Teza / krótkie omówienie
praw autorskich do spornego programu. Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił w oparciu o bezsporne twierdzenia stron, załączone do akt sprawy dowody w postaci wymienionych wyżej dokumentów, których prawdziwość nie była prze
Treść orzeczenia
--- STRONA 1 ---
Sygn. akt III C 551/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 22 kwietnia 2016 r. Sąd Okręgowy w Warszawie III Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący: SSO Joanna Bitner Protokolant: starszy sekretarz sądowy Anna Przytuła po rozpoznaniu w dniu 8 kwietnia 2016 r. w Warszawie na rozprawie sprawy z powództwa K. J. przeciwko M. C. o ochronę dóbr osobistych orzeka: I. nakazuje pozwanemu M. C. usunięcie skutków naruszenia dóbr osobistych powoda K. J. poprzez złożenie w ogólnopolskim wydaniu dziennika (...) oświadczenia następującej treści: „Ja, M. C. przepraszam Pana K. J. za to, że w wywiadach udzielonych dnia 23, 24 i 26 stycznia 2015 r. dziennikowi (...) użyłem wobec Niego obraźliwych i wulgarnych określeń.” w terminie 14 dni od dnia uprawomocnienia się wyroku, w formie ogłoszenia publikowanego na koszt pozwanego, przy czym treść przeprosin ma być napisana pogrubioną czarną czcionką kroju Verdana o wysokości 8 punktów, bez jakichkolwiek komentarzy, odniesień do ich treści na tej samej stronie, bez sąsiedztwa jakichkolwiek innych przeprosin, bez zastosowania jakichkolwiek zabiegów formalnych i treściowych umniejszających znaczenie, rangę i powagę przeprosin lub zaznaczających dystans do ich treści lub formy; II. w pozostałym zakresie powództwo oddala; III. koszty postępowania rozdziela pomiędzy stronami w częściach równych, pozostawiając ich wyliczenie referendarzowi sądowemu po uprawomocnieniu się wyroku. Sygn. akt III C 551/15 UZASADNIENIE Powód K. J. w pozwie z dnia 15 maja 2015r. (data nadania, k.18) wniósł o zobowiązanie pozwanego do umieszczenia przeprosin w trzech numerach gazety (...), w wydaniu piątkowym, sobotnio- niedzielnym i poniedziałkowym, na tej samej stronie, na której ukazywały się obraźliwe artykuły oraz o treści (cyt. dosłowny, stąd powtórzenie błędów):
--- STRONA 2 ---
„Ja, M. C. przepraszam Pana K. J. za to, że wywiadach udzielonych w dnia 23, 24 i 26 stycznia 2015 roku dziennikowi (...) nazwałem go chamem, pieprzonym złodziejem, a także megalomanem i mitomanem". Powód wniósł nadto o zasądzenie pozwanego nawiązki w wysokości 5000 zł na rzecz Fundacji (...) (numer KRS: (...)) oraz o zasądzenie kosztów postępowania. W uzasadnieniu wskazał, że pozwany w wywiadach udzielonych gazecie (...) użył wobec niego obraźliwych i wulgarnych określeń, czym naruszył jego dobra osobiste. Publikacja takich treści była dla powoda dużym szokiem i była dlań bardzo dotkliwa, gdyż (...) jest bardzo poczytnym dziennikiem. Pozwany M. C. w piśmie procesowym z dnia 12 lutego 2016 r. wniósł o oddalenie powództwa w całości i zasądzenie kosztów postępowania na swoją rzecz. W toku procesu wskazał, że spór z powodem powstał w związku z programem (...), że czuł się pominięty i niedoceniony przez powoda, który w wywiadach telewizyjnych nie uwzględniał jego wkładu w to przedsięwzięcie. Zdaniem pozwanego przysługują mu do w/w programu prawa autorskie, czemu powód przeczy. Dając wyraz swej frustracji M. C. nazwał powoda, m.in. chamem i pieprzonym złodziejem, co jego zdaniem miało obrazować istniejący stan rzeczy, a zatem zachowanie pozwanego nie może zostać uznane za bezprawne. Pozwany twierdził również, że i sam powód wielokrotnie używał w stosunku do