Treść orzeczenia
--- STRONA 1 ---
F. c ‘Ti f_¢<:_|w» J 1 .' 1', 1. if f 1 Sygn.akt IIC 1284/11 v {av 1. __" ,=§~\\_:§“ff ‘‘=2’;.1~» ‘ (Q"aéfiar *_1; '»<~.'_(::'..‘,";,~ =1’1» h /'6 '=J.~:..‘;=‘=' Q. "'*"r=1*'"’*1i , ._..~.; 4''*~. :1__ ".f_$.§. \/VYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ P Sqd Okrggowy w Lodzi, II Wydzia% Cywilny w sidadzie nastgpujqcymz Przewodniczqcy Sedzia S.O. E.SteckiewiczOchocka Protokolant K. Loska po rozpoznaniu w dniu 15 marca 2012r. w Lodzi na rozprawie _ spravvy z powédztwa A _ K przeciwko M ‘ R o ochronq débr osobistycfi i 1z‘a1p#‘atQ oddala powédztwo. Dnia 29 marca 2012r
--- STRONA 2 ---
I . 1 Sygn. akt II C 1284/11 UZASADNIENIE W pozwie z dnia 2 wrzeénia 2011r. powéd skierowanym przeciwko Mi R A K domagal siq usuniqcia skutkéw naruszenia czci poprzez zamieszczenie na iamach na 3 stronie w tabeli 0 rozmiarach 10x10cm przeproszenia o treéci: ,,Przepraszam Hana A ' M ' K za sfonnulowanq wobec niego sugestiq, ze byl tajnym wspélpracownikiem pcerelowskich sluzb specjalnych. W istocie, pan A i M_ K by} przez Sluzbq Bezpieczefistwa inwigilowany.” Powéd domagai siq takze zasqdzenia zadoééuczynienia na cel spoleczny w kwocie 30.000zl0tych oraz zwrotu kosztéw procesu. W odpowiedzi na pozcw pozwany wniésl 0 oddalenie powédztwa. Sqd Okrggowy ustalil co nastgpuje: Strony sq pracownikami naukowymi Uniwersytetu . . Powéd jest dr.hab., kierovmikiem katedry na Wydziale FilozoficznoHistorycznym, zasi pozwany dr.hab., pracownikiem katedry i tego wydziaiu. Powéd znalazl siq na liécie Wildsteina i po przeprowadzeniu czynnoéci przed IPN uzyskal status pokrzywdzonego. Okolicznoéé ta byla znana czionkom RW bowiem powéd na posiedzeniach Rady Wydzialu szczegéiowo omawial swojq sytuacj»:5, postulowal konieczno§é zmian w ustawie lustracyjnej. /okolicznoéci bezspome, protokéi k.2122, k.23,zaéwiadczenie k.20/ Na posiedzeniu Rady Wydziaiu W dniu 16 czerwca 2011 r. Dziekan prof. dr hab. Z. A przedstawil wniosek dotyczqcy powolania komisji do przeprowadzenia postqpowania w sprawie nadania tytuhz naukowego profesora drowi hab. M: Y R ' ', prof. nadzw. U Pan Dziekan oméwil caloksztalt pracy naukowej, dydaktycznej i organizacyjnej Pana Profesora. ‘ Po przedstawieniu sylwetki pozwanego, a przed zarzqdzeniem dyskusji i giosowania nad zlo2onym wnioskiem, M: R opusicii salq, co jest Ob0WiE1._ZlljQ_Cy1‘I1 zwyczajem. Nastqpriie Dziekan otworzyl dyskusjq nad przedstawionym wnioskiem. Glos w dyskusji zabral dr hab. A M. K ' , prof. nadzw. U , zgiaszajqc wniosek formalny dotyczqcy zmiany tego punktu porzqdku obrad i powolania komisji w cehrustalenia, czy nadajapa ton calcj pracy dr hab. M. R 1 , zatytulowanej ,,Dialektyka Hegla”, warstwa retoryczna, pozwala tq publikacjq uznaé za dokonanie naukowc upowazniajqce Radq Wyclzialu do wszczqcie postqpowania w sprawie nadaniatytuhx naukowego profesora. W opinii Pana ProfesoraA. M. Ki , ksiqzka ta w swojej podstawowej wersji jest szyderstwem zaréwno 2 koncepcji Hegla, jak tei poglqdéw odmicimych od w nicj zaprezentowanych +— przedstawiaj qcych niemieckicgo filozofa jako ,,patr0na filozoficznych graf0manc'>w”.”Zdaniem Profesora A. M. K publikacji Pana Profesora M. R nic mozna postrzegaé jedynie w kategoriach monografii, stanowiqcych podstawq do zgloszenia wspominanego powyzej wniosku.
--- STRONA 3 ---
2 Wobec uwag i postulatow zgloszonych przez Profcsora A. M. K Z Dziekan prof. dr hab. Z. A zaproponowai, aby zrezygnowaé z realizacji tego punktu porzqdku dziennego do czasu rozstrzygniqcia wqtpliwoéci zwiqzanych z fonnalnq occnq ksiqiki Profcsora M. R ' i powierzyé to zadanie komisji, ktora na posiedzeniu Rady Wydzialu przedstawi wlasne na ten temat opinie. W dalszej kolejnosci gios zabral dr hab. A I prof. nadzw. U . Popierajqc propozycjq powolania komisji, Pan Profesor stwierdzil, Ze krytyka filozofii Hegla zawzuta w ksiagce Profesora M. R i jest merytorycznie zasadna, natomiast dosadnosé zawartych W nicj sformulowafi stanowié moie przedmiot dyskusji. W dalszej czqsci obrad, glos w dyskusji zabral réwniei prof. dr hab. M S" ' Przychylajqc siq do wniosku w sprawie powolania komisji, Pan Profesor podkreslil, iz powinna siq ona skladaé z przedstawicieli srodowiska filozofow, kompctentnych w zakresie problematyki stanowiqcej przedmiot naukowych rozwazafi podjqtych w publikacji Pana Profcsora M. R Podobny poglqd wyrazila prof. dr hab. B T . Pani Profesor zglosila postulat, aby zadanic powolania komisji powierzyé Kolegium Dziekafiskiemu. Ostatecznie przeglosowano zdjegcie 2 porza_dku obrad punktu dotyczapego powolania Komisji do przcprowadzenia postqpowania w sprawie nadania tytuhl naukowcgo dr. hab. M R i powolania w jcj micj sce komisji ktora miala sic; zaj qé warstwq retorycznq publikacji pozwanego./protokol posiedzenia RW k.42,zezniania pozwanego k.56 57/ Obecni na posiedzeniu, nie zznali publikacji pozwanego. Przystqpuj do do glosowania oparli siq na twierdzeniach powoda. Powod zaznaczyl, Ze nie bqdzie sic; ustosunkowywal do warstwy merytorycznej publikacji. Natomiast zwraca uwagq na kwestie wydiwiqku _ etycznego ksiqzki. Wskazal, 2e w ksiagce sq zaatakowane osoby bqdqce pracownikami i naukowymi wydzialu, dodatkowo Ze pozwany lekcewazqco wyraza siq 0 Heglu. Wskazal, 2e forma dyskusji prowadzona przez pozwanego, jest ponizej poziomu akademickiego. Wskazal, Ze pozwany W publikacji napisal, Ze Zeby zrozumieé logikq Hegla, trzeba odniesé sit; do logiki koziolka matolka. Profesor K A ' na Rado Wydzialu przyszedi z ksiagkq, dla uzasadnicnia swoich wypowiedzi czytal fragmenty. Przed powoianiem nadzwyczajnej komisji nie zaproszono pozwanego, Zeby odniési siq do zarzutéw. Pozwany zostal zaproszony na salq, kiedy przystqpiono dorozpatrywania kolejnych punktow obrad. Oficj alnie po wej sciu na sale; pozwany nie zostal poinformowany o wyniku giosowania, ktore miaio nastqpié W chwili gdy opusziczai saiq ./zeznania éwiadka A.P ' 14.37370, zeznania sw. M.G k.3'7o 38, zeznania sw. P.P_ .k.38, zezznania éw. M. S‘ _ k.3939o/ V Na informacj Q, Ze zostaia wydana ksiagka pozwanego, powéd irafil przypadkowo, bqdqc w ksiqgarni w We ' W srodowisku byly znane swary pozwanego z Heglem. Powod nabyl ksiqzkq i zapoznal siq z niq. Otrzymal informacjq; cmailowq o posiedzeniu Rady Wydziaiu, ktérego jednym z punktéw rnialo byé powolanie komisji w sprawie wszczqcia przewodu profesorskiego i nadania tytulu profesora pozwanemu. Nie byio wskazane, jaki materiai publikacyjny mial byé przcdmiotem oceny. Jezeli zostaje powoiana komisja, przyglqda siq publikacj om, przedstawia wnioski. Gdyby nie wystqpie11ie.powoda, przeprowadzonoby glosowanic nad powolaniem komisji. Intencjqpowoda bylo przedstawienic szczegolnych okolicznoéci dotyczqcych publikacji, obecnosci W tekscie wypowiedzi kpiqcych, szyderczych, szydzqcych, obrazajqcych konkrctne osoby np. pani prof. B T‘ J _. Powod uczynil to, by prezydent RP nie byi wprowadzony W biqd przez Radq Wydzialu, a przynajmniej by rada musiala wziqé
