§Centrum Prawa KarnegoWykonawczego
← Powrót do orzecznictwa
dowodów rzeczowych (poz. 17). W uzasadnieniu tego postanowienia wskazano, że dokumenty w nim opisane podlegały przekazaniu Prezesowi IPN w trybie art. 27 ust. 4 ustawy o IPN. W sen

Wyrok III C 303/16 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 21 grudnia 2016 r. Sąd Okręgowy w Warszaw

dowodów rzeczowych (poz. 17). W uzasadnieniu tego postanowienia wskazano, że dokumenty w nim opisane podlegały przekazaniu Prezesowi IPN w trybie art. 27 ust. 4 ustawy o IPN. W sentencji postanowienia natomiast w pkt 2 w

Teza / krótkie omówienie

dowodów rzeczowych (poz. 17). W uzasadnieniu tego postanowienia wskazano, że dokumenty w nim opisane podlegały przekazaniu Prezesowi IPN w trybie art. 27 ust. 4 ustawy o IPN. W sentencji postanowienia natomiast w pkt 2 w

Treść orzeczenia

--- STRONA 1 --- Sygn. akt III C 303/16 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 21 grudnia 2016 r. Sąd Okręgowy w Warszawie III Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: SSO Joanna Bitner Protokolant: sekretarka Magdalena Sujkowska po rozpoznaniu w dniu 1 grudnia 2016 r. w Warszawie na rozprawie sprawy z powództwa A. C. przeciwko Skarbowi Państwa - Prezesowi Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu o ochronę dóbr osobistych I. powództwo oddala; II. nie obciąża powoda obowiązkiem zwrotu kosztów postępowania w sprawie na rzecz pozwanego. III C 303/16 UZASADNIENIE Powód A. C., działacz opozycji demokratycznej przed 1989 r., w pozwie skierowanym przeciwko Skarbowi Państwa – Prezesowi Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu twierdził, że pozwany w dniu 24 lutego 2016 r. udostępnił do powszechnego wglądu dokument obejmujący treść listu , który miał zostać skierowany przez powoda do C. K. i opatrzony adresem powoda oraz datą 07/07/1989 r. – i przez to udostępnienie naruszył dobra osobiste powoda : cześć, dobre imię, godność osobistą, oraz prawo do prywatności. Skutki tego naruszenia dóbr osobistych powoda to, zdaniem powoda, umniejszenie wyobrażenia powoda o własnej wartości i umniejszenie oczekiwania szacunku ze strony innych ludzi, a także ryzyko niepożądanych sytuacji ingerujących w życie i funkcjonowanie członków rodziny powoda w związku z upublicznieniem adresu, pod którym w przeszłości zamieszkiwał powód, a pod którym obecnie zamieszkują członkowie rodziny powoda. Poza samym upublicznieniem prywatnego adresu – wówczas powoda, a obecnie jego bliskich – szczególnie dotkliwe było podanie do publicznej wiadomości w mediach fragmentu listu, jaki powód – wtedy senator - miał skierować do C. K. - ówczesnego ministra spraw wewnętrznych: „(...)”. Powód – nie będąc pewien, czy taki list naprawdę wysłał do C. K. – nie wykluczał, że mogło tak być, jednak nie przypominał sobie okoliczności takiego zdarzenia. Przypuszczał jedynie, sądząc po treści listu, że była to wynikająca z poszanowania dla zasad grzeczności odpowiedź na wcześniejszy list od C. K., zaś data sugeruje, że mogło chodzić o gratulacje związane z wyborem powoda na senatora. --- STRONA 2 --- Powód jest znany ze swojej działalności w opozycji demokratycznej czasu (...), był represjonowany, działał publicznie po roku 1989, jest obecnie aktywnym komentatorem i wypowiada się o sprawach publicznych z punktu widzenia etyki – stąd też jest poddawany szczególnemu oglądowi, w związku z czym to, kim jest, co robił, jaką ma biografię – ma ogromne znaczenie. Tymczasem w sferze publicznej pojawiły się opinie o „czołobitnym” charakterze tego listu. Materiał upubliczniono bez żadnej krytycznej analizy i bez żadnego wyjaśnienia ze strony historyków czy samego powoda – niemal równocześnie z teczką personalną i teczką pracy tajnego współpracownika służby bezpieczeństwa (...) o pseudonimie (...), zawierającą m.in. zobowiązanie do współpracy z (...) opatrzone podpisem „L. W. (...)Ze względu na sensacyjny charakter całej sprawy pozwany, zdaniem powoda, musiał mieć świadomość, że materiał udostępniony bez żadnego opracowania w dobie internetu zostanie natychmiast rozpowszechniony. Zdaniem powoda ten kontekst wskazuje na to, że materiał dotyczący powoda upubliczniono po to, by podważyć wiarygodność powoda jako autorytetu moralnego, a w konsekwencji - żeby osłabić znaczenie jego wystąpień w obronie L. W., których – zważywszy na dotychczasową działalność powoda – należało się spodziewać. Powód podnosił też, że upublicznienie przedmiotowego materiału bez żadnego krytycznego opracowania mogło w opinii publicznej uwiarygadniać fałszywą, zdaniem powoda, wizję najnowszej historii Polski po roku 1989, w której osoby wywodzące się z reżimu PRL-owskiego i te z opozycji demokratycznej - pozostawały ze sobą w dobrych relacjach i wspólnie sprawowały władzę. Tymczasem powód nigdy nie współpracował z organami bezpieczeństwa (...), z C. K. nigdy nie miał żadnych relacji prywatnych, a w 1989 r. w swoim klubie parlamentarnym sprzeciwiał się koncepcji powierzenia C. K. funkcji premiera, uważając to za przekroczenie akceptowalnych granic. Kurtuazyjny charakter listu wynikał jedynie z grzeczności powoda i jego zrozumienia, że dobro kraju wymagało współdziałania organów państwowych, co z kolei wymagało na niwie publicznej wzniesienia się ponad własne osobiste animozje. Pozwany nie zapewnił opinii publicznej dostarczenia wraz z przedmiotowym materiałem powyższych informacji, które z pewnością byłyby istotne dla odbioru tego materiału przez opinię publiczną. IPN jako instytucja państwowa powinien był przed upublicznieniem materiału uwzględnić cały kontekst społeczny, kulturowy i historyczny, a przede wszystkim zadbać o zabezpieczenie dóbr osobistych osób, które – tak jak powód – zostały tam, bez swej woli, a nawet wiedzy, wymienione z imienia, nazwiska i adresu, w dodatku w negatywnym dla nich kontekście. Minimum tego, co, zdaniem powoda, powinien zrobić IPN, to udostępniając materiał – o ile w ogóle podlegał on zaliczeniu do zbioru dokumentów IPN i udostępnieniu – powinien był go udostępnić bez ówczesnego adresu powoda oraz opatrzyć go informacją, że nie wiadomo, czy materiał przypisany powodowi rzeczywiście istniał oraz czy pochodził od powoda, a także w jakim kontekście został sporządzony (formalna grzecznościowa odpowiedź senatora na otrzymane od ministra gratulacje z powodu wyboru). W dokumentach nie było wszak żadnego listu, tylko maszynopis książki o C. K., autorstwa Z. B., w której cytowano listy, które C. K., jak twierdził, otrzymał – m.in. przedmiotowy list mający pochodzić od powoda. W związku z tym naruszeniem dóbr osobistych powoda, powód wniósł o zobowiązanie pozwanego do złożenia oświadczenia o następującej treści: „ Przeprosiny Ze względu na to, że w dniu 24 lutego 2016 r. udostępniono do powszechnego wzglądu w siedzibie instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu dokument obejmujący treść listu Pana A. C. do (...) C. K., który został opatrzony datą 7 lipca 1989 r., a który to znajdował się w zbiorze dokumentów zabezpieczonych w domu wdowy po (...) C. K. w dniu 16 lutego 2016 r., co stanowiło działanie wykraczające poza ustawowo zakreślone kompetencje IPN, a w konsekwencji niezgodne z prawem, przy czym ww. list udostępniono do powszechnego wglądu w jednoznacznym kontekście, stawiającym Pana A. C. w sytuacji osoby, która mogła w jakikolwiek sposób współpracować z organami bezpieczeństwa (...), co nigdy nie miało miejsca, a nadto do powszechnego wglądu udostępniono także ówczesny adres zamieszkania Pana A. C., przez co w konsekwencji naruszono dobra osobiste Pana A. C., a mianowicie jego dobre imię, cześć, godność osobistą oraz prawo do prywatności, niniejszym przepraszam Pana A. C.. Niniejsze oświadczenie zostało opublikowane na skutek przegranego procesu sądowego. --- STRONA 3 --- Prezes Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu /podpis ze wskazaniem imienia i nazwiska osoby pełniącej ww. funkcję w dniu opublikowania oświadczenia/” – i opublikowania tego oświadczenia w sposób wskazany w pkt. I.1, 2, 3 i 4 pozwu ( na 3-ciej stronie Gazety (...) i „(...)” oraz bezpośrednio przed (...) w (...) i przed (...) w (...)) i na stronie głównej portalu ipn.gov.pl - k. 3-4), a na wypadek nieopublikowania przez pozwanego tego oświadczenia we wskazanej formie i miejscach publikacji w terminie 14 dni od uprawomocnienia się wyroku – powód wniósł o upoważnienie go do dokonania tych publikacji na koszt pozwanego (pkt II. pozwu, k. 4). Powód wniósł także o zasądzenie na jego rzecz od pozwanego kosztów postępowania. Pozwany Skarb Państwa - wniósł o oddalenie powództwa i zasądzenie od powoda na swoją rzecz kosztów postępowania. Wskazał, że udostępnienie przedmiotowego materiału (maszynopisu książki zawierającej odpis domniemanego listu powoda do C. K.) było zgodne z prawem, i obiektywnie patrząc nie mogło naruszyć dóbr osobistych powoda żadnych w postaci, dobrego imienia, godności osobistej oraz prawa do prywatności. Podkreślił przy tym, ze powód jest osobą publiczną. Podniósł, że powód nie wykazał, aby w ogóle doszło do krytyki jego osoby na skutek działań IPN podjętych w dniu 24 lutego 2016 r. Wskazał niekonsekwencje w stanowisku powoda, który z jednej strony twierdził, iż upublicznienie listu o treści, której nie kwestionuje, miało przekreślić jego zasługi dla kraju, umniejszyć jego wyobrażenie o własnej wartości i umniejszyć oczekiwanie szacunku ze strony innych ludzi – a zarazem nie zaprzeczył, że napisał przedmiotowy list, wskazywał, że skierowania tego listu nie uważa za coś nagannego, zaś korespondencja między osobami pełniącymi funkcje publiczne powinna się odbywać z pewną dozą kurtuazji. Pozwany podnosił, ze skoro sam powód nie uważał skierowanie listu o takiej treści za uzasadnione i właściwe, niezrozumiałe jest w jaki sposób uzyskanie przez dziennikarzy informacji, że taki list napisał, mogło naruszyć jego dobra osobiste i poniżyć go w oczach opinii publicznej. Zakwestionował też, aby na podstawie kontekstu czy treści domniemanego listu powód mógł zostać posądzony o współpracę z służbą bezpieczeństwa (...) (odpowiedź na pozew k. 74-86). Sąd ustalił następujący stan faktyczny: Powód A. C. to jeden z najbardziej znanych przedstawicieli opozycji demokratycznej, która działała w Polsce przed rokiem 1989. Relegowany ze studiów za udział w wydarzeniach marca 1968 r. Jeden z sygnatariuszy listu w obronie robotników z R. i U. w 1976 r. i współorganizator pomocy dla represjonowanych przez władze. W latach 1978-1981 członek Komitetu (...). Wykładowca (...). W sierpniu 1980 r. współautor apelu 64 intelektualistów o negocjacje i porozumienie między władzą a strajkującymi. Od września 1980 r. członek (...). W czasie stanu wojennego internowany w W. – B., J. i D. – co przypłacił trwałą utratą zdrowia. Autor publikacji w prasie opozycyjnej (tzw. wydawnictwach drugiego obiegu). Uczestnik obrad (...) reprezentujący stronę solidarnościową. W wyborach 4 czerwca 1989 r. wybrany senatorem, w późniejszych latach nadal żywo angażował się w działalność publiczną. Za działalność opozycyjną odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Do chwili obecnej komentuje w mediach bieżące wydarzenia polityczne, społeczne i gospodarcze, oceniając je z punktu widzenia etyki. W dniu 16 lutego 2016 r. Prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, działający w strukturze organizacyjnej Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (dalej: IPN) przeprowadził czynności w domu zamieszkiwanym przez wdowę po C. K. - ministrze spraw wewnętrznych w okresie od 31 lipca 1981 r. do 6 lipca 1990 r., członku Biura Politycznego Komitetu Centralnego (...) w latach 1986–1990, gospodarza i uczestnika rozmów w M. oraz prac (...). W trakcie tych czynności Prokurator zabezpieczył i przewiózł do siedziby IPN dokumenty, które w jego ocenie mogły podlegać przekazaniu do zasobu archiwalnego IPN – w tym rękopisy, maszynopisy i fotografie – w sumie 6 obszernych pakietów. W dniu 17 lutego 2016 r. IPN w oficjalnym komunikacie poinformował, że w wyniku przeprowadzonych oględzin ustalono, iż wśród zabezpieczonych dokumentów znajdowały się materiały, które mogłyby dotyczyć ewentualnej współpracy L. W. ze Służbą Bezpieczeństwa (...) (k. 26). W kolejnym komunikacie z 18 lutego 2016 r. podano, że akta, które poddano oględzinom, to teczka personalna i teczka pracy tajnego współpracownika służby bezpieczeństwa (...) o pseudonimie (...) (k. 27). Teczki (...) zawierały m.in. odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy z (...) opatrzone podpisem „L. W. (...)donosy oraz odręczne, podpisane pseudonimem (...) pokwitowania odbioru pieniędzy. --- STRONA 4 --- Dnia 22 lutego 2016 r. materiały z pierwszego pakietu po raz pierwszy udostępniono w czytelni IPN. Tegoż dnia IPN opublikował kolejny oficjalny komunikat, w którym informował o przekazaniu przez Prokuratora dokumentów z drugiego pakietu zabezpieczonych materiałów (k. 36). Wśród niech znajdował się roboczy maszynopis książki o C. K., autorstwa Z. B., w której cytowano listy, które C. K., jak twierdził, otrzymał – m.in. na str. 79-90 list mający pochodzić od powoda A. C. z dnia 7 lipca 1989 r. Maszynopis ten został w tym samym dniu przekazany do zasobu archiwalnego IPN na podstawie postanowienia Prokuratora Okręgowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w W. z dnia 22 lutego 2016 r. w przedmiocie dowodów rzeczowych (poz. 17). W uzasadnieniu tego postanowienia wskazano, że dokumenty w nim opisane podlegały przekazaniu Prezesowi IPN w trybie art. 27 ust. 4 ustawy o IPN. W sentencji postanowienia natomiast w pkt 2 wskazano, że omawiane dokumenty podlegają przekazaniu Prezesowi IPN „jako podmiotowi uprawnionemu do ewidencjonowania, gromadzenia, przechowywania, opracowywania, zabezpieczenia, udostępnienia i publikowania dokumentów organów bezpieczeństwa państwa'' – co jest bliskie zapisowi art. 29 ust. 2 ustawy o IPN. Materiałom nadano sygnatury od IPN BU (...) do (...); przedmiotowy maszynopis książki otrzymał sygnaturę IPN BU (...). Dokumenty te zostały tego samego dnia udostępnione w czytelni IPN, które do tego dnia złożyły wnioski o udostępnienie materiałów określanych we wnioskach jako „materiały z domu K.”, „II transza dokumentów zabezpieczonych w domu K.”, „zawartość tzw. Szafy K.” itp. Przedmiotowy maszynopis książki udostępniono dnia 24 lutego 2016 r. 41 (czterdziestu jeden) osobom, dnia 25 lutego 2016 r. – 2 (dwóm) osobom, dnia 26 lutego 2016 r. 2 9dwóm) osobom, dnia 8 marca 2016 r. 1 (jednej) osobie, dnia 7 marca 2016 r. 2 9dwóm) osobom. Wszystkie osoby, którym udostępniono materiały, były do tego uprawnione i zostały pouczone, że ponoszą odpowiedzialność za sposób wykorzystania informacji zawartych w dokumentach udostępnionych przez IPN, zgodnie z art. 36 ust. 5 ustawy o IPN. Informacje o tym wzbudziły ogromne zainteresowanie opinii publicznej. Od 24 lutego 2016 r. w mediach ukazały się liczne artykuły, w których informowano o tym liście, cytowano jego fragmenty, oceniano go jako pochwalny (k. 46), a nawet czołobitny (k. 48), ironizowano z wyrazów szacunku powoda dla „odwagi i mądrości” C. K.. Rozpowszechniany był w szczególności fragment: „(...).” Fragment maszynopisu książki obejmujący ten list zawierał przy imieniu i nazwisku powoda jako nadawcy także jego ówczesny adres zamieszkania – co także było powielane w mediach. Pod adresem tym do dziś zamieszkują członkowie rodziny powoda. Wzbudziło to u powoda obawy o ich bezpieczeństwo. Już pierwsze informacje o zabezpieczeniu dokumentów w domu wdowy po C. K. – od razu wzbudziły ogromne zainteresowanie opinii publicznej. Natychmiast też i później przez wiele miesięcy były szeroko i żywo komentowane w mediach, w tym w mediach społecznościowych. Początkowo stanowiły wręcz jeden z głównych tematów dyskusji, a i w chwili obecnej zainteresowanie nimi nie wygasa. Wywołana została szeroko zakrojona debata publiczna – nie tylko na temat ewentualnej współpracy L. W. ze służbą bezpieczeństwa (...), ale także na temat historii Polski w ostatnich kilkudziesięciu latach. Debatowano w szczególności o tym, w jaki sposób doszło do przemian ustrojowych w Polsce przełomu lat 80-tych i 90-tych. Silnie odżyły koncepcje, że do przemian tych doszło na skutek istnienia pewnych nieformalnych powiązań przedstawicieli reżimu (...) z zaakceptowanymi przez nich osobami z opozycji demokratycznej. Tego rodzaju powiązania są przy tym w przeważającej części społeczeństwa oceniane zdecydowanie negatywnie. W związku z publikacjami dotyczącymi drugiego pakietu dokumentów - obiektem wzmożonego zainteresowania dziennikarzy stał się także powód. Odpowiadając na kierowane doń pytania, tłumaczył, że nie pamięta, czy rzeczywiście napisał i wysłał list do C. K. – ale tego nie wykluczał; data wskazuje bowiem na to, że list taki mógł być odpowiedzią na gratulacyjny list C. K., wówczas ministra spraw wewnętrznych, w związku z wyborem powoda na senatora RP (m.in. k. 62). Komentarze w mediach i reakcja opinii publicznej były w niemałej części bardzo nieprzychylne dla powoda (komentarze k. 56 v. – 58). Powyższy stan faktyczny był między stronami niesporny. Sąd ustalił o na podstawie bezspornych twierdzeń stron oraz zgromadzonych w aktach dokumentów lub ich kserokopii, które nie były kwestionowane przez żadną ze stron, a Sąd nie znalazł podstaw by czynić to z urzędu. Twierdzenia stron zawarte były na następujących kartach akt: pozew wraz z załącznikami, k. 2-19 i 26-65, oraz kolejne pisma --- STRONA 5 --- powoda k. 369-379, 400-419, 553-557, odpowiedź na pozew k. 74-86 i dalsze pisma pozwanego k. 422-432, lista dziennikarzy k. 99-102; szacunek k. 362-363, ksero postanowienia Prokuratora z dnia 22 lutego 2016 r., k. 433-435; dowody, na których Sąd oparł stan faktyczny, to: zeznania powoda na rozprawie w dniu 13 października 2016 r. (protokół skrócony k. 386, płyta k. 388, transkrypcja k. 389-396), poświadczone za zgodność z oryginałem kserokopie: wydruków komputerowych oświadczeń i komunikatów IPN k. 87-98, wniosków o udostępnienie materiałów wraz z zaświadczeniami i protokołów ich udostępnienia k. 103-357, maszynopisu książki zaliczonego do zasobu IPN k. 358-361 i 436-545. Sąd nie ustalił normalnego adekwatnego związku przyczynowo – skutkowego pomiędzy udostępnieniem dziennikarzom przez pozwanego przedmiotowego materiału a śmiercią matki powoda – pozwany zaprzeczył istnieniu takiego związku, a powód nie wykazał dowodowo jego istnienia. Powód zresztą sam wskazywał, że zdaje sobie sprawę z tego, iż nie jest w stanie tego związku wykazać. Powód nie wykazał też, aby ustalone w stanie faktycznym działanie pozwanego było intencjonalnie skierowane przeciwko powodowi. Nie miał racji pozwany, gdy podnosił, że intencje działania pozwanego nie mają znaczenia, gdyż istotne jest tylko to, że pozwany wykonywał swoje ustawowe kompetencje. Gdyby bowiem powód wykazał, że działanie pozwanego stanowiło szykanę wobec powoda – to miałoby to istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Pojęcie szykany nie jest zdefiniowane w polskim prawie wprost – tak jak to ma miejsce w prawie niemieckim, gdzie zakazem szykany nazywa się przepis art. 226 BGB, który stanowi, że „wykonywanie prawa jest niedozwolone, jeżeli ma na celu wyłącznie wyrządzenie innemu szkody”. Zakaz szykan wynika jednak z art. 5 k.c., zgodnie z którym nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny z jego społeczno – gospodarczym przeznaczeniem; takie działanie nie jest wykonywaniem prawa i nie korzysta z ochrony. Przeznaczeniem prawa IPN do zaliczania dokumentów do swojego zasobu i udostępniania ich historykom i dziennikarzom – jest realizacja prawa społeczeństwa do informacji, do poznania swojej historii, do prawdy. Nie jest przeznaczeniem tego prawa wyrządzanie członkom tego społeczeństwa krzywdy, przedmiotowe ich traktowanie, stosowanie wobec nich „czarnego pi-aru”. Jeżeli funkcjonariusze Państwa wykorzystują swoje uprawnienia nie dla celu, w jakim je im nadano, ale dla dokuczenia komuś – to nie można tego uznać za wykonywanie ich uprawnień, ale za szykanę właśnie, nie podlegającą ochronie. Nie byłoby to zatem nigdy – mimo formalnej kompetencji - zachowanie legalne, ale bezprawne naruszenie godności powoda. W ocenie Sądu w okolicznościach faktycznych sprawy powód nie wykazał jednak, aby IPN, udostępniając przedmiotowe materiały z drugiego pakietu zabezpieczonego w domu wdowy po C. K. – miał na celu „unieszkodliwienie” powoda, odarcie go z autorytetu – i przez to uniemożliwienie mu skutecznej obrony L. W., oskarżanego o współpracę z (...). Pozwany takiemu widzeniu sprawy zaprzeczył, a powód dowodził go jedynie swoimi własnymi zeznaniami – co siłą rzeczy musiało być przez Sąd uznane za niewystarczające. Wersja powoda, aczkolwiek wiążąca w jakiś sposób ciąg zdarzeń od pomysłu debaty L. W. z historykami do upublicznienia domniemanego listu powoda – nie jest jedynym możliwym wyjaśnieniem sprawy. Możliwa z logicznego punktu widzenia, a nawet bardziej prawdopodobna jako bardziej zwyczajna, nie wymagająca założenia współdziałania w złej wierze wielu osób – jest wersja pozwanego: że pozwany, realizując swoje kompetencje (czyli możność a zarazem obowiązek działania), udostępnił dokumenty istotne dla opinii publicznej, których udostępnienia powszechnie żądano w imię jawności życia publicznego, ale dziennikarze, mimo pouczenia przez IPN, nie zadbali wystarczająco o ochronę dóbr osobistych powoda. W tej sytuacji wersja zdarzeń przedstawiona przez powoda musi być, zdaniem Sądu, oceniona jako mająca walor jedynie teorii spiskowej, w którą powód ma prawo wierzyć, ale której nie udowodnił procesowo. Sąd zważył, co następuje: Katalog dóbr osobistych zawarty jest w art. 23 k.c. Ma on charakter otwarty, to znaczy nie ma jednego, ogólnego dobra osobistego, podlegającego ochronie prawnej. Pozwala to przyjąć, iż dobrem osobistym są pewne wartości niematerialne łączące się ściśle z jednostką ludzką. Niektóre dobra osobiste powyższy przepis wskazuje wprost: m.in. cześć; inne – wypracowywane są przez doktrynę i orzecznictwo. Ochronę czci , poza wskazaniem ich w treści art. 23 k.c., gwarantuje art. 47 Konstytucji i art. 10 ust. 2 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z dnia 4 listopada 1950 r. (Dz.U. 1993/61/284 ze zm.; dalej: EKPCz). Wedle art. 47 Konstytucji każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. Z kolei art. 10 ust. 2 EKPCz stanowi, że korzystanie z wolności wyrażania opinii może podlegać ustawowym --- STRONA 6 --- ograniczeniom niezbędnym w społeczeństwie demokratycznym m.in. z uwagi na ochronę dobrego imienia i praw innych osób. W piśmiennictwie i judykaturze wyróżnia się dwa aspekty czci: - wewnętrzny, nazywany godnością osobistą , obejmującą wyobrażenie człowieka o własnej wartości oraz oczekiwanie szacunku ze strony innych ludzi; wewnętrzne przekonanie człowieka o swoim moralnym i etycznym nieposzlakowaniu i czci, oraz wyraz pozytywnego ustosunkowania się innych ludzi do wartości osobistej i społecznej jego jako jednostki; - oraz zewnętrzny, oznaczający dobre imię , dobrą sławę, dobrą opinię innych ludzi, szacunek, którym obdarza daną osobę otoczenie. (por. wyroki SN z dnia 8 maja 2014 r., V CSK 361/13, oraz z dnia 21 marca 2007 r., I CSK 292/06) Niewątpliwie dobrem osobistym jest także prawo do prywatności, chronione na poziomie konstytucyjnym (art. 47 Konstytucji) razem ze czcią i dobrym imieniem, a także na poziomie konwencyjnym. Art. 8 EKPCz, zatytułowany „Prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego”, stanowi, że każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji (ust. 1), i niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa - z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności osób. Według najbardziej znanej definicji prawo do prywatności to "prawo do bycia pozostawionym w spokoju" (right to be let alone) (K. Motyka, Prawo do prywatności, s. 147 – za: Kodeks cywilny. Komentarz. pod red. K. Osajdy, wyd. CH Beck, 2017). Sfera prywatności obejmuje m.in. dane osobowe, w tym adres zamieszkania – i ochrony tegoż właśnie domagał się powód w niniejszym postępowaniu. Powód, jak sam podkreślał, nie podważał publicznego charakteru rzekomego listu. O ile rzeczywiście go wysłał - czego nie pamiętał, ale i nie wykluczał – była to wyłącznie grzecznościowa odpowiedź powoda - senatora na gratulacje ministra C. K. w związku z wyborem do senatu. Dlatego też zdaniem powoda „jak pisze senator do ministra, to akurat powinno być odtajnione w domenie publicznej, nie powinno się tego zasłaniać parasolem prywatności” (k. 14). Powinno to jednak, zdaniem powoda, nastąpić w inny sposób: za wiedzą powoda, z umożliwieniem mu odniesienia się do tego materiału, po zbadaniu autentyczności listu, z właściwym komentarzem informującym opinię publiczną o rzeczywistym kontekście jego wysłania (publiczny list grzecznościowy, a nie prywatny wyraz szacunku czy nawet sympatii i współpracy). W związku z tym Sąd nie badał w niniejszej sprawie kwestii naruszenia prawa do prywatności powoda w kontekście upublicznienia danych osobowych powoda: jego imienia, nazwiska, a także samego ewentualnego faktu wysłania korespondencji – gdyż wyraźnie nie było to objęte żądaniem pozwu. Sąd badał natomiast kwestię naruszenia prawa do prywatności powoda poprzez upublicznienie jego ówczesnego adresu zamieszkania, a także kwestię naruszenia czci powoda poprzez upublicznienie rzekomego listu powoda do C. K. w nierzetelny sposób, tzn. bez zbadania jego prawdziwości, bez wiedzy i możliwości reakcji powoda, oraz bez właściwego komentarza sytuacyjnego . Zgodnie z treścią art. 23 k.c. dobra osobiste człowieka, tu: cześć - czyli godność i dobre imię - oraz prawo do prywatności, obejmującej m.in. dane osobowe, w tym adres zamieszkania - pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach . Takie brzmienie tego przepisu oznacza nie tylko, że za naruszenie dóbr osobistych możliwa jest odpowiedzialność odszkodowawcza z tytułu czynów niedozwolonych (m.in. art. 448 k.c.), ale także, że stosowania przepisów prawa cywilnego o ochronie dóbr osobistych nie wyłącza równoległa ochrona udzielana przez prawo publiczne. W szczególności to, że dane osobowe są chronione ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. nr 133 poz. 883 ze zm. – dalej: uodo), nie wyłącza drogi sądowej przed sądem powszechnym w sprawie cywilnej o ochronę dobra osobistego, jakim jest prawo do prywatności – także w zakresie danych osobowych (tu: adresu zamieszkania). Stosownie do art. 24 § 1 k.c. ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne . W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. W pierwszej kolejności należało zatem ustalić, czy w ustalonym stanie faktycznym doszło do naruszenia wskazanych dóbr osobistych powoda, a jeśli tak - to następnie zbadać, czy działanie pozwanego było bezprawne. --- STRONA 7 --- Dowód, że dobro osobiste zostało zagrożone lub naruszone, ciąży na osobie, która poszukuje ochrony prawnej z art. 24 k.c. Natomiast na tym, kto podjął działanie zagrażające dobru osobistemu lub naruszające to dobro, spoczywa ciężar dowodu, że nie było to działanie bezprawne (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 czerwca 2004 roku, V CK 609/03, Lex nr 109404). Nie ma przy tym znaczenia, czy ewentualna bezprawność była zawiniona, czy nie: te kwestie mają znaczenie dla ewentualnego uwzględnienia roszczenia o zadośćuczynienie z art. 448 k.c., którego w niniejszej sprawie powód nie dochodził. W doktrynie i judykaturze za ugruntowane należy uznać stanowisko, że przy ocenie zaistnienia naruszenia dobra osobistego należy posługiwać się kryteriami o charakterze obiektywnym, nie zaś kierować się jedynie subiektywnymi odczuciami osoby występującej o przyznanie ochrony (zob. m.in. wyrok SN z dnia 26 października 2001 r., V CKN 195/01; wyrok SA w Warszawie z dnia 08 maja 2009 r., VI ACa 1242/08). Ocena tego, czy w określonym stanie faktycznym doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda, należy zatem do wyłącznej kompetencji Sądu, który dokonuje jej w ujęciu obiektywnym, uwzględniając przy tym obiektywną, tzn. uzasadnioną okolicznościami, realnie możliwą do oczekiwania reakcję opinii publicznej. Rzeczą Sądu jest zatem ocena, czy rozsądny odbiorca, w szczególności obeznany z realiami środowiska, w którym funkcjonuje powód, mógł zasadnie zinterpretować zachowanie pozwanego jako naruszające dobra osobiste powoda. Naruszenie dóbr osobistych powoda Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z 29 października 1971 r., II CR 455/71, „cześć, dobre imię, dobra sława człowieka są pojęciami obejmującymi wszystkie dziedziny jego życia osobistego, zawodowego i społecznego. Naruszenie czci może więc nastąpić zarówno przez pomówienie o ujemne postępowanie w życiu osobistym i rodzinnym, jak i przez zarzucenie niewłaściwego postępowania w życiu zawodowym, naruszające imię danej osoby i mogące narazić ją na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu lub innej działalności". Nadto w doktrynie i orzecznictwie podkreśla się powszechnie, iż „gdy chodzi o cześć człowieka, obiektywna ocena konkretnych okoliczności, a nie subiektywne odczucie zainteresowanej osoby, decyduje o tym, czy w ogóle miało miejsce naruszenie dobra osobistego" (wyrok SN z 6 października 1969 r., I CR 305/69; wyrok SN z 5 kwietnia 2002 r., II CKN 953/00). Przy ocenie naruszenia dobra osobistego należy zatem uwzględnić szerszy kontekst społeczny i pod tym kątem dopiero dokonać ustalenia, czy dane zachowanie w powszechnym odbiorze społecznym miało charakter naruszenia dobra osobistego. W przypadku zaś naruszenia dobra osobistego za pomocą zastosowanego zwrotu słownego, nie można przy ocenie ograniczać się do analizy pewnego zwrotu w abstrakcji, ale należy zwrot ten wykładać na tle całej wypowiedzi (tak też: wyrok SN z 16 stycznia 1976 r., II CR 692/75). Istotne jest również to, jak wypowiedź jest odbierana, w szczególności, jakie rodzi skojarzenia i oceny u osób, do których dociera (vide wyrok SN z 28 maja 1999 r., I CKN 16/98) – choć odwołanie się do obiektywnych kryteriów nie oznacza, że decydujące znaczenie ma rzeczywista reakcja wywołana w społeczeństwie (wyrok SN z dnia 3 września 2009 r., I CSK 44/09) . Jak ustalono, w powszechnym odbiorze poddawano krytyce powoda za napisanie do C. K. listu mającego wyraz pochwalny, a nawet – jak pisano - czołobitny. Treść tego listu obciążała zatem powoda – choć nie wyjaśniono, że w zabezpieczonych dokumentach nie było listu, tylko maszynopis przygotowywanej książki o C. K., w której cytowano wiele kierowanych doń domniemanych listów od znanych osób. Obciążano zatem powoda listem, co do którego nie wiadomo, czy napisał go powód, a nawet – czy w ogóle istniał. Zdaniem Sądu odbiorca, szczególnie nie znający kontekstu skierowania tego listu, mógł traktować ten list – ze względu na użyte w nim zwroty (wyrazy szczerego szacunku, życzenia dokończenia dzieła dla Polski, określenie C. K. jako wybitnego uczestnika przemian ustrojowych) jako dowód atencji żywionej przez powoda względem C. K. – co musiało być dla powoda szczególnie dotkliwe, gdyż niewątpliwie godziło to w jego wypracowaną latami dobrą reputację - opozycjonisty, osoby, która walczyła z systemem, którego jedną z twarzy był właśnie C. K.. Zdaniem Sądu materiał ten, podobnie jak i inne domniemane listy znanych osób do C. K. – mogły być także, zwłaszcza przez osoby negatywnie oceniające rzeczywistość Polski po roku 1989, uważane za dowód nieetycznego zbratania się niektórych opozycjonistów z ludźmi reżimu PRL-owskiego czy konkretnie ze Służbą Bezpieczeństwa, której szefem był C. K.. Uznanie, że powód należał do takich osób, musiało podważać opinię o powodzie jako osobie etycznej i autorytecie moralnym. Wszystko to mogło być także odbierane jako argument za – nieakceptowalną dla powoda - wizją najnowszej historii Polski, w której komunistów nie pokonano, ale dogadano się z nimi w celu podzielenia się władzą kosztem społeczeństwa. Dla powoda, --- STRONA 8 --- wieloletniego opozycjonisty, musiało to być bolesne tym bardziej, że dla wzmocnienia takiej, jego zdaniem całkowicie fałszywej, wizji, wykorzystano jego domniemany list. Natomiast nie ma w ocenie sądu obiektywnych podstaw do tego, by uważać – jak chce powód - że dokonane upublicznienie przedmiotowego materiału mogło powoda postawić „w sytuacji osoby, która mogła w jakikolwiek sposób współpracować z organami bezpieczeństwa (...), co nigdy nie miało miejsca” (k. 9). Przeciwnie, zdaniem sądu na podstawie tego materiału nie można powziąć takiego przekonania ani tak ocenić powoda. I to nawet gdy się uwzględni, że Polska była wówczas jeszcze Polską Rzeczpospolitą Ludową, a C. K. – ministrem spraw wewnętrznych i szefem służby bezpieczeństwa (...). Czym innym bowiem jest niezrozumienie intencji powoda przy napisaniu takiego listu – o ile go w ogóle napisał – i przypisanie mu jakiejś atencji, rzeczywistego szacunku czy wręcz czołobitności dla C. K. – podczas gdy właściwe zdaniem powoda byłoby przypisanie mu jedynie ogólnej ogłady, grzeczności i wzniesienia się ponad osobiste antypatie w formalnej, grzecznościowej korespondencji pomiędzy senatorem a ministrem; a czym innym uznanie, że ten domniemany list, nawet oceniony jako pełen atencji czy wręcz czołobitny wobec szefa służby bezpieczeństwa (...), miałby świadczyć o współpracy powoda ze służbą bezpieczeństwa (...). Uwzględniając nie tylko samą treść materiału, ale cały kontekst jego upublicznienia – ów domniemany list w ocenie Sądu absolutnie nie może w opinii publicznej wskazywać na jakąkolwiek formę takiej współpracy. Powód dołączył do pozwu wydruki komentarzy internetowych, w których w wulgarny sposób zarzucano powodowi zdradę czy współpracę z komunistycznymi służbami – jednak komentarze te są w ocenie Sądu jedynie mową nienawiści (tzw. „hejtem”), nie mają za to w przedmiotowym domniemanym liście powoda żadnych podstaw. Powód nie wykazał, aby takie podejrzenia były wobec niego publicznie kierowane w inny sposób, ale nawet gdyby były – to także one byłyby w ocenie Sądu absurdalne i żaden rozsądny i uczciwy człowiek nie mógłby znaleźć dla nich w przedmiotowym materiale żadnego uzasadnienia. Upublicznienie domniemanego listu powoda jako dokumentu z drugiego pakietu – mogło zostać odebrane w opinii publicznej jako przykład nieformalnego powiązania osób aktywnych w opozycji demokratycznej, a po roku 1989 w życiu politycznym i społecznym – z przedstawicielami komunistycznej władzy. To mogło istotnie umniejszyć wyobrażenie powoda o własnej wartości i oczekiwanie szacunku ze strony innych ludzi, co jest tym bardziej istotne w obliczu publicznej działalności powoda. Obiektywnie oceniając mogło to wywołać u powoda poczucie bycia napiętnowanym, choć pragnąłby nadal czuć dumę i satysfakcję z czynnego udziału w przemianie ustrojowej Polski. Niewątpliwie zatem upublicznienie w mediach (także społecznościowych) tego domniemanego listu powoda – bez wiedzy powoda, bez możliwości jednoczesnego odniesienia się do niego przez powoda, bez komentarza wyjaśniającego kontekst ewentualnego napisania tego listu (zdaniem powoda: grzecznościowa odpowiedź na list gratulacyjny, a nie wyraz prawdziwego szacunku i uznania) i bez informacji o działalności opozycyjnej powoda - naruszyło dobra osobiste powoda w postaci jego czci: dobrego imienia i godności osobistej, uprawniającej do oczekiwania od innych szacunku dla siebie. Tezę te uzasadnia zarówno subiektywne odczucie powoda (która czuł się ofiarą czarnego pi-aru), jak i obiektywna reakcja opinii publicznej. Upublicznienie w mediach (w tym mediach społecznościowych) ówczesnego adresu powoda ewidentnie spowodowało także naruszenie prawa powoda do prywatności . Nawet jeśli przyjmie się publiczny charakter tej korespondencji, i uwzględni się publiczny status nadawcy i odbiorcy listu – to w każdej sytuacji prywatny adres zamieszkania pozostaje domeną prywatności i podlega ochronie. Na upublicznienie tego adresu powód nie wyraził zgody. Powód niewątpliwie ma status osoby publicznej – jako osoba. Do takich osób należą bowiem zarówno osoby sprawujące funkcje publiczne, jak i osoby, które nie pełniąc ich, odgrywają, tak jak powód, rolę w różnych dziedzinach życia publicznego, cieszący się znacznym zainteresowaniem publiczności i mediów. Publiczny - w przyjętym rozumieniu - status tych osób nie powoduje jednak, że ich życie prywatne staje się automatycznie "życiem publicznym". Może ono być przedmiotem zawężonej ochrony prawnej jedynie w granicach, jakie wyznacza konieczna na to zgoda zainteresowanej osoby (wyrok SA w Warszawie z dnia 12 marca 2010 r., I ACa 13/10). Bez jej uzyskania konieczne jest wykazanie związku pomiędzy wykonywaną działalnością publiczną a opublikowaną informacją o prywatnym charakterze (art. 14 ust. 6 ustawy z 1984 r. Prawa prasowego). Musi więc istnieć zależność między publikowaną informacją – a zachowaniem danej osoby w sferze publicznej. Poza tym ujawnienie danej informacji powinno służyć ochronie konkretnego, społecznie uzasadnionego interesu (por.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 grudnia 2011 r. sygn. akt I CSK 111/11). „Ingerowanie w sferę prywatności może nastąpić tylko wyjątkowo i obejmować tylko takie fakty, które pozostają w bezpośrednim związku z prowadzoną działalnością publiczną.” (tak SN w wyroku z dnia 20 kwietnia 2011 r., I CSK 500/10). Sąd nie znalazł żadnych przyczyn, dla których upublicznienie ówczesnego adresu zamieszkania powoda mogło być dozwolone z punktu widzenia jego prawa do prywatności. Nie ma bowiem żadnego, zwłaszcza bezpośredniego związku, publikowanych danych (ówczesnego adresu powoda) z jego działalnością publiczną. --- STRONA 9 --- Tak więc zdaniem Sądu to, że przedmiotowy dokument: roboczy maszynopis książki o C. K., zaliczony przez Prezesa IPN do zasobu IPN, we fragmencie obejmującym domniemany list powoda do C. K., został w ustalony sposób rozpowszechniony w mediach, w tym mediach społecznościowych – niewątpliwie naruszyło dobra osobiste powoda: cześć (godność osobistą i dobre imię) oraz prawo do prywatności. Nie oznacza to jednak automatycznie, że za to naruszenie odpowiedzialny jest pozwany Skarb Państwa. Otóż, samo działanie pozwanego: zaliczenie tego materiału do zasobu IPN oraz udostępnienie go dziennikarzom – było konieczne, ale nie było wystarczające do tego, by doszło do opisanego naruszenia dóbr osobistych powoda. Do tego konieczne jeszcze były publikacje dziennikarzy, którzy w siedzibie IPN zapoznali się z tym materiałem i następnie go rozpowszechnili (upublicznili). Należało zatem rozstrzygnąć, czy w tej sytuacji pozwany odpowiada za naruszenie dóbr osobistych powoda. Dla uzyskania na to odpowiedzi nie wystarczy stwierdzenie, że krzywda powoda nie została wywołana bezpośrednio działaniem pozwanego. W aktualnym orzecznictwie i doktrynie odchodzi się bowiem od koncepcji szkody bezpośredniej – na rzecz koncepcji odpowiedzialności związanej z normalnym adekwatnym związkiem przyczynowo -skutkowym pomiędzy działaniem sprawcy a szkodą (naruszeniem dobra osobistego). Zdaniem Sądu, takiego normalnego, adekwatnego związku przyczynowo – skutkowego tutaj nie ma. Wystarczyłoby bowiem, aby dziennikarze (media) przy publikowaniu i rozpowszechnianiu dochowali wymaganej od nich przez Prawo prasowe szczególnej staranności (należytej rzetelności dziennikarskiej) – i kontekst opublikowania tego materiału byłby zgoła odmienny: właściwie taki, jakiego oczekiwałby powód. W istocie o naruszeniu dóbr osobistych powoda doszło wskutek publikacji materiałów prasowych w rozumieniu przepisu art. 7 ust. 2 pkt 4 Prawa prasowego. Zgodnie z tym przepisem materiałem prasowym jest każdy opublikowany lub przekazany do opublikowania w prasie tekst albo obraz o charakterze informacyjnym, publicystycznym, dokumentalnym lub innym, niezależnie od środków przekazu, rodzaju, formy, przeznaczenia lub autorstwa. Odpowiedzialność za treść tych materiałów prasowych ponosi z reguły wydawca. Wyłączenia w tym zakresie przewiduje jedynie art. 42 ust. 1 i 2 w zw. z art. 34, 35 i 36 Prawa prasowego, zgodnie z treścią którego wydawca nie odpowiada jedynie