pozwanego słów powszechnie uważanych za obelżywe. Sąd ustalił, następujący stan faktyczny: Strony przedmiotowego postępowania są sąsiadami, znają się od wielu lat. /bezsporne/ Powód i pozwany pracowali nad produkcją programu (...). Efektem tej pracy była publikacja w dniu 6 stycznia 2015 r. na kanale (...) w serwisie (...), odcinka programu (...) pt. (...). /bezsporne/ Pozwany w internetowej audycji serialu, w odcinkach pod tytułem (...) i (...) udzielił kukiełce kota swojego głosu. /bezsporne/ Powód w związku z tym programem udzielił kilku wywiadów, w tym w programie „(...)”. M. C. o zaproszeniu powoda do telewizji dowiedział się dopiero po emisji tego wywiadu, po czym skontaktował się z powodem celem wyjaśnienia, dlaczego powód nie wspominał o jego udziale w całym projekcie, o tym, że to pozwanego scenariusz i reżyseria doprowadziły do sukcesu (...). /zeznania powoda, zeznania pozwanego, protokół rozprawy z dnia 15 lutego 2015 r., k. 74-77/ W związku z realizacją programu (...) zaczął pomiędzy stronami narastać konflikt. Pozwany czuł się pominięty i niedoceniony przez powoda, który nie uwzględniał jego wkładu w to przedsięwzięcie. /zeznania pozwanego, protokół rozprawy z dnia 15 lutego 2015 r., k. 74-77/ Eskalacją konfliktu było opublikowanie w dniu 23 stycznia 2015 r. w gazecie codziennej (...) artykułu pt.: „ (...) ”, w którym pozwany o powodzie wypowiada słowa: „ (...)." /kopia artykułu z dnia 23 stycznia 2015 r., k.13,14/ Sporny artykuł dotyczy konfliktu pomiędzy stronami, jaki powstał na tle pracy przy realizacji projektu (...), głównie w zakresie jego autorstwa i reżyserii. W kolejnym artykule opublikowanym również w gazecie (...) w dniu 26 stycznia 2015r. pozwany zażądał od powoda zapłaty kwoty 6600 zł ponownie oskarżając powoda m.in. o kradzież – mając na myśli niewypłacenie przez powoda pozwanemu tantiem – należnych pozwanemu jego zdaniem.
--- STRONA 3 ---
/kopia artykułu z dnia 26 stycznia 2015r., k.16-17/ Powód o publikacji z dnia 23 stycznia 2015r. w (...) dowiedział się przez telefon. Było to dla niego ogromne zaskoczenie. Jego przyjaciele i znajomi początkowo byli w szoku; myśleli, że to jest „ustawione”, celem zwrócenia uwagi na serial (...). Powód do tej pory bardzo przeżywa sprawę tych publikacji. /zeznania powoda, protokół rozprawy z dnia 15 lutego 2015 r., k. 74-77/ Tuż przed publikacją serialu, dnia 5 stycznia 2015 r. pomiędzy K. J. działającym w imieniu swojej żony – Z. J. prowadzącej działalność gospodarczą pod firmą (...) w K., a M. C. została zawarta umowa dotycząca programu (...), ustalająca m.in. zakres, warunki współpracy i płatności. /umowa z dnia 5 stycznia 2015r., k.9-11/ Pismem z dnia 3 lutego 2015r. pozwany wezwał powoda do zapłaty kwoty 8 600 zł tytułem honorarium za animacje, udzielenie głosu i reżyserię roli L. i pana Y. w produkcji serialu komediowego pt. (...). /wezwanie do zapłaty, k.56-57/ Między stronami toczy się postępowanie w Sądzie Okręgowym w Płocku, I Wydziale Cywilnym, pod sygn. akt: I C 748/15, w przedmiocie praw autorskich do spornego programu. Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił w oparciu o bezsporne twierdzenia stron, załączone do akt sprawy dowody w postaci wymienionych wyżej dokumentów, których prawdziwość nie była przez żadną ze stron kwestionowana, ani nie wywołała wątpliwości Sądu, oraz w oparciu o zeznania samych stron. Poza przedmiotem rozpoznania sprawy pozostawały kwestie czy M. C. był współtwórcą wskazanego projektu, jaki miał wkład w jego produkcję, jakie znaczenie ma to, że animował oraz udzielił głosu postaci kota (...), czy pisał scenariusz, czy reżyserował całe przedsięwzięcie. Nie miały również znaczenia twierdzenia pozwanego, jakoby powód był mu winien jakiekolwiek pieniądze, gdyż nawet gdyby było to prawdą (czego Sąd nie badał) - to i tak nie czyniłoby to z powoda złodzieja, a co najwyżej dłużnika, o czym szerzej w dalszej części uzasadnienia. Uwypuklić też należy, że szereg wniosków dowodowych oraz okoliczności podnoszonych przez strony i ich pełnomocników pozostawały poza przedmiotem sprawy, a wprost dotyczyły kwestii praw autorskich, okoliczności i treści zawartej dnia 5 stycznia 2015 r. umowy, a zatem pozostawały w oderwaniu od przesłanek z art. 24 k.c., w treści którego powód upatrywał źródła ochrony swojej godności i dobrego imienia. Kwestie te stanowią przedmiot badania przez Sąd Okręgowy w Płocku w sprawie o ochronę praw autorskich, i nie dotyczą w żadnej mierze naruszenia dóbr osobistych, w związku z czym okoliczności te zostały przez Sąd pominięte. Sąd zważył co następuje: Zgodnie z treścią art. 23 k.c. dobra osobiste człowieka: godność, prywatność, wolność korespondencji i nietykalność mieszkania - pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Natomiast stosownie do art. 24 § 1 k.c. ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, a na zasadach przewidzianych w kodeksie - może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Z kolei art. 448 k.c. stanowi, iż w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia. W przypadku naruszenia dóbr osobistych bezprawnym działaniem sprawcy, pokrzywdzonemu przede wszystkim przysługują zatem środki o charakterze niemajątkowym przewidziane w art. 24 k.c., a ponadto środki o charakterze majątkowym, o których stanowi art. 448 k.c. Obydwa te roszczenia mają charakter samodzielny i pokrzywdzonemu przysługuje prawo ich wyboru, ale sądowi pozostawiona jest ocena celowości przyznania ochrony w żądanej formie, jego adekwatności do rodzaju naruszonego dobra, a przede wszystkim rozmiaru doznanej krzywdy, a także do stopnia zawinienia sprawcy naruszeń (por. wyrok Sądu Apelacyjnego
--- STRONA 4 ---
we Wrocławiu z 24.07.2008 r., I ACa 1150/06, OSAW 2008/4/110). Przy żądaniu przyznania odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonego podstawowym kryterium oceny sądu winien zatem być rozmiar ujemnych następstw w sferze psychicznej pokrzywdzonego, bowiem celem przyznania ochrony w formie majątkowej jest zrekompensowanie i złagodzenie doznanej krzywdy moralnej. Z tych też względów sąd jest zobowiązany ustalić zakres cierpień pokrzywdzonego, a przy ocenie tej przesłanki nie może abstrahować od wszystkich okoliczności towarzyszących powstaniu krzywdy. Bezprawne jest każde działanie sprzeczne z normami prawnymi, z porządkiem prawnym bądź z zasadami współżycia społecznego. Jak podkreślił Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 19 października 1989 r. (II CR 419/89, Lexpolonica nr 296329, OSP 11-12/90, poz. 377) za bezprawne uważa się każde działanie naruszające dobro osobiste, jeżeli nie zachodzi żadna ze szczególnych okoliczności usprawiedliwiających je, oraz że „do okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia dóbr osobistych na ogół zalicza się: 1) działanie w ramach porządku prawnego, tj. działanie dozwolone przez obowiązujące przepisy prawa, 2) wykonywanie prawa podmiotowego, 3) zgodę pokrzywdzonego (ale z zastrzeżeniem uchylenia jej skuteczności w niektórych przypadkach) oraz 4) działanie w obronie uzasadnionego interesu”. Mając