--- STRONA 4 ---
4 3 éwiadomie na siebie odpowiedzialnoéé, ?/e bedzie nadawaia najwyzszq godnosé nauki, tytu} profesora, komus kto, nie odnosi sie z szacunkiem do innych, kto okazuje pogarde i szydzi. Przed Radq Wydzialu kaidy mogi mieé wglqd w dokumenty publikacyjne pozwanego. Powod tego nie uczynil, bo uznal za oczywiste, Ze publikacja ktorq zakupil, to ksiagka profesorska pozwanego, choé nie wiedzial czy tylko ta ksiqzka miaia byé podstawq do oceny dorobku pozwanego. Uwazal, ze publikacja narusza dobre obyczaje w nauce, a konkretnie zasady etyczne uczonego. /zeznania powoda k.54o57./ Pozwany po powrocie na posiedzenie RW, dowiedziai sie od jednego z jej czlonkow o sytuacji ktora zaszla pod jego nieobecnoéé. Oficjalnie 0 niczym nie zostal poinformowany. Wobec tego, zwréci1 sie do powoda, aby udostepnil mu w formie tekstu tresé wypowiedzi. Powod wskazal, iz ma jedynie notatki, wobec czego tekst przekaze w poiniejszym terminie. Mimo uplywu dziesieciu dni powod nie przekazal tresci stawianych zarzutéw pozwanemu./zcznania powoda k.54o57 ,zezna.nia pozwanego k.5657/ W dniu 27ozcrwca 201lr.1pozwany przeslal W drodze korespondencji elcktronicznej do grona okoio stu osob oswiadczenie w ktorym ustosunkowal sie do sytuacji, ktora zaszla podczas Rady Wydzialu w dniu 16 czerwca 2011r. Oswiadczenie mialo nastepujqcqtresé: ,,W zwiqzku z dyskusjq dotyczqcq kwestii powolania komisji ds. postepowania dotyczqcego nadania mi tytulu profesorskiego, jaka Wywiqzala sie na posiedzeniu RW w dniu 16 VI 2011 i w ktorej swoje zastrzezenia zgiosili profesorowie: S‘ i K 2 korzystaj qcy z tego, Ze zwyczajowo, na czas giosowania przez Rade wniosku o powolanie komisji, opuécilem sale obrad i nie moglem sie do ich obiekcji ustosunkowaé, chcialbym obecnie oswiadczyé co nastepuje: Prof. S . zglosii zastrzezenie co do kompctcncji komisji do spraw moj ego przewodu profesorskiego, w sklad ktorej zgodzili sie wej so dwaj sposrod profesorow zwyczajnych naszego Instytutu Filozofii i jeden historyk. Poszukujap tytularnych profesoréw gotowych zgodzié sie na udzial w mej komisji zwrécilem sie oczywiscie w pierwszym rzedzie do profesury naszego Instytutu. W szczegolnosci, rozmawialem telefonicznie w tej sprawie. w obecnoéci sekretarki Instytutu, z profesorami S . i P ‘ ' Pierwszy z nich odparl, Ze w sytuacji zasiadania juz w dwoch tego rodzaju komisj ach nie przewiduje brania udziahl w Zadnej innej”, drugi zaé odmowil bez podania jakiegokolwiek po ternu motywu. Nic zwracalem sie natomiast w tej sprawie do prof. T‘ ' , gdyi: ta nie raczyla swego czasu w ogole odpowiedzieé na mojq prosbe o pozwolenie zaprezentowania na jej seminarium moich uwag o, zdaje sie cenionej przez nie wysoko filozofii Hegla. Jest to byé moZe zwiqzane z doéé zasadniczymi roznicami w kwestii sposobu uprawiania filozofii, jakie nas dzielq. Gdy swoje tezy o dialektyce Hegla przedstawialem w koficu na zebraniu ' ' sekcji PTF, co bylo anonsowane wszystkim pracownikom Instytutu Filozofii, ani prof. Pf ' ani S p ani tez oczywiécie prof. T ‘ , czy kol. K. nie raczyli zaszczycié odczytu swoje obecnosciq ani mnie rzeczowymi pouczeniami w kwestii mych badafi. Prof. S _ zajaj stanowisko robiqce wrazenie dosé —— delikatnje rzecz ujmujqc — niezbornego. Zaprotestowal przcciwko udzialowi W moj ej komisji (ze wzgledu na rzekome niekompetencje) tej samej osoby. ktora Wraz z nim, nie budzqc w tym wypadku Zadnych jego wqtpliwosci, znalazla sie te2 W komisji do sprawy nadania tytulamej profesury kol. P Choé jej dorobek obejmuje przy tym w znaczqcej czeéci problematyke nie filozoficznq lecz pedagogicznq (np. redakcja ksiqzki ..Edukacja rodzicéw”, ksiagek autorskich, nb., brak jest w ogole w jej dorobku). to w komisji jej zasiadajq wylapznie
--- STRONA 5 ---
4 profesorowie zatrudnieni W Instytucie Filozofii, z ktorych Zaden nie jest specjalistq w zakresie pedagogiki. Jak wytiumaczyé ten zastanawiaj qcy reiatywizm w ocenianiu przez prof. S _ _ ~ cudzej kompetencji? Cheap uniknap uznania, Ze takie zachowanie zdradza kompletny brak pomyslunku, naleiaioby chyba uciec sie do hipotezy ad hoc. Ze prof. ~S _ ma sobie wiadome dobre powody uwazaé, it automatycznie nadaje peinie kompetencji wszelkim komisj om w skiad ktorych raozy wej sé. Dodatkowym walorem takiego wyj asnienia byiaby mozliwosé usprawiedliwienia zarazem i tego, Ze kolegium dziekariskie powoiaio wymienionego do speckomisji, ktérej utworzenia mial fantazje zazyczyé sobie kol. K (zob. dalej), inaczej bowiem nalezaloby uznaé, Ze do tej czerezwyczajki z premedytacjqwlqczono osobe nie probujqcq nawet kryé swej stronniczosci, ba gorzej jeszcze — bezmyélnoéci. Nie chcqc jeszcze bardziej komplikowaé tej logicznej lamigiowki nie bede juz brai pod uwage Iflewqtpliwie relewantnych tu kwestii nie tak dawnych. bo maj qcych miej sce podczas pamietnego kolokwium habilitacyjnego koi. P. wypowiedzi prof. S‘ _ w kwestii np. buddyzmu. W ktérej to dziedzinie posiada on byé moze jakieé wyzsze swiecenia, o ktorych jednak jak dotqd szerzej nic nie wiadomo. . Znacznie barclziej rozbudowane, co nie znaczy Ze tresciwsze, zastrzezenia raczyi zglosié prof. nadzwyczajny K . Zaznaczarn, Ze jego zarzuty znane mi sq dotqd jedynie z relacji osob trzecich, bo chociaz zaraz po powrocie na sale obrad Rady Wydziaiu zwrocilem sie do niego o przedstawienie mi tych obiekcji, a on obiecal w krotkim czasie uczynié mej prosbie zadoéé, to jednak po upiywie dziesieciu juz z gore; dni nie zechciai jeszcze zobowiqzariia swego wypelnié. O ile wiec zdolalem poznaé i pojqé jego wywod na podstawie relacji obccnych, to twierdzii on przede wszystkim, Ze moja ksiagka ,,Dia1ektyka Hegla”, wydana priez Towarzystwo Autorow i Wydawcow Prac Naukowych Universitas z siedzibqw K —jed11at z naj wiekszych i najprezniej dziaiaj qcych oficyn naukowych o ogolnokrajowym zasiegu, ksiagka maj area dwie wysoce pochlebne zewnetrzne recenzje wydawnicze i wyrozniona w uznaniu tego grantem Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyzszego, jest jedynie z pozoru analizq dialektyki Hegla, w istocie zaé probq rozgrywania pod takim piaszczykiem prywatnych porachunkow z rnoirni, niewymienionymi zresztq z imienia, oponentami w Instytucie Filozofii. Cieszy nmie, Ze kol. K , biorqc na siebie mimo licznych obowiqzkow jeszcze cieiar obroficy dobrego imienia mych domniemanych ofiar, tak pracowicie studiuje mojq ksiqzke i swym przykladem zacheca do tego innych. Szkoda. Ze choé czesci tej uwagi nie poéwiecii byl onegdaj publikacjom swego kolegi M ' P1 ktory pod okiem innego znakomitego znawcy heglizmu i‘ filozofii niemieckiej — R' ‘ ? ' ' — prowadzil bez przeszkéd iatami swoj plagiatorski proceder. grasuj do na obszarze filozofii niemieckiej i na podstawie tego uzyskal najpierw habilitacje, a nastepnie profesure, az wreszcie zostal zdcmaskowany przez osobe spoza naszego srodowiska. $miem twierdzié, Ze stanowi to znakomity sprawdzian czujnoéci i kompetencji naszych lokalnych ,,znawcow” filozofii niemieckiej, stoj qcych na strazy dobrego imienia jej i Instymtu Filozofii. Niewqtpliwic wydatnie przyczynilo sie to do rozslawienia naszego Instytutu w kraju, czego efektow nie tylko ja doswiadczam jeszcze po z gorq dekadzie. W Zaiosne proby tuszowania afery P. jut po jego zdemaskowaniu zaangazowane byly, jak wiadomo Z publikacji w tej sprawie, jeszcze inne osoby z naszego srodowiska. Niejedyny to przyklad selektywnej ,,czujno:§ci” kol. K ' w sprawach ,,dobrego imienia” Instytutu Filozofii. Wielu czlonkow Rady Wydziahr pamieta z pewnosciqjaic gromko domagal sie on reasurnpcji glosowania W wyniku ktorego Bi B , autor, dla odrniany, nie plagiatu lecz autoplagiatu. nie zostal dopuszczony do kolokwium habilitacyjnego na naszym wydziale. Pomijarn to. Ze wniosek swéj M. K ,,uzasadnia1” byi wonozas ,,.nieznajomoéciq zasad glosowania” (ach, to problemy z
--- STRONA 6 ---
V 1 r 5 metodologiag), wazniejsze wydaje sie, iz w najmniejszym stopniu nie oburzalo go to, co autor dziela 0 ,,boskim markizie” w nim wypisywal, a byly to nie po prostu zwykle brednie, ale wyjqtkowe obrzydliwosci, dla ktorych nikt bedqcy przy zdrowych zmysiaoh nie rnoglby dopatrzeé sie jakiegokolwiek merytorycznego uzasadnienia. Aby nie byé goloslownym pozwole sobie przytoczyé dla przykladu jeden z ustepow (nomenomen) tego dzieia. Dla ostrzeienia osob wrazliwych przed skutkami tej lektury wyrozniam cytat mniej szq czcionka; ,,NaleZy zatem podkreslié scisle transgresywliy charakter libertyfiskich apetytow (... ) ich apetyty dotyczq wylqcznie antypotraw: to giownie milosnicy gowna, kanibale, zj adacze embrionow i poronionych plodow. (...) Juz zatem sam aspekt ,,,kulinarny” dziela Sade’a uwyraznia wyjqtkowosé jego wersji libertynizmu, podejmujapego swoiste przedsiewziecie przewartosciowania wartosci” (zob. Banasiak B., Filozofia integralnej suwerennoéci..., Wyd. UL? Lodz 2006, s. 189 n.) Zaznaczam, Ze podobnych sformulowari nie trzeba w ksiagce Banasiaka specjalnie poszukiwaé —' jest ich tam na kopy; Przedstawiajqc swoje obiekcje za moimi plecami kolega nawiqzal wyraénie do obyczajéw minionej epoki, kiedy to —jak mawial tow. Lenin —— kadry decydowaly 0 wszystkim. Wybrai w ten sposdb zamiast drogi otwartej polemiki — donos, choé wystarczylo przeciez uchylié drzwi sali Rady Wydzialu iwezwaé mnie abym stawii czolo zarzutom. Wiadomo, Ze w minionej epoce P~ M 1 nalezal do urzedowego kanonu moralnych wzorcéw 1' najego nasladowcdw istniafo spore zapotrzebowanie. Wieksz0.§é czionkéw Rady Wydzialu przypomina sobie zapewne wzburzenie kol. K7 ' jakie okazywaf on, gdy wyszio na jaw, Ze nazwisko jego znalazlo sie na liscie Wildsteina ijdk w zwiqzku z tym zanudzal Radeg swoimiperorami 0 rrudno uchwytnej trerfci. Trudno mi wyrokowaé, czy 2' wjakiej tefakty pozostajq zalez‘n0s'cz', w przeciwieristwie bowiem do zwolennikéw Hegla, ktdrego myil sam kolega K tak wysoko sobie ceni, pawstrzymujq sieg 0d uznania zasady wszechzwiqzku zjawisk Sqdzejednak z'e taka postcrwa obecnego kierownika Katedry nie wzbudzilaby aprobatyjego poprzedniczki na tym stanowisku —.§p. prof L P. K ' , ktérajak wiadomo, w okresie pierwszej Solidarnosci naklaniaia rozmaitych delatoréwjunkcjonzgqcych w naszymfilozoficznym s'r0d0wisku do zaniechania ich niechlubnego procederu i wyrazenia skruchy. Od strony rzeczowej obiekcje kol. K pod adresem mojej ksiqzki musze z przykrosciq uznaé za intelektualnq zenade. Skwapliwie poszulmjerc skandalizuj qcych tresci i wyroziiiajqc w efekcie tego w mej ksiqzce jakies rzekomo niepowiqzane ze sobawdwie warstwy”, zapomniai on najwyrainiej 0 siawnym heglowskim dictum: ,,Das Wahre ist das Gauze”. Ubolewam nad tym deficytem znajomosci, czy moze zrozumienia, jednej z najslawniejszych maksym Hegla, tym hardziej, ze sam juz we wstepie do mojej ksiagki (s. I5) podkreslam zwiqzek miedzy zepsuciem przez Hegla dobrych filozoficznych obyczaj ow, a rozplenieniem sie w tej branzy nonsensownego belkotu o pozorach glebi albo nawet i bez tego pozoru. Tak wiec wskazywanie na konkretne przej awy pseudofilozoficznej nowomowy (bez identyfikowania jednak winowaj cow, bo nie o to tu chodzi) jest wynikiem metodologicznych zalozefi rnego studium, ktore w tym akurat punkcie nie odbiegajq daleko 1 od pryncypiow samego Hegla. Skqdinqd, godne jest w tym kontekscie przytoczenia zalecenie A" S _ ., ktorego filozoficznej renomy, w przeciwiefistwie do rnojej, mam nadzieje ze kol. K. nie kwestionuj e, choé zarzuca mu, jak slysze z niej akim zdumieniem, Ze nie kierowai on zadnq uniwersyteckq katedra, Kierowal sie za to swq przenikliwq inteligencjq ktora, nie bedqc urzedowo reglarnentowanq, nie ma juz, jak rozumiem, dla kolegi lcierownika tej wagi, a zwlaszcza powagi, co z takim namaszczeniem piastowana przezefi godnosé. Istotnie, jak wiadomo, jednq z oznak inteligencji jest poczucie humoru, ktoremu W pewnych okolicznosoiach niezwykle trudno jest nie daé wyrazu. Oto zaé opinia S:
--- STRONA 7 ---
6 ,,.Krytyka i satyra powinny bezwzglednie i bez litosci biczowaé miernych poetow, dopoki dla ich wiasnego dobra nie dojdq do tego, by wolny czas poswiecaé raczej na czytanie rzeczy dobrych, niz na pisanie ziych. Jesli bowiem nawet iagodnego boga muz partactwo " niepowoianego wprawiio w taki gniew, Ze obdarl Marsjasza ze skory, to nie widze, na czym mogloby sie oprzeé roszczenie miernej poezji do tolerancji” [Swiat jako woIa..., przekl. J. Garewicz, t. 1, s. 381] Slowa te, ceieris parihus, stosujqsie tez do pseudofilozoficznego beikotu, o ktorym wspominam w swojej ksiqzce, nie chioszczap jednak bynajmniej autorow tegoz. to bowiem zdaniem komisji dyscyplinamej byloby podobno karygodnym uchybieniem godnosci zawodu nauczyciela akademickiego. za co kilka.krotnie.juZ bylem urzedowo karcony. Nie rrmiej rzucajzrcq sie W oczy oznakar logicznych niedoborow kol. K jest postawienie wniosku o powoianie speckomisji, ktora zajelaby sie kwestiq tego, czy moja najnowsza ksiqzka zasluguje na bycie ocenianq przez przewidzianq przepisami ustawy wlasciwq komisj Q, a w dalszej konsekwencji — recenzentow. Aby nie zanudzaé czytelnikow niekoficzqcymi sie tyradami, w czym zresztq koledze K z pewnosciq nie zdoialbym dorownaé, przywoiam tu tylko w charakterze komentarza pamietnq wypowiedz znakornitego logika, R S W ktory w podobnie ambarasujqcej sytuacji majqcej miejsce w zasluzenie kultowym filmie ,, ” zadai znamienne pytanie: ,,A1e jakzr metodq wybierzemy metode