§Centrum Prawa KarnegoWykonawczego
← Powrót do orzecznictwa
zapłatę

Postanowienie III C 45/13 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 6 kwietnia 2016 r. Sąd Okręgowy w Warszawi

zapłatę

Teza / krótkie omówienie

zapłatę

Treść orzeczenia

--- STRONA 1 --- Sygn. akt III C 45/13 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 6 kwietnia 2016 r. Sąd Okręgowy w Warszawie III Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: SSO Agnieszka Matlak Protokolant: Stażysta Magdalena Grabowska po rozpoznaniu w dniu 23 marca 2016 r. w Warszawie na rozprawie sprawy z powództwa (...) Sp. z o. o. z siedzibą w Z. przeciwko (...) S.A. z siedzibą w W. o ochronę dóbr osobistych 1. Zobowiązuje pozwanego (...) S.A. z siedzibą w W. do wyemitowania na własny koszt na antenie stacji (...) między godziną 18.55 a godziną 19.00, przez cztery kolejne soboty po uprawomocnieniu się niniejszego wyroku, ogłoszenia następującej treści: „Na podstawie prawomocnego wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 6 kwietnia 2016 r., sygn. akt III C 45/13, przepraszam Spółkę (...) Sp. z o. o. z siedzibą w Z. (poprzednio - Przedsiębiorstwo (...) z siedzibą w L.) za wyemitowanie dnia 4 sierpnia 2012 r. reportażu dotyczącego działalności deweloperskiej Spółki(...) Sp. z o.o. prowadzonej przy ul. (...) w W., w którym przedstawione były nieprawdziwe i niesprawdzone informacje naruszające dobra osobiste w postaci nazwy Spółki (...) Sp. z o. o., jej dobrej sławy i renomy” z podpisem: „Zarząd Spółki (...) S.A.” , przy czym tekst ogłoszenia ma być każdorazowo odczytany, a ogłoszenie każdorazowo emitowane przez minimum 20 sekund; 2. Oddala powództwo w zakresie nakazania pozwanemu (...) S.A. z siedzibą w W. zamieszczenia ogłoszenia o treści jak w pkt 1 w ogólnokrajowych wydaniach dzienników Gazeta (...), „(...)” i „Dziennik – (...)”; 3. Zasądza od pozwanego (...) S.A. z siedzibą w W. na rzecz powoda (...) Sp. z o. o. z siedzibą w Z. kwotę 600 (sześćset) złotych tytułem zwrotu opłaty od pozwu oraz kwotę 1097 (tysiąc dziewięćdziesiąt siedem) złotych tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego. Sygn. akt III C 45/13 UZASADNIENIE Pozwem z dnia 14 stycznia 2013 r. skierowanym przeciwko (...) S. A. z siedzibą w W. powódka (...) Sp. z o. o. z siedzibą w Z. (poprzednio Przedsiębiorstwo (...) Sp. z o. o. z siedzibą w L.) wniosła o zobowiązanie pozwanej do wyemitowania na własny koszt na antenie stacji (...), między godziną 18.55 a 19.00, przez cztery kolejne soboty po uprawomocnieniu się wyroku, ogłoszenia o treści wskazanej w pozwie (pkt 2), przy czym każdorazowo tekst miał być odczytany, a emisja miała trwać co najmniej 20 sekund. Powódka wniosła także o zobowiązanie pozwanej do opublikowania przedmiotowego ogłoszenia na własny koszt w ogólnokrajowych --- STRONA 2 --- wydaniach dzienników Gazeta (...), „(...)” i „(...)” czcionką Arial o rozmiarze co najmniej 12, czarnym tuszem na białym tle, w sposób czytelny dla przeciętnego odbiorcy oraz zasądzenie zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych w kwocie 200.000 PLN (pozew – k. 2 i nast., oświadczenie złożone na rozprawie w dniu 23.03.2016 r. – k. 469-470). Zarządzeniem z dnia 18 lutego 2013 r., z uwagi na nieuzupełnienie przez powódkę braków formalnych, zwrócono pozew w zakresie roszczenia majątkowego (k. 159). Pozwana (...) S.A. z siedzibą w W. w odpowiedzi na pozew wniosła o oddalenie powództwa (odpowiedź na pozew – k. 170 i nast.). Sąd ustalił następujący stan faktyczny: W dniu 4 sierpnia 2012 r. na antenie telewizji (...), w programie z cyklu (...) zatytułowanym (...) autorstwa dziennikarki (...) M. N., wyemitowano materiał dotyczący budowy osiedla (...) przy ul. (...) w W., prowadzonej przez powódkę w ramach jej działalności deweloperskiej. O interwencję do pozwanego (...) zwrócili się mieszkańcy budynków położonych na osiedlu (...) przy ul. (...), niezadowoleni z sytuacji, w której się znaleźli. Do osób tych należeli m. in. K. E., S. N. i S. G., których wypowiedzi