powyższe na uwadze należało zatem przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie, czy kierowane do powoda przez pozwanego w gazecie (...) określenia mogły zostać poczytane w sposób obiektywny jako naruszające dobra osobiste powoda. W ustalonym stanie faktycznym Sąd uznał, że zachowanie pozwanego w istocie naruszyło dobra osobiste powoda. Zgodnie z art. 187 § 1 k.p.c., powód dochodzący na podstawie powyższych przepisów ochrony dóbr osobistych powinien jedynie dokładnie określić żądanie oraz przytoczyć okoliczności faktyczne uzasadniające żądanie ochrony określonego dobra osobistego. Obowiązkiem Sądu jest [zaś] wskazanie podstawy prawnej roszczenia i w ramach art. 23 k.c. stwierdzenie, jakiego dobra osobistego w istocie dotyczy. (wyrok SN z 24.09.2010 r., IV CSK 87/10). Na tej podstawie, Sąd, samodzielnie oceniając fakty wskazane przez powoda, powinien określić dobro osobiste, które zostało naruszone. W doktrynie i judykaturze utrwalony jest pogląd, że ustalając naruszenie dobra osobistego należy posługiwać się kryteriami natury obiektywnej, nie zaś jedynie subiektywnymi odczuciami osoby występującej o przyznanie ochrony (por. uzasadnienie wyroku SN z 26.20.2001 r., V CKN 195/01). Ocena, czy godność pozwanego została zagrożona bądź naruszona, musi być zatem dokonana przy stosowaniu kryteriów obiektywnych – a nie jedynie subiektywnego odczucia powoda. Sąd uznał, że działania pozwanego, mianowicie nazwanie go „chamem”, „pieprzonym złodziejem”, „skończonym zerem” i „mitomanem”- nie mieszczą się w granicach prawa i dobrych obyczajów, a stanowią naruszenie godności powoda, bowiem inkryminowane wypowiedzi niewątpliwie musiały być dlań upokarzające, i to niezależnie od indywidualnego progu wrażliwości powoda. Były to epitety obraźliwe, częściowo wulgarne, a nadto pomawiały powoda o przestępstwo złodziejstwa, a także o ujemne cechy charakteru. W ocenie Sądu między taką reakcją powoda jak szok, niedowierzanie, poczucie upokorzenia, a działaniami pozwanego - zachodzi zwykły, normalny i adekwatny związku przyczynowy – zwłaszcza, gdy weźmie się pod uwagę, że powód jest osobą znaną m.in. z pracy artystycznej na rzecz dzieci, a skierowane przeciwko niemu przez pozwanego obraźliwe słowa niewątpliwie wpływają także na wizerunek powoda jako artysty. Zdaniem Sądu normalnym skutkiem tej publikacji była utrata spokoju, stres, utrata równowagi ducha i zdenerwowanie powoda, (powód twierdził nawet, że leczy się na depresję, lecz nie przedłożył na to żadnych dowodów) a w efekcie – naruszenie dobrego imienia, do którego każdy człowiek ma prawo, i to bez względu na rodzaj prowadzonej działalności. Mając to wszystko na uwadze, Sąd uznał, że materiał dowodowy zgromadzony w niniejszej sprawie w sposób ewidentny wskazuje, iż doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda. Ustalić zatem należało, czy te naruszenia miały charakter bezprawny. Zdaniem Sądu, w pierwszej kolejności uwypuklić należy, że choć pozwany nie kwestionował, iż nazwał powoda m.in. chamem oraz pieprzonym złodziejem, co znalazło swój wyraz w publikacji w gazecie (...), to jednak starał się wykazać, że miał ku temu podstawy. Pamiętać jednocześnie trzeba, że to na pozwanym spoczywał ciężar udowodnienia prawdziwości tych twierdzeń dla wykazania, że jego działanie nie było bezprawne. W ocenie Sądu pozwany temu obowiązkowi nie sprostał. Postępowanie dowodowe w przedmiotowej sprawie opierało się w zasadzie na przedłożonych wraz z pozwem publikacjach w dzienniku (...) oraz zeznaniach samych stron.