giosowania?” Jesli kol. K mniemai, iz komisji zlozonej Z tytularnych profesorow brak kompetencji do samodzielnej oceny rnoich publikacji pod jakimkolwiek wzgledem i ze potrzebujq oni do tego wsparcia jakiejs poprawnoéciowej czerezwyczajki pod jego duchowym patronatem. to gratuluje mu dobrego samopoczucia. Nie dziwi mnie wcale, ze M K ~ tak slabo radzi sobie W kwestiach rnetodologii, nie dalej bowiem jak podczas ostatrriej Rady Instytutu Filozofii (2 VI 2011) zglosil byi on wniosek o ograniczenie nauczania logiki na naszym kierunku, dowodzqc tym, Ze dla zagadniefi logiki i metodologii nie ma wielkiego zrozumienia. podobnie jak inne jeszcze osoby, ktore w minionych latach probowaiy likwidowaé u nas nauczanie nie tylko logiki, ale i iaciny, nie darmo zwanej logikq filologii. Przy wspomnianej okazji dyrektor ', prof. M , zauwazyl. ze rzetelne uprawianie nauki etyki. jak kazdej zresztq nauki, wydqje mu sie niernozliwe bez solidnych logicznych podstaw. Jak widaé, na przekonanie sie o slusznosci tej uwagi nie trzeba bylo dingo czekaé. A Obawiam sie, Ze metodologiczne niedobory trapiq nie tylko kierownika Katedry _ 2, ale takze niektorychjprzynajmniej jego podwladnych. Iak bowiem zwrocono na to jut; publicznie uwage, asystent kol. K. ~ od trzech lat nachodzi prowadzqcego wyklad z metodologii dla doktorantéw kolege. usilujqc wyiudzié od niego zaliczenie bez uczestniczenia W zajeciach. A skoro juz otym miodziefrcu mowa, to pozwole sobie i ja co nieco wytlmqé jego pryncypalowi. Otoz przysposabiaj qc sobie na etacie asystenta kogos, kto Z tego tytuhl pobiera pensje odpowiadaj qcq w przyblizeniu dwom stypendiom doktoranckim, piaconq kosztem zmniejszenia puli tych wlasnie stypendiow, nie nalezy polecaé’ takiej osobie, by zapisaia sie jeszcze i na studium doktoranckie. w ten sposob bowiem pozbawia sie innych nie tylko stypendiow ale i szansy samego przyjecia na studium. Ktoby sie dziwil po co asystent ma byé jeszcze i doktorantem, temu wyjasnie, ze bez odpowiedniej ilosci doktorantow nie mozna uruohomié seminarium doktoranckiego, na czym kol. K V najwyrazniej bardzo zaiezalo, pomimo wieikiego obciarzenia dydaktykq, na ktore czesto sie uskarza. Polecam mu, jako znakomitemu znawcy problematyki tzw. czynow chwalebnych, 0 ktorych traktuje jego jedyna jak dotqd ksiqzka, glebsze zastanowienie sie nad swym wlasnyrn postepowaniem w tej sprawie. Wydaje mi sie to zajeciem bardziej dla niego pozytecznym, niz eksplorowanie problemow dialektyki, ktorej metodologicznym zawiiosciom najwyrainiej nie moze podoiaé.
--- STRONA 8 ---
.._—!I»I%i____:r_ _.___,..._.—v J v . . \ i 1 i i r > i I i 7 Podobnie, wskazanym byloby, aby kolega kicrownik zadbal W biezqcym okresie rozliczeniowym W wiekszyrn stopniu 0 plon swoich wiasnych naukowych wysiikow, jeszcze bardziej zas o dorobek swoich podwiadnych. W latach ostatnich bowiem, jak mielismy okazje sie przekonaé, to nadmierne obciagenie branymi na siebie dodatkowymi obowiqzkami, samo wsobie moze i chwalebne, zaowocowaio jednak bardzo niewielkim dorobkiem publikacyjnym Katedry , ktora. mocno ciqgnie W doi Wynik calego naszego Wydziaiu, zajmujqe ostatnie, daleko nawet za Katedrq Episternologii, miejsce wsrod katedr filozoficznych i niewiele lepsze, bo 35. na 38 wszystkich jednostek naukowych Wydziaiu. Juz tylko ja sam osiqgnqlem W minionym piecioletnim okresie rozliczeniowym (a Wiec nie wliczajqc W to jeszcze pisanej owczesnie ksiqzki, 0 ktorq rozpetano te awanture) Wynik porownywalny 2 dorobkiem calej Katedry w piecioosobowym skiadzie z kierownikiem na czele. W tej sytuacji Wytykanie mi przez kogos takiego faktu opublikowania naukowej rozprawy pod pozorem bezczeszczenia pamieci nieboszczyka Hegla uwazam — doprawdy, bardzo juz oglednie rzecz ujmujqc za rzecz wielce nieroztropnq. Zdaje sie, ze frustracje kol. K poglebil fakt, iz podawane przeze mnie przyldady niekwestionowanej co do meritum nawet przez niego Iogicznej i semantycznej abnegacji koj arzq mu sie z pewnymi niedomogami lokalnego srodowiska. Mia} on podobno, przytaczaj arc pewne ustepy z moj ej ksiagki Wykrzykiwaé: ,,Wiemy o kogo chodzi!” Nie jestem pewien, czy identyfikowane przezefr osoby bedq mu za to wdzieczne, ale to juz nie moj klopot. Niestety, nie bylem — W przeciwiefistwie do niego, ktory z dumq to podkresla — stypendystq Fundacji Humboldta i nie mialem okazji blizej obserwowaé tego typu zjawisk poza srodowiskiem lokalnym, ale musze powiedzieé, Ze materiaiu weryfikujqcego moje hipotezy mimo tego mi nie braklo. Zreszter —jak to mawia prosty lud ~ blizsza cialu koszula. Zarzuty gorszycielstwa i skandalizowania majq W filozofii, o czym chyba kol. K W swoim zacietrzewieniu i przej eciu pelnionym urzedem zdaje sie zapominaé, bardzo dlugqi raczej niechlubnq tradycje. Polecam mu W tym celu powrot do lektury Platoria, zwlaszcza jego mniej dialektycznych dialogow, co moze przyniesé, podobnie jak studiowanie Davida Hume”a, korzysé W kazdych okolicznosciach. Z nowszych zas autoréw pozwole sobie W tej kwestii zacytowaé sp. Jozefa M. Bochefiskiego. co prawda nie tylko filozofa, ale tez logika, a wiec autora moze przez kol. K nieszczegolnie cenionego. Pisze on W Przedmowie do swoich znakomitych Stu zabobonow, dzieika, ktore wzbudziio onegdaj w pewnych kregach Wielkie oburzenie — dal mu nawet wyraz sam L ' ; Kr — co ‘ nastepuje: ,,Filozof Wierny swojemu powoianiu musi sie liczyé 2 przesladowaniem ze strony [...] balwochwalcow i innych Wyznawcow zabobonu. f..] Ale na to nie ma rady. Co wiecej czasy sq takie, Ze kto moze, ma dzisiaj — bodaj bardziej niz kiedykolwiek —— scisly obowiqzek Walki z zabobonami [...] dlatego. ze dzisiaj tylu ludzi [..] korzy sie We wstretny sposob przed [...] zabobonem.” ., Na koniec pozwole sobie zadedykowaé koledze. ktory W mej ksiqzce nie potrafi dostrzec zagadnieri filozoficznych, a jedynie personalne. nastepujqcy cytat z przywolywanego juz Wyzej przenikliwego krytyka Hegla: ,,Filozofem mianowicie staje sie czlowiek na skutek zaklopotania, ktérego usiluje uniknqé i ktére jest platofiskim thazmzadzein nazywanym przez niego mala philosophikon pathos. Filozofow nieprawdziwych od prawdziwych oddziela jednak to, Ze zaklopotanie ostatnich wyrasta na sam widok swiata, natomiast zakiopotanie pierwszych bierze sie tylko z jakiejs ksiagki” (Swiat jako..., t. I s. '74) Powyzszq replike na awanture rozpetanq przez kol. K. ' i ske podaje do wiadornosci pracownikow naszego Wydziaiu W oparciu o zasade Wnioskowania znanqjako dylemat konstrukcyjny prosty: Jesli moja ksiazka jest rzeczywiscie talc skandaliczna, jak twierdzi kolega i jego kompani, to zasluguje na przykladne napietnowanie przed frontem caiego wydzialu, ktoremu przynosi infarnie. Jesli zas skandaliczna jest raczej podejmowana juz zupelnie bez Wzgledu na zdrowy rozsedek Zalosna proba zapobiezenia Wszczeciu mojej