za treść publikacji nadesłanych przez PAP, nieodpłatnie opublikowanych komunikatów urzędowych, o ile właściwe organy zobowiązały do ich opublikowania, opublikowanych odpłatnie a podlegających opublikowaniu prawomocnych orzeczeń sądów, opublikowanych odpłatnie ogłoszeń sądów lub innych organów państwowych, opublikowanych nieodpłatnie listów gończych, odpowiednio oznaczonych odpłatnych ogłoszeń i reklam. Z opisanych w stanie faktycznym materiałów prasowych do w/w grup wyłączeń należą jedynie oficjalne komunikaty IPN oraz informacje podawane za PAP – w tych jednak w ogóle nie było mowy o domniemanym liście powoda. Uzupełniająco należy wskazać, że za treść materiałów prasowych, oprócz wydawcy, odpowiedzialność może ponosić także autor publikacji. Powyższe oznacza, że autorzy publikacji winni byli dochować szczególnej staranności dziennikarskiej na każdym etapie publikacji. Podstawą rzetelnego warsztatu dziennikarza jest bowiem zweryfikowanie pozyskanych informacji, a w tym – poznanie stanowiska obu stron konfliktu. Rudymentarną wręcz podstawą rzetelności dziennikarskiej jest powinność umożliwienia opisywanej osobie odniesienia się do zarzutów – po to, by szanując odbiorcę umożliwić mu świadomą własną ocenę sprawy. Ta zaś jest możliwa tylko wtedy, gdy odbiorca otrzyma informację pełną, przedstawiającą nie tylko zarzuty, ale i wersję drugiej strony. Nie zastąpi tego prześmiewczo – niedowierzające, sugerujące, krytyczne czy komentujące przedstawienie swojego oglądu rzeczy. W okolicznościach niniejszej sprawy nie zmienia tego okoliczność, że publikowane informacje pochodziły ze źródła państwowego, czyli co do zasady uważanego za wiarygodne. Żeby zachować rzetelność, media musiałaby podać informacje dostępne od władz w sposób pełny – a podawały je wybiórczo, w szczególności z reguły nie informowano o tym, że tekst domniemanego listu został zapisany w roboczym maszynopisie książki, tylko cytowano list tak, jakby to ten list był zaliczony do zasobu IPN. Trudno uznać to za rzetelne informacje pozyskane z oficjalnych państwowych źródeł – i na pewno nie może to usprawiedliwić braku weryfikacji tych informacji w innych źródłach, w szczególności u samego powoda. Powyższe rozważania trzeba postrzegać przez pryzmat obowiązku mediów przekazywania opinii publicznej informacji o istotnych społecznie zjawiskach, w tym realizacji prawa społeczeństwa do informacji oraz do krytyki negatywnych zjawisk życia społecznego. W interesie publicznym leży niewątpliwie, aby prasa miała możliwość publikacji materiałów zawierających informacje i opinie na temat osób publicznych i spraw budzących zainteresowanie ogółu obywateli. Jednakże aby media mogły uniknąć odpowiedzialności za przedstawianie rzeczywistości w sposób nieprawdziwy albo zmanipulowany, jak też aby możliwe było zminimalizowanie --- STRONA 10 --- zagrożenia dóbr osobistych osób, których sylwetki przedstawione są w publikacjach - media muszą zachowywać wymogi zawarte w art. 12 ust. 1 Prawa prasowego. Według tej normy dziennikarz jest obowiązany m.in. zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, a zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło. Jeśli chodzi o adres powoda, to z art. 14 ust. 6 Prawa Prasowego wynika generalny zakaz publikowania informacji dotyczących sfery prywatnej jednostki bez jej zgody; zakaz ten nie dotyczy jedynie informacji związanych bezpośrednio z działalnością publiczną – a to, jak już była o tym mowa, tutaj nie występuje. Z kolei do naruszenia godności osobistej i dobrego imienia powoda nie doszłoby, gdyby media dochowały wymaganej od nich staranności i rzetelności dziennikarskiej, to znaczy przede wszystkim gdyby przed rozpowszechnieniem domniemanego listu skontaktowali się z powodem, uzyskali odeń i przekazali odbiorcom jego wersję. Odbiorcy mogliby wówczas sami ocenić i wyrobić sobie zdanie, czy ów domniemany list zapisany w maszynopisie książki o C. K. – rzeczywiście istniał, kto go napisał, i jakie znaczenie należy mu przypisać. W szczególności mieliby podstawy do oceny, czy powodowi można w ogóle przypisać ten list, a jeśli tak – to czy z napisania tego listu można powodowi czynić zarzut, czy też jest to okoliczność zupełnie nieistotna dla oceny powoda, jego życiorysu i postawy etycznej. Już z tego punktu widzenia należy uznać, że zachowanie pozwanego nie miało związku z opisanym naruszeniem dóbr osobistych powoda, i powództwo należy oddalić ze względu na brak legitymacji biernej pozwanego. Powód jednak oponował przeciwko takiemu podejściu, i wywodził, że pozwany jest odpowiedzialny za ochronę dóbr osobistych osób, o których informacje znajdują się w zasobie IPN – a odpowiedzialności swojej i swoich obowiązków nie może scedować na osoby trzecie (dziennikarzy) i w ten sposób samemu uwolnić się od odpowiedzialności. Sąd uznał, że zarzuty te zasługują na zbadanie. Naruszenia wskazanych dóbr osobistych powoda można bowiem istotnie dopatrywać się już na etapie zaliczenia przedmiotowego materiału do zasobu IPN: jeżeli bowiem zaliczenie to było bezpodstawne, to informacje dotyczące powoda w ogóle nie powinny się tam znaleźć. Działanie IPN mogło zatem naruszać konstytucyjne prawo powoda do autonomii informacyjnej. W przypadku udostępnienia archiwaliów przez IPN do celów naukowych o dziennikarskich dochodzi do konfliktu dwóch wartości konstytucyjnych: autonomii informacyjnej i prywatności – oraz wolności badan naukowych i wolności wypowiedzi. Tym bardziej ważkie jest właściwe ukształtowanie uprawnień proceduralnych opisywanych osób (tu: powoda), a obowiązkiem Prezesa IPN jest decydowanie o tym, jak ten konflikt wartości w każdym przypadku rozwiązać. W ocenie Trybunału Konstytucyjnego, który kilkakrotnie już zajmował się ustawą z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (t.j. Dz.U. z 2016 r., poz. 152 ze zm.; dalej: ustawa o IPN), wskazane jest, aby osoby, których dotyczą dokumenty archiwalne, miały zagwarantowane warunki wcześniejszego zrealizowania swoich praw do autonomii informacyjnej. Stąd też ustawa o IPN daje każdemu prawo do wystąpienia z wnioskiem do IPN o udostępnienie do wglądu kopii dotyczących go dokumentów; każdy ma także prawo załączyć do zbioru dotyczących go dokumentów własne uzupełnienia, sprostowania oraz dokumenty. Realizacja tych praw nie jest jednak skorelowana czasowo z wnioskiem o udostępnienie akt do celów naukowych i publikacyjnych. Należało zatem rozważyć, czy przyjęte rozwiązanie nie narusza konstytucyjnego prawa do autonomii informacyjnej. Dalej – bez zaliczenia tych materiałów do zasobu IPN nie byłoby też podstaw do udostępnienia ich dziennikarzom w czytelni IPN. Gdyby zaś nie zostały one im udostępnione, to i nie podlegałyby upublicznieniu nawet przy zachowaniu rzetelności przez dziennikarzy. Powód nie byłby wówczas w ogóle narażony na wystawienie na ocenę opinii publicznej z powodu owego domniemanego listu. Wreszcie – jeżeli nawet materiał ten podlegał zaliczeniu do zasobu IPN, to być może niezasadne było jego udostępnienie dziennikarzom bez uprzedniego zawiadomienia o tym powoda, bez żadnego wyjaśnienia ani krytycznego opracowania. Aby zbadać powyższe, należało zachowanie pozwanego zinterpretować jako określone czynności prawne lub faktyczne; następnie zbadać ich zgodność z właściwymi procedurami, a wreszcie – ocenić poprawność tych procedur z punktu widzenia prawa rozumianego jako całość porządku prawnego. Krótko mówiąc – należało zbadać legalność działań pozwanego w ustalonym stanie --- STRONA 11 --- faktycznym. Przypisanie zachowaniu pozwanego bezprawności, czyniłoby bowiem roszczenia pozwu usprawiedliwionymi – co do zasady. Legalność (brak bezprawności) działań pozwanego Przypisanie zachowaniu pozwanego bezprawności, czynić będzie roszczenia pozwu usprawiedliwionymi – co do zasady. Bezprawne jest każde działanie sprzeczne z porządkiem prawnym bądź z zasadami współżycia społecznego. Za bezprawne uważa się w szczególności każde działanie naruszające dobro osobiste, jeżeli nie zachodzi żadna ze szczególnych okoliczności, które je usprawiedliwiają. Trzeba przy tym zawsze zważać na kontekst sytuacyjny zachowań, na ich znaczenie społeczne, a także na to, jaka była motywacja pozwanego (o czym była już mowa przy badaniu, czy nie doszło do szykany wobec powoda). Istnieje kilka kontratypów, znoszących bezprawność naruszenia dobra osobistego (por. wyrok SN z 19.10.1989, II CR 419/89). Należą do nich: działanie za zgodą pokrzywdzonego albo wykonywanie własnego prawa podmiotowego – czego w niniejszej sprawie żadna ze stron nie podnosiła. Bezprawność naruszenia dobra osobistego znosi także działanie zgodnie z przepisem prawa –i ten element wymagał rozważenia w kontekście stanowisk stron. Wreszcie – znosi tę bezprawność działanie w obronie uzasadnionego interesu społecznego, przy czym należy tu też wziąć pod uwagę kwestie związane z prawem społeczeństwa do informacji – które to prawo może, w okolicznościach danej sprawy, pozostawać w konflikcie z prawami i wolnościami jednostki (powoda). A. Zaliczenie do zasobu IPN W pierwszej kolejności Sąd rozważył niniejszą sprawę pod kątem zastosowania przepisu art. 417-1 § 2 k.c., zgodnie z którym w przypadku, gdy szkoda została wyrządzona przez wydanie ostatecznej decyzji, jej naprawienia można żądać dopiero po stwierdzeniu we właściwym postępowaniu jej niezgodności z prawem, chyba że przepisy odrębne stanowią inaczej. Odnosi się to również do wypadku, gdy ostateczna decyzja została wydana na podstawie aktu normatywnego niezgodnego z Konstytucją, ratyfikowaną umową międzynarodową lub ustawą. Aby to ocenić, należało wskazać podstawę działania Prezesa IPN w zakresie włączenia przedmiotowego materiału (maszynopisu książki wraz z przedrukiem domniemanego listu powoda) do zasobów archiwalnych IPN. Archiwum IPN, zgodnie z art. 29 ust. 1 pkt 9 ustawy z dnia 14 lipca 1983 r. o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach (t.j. Dz.U. z 2016 r., poz. 1506) jest jednym z archiwów wyodrębnionych, którego zasób archiwalny stanowią materiały archiwalne określone w ustawie z dnia 18 grudnia 1998 r. o IPN (art. 31 ust. 3 ustawy o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach). Zgodnie z przepisem art. 25 ustawy o IPN, każdy, kto posiada dokumenty , zbiory danych, rejestry i kartoteki (lub ich kopie), wytworzone oraz zgromadzone przez organy państwowe : organy bezpieczeństwa państwa, organy więziennictwa, sądy i prokuratury oraz organy bezpieczeństwa III Rzeszy Niemieckiej i ZSRR, ma obowiązek przekazać je do IPN. Gdyby zaś tego nie zrobił, Prezes Instytutu może od niego tego zażądać w każdym czasie. Przepisy te w oczywisty sposób nie dotyczą przedmiotowego materiału: maszynopisu roboczego książki o C. K. – ponieważ nie został on wytworzony przez żaden organ państwowy. Prezes IPN nie mógł zatem zażądać jego wydania na podstawie tych przepisów. Natomiast zgodnie z przepisem art. 27 ust. 4 ustawy o IPN, Prezes Instytutu może zażądać wydania także innej dokumentacji niż wskazana w art. 25 , niezależnie od czasu jej wytworzenia lub zgromadzenia, jeżeli jest ona niezbędna do wypełnienia zadań Instytutu określonych w ustawie. Z kolei zgodnie z przepisem art. 28 ustawy o IPN, każdy, kto posiada dokumenty zawierające informacje z zakresu działania Instytutu , jest obowiązany bezzwłocznie wydać je Prezesowi Instytutu, ewentualnie udostępnić mu je w celu skopiowania. Prezes Instytutu może zwracać się do wszelkich osób lub instytucji zagranicznych o pomoc w udostępnianiu tych dokumentów. Wreszcie przepis art. 29 stanowi, że w zakresie działalności archiwalnej Instytut gromadzi, ewidencjonuje, przechowuje, opracowuje, zabezpiecza i udostępnia dokumenty zbrodni z lat 1917-1990 oraz dokumenty ukazujące fakty i okoliczności dotyczące losów Narodu Polskiego w latach 1939-1990 i informujące o poniesionych ofiarach i wyrządzonych szkodach, wydaje na ich podstawie uwierzytelnione odpisy, wypisy, wyciągi i reprodukcje przechowywanych dokumentów (ust. 1); a także inne niż wymienione w ust. 1 i w art. 25-28 materiały archiwalne pozyskane w formie oryginalnych dokumentów, kopii lub na nośnikach elektronicznych od --- STRONA 12 --- instytucji prowadzących archiwa z innych państw, polskich instytucji emigracyjnych i polonijnych oraz osób prywatnych z kraju i zagranicy. Do zadań IPN należy zatem m.in. gromadzenie materiałów organów bezpieczeństwa państwa (art. 25 i 28 ust. 1), innych dokumentów zawierających informacje z zakresu działalności IPN (art. 27) oraz dokumentów odnoszących się do losów Narodu Polskiego (art. 29). Kolejne zadania Instytutu wyszczególniono w art. 53 ustawy. Zgodnie z nim Instytut, na podstawie posiadanych (zgromadzonych) dokumentów prowadzi badania naukowe nad najnowszą historią Polski oraz prowadzi w tym zakresie działalność edukacyjną, wystawienniczą i wydawniczą. W toku postępowania Sąd rozważył, czy działanie Prezesa IPN, które skutkowało zgromadzeniem, opracowaniem i udostępnieniem domniemanego listu powoda, było oparte o art. 25, art. 27 ust. 4, art. 28, art. 29 ust. 2 ustawy czy też art. 53; i czy miało ono charakter decyzji administracyjnej, czy też było działaniem innego rodzaju; a przy przyjęciu, że była to decyzja administracyjna, to w jakim trybie i przez kogo została ona wydana, ewentualnie czy w realiach niniejszej sprawy zachodzi konieczność uprzedniego usunięcia z obrotu prawnego decyzji