układzie społecznym. Intensywność krytyki powinna być proporcjonalna do skali opisywanego negatywnego stanowiska. Przerost uwag krytycznych nad rzeczywistością stanowi nadużycie kontratypu krytyki prasowej i nie korzysta z ochrony prawnej, prowadząc do odpowiedzialności karnej i cywilnej. Pojęcie obrony społecznie uzasadnionego interesu należy zrozumieć w sposób zobiektywizowany, gdyż nie można sprowadzać go do subiektywnego przekonania sprawcy, że broni on społecznie uzasadnionego interesu. Oprócz subiektywnego przeświadczenia sprawcy, że stawiany przez niego zarzut służy obronie społecznie uzasadnionego interesu i ma zapobiec niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia człowieka albo demoralizacji małoletniego – muszą być wykazane uzasadnione podstawy do twierdzenia, że taki stan rzeczywiście istnieje. Glosowany wyrok Sądu Najwyższego został wydany po rozpoznaniu kasacji na niekorzyść wniesionej przez pełnomocnika oskarżyciela prywatnego od wyroku sądu drugiej instancji, umarzającego, z powodu znikomej szkodliwości społecznej, postępowanie karne w sprawie o przestępstwo Autor: Karczmarska Dorota Rodzaj: glosa Notka bibliograficzna: Glosa częściowo krytyczna Glosa do wyroku SN z dnia 15 stycznia 2014 r., V KK 178/13. Opublikowano: PS 2015/7-8/183-190 --- STRONA 2 --- zniesławienia (art. 212 § 2 ustawy z 6.06.1997 r. – Kodeks karny (1) ). Sąd Najwyższy uznał, że J.W., co do którego sąd odwoławczy umorzył postępowanie, nie popełnił zarzuconego mu czynu, w rezultacie uchylił zaskarżony wyrok i uniewinnił J.W. od zarzutu zniesławienia, akcentując, że „zebrany materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, iż oskarżony jest niewinny, umorzenie postępowania wobec niego było oczywiście niesłuszne”. Sąd Najwyższy dokonał w warunkach pośredniości krańcowo odmiennej oceny materiału dowodowego niż sąd rejonowy, który, orzekając w pierwszej instancji uznał oskarżonego za winnego tego, że, publikując w 2007 r. artykuł w jednej z gazet i w internecie, pomówił ówczesnego prezesa NBP o to, że „wydębił – przysłowiowym psim swędem – dokument ukończenia studiów na Uniwersytecie Wisconsin-La Crosse w Stanach Zjednoczonych w postaci dyplomu MBA”, oraz o to, że „z pominięciem oficjalnej procedury” uzyskał nostryfikację wymienionego dyplomu w Szkole Głównej Handlowej, tj. o postępowanie mogące narazić pokrzywdzonego na utratę zaufania potrzebnego do pełnienia powierzonej mu funkcji (2) . Sąd Najwyższy nie tylko więc ocenił pod względem merytorycznym ustalenia stanu faktycznego dokonane przez sąd pierwszej instancji i – w zakresie nieprawdziwości stawianych w felietonie zarzutów – niezakwestionowane przez sąd odwoławczy, ale stan ten zmienił, mimo że błąd w ustaleniach faktycznych nie stanowi podstawy kasacyjnej, a nic nie wskazuje na to, że dowody przeprowadzono w sposób rażąco naruszający prawo procesowe ( art. 523 § 1 ustawy z 6.06.1997 r. – Kodeks postępowania karnego (3) ) (4) . W uzasadnieniu wyroku Sąd Najwyższy podzielił stanowisko sądu odwoławczego, że impulsem do napisania krytycznego felietonu był opublikowany na stronie internetowej NBP życiorys pokrzywdzonego, w którym podano błędne informacje na temat jego wykształcenia. Zdaniem Sądu Najwyższego celem publikacji oskarżonego było zwrócenie uwagi opinii publicznej na sprawę wykształcenia prezesa NBP oraz jej wyjaśnienie, do czego oskarżony jako komentator życia ekonomicznego i profesor ekonomii miał prawo. Jednak, odmiennie niż sąd drugiej instancji, Sąd Najwyższy uznał, że J.W. podniósł prawdziwe i służące obronie uzasadnionego interesu społecznego zarzuty przeciwko pokrzywdzonemu, obejmuje go zatem kontratyp przewidziany w art. 213 § 2 k.k. Ponadto J.W., jako stały felietonista gazety, jest „dziennikarzem” w rozumieniu przepisu art. 7 ust. 2 pkt 5 ustawy z 26.01.1984 r. – Prawo prasowe (5) , w związku z czym jego krytyczne wypowiedzi mieszczą się w zakresie regulacji unormowania z art. 41 tej ustawy, uchylającego bezprawność publikowanych w środkach masowego przekazu ujemnych ocen, m.in. działalności zawodowej lub publicznej, pod warunkiem, że są one rzetelne i zgodne z zasadami współżycia społecznego oraz służą jawności i prawu obywateli do informacji. Art. 41 ustawy – prawo prasowe wprowadza wąsko ujęty – bo odnoszący się tylko do dziennikarzy – pozakodeksowy kontratyp zniesławienia. Ograniczenia podmiotowego nie zawiera natomiast wspomniany art. 213 k.k. Oba te przepisy wyznaczają granice kompromisu pomiędzy z jednej strony ochroną czci i dobrego imienia – będącej ratio legis prawnokarnego zakazu pomawiania – a prawem do wolności wypowiedzi. O tym, że nie jest --- STRONA 3 --- to kompromis zadowalający, przekonuje praktyka sądowa (zarówno sądów powszechnych, jak i Sądu Najwyższego), która niejednokrotnie staje wobec dylematu, czy wypowiedź mieści się w obszarze prawa do swobody głoszenia poglądów i wyrażania opinii, czy też narusza standardy dopuszczalnej krytyki i przez to spełnia znamiona przestępstwa z art. 212 k.k. Dotyczy to zwłaszcza postępowań, w których niemożliwe lub znacznie utrudnione jest wykazanie prawdziwości zarzutu, co – jak wiadomo – uchylałoby bezprawność pomówienia. Dzieje się tak wówczas, gdy oskarżeniem objęte są wypowiedzi ocenne, w stosunku do których nie można przeprowadzić dowodu prawdy (6) . Problemy związane ze stosowaniem art. 212 k.k. powodują, że – głównie w środowisku dziennikarskim, ale nie tylko – pojawiają się głosy sprzeciwu wobec funkcjonowania tego zakazu w aktualnej postaci i sugestie wprowadzenia zmian lub nawet usunięcia go z kodeksu karnego. Wskazuje się, że obawa przed postawieniem w stan oskarżenia powstrzymuje dziennikarzy i innych komentatorów przed wypowiadaniem szczerych, krytycznych ocen, a przez to tłumi debatę publiczną (7) . Nie przesądzając trafności tego poglądu, warto go odnotować, tym bardziej że felieton oskarżonego również został opublikowany w ramach publicznej debaty wokół powołania pokrzywdzonego na stanowisko prezesa NBP. Poza tym jednak nie wydaje się, aby sprawa rozpoznawana przez Sąd Najwyższy wywoływała zarysowane powyżej trudności dowodowe. Co prawda, tezy uzasadnienia wyroku zostały tak sformułowane, jak gdyby istotą sporu prawnego była kwestia charakteru i formy dozwolonej krytyki, czyli kwestia dopuszczalności wypowiadania krytycznych opinii w sposób obraźliwy, złośliwy lub tendencyjny, ale tezy te – jakkolwiek in abstracto nie budzące zastrzeżeń – nie w pełni odnoszą się do sprawy. Kognicją sądów pierwszej i drugiej instancji objęte były bowiem podniesione w artykule prasowym zarzuty co do dwóch faktów składających się na życiorys zawodowy pokrzywdzonego, tj. uzyskania dyplomu ukończenia zagranicznych studiów oraz nostryfikacji tego dyplomu. Opis czynu przypisanego oskarżonemu w wyroku skazującym – przytoczony w uzasadnieniu wyroku SN – nie dotyczył natomiast ani jednoznacznie krytycznej opinii oskarżonego o pokrzywdzonym, ani sarkastycznego tonu, ani innych cech wypowiedzi oskarżonego. Z pewnością utytułowany felietonista miał prawo krytycznie i z sarkazmem wyrażać się o powołaniu na jedno z najważniejszych w stanowisk w państwie osoby – jego zdaniem – niekompetentnej i nieprzygotowanej do sprawowania powierzonej funkcji i słusznie twierdzi Sąd Najwyższy, że „sarkastyczny, uszczypliwy w formie, a nawet oscylujący na pograniczu satyry język [...] nie naruszał standardów wolności wypowiedzi ustalonych w orzecznictwie Trybunału Praw Człowieka” (8) . Kluczowa z punktu widzenia