--- STRONA 9 ---
8 procedury profesorskiej — zapewne W przekonaniu, ze ostatnia to juz sposobnosé do podiozenia nozki — to taki proceder rowniez nalezy poddaé pod osqd ogéiu, zwlaszcza jesli praktykuje go specjaiista od czynow chwalebnych. Wychodzap zas naprzeciwko, stosowanej juz rutynowo W Instytucie Filozofii, pralctyce zanoszenia na moje dziaiania skargi przed oblicze Wyzszych Wiadz, przekazuje tez od razu tresé moich uwag do wiadomosci . Rektora./oswiadczenie k. 10 14, lista emailingowa k.1S17 /_ O tym, ze pozwany rozesial oswiadczenie drogq mailowq osob, powod dowiedziai sie od kilku osob, ktore taki mail otrzymaly. Z osobami, ktore otrzymywaly te maile nie rozmawial, bo nie bylo, 0 czym rozmawiaé. Wszyscy mieli takqjak powod ocene treéci oswiadczenia. Uznawali, ze byla to zwykla bezczelnosé. Nie bylo to nawet przedmiotem roztrzqsania. Odbior byi oczywisty, byio Wiadomo, Ze pozwany chce Wszelkimi srodkami powoda zdewaluowaé. Powoda dotkneio to, ze sytuacji, kiedy znalazl sie na liécie Wildsteina i wiadomym bylo, ze mial status pokrzywdzonego, ktos probowal sugerowaé, tak jakby 0 tym nie Wiedziai, ze jest donosicielem. Inne osoby, ktore otrzymaiy Wiadomosé od pozwanego takze odebraly to, ze byl delatorem, rodzaju P MI . Intencje pozwanego byiy jednoznacznie odczytywane. Wieksza lista osob niz ta, ktora bylq objeta mailingiem pozwanego, znala sprawe. Na kolokwium habilitacyjnym, ktére odbylo sie W W W koficu stycznia 2012 roku byla rozmowa przy kolaoji, pytano powoda, jak zachowuje sie pan R . Pytano, co dzieje sie W szrdzie W sprawie. We W ' 78 osob Wiedzialo 0' sprawie, byly to osoby z Rady Wydzialu, pracownicy Wydzialu Filozofii. Podobnie W P 0 sprawie Wiedzialo kilka osob, przy czym do tego osrodka, pracownicy przyjezdzajq z roznych stron Polski. W srodowisku filozoficznym, Lmiwersyteckim sprawa jest powszechnie znana. /zeznania swiadka A.P _ k.37370, zeznania sw. M.G k.37o38, zeznania sw. P.Pf i ' .k.38, zeznania sw. M. S" ' k.39 39o,zeznania powoda k.54o5 6/ Powod uwazai, ze pozwany nie powinien mieé prawa odniesienia sie do postawionego przez niego zarzutu, ktory skutkowal powoianiem komisji. Dyrektor instytutu prof. G* t M wyrazil Zal, ze powod nie podniosi tej kwestii W mniej szym gronie, podczas Rady Instytutu. Powod powiedzial profesorowi, ze do glowy mi nie przyszio, zeby tar sprawe stawiaé na Radzie Instytutu, dlatego, ze podmiotern, ktory zaj muje sie przewodem » profesorskim, jest Rada Wydzialu a nie Rada Instytutu. Powiedzial tez, ze skoro profesor nie zwrocil uwagi i nie uznai za forme odnoszenia sie do oséb zamieszczonych W publikaeji, za niewlasciwq, to nie ma powodu, dla ktorego miaiby rozmawiaé z M /zeznania powoda k54056/. g Pozwany piszqc W oswiadczeniu o osobie P M , uwazai ze Wskazywal na powszechne Wystepowanie zj awiska donosicielstwa. Tak to opisai, bo uwazai, Ze zachowanie powoda na Radzie Wydziaiu bylo ewidentnym donosem. Nie uwazal, Ze to, ze powod zlozyi na niego donos, swiadczy, ze ten jest permanentnym donosicielem, ze zajmuje sie tym zawodowo. Dlatego, nie uwazai, Ze powstaje zwiacztek logiczny czy nawet semantyczny, pomiedzy zlozeniern jednego donosu, a byciem tajnym wspélpracownikiem SB, co jest przedmiotem zarzutow powoda. Prof. L P , kieruj etc katedrq etyki W czasach komunistycznych, byla wzorem etycznych zachowafi dla Wszystkich, natomiast W sposob lagodny naklaniala delatorow do tego, aby zaniechali swoich niecnych praktyk. Nie odnosily
--- STRONA 10 ---
I I r Y x ii n ‘Y E F 9 sie to sformuiowania do osoby powoda. Pozwany uznawal, ze profesor potrafiia zawodowych donosicieli, ktorzy W srodowisku funkcjonowali, naklaniaé do zmiany postepowania, swoim autorytetem, iagodnym usposobieniem. Pozwany powolujap sie na autorytet prof. P Wskazywal na kontekst. Uwazal, ze prof. P: potepiala zawodowych delatorow, ale takze z pewnosciq krytycznie odniosiaby sie takze do Wystajpienia powoda. Oéwiadczenie pozwanego byio skierowanie do okreslonego kregu Wyksztalconych osob, znaj a_cych jezyk polski, to osoby te nie powinny byly Wyciqgnqé nieuprawnionych wnioskow z przesianego tekstu. W ocenie pozwanego nie mogly wycia,gna4': wniosku na zasadzie powiqzania osoby powoda z delatorem i z P. Z M Piszqc W oswiadczeniu o ‘ zachowaniu powoda W momencie, kiedy znalazl sie na liscie Wildsteina, pozwany mial na mysli to, jednej strony powod byl bardzo oburzony tym faktem, chcial przedstawié swoje stanowisko, domagal sie specjalnych d'zia1a1'1, z drugiej strony nie czui niewiasciwosci swoj ego postepowania Wobec pozwanego, tego ze W srodowisku naukowym, gdzie powinno sie zalatwiaé sprawy na zasadzie Wymiany poglqdow, nie dopuscil do tego i ziozyl donos. Pozwany uwazai, ze powod zlozyi donos na ksiqzke M . R 1 i zestawii te kwestie. Uwazai, ze zachodzi tutaj konflikt logiczny W zaehowaniu powoda. /zeznania pozwanego k.5657/ Pozwany utrzymuje sie z pracy na Uniwersytecie . Otrzymuje srednio miesiecznie okolo 2500z1otych. Ma na utrzymaniu syna, ktory studiuj e, spiaca kredyt mieszkaniowy i pozyczki. Nie ma innych zrodel dochodu. Czasem otrzymuje niewielkie dodatkowe Wynagrodzenie z tytuiu pisanych recenzji. Nie otrzymai Wynagrodzenia za napisanq ksiqzke. /zeznania pozwanego k.57/ Ostatecznie powolana na skutek zqdania powoda komisja nie podjela prac, Wobec Wycofania sie z niej Wszystkich czlonkow. Do chwili obecnej nie ukonstytuowala sie tez komisja do oceny dorobku naukowego pozwanego, Wobec tego ze nie ma Wsrod pracownikow naukowych U. . osob ktore podjelyby sie W niej udzialu./okolicznosci bezspornel Sqd~Okregowy zwazyl co nastepuje: Zgodnie z powszechnie przyjetym poglqdem, dobra osobiste to pewne Wartosci niematerialne lqczqce sie scisle z jednostkq ludzkq. W mysl art. 23 k.c. dobra osobiste czlowieka, jak w szczegolnosci m.in. zdrowie, Wolnosé, czesé, swoboda sumienia i inne pozostajq pod ochronq prawa cywilnego niezaleznie od ochrony przewidzianejw innych przepisach. Powolany przepis nie zawiera jednak definicji dobr osobistych, jak rowniez nie stanowi wyczerpujqcego katalogu tych dobr. Konstrukcja przepisu Wyraznie Wskazuje, ze mamy do czynienia z Wieloéciq dobr osobistych, z ktorych kazde zasluguje na ochrone. Poza tym sfera dobr osobistych ulega caiy czas rozwojowi oraz przeksztalceniom. Z istoty zmiennosci katalogu dobr osobistych Wynika bowiem, ze wraz ze zmianami stosunkow spoiecznych mogq pojawiaé sie i znikaé pewne dobra osobiste podlegajqce ochronie. Okreslone Wartosci majqjednak tak duze znaczenie, ze tradycyjnie zaiicza sie je do kategorii débr osobistych. Niekwestionowanq cechai dobr osobistych W tym rowniez omawianego jest ich niemajqtkowy charakter, co nie przekresla jednak faktu, ze reperkusje ich naruszenia mogq sie odbijaé W sferze majagkowej. Dobra osobiste speiniajq rowniez funkcje indywidualizujqce podmiot, gdy ich scisly zwiqzek z podmiotem wyraza sie tym, ze powstajq