zamieszczono w zrealizowanym programie. W programie zarzucono powódce oszustwa dokonane w ramach prowadzonej działalności deweloperskiej, malwersacje finansowe, niedokończenie budowy, niewywiązywanie się przez powodowa spółkę z umów zawartych z mieszkańcami lokali, narażanie ich na niebezpieczeństwo poprzez montaż prowizorycznych urządzeń do przewodzenia prądu, niewykonanie wyroku sądowego nakazującego powódce zapłatę kwoty 600.000 PLN, fakt prowadzenia przeciwko powodowej spółce wielu postępowań sądowych. Już podczas zapowiedzi programu użyte zostały sformułowania „będzie to niekończąca się budowa, a właściwie afera wokół spółki (...)”, „mieszkańcy zakupili mieszkania już kilka dobrych lat temu i do tej pory nie maja aktów własności”, „to miejsce okazało się ślepym zaułkiem”, „on z tej umowy się nie wywiązał”. Materiał filmowy obejmował dwa budynki położone przy ul. (...) oraz zawierał wypowiedzi mieszkańców tylko tych dwóch budynków, podczas gdy przedstawiane zarzuty dotyczyły całej inwestycji. Podczas wprowadzenia do materiału oraz w jego trakcie pokazano fragmenty filmu video, na których głównym planie przedstawiono częściowo wybudowany dom mieszkalny, w stanie surowym, bez dachu i okien (zdjęcie – k. 36, 37, 40), sugerując, iż jest to budynek wybudowany przez spółkę (...). Budynek ten w rzeczywistości nie należał do osiedla budowanego przez powódkę, nie stanowił jej własności i nie sąsiadował bezpośrednio z budynkami przedstawionymi w reportażu. W materiale znalazł się komentarz autorki, iż „mieszkańcy płacą za prąd i wodę nie mając liczników i nie znając stawek” oraz pytanie skierowane przez dziennikarkę do jednej z wypowiadających się osób: „odbierała Pani klucze, nie widziała Pani, że nie ma tutaj podłączonych liczników?” podczas którego kamerę skierowano na pustą obudowę licznika należącego do mieszkania jeszcze nie zamieszkanego. Gablota z licznikami sfilmowana została z oddali, jej zawartość nie była widoczna, natomiast z bliska pokazano dwie puste obudowy liczników z oznaczeniami 11 i 12 w sytuacji, gdy w jednaj klatce schodowej znajdowało się 10 lokali mieszkalnych (reportaż – k. 51, zdjęcia – k. 34, 35, 43-45). W materiale zarzucono powodowi dostarczanie prądu do lokali przy użyciu prowizorycznych urządzeń, pokazując na zdjęciach i w ujęciach kamery przewód energetyczny o długości ok. 15 metrów, łączący dwa balkony sąsiadujących ze sobą budynków na wysokości ok. 6 metrów (k. 28, 31, 38, 39). Przewód ten w rzeczywistości został zamieszczony przez dwóch mieszkańców bez zgody i wiedzy powódki w celu umożliwienia nielegalnego poboru prądu Panu S. G. (wypowiadającemu się w programie), któremu zarządzająca osiedlem firma (...) odcięła prąd z powodu niepodpisania z nią umowy i niepłacenia rachunków. Pan G. nie chciał podpisać umowy z firmą (...), gdyż uważał, że firma ta ma powiązania z deweloperem. Kabel przerzucono w dniu wizyty M. N., a usunięto w dniu następnym (korespondencja mailowa – k. 52, zezn. świadków S. G. – k. 285, P. W. – k. 467v). Powódce zarzucono dostarczanie prądu niezabezpieczonymi kablami naziemnymi, pokazując w ujęciu kamery niebieski kabel i słup należące do nieokreślonej części osiedla – zdaniem powódki nie budowanej przez nią (zdjęcia – k. 29, 46 dół, 30, 32, 33, 34 góra) . W reportażu znalazły się także wypowiedzi jego autorki, M. N., z których wynika, że mieszkańcy zakupili mieszkania kilka lat temu i nadal nie mają aktów własności, deweloper nie określił daty, kiedy mieszkańcy otrzymają akty własności, dwa lata temu, gdy mieszkańcy dostawali klucze, nie wiedzieli, że deweloper nie uzyskał pozwolenia na użytkowanie obiektu, mieszkańcy nie są posiadaczami mieszkań, nie mogą lokali sprzedać i nie mogą samodzielnie przyłączyć mediów, próby kontaktu z deweloperem są nieskuteczne, a siedzibę firmy przeniesiono pod fikcyjny adres w miejscowości P.. --- STRONA 3 --- Kolejne wypowiedzi autorki wskazywały, że „spółka poprzez powiązania personalne i kapitałowe, chociażby ze spółką (...) zarządzającą nieruchomością, zbudowała