administracyjnej, tj. wydania odpowiedniego prejudykatu zgodnie z art. 417-1 § 2 k.c. W ustawie o IPN przewidziano różne podstawy gromadzenia dokumentów w ramach zasobu archiwalnego IPN, tak że każdy z kolejnych przepisów obejmuje coraz szerszy zbiór dokumentów, które mogłyby zostać włączone do zasobu archiwalnego. I tak, podstawową, a zarazem najwęższą zakresowo, możliwość włączenia dokumentu do zasobu archiwalnego IPN, przewiduje art. 25 ust. 1. Przepis ten ogranicza zbiór dokumentów, które mogłyby wejść w zasób archiwalny IPN, podmiotowo, bowiem mogą to być wyłącznie dokumenty sporządzone lub zgromadzone przez wymienione w tym przepisie organy bezpieczeństwa państwa, więziennictwa, sądy, prokuratury oraz organy bezpieczeństwa III Rzeszy Niemieckiej i ZSRR. Ustawodawca wprowadził nadto ograniczenie przedmiotowe, zgodnie z którym obowiązek przekazania do zasobu archiwalnego IPN obejmuje co do zasady, dokumenty, zbiory danych, rejestry i kartoteki. W przypadku niektórych kategorii podmiotów, obowiązek przekazania dotyczy także m.in. akt funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. Dla niektórych dokumentów przewidziano również cezury czasowe (np. dokumenty, zbiory danych, rejestry, kartoteki, akta funkcjonariuszy wytworzonych lub gromadzonych w okresie do dnia 06.05.1990 r.). Szerszy zakres dokumentów, które mogą podlegać włączeniu do zasobu archiwalnego IPN został przewidziany w art. 27 ust. 4. Przepis ten stanowi, że Prezes może zażądać wydania także innej dokumentacji niż wskazana w art. 25, niezależnie od czasu jej wytworzenia lub zgromadzenia, jeżeli jest ona niezbędna do wypełnienia zadań IPN określonych w ustawie. Ustawodawca zrezygnował w tym przypadku zarówno z kryterium podmiotowego, jak i przedmiotowego oraz czasowego, prowadzając jedynie przesłankę niezbędności dokumentacji do wypełnienia zadań IPN. Z kolei przepis art. 29 dotyczy zdaniem Sądu raczej archiwizacji już pozyskanych dokumentów. Wskazuje na to brak sprecyzowania charakteru materiałów – co wskazuje, że chodzi o wszystkie materiały w zasobie IPN; a także struktura tego przepisu, nie odnosząca się do konkretnego organu Instytutu, ale do Instytutu w ogóle. Stąd też zdaniem Sądu podstawą zaliczenia przedmiotowego materiału do zasobu IPN był art. 27 ust. 4 ustawy o IPN w związku z jej art. 53 pkt 2 i 5. W tym drugim wskazano zadanie Instytutu: prace związane z ogólnie (bez konkretnej cezury czasowej) określoną „najnowszą historią Polski”, a w art. 27 ust. 4 – upoważniono Prezesa IPN do pozyskiwania każdego materiału niezbędno do realizacji tego celu. Nie jest przekonująca argumentacja powoda, jakoby zarysowany w art. 27 ust. 4 zbiór był zbyt wąski, żeby stanowić podstawę włączenia przedruku domniemanego listu powoda z 07 lipca 1989 r. do zasobu archiwalnego IPN. Zaprezentowana przez powoda koncepcja, jakoby słownikowe rozumienie „niezbędności" dokumentacji do wypełniania zadań IPN jako takiej, bez której „nie możemy się obejść" – miało prowadzić do wykluczenia tych materiałów, które byłyby do realizacji tych zadań nie „niezbędne” a co najwyżej pomocne lub przydatne – wydaje se być zbyt rygorystyczna i sprzeczna z ideą tej ustawy. Gromadzenie zasobu IPN jest czynnością ciągłą w czasie, nie można wykluczyć pojawiania się dokumentów o kapitalnym lub tylko nieznacznym znaczeniu dla poznania najnowszej historii Polski. Przyjęcie tak ścisłej, jak chce powód, definicji – w praktyce zablokowałoby działalność archiwalną IPN w odniesieniu do jakichkolwiek nowych materiałów. --- STRONA 13 --- Mając to wszystko na uwadze, Sąd uznał, że podstawą zaliczenia przedmiotowego materiału do zasobu IPN był przepis art. 27 ust. 4 w związku z art. 53 pkt 2 i 5 ustawy o IPN. Następnie należało zbadać, jaką formę prawną miała ta czynność Prezesa IPN. W ocenie Sądu – i tak też widziały to zgodnie obie strony postępowania – czynność ta nie była decyzją administracyjną – te bowiem, z mocy przepisu art. 43 ust. 2 ustawy o IPN, zostały zastrzeżone do przypadków, gdy ustawa ta wyraźnie to przewiduje – ale faktyczną czynnością Prezesa jako organu IPN, określaną w nauce prawa administracyjnego jako czynność materialno-techniczna . Ustawa o IPN każdorazowo wprost wskazuje, w jakich sprawach Prezes IPN wydaje decyzje administracyjne i w jaki sposób podlegają one kontroli instancyjnej (art. 31, art. 35 art. 36 ustawy o IPN). Należy przyjąć, że wydana przez Prezesa IPN decyzja administracyjna rozstrzygająca w przedmiocie, który nie jest zastrzeżony dla decyzji administracyjnej, byłaby decyzją wydaną bez podstawy prawnej, a więc obarczona kwalifikowaną wadą prawną powodującą jej nieważność - art. 156 § 1 pkt 2 k.p.a. (por. wyrok WSA w Warszawie z dnia 10 czerwca 2016 r., II SA/Wa 939/15). Z uwagi na brak podstawy prawnej, Prezes IPN nie mógł wydać decyzji administracyjnej o włączeniu określonych materiałów do zasobu archiwalnego IPN. Tym samym podstawą oceny istnienia odpowiedzialności Skarbu Państwa za włączenie do zasobu archiwalnego IPN maszynopisu biografii C. K. nie powinna być rozpatrywana na gruncie art. 417-1 § 2 k.c. Organy administracji publicznej działają bowiem w różnych, przewidzianych prawem, a dopasowanych do specyfiki konkretnego działania, formach. Podstawową formą jest akt administracyjny (w tym m.in. decyzja administracyjna), ale aktywność organu może przejawiać się także w inny sposób, m.in. poprzez dokonanie określonej czynności faktycznej. Specyfiką tego rodzaju działania organu jest regulowanie stosunku prawnego nie przez reguły postępowania, ale przez fakty (tak w: Prawo administracyjne pod red. M. Wierzbowskiego, wyd. 9, Warszawa 2009). Dodatkowo trzeba wskazać, że „do dokonywania czynności faktycznych nie mają zastosowania przepisy k.p.a." (s. 294, tamże). Katalog czynności materialno-technicznych ma charakter dynamiczny i jest wypracowywany przez orzecznictwo. Ich cechą charakterystyczną jest brak wyraźnej podstawy prawnej (określonej w przepisie prawa albo w akcie indywidualnym) oraz wywoływanie bezpośrednich skutków prawnych. Skoro zaliczenie do zasobu IPN przedmiotowego materiału było czynnością materialno-techniczną Prezesa IPN, to stwierdzenie ewentualnego naruszenia dóbr osobistych powoda nie wymagało uprzedniego badania tej czynności w odrębnej procedurze ani stwierdzenia w drodze prejudykatu ewentualnej bezprawności podjętej przez ten organ czynności. Przeciwnie: w przypadkach, gdy organ administracji działa w formie czynności materialno-technicznej, ocena prawidłowości działania organu odnosi się bezpośrednio do tegoż działania, czynność ta nie wiąże Sądu powszechnego i podlega przesłankowo badaniu w sprawie cywilnej. Badaniu temu sprzeciwiał się pozwany, jednak jego stanowisko nie było w tym zakresie przekonujące. Pozwany wywodził mianowicie, jakoby legalność i zasadność czynności Prezesa IPN polegającej na zaliczeniu materiału do zasobu IPN – miały być jego własną (Prezesa IPN) prerogatywą i nie podlegały badaniu przez Sąd powszechny. Zdaniem pozwanego Prezes IPN dokonuje tej czynności na podstawie art. 7 ustawy o IPN – i stanowi to jego wyłączną kompetencję; może on zawsze od każdego podmiotu zażądać wydania dokumentów, o których mowa w art. 25 ustawy o IPN, albo innej dokumentacji, jeżeli tylko uzna, że jest ona niezbędna do wypełnienia zadań IPN określonych w ustawie o IPN (art. 27 ust. 4, art. 28 ust. 2 ustawy o IPN). Wedle pozwanego ocena Prezesa IPN w tym zakresie stanowi w istocie swoistą prerogatywę, czyli wyłączne uprawnienie, które może być wykonywane bez konieczności uzyskania uprzedniej lub następczej akceptacji innego organu lub podmiotu. Włączenie do zasobu archiwalnego IPN dokumentu następuje bez względu na stanowisko w tym względzie podmiotu posiadającego tytuł prawny do dokumentu, który ma obowiązek udostępnić na żądanie Prezesa IPN posiadane przez siebie dokumenty w celu zapoznania się z nimi przez IPN i ewentualnie wykonania ich kopii, które pozostaną w IPN. Jedynym podmiotem, który decyduje o włączeniu danego dokumentu do zasobu archiwalnego IPN - jest Prezes IPN. Zgodnie z art. 9 ust. 2 ustawy o IPN Prezes IPN w sprawowaniu swojego urzędu jest niezależny od organów władzy państwowej. Nie oznacza to jednak, zdaniem pozwanego, dowolności i uprawnienia do działania poza prawem. Przyznanie bowiem Prezesowi IPN określonych kompetencji w ustawie powoduje, że czynności podejmowane na podstawie przepisów tej ustawy stanowią działania mające podstawę prawną. Włączenie do zasobu archiwalnego IPN przedmiotowego materiału mieściło się w kompetencjach Prezesa IPN, a co za tym idzie stanowiło działanie legalne, podjęte na podstawie prawa, co wyklucza powstanie odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa. --- STRONA 14 --- Pozwany przeprowadził też ciekawy wywód, odnosząc zagadnienie do aktualnego w doktrynie (choć dosyć jednoznacznego w orzecznictwie) problemu kompetencji nie kontrasygnowanych Prezydenta RP, potocznie określanych mianem prerogatyw. Zdaniem pozwanego, kwestie te nie przekładają się na możliwość oceny działania prezesa IPN przez sądy. Wątpliwości zgłaszane na tle sposobu korzystania przez Prezydenta z prerogatyw odnoszą się bowiem do sytuacji, gdy Prezydent nie dokonał aktu pozytywnego (nie powołał sędziego) pomimo, że inne podmioty współdziałające przy realizacji danej kompetencji podjęły właściwe działanie. Jednak nie budzi zdaniem pozwanego żadnych wątpliwości, że skorzystanie z prerogatywy i powołanie sędziego, a więc pozytywne wykonanie kompetencji nie podlega żadnej weryfikacji, kontroli, gdyż zostało podjęte na podstawie prawa. W ten sam sposób należy, zdaniem pozwanego, traktować realizację przez Prezesa IPN jego kompetencji wynikających z art. 27 ust. 4 i art. 29 ustawy o IPN. W ocenie Sądu nie można czynności materialno – technicznej Prezesa IPN polegającej na zaliczeniu materiału do zasobu IPN uznać za prerogatywę Prezesa IPN, nie podlegającą badaniu przez sądy co do jej zasadności. Słusznie podnosi powód, że wprawdzie przepis art. 29 ust. 2 ustawy o IPN nie wskazuje explicite, jakie przesłanki winny zostać spełnione, aby materiał mógł zostać włączony do zasobu archiwalnego IPN, niemniej jego wykładnia funkcjonalna musi prowadzić do przyjęcia, że materiał ten powinien być przydatny w realizacji ustawowych zadań IPN. W przeciwnym wypadku, uznanie tak szerokich kompetencji do żądania dokumentów przez IPN nie znajdowałoby uzasadnienia – zwłaszcza, że zaliczenie wiąże się z czasowym, a nawet trwałym pozbawieniem podmiotów, także obywateli, władztwa nad materiałem. Ponadto w niniejszej sprawie Sąd nie podejmuje decyzji kontrolnej w odniesieniu do czynności Prezesa Instytutu, która zmierzałaby do uchylenia, zmiany albo utrwalenia tej czynności; nie ingeruje w zakres władzy Prezesa IPN – a jedynie ocenia z punktu widzenia zgodności z prawem, czy dla podjęcia przez Prezesa czynności zachodziły dostateczne przesłanki stanowione przez prawem, a w konsekwencji – czy przy jej podejmowaniu nie doszło do naruszenia praw obywatelskich. Kompetencja Sądu powszechnego zbadania tych okoliczności wynika z szeroko rozumianej drogi cywilnej (art. 1 k.p.c.). Wykładnia postulowana przez pozwanego byłaby nie do pogodzenia z konstytucyjnie i konwencyjnie chronionym prawem obywatela do sądu. Zgodnie bowiem z art. 45 Konstytucji, każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd; zaś zgodnie z art. 6 EKPCz, zapewniającym prawo do rzetelnego procesu, każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia jego sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony ustawą przy rozstrzyganiu o jego prawach i obowiązkach o charakterze cywilnym albo o zasadności każdego oskarżenia w wytoczonej przeciwko niemu sprawie karnej. Pozbawienie sądu możliwości kontroli zasadności czynności materialno – technicznej Prezesa IPN, polegającej na zaliczeniu materiału do zasobu IPN – pozbawiałoby powoda należnego mu prawa dochodzenia przed sądem jego praw, w razie ich naruszania przez władzę państwową; zwłaszcza, że ustawa o IPN nie przewiduje żadnej innej drogi rozstrzygania powstałych na tym tle ewentualnych sporów pomiędzy obywatelem a Prezesem IPN. Podsumowując, w sprawie niniejszej dochodzone przez powoda roszczenie o usunięcie skutków naruszenia jego dóbr osobistych znajduje podstawę w art. 23 k.c. w zw. z art. 24 § 1 k.c, nie wymaga uprzedniego wyeliminowania z obrotu prawnego aktu administracyjnego w odpowiednim postępowaniu administracyjnym. Przepis art. 417-1 § 2 k.c. wprowadza bowiem wymóg uprzedniego stwierdzenia niezgodności z prawem wyłącznie co do ostatecznych decyzji, tu zaś podstawą zaliczenia materiału do zasobu IPN, w czym powód upatrywał początku naruszenia jego dóbr osobistych, nie była decyzja administracyjna, lecz działanie organu administracji w innej formie (czynności materialno – technicznej) podjęte na podstawie art. 27 ust. 4 w zw. z art. 53 pkt 2 i 5 ustawy o IPN. W dalszej kolejności należało zatem zbadać kwestię bezprawności czynności pozwanego - na etapie zaliczenia przedmiotowego materiału do zasobu IPN oraz udostępnienia go dziennikarzom. B. Zgodność z ustawą Bezprawność jest ujmowana szeroko, ponieważ bezprawnym działaniem jest każde działanie sprzeczne z normami prawnymi, porządkiem prawnym oraz zasadami współżycia społecznego (S. Dmowski [w:] Komentarz do Kodeksu Cywilnego, Księga Pierwsza, Część Ogólna, S. Dmowski i S. Rudnicki, Warszawa 2009, s. 113). Ponieważ zaś każde naruszenie dóbr osobistych jest bezprawne, chyba że zostaną wykazane okoliczności wyłączające bezprawność – to należało tu zastosować konstrukcję (system domniemań) przewidzianą w art. 24 k.c., przy czym należy podkreślić, że nie można wykluczyć odpowiedzialności władzy publicznej z tytułu naruszenia dóbr osobistych obywatela. Wynikający bowiem z art. 77 ust. 1 Konstytucji i z art. 417 k.c. obowiązek naprawienia szkody wyrządzonej przez niezgodne z prawem działanie władzy publicznej, obejmuje także szkodę niemajątkową (krzywdę) w rozumieniu art. 24 k.c. (por. uchwała Składu Siedmiu Sędziów SN - Izba Cywilna z dnia 18 października 2011 r., III CZP 25/11 i cyt. tam orzecznictwo). Przy tym odpowiedzialność na podstawie art. 23 i 24 k.c. jest szczególnym rodzajem odpowiedzialności za --- STRONA 15 --- samo bezprawne zachowanie, naruszające dobro osobiste (zob. wyrok SN z dnia 21 kwietnia 2010 r., V CSK 352/09). Bezprawność działań Państwa wyłącza zatem jedynie działanie: - w ramach kompetencji organu, - na określonej podstawie prawnej oraz - w celu urzędowym, tj. by było to konieczne z punktu widzenia społecznego i proporcjonalne do celu, jaki powinno realizować (a nie podjęte np. w celu szykanowania). (w tym tylko zakresie por. dotyczący wprawdzie decyzji administracyjnych, ale w sposobie rozumowania znajdujący zastosowanie także i w niniejszej sprawie wyrok SN z dnia 19 grudnia 2002 r., II CKN 167/01). W ustalonym stanie faktycznym Sąd uznał, że przedmiotowy materiał (maszynopis roboczy książki o C. K., zawierający zapis domniemanego listu powoda do C. K.), został włączony do zasobu archiwalnego IPN i opatrzony sygnaturą IPN BU (...) z uwagi na swoją treść, która w świetle ustawy o IPN uzasadniała takie działanie. Maszynopis ten obejmuje m.in. zapisy wywiadów z C. K. na temat jego życia oraz działalności politycznej, oraz treść domniemanej korespondencji, pochodzącej od C. K. oraz do niego kierowanej przez różne osoby, które zostały wskazane jako jej autorzy. Są tam też informacje o stosunku C. K. do ważnych zdarzeń z okresu (...) i wczesnych lat III RP, z uwzględnieniem działalności niektórych generałów Wojska Polskiego, Wojskowych Służb Wewnętrznych itp. Wszystkie te informacje są niewątpliwie cenne dla historyków – badaczy najnowszej historii Polski. Materiał ten dostarczają także informacji istotnych w debacie publicznej na temat historii Polski – ważnej w społeczeństwie demokratycznym dla świadomego uczestniczenia obywateli w życiu publicznym. Dokumentacja ta zawiera niewątpliwie informacje z zakresu działania IPN, gdyż: - dotyczy funkcjonowania, struktur, obsady personalnej i sposobów działania organów bezpieczeństwa w rozumieniu art. 5 ustawy o IPN – których w (...) szefem był C. K., zatem informacje pochodzące od niego mają walor historyczny; - przedstawia okoliczności dotyczące losów Narodu Polskiego w latach 1939 - 1990, o których mowa w art. 29 ust. 1 ustawy o IPN – ukazując losy C. K. na tle losów Polaków czasu wojny i (...), a zatem służy prowadzeniu badań naukowych nad najnowszą historią Polski , przez co wpisuje się w realizację obowiązków nałożonych na IPN w art. 53 ustawy o IPN (zwłaszcza w punktach 1-6). Materiał ten zatem obejmuje informacje mieszczące się w zakresie działań IPN określonych zarówno w art. 27 ust. 4 w zw. z art. 53, jak i do art. 29 ust. 2 ustawy o IPN. Przepisy te odnoszą się do różnych kierunków działalności IPN; art. 29 dotyczy gromadzenia, ewidencjonowania, przechowywania, opracowywania i udostępniania dokumentów, a art. 53 odnosi się do prowadzenia przez IPN projektów badawczych i edukacyjnych. Materiał ten jest o tyle istotny dla działalności IPN, że zawiera informacje, które nie zostały ujęte w oficjalnych dokumentach resortowych. Mając to na uwadze, Sad uznał, że zaliczenie przez Prezesa IPN przedmiotowego materiału do zasobu IPN – było czynnością opartą na wskazanych wyżej przepisach prawa i nie było bezprawne. Wykonaniem przepisów ustawy były też czynności pozwanego związane z udostępnieniem przedmiotowego materiału w czytelni IPN do celów naukowych i publicystycznych – ściśle biorąc: udostępnienie go dziennikarzom. Zgodnie z art. 9 ustawy Instytutem kieruje Prezes Instytutu, który w sprawowaniu swego urzędu jest niezależny od organów władzy państwowej. Wykonuje on (art. 16) swoje funkcje przy pomocy jednostek organizacyjnych Instytutu Pamięci wymienionych w art. 17, to jest oddziałów i delegatur. Oddziałem Instytutu kieruje dyrektor oddziału, a delegaturą - naczelnik delegatury. Dyrektorów oddziału i naczelników delegatur powołuje i odwołuje Prezes Instytutu. Z kolei Prokuratorów Głównej Komisji oraz oddziałowych komisji powołuje i odwołuje Prokurator Generalny na wniosek Prezesa Instytutu. Prawo do wglądu w kopie dokumentów reguluje art. 30 ustawy. Zgodnie z nim, każdy ma prawo wystąpić z wnioskiem do Instytutu o udostępnienie do wglądu dotyczących go dokumentów będących w zasobach Instytutu , a Instytut udostępnia te dokumenty. Wniosek o ich udostępnienie powinien zawierać: 1) imię i nazwisko oraz adres zamieszkania wnioskodawcy; 2) rodzaj i numer dokumentu --- STRONA 16 --- tożsamości; 3) datę wydania dokumentu tożsamości oraz nazwę organu, który go wydał; oraz 4) dane ułatwiające odnalezienie dokumentów . W razie późniejszego odnalezienia w archiwum Instytutu dokumentów dotyczących wnioskodawcy - należy go o tym poinformować oraz pouczyć o możliwości ponownego złożenia wniosku. Każdy ma prawo załączyć do zbioru dotyczących go dokumentów własne uzupełnienia, sprostowania, uaktualnienia, wyjaśnienia oraz dokumenty lub ich kopie, przy czym dane już zawarte w dokumentach nie ulegają zmianie (art. 35 b). Każdy ma prawo wystąpić z wnioskiem do Instytutu Pamięci o udostępnienie do wglądu dokumentów osobowych dotyczących pracownika lub funkcjonariusza organu bezpieczeństwa państwa (art. 35 c). Dokumenty wytworzone przez organy represji, dotyczące ich pracowników bądź współpracowników (tajnych informatorów lub pomocników) - mogą być tym osobom udostępnione w kopii. Taka forma udostępnienia następuje w drodze decyzji administracyjnej Prezesa Oddziału Instytutu; odwołanie przysługuje do Prezesa Instytutu (art. 31), od której służy skarga do WSA (art. 32). Udostępnianie dokumentów zgromadzonych w zasobie IPN reguluje art. 36. I tak: Dokumenty zgromadzone przez Instytut udostępnia się w celu: 1) wykonywania zadań ustawowych; 2) prowadzenia badań naukowych; 3) publikacji materiału prasowego: - z upoważnienia redakcji albo wydawcy, - przy czym wniosek powinien zawierać: a) wskazanie tematu materiału prasowego , b) załączone upoważnienie redakcji albo wydawcy do wystąpienia z wnioskiem. Anonimizację materiałów udostępnianych dla celów naukowych lub publikacyjnych – przewiduje się tylko co do danych osobowych osób pokrzywdzonych zebranych w sposób tajny albo pozyskanych w inny sposób danych wrażliwych tych osób, ujawnionych w materiałów wytworzonych przez organy represji (art. 37 ust. 6). Takie zanonimizowane materiały udostępnia się w kopiach. Udostępniane dokumenty, jeśli tylko znane są ich sygnatury i ich odnalezienie nie wymaga dodatkowych kwerend, udostępnia się w terminie 7 dni od dnia złożenia wniosku (art. 36 ust. 4a). Podmioty, które złożyły wniosek i którym dokumenty zostały udostępnione, ponoszą odpowiedzialność prawną za sposób ich wykorzystania, o czym należy je poinformować na piśmie (art. 36 ust. 5). Dyrektor oddziału Instytutu uzasadnioną na piśmie decyzją administracyjną odmawia udostępnienia tych dokumentów [tylko] wtedy, jeżeli złożony wniosek nie spełnia powyższych warunków, lub zachodzą przesłanki dla okazania kopii a nie oryginałów albo gdy pokrzywdzony zastrzegł swoje dane osobowe zebrane o nim w sposób tajny lub gdy zastrzegł swoje dane wrażliwe pozyskane w inny sposób. Od decyzji tej służy odwołanie do Prezesa Instytutu, a od jego decyzji – skarga do WSA. Pokrzywdzony (czyli osoba, która uzyskała wgląd w dotyczące jej dokumenty wytworzone przez organy represji, a nie zachowały się w stosunku do niej dokumenty wskazujące na to, że była pracownikiem, tajnym współpracownikiem lub pomocnikiem tych organów), może zastrzec wszystkie swoje dane osobowe pozyskane w sposób tajny na maksimum 50 lat (art. 37). Jeśli chodzi o dane pozyskane w inny sposób – to może zastrzec bez ograniczeń czasowych tylko swoje dane wrażliwe (tj. ujawniające jej pochodzenie etniczne lub rasowe, przekonania religijne, przynależność wyznaniową, dane o stanie zdrowia i życiu seksualnym, ujawniające jej stan majątkowy - art. 36 ust. 6). --- STRONA 17 --- Jednakże nawet zastrzeżone dane osobowe pozyskane w sposób tajny - mogą być udostępniane w celach naukowych i publikacyjnych: - za zgodą danej osoby, - albo gdy odnoszą się do publicznego wystąpienia osoby, której dotyczą, do jej działalności publicznej lub politycznej lub są danymi osobowymi wymaganymi przez ustawę w związku z pełnieniem funkcji publicznej (art. 37 ust. 5). O zastrzeżeniach informuje przy udostępnieniu Prezes Instytutu (art. 36 ust. 7). W sprawach nieuregulowanych w ustawie stosuje się przepisy k.p.a. 9art. 43 ust. 1), z tym zastrzeżeniem, że formę decyzji administracyjnej stosuje się tylko wtedy, gdy wyraźnie to w ustawie przewidziano (arg. ex art. 43 ust. 2). Jak wynika z ustalonego stanu faktycznego, pozwany dochował w niniejszej sprawie wszystkich opisanych procedur wymaganych ustawą o IPN. Udostępnił przedmiotowy materiał dziennikarzom – ponieważ jako zaliczony do zasobu IPN podlegał on udostępnieniu dla celów m.in. publikacyjnych. Udostępnienie poprzedził stosownym pouczeniem każdego z dziennikarzy i odebraniem od nich wymaganych oświadczeń. Nie wstrzymał udostępnienia tych materiałów – ponieważ ustawa mu na to nie pozwalała; przeciwnie, wymagała relatywnie szybkiego udostępnienia (maksymalnie w 7 dni). Nie zanonimizował żadnych danych z tego materiału, w szczególności nie udostępnił go w kopii z nieczytelnym adresem powoda – ponieważ ustawa w ogóle nie przewiduje takiego trybu w odniesieniu do takiego materiału. Jedyna dopuszczalna anonimizacja dotyczy wyłącznie materiałów wytworzonych przez organy represji – a przedmiotowy materiał (maszynopis książki) do nich oczywiście nie należy. Nie opatrzył wreszcie tego materiału żadnym komentarzem – ponieważ ustawa tego nie przewiduje. Jedyne dopuszczalne uzupełnienia, komentarze, wyjaśnienia – mogą pochodzić od osoby, której materiał dotyczy, i może to nastąpić tylko na jej wniosek; pozwany nie ma w tym zakresie żadnej inicjatywy. Mając to wszystko na uwadze, Sąd uznał, że pozwany w ustalonym stanie faktycznym zachował się zgodnie z przepisami ustawy, i jego działanie w związku z tym nie może być uznane za bezprawne. C. Legalizm. Wielkie znaczenie ma w tym kontekście zasada legalizmu. Oznacza ona, że pozwany – o ile nie było – a nie było – wyraźnego przepisu, który umocowywałby pozwanego do działania – nie mógł działać; a gdy istniał przepis umożliwiający mu działanie – działać musiał. „Z art. 2 Konstytucji wynika, że Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Z kolei z art. 7 Konstytucji wynika, że organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa . Zasada demokratycznego państwa prawa określona w art. 2 Konstytucji oznacza, że Państwo Polskie rządzone powinno być prawem, by prawo stało ponad państwem, by prawo było wytyczną działania dla niego i dla społeczeństwa. Z zasady tej wynika też najwyższa ranga Konstytucji w systemie źródeł prawa. Określenie w art. 7 Konstytucji zasad, według których powinny działać organy władzy publicznej, wskazuje, że w demokratycznym państwie prawnym byt organu państwowego opiera się na prawie, które określa zarazem kompetencje tego organu i wyznacza granice jego działalności. (…) W państwie demokratycznym, w którym rządzi prawo, organy władzy publicznej mogą powstać tylko na podstawie prawnej, a normy prawne muszą określać ich kompetencje, zadania i tryb postępowania, wyznaczając tym samym granice ich aktywności. Organy te mogą działać tylko w tych granicach. O ile jednostka ma swobodę działania zgodnie z zasadą, że co nie jest wyraźnie zabronione przez prawo, jest dozwolone, to organy władzy publicznej mogą działać tylko tam i o tyle, o ile prawo je do tego upoważnia, przy czym obywatel może zawsze domagać się podania podstawy prawnej, na jakiej organ podjął konkretną działalność. Jest to zgodne z wymogami wynikającymi z zasady demokratycznego państwa prawnego.” (W. Skrzydło, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, Zakamycze 2002). Art. 7 Konstytucji statuuje zasadę legalizmu (praworządności). Norma wyrażona tym przepisem zakazuje domniemywania kompetencji organu władzy publicznej i tym samym nakazuje, by wszelkie działania takiego organu były oparte na wyraźnie określonej normie kompetencyjnej (tak w postanowieniu 7 sędziów SN z dnia 18 stycznia 2005 r., WK 22/04). Kompetencja zaś – to zarazem prawo i obowiązek . „Konstytucyjny obowiązek działania władzy publicznej na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji RP) nie daje organowi (…) wyboru co do tego, że w sytuacji, w której przepis prawa wymaga wydania władczego --- STRONA 18 --- rozstrzygnięcia, organ ten rozstrzygnięcie takie musi wydać. Oznacza to, że wydanie decyzji należy zarówno do sfery obowiązków, jak i uprawnień organu podatkowego, które to sfery