--- STRONA 5 ---
Jak wynika z ustalonego stanu faktycznego sprawy, pozwany nazwał powoda „chamem” oraz „pieprzonym złodziejem”. Tym samym pozwany publicznie postawił pozwanemu zarzut popełnienia przestępstwa kradzieży. Tego typu zarzut można natomiast postawić jedynie w stosunku do osoby, która została za takie przestępstwo skazana, a przynajmniej popełniła czyn kradzieży obejmując swoją świadomością, że przedmiot kradzieży stanowi własność innej osoby. Zdaniem Sądu, powodowi nie można przypisać wspomnianych świadomych działań, kwalifikujących jego osobę w takim rozumieniu, jak chce pozwany. Z akt sprawy bezspornie wynika, że między stronami istnieje spór o efekty pracy pozwanego przy programie (...). W żadnym jednak razie nie uprawnia to pozwanego do nazywania powoda złodziejem – zdaniem Sądu nawet wtedy, gdyby pozwany ten spór o prawa autorskie wygrał. Nie ma bowiem znaku równości pomiędzy kradzieżą a niewykonaniem zobowiązania, między złodziejem a dłużnikiem. Aby zarzut dokonania kradzieży był prawdziwy, a co za tym idzie, aby określenie kogoś mianem „złodzieja” mieściło się w granicach prawa, przypisanie dokonania takiego czynu powinno nastąpić w prawomocnym orzeczeniu sądu, wydanym w postępowaniu karnym. Taka zaś sytuacja bezsprzecznie nie miała tu miejsca, a między stronami toczy się spór prawny o treść łączącej je umowy; nie toczy się zaś przeciwko powodowi żadne postępowanie karne. Wobec powyższego stwierdzić trzeba, że pozwany nie zwolnił się od odpowiedzialności z tytułu naruszenia dóbr osobistych powoda, gdyż nie wykazał prawdziwości postawionego mu zarzutu dokonania przestępstwa - bowiem, jak już o tym była mowa wyżej, tego właśnie dotyczyło określenie „złodziej”. Określenie kwalifikowane – „pieprzony złodziej” – to już po prostu wulgaryzm, który obraża swoją formą godność (cześć) powoda jako człowieka. Sąd nie dopatrzył się również w zachowaniu pozwanego działania w ramach porządku prawnego, czy też w obronie uzasadnionego interesu, bądź wykonywania jego prawa podmiotowego; zresztą żadna ze stron tego argumentu nie podnosiła. Nie można też uznać, że usprawiedliwieniem takiego zachowania może być postawa powoda, który kwestionuje rolę i wagę pozwanego w realizacji przedsięwzięcia (...). Nic bowiem nie tłumaczy przenoszenia prywatnego konfliktu pomiędzy stronami procesu na forum publiczne. Co więcej, powód – już na forum publicznym – w ten konflikt nie chciał się wdawać, o czym świadczy opublikowana w tym samym artykule wypowiedź powoda: „Nie wiem, o co chodzi. Nic się nie dzieje (…)”. Z kolei w opublikowanym artykule zatytułowanym: „(...)!” sam pozwany żali się w gazecie, że powód nazwał go w prywatnej rozmowie „psikutek”, przenosząc konflikt po raz kolejny do tabloidu i w istocie doprowadzając do stygmatyzacji samego siebie. Zaznaczyć tu trzeba, że wypowiedź powoda stanowiąca tytuł tego artykułu („(...) z pewnością nie jest nacechowana tak pejoratywnie jak zacytowane w tym artykule przez samego pozwanego słowo „psikutek”. Ponadto wszelkie pejoratywne określenia formułowane o pozwanym lub wobec pozwanego przez powoda, które miały miejsce po opublikowaniu artykułu „(...)” - nie wpływają na rozstrzygnięcie sprawy, gdyż ewentualne naganne działania powoda wobec