Treść orzeczenia
--- STRONA 1 ---
Sygn. akt III C 1325/14 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 19 grudnia 2016 r. Sąd Okręgowy w Warszawie III Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: SSO Joanna Bitner Protokolant: sekretarka Magdalena Sujkowska po rozpoznaniu w dniu 23 listopada 2016 r. w Warszawie na rozprawie sprawy z powództwa T. C. przeciwko Telewizji (...) S.A. z siedzibą w W. o ochronę dóbr osobistych I. powództwo oddala; II. nie obciąża powoda obowiązkiem zwrotu kosztów postępowania na rzecz pozwanej, a nieuiszczone koszty przejmuje na rachunek Skarbu Państwa. III C 1325/14 UZASADNIENIE Powód T. C. wniósł o zasądzenie od pozwanej Telewizji (...) S.A. w W. 100 000 zł tytułem zadośćuczynienia za naruszenie jego dóbr osobistych w związku z opublikowanym przez pozwaną materiałem filmowym, który – zdaniem powoda – przedstawiał go w skrajnie negatywnym świetle, a ponadto wykorzystał wizerunek powoda bez zgody powoda. Wnosił też o nakazanie pozwanej usunięcia spornego materiału z Internetu, po uprawomocnieniu wyroku. W uzasadnieniu wskazał, że w wyniku emisji spornego materiału został umieszczony bezzasadnie w zakładzie psychiatrycznym, a jego życie po wyjściu z tego zakładu załamało się do tego stopnia, że obecnie powód musi korzystać ze schroniska i noclegowni dla bezdomnych. Pozwana (...) S.A. w W. wniosła o oddalenie powództwa w całości i zasądzenie na swoją rzecz kosztów postępowania. W uzasadnieniu wskazała, że sporny reportaż dotyczył ważkich kwestii społecznych, poza tym został sporządzony rzetelnie, miał charakter relacyjny, a nie ocenny, a postawa autorki - dziennikarki A. M. przyczyniła się co najmniej do uratowania zdrowia ojca powoda, który przebywał w zamkniętym i zaśmieconym lokalu mieszkalnym powoda. To właśnie właściwe i pożądane społecznie zachowanie A. M. podczas nagrywania reportażu doprowadziło do interwencji odpowiednich służb, a wskutek działań tych służb okazało się, że ojciec powoda wymagał hospitalizacji. W związku z powyższym – zdaniem pozwanej – nawet jeśli przyjąć, że dobra osobiste powoda zostały naruszone, to z pewnością naruszenie to nie było bezprawne, co niweczy żądania pozwu. Poza tym – zdaniem pozwanej – nie można doszukiwać się związku przynowo-skutkowego pomiędzy emisją reportażu, a umieszczeniem powoda w zakładzie psychiatrycznym. Co do wizerunku powoda – powód niewątpliwie wyraził zgodę na jego wykorzystanie, pozując i wypowiadając się do kamery.
--- STRONA 2 ---
Sąd ustalił następujący stan faktyczny sprawy: Powód zajmował mieszkanie, razem ze swoim ojcem – A. C., emerytowanym adwokatem, w wielomieszkaniowym budynku w L.. Mieszkańcy budynku przez lata skarżyli się na to, że powód gromadzi śmieci w mieszkaniu, na klatce, na korytarzu, na podwórzu, w piwnicach, co uniemożliwiało im normalne i niezakłócone korzystanie z części wspólnych nieruchomości. Powód utrzymywał się głównie z emerytury, którą pobierał jego ojciec. Dodatkowo sprzedawał aluminiowe puszki, złom, metale, które gromadził w bloku. Powód jest osobą niepełnosprawną; cierpi na zaburzenie psychiczne, którego jednym z objawów jest przymus gromadzenia rzeczy; przeciwko powodowi toczyło się postępowanie o ubezwłasnowolnienie, zakończone oddaleniem wniosku. W związku z niezwyczajnym gromadzeniem rzeczy przez powoda, doszło do konfliktu między powodem, a pozostałymi mieszkańcami nieruchomości, którzy wielokrotnie prosili go o ich uprzątnięcie. Prośby te nie odnosiły oczekiwanego rezultatu. Nieporządek panujący w budynku i dookoła niego był bardzo kłopotliwy dla współlokatorów, nie tylko ze względów estetycznych i z powodu nieprzyjemnego zapachu. Pewnego razu, gdy zamieszkujący nad mieszkaniem powoda