siatkę zależności mającą na celu ukryć fakt, że deweloper nie ma pieniędzy, aby dokończyć realizację inwestycji”, a także, iż „(...) okazał się chybiona inwestycją dla co najmniej 25 rodzin, które kupiły na tym osiedlu mieszkania”. Umowy przedwstępne sprzedaży wyodrębnionych lokali zawierane były przez mieszkańców osiedla z powodową spółką w różnych latach. W części umów w § 3 ust. 2 powódka zobowiązała się do zawarcia umów końcowych w terminie 120 dni od daty uzyskania decyzji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego o przyjęciu budynku do użytkowania. Na dzień emisji reportażu mieszkańcy nie mieli „zakupionych mieszkań”, bowiem nie nastąpił jeszcze upływ w/w 120 – dniowego terminu, wiedzieli także, gdyż wynikało to z § 3 ust. 2, że spółka nie uzyskała jeszcze pozwolenia na użytkowanie budynków (umowy przyrzeczenia sprzedaży – k. 57, 64). Przejmując mieszkania do używania, mimo braku własności wyodrębnionych lokali, mieszkańcy stali się także ich posiadaczami (będąc jednocześnie współwłaścicielami udziałów w nieruchomości, na której wybudowano budynki mieszkalne). Taka sytuacja prawna umożliwiała im zarówno sprzedaż udziału w nieruchomości, jak i przyłączenie mediów. W miejscowości P. spółka (...) przez pewien czas miała zarejestrowaną siedzibę, co ujawnione było w KRS. Nieruchomość w P. stanowiła własność spółki. W reportażu zamieszczono również wypowiedzi osób trzecich: E. G. stwierdził: „dostaliśmy wyrok na (...), gościu wisi nam 600 tysięcy odsetek karnych i różnych takich rzeczy”, osoba przedstawiona jako bliski współpracownik powódki stwierdziła, że „tych spraw jest tysiące”, „sprawy nie mają sensu” (wypowiedź dotyczyła spraw sądowych przeciwko powodowej spółce) oraz, że „blokuje go to, że nie ma pieniędzy, bo 130 tysięcy jest potrzebne, żeby wam zrobić (...) czyli prąd i dwie bańki są potrzebne, żeby zrobić wodociągi. A w tym momencie on jest pusty”, a wypowiadający się adwokat R. D. wyjaśnił, iż „z prawnego punktu widzenia właścicielem nieruchomości pozostaje nadal deweloper”. Na podstawie wypowiedzi E. G. autorka reportażu poczyniła stwierdzenie, że powódka nie wykonała wyroku sądowego nakazującego zapłatę kwoty 600.000 PLN. Z ustaleń dokonanych przez powodową spółkę wynika natomiast, że E. G. faktycznie ma roszczenie odszkodowawcze, ale w kwocie 60.000 PLN, a nie 600.000 PLN i roszczenie to nie dotyczy ani powodowej spółki, ani zarządcy – spółki (...). Spółka o nazwie (...) była podmiotem powiązanym z (...), niezależnym od spółki (...) – budowała inną część osiedla. Po wybuchu tzw. „afery (...)” i śledztwa przeprowadzonego przez CBŚ spółka ta pozostawiła niedokończoną budowę części osiedla, którą przejęła spółka (...) (rozmowa M. N. z M. W. – członkiem zarządu spółki (...)). Przeciwko spółce (...) na dzień emisji reportażu i dzień wniesienia pozwu nie toczyły się żadne postępowania sądowe za wyjątkiem postępowania przed Sądem Rejonowym dla Warszawy M. w sprawie XVI C 992/11, które powódka wygrała w I instancji. Uzyskanie pozwolenia na użytkowanie budynków przy ul. (...) nie było, zdaniem powódki, uzależnione od sugerowanych nakładów finansowych w kwotach 130.000 i 2.000.000 złotych (twierdzenia powódki nie zakwestionowane przez pozwaną), a wypowiedź adwokata R. D. w ocenie powódki była wynikiem niedoinformowania i wybiórczego zapoznania go z istotnymi dla sprawy dokumentami. Z ksiąg wieczystych nr (...) prowadzonych dla nieruchomości przy ul. (...) wynikało, iż właścicielami nieruchomości były osoby zamieszkujące w w/w budynkach. W okresie poprzedzającym emisję reportażu oraz później osiedlem administrowała (...) spółka z o. o. z siedzibą w W., która odpowiadała m. in. za dostarczanie mieszkańcom mediów, na podstawie zawartych umów (np. umowa i aneks zawarte z p. D. B. - k. 53). Niektórzy z mieszkańców budynków przy ul. (...)odmawiali uiszczania płatności za media, żądając zawarcia umów bezpośrednio z dostawcami ( (...), (...)). Uważali, że skoro nie mają podpisanych bezpośrednich umów z