pozwanego, nawet jeśli nastąpiły po naruszeniu dóbr osobistych powoda przez pozwanego, nie odbierają działaniom pozwanego znamion bezprawności. W przypadku naruszenia dóbr osobistych nie znajduje bowiem zastosowania zasada wzajemności, co oznacza, że nawet gdyby doszło do wzajemnego naruszenia przez obie strony sporu dóbr osobistych to żądania ochrony tych dóbr podlegają odrębnemu rozpatrzeniu, a rzeczą strony powodowej jest wskazanie ilości naruszeń oraz dóbr, w związku z którymi dochodzona jest ochrona. Zatem nawet gdyby powód naruszał swoim działaniem także dobra osobiste pozwanego – co zdaniem Sądu nie miało miejsca - poprzez użycie sformułowania „nie zabiera się M. M., kiedy rozmawia się o górnikach” (vide: k.83v.), czy też adresując inwektywy do pozwanego pod pretekstem ich adresowania do kota (...) w kolejnych odcinkach spornego programu - nie mogła wyłączyć bezprawnego działania pozwanego w niniejszej sprawie. Zgodnie z utrwalonym w judykaturze poglądem, przy ochronie dóbr osobistych należy pamiętać, że wzajemność naruszeń nie pozbawia pokrzywdzonego prawa do ochrony naruszonego dobra, bowiem nie wyłącza bezprawności w działaniu sprawcy, choć możliwe jest wówczas zróżnicowanie sankcji (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 czerwca 1977 roku, I CR 184/77). Odnosząc się jednak do powyższych zarzutów, to w ocenie Sądu kierowanie przez powoda inwektyw do kukiełki (wedle pozwanego: z sugestią, że te inwektywy kierowane są do pozwanego) było usprawiedliwione formułą programu i mieściło się w granicach wolności artystycznej oraz prawa do krytyki i satyry; natomiast zdania „nie zabiera się M. M., kiedy rozmawia się o górnikach” w ogóle trudno rozpatrywać w kategoriach naruszenia dóbr osobistych ani pozwanego, ani kogokolwiek; nawet jeśli bowiem przyjąć, że (...) w tym zdaniu to pozwany (który dubbinguje głos M. M. w filmach (...)) – to zdanie to nie zawiera w sobie żadnych treści obraźliwych czy negatywnych, w szczególności pod adresem pozwanego.
--- STRONA 6 ---
Z tych względów nie jest trafne stanowisko pełnomocnika pozwanego, który powoływał treść orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 3.07.1987 r. (sygn. akt: I CR 135/87), gdzie Sąd Najwyższy wskazał, że „Ostre polemiki prasowe, w których adwersarze "prześcigają się" w używaniu obraźliwych argumentów ad personam nie zasługują na społeczną aprobatę. Prawo cywilne (art. 23 i 24 KC) nie chroni żadnego z autorów biorących udział w takiej polemice.” Powyższe orzeczenie nie ma tu zastosowania, gdyż pomiędzy stronami sporu nie doszło do polemiki, w której obie strony wzajemnie by się oczerniały. Według twierdzeń pozwanego został on przez powoda sprowokowany (m.in. poprzez użycie słowa psikutek), jednak trzeba pamiętać, że nastąpiło to w prywatnej korespondencji powoda do pozwanego, i nie usprawiedliwia to przeniesienia przez pozwanego prywatnego konfliktu do gazety (...). Ewentualne późniejsze repliki powoda (np. w programie (...)) zdaniem Sądu nie mogą być odbierane przez szeroką publiczność jako inwektywy kierowane do pozwanego. Poza tym zwrócić też trzeba uwagę, że powód używa tu formy artystycznej, która jest chroniona granicą wolności artystycznej, zaś pozwany atakuje powoda wprost – wskazuje go z imienia i z nazwiska i nazywa m.in. „chamem” i „złodziejem”, a inwektywy te bezspornie wykraczają już poza granice wolności słowa. Mając to wszystko na uwadze Sąd uznał, że adekwatnym i wystarczającym środkiem prawnym kompensującym powodowi doznane krzywdy jest opublikowanie przeprosin w dzienniku (...), tj. w tym samym miejscu, poprzez które naruszenia zostały dokonane. Powołać tu należy pogląd Sądu Najwyższego wyrażony w uchwale z dnia z dnia 30 grudnia 1971 roku (III CZP 87/71, OSNC 1972/6/104), zgodnie z którym ten, czyje dobro zostało bezprawnie naruszone, może żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków. Wynika stąd, że w każdym wypadku naruszenia dobra osobistego, a więc bez względu na rodzaj naruszenia i rodzaj dobra, pokrzywdzonemu przysługuje wymienione roszczenie, tzn. może on żądać, aby osoba, która jego dobro naruszyła, dokonała takiej czynności lub takich czynności, które według powszechnie przyjętych poglądów lub pojęć danego środowiska stanowią ekwiwalent wyrządzonej krzywdy w tym znaczeniu, że niejako (w zamierzeniu) niwelują jej skutki. Rodzaj tych czynności musi być odpowiedni, tzn. musi zależeć od rodzaju dobra osobistego oraz rodzaju i rozmiaru naruszenia tego dobra. W szczególności typowymi sposobami usunięcia skutków naruszenia dobra osobistego są: przeproszenie, odwołanie zarzutów, ogłoszenie w prasie. Oczywiście zastosowany przez Sąd środek usunięcia skutków naruszenia dobra osobistego musi być adekwatny do każdego wypadku. W ocenie Sądu naruszenie przez pozwanego dóbr osobistych powoda nie nastąpiło w taki sposób, by uzasadniało to umieszczenie przeproszenia w wydaniu piątkowym, sobotnio-niedzielnym i poniedziałkowym. Wystarczające jest zamieszczenie przeprosin jednorazowo, co pozwoli pozwanemu na powołanie się na nie także w gronie swojej rodziny, przyjaciół i znajomych. Nie mogło zasługiwać na uwzględnienie również żądanie publikacji „na tej samej stronie, na której ukazywały się obraźliwe artykuły”, gdyż pełnomocnik powoda nie wskazał, które to były numery stron, a załączone w poczet materiału dowodowego kopie czasopisma numeracji stron nie uwzględniają. Z tych względów oraz w powiązaniu ze stopniem naruszenia, Sąd stanął na stanowisku, że wystarczające będzie, jeśli powód umieści przeprosiny na którejkolwiek stronie (...) w terminie 14 dni od uprawomocnienia się wyroku. Niezasługujące na uwzględnienie okazało się również enigmatyczne żądanie sformułowane przez profesjonalnego pełnomocnika, by ogłoszenie z przeprosinami miało wymiary co najmniej 15x20 cm. Zdaniem Sądu, jako nieprecyzyjne i niedookreślone, nie mogłoby podlegać wykonaniu, bądź egzekucji. Treść przeprosin została przez Sąd zmieniona w stosunku do tekstu wskazanego przez powoda. Sąd zmodyfikował treść przeprosin, gdyż uznał, że powielanie w treści użytych przez pozwanego określeń prowadzić by mogło do jego wtórnej stygmatyzacji, wywołując efekt odwrotny do zamierzonego. Nie da się bowiem wykluczyć, że treść przeprosin dotrze do grupy czytelników, której konflikt stron nie jest znany. Publikacja przeprosin w takiej formie i treści da, zdaniem Sądu, powodowi satysfakcję, a do czytelników dotrze komunikat, że negatywny przekaz o powodzie był niczym więcej jak nieuzasadnionym pomówieniem i obrazą. Z tych wszystkich względów Sąd orzekł jak w punkcie I wyroku. Powód dodatkowo żądał zasądzenia kwoty pieniężnej na wskazany w petitum pozwu cel społeczny. Tego rodzaju żądanie jest swoistą formą represji, która w założeniu ma stanowić dla sprawcy szkody odczuwalną uciążliwość. Nie można bowiem pominąć tego, ze w wielu przypadkach faktyczny rozmiar szkody wyrządzonej naruszeniem dóbr osobistych – mierzony wysokością zadośćuczynienia -
--- STRONA 7 ---
jest na tyle niewielki, że naruszycielowi może „opłacać się” takie działanie, gdyż korzyść jaką odnosi z naruszenia dobra osobistego przewyższa kwotę odszkodowania, jakie musiałby za nie zapłacić, ewentualnie koszt zapobieżenia dalszym naruszeniom byłby wyższy niż ryzyko konieczności wypłacania zadośćuczynień. Problemu „opłacalności” naruszania dóbr osobistych nie można przy tym rozwiązać poprzez zasądzanie wyższych zadośćuczynień, dostosowanych do sytuacji majątkowej sprawcy, gdyż kłóciłoby się to z istotą zadośćuczynienia jako mającego stanowić naprawienie szkody i skutkowało w praktyce bezpodstawnym wzbogaceniem poszkodowanego. Rozwiązaniem jest zatem tu zasądzanie odpowiednich kwot na oznaczony cel społeczny. Tak jak w przypadku żądania zapłaty zadośćuczynienia, tak również co do sposobu ustalania wysokości świadczenia na cel społeczny przepisy nie określają żadnych wytycznych, poza wskazaniem, iż winna to być suma „odpowiednia”. Kierując się zatem zasadą, iż świadczenie to ma charakter przede wszystkim penalny przyjąć zatem należało, iż konieczność zapłacenia go winna być odczuwalną dolegliwością dla naruszyciela. Nadto znaczenie winien mieć stopień winy sprawcy szkody, pobudki z jakich działał, notoryczność naruszania przez niego dóbr osobistych, a także zachowanie wobec poszkodowanego i w reakcji na zgłaszane przez niego pretensje. Mając to wszystko na uwadze, zdaniem Sądu, nie było w niniejszej sprawie podstaw do zasądzenia od pozwanego jakiejkolwiek kwoty na cel społeczny. Wystarczającą funkcją kompensacyjną, a jednocześnie dla pozwanego wystarczająco uciążliwą, także w wymiarze finansowym, jest zdaniem Sądu konieczność opublikowania przeprosin. Pozwany przeniósł na forum publiczne konflikt, który nie powinien nigdy znaleźć się przedmiotem żadnej publikacji, a zatem winien przeprosić również na forum publicznym. Z akt sprawy nie wynika, by powód poprzez sporne publikacje stracił jakieś zlecenia, kontrakty czy inne prace. Nie mamy tu więc do czynienia z sytuacją, w której poczucie krzywdy i społeczna dolegliwość przenosiłyby wartość zadośćuczynienia, co mogłoby uzasadniać żądanie w tym przedmiocie. Z tych wszystkich przyczyn Sąd oddalił powództwo w tym zakresie, a kosztami postępowania obciążył obie strony w częściach równych, uznając, ze powód wygrał proces mniej więcej w połowie (art. 100 k.p.c.). Szczegółowe wyliczenie kosztów Sąd pozostawił Referendarzowi Sądowemu po uprawomocnieniu wyroku (art. 108 k.p.c.).
Słowa kluczowe
#orzeczenie#Wyrok#Sąd Okręgowy w Warszawie#III C 551/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 22 kwietnia 2016 r. Sąd Okręgowy w Warsza#art. 24 k.c.#art. 23 k.c.#art. 24 § 1 k.c.#art. 448 k.c.#art. 187 § 1 k.p.c.#art. 100 k.p.c.#art. 108 k.p.c.