Państwo R., spodziewali się przyjazdu karetki (do męża Pani R.), sąsiadka musiała prosić powoda o uprzątnięcie śmieci z klatki schodowej, by jej mąż mógł zostać zabrany na noszach przez pogotowie. Prezes spółki, która zarządza nieruchomością, zwracał się w sprawie śmieci do różnych instytucji, m.in. do Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Wcześniej interweniował Sanepid, jednak jego przedstawiciele nie dostali się do środka mieszkania. Mieszkańcy zawiadomili również między innymi Centrum Interwencji Obywatelskiej w L.. Podjęcia czynności odmawiały Policja czy Straż Miejska. Wobec powyższego mieszkańcy poprosili lokalną telewizję o pomoc. Z informacji uzyskanych przez ekipę telewizyjną od mieszkańców bloku wynikało, że powód zbiera śmieci i gromadzi je w domu, piwnicy, na podwórzu, a właściwe służby ignorują ten stan rzeczy. Na miejscu okazało się, że sytuacja jest zgodna z jej opisem podanym redakcji przez mieszkańców bloku. W wyniku działań autorki reportażu na miejsce zdarzenia została wezwana Policja, gdyż powód odmawiał otworzenia drzwi do lokalu, a jednocześnie nikt z sąsiadów nie posiadał wiedzy, gdzie znajduje się ojciec powoda i w jakim jest stanie - nie widziano go od wielu dni; wzbudziło to nawet obawy o to, czy ojciec powoda nie żyje, albo czy nie wymaga pomocy. Jednym z policjantów interweniujących w sprawie był D. K.. Po przybyciu Policji powód odmówił policjantom otworzenia drzwi do lokalu. Policja odebrała powodowi klucze do mieszkania. Po otworzeniu drzwi okazało się, że rzeczy w mieszkaniu sięgają niemal do sufitu. W mieszkaniu panował straszny fetor oraz odór fekaliów. Jeden z policjantów wdrapał się na górę i dostał się do środka, czołgając się po śmieciach tuż pod sufitem. Do mieszkania wszedł funkcjonariusz Policji A. K.. Ojciec powoda leżał wśród śmieci w drugim pokoju - był blady, ale przytomny. Policja zdecydowała o wezwaniu karetki pogotowia ratunkowego. Z kolei służby medyczne wezwały na miejsce Straż Pożarną, celem usunięcia drzwi do mieszkania, gdyż transport pacjenta, ze względu na zalegające tam rzeczy był niemożliwy. Na miejsce przyjechały dwie karetki – do jednej karetki, na noszach wyniesiony został ojciec powoda. Policja zabrała powoda do drugiej karetki; powód stawiał opór; szarpał się, był nerwowy, krzyczał, był agresywny, uniemożliwiał funkcjonariuszom wykonywanie czynności. Decyzją służb medycznych powód został odwieziony do szpitala psychiatrycznego na obserwację. Mieszkanie powoda zostało zamknięte i zabezpieczone przez odpowiednie służby. Z tych zdarzeń powstał reportaż pt. „(...)", zrealizowany w oddziale terenowym TVP L.. Redakcja programu nie miała wątpliwości, że reportaż ten należy wyemitować, gdyż poruszał ważny problem społeczny, a interwencja dziennikarzy przyczyniła się do ratowania zdrowia człowieka. Reportaż ten został wyemitowany na antenie regionalnej w dniu 23.XI.2011 r. w programie pt.: „(...)” (w tym przedmiocie toczyło się odrębne postępowanie przed Sądem w Lublinie). Ponieważ (...) Redakcja oceniła program jako istotny i wartościowy, zgłosiła go do emisji na antenie ogólnopolskiej, a pozwana (...) SA uznała, że materiał jest wartościowy i przyjęła go
--- STRONA 3 ---