dostawcami, to nie będą płacić jakiejś spółce, jednakże żaden z nich nie wystąpił bezpośrednio do dostawców o zawarcie takiej umowy. Niektórzy mieszkańcy nie chcieli w ogóle uiszczać opłat za śmietniki oraz sprzątanie chodników i ulic. Zarzucali, że spółka (...) źle zarządza budynkiem, wskutek czego spółka skierowała wniosek do sądu o ustanowienie nowego zarządcy. Na ustanowienie nowego zarządcy mieszkańcy nie wyrazili zgody. W przypadku żądania przez mieszkańców informacji co do zasad rozliczania opłat za media, spółka (...) takich informacji udzielała, na osiedlu funkcjonowało biuro spółki otwarte przez cały dzień. Z niektórymi mieszkańcami spółka zawarła ugody dotyczące spłaty zaległości. W okresie emisji spornego reportażu mieszkania wybudowane przez powódkę były oferowane do sprzedaży na portalach internetowych jako luksusowe i w dobrej dzielnicy (zezn. świadka P. W. – k. 466v-468). Wypowiadająca się w reportażu K. E. zaoferowała swoje mieszkanie do sprzedaży za kwotę 755 000 PLN; opis mieszkania wskazuje na wysoki --- STRONA 4 --- standard (wydruk ogłoszenia z internetu zaktualizowanego 24.08.2012 r. – k. 150 -153). Państwo G. nigdy nie oferowali swojego mieszkania do sprzedaży, nie występowali przeciwko spółce (...) z żadnym roszczeniem cywilnym (zezn. św. S. G. – k. 285). Podczas trwania budowy osiedla zdarzały się przerwy w dostawie mediów, spowodowane np. przypadkowym przerwaniem kabla prądowego przez koparkę, lub problemami wynikającymi ze strony (...). W czasie, gdy budowano osiedle, budowane były także na tym terenie domy jednorodzinne, szkoła i przedszkole. W momencie emisji reportażu spółka (...) miała wybudowanych 6 domów wielorodzinnych oraz 30 domów jednorodzinnych w zabudowie szeregowej i 20 w zabudowie bliźniaczej. Siódmy budynek wielorodzinny był ukończony w połowie. W ponad 90% lokale były zajęte przez mieszkańców. Po emisji reportażu niektórzy pośrednicy nieruchomości zawiesili obsługę wybudowanego przez spółę (...) osiedla na około trzy lata, przez co osoby, które nabyły mieszkania w celach inwestycyjnych, miały trudności z ich sprzedażą. Wobec B. O., byłego prezesa powódki, orzeczono zakaz prowadzenia działalności gospodarczej na 3 lata; przyczyną było niezłożenie w terminie sprawozdań finansowych (zezn. świadka B. O. – k. 465-466). Postanowienie sądu w tej sprawie, zaprezentowane w reportażu, pokazane jest jedynie fragmentarycznie (reportaż – k. 51). Przed emisją reportażu autorka M. N. nie skontaktowała się z prezesem spółki (...) J. O.. Skontaktowała się jedynie telefonicznie z byłym prezesem spółki – B. O., który pełnił funkcję prezesa do 2011 roku, do spotkania jednak nie doszło. M. K. odbyła natomiast rozmowę z członkiem zarządu spółki (...) (nagranie rozmowy – k. 156, tekst – k. 229-238). Podczas rozmowy M. W. wyjaśnił dziennikarce, iż przedłużający się termin zakończenia budowy osiedla oraz fakt, iż sieć energetyczna nie została jeszcze przekazana spółce (...), wynika z przyczyn niezależnych od powodowej spółki - między innymi z powodu nie zwrócenia kompletu dokumentów, które zabrane zostały przez CBŚ podczas tzw. „afery z (...)” z tego powodu, że połowę osiedla budowała powiązana z (...) spółka pod nazwą (...). M. W. wyjaśnił również, iż administrująca osiedlem spółka (...) mimo starań nie mogła przekazać sieci energetycznej spółce (...) z powodu braku wszystkich dokumentów, natomiast obecnie warunki przekazania infrastruktury energetycznej (...) dobiegają końca i przekazanie sieci wkrótce ma nastąpić; podobna sytuacja dotyczy wodociągów. M. W. stwierdził też, że część mieszkańców osiedla odmawia uiszczania opłat eksploatacyjnych (m.in. trzy wspólnoty mieszkaniowe zalegają na kwotę ok. 80.000 PLN należną przepompowni ścieków), a w budynkach przy ul. (...), na dwadzieścia sześć mieszkających rodzin, sześć zalega z opłatami mimo, że należności rozliczane są na podstawie wskazań liczników. Wyjaśnił, że tylko jedna rodzina w w/w budynkach ma niedziałający licznik na wodę z powodu jego umyślnego