--- STRONA 11 ---
10 one razem z podmiotem i razem z nim wygasaja oraz ze nie moga przechodzié na inne osoby lub byé na nie przenoszone (tak Said Apelacyjny W Katowicach W wyroku 18 lipca 2001 r., I ACa 242/01, opubl: OSA 9/02 poz. 50). Z art. 23 k.c. Wynika, iz ochrona dobr osobistych moze byé realizowana za pomoca roznych srodkow i mieé zarowno charakter niemajqtkowy, jak i majatkowy. Ochrona taka przysluguje przed bezprawnym naruszeniem dobra osobistego, rozumianym jako zachowanie sprzeczne z normami prawa lub zasadami Wspolzycia spoiecznego, bez wzgledu na wine, a nawet swiadomosé sprawcy. Zarazem art. 448 k.c. stanowi, iz W razie naruszenia dobra osobistego, Sad moze przyznaé temu, czyje dobro osobiste zostalo naruszone, odpowiednia sume tytuiem zadoséuczynienia pienieznego za doznana krzywde lub na jego Zqdanie zasadzié odpowiednia sume pieniezna na wskazany przez niego eel, niezaleznie od innych srodkow potrzebnyeh do usuniecia skutkow naruszenia. Powoiane przepisy wymieniajatym samym jakie przeslanki muszq byé speinione, aby doszlo do udzielenia ochrony prawnej dobr osobistych. Przeslanki te sa nastepuj ace: a) istnienie dobra chronionego prawem b) naruszenie lub przynajmniei zagrozenie naruszeniem danego dobra c) bezprawnosé dzialafi naruszaj qcych. W niniejszej sprawie powod domagai sie ochrony, powolujac sie na naruszenie czci, ktora jest dobrem chronionym. W s'Wietle orzecznictwa i pismiennictwa pojecie czci obejmuje dwa aspekty: zewnetrzny rozumiany jako dobre irnie, dobra opinia, dobra slawa oraz Wewnetrzny przejawiajacy sie W godnosci osobistej, Wyobrazeniu o wiasnej Wartosci. (tak SN W uchwale skladu 7 sedziow z 8 czerwca 1971 r., III PZP 12/71, opubl. OSNCP 11/71 poz. 188; W Wyroku 25 kwietnia 1989 r., I CR 143/89, opubl. OSPiKA 12990 poz. 330 oraz W Wyroku z 7 listopada 2000 r., I CKN 1149/98, LEX nr 50831).Godnoéé osobista jest sfera osobowosci, ktora konkretyzuje sie W poczuciu Wlasnej Wartosci czlowieka i oczekiwaniu szacunku ze strony innych ludzi. Poczucie to, ktore jest istotnym elementem psychiki czlowieka ksztaitowane jest przez szereg roznych okolicznosci zewnetrznych i jest uwarunkowana historycznie i kulturowo. Jego postacie i rozmiar W istotny sposob zaleza od im1ych_ cech psyohiki czlowieka i od caloksztaltu jego osobowoéci. Powoduje to 21oznicowanie poczucia wiasnej wartosci cziowieka i naruszenia jego godnoéci. Czeéé i godnosé jako Wartosci Wlasciwe kazdemu czlowiekowi uznaje sie za jedne z najwazniejszych débr osobistych, podlegajacych szczegoinej ochronie. (tak SN W Wyroku z dnia 29 pazdziemika 1971 r., II CR 455/71, opubl. OSNC 4/72 poz. 77). W Wyroku z dnia 8 pazdziernika 1987 r., II CR 269/87, opubl. OSNCP 4/89 poz. 66 Sad Najwyzszy Wyjasnii, ze czesé dobre imie i dobra siawa cziowieka sa pojeciami obejmujaeymi Wszystkie dziedziny zycia osobistego, zawodowego i spoiecznego. Naruszenie czci moze Wiec nastapié zarowno przez poméwienie o ujemne postepowanie W zyciu osobistym i rodzinnym jak i przez zarzucanie niewlasciwego postepowania W Zyciu zawodowym, naruszajace dobre imie danej osoby i mogace narazié ja na utrate zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu lub innej dzialalnosci. Druga z przeslanek interpretuje sie W ten sposob, ze Wszeikie rozwazania o naruszeniu lub stanie zagrozenia sq dokonywane pod kqtem skutkow jakie Wywoluje one W swiecie zewnetrznym. Ocena czy dobro osobiste W postaci czci czlowieka zostaio zagrozone lub naruszone vvymaga zastosowania kryteriow o charakterze obiektywnym. Nie ma tu bowiem znaczenia subiektywna reakcja i odczucia pokrzywdzonego lecz istotny jest odbior danej Wypowiedzi przez osoby trzecie i reakcja opinii publicznej. (tak SN W Wyroku z 26 pazdziernika 2001 r., V CKN 195/01, LEX nr 53107). Ocena, czy nastapilo naruszenie dobra osobistego, nie moze byé dokonana Wediug miary indywidualnej Wrazliwosci osoby, ktora
--- STRONA 12 ---
11 czuje sie dotknieta zachowaniem innej osoby (por. Wyrok SN z 5 kwietnia 2002 r., I CKN 953/00, opubl. LEX nr 55098). Przypisywanie danej osobie zachowafi Watpliwych etycznie, niehonorowych czy nieuczciwych godzi W jej dobre imie. Przy czym ocena, czy nastapiio naruszenie dobra osobistego, nie moze byé dokonana Wedlug miary indywidualnej wrazliwoéci osoby, ktora czuje sie dotknieta zachowaniem innej osoby, ale musi byé dokonana przy stosowaniu kryteriow obiektywnych ( talc tez S.A. W Lodzi W Wyroku z 28 sierpnia 1996, I ACr 341/96, opubl. OSP 2/97poz. 42). Zawsze liczy sie Wiec spoleczny odbior danego zachowania, oceniany Wediug kryteriow Wlasciwyeh dla ludzi rozsadnych i uczciwych. (miedzy innymi Wyrok S.A. W Krakowie z 13 grudnia 1991 r., I Aer 363/91, opublik Orzecznictwo Sadu Apelacyjnego W Krakowie W sprawach cywilnych i gospodarczych rocznik I, poz. 62). Przy ocenie naruszenia czci nalezy mieé na uwadze obok odczué osoby zadajqcej ochrony prawnej, ktore moga byé subiektywne, takze obiektywny odbior Wypowiedzi W opinii spoiecznej. Nie mozna tez przy tej oeenie ograniczyé sie do analizy Wybranych, wyizolowanych zwrotow, ale zwroty te nalezy Wykladaé na tle calej Wypowiedzi. O naruszeniu dobra osobistego innej osoby mozna takze méwié W przypadkaoh Wypowiedzi, relaejonujacej tak dobrane fakty, aby dobor ten mogl posluzyé do uzasadnienia oceny zachowania powoda jako nagannego W stosunkach mieclzyludzkich, W dzialalnosci zawodowej lub innej (tak Sad Apelacyjny W Lodzi W Wyroku z 26 Wrzesnia 1991 r., I ACr 219/91, opubl. OSA W Lodzi 1/92 poz. 3). . Miernika pozwalajacego na ustalenie czy naruszona zostala godnosé takiej osoby nalezy poszukiwaé W tzw. opinii publicznej, bedacej Wyrazem pogladow powszechnie przyjetych i akceptowanych przez spoleczeristwo i funkcjonujacych W nim Wzorcow, stanowiacych docelowy punkt odnoszenia oceny, dostarczaé powimiy przede wszystkim zapatrywania ludzi rozsqclriych i uczciwie myslacych. Obowiazujace prawo nie chroni przed kazdym, jaldmkolwiek naruszeniem dobr osobistych. Przyznaje ja Wowczas, gdy naruszenie dobra osobistego jest jednoczesnie naruszeniem prawa podmiotowego. Moznosé zadania ochrony prawnej jest Wiec uzalezniona od tego aby nastapilo naruszenie uczucia ludzkiego przez naruszenie jakiegos konkretnego, obiektywnie ujetego dobra (np. czci) oraz co wiaze sie z Wymagana przez art. 24 § 1 k.c. bezprawnoscia dzialania by nastapilo naruszenie jakiegos przyslugujacego pokrzywdzonemu podmiotowego prawa osobistego. (por. uzasadnienie powolanego powyzej Wyroku Sadu Najwyzszego z 25 kwietnia 1989 r.). Formuiujac teze Wyroku z 6 czerwca 1972 r., I CR 274/72 SN doszedlt do przekonania, ze uzywanie