do emisji. Przed publikacją nie wpłynęła do redakcji żadna prośba powoda o to, żeby nie emitować materiału, bądź by nie pokazywać jego wizerunku. Reportaż został wyemitowany w cyklicznym programie Magazyn (...) na antenie o zasięgu ogólnopolskim dnia 29.XI.2011roku o godz. 21.48 i powtórzony w godzinach nocnych (o godz.: 03.33). Sporny materiał został również opublikowany na stronie internetowej programu Magazyn (...). Pozwana (...) SA nie nadawała uprawnień do emisji innym antenom i stacjom telewizyjnym spornego materiału. Do tej pory przedmiotowy reportaż jest pokazywany na zajęciach z młodymi dziennikarzami jako przykład rzetelnej pracy dziennikarskiej. Powód był świadomy, że jest nagrywany, nie dawał żadnych znaków, żeby nie filmować. Jeśli chodzi o treść wyemitowanego przez pozwaną materiału telewizyjnego, to przedstawia się ona następująco: Na początku pokazane jest, jak wygląda piwnica w przedmiotowym bloku, gdzie zalegają sterty śmieci. Z wypowiedzi jednego z mieszkańców (R. R. (3)) wynika, że śmieci te gromadzi powód. Kilka ujęć kamery pokazuje również zaśmiecone podwórze; widać też, że od zewnętrznej strony do okna mieszkania powoda przytwierdzone są foliowe worki (reklamówki). Z wypowiedzi mieszkańców wynika, że okno zastępowało powodowi lodówkę. Kiedy autorka podchodzi do drzwi mieszkania powoda (czas nagrania: 2:24), tabliczka – wizytówka na drzwiach jest zamazana; widoczny jest jedynie napis „adwokat”. Autorka zagaduje powoda na klatce schodowej, a ten wyraża zgodę na nagrywanie (czas nagrania 3:12). Powód wyraźnie był świadomy, że jest nagrywany: wypowiadał się wprost do kamery, na prośbę operatora ustawiał się tak, by był dobrze oświetlony; nie dawał żadnych znaków, żeby go nie filmować. A. M. zadaje powodowi pytania o jego ojca (czas nagrania 4:38-530); powód mówi raz, że ojciec jest w szpitalu, raz, że jest u rodziny. Ponieważ powód odmawia pokazania mieszkania, a mieszkańcy sygnalizują reporterce, że nie widzieli A. C. od dłuższego czasu, A. M. telefonicznie wzywa Policję. Policjant próbuje otworzyć drzwi, jednak z uwagi na stertę śmieci okazuje się to niemożliwe (czas nagrania: 6:01). Z ust Policjanta na pytanie dziennikarki: „Co tam jest Panowie?”, pada odpowiedź – „Śmieci po sam sufit” (czas nagrania: 6:13). Podczas interwencji okazuje się, że ojciec powoda jest w mieszkaniu i „leży w śmieciach”. W związku z tym zostaje wezwane pogotowie. (...) medyczne wzywają następnie Straż Pożarną, celem wyważenia drzwi, gdyż ojciec powoda wymagał transportu na noszach, co nie było możliwe (z powodu zalegających rzeczy, drzwi do mieszkania nie otwierały się – możliwe było jedynie ich uchylenie - 8-9 min nagrania). Ojciec powoda zostaje odtransportowany do szpitala karetką. Autorka dociekając co się stało z powodem, otrzymała odpowiedź, że przebywa w drugim ambulansie. Ratownik medyczny wypowiada się, że zostanie on przewieziony do szpitala w A., żeby psychiatra orzekł o jego stanie zdrowia psychicznego (czas nagrania: 10:00). Powód stawia opór, szarpie się, nie chce wsiąść do ambulansu. Ostatecznie jest tam umieszczony przez dwóch Policjantów. Kolejne ujęcia kamery (czas nagrania 10:25) ukazują stan mieszkania. Część śmieci musiała zostać z mieszkania usunięta, żeby była możliwość wyniesienia ojca powoda na noszach. Następnie rzeczy z powrotem zostały włożone z klatki schodowej (korytarza) do mieszkania (czas nagrania: 12:17). Drzwi do lokalu powoda zostały z powrotem wstawione i zaplombowane. Po emisji reportażu, w studiu nagraniowym, A. M. informuje o tym, że powód oraz jego ojciec nadal przebywają w szpitalach, a z jej informacji wynika, że powód jest właścicielem również drugiego mieszkania, które jest w podobnym stanie. W spornym materiale widać, że powód jest proszony przez dziennikarkę, występującą wraz ekipą filmową, o udzielenie odpowiedzi na pytania dotyczące śmieci w mieszkaniu oraz o ojca powoda, a powód udziela tych odpowiedzi przed kamerą; powód pozuje i ustawia się do kamery; wykonuje polecenia ekipy telewizyjnej. Powód żadnym gestem nie sprzeciwiał się nagrywaniu jego twarzy, nie protestował, chętnie i swobodnie wypowiadał się do kamery. Reportaż był nagrywany przez około 2 godziny.
--- STRONA 4 ---
W reportażu nie pada nazwisko powoda. W reportażu nie zostały ujawnione dane osobowe powoda ani jego ojca. Wizerunek ojca powoda był rozmazany, tabliczka na drzwiach mieszkania – odwrócona „do góry nogami” i nieczytelna. Źródłem informacji dla autorki reportażu byli: administracja budynku, służby porządkowe, sąsiedzi i sam powód. Na skutek publikacji spornego materiału, po opuszczeniu szpitala psychiatrycznego powód był rozpoznawany i wytykany palcami. Szukając pracy spotykał się z negatywnymi reakcjami pracodawców. Ludzie postrzegali go i określali jako „super zbieracza", pytali „jak tam w A.?" (wiedząc, że to zakład psychiatryczny), poniżali go. W konsekwencji powód nie mógł znaleźć żadnej pracy; odwróciła się też od niego najbliższa rodzina (dwóch braci). Ojciec powoda, po wyjściu ze szpitala, został umieszczony w Domu Pomocy Społecznej, a powód został pozbawiony kontaktu z nim. Brat powoda zastrzegł, iż powód nie ma wstępu do tej placówki. Powód kilkukrotnie nie został wpuszczony do domu opieki; nie wpuszczono powoda nawet w Wigilię, by mógł się połamać z ojcem opłatkiem. Powód czuł, że to przez wyemitowany w telewizji reportaż postrzegano go jako osobę chorą psychicznie. Nie chciał przyjmować pomocy, przesypiał większą część doby, załamał się. Gdy powód szedł ulicą – był rozpoznawany przez przechodniów. Zdarzało się, że ktoś za nim splunął na ulicy. W środowisku powoda nazywano go wariatem z A.. Po jakimś czasie powód zaczął korzystać z pomocy społecznej - jego dochód nie przekraczał 550 zł miesięcznie, a Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w L. przyznał mu nieodpłatne świadczenie w formie specjalistycznych usług opiekuńczych dla osób z zaburzeniami psychicznymi. Obecnie powód zamieszkuje w schronisku dla osób bezdomnych. Ostatecznie Sąd Okręgowy w Lublinie w sprawie III Ca 195/12 postanowieniem z dnia 14 grudnia 2012r. uznał, że przyjęcie powoda do Szpitala Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w L., ul. (...) w dniu 21 listopada 2011r. było niezasadne. Powód przebywał tam 93 dni. Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił na podstawie dołączonych do akt sprawy dokumentów i zeznań świadków/ vide: pozew, k. 3-6, odpowiedź na pozew, k. 30-36, uchwała nr (...) Rady Nadzorczej Spółki Telewizja (...) Spółka Akcyjna z dnia 24 marca 2014r w sprawie przyjęcia jednolitego (...) S.A., k.52-79, pismo dot. dat emisji reportażu, k. 81, postanowienie Sądu Okręgowego w Lublinie, III Ca 195/12 z dnia 14 grudnia 2012r., k. 134, zeznania świadka A. J., protokół rozprawy z dnia 14 marca 2016r., k.234-236, zeznania powoda, zeznania świadków D. K., A. K., Z. D., L. J., P. D., K. W., A. R., T. S., A. D., protokół rozprawy z dnia 21 marca 2016r., k.191-201, zeznania świadka A. G., protokół rozprawy z dnia 5 maja 2016r., k. 269-270, oględziny programu nagranego na nośniku DVD, k.80, zeznania powoda, protokół rozprawy z dnia 23 listopada 2016r., k.286-289. Stan faktyczny nie był sporny w ustalonym zakresie – z wyjątkiem tego, czy widz miał możliwość poznania danych osobowych ojca powoda z wizytówki na drzwiach mieszkania – a w konsekwencji i nazwiska powoda. Sąd ustalił, że w reportażu nie pokazano imienia ani nazwiska ojca powoda. Sąd nie dał wiary zeznaniom świadków i powoda w zakresie w jakim twierdzili, że tabliczka na drzwiach mieszkania powoda była czytelna. W wyemitowanym materiale, odtworzonym na rozprawie, wyraźnie widać, ze ujęcie to zostało poddane stosownej obróbce – tak, by odczytanie danych (poza słowem „adwokat”) nie było możliwe. Sąd nie dał też wiary tym zeznaniom, które sprowadzały się do tezy, że powód nie wyrażał zgody na nagrywanie, gdyż byłoby to sprzeczne z zasadami logiki i doświadczenia życiowego. Powód odpowiadał na pytania dziennikarki, pozował do kamery. Zachowanie powoda jednoznacznie świadczyło o tym, że miał on świadomość rejestrowania zdarzeń przez ekipę telewizyjną, a nagrywania w żaden sposób nie oprotestował. Sąd zważył, co następuje: Odpowiedzialność cywilna pozwanej Telewizji (...) S.A. w W. za ewentualne naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem przedmiotowej audycji - wynika wprost z treści art. 38 Ustawy Prawo prasowe z dnia 26 stycznia 1984 r. (Dz. U. z dnia 7 lutego 1984 r.). Zgodnie z tym przepisem, odpowiedzialność cywilną za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego
--- STRONA 5 ---