nie poddają się prostemu podziałowi i wspólnie tworzą obszar kompetencji organu” (wyrok NSA z 26 listopada 2009 r., II FSK 951/08). Sformułowana w art. 7 Konstytucji zasada praworządności jest fundamentalna. „Wymaga ona, aby organy administracyjne nie łamały prawa, a ponadto wszelkie ich decyzje miały podstawę prawną i w swej treści uwzględniały obowiązujące normy prawne. Działania administracji powinny być zatem zgodne z: Konstytucją, ogólnymi zasadami prawa, prawem ustawowym i wydanymi na jej podstawie aktami wykonawczymi (prawem delegowanym), zwyczajami. (...) W literaturze prawa administracyjnego podkreśla się, że w ramach zasady z art. 7 Konstytucji oprócz wymogu "praworządności", rozumianego jako zgodność działań z całym systemem prawa, mieści się także wymóg "legalności", rozumiany jako zgodność każdego działania z konkretną normą prawną, będącą dla niego podstawą prawną. Zasada legalności wymaga, aby każdy akt władczej ingerencji organu administracji państwowej w sferę prawną obywatela oparty był na konkretnie wskazanym przepisie prawa” (J. Łętowski, Prawo administracyjne. Zagadnienia podstawowe, Warszawa 1990, s.8-9). Pod pojęciem prawa należy przy tym rozumieć źródła prawa powszechnie obowiązującego, o których mowa w art. 87 Konstytucji tj. konstytucję, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe, rozporządzenia oraz (na obszarze działania organów, które je ustanowiły) akty prawa miejscowego. (za: wyrok NSA z dnia 9 lipca 2008 r., I OSK 312/08). Orzecznictwo wyjaśniające, jak należy rozumieć zasadę legalizmu, jest bardzo liczne. „Organy władzy publicznej (…) działają na podstawie i w granicach prawa i wykonywanie zadań publicznych jest ich obowiązkiem a nie prawem.” (wyrok NSA z 24 listopada 2009 r., II OSK 1786/09). „Organy państwowe mogą działać wyłącznie na podstawie upoważnienia przewidzianego w prawie, a więc działanie organów państwa musi posiadać odpowiednią legitymację formalną w postaci prawnej, która udziela upoważnienia do podjęcia tego działania. Brak regulacji prawnej upoważniającej organ państwowy do podjęcia danego działania należy uznać za równoznaczny z zakazem tego działania .” (wyrok NSA z dnia 16 września 2009 r., II FSK 562/08). Zasada praworządności została powtórzona w art. 6 k.p.a. – który wszak ma zastosowanie do ustawy o IPN. Na tle powołanego przepisu, który nakazuje organowi administracji publicznej działanie na podstawie przepisów prawa (należycie ustanowionych) należało rozważyć, czy organy administracji publicznej, stosując przepisy prawa, są upoważnione do oceny poprawności ich ustanowienia. Przedstawiony problem wymaga przede wszystkim uwzględnienia, że tylko Trybunał Konstytucyjny i sądy administracyjne (w odniesieniu do aktów prawa miejscowego) mogą orzec o niezgodności danego aktu z przepisami prawa wyższego rzędu ze skutkiem utraty mocy obowiązującej zakwestionowanego aktu. W orzecznictwie sądów powszechnych dominuje obecnie pogląd (choć zdarzają się także orzeczenia idące dalej), że sądy są uprawnione jedynie do odmowy stosowania przepisów aktów podustawowych ustanowionych sprzecznie z prawem obowiązującym, co jednak nie powoduje utraty mocy obowiązującej tych przepisów. Z kolei w orzecznictwie sądów administracyjnych silnie reprezentowany jest pogląd, że sąd administracyjny, w ramach kontroli zgodności z prawem zaskarżonej decyzji, nie może wprawdzie uchylić aktu podstawowego, stanowiącego jej podstawę, jednak w wypadku stwierdzenia, że taki akt jest niezgodny z ustawą, jest władny odmówić jego zastosowania w konkretnej sprawie i ocenić zgodność decyzji z przepisami ustawy (por. np. wyrok NSA z 3 stycznia 1984 r., II SA 1797/83; wyrok składu siedmiu sędziów NSA z 19 listopada 2001 r., FSA 3/01; wyrok NSA z 23 kwietnia 2009 r., II GSK 876/08). Natomiast brak jest dostatecznych podstaw do przyjęcia, że organy administracji są uprawnione do oceny zgodności stosowanego przepisu prawa z przepisami regulującymi zasady i tryb stanowienia prawa oraz do odmowy zastosowania przepisu uznanego za niezgodny z aktem normatywnym wyższego rzędu, także wtedy, gdy chodzi o przepis podustawowy. Organy administracji publicznej, przestrzegając zasady praworządności, nie mogą odmawiać stosowania obowiązujących przepisów, nawet wówczas, gdy dostrzegają ich niezgodność z ustawą lub Konstytucją . „Organy działające na podstawie i w granicach prawa nie mogą [także] w swoich rozstrzygnięciach stosować kryteriów pozaprawnych, takich jak sprawiedliwość społeczna ” (wyrok NSA z dnia 29 października 2009 r., I OSK 79/09). Także „ słuszny interes strony może być uwzględniany wyłącznie w granicach określonych prawem . W takim znaczeniu nie może też dojść do wydania na podstawie art. 154 k.p.a. decyzji, której przedmiotem byłoby przyznanie uprawnienia, nieznajdującego oparcia w przepisie prawa, wynikającego ze swobodnego uznania organu administracyjnego .” (wyrok NSA z dnia 12 czerwca 2008 r., II OSK 195/08). --- STRONA 19 --- Jest zatem faktem notoryjnym, iż organy władzy publicznej nie mogą podejmować żadnej decyzji bez podstawy prawnej w powołaniu jedynie na względy natury ekonomicznej, politycznej czy nawet moralnej . Jednocześnie nie może organ unikać podejmowania decyzji, jeżeli wiążące normy prawa nakładają na niego taki obowiązek. (zob. wyrok NSA z dnia 8 kwietnia 2008 r., II OSK 362/07). Mając to wszystko na uwadze, stwierdzić trzeba, że pozwany nie mógł nie udostępnić przedmiotowego materiału – ponieważ wyraźny przepis ustawy nakazywał mu to zrobić, i to w określonym 7-dniowym terminie. Pozwany nie mógł też powiadomić powoda przed udostępnienem materiału do celów publikacyjnych – ponieważ nie miał przepisu, który by mu na to zezwalał. Taki mechanizm działania organów władzy nie jest wyrazem jakiejś bezduszności władzy, ale podstawową zasadą warunkującą realne istnienie Państwa i jedynym cywilizowanym sposobem na uniknięcie anarchii. D. Kwestia ochrony danych osobowych. Powód wskazywał, że obowiązek Prezesa IPN opracowania materiału przed jego udostępnieniem wynika także z ochrony danych osobowych, która obciąża Prezesa. Powoływał się na to, że w orzecznictwie administracyjnym jednoznacznie potwierdzono, że „Prezes IPN jest zobowiązany do przestrzegania granic legalności przetwarzania danych osobowych wyznaczonych w art. 51 ust. 2 Konstytucji, a w konsekwencji także poszczególnych przepisów ustawy o ochronie danych osobowych, z wyjątkiem przypadków, w których ustawodawca wyraźnie wyłącza stosowanie tej ustawy" (wyrok WSA w Warszawie z dnia 30 maja 2006 r., II SA/Wa 1894/05). Sąd nie podzielił tego stanowiska. Z zacytowanego orzeczenia sądu administracyjnego, którego wywody Sąd aprobuje, jednoznacznie wynika bowiem, że obowiązki wynikające z potrzeby ochrony danych osobowych - mogą być wyłączone, jeśli wyraźnie ustawa tak stanowi. Tymczasem w ustawie o IPN w art. 1 ust. 1 pkt 3 zapisano, że ustawa ta reguluje m.in. ochronę danych osobowych osób, których dotyczą dokumenty zgromadzone w archiwum Instytutu Pamięci; zaś art. 71 generalnie wyłączył stosowanie w działalności Instytutu przepisów ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (z wyjątkiem prowadzenia Bazy Materiału Genetycznego, o której mowa w art. 53f; Baza ta podlega zatem regulacjom ustawy o ochronie danych osobowych na zasadzie wyjątku). W orzecznictwie sądów administracyjnych przepis ten jest trafnie postrzegany jako wyraźne wyłączenie - w odniesieniu do art. 1 ustawy o IPN - stosowania przepisów ustawy o ochronie danych osobowych (tak wyrok WSA w Warszawie z dnia 10 czerwca 2016 r., II SA/WA 939/15; wyrok NSA z dnia 27 lutego 2008 r., I OSK 297/07). Ograniczona ochrona danych osobowych wynika z podwójnego charakteru gromadzonych przez IPN dokumentów i danych, będących nie tylko informacjami o osobie, lecz także dokumentami o charakterze historycznym, zawierających wiedzę o rodzajach i metodach działania organów bezpieczeństwa. Działalność archiwalna IPN obejmująca gromadzenie i udostępnianie dokumentów ze zbiorów IPN stanowią przewidziane w art. 1 ust. 4 ustawy o IPN prowadzenie działań w zakresie edukacji publicznej. W tym bowiem celu są udostępniane materiały archiwalne zarówno dziennikarzom, jak i osobom prowadzącym badania naukowe. Nie istnieje zatem żaden przepis ustawy, który mógłby stanowić podstawę do podjęcia przez Prezesa IPN ingerencji w treść dokumentu z zasobu archiwalnego IPN w zakresie umieszczonego w nim adresu. Nie ma także takiej potrzeby, skoro udostępnianie materiałów z IPN następuje podmiotom w pewien sposób profesjonalnym, które podlegają rygorom ustawy Prawo prasowe, kodeksu cywilnego oraz ustawy o ochronie danych osobowych. [Na marginesie, w procesie udostępniania materiałów do celów publikacyjnych czy naukowych – w ocenie Sądu w ogóle nie dochodzi do administrowania danymi osobowymi przez pozwanego. ] E. Kwestia ewentualnego pominięcia prawodawczego Sąd rozważył możliwość oceny powództwa, w myśl paremii da mihi factum, dabo tibi ius, z punktu widzenia przepisu at. 417 § 4 k.c. Doszedł jednak do przekonania, że nie jest to możliwe ze względu na treść art. 321 § 1 k.p.c. (zakaz orzekania ponad żądanie). Roszczenie dochodzone przez powoda nie było bowiem związane z hipotezą tego przepisu. Powód żądał bowiem naprawienia skutków naruszenia związanego z wadliwym zastosowaniem przez pozwanego istniejącego prawa, ewentualnie z wadliwym samym prawem (legalne bezprawie) – nie dochodził zaś żadnych żądań związanych z krzywdą, jaką miałby ponieść na skutek niewydania aktu normatywnego o postulowanej przez powoda treści (tzn. nakazującego pozwanemu przed udostępnieniem materiału dokonanie oczekiwanych przez powoda czynności). Roszczenie w tym przedmiocie oparte byłoby na odmiennych ustaleniach faktycznych, nie objętych, wbrew wymaganiom kontradyktoryjności, twierdzeniami powoda, i musiałoby zostać skierowane do innego statio fisci --- STRONA 20 --- Skarbu Państwa, bowiem Prezes IPN nie jest władny uchwalać ustaw. (por. wyrok SA w Warszawie z dnia 18 października 2013 r., VI ACa 444/13 oraz uchwałę SN z dnia 26 stycznia 2012 r., III CZP 82/11). F. Zgodność z szeroko pojętym porządkiem prawnym. Jak wskazano powyżej, zachowanie pozwanego w niniejszej sprawie było zgodne z ustawą o IPN. Mając jednakże na uwadze stanowisko powoda, Sąd rozważył, czy – mimo zgodności działania pozwanego z tą konkretną ustawą, można je uznać także za zgodne z ogólnie pojętym porządkiem prawnym, to znaczy – czy procedury przewidziane tą ustawą i zrealizowane przez pozwanego – nie są bezprawne z punktu widzenia Konstytucji oraz Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie zajmował się tą ustawą i stwierdzał jej w różnych zakresach niezgodności z wzorcami konstytucyjnymi – co powodowało jej kolejne zmiany. Ostatni raz ustawę znowelizowano w 2011 r. i obecnie w istotnym dla niniejszej sprawy zakresie zawiera ona uregulowania w kształcie opisanym powyżej. Jak wspomniano, Konstytucja chroni integralność informacyjną obywateli. Art. 51 stanowi, że: „1. Nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby. 2. Władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. 3. Każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Ograniczenie tego prawa może określić ustawa. 4. Każdy ma prawo do żądania sprostowania oraz usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych lub zebranych w sposób sprzeczny z ustawą. 5. Zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji określa ustawa.” W wyroku z dnia 11 maja 2007 r., K 2/07, Trybunał omówił regulację zasad dostępu badaczy i dziennikarzy do archiwaliów IPN. Wskazał na konieczność uregulowania tej kwestii z uwzględnieniem warunków, na jakich badacze i dziennikarze mogą uzyskiwać dostęp do dokumentów IPN, oraz kryteriów wyrażania na to zgody przez Prezesa IPN. Za konieczne uznał także uwzględnienie, że z uwagi na zagwarantowaną w art. 73 Konstytucji wolność badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników nie mogą to być warunki i kryteria podmiotowe. Niemniej istotne w tym kontekście jest także konstytucyjne prawo każdego do wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji). Trybunał podkreślił, że w wypadku organów władzy publicznej oraz innych instytucji, organizacji i osób, dostęp ten warunkowany jest wykonywaniem zadań ustawowych – i w każdym z tych wypadków istnieć zatem musi wyraźna ustawowa podstawa prawna udostępnienia dokumentów. W wypadku badaczy i dziennikarzy nie może to być z istoty rzeczy rozwiązanie analogiczne. Podobnie jak w wypadku udostępnienia archiwaliów do celów badań naukowych, tak w wypadku dostępu do nich dziennikarzy powstaje sytuacja konfliktu dwóch wartości konstytucyjnych: autonomii informacyjnej i prywatności z jednej strony oraz wolności badań naukowych i wolności wypowiedzi z drugiej. Przy tego rodzaju kolizji niedopuszczalne jest zaniechanie metody proporcjonalnego ważenia konstytucyjnych wartości pozostających w kolizji. Metoda ta wymaga wskazania przez ustawodawcę ram, w jakich następuje wyrażenie zgody, i kryteriów, jakimi powinien się kierować organ udzielający tej zgody. Określenie przesłanek dostępu do archiwaliów jest w tym wypadku instrumentem, który musi w czytelny i efektywny sposób chronić obie wartości na poziomie zapewniającym optymalną równowagę. Nie jest w związku z tym dopuszczalne udzielanie zgody na podstawie określeń blankietowych, nieostrych, niedających się zweryfikować. Na Prezesa IPN nakłada się w tym wypadku obowiązek decydowania in concreto o praktycznym rozwiązaniu kolizji dwóch dóbr konstytucyjnych w ramach uprzednio zakreślonych przez ustawę; nie jest dopuszczalna sytuacja, gdy to faktyczna praktyka udzielania miałaby decydować o treści ustawy w tym względzie. Ustawodawca, precyzując w czytelny sposób zasady udzielania zgody, powinien ułatwić zadanie organowi decydującemu i wskazać ramy i przesłanki treściowe jego działania, a nie stwarzać tylko legitymizację dla samego faktu wyrażenia zgody, niezależnie od tego, jak miałyby się kształtować kierunki jej udzielania. Trybunał podkreślił, że jest zrozumiałe, iż dla potrzeb toczących się postępowań lustracyjnych materiały w odpowiednim zakresie muszą być udostępniane bezzwłocznie. Jednak w przypadku udostępniania dla celów naukowych i publikacyjnych – tak być zdaniem --- STRONA 21 --- Trybunału nie powinno. „Chodzi przecież o rzetelne badania i rzetelnie zbierane materiały prasowe. Pożądane byłoby więc, a wręcz wskazane, aby osoby, których dokumenty archiwalne dotyczą, mogły mieć zagwarantowane warunki wcześniejszego zrealizowania swoich praw z art. 51 ust. 3 i 4 Konstytucji. W przeciwnym wypadku cierpieć na tym będą nie tylko ich prawnie chronione interesy (…), ale również badania naukowe prowadzone na podstawie materiałów nieskonfrontowanych z wiedzą osób, których dotyczą bezpośrednio. To samo, i w nie mniejszym stopniu, należy odnieść do działalności dziennikarskiej.” Także w wyroku z dnia 20 października 2010 r., P 37/09, Trybunał nawiązał do zasady autonomii informacyjnej, wywodzonej z art. 47 i art. 51 Konstytucji. „Informacje dotyczące obywateli mogą być publikowane (udostępniane) tylko w takim zakresie, w jakim jest to niezbędne w demokratycznym państwie prawnym, z uwzględnieniem zasady proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji). Przede wszystkim jednak jednostka ma prawo do ochrony prawnej swego życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia, a także do prostowania informacji nieprawdziwych, niepełnych lub zebranych w sposób sprzeczny z ustawą.” Podzielając co do zasady powyższy pogląd Trybunału Konstytucyjnego, Sąd uznał za konieczne rozważenie, czy obecny kształt ustawy o IPN realizuje te kierunki zalecone przez Trybunał – a jeżeli nie, to czy pomimo dochowania procedur wymaganych tą ustawą pozwany nie postąpił bezprawnie, gdy udostępnił przedmiotowy materiał w sposób ustalony w stanie faktycznym (przede wszystkim – bez wcześniejszego umożliwienia zapoznania się z nim powodowi i bez „ukrycia” adresu powoda). Zdaniem Sądu, chociaż ustawodawca nie wprowadził wspomnianej przez Trybunał możliwości zapoznania się z materiałami przez osobę, której dotyczą, zawsze przed ich udostępnieniem dla celów naukowych i publikacyjnych – to jednak obecny kształt ustawy jest wynikiem rozsądnego wyważenia kolidujących w tym zakresie norm i praw podmiotowych: prawa osoby zainteresowanej (tu: powoda) do ochrony prywatności oraz czci – i prawa społeczeństwa do informacji oraz do wynikającego z niej prawa do zapoznania się w jak najszerszym możliwym zakresie ze swoją historią i w konsekwencji do jej oceny opartej na racjonalnych podstawach (na możliwie pełnej wiedzy) w ramach powszechnej debaty publicznej. Tak jak ochrona dóbr osobistych powoda przed naruszaniem ich przez państwo i przez osoby trzecie – jest podstawowym warunkiem istnienia wolnego społeczeństwa, tak realizacja wskazanych praw informacyjnych warunkuje istnienie społeczeństwa demokratycznego. Procedury ustawowe powinny w sposób proporcjonalny wyważyć te kolidujące ze sobą wartości – i w ocenie Sądu ustawa w obecnym kształcie wymóg ten realizuje. Procedury muszą być bowiem ustanowione w sposób zapewniający praktyczne i skuteczne działanie Instytutu, którego cele, wyrażone w preambule ustawy oraz w jej art. 51, uzasadniają w sposób oczywisty potrzebę istnienia i funkcjonowania. Jest dla Sądu jasne, że wstrzymanie udostępniania materiałów do celów naukowych i publikacyjnych do czasu, aż wszystkie osoby, których materiał w danym zakresie dotyczy, otrzymają możliwość zapoznania się z nim i odniesienia się do niego – w praktyce jest zupełnie nierealne i spowodowałoby faktyczne zatrzymanie funkcjonowania Instytutu oraz opartych na zgromadzonych w nim materiałach badań nad najnowszą historią Polski. Pozbawiłoby to także społeczeństwa prawa do zapoznania się z tą historią we wszystkich jej, nawet trudnych i kłopotliwych, aspektach. Szacunek dla obywateli, dla społeczeństwa, dla opinii publicznej – wymaga, aby nie pozostawała to wiedza tajemna, dostępna tylko dla wybranych, ale aby debata publiczna mogła odbywać się w sposób możliwie nieskrępowany i w oparciu o możliwie pełne podstawy informacyjne. Powód to osoba powszechnie znana. Jak zeznał – ówczesny Prezes IPN miał nawet do niego numer telefonu, a na pewno miał kontakt do wspólnych znajomych. Mimo to z tej możliwości kontaktu z powodem nie skorzystał – i w rezultacie informacje, jakie na temat powoda przedostały się do opinii publicznej, były zdaniem powoda nierzetelne. Rzeczywiście, debata publiczna oparta na nierzetelnych (niepełnych czy niezweryfikowanych informacjach) nie jest tym, co dobrze przysłuży się społeczeństwu, i łatwo wypacza się w zwyczajny „hejt”. Z drugiej strony – Prezes IPN związany jest tajemnicą służbową (art. 20 – 21 ustawy o IPN), i brak jest procedur umożliwiających oficjalne czy nieoficjalne powiadamianie wybranych osób o możliwych wypaczeniach informacyjnych wolnej w końcu prasy. Jak już wskazano, brak przepisu umożliwiającego pozwanemu taka sygnalizację – oznacza, w świetle zasady legalizmu, zakaz takiej sygnalizacji. W przypadku natomiast osób nie znanych publicznie – nierzadko dotarcie do nich i powiadomienie o tym, że mogą zapoznać się i odnieść do materiału, który ich dotyczy - byłoby w ogóle niemożliwe, i na nieoznaczony czas wstrzymywałoby prace badawcze i zaspokojenie społecznego prawa do informacji. Takie rozwiązanie ocierałoby się o cenzurę prasy i badań naukowych. Zdaniem Sądu, wstrzymanie udostepnienia materiałów mediom i badaczom – byłoby potencjalnie znacznie groźniejsze i przyniosłoby większe szkody, niż ryzyko nadużyć dokonywanych przez prasę. --- STRONA 22 --- Obecne procedury nie są, zdaniem Sadu, wolne od troski o dobro jednostek – osób, których dotyczą materiały. Przenoszą jedynie moment tej ochrony z udostępnienia materiałów w czytelni IPN – na moment ich publikacji przez naukowców czy przez media. Ustawa o IPN nie jest samotna wyspa w porządku prawnym i normy, które ją tworzą, trzeba odczytywać razem z innymi ustawami: kodeksem cywilnym oraz prawem prasowym. Dziennikarz to zawód zaufania publicznego, a wolna prasa to gwarant społeczeństwa demokratycznego. Nie można zakładać, że dziennikarze z zasady będą nieetyczni, nierzetelni i nie dochowają wymaganej od nich staranności. Jeśli zaś tak się stanie – to służą pokrzywdzonym środki wskazane w prawie cywilnym i prasowym, przede wszystkim sprostowanie prasowe oraz środki z zakresu ochrony dóbr osobistych. Powód, jako osoba aktywna w sferze publicznej, tym bardziej powinien liczyć się z koniecznością stosowania tych środków – w razie takiej konieczności. Niechęć do wchodzenia w spory z mediami, aczkolwiek zrozumiała z czysto ludzkiego punktu widzenia, nie może usprawiedliwić wytoczenia procesu podmiotowi, który nie ma do tego legitymacji biernej – zwłaszcza w przypadku osoby dobrowolnie biorącej udział w życiu publicznym. Mając to wszystko na uwadze, Sąd uznał, że obecne rozwiązania ustawowe gwarantują osobom zainteresowanym dostęp do dotyczących ich materiałów przed ich rozpowszechnieniem w przestrzeni publicznej – jednak ze względu na ważne racje społeczne wskazane wyżej obowiązek dbałości o ten dostęp Państwo scedowało na dziennikarzy, na wolną prasę (media). Powód dostrzegał to, jednak podnosił, że takie rozwiązanie nie jest dopuszczalne. Wywodził, że omówione powyżej obostrzone wymogi działania dziennikarzy - nie mogą prowadzić do wyłączenia czy też modyfikacji obowiązków nałożonych na organy IPN, do których należy m.in. opracowanie materiału przed jego udostępnieniem. Dziennikarze powinni móc działać w zaufaniu do czynności podejmowanych przez organy państwa i nie można na nich przerzucić odpowiedzialności za narażenie dóbr osobistych osób trzecich – w tym przypadku: powoda. Sąd nie podziela tych zastrzeżeń. Jest mnóstwo przykładów powierzenia przez Państwo realizacji zadań publicznym podmiotom niepaństwowym czy w ogóle nie-publicznym, jak chociażby niektóre czynności notarialne czy adwokackie, lub powierzanie niektórych czynności samorządom zawodowym. Kwestia ta była także badana w orzecznictwie. Przykładowo Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 5 stycznia 2010 r., I OSK 948/09, uznał, że nie ma przeszkód do tego, aby przekazywać przepisem ustawy kompetencje organów publicznych na inne podmioty (nie będące organami publicznymi). Przeciwnie, jeżeli tylko stanowi tak ustawa, dopuszczalne jest przekazanie tych kompetencji zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz organu. „Przepisy prawa administracyjnego ustrojowego, przepisy prawa materialnego, jak i przepisy prawa procesowego przyjmują dopuszczalność dekoncentracji kompetencji przez organy administracji publicznej, którym dana kompetencja została przyznana. Dekoncentracja kompetencji może nastąpić przez dekoncentrację zewnętrzną, jak i dekoncentrację wewnętrzną. Dekoncentracja zewnętrzna to przekazanie przez organ, któremu przepisy prawa przyznały kompetencję, tej kompetencji innemu organowi lub jednostce organizacyjnej. Dekoncentracja wewnętrzna to przekazanie realizacji kompetencji wewnątrz struktury organizacyjnej organu administracji publicznej.” Wbrew postulatom powoda, na pozwanego nie można też nałożyć obowiązku określonego opracowania materiałów włączonych do zasobu archiwalnego IPN przed ich okazaniem podmiotom upoważnionym do zapoznania się z tymi materiałami w celach określonych w art. 36 ustawy o IPN. Stawianie takich wymagań czyniłoby niemożliwym prowadzenie badań naukowych na materiałach IPN, a tym samym realizację celów i zadań wskazanych w ustawie o IPN. Zapoznanie się z materiałami w celach badań naukowych byłoby niedopuszczalne, dopóki nie zostałyby one opracowane pod względem naukowym, chociaż jednocześnie rzetelne opracowanie naukowe materiałów bez badań naukowych nie jest możliwe. Pozwany nie dopuścił się w tym zakresie jakichkolwiek zaniedbań, a ustawa o IPN nie może, zdaniem Sądu, zastrzegać, że udostępnieniu podmiotom uprawnionym podlegają wyłącznie materiały opracowane, opatrzone komentarzem, czy zbadane pod względem naukowym. Prawidłowe realizowanie zadań przez IPN wyklucza także, zdaniem Sądu, jakiekolwiek ewentualne metody ingerowania przez IPN w treść dokumentów włączonych do zasobu - przez chociażby tylko fragmentaryczne włączanie dokumentów do zasobu. Nie może być bowiem żadnych wątpliwości, że kontekst przytoczenia jakiejkolwiek informacji ma zasadnicze znaczenia dla oceny znaczenia i wiarygodności takiej informacji. Jednakże podlega on ocenie każdej osoby zapoznającej się z treścią dokumentów, która także ponosi odpowiedzialność za sposób wykorzystania materiałów udostępnionych przez IPN. Dostęp do zasobu archiwalnego IPN nie jest dowolny, ale reglamentowany pod względem podmiotowym jak i celu, jakiemu ma służyć zapoznanie się z materiałem archiwalnym. Jednocześnie art. 35b ust. 1 ustawy o IPN przyznaje każdemu prawo załączenia do zbioru dotyczących go dokumentów własne uzupełnienia, sprostowania, uaktualnienia, wyjaśnienia oraz dokumenty lub ich kopie, chociaż dane już zawarte w dokumentach nie ulegają zmianie. Powód nie --- STRONA 23 --- skorzystał z możliwości, jaką daje ten przepis, i nie umieścił w zasobie żadnego komentarza odnośnie treści, historycznego znaczenia czy okoliczności powstania przedmiotowego materiału. Argumentowanie (z obrazową metaforą przejścia tajfunu), że zamieszczenie takich wyjaśnień nie odwróci skutków naruszeń wywołanych przez media – nie jest do końca przekonujące, skoro powód w mediach rzecz całą i tak wyjaśniał, a materiały w zasobie IPN są przecież cały czas dostępne dla kolejnych dziennikarzy i badaczy. Przeprowadziwszy powyższą analizę, Sąd oddalił powództwo, opierając się na wskazanych wyżej przepisach. Koszty O kosztach Sąd orzekł na podstawie art. 102 k.p.c., mając na względzie subiektywnie ogromne poczucie pokrzywdzenia powoda i słuszności jego żądania, a także okoliczność, że powód nie dochodził żądania materialnego, tylko niepieniężnego, co wskazuje na niemerkantylne podejście do sprawy i tym bardziej podkreśla rzeczywiste duże poczucie krzywdy powoda.

Słowa kluczowe

#orzeczenie#Wyrok#Sąd Okręgowy w Warszawie#III C 303/16 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 21 grudnia 2016 r. Sąd Okręgowy w Warszaw#art. 27 ust. 4 ustawy#art. 29 ust. 2 ustawy#art. 36 ust. 5 ustawy#art. 226 BGB#art. 5 k.c.#art. 23 k.c.#art. 47 Konstytucji#art. 10 ust. 2 Europejskiej#art. 10 ust. 2 EKPCz#Art. 8 EKPCz#art. 448 k.c.#art. 24 § 1 k.c.#art. 24 k.c.#art. 14 ust. 6 ustawy#art. 7 ust. 2 pkt#art. 42 ust.#art. 12 ust. 1 Prawa#art. 14 ust. 6 Prawa#art. 29 ust. 1 pkt#art. 31 ust. 3 ustawy#art. 25 ustawy#art. 28 ustawy#art. 29 stanowi#art. 53 ustawy.#art. 27 ust.#art. 25 ust.