uszkodzenia. Poinformował również dziennikarkę, iż B. O. – były prezes zarządu spółki (...), który projektował osiedle i posiada szeroką wiedzę w tym zakresie, jest po operacji onkologicznej i jest ciężko chory. W trakcie rozmowy M. W. wielokrotnie powtarzał, że interwencja dziennikarki w spółce (...) może spowodować dodatkowe opóźnienie przekazania sieci energetycznej, gdyż z powodu zaginięcia niektórych dokumentów sprawa jest załatwiana na podstawie kopii dokumentów przekazanych (...)przez spółkę (...), co nie jest do końca zgodne z procedurą. Z treści rozmowy wynikało, iż M. N. okazywane były dokumenty, m. in. akty notarialne. Na w/w spotkaniu ustalono, iż w dniu następnym M. N. nagra materiał wideo z udziałem M. W. i B. O., jednakże autorka na spotkanie się nie stawiła. W wyemitowanym materiale nie został wykorzystany żaden fragment wyżej opisanej rozmowy, nie zamieszczono również żadnej informacji udzielonej przez M. W.. Autorka reportażu, M. N., informacje na temat powodowej spółki i sytuacji na osiedlu uzyskała od K. E., S. N. i państwa G.. Odwiedziła dwa lokale, w których wg uzyskanych informacji nie było prądu, natomiast fakt braku prądu został sprawdzony tylko w jednym lokalu. Celem podania w reportażu informacji na temat B. O. – byłego prezesa zarządu powodowej spółki było pokazanie, kim jest ta osoba. Informacje na temat B. O. M. K. uzyskała m.in. od mieszkańców i z internetu. Dziennikarka nie zweryfikowała tych informacji, gdyż nie udało jej się skontaktować z B. O., a informacje uzyskane od M. W. pominęła (m. in. zezn. św. M. N. – k. 250). Przeciwko M. N., na skutek prywatnego aktu oskarżenia wniesionego przez B. O. i O. O. (pełnomocnika powoda w niniejszej sprawie), zarzucającego jej popełnienie czynu z art. 212 § 1 i 2 kodeksu karnego, w Sądzie Rejonowym dla Warszawy M. pod sygn. akt XVI K 690/13 toczy się postępowanie karne (oświadczenie – k. 406). Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił na podstawie płyty dvd zawierającej reportaż (k. 51), wydruków zdjęć (k. 26-48), umów (k. 53-69), odpisów z KW (k. 70-122), bilansów spółki (...) za 2010 i 2011 rok (k. 123-136), bilansów spółki (...) za 2010 i 2011 rok (k. 137-149), wydruków z internetu (k. 150-155), zeznań świadków R. F. (k. 248), M. N. (k. 249), S. G. (k. 285, 346), S. N. --- STRONA 5 --- (k. 343, 465), K. M. (k. 365), S. K. (k. 412), P. P. (k. 419), M. O. (k. 430), K. L. (k. 430), F. O. (k. 431), J. S. (k. 464v), B. O. (k. 465), P. W. (k. 466v) oraz nagrania i tekstu rozmowy autorki z M. W.. Sąd zważył, co następuje: Powództwo co do zasady zasługuje na uwzględnienie. Zgodnie z treścią art. 23 k.c. dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Z kolei stosownie do art. 24 § 1 k.c. ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba, że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Zaś art. 448 k.c. stanowi, iż w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia. Przepis art. 445 § 3 k.c. stosuje się. Jak słusznie wskazywał Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w sprawie I ACa 1150/06 (wyrok z dn. 24.07.2008 r., OSAW 2008/4/110) w przypadku naruszenia dóbr osobistych bezprawnym działaniem sprawcy pokrzywdzonemu przede wszystkim przysługują środki o charakterze niemajątkowym przewidziane w art. 24 k.c., a w przypadku gdy działanie naruszyciela jest także zawinione, środki o charakterze majątkowym, o których stanowi art. 448 k.c. W sprawie niniejszej, wobec zwrotu pozwu w zakresie roszczenia majątkowego, Sąd ograniczył się do rozpoznania sprawy w zakresie żądania zamieszczenia oświadczenia o treści wskazanej w pozwie. Powodowa spółka w trakcie postępowania wskazywała na naruszenie przez pozwaną jej dóbr osobistych w postaci firmy spółki – (...) Sp. z o. o. , jej dobrej sławy oraz renomy. W ocenie Sądu poprzez emisję spornego reportażu pozwana (...) Sp. z o. o. dopuściła się naruszenia wskazanych dóbr osobistych. Powódka (...) Sp. z o. o. w dacie emisji reportażu prowadziła i nadal prowadzi działalność deweloperską. Postawienie