ponoszą: autor, redaktor i wydawca, a ich odpowiedzialność, ale tylko majątkowa, jest solidarna. Oznaczało to, że powód mógł żądać zadośćuczynienia m.in. od pozwanej, a wybór co do tego, przeciwko komu powództwo zostanie skierowane, należał do powoda. Zgodnie z treścią art. 23 k.c. dobra osobiste człowieka, w szczególności cześć i wizerunek, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Stosownie do art. 24 § 1 k.c. ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Zasady te określa przepis art. 448 k.c., zgodnie z którym w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia. Jak słusznie wskazywał Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w wyroku z dnia 24 lipca 2008 roku (I ACa 1150/06, OSAW 2008/4/110) w przypadku naruszenia dóbr osobistych bezprawnym działaniem sprawcy pokrzywdzonemu przede wszystkim przysługują środki o charakterze niemajątkowym przewidziane w art. 24 k.c., a w przypadku gdy działanie naruszyciela jest zawinione – także środki o charakterze majątkowym, o których stanowi art. 448 k.c. Obydwa te roszczenia mają charakter samodzielny i pokrzywdzonemu przysługuje prawo ich wyboru, zaś sądowi pozostawiona jest ocena celowości przyznania ochrony w żądanej formie, jego adekwatności do rodzaju naruszonego dobra, a przede wszystkim rozmiaru doznanej krzywdy. Należy zaznaczyć, że przy żądaniu przyznania odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonego podstawowym kryterium oceny Sądu winien być rozmiar ujemnych następstw w sferze psychicznej pokrzywdzonego, bowiem celem przyznania ochrony w formie majątkowej jest zrekompensowanie i złagodzenie doznanej krzywdy moralnej. Z tych też względów Sąd jest zobowiązany ustalić zakres cierpień pokrzywdzonego, a przy ocenie tej przesłanki nie może abstrahować od wszystkich okoliczności towarzyszących powstaniu krzywdy. Biorąc pod uwagę brzmienie powyższych przepisów prawnych w pierwszej kolejności należało zatem ustalić, czy w niniejszym stanie faktycznym doszło do naruszenia dóbr osobistych, a jeśli tak to jakie dobra osobiste powoda zostały naruszone przez pozwaną oraz czy działanie pozwanej było bezprawne. Dowód, że dobro osobiste zostało zagrożone lub naruszone, ciąży na osobie, która poszukuje ochrony prawnej z art. 24 k.c. Natomiast na tym, kto podjął działanie zagrażające dobru osobistemu lub naruszające to dobro, spoczywa ciężar dowodu, że nie było to działanie bezprawne (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 czerwca 2004 roku, V CK 609/03, Lex nr 109404). Dodać należy, że dla uwzględnienia roszczenia z art. 448 k.c. konieczne jest także ustalenie działania zawinionego, chociażby winy nieumyślnej w najlżejszej postaci. Katalog dóbr osobistych zawarty w art. 23 k.c. ma charakter otwarty i nie ma jednego, ogólnego dobra osobistego, podlegającego ochronie prawnej. Pozwala to zatem przyjąć, iż dobrem osobistym są pewne wartości niematerialne łączące się ściśle z jednostką ludzką. W doktrynie i orzecznictwie za ugruntowane należy uznać stanowisko, że przy ocenie zaistnienia naruszenia dobra osobistego należy posługiwać się kryteriami o charakterze obiektywnym, nie zaś kierować się jedynie subiektywnymi odczuciami osoby występującej o przyznanie ochrony. Przykładowo Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 26 października 2001 roku (V CKN 195/01, Lex nr 53107) stwierdził, że ocena, czy cześć człowieka została zagrożona bądź naruszona, musi być dokonana przy stosowaniu kryteriów obiektywnych. Istotne jest bowiem nie subiektywne odczucie osoby żądającej ochrony prawnej, ale obiektywna reakcja opinii publicznej. Mając to wszystko na uwadze należało zatem w przedmiotowej sprawie odpowiedzieć na pytanie, czy ukazanie wizerunku powoda mogło w obiektywny sposób spowodować naruszenie jego dóbr osobistych w postaci naruszenia prawa do wizerunku. W ocenie Sądu nie ulega wątpliwości, iż powód w sposób oczywisty i wyraźny swoim zachowaniem wyraził zgodę na filmowanie go. Podkreślić należy, iż zgody na publikację wizerunku nie domniemywa się, jednak art. 81 ust. 1 Prawa autorskiego nie wymaga także, aby zgoda ta wyrażona w jakiejś konkretnej formie, w szczególności pisemnej – wystarczy, by była to zgoda wyraźna. Jej udzielenie może nastąpić w każdej formie, a ustalenie faktu wyrażenia zgody na publikację wizerunku może nastąpić przy użyciu wszelkich środków dowodowych (wyrok Sądu Apelacyjnego z dnia 17 lipca 2009r. , sygn. VI ACa 5/09). Z omówionych powyżej dowodów: zeznań świadków – całej ekipy filmowej, a przede wszystkim z nagrania materiału, załączonego w poczet materiału dowodowego sprawy, wprost wynika zachowanie powoda. Powód, stosując się do poleceń ekipy telewizyjnej, miał świadomość, iż jest nagrywany
--- STRONA 6 ---
oraz że będzie to wykorzystane w reportażu. Nie sposób nie przyznać racji pozwanej, że w sytuacji, kiedy kamera ustawiona jest w odległości 2-3 metrów od powoda i nakierowana prosto na niego, a w dodatku nad powodem dźwiękowiec trzyma na tyczce mikrofon, powód chętnie odpowiadał na pytania i rozmawiał z A. M. przed kamerą - powód musiał wiedzieć, że jest filmowany, i wyraźnie godził się na to. Gdyby powód zakomunikował, iż nie życzy sobie, aby go filmowano, wówczas pozwana byłaby zobowiązana do anonimizacji jego wizerunku. Żądania takiego powód nie zgłosił. Usunięcie wizerunku powoda nie zmieniłoby też charakteru reportażu, nie straciłby on swych walorów ani wymowy (por.: Sąd Apelacyjny w wyroku z dnia 10.02.2005r. , sygn. I ACa 509/04). W tym stanie rzeczy stwierdzić należy, że ukazanie wizerunku powoda nie było bezprawne. Dodatkowo wskazać w tym miejscu należy, że nazwisko powoda nie pada w wyemitowanym materiale telewizyjnym, w związku z czym nie można stąd wywodzić żadnych roszczeń (powód zarzucał, że użyto jego nazwiska bez jego zgody). Aktualne w tym aspekcie pozostają powyższe rozważania, co do czytelności tabliczki identyfikacyjnej (wizytówki) na drzwiach mieszkania powoda, która została zamazana (była nieczytelna). W ocenie Sądu, powód jednak wykazał, że ukazanie w reportażu postaci powoda w sposób umożliwiający jego identyfikację, wywołało negatywne dla niego skutki. Jak ustalono, powód był w lokalnej społeczności rozpoznawany i negatywnie kojarzony z programem. Z tego względu powód słusznie wywodził, że naruszono jego cześć, godność, dobre imię. Cześć człowieka obejmuje dwa aspekty: dobre imię (cześć zewnętrzna) i godność (cześć wewnętrzna). Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka (art. 30 Konstytucji RP). Konkretyzuje się w poczuciu własnej wartości człowieka i oczekiwaniu szacunku ze strony innych ludzi. Naruszenie godności (zniewaga) polega z reguły na ubliżeniu komuś lub obraźliwym zachowaniu wobec niego. Naruszenie dobrego imienia (zniesławienie) polega na pomówieniu o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć tę osobę w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Może tu chodzić zarówno o rozpowszechnianie wiadomości określonej treści, która stanowi zarzut pod adresem jednostki, jak i wyrażanie ujemnej oceny jej zachowaniu (Komentarz do art. 23 Kodeksu Cywilnego, Paweł Księżak, Komentarz LEX 2009). Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z 29 października 1971 roku (II CR 455/71, LEX nr 7004) „cześć, dobre imię, dobra sława człowieka są pojęciami obejmującymi wszystkie dziedziny jego życia osobistego, zawodowego i społecznego. Naruszenie czci może więc nastąpić zarówno przez pomówienie o ujemne postępowanie w życiu osobistym i rodzinnym, jak i przez zarzucenie niewłaściwego postępowania w życiu zawodowym, naruszające imię danej osoby i mogące narazić ją na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu lub innej działalności”. Powód został w materiale przedstawiony w złym świetle, stał się negatywnym bohaterem tego reportażu. Ukazano go jako zbieracza śmieci, zagrażającego bezpieczeństwu i porządkowi domowemu sąsiadów; jako postać nieumiejącą współżyć z sąsiadami, odporną na ich prośby i perswazje. Przede wszystkim zaś – wywołano wrażenie, czytelne dla każdego widza, że powód zaniedbał ojca, a nawet naraził jego zdrowie – także usiłując nie dopuścić do dotarcia do niego i przewiezienia go do szpitala. Takie zachowanie jest poczytywane powszechnie za ciężkie naruszenie zasad współżycia społecznego, i niewątpliwie ukazało to powoda jako postać negatywną, nie zasługującą na szacunek. W ten sposób naruszono jego godność i dobre imię. To naruszenie dóbr osobistych powoda nie było nikłe i miało dlań poważne konsekwencje: powód stał się rozpoznawalny i postrzegany przez społeczeństwo jako zbieracz śmieci, wariat (naruszenie dobrego imienia), na skutek emisji programu powód załamał się, czuł się poniżony, zaszczuty (naruszenie godności). W konsekwencji powód stracił kontakt z rodziną; musiał zamieszkać w noclegowni. Nie mógł też znaleźć pracy, bo pracodawcy rozpoznawali go z programu telewizyjnego. Wszystkie te czynniki miały negatywny wpływ na życie powoda i wywołały jego krzywdę. W tym stanie rzeczy należało więc zbadać, czy naruszenie tych dóbr osobistych powoda: jego godności i dobrego imienia - było bezprawne. Przytoczony już powyżej przepis art. 24 k.c. wprowadza domniemanie bezprawności naruszenia dóbr osobistych, więc to na pozwanej ciążył obowiązek wykazania, że dokonane naruszenie nie było bezprawne. Bezprawnym zaś jest każde działanie naruszające dobro osobiste, jeżeli nie zachodzi żadna ze szczególnych okoliczności usprawiedliwiających takie działanie. To strona pozwana powinna wykazać, że jej działanie, naruszające w sposób obiektywny godność powoda, nie nosi znamion bezprawności - ponieważ mieści się
--- STRONA 7 ---
w ramach porządku prawnego, stanowi wykonanie przysługującego mu prawa podmiotowego, nastąpiło za zgodą poszkodowanego albo wreszcie zostało podjęte w celu ochrony interesu społecznego. Na stronie pozwanej ciążył zatem obowiązek wykazania, że dokonane naruszenie nie było bezprawne i wykazania okoliczności, które w świetle prawa uzasadniały ingerencję w sferę dóbr osobistych powoda (art. 24 § 1 k.c.). Pozwana w celu obalenia domniemania z art. 24 § 1 k.c. powołała się na takie okoliczności, jak: zachowanie przez A. M. jako dziennikarza rzetelności i staranności przy gromadzeniu i wykorzystaniu materiału zawartego w publikacji, a ponadto działanie w obronie społecznie uzasadnionego interesu. Punkt wyjścia rozważań winna stanowić konstatacja o obowiązku mediów przekazywania opinii publicznej informacji o istotnych społecznie zjawiskach, w tym realizacji prawa do krytyki negatywnych zjawisk życia społecznego. Uniknięcie przez dziennikarzy przedstawiania rzeczywistości w sposób nieprawdziwy, jak też zminimalizowanie zagrożenia dóbr osobistych osób, których sylwetki przedstawione są w publikacji, gwarantuje jedynie zachowanie wymogów zawartych w art. 12 ust. 1 ustawy Prawo prasowe. Według tej normy dziennikarz jest obowiązany m.in. zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło. W przedmiotowej sprawie staranność i rzetelność zostały dochowane – w sposób wręcz modelowy. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że materiał filmowy miał charakter relacyjny, tj. opisywał (ukazywał) rzeczywistość i problemy mieszkańców budynku, w którym usytuowane jest mieszkanie powoda; innymi słowy: wyemitowany materiał opierał się i ukazywał prawdziwe informacje. Sam powód został zaproszony przez pozwaną do rozmowy i to zaproszenie przyjął. Z perspektywy art. 12 ustawy Prawo prasowe, przypisaniu bezprawności w działaniu pozwanej sprzeciwia się również interwencyjny i publicystyczny charakter jej audycji. Sąd przychylił się również do argumentacji strony pozwanej i uznał, że niewątpliwie działała ona w imię społecznie uzasadnionego interesu emitując przedmiotowy odcinek (...). Program ten miał ukazywać problem mieszkańców spowodowany gromadzeniem przez powoda śmieci na terenie budynku wielomieszkaniowego, oraz brakiem reakcji właściwych służb i instytucji. Dzięki trzeźwej ocenie sytuacji przez dziennikarkę i wezwaniu przez nią Policji, doszło do interwencji służb i odkrycia, że w mieszkaniu znajduje się wymagający hospitalizacji ojciec powoda. W tym stanie rzeczy nie budzi wątpliwości Sądu, że gdyby nie interwencja mediów (w odpowiedzi na prośbę mieszkańców), mogłoby dojść do tragedii z uwagi na zagrożenie zdrowia ojca powoda, jak również zastany stan mieszkania (żeby się do niego dostać potrzebna była interwencja Policji i Straży Pożarnej; ojciec powoda nie mógł sam wyjść z mieszkania, trzeba było go transportować na noszach). Program ukazywał bezradność mieszkańców względem zachowania powoda, a także względem służb, które odmawiały im pomocy - niewątpliwie zatem dotyczył ważkiego problemu społecznego. Ostatecznie ukazywał również, do czego może doprowadzić zaniedbanie służb, bo interwencji odmawiały wcześniej Sanepid, Powiatowy Inspektor Sanitarny, Straż Miejska. W ocenie Sądu, materiał miał również walor edukacyjny, gdyż nakłaniał przeciętnego odbiorcę do refleksji nad granicami prawa własności i możliwości ingerencji w to prawo w sytuacji, gdy jest wykonywane w sposób szkodzący innym osobom. Podsumowując – Sąd stanął na stanowisku, że materiał wyemitowany na antenie pozwanej dotyczył ważnego wątku społecznego, miał charakter relacyjny (opisujący, a nie oceniający stan rzeczy), został przygotowany z zachowaniem zasad rzetelności dziennikarskiej w najwyższym stopniu (umożliwiono powodowi wypowiedź, z czego powód skorzystał, zanonimizowano tabliczkę na drzwiach mieszkania powoda, przedstawiono stanowiska wszystkich stron konfliktu, spowodowano i zarejestrowano interwencję służb), a w treści materiału zawarto prawdziwe informacje. Co również istotne, materiał był odpowiedzią na prośby o pomoc lokalnej społeczności; nie był nastawiony na zysk w tym sensie, że nie szukano na siłę „sensacji”, ale starano się przynieść pomoc – w sposób właściwy dla profesji dziennikarskiej. Materiał ten ocenić należy jako w pełni realizujący misję dziennikarstwa społecznego i interwencyjnego. Wobec wszystkiego, co powyżej, Sąd stwierdził, że działanie pozwanej spółki nie było bezprawne. Powód formułował również tezę, że to na skutek działania pozwanej został niesłusznie osadzony w zakładzie psychiatrycznym; wcześniej zaś był nieprawidłowo potraktowany przez Policję, która szarpała go i na siłę umieściła w ambulansie. Sąd nie podzielił
--- STRONA 8 ---
tego stanowiska. Przeciwnie - pomiędzy działaniem pozwanej (dziennikarka rejestrowała wydarzenia, ale też kreowała bieg zdarzeń, np. dzwoniąc na Policję), a bezzasadnym umieszczeniem powoda w zakładzie i przetrzymywaniem go tam - nie zachodzi normalny związek przyczynowo - skutkowy. To w gestii odpowiednich służb leżała decyzja, jakie dalsze kroki względem powoda mają być podjęte. Służba medyczna zdecydowała o zabraniu powoda na obserwację, a ekipa telewizyjna nie miała na tę decyzję żadnego wpływu. Traktowanie powoda przez personel w trakcie jego pobytu w zakładzie psychiatrycznym, sporządzenie opinii psychiatrycznej bez zbadania powoda przez lekarza psychiatrę, przedłużenie pobytu powoda do niemal 3 miesięcy – te działania pozostają bez znaczenia prawnego dla rozstrzygnięcia sprawy. Pozwana nie może bowiem odpowiadać za działania personelu szpitala psychiatrycznego oraz za wydane w sprawie powoda opinie psychiatryczne. Pozwana nie może również ponosić odpowiedzialności za to, w jaki sposób powód został potraktowany przez Policję – nie oceniał więc Sąd, czy Policja użyła względem powoda środków przymusu bezpośredniego, ani czy potraktowanie powoda w postaci przymuszenia go do zajęcia miejsca w ambulansie było działaniem prawidłowym. Okoliczności te nie miały bowiem znaczenia dla rozstrzygnięcia w niniejszej sprawie, gdyż nie miały żadnego związku z zachowaniem ekipy telewizyjnej, za działanie której odpowiedzialność ponosi pozwana. W związku z powyższym Sąd nie oceniał, czy prawdziwe były twierdzenia powoda w powyższym zakresie, choć oczywiście pewne fakty nie budzą wątpliwości Sądu, jakby chociaż to, że został on umieszczony w zakładzie psychiatrycznym bezzasadnie. Powód okoliczności te może podnosić w innym postępowaniu, skierowanym przeciwko osobom lub podmiotom, które według powoda dopuściły się bezprawnego względem jego osoby zachowania, a nie przeciwko pozwanej w niniejszej sprawie. Dlatego też – w świetle powyższych rozważań - Sąd oddalił powództwo w całości i orzekł jak w punkcie I sentencji wyroku. W niniejszej sprawie za przegraną stronę procesu uznany musi zostać powód, jednak Sąd odstąpił od obciążania go kosztami procesu, a nieuiszczone koszty sądowe przejął na rachunek Skarbu Państwa po myśli art. 102 k.p.c. Przepis ten urzeczywistnia zasadę słuszności i nie precyzując wypadków szczególnie uzasadnionych, pozostawia Sądowi ocenę, czy w konkretnej sprawie takowe zachodzą. Zdaniem Sądu, w okolicznościach niniejszej sprawy, obciążenie powoda kosztami procesu, to jest wynagrodzeniem pełnomocnika drugiej strony, byłoby rażąco niezgodne z zasadami słuszności, ze względu na skrajnie trudną sytuację finansową powoda, przedmiot roszczenia i subiektywne przekonanie powoda o słuszności roszczenia. Biorąc powyższe pod uwagę, Sąd orzekł jak w punkcie II sentencji wyroku.
Słowa kluczowe
#orzeczenie#Postanowienie#Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w wyroku z dnia 24 lipca 2008 roku (I ACa 1150/06#III C 1325/14 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 19 grudnia 2016 r. Sąd Okręgowy w Warsza#art. 38 Ustawy#art. 23 k.c.#art. 24 § 1 k.c.#art. 448 k.c.#art. 24 k.c.#art. 81 ust. 1 Prawa#art. 30 Konstytucji#art. 23 Kodeksu#art. 12 ust. 1 ustawy#art. 12 ustawy#art. 102 k.p.c.