uwlaczajacych slow pod adresem innej osoby jest niedopuszczalne, bo jako godzace W cudza czesé jest przez prawo zabronione. Postawienie uwlaczajacego zarzutu stanowi namszenie dobra osobistego niezaleznie od tego, czy osoby do ktorych ten zarzut dotarl zakwalifikowaly go jako Wiarygodny, maio Wiarygodny czy oczywiscie nieprawdziwy. Wystarczy, by sam zarzut mogl byé oceniony jako obiektywnie uwlaczajacy, czy obrazliwy i by osoba, ktorej dotyczy mogla “go poczytaé za naruszajacy jej dobra osobiste (tak Sad Apelacyjny W Katowicach W Wyroku z 27 lutego 2003 r., I ACa 1048/02, opubl. OSA W Katowicach 2/03 poz. 12). Warto jednak zaznaczyé, ze ta przesianka nie zawsze jest rozumiana az tak rygorystycznie. Mianowicie Sad Najwyzszy W Wyroku z 19 maja 2004 r., I CK 636/03, opubl: Legalis potwierdzil dotychczasowa linie orzecznicza, przyznajac ze przy ocenie, czy doszio do naruszenia dobra osobistego, decydujace znaczenie ma nie tyle subiektywne odczucie osoby zadajacej ochrony prawnej, lecz to jaka reakcje Wywoiuje W spoieczeristwie zdarzenie, stanowiace podstawe tego zadania. Jednakze SN zauwazyl rowniez, ze przy tej ocenie nie mozna jednak zupelnie Wykluczyé subiektywnego odczucia osoby zadajqcej ochrony prawnej. Zalezy to m.in. od istoty zdarzenia, na ktore powoluje sie osoba uwazajaca, ze nastapilo naruszenie jej dobr osobistych. Podobny poglad SN Wyrazil W Wyroku 2 23 maja 2002 r. IV CKN 1076/00, opubl: OSNC 9/03 poz. 121, mowiac, iz: W
--- STRONA 13 ---
12 Wypadku naruszenia dobr osobistych polegajacego na obrazie czci uwzgledniaé nalezy nie tylko znaozenie slow, ale réwniez kontekst sytuacyj ny, W ktorym zostaly uzyte. Odnosnie trzeciej przesianki stwierdzié nalezy, ze W obecnym stanie prawnym kazde naruszenie dobra osobistego zasadniczo uznawane jest za bezprawne. Bezprawnoéé to sprzecznosé z normami prawa lub zasadami wspolzycia spolecznego ujmowana W kategoriach obiektywnych. K.c. Wprowadzii tutaj domniemanie bezprawnosci naruszenia dobra. Kazde Wiec naruszenie kwalifikowane jest jako bezprawne. Domniemanie jest jednak Wzruszalne i nie ma zadnych przeszkod, aby zostaio ono obalone. Skutkuje to przerzuceniem ciezaru dowodu Wykazania braku bezprawnosci przyczyn, dla ktorych nastapiio naruszenie na sprawce i to jego obciaza ryzyko nie Wyjaénienia Wszystkich okolicznosci. Okolicznosciami kontratypowymi Wyiaczajacymi bezprawnosé sa np: zgoda poszkodowanego, dzialanie W ramach obowiazku prawnego, Wykonywanie Wiasnego prawa podmiotowego, obrony koniecznej, czy wreszcie dzialanie pocfiete w obrorzie uzasadnionego interesu spolecznego lub prywatnego. Pozwany musi Wiec udowodnié, ze zaehodzi jedna z okolicznosci Wyiaczajacych bezprawnosé jego namszen. Poza tym nie uchyla bezprawnosci dzialania powolywanie sie na to, ze ma sie okreslony stylistycznie sposob formulowania mysli. Przekroczenie granic obrony W jakimkolwiek postepowaniu prawnym za pomoca nierzeczowych "argumentow", nie odnoszacych sie do przedmiotu postepowania, lecz dotyczacych negatywnej charakterystyki osoby przeciwnika w sposob uwiaczajacy jego czci, dobremu imieniu, godnosci jest bezprawne i podlega ocenie na podstawie art. 23_i 24 k.c. (tak SN W Wyroku z 25 kwietnia 1990 r., I CR 147/90, niepub1.). Naruszenia swoich dobr osobistych powod upatruje W przesianej przez pozwanego korespondencji emailowej do szerokiego grona osob. Powod Wskazal konlcretny fragment oswiadczenia pozwanego, ktory W jego ocenie godzi W jego dobre imie. Zdaniem powoda pozwany we Wskazanym fragmencie oswiadczenia przypisal mu przymiot tajnego wspolpracownika sluzb PRL. j Dla oceny, czy istotnie tego rodzaju zarzut zostal postawiony Wobec powoda, nalezy zacytowaé Wymieniony fragment oswiadczenia: _ Przedstawiajqc swoje obiekcje za moimi plecami /colego nawiqzal wyraénie do obyczajdw minionej epoki, kiedy to —jak mawial tow. Lenin — kadry decydowaly o wszystkim. Wybral w ten sposob zamiast drogi otwartej polemiki — donos, choé wystarczyfo przeciez‘ uchylié drzwi sali Rady Wydzialu i wezwaé mnie abym stawii czolo zarzutom. Wiadomo, 2e w minionjej epoce P M ' nalezal do urzedowego kanonu moralnych wzorcow i najego nasladowcow istntato spore zapotrzebowanie. Wiqkszo.s‘é czfonkow Rady Wydziafu przypomina sobie zapewne wzburzeniie kol. K , jakie okazywal on, gdy wyszlo na jaw, 2e nazwiskojego znalazio sig no liécie Wildsteina ijak w zwiqzku z tym zanudzal Rode swoimi perorami 0 trudno uchwymej tresci. Trudno mi wyrokowaé, czy 1' wjokiej itefaldy pozostajq zaleznoéci, w przeciwieristwie bowiem do zwolennikdw Hegla, ktorego mys'l sam kolega K ' talc wysoko sobie cent, powstrqmujg siq od uznania zasady wszechzwiqzku ' zjawisk. Sqdzqjednak. 2e taka posrawa obecnego kierownika Katedry. nie wzbudzilaby aprobatyjego poprzedniczki na tym sranowisku — sp. prof L. IP ' krorajak wiadomo, w 0/trresie pierwszej Solidarnofci naklaniala rozmaitych delatorow fimkcjonujqcyc/1 w naszymfilozoficznym Irodowisku do zaniechania ich niechlubnego procederu i wyrazenia skruchy. _ g Ustalenia poczynione W sprawie sa W istocie niesporne pomiedzy stronami. Na posiedzeniu Rady Wydzialu, ktora miaia na celu powolanie komisji dla oceny dorobku pozwanego W celu nadania mu tytulu profesora, na skutek zarzutow postawionych
--- STRONA 14 ---
13 przez powoda, do powolania komisji nie doszlo, a utworzono komisje dla oceny Warstwy retorycznej publikacji pozwanego. Nigdy Wczesniej W srodowisku naukowym iodzkim ale i ogolnokrajowym, nie byla powolana tego rodzaju komisja, ktora oceniajac stylistyke pracy, miaia decydowaé o mozliwosci dopuszczenia do badania Warstwy merytorycznej publikacji. Powod miai swiadomosé, iz czlonkowie Rady Wydzialu, ktorzy Wywodza sie z roznych katedr, bedac na posiedzeniu W wiekszosci, nie znaja dorobku naukowego osoby, ktora ma byé oceniana przez komisje i beda podejmowaé decyzje jedynie na podstawie twierdzeli powoda. Jak spontanicznie Wskazaia W swoich zeznaniach swiadek A P nikomu nie przyszloby do giowy przegladaé ksiazke pozwanego przed posiedzeniem rady, zas Wystarczajacym dla Wyrobienia sobie pogladu, byto oparcie sie na autorytecie powoda./zeznania sw. k. 37/ Zatem nalezy Wskazaé, iz powod miai swiadomosé, iz gremiurn przed ktorym zglosil zarzuty Wobec pozwanego, nie ma mozliwosci merytorycznego odniesienia sie do nich. Mirno specyfiki postawionego wniosku, powod nie Widziai takze potrzeby, wezwania pozwanego na posiedzenie i umozliwienia mu ustosunkowania sie do postawionych zarzutow, Wyj asnienia przyczyn dla ktorych operowal takim, a nie innym jezykiem. Pozwany zachowanie powoda, okreslil W oswiadczeniu jako zlozenie donosu. Oceniajqc czy bylo to okreslcnie adekwatne do akcji ktora podjai powéd, nalezy opowiedzieé twierdzaco. Istotnie byio tak, ze za plecami pozwanego, powod opierajac