powodowej spółce zarzutów w postaci niedokończenia budowy, niewywiązania się z zawartych z mieszkańcami umów, dostarczania mieszkańcom prądu za pomocą prowizorycznych, niezabezpieczonych urządzeń, budowania siatki zależności celem ukrycia niewypłacalności dewelopera, malwersacji finansowych skutkujących „tysiącami” spraw sądowych i niewykonywania wyroków sądów niewątpliwie stawia pozwaną spółkę w złym świetle jako przedsiębiorcę, narusza jej reputację i dobrą sławę, co skutkuje utratą zaufania i autorytetu wśród potencjalnych klientów. W reportażu powódka przedstawiona została jako „aferzysta”, podmiot nieodpowiedzialny, zarejestrowany pod „fikcyjnym” adresem, a nagrany materiał video pokazywał w większości wypadków obrazy nie związane z działalnością powódki (nie budowane przez nią fragmenty osiedla, przewody naziemne niewiadomego pochodzenia) lub obrazy nieprecyzyjne, które w połączeniu z odpowiednim komentarzem sprawiały wrażenie autentyczności (niedokładne zbliżenie gablot na liczniki, fragment postanowienia zakazującego B. O. prowadzenia działalności gospodarczej na 3 lata bez podania prawdziwej przyczyny, lecz z sugestią, że powodem ustanowienia zakazu jest działanie nielegalne, wymierzone w klientów spółki (...)). Użycie natomiast w zapowiedzi programu słowa „afera” sugerowało wykrycie działań co najmniej niezgodnych z prawem lub zmierzających do obejścia prawa i w ocenie Sądu miało na celu „podkręcenie” emocji i zwiększenie oglądalności programu. Powyższe wnioski wynikają z faktu, że żadna podana w reportażu, a kwestionowana przez powódkę, informacja na temat spółki (...) nie została zweryfikowana w rzetelny sposób. Autorka reportażu – M. N. – wnioski wysnuwane w przytaczanych przez siebie komentarzach opierała na informacjach uzyskanych od mieszkańców trzech lub czterech lokali usytuowanych w budynkach przy ul. (...) (w których znajdowało się ogółem 26 lokali) oraz z internetu, bez poddania tych informacji jakiejkolwiek weryfikacji. Z materiału dowodowego zebranego w aktach sprawy wynika, iż na kilkaset osób zamieszkujących na osiedlu tylko kilku mieszkańców zajmujących lokale w budynkach przy ul. (...) miało zastrzeżenia do dewelopera oraz do administrującej osiedlem spółki (...), narzekając między innymi na jakość i sposób dostawy mediów i pobierania za nie opłat. Mieszkańcy innych budynków nie zgłaszali tego typu zarzutów. Mając dostęp do dokumentów źródłowych – wypisów z ksiąg wieczystych i umów przedwstępnych – dziennikarka wysnuła błędne wnioski dotyczące sytuacji prawnej osób zamieszkujących lokale, m. in., że „zakupili” mieszkania kilka lat temu, do tej pory „nie maja aktów własności”, „nie są posiadaczami mieszkań”, „nie wiedzieli, że deweloper nie ma pozwolenia na użytkowanie --- STRONA 6 --- budynków”. Rzeczywiście, na dzień emisji reportażu brak było aktów własności wyodrębnionych lokali, z powodu braku pozwolenia na użytkowanie budynków, natomiast mieszkańcy byli współwłaścicielami gruntu pod budynkiem, co wynikało z ksiąg wieczystych, i mogli tym prawem rozporządzać. Byli także posiadaczami mieszkań, w których zamieszkiwali, a brak pozwolenia na użytkowanie budynków wynikał z zapisów umów przyrzeczenia sprzedaży (np. umowa - k. 57). Nieprawdziwe okazały się informacje dotyczące „tysiąca” spraw sądowych przeciwko powodowej spółce – powódka twierdziła, iż z jej udziałem toczyła się tylko jedna cywilna sprawa sądowa, którą powódka wygrała w I instancji, a pozwana nie wykazała okoliczności przeciwnej. Także informacja o niewykonaniu wyroku sądowego na 600.000 PLN przedstawiona przez anonimowego rozmówcę (z ustaleń powoda wynikało, iż był to E. G.), dotyczyła spółki o nazwie T., a nie powódki. Nie wykazano także prawdziwości twierdzeń o kłopotach finansowych powódki stanowiących przyczynę niedokończenia budowy i nie przekazaniu infrastruktury energetycznej i wodno – kanalizacyjnej dostawcom z powodu konieczności uiszczenia opłat, na które spółka nie posiada środków finansowych. Nieprawdziwe okazały się także zarzuty dostarczania prądu niezabezpieczonymi, prowizorycznymi urządzeniami – zarówno kabel rozwieszony między balkonami, jak i niebieski kabel naziemny, nie należały do powodowej spółki. Pozwana (...) S. A. sp. z o. o. nie wykazała więc, mimo spoczywającego na niej w myśl art. 6 k.c. ciężaru dowodu, prawdziwości informacji podanych w reportażu, kwestionowanych przez powodową spółkę. Pozwana nie wykazała również, iż autorka programu, M. N., dochowała należytej staranności przy zbieraniu materiału do w/w reportażu. Dziennikarka nie podjęła próby skontaktowania się z ówczesnym prezesem zarządu spółki (...) J. O. i jednokrotnie (co wynika z reportażu), wykonała telefon do B. O. w którym B. O. zgodził się na spotkanie następnego dnia. Z materiału dowodowego nie wynika, dlaczego do spotkania nie doszło. Dziennikarka natomiast odbyła rozmowę z członkiem zarządu administratora osiedla – spółki (...), M. W.. Z rozmowy tej można wywnioskować, dlaczego usiłowała spotkać się z B. O., byłym prezesem zarządu (...), a nie z obecnym prezesem spółki; M. W. przedstawił bowiem B. O. jako osobę, która ma najszerszą wiedzę o sprawach spółki (...) oraz o budowanym przez nią osiedlu, wiedzę J. O. określił natomiast jako znikomą. Z końcowej części rozmowy wynikało jednak, iż następnego dnia miało odbyć się spotkanie z udziałem M. W. i B. O., jednak M. N. nie odezwała się już w tej sprawie do M. W.. We wspomnianej rozmowie M. W. udzielił dziennikarce wielu istotnych informacji na temat kwestii poruszanych w reportażu: przyczyn braku pozwolenia na użytkowanie budynków i w konsekwencji niemożności ustanowienia odrębnej własności lokali mieszkalnych oraz powodów, dla których opłaty za media nadal pobiera spółka (...), a mieszkańcy nie mają podpisanych bezpośrednich umów z dostawcami. Żadna informacja uzyskana od M. W. nie została jednak wykorzystana w reportażu, co w ocenie Sądu wskazuje na brak obiektywizmu i chęć dopasowania posiadanych informacji pod z góry założoną tezę. Nie przekonują Sądu wyjaśnienia autorki reportażu, że interesowała ją spółka (...), a nie spółka (...), ponieważ wyjaśnienia M. W. dotyczyły sposobu rozliczania mediów i braku „aktów własności” – aktów notarialnych ustanowienia odrębnej własności lokali, a więc głównego przedmiotu zarzutów kierowanych przez mieszkańców do spółki (...). Nie ma więc kluczowego znaczenia, czy i ile prób skontaktowania się z członkami zarządu powódki podjęła autorka reportażu, skoro dysponowała informacjami, z których mogła skorzystać, między innymi dotyczącymi niepłacenia przez mieszkańców za media. Kolejnym faktem wskazującym na brak należytej staranności dziennikarskiej jest postawienie w reportażu tezy, że mieszkańcy nie mają prądu i wody w sytuacji, gdy w celu sprawdzenia, czy jest podłączony prąd, odwiedzono tylko jeden lokal mieszkalny (należący do państwa G.). Z reportażu można wywnioskować, że brak mediów oraz liczników prądu i wody dotyczy całego osiedla, podczas, gdy w materiale pokazano jedynie budynki położone przy ul. (...), a na problemy z dostarczaniem energii elektrycznej i wody skarżyli się mieszkańcy trzech lokali, usytuowanych w w/w budynkach (w których znajduje się ogółem 26 lokali). Reportaż wskazywał, iż mieszkańcy osiedla zmuszeni są korzystać z prowizorycznych podłączeń do przewodzenia prądu, a zbliżenia kamery obejmowały łączący dwa balkony sąsiednich budynków pomarańczowy kabel oraz kabel niebieski położony na ziemi wzdłuż ogrodzenia kilku budynków (nie wiadomo, czy budowanych przez powodową spółkę). Tymczasem ustalono, iż pomarańczowy kabel rozwieszony został między balkonami bez wiedzy i zgody powódki i służył państwu G. do nielegalnego poboru prądu, który odcięto im z powodu nieuiszczania opłat; co do kabla naziemnego w kolorze niebieskim, żadna z osób przesłuchanych w charakterze świadków w niniejszej sprawie (w tym osoby wypowiadające się w programie) nie miała wiedzy, do czego kabel ten służy i do kogo należy. Autorka reportażu powyższych kwestii nie wyjaśniła i nie zweryfikowała – oparła się jedynie na zarzutach kilku osób zamieszkujących dwa budynki, wyciągając własne, jak się okazało – błędne wnioski i nie potwierdzając uzyskanych informacji ani u przedstawicieli powódki, ani u mieszkańców zamieszkujących budynki sąsiadujące. --- STRONA 7 --- Także informacje dotyczące samej spółki (...) oraz jej byłego prezesa – B. O. nie zostały w żaden sposób potwierdzone. Zawarte w reportażu komentarze autorki o „powiązaniach personalnych i kapitałowych” powódki, „budowaniu siatki zależności” celem „ukrycia braku pieniędzy na dokończenie inwestycji” oparte były między innymi na stwierdzeniach osoby trzeciej dotyczących „wyroku na (...)na 600.000 złotych” i „tysiąca spraw sądowych”. Dziennikarka nie zadała sobie trudu zweryfikowania, czy spółka (...) jest powiązana ze spółką (...) i czy przeciwko powodowej spółce wydano wyroki sądowe i na jaką kwotę. To samo dotyczy istnienia „osób okradzionych przez B. O.” i „przeniesienia siedziby firmy pod fikcyjny adres w miejscowości P.”. Pozwana nie wskazała osób, które były prezes zarządu spółki miał rzekomo „okraść”, a adres siedziby spółki wskazany w KRS, a takim adresem był adres w miejscowości P., nie może być uznany za „fikcyjny”. Użycie jednak takiego sformułowania sugeruje, że podmiot „ukrywa się”, co z kolei wskazuje na nie do końca zgodną z prawem jego działalność i tym samym narusza dobro osobiste w postaci wiarygodności takiego podmiotu, a co za tym idzie, jego firmy i renomy. Reasumując, użyte w reportażu, a kwestionowane przez powódkę w pozwie sformułowania dotyczące powodowej spółki, niewątpliwie naruszają jej dobra osobiste, a pozwana (...) S. A. nie wykazała ani ich prawdziwości, ani rzetelności dziennikarskiej autorki przy zbieraniu i selekcjonowaniu materiału do reportażu. M. N. skorzystała jedynie z informacji udzielonych przez osoby „skonfliktowane” z deweloperem, nie zweryfikowała ich mimo dostępnych źródeł (odbyta rozmowa z M. W., możliwy kontakt z innymi mieszkańcami osiedla), a wyciągnięte przez nią wnioski odpowiadają z góry założonej tezie (np. wniosek, że leżący na ziemi niebieski kabel jest jednym z prowizorycznych urządzeń, za pomocą których powódka dostarcza mieszkańcom prąd). Nadto, dziennikarka miała świadomość nieprawdziwości co najmniej części podanych w reportażu informacji – zeznając jako świadek przyznała, że pomarańczowy kabel został powieszony przez mieszkańców, a nie powodową spółkę, a zamieszczona w materiale wypowiedź adw. D. została wycięta z innego materiału filmowego i dotyczyła innych podmiotów. Wszystkie te okoliczności wskazują, iż celem M. N. było zrealizowanie za wszelką cenę sensacyjnego materiału stawiającego powodową spółkę w negatywnym świetle; gdyby tak nie było, skorzystałaby z wyjaśnień udzielonych przez M. W. choćby po to, aby uczynić materiał bardziej wszechstronnym, obiektywnym, a także zweryfikowałaby informacje uzyskane od osób wypowiadających się w programie przeprowadzając rozmowy na przykład z łatwo dostępnymi pozostałymi mieszkańcami budynków przy ul. (...)(którzy zeznawali jako świadkowie w niniejszej sprawie). Z wyżej wymienionych przyczyn Sąd orzekł, jak w pkt 1 wyroku. Z uwagi na czas trwania reportażu (ok. 40 min.) Sąd uznał, iż czterokrotna emisja ogłoszenia trwająca około pół minuty będzie adekwatna do dokonanego naruszenia. Sąd oddalił powództwo w zakresie zamieszczenia ogłoszenia we wskazanych przez powoda dziennikach, gdyż materiał naruszający dobra osobiste powódki wyemitowany został na antenie telewizji (...), w sobotę, o określonym czasie, zatem w tym samym miejscu i w podobny sposób winno nastąpić usunięcie skutków naruszenia. O kosztach Sąd orzekł na podstawie art. 98 k.p.c.

Słowa kluczowe

#orzeczenie#Postanowienie#Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w sprawie#III C 45/13 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 6 kwietnia 2016 r. Sąd Okręgowy w Warszawi#art. 23 k.c.#art. 24 § 1 k.c.#art. 448 k.c.#art. 445 § 3 k.c.#art. 24 k.c.#art. 6 k.c.#art. 98 k.p.c.