rozstrzygnięcia o winie oskarżonego jest jednak kwestia prawdziwości sformułowanych przez niego twierdzeń, stanowiących podstawę krytycznych opinii, natomiast ironiczna czy sarkastyczna forma wypowiedzi oraz rozmiary krytyki stanowią na tle rozważanej sprawy problemy wtórne. Tymczasem znaczna część wywodów Sądu Najwyższego jest poświęcona właśnie analizie orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na temat dopuszczalnego – w świetle standardów dziennikarskiej wolności słowa – poziomu ironii, --- STRONA 4 --- złośliwości lub przesady w publikacjach prasowych. Ponadto Sąd Najwyższy zwraca uwagę, również odwołując się do stanowiska Trybunału Praw Człowieka, na specyfikę ocennych wypowiedzi, dominujących w felietonie, które nie poddają się wartościowaniu w kategoriach prawdy lub fałszu. Niemniej podkreśla, że „istnieje wyraźny związek miedzy formułowanymi przez oskarżonego sądami wartościującymi a popierającymi te opinie faktami” (9) . Jednoznacznie korzystne dla oskarżonego stanowisko Sądu Najwyższego w kwestii prawdziwości faktów przedstawionych w treści felietonu, jak również rozstrzygnięcie w sprawie nie zasługują na aprobatę. W świetle niekwestionowanych przez Sąd Najwyższy ustaleń sądów orzekających w toku instancji (10) – przytoczonych w uzasadnieniu – pokrzywdzony ukończył studia MBA w Uniwersytecie Wisconsin i posiada dyplom tej uczelni. Tego stanu faktycznego z pewnością nie odzwierciedla sformułowanie „wydębił psim swędem dokument potwierdzający ukończenie studiów”, sugerujące, iż pokrzywdzony uzyskał ów dokument w innym trybie niż powszechnie stosowany, na innych warunkach niż ogólnie obowiązujące. Tymczasem nic nie wskazuje na to, że nie spełnił on regulaminowych wymagań dydaktycznych i nie zdobył kwalifikacji, które potwierdza posiadany przez niego dyplom. Skoro więc pokrzywdzony ukończył studia MBA, to nie musiał zdobywać dyplomu „psim swędem” ani też w tym celu czynić starań określanych czasownikiem „wydębić”. Krytyka oparta na przekonaniu, że tak właśnie było, jest – w tym zakresie – pozbawiona faktycznej podstawy. Na marginesie warto zauważyć, że wyrażenia „wydębić coś” i „psim swędem” przedstawiają dwa kontrastowe sposoby osiągania celu. Według słownikowych definicji pierwsze z nich oznacza „uzyskać coś z trudem, wskutek próśb i nalegań”, natomiast wyrażenie „psim swędem” – przeciwnie – służy podkreśleniu, że zdobycie czegoś nastąpiło przypadkowo, dzięki sprzyjającym okolicznościom, bez wysiłku. Semantyczna analiza zdania „wydębił pism swędem dokument” ujawnia więc tkwiącą w nim sprzeczność. W konsekwencji nie jest jasne, czy – zdaniem autora felietonu – pokrzywdzony otrzymał dyplom MBA nadzwyczajnie łatwo (psim swędem) czy też z trudem, bo nie mógł go uzyskać jednocześnie i z łatwością, i z trudem. Niemniej jednak czytelny jest przekaz tej wypowiedzi, akcentujący, że pokrzywdzony skorzystał z bliżej nieokreślonej, ale alternatywnej drogi zdobycia dyplomu, niegodnej funkcji prezesa NBP. Sąd Najwyższy niesłusznie zakwestionował też zgodny pogląd sądów pierwszej i drugiej instancji, w myśl którego wyrażenie „psim swędem” ma pejoratywny wydźwięk. Związki frazeologiczne zawierające nazwy zwierząt używane są do opisu wyglądu osoby lub jej zachowania się w celu podkreślenia jakiegoś szczególnego przymiotu, który dodatnio lub ujemnie wyróżnia tę osobę spośród innych. Neutralność jest tym samym wyłączona. Zoologiczny komponent korzystnie zabarwia charakterystykę człowieka wtedy, gdy odwołuje się do pozytywnych właściwości danego gatunku zwierząt, np. „sokoli wzrok”, „gołębie serce”, w wielu jednak wypadkach przymiotnik utworzony od nazwy zwierzęcia służy uwydatnieniu niekorzystnej ludzkiej cechy (np. „kaczy chód”, „orli nos”). Wyrażenia zawierające przymiotnikowe formy wyrazu „pies” odnoszone do człowieka, --- STRONA 5 --- stanowią zazwyczaj (są wyjątki) przejaw niechęci i lekceważenia, a czasem nawet pogardy, nie mówiąc już o formie rzeczownikowej zawartej w zwrocie kierowanym bezpośrednio do adresata wypowiedzi. Do językoznawców i historyków należy wyjaśnienie, dlaczego skojarzenia z powszechnie lubianym czworonogiem są tak negatywne. Niezależnie jednak od wiedzy na temat przyczyn tego zjawiska, tzw. wyczucie językowe nie pozwala skomentować za pomocą wyrażenia „psim swędem” np. sukcesu zawodowego osiągniętego wprawdzie stosunkowo niewielkim wysiłkiem, ale za to dzięki ponadprzeciętnym zdolnościom, które sprawiają, że sukces ten w pełni należy się jego beneficjentowi. Przeciwnie, „psim swędem” oznacza łatwe i niezasłużone osiągnięcie. Żaden absolwent uczelni, który zaliczył przedmioty przewidziane programem studiów, przygotował pracę dyplomową i złożył z pozytywnym wynikiem dyplomowy egzamin, nie odniósłby się z aprobatą do twierdzenia, że dyplom ukończenia studiów „wydębił psim swędem”. Nie są to bowiem słowa adekwatne do opisu przebytej przez absolwenta drogi kształcenia. Co więcej, wyrażenie to może być odczytane jako obraźliwe, nawet jeżeli zawartość negatywnych emocji nie jest na tyle duża, aby uznać je za zniewagę. Źródłem krytycznej postawy J.W. wobec powierzenia pokrzywdzonemu funkcji prezesa NBP były ponadto niejasne – zdaniem felietonisty – okoliczności, w jakich nastąpiła nostryfikacja dyplomu Uniwersytetu w Wisconsin. Jak wskazano w treści uzasadnienia wyroku SN, oskarżony napisał, że prezes NBP „z pominięciem oficjalnej procedury uzyskał dokument potwierdzający nostryfikację ww. dokumentu w Szkole Głównej Handlowej” (11) . Sąd Najwyższy zinterpretował tę wypowiedź jako krytykę kierowaną do podmiotu nostryfikującego dyplom MBA, nie zaś do pokrzywdzonego (12) . Intencją J.W. było – jak twierdzi Sąd Najwyższy – zakwestionowanie nie tyle faktu, lecz raczej podstawy nostryfikacji, do czego oskarżony miał prawo. Uznanie bowiem stopnia MBA, uzyskanego po ukończeniu zaledwie 19-miesięcznych studiów, za równoważny z tytułem zawodowym magistra ekonomii „deprecjonuje odbywane w Polsce pięcioletnie studia” (13) . Trudno polemizować z poglądem profesora ekonomii kontestującym decyzję władz Szkoły Głównej Handlowej w kwestii nostryfikacji dyplomu zagranicznej uczelni, a tym bardziej odmówić mu prawa do wyrażenia swojego stanowiska na łamach prasy. Ma więc rację Sąd Najwyższy, że J.W., publikując swoją ocenę decyzji SGH, nie przekroczył granic dozwolonej merytorycznej krytyki. Rzecz w tym, że bezprawności tej krytyki nie przypisano mu w wyroku skazującym. Wyrażenie „z pominięciem oficjalnej procedury” nie odnosi się bowiem do meritum decyzji o nostryfikacji, lecz do trybu jej podjęcia. „Tryb” i „procedura” to – jak wiadomo – synonimy oznaczające normatywny wzorzec postępowania in abstracto , któremu musi odpowiadać każde konkretne postępowanie. Zarzut „pominięcia oficjalnej procedury” w sprawie karnej oznaczałby, że skazanie oskarżonego nastąpiło nie w wyniku postępowania opartego na przepisach kodeksu postępowania karnego, tylko w wyniku jakiejś innej aktywności, np. sądu bożego. --- STRONA 6 --- Tryb rozstrzygania kwestii nostryfikacji został unormowany w rozporządzeniu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z 1.09.2011 r. w sprawie nostryfikacji dyplomów ukończenia studiów wyższych uzyskanych za granicą (14) , które przewiduje, jakie warunki musi spełnić osoba ubiegająca się o nostryfikację dyplomu i jakie czynności podjąć, oraz określa gremium właściwe w sprawie. Informacja, że nastąpiło „pominięcie oficjalnej procedury”, stanowi w istocie zarzut, że w toku postępowania nostryfikacyjnego nie tylko uchybiono przepisom prawa, co już czyniłoby decyzję wadliwą, ale wręcz sugeruje, że w ogóle nie zachowano trybu określonego w rozporządzeniu, a wydana decyzja jest bezprawna. Z pewnością jest to krytyka skierowana w stronę uczelni, ale dotyczy ona także pokrzywdzonego. Nie tylko z tego powodu, że zawiera czytelną sugestię, jakoby pokrzywdzony posługiwał się dokumentem wydanym w warunkach daleko idącego naruszenia prawa, ale przede wszystkim dlatego, że jeśli korzystne dla pokrzywdzonego rozstrzygnięcie kwestii nostryfikacji nastąpiło na drodze nieoficjalnych działań, to on sam musiał te działania inicjować i czynić starania, aby były one kontynuowane. Nie ma żadnych przesłanek, z których można by wnioskować, że pokrzywdzony „prosił i nalegał”, żeby uzyskać nostryfikację, jak twierdzi Sąd Najwyższy, nawiązując niepotrzebnie do znaczenia terminu „wydębić”, gdyż słowo to w ogóle nie padło w kontekście nostryfikacji, ale odnosiło się – jak wspomniano – do sposobu uzyskania dyplomu MBA. Uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego nie wskazuje, aby w toku procesu przed sądem pierwszej lub drugiej instancji J.W. przeprowadził dowód prawdy i udowodnił lub przynajmniej uprawdopodobnił popełnienie uchybień w toku postępowania nostryfikacyjnego. Trudno natomiast odnieść się do podniesionego przez Sąd Najwyższy argumentu na korzyść J.W., jakoby „podejmował on próby weryfikacji materiału źródłowego, dokładając wszelkiej możliwej staranności w tym zakresie” (15) . Nie wiadomo bowiem, na czym owe próby polegały i jaki był ich rezultat. Jeżeli więc akcentowany przez Sąd Najwyższy związek między faktami a krytycznymi ocenami rzeczywiście istnieje, to tylko przy założeniu, iż J.W. w swoim felietonie powołał inne okoliczności mogące wesprzeć jego poglądy. Uzasadnienie o nich jednak milczy. Tym samym krytyka w zakresie, w jakim odnosiła się do sprawy ukończenia zagranicznych studiów i nostryfikacji dyplomu, czyli okoliczności istotnych prawnie, jest pozbawiona podstawy faktycznej. Bezprawności nieprawdziwego zarzutu nie uchyla także okoliczność, że felieton był reakcją na treść opublikowanego życiorysu prezesa NBP i w założeniu zmierzał do wyjaśnienia wątpliwości związanych z wykształceniem pokrzywdzonego. Tym bardziej, że akcentowana w uzasadnieniu nieprawdziwość informacji podanych w życiorysie wcale nie jest tak oczywista, jak widzi to Sąd Najwyższy. Zgodnie z art. 191a ust. 9 ustawy z 27.07.2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym (16) „Osoba, której tytuł zawodowy [...] w drodze przeprowadzonego postępowania nostryfikacyjnego został uznany za równoważny polskiemu tytułowi zawodowemu, może posługiwać się odpowiednim polskim tytułem zawodowym”. Nostryfikowanie zagranicznego dyplomu w polskiej uczelni jest równoznaczne z tym, że uczelnia uznaje ten dyplom za swój i --- STRONA 7 --- poświadcza, że jest on równoważny z magisterskim (lub innym) dyplomem tej uczelni. Tym samym prezes NBP mógł podać w życiorysie, że jest magistrem nauk ekonomicznych SGH. Niczego nie zmienia w kwestii kwalifikacji czynu odwołanie się do standardów ochrony dziennikarskiej wolności wypowiedzi, ustalonych przez ETPCz, ani to, że felieton oskarżonego pojawił się w ramach debaty publicznej. Przysługująca dziennikarzom wzmocniona ochrona wolności wypowiadania się – akcentowana w orzecznictwie strasburskim przytoczonym w uzasadnieniu wyroku SN – nie obejmuje prawa do wyrażania ujemnych ocen pozbawionych oparcia w faktach. Także wymienione w art. 41 prawa prasowego kryteria rzetelności krytyki i jej „zgodności z zasadami współżycia społecznego” nie mogą być spełnione wówczas, gdy ferowane przez dziennikarza oceny odwołują się do zdarzeń lub zjawisk nieistniejących (17) . SUMMARY A Gloss to the judgement of the Supreme Court dated 15 January 2014 ( V KK 178/13) By commented sentence The Supreme Court has acquitted the accused of the charge of defamation. According the indictment and judgement of the court of first instance, the accused committed defamation by publishing that the injured person had coaxed MBA diploma at Wisconsin University in USA and outside any formal procedure he had obtained recognition of this diploma in Polish academy. The Supreme Court has considered these allegations true and raised to protect important public interest. Neither the judgment nor rationale deserve acceptance for the accused did not prove the truth of allegations against the injured person. Keywords : defamation, freedom of speech, criticism, true allegation, journalist (1) Dz. U. Nr 88, poz. 553 ze zm.; dalej jako: k.k. (2) Glosowany wyrok SN z 15.01.2014 r. (V KK 178/13), OSNKW 2014/8, poz. 62, s. 40. (3) Dz. U. Nr 89, poz. 555 ze zm.; dalej jako: k.p.k. (4) Nie sposób pominąć też innej wątpliwości natury proceduralnej. Glosowane rozstrzygnięcie konkludentnie nawiązuje bowiem do dyskusyjnego poglądu Sądu Najwyższego, sformułowanego wbrew literalnej wykładni przepisu art. 537 § 2 k.p.k., zgodnie z którym następcze orzeczenie w postaci uniewinnienia oskarżonego jest dopuszczalne wówczas, gdy oczywista niesłuszność dotyczy nie tylko wyroku skazującego, lecz także „ innych rozstrzygnięć, w których nietrafnie uznano, że przypisany oskarżonemu czyn zawiera znamiona czynu karalnego” (wyrok SN z 24.02.2000 r., III KKN 34/99, OSNKW 2000/3–4, poz. 37). Zob. m.in. T. Grzegorczyk, Kodeks postępowania karnego. Komentarz wraz z komentarzem do ustawy o świadku koronnym, Kraków 2005, s. 1267. (5) Dz. U. Nr 5, poz. 24 ze zm. (6) Dowód prawdy czasem nie udaje się też – z powodu obiektywnych trudności – w przypadku sądów odnoszących się wprost do okoliczności faktycznych. Niemożność wykazania prawdziwości zarzutu wyłącza zaś stosowanie kontratypu z art. 213 k.k. R. Kmiecik w związku z tym podkreśla, że restrykcyjna --- STRONA 8 --- wykładnia tego przepisu, to jest taka, w myśl której tylko prawdziwy zarzut może służyć obronie interesu społecznego, stanowi zagrożenie dla wolności słowa. Autor ten powołuje orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że gdy sprawca dołożył wszelkich możliwych starań zmierzających do sprawdzenia prawdziwości podanych faktów, nie poniesie odpowiedzialności, nawet gdy zarzut okazał się nieprawdziwy [R. Kmiecik, Karnoprocesowe aspekty spraw o zniesławienie – de lege ferenda , w: Profesor Marian Cieślak. Osoba, dzieło, kontynuacje , W. Cieślak (red.), S. Steinborn (red.), Warszawa 2013, s. 846]. (7) Zniesienia odpowiedzialności karnej za pomówienie domagała się m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/fundacja;helsinska;i;wydawcy;prasy;nie;karac;za;znieslawienie,162,0 (http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/fundacja;helsinska;i;wydawcy;prasy;nie;karac;za;znieslawienie,162,0 . (8) Glosowany wyrok SN z 15.01.2014 r. (V KK 178/13), OSNKW 2014/8, poz. 62, s. 47. (9) Tamże, s. 51. (10) Tamże, s. 45. (11) Tamże, s. 40. (12) Tamże, s. 45. (13) Tamże, s. 45. (14) Dz. U. Nr 196, poz. 1168 (15) Glosowany wyrok SN z 15.01.2014 r. (V KK 178/13), OSNKW 2014/8, poz. 62, s. 47. (16) Tekst jedn.: Dz. U. z 2012 r. poz. 572 ze zm. (17) Por. np. postanowienie SN z 17.10.2001 r. (IV KKN 165/97), OSNKW 2002/3–4, poz. 28.

Słowa kluczowe

#orzeczenie#Postanowienie#Sąd Najwyższy uznał#V KK 178/13#art. 41 prawa#art. 1 prawa#art. 212 § 2 ustawy#art. 523 § 1 ustawy#art. 213 § 2 k.k.#art. 7 ust. 2 pkt#art. 41 tej#Art. 41 ustawy#art. 213 k.k.#art. 212 k.k.#art. 191a ust. 9 ustawy#art. 537 § 2 k.p.k.