sie na Wlasnych odczuciach co do publikacji, doprowadzil do przeglosowania powstania komisji, ktora miala oceniaé ,,czystoéé formalna publikacji”, W sytuacji gdy nie do obrony Wydaje sie poglad, iz komisja Wlasciwa, nie I objelaby swoja ocena Wszelkich aspektow dorobku naukowego pozwanego. Tak sie stalo, ze ,,kadry” W drodze glosowania, bez rzetelnego zaznajomienia sie z problemem i poznania argumentow autora publikacji, Wplynely na Wyiaczenie mozliwosci merytorycznej oceny dorobku pozwanego. Na marginesie rnozna jedynie zauwazyé, iz elita naukowa U . podjeia decyzje, iz mozliwym jest dokonanie oceny formy stylistycznej publikacji W oderwaniu od zawartych W niej merytorycznych tresci. Wydaje sie, iz W pracach naukowych przyjecie okresionej formy przekazu nie jest celem samym W sobie, a zmierza do Wyluszczenia konkretnych merytorycznych tresci. Zatem jezeli doszloby do rozlaczenia tych dwoch, jak sie Wydaje nierozlaczalnych aspektow, I‘Z6t6I1'13. ocena bylaby niemozliwa, czemu ostatecznie dala wyraz powolana komisja, nie przystepuj ac do pracy. Po zdarzeniu, pozwany ktory nawet nie zostal formalnie poinformowany o powolaniu komisji do spraw retoryki jego pracy, a dowiedzial sie o jej powstaniu od osoby siedzacej na posiedzeniu obok niego, poprosil powoda o przedstawienie na pismie postawionych mu zarzutow tak, aby mogl sie do nich odniesé. _ ' Powod mimo uplywu dziesieciu dni od posiedzenia RW, nie zadoséuczynil prosbie powoda. Oswiadczenie bylo W istocie reakcja na bezczynnosé powoda i sytuacje powstala na skutek dzialari powoda na Radzie Wydzialu. Bylo obrona pozwanego przed podjetymi przez powoda dziaianiami, W Wyniku ktorych"utraciImoz1iWosc': oceny, czy moze ubiegaé sie 0 tytul profesora zwyczajnego. Jezyk i rodzaj porownafi, ktore znalaziy sie W oswiadczeniu, a ktorymi poczul sie dotkniety powod, nalezy oceniaé zarowno przez plyzmat kregu adresatow do ktorych oswiadczenie bylo skierowane, jak i zakres ich zawodowej dziaialnosci. Osoby te to Wiekszosci pracownicy naukowi, historycy, etycy, logicy, filozofowie.
--- STRONA 15 ---
14 Przechodzac do konlcretnych tresci oswiadczenia, nalezy przypomnieé, iz pozwany napisal: ,,Przedstawiajqc swoje obiekcje za moimi plecami kolega nawiqzal wyraénie do obyczajow minionej epoki, kiedy to —jak mawial row. Lenin — kadry decydowaly 0 wszystkim. Wybral w ten sposdb zamiast drogi otwartej polemiki — donos, choc’ wystarczylo przeciez uchylié drzwi sali Rady Wydzia/u i wezwaé mnie abym stawil czoio zarzutom. Wiadomo, z'e w minionej epoce P M ‘" nalezof do urzgdowego kononu moralnych wzorcow i najego nadladowcdw istniato spore zapotrzebowanie. ” Donos byl elementem funkcjonujacym W rzeczywistosci czasow leninizmu i komunizmu. Niewatpliwie celem pozwanego byio napietnowanie postepowania poWoda i Wskazanie, iz jego zachowanie nosilo znamiona postepowania osob z tych wlasnie czasow. W ocenie sadu, Wobec kontekstu sytuacyjnego zasziej sytuacji spowodowanej dziaianiami powoda, reakcja powoda byia dopuszczalna i miescila sie W granicach mozliwej obrony. Gdyby powod umozliwii pojecie merytorycznej obrony przed zarzutami, przesylajac pozwanemu tresé postawionych zarzutow W stosunku do jego publikacji, pozwany mialby obowiazek ograniczyé sie W odpowiedzi do tychze kwestii. Wobec milczenia powoda, pozwany skomentowai zachowanie powoda jako takie, nie zas tresci merytoryczne ktore legly u jego podstaw. Kolejny fragment oswiadczenia, zdaniem powoda zawierai elementy polegajace na przypisaniu mu przymiotu tajnego Wspoipracownika siuzb PRL. Zdaniem powoda swiadczyé mialo o tym odniesienie sie pozwanego do umieszczenia jego nazwiska na tzw. liscie Wildsteina. Tytuiem przypomnienia raz jeszcze nalezy zacytowaé fragment, ktory W istocie stanowil podstawe sformulowanych W pozwie przez powoda zadan, a brzmiai on nastepujaco: ,,Wieg/crzo.§é czlonkdw Rady Wydzialuprzypomina sobie zapewne wzbnrzenie kol. K " jakie okazywai on, gdy wysz/0 nojaw, z'e nazwiskojego znalazlo sie no liécie I/I/ildsteina ijak w zwiqzku z tym zanudzaf Rada swoimi perorami 0 trudno uchwytnej tresczih” Istotnie pozwany opisal, iz powod zostal umieszczony na tej lis'cie oraz ze powod czujac sie gieboko dotkniety ta sytuacja, na Radzie Wydzialu szeroko relacjonowal podjete przez siebie dzialania W celu uzyskania statusu pokrzywdzonego, co Wiecej uwazai, ze uczelnia W1.1'1I1fl dbaé 0 dobre imie swoich pracownikow i Wlasciwym byioby, aby Wydzial postulowal zmiane przepisow prawa, tak aby sytuacje podobne do tej W ktorej on sie znaiazl, nie mogly mieé miejsca. Zawarte W tym fragmencie oswiadczenia pozwanego tresci, sq prawda, Wobec czego bezprawnosé dzialania pozwanego jest wyiaczona. Nie mozna takze z tego fragmentu wypowiedzi pozwanego, Wysnué intencji zawarcia ukrytej interpretacji, ktorej celem bylo Wskazanie, iz powod to tajny Wspolpracownik PRL owskiej SB. Tego rodzaju interpretacj a, przeczylby podstawowym zasadom logiki. Wypowiedz pozwanego W istocie mialana celu wskazanie, iz W ocenie powoda, jedne kryteria nalezy stosowaé, gdy chodzi o jego osobe, a inne gdy chodzi o pozwanego. Pozwany wytl<na_l powodowi, ze gdy ten zostal umieszczony na liscie Wildsteina domagal sie i mial mozliwoéé podjecia szerokiej obrony i Wyjasnienia swojej sytuacji przed czlonkami rady, podczas gdy uznawal, iz prawo obrony przed postawionymi przez siebie zarzutami pozwanemu nie siuzy.
--- STRONA 16 ---
I 1 15 W kolejnym fragmencie oéwiadczenia pozwany przywolujac autorytet niezyjacej profl P ' , ktora byla i jest dla pracownikow wydziaiu niekwestionowanym autorytetem moralnym, a pelniia W Katedrze ' funkcje taka jak powod, wskazai iz nie zaaprobowaiaby postepowania powoda, bo nawet z osobami ktore zawodowo tmdniiy sie donosicielstwem, a funkcjonowaly W obrebie Wydziaiu i W znacznie trudniejszych politycznie czasach, staraia sie nawiazywaé dialog, perswazja Wpiywaé na zmiane ich postaw. Ten fragment brzmial nastepujaco: ,, Sqdzqjednak. Ze taka postawa obecnego kierownika Katedry nie wzbudziiaby aprobatyjego poprzedniczki no tym stanowisku —— sip. prof L. Pt I ktorajak wiadomo, w okresie pierwszej‘S0lz'darno.s‘ci naklaniaia rozmaitych delatordwfiznkcjonujqcych w naszym filozoficznym drodowisku do zaniechonia ich niechlubnego procederu i wyrazenia skruchy. ” Analiza cytowanego fragmentu, takze nie pozwala na przyjecie twierdzenia, iz celem pozwanego bylo przypisanie powodowi cech delatora. Pozwany odwoial sie do postawy powoda jako kierownika katedry i porownai to do postepowania jego poprzedniczki. Istota przekazu sprowadzala sie do Wykazania, iz prof. P nawet W odniesieniu do funkcjonuj acych W srodowisku delatorow, stosowaia metody prowadzenia dialogu i perswazji celem wpiynieciana zmiane przez nich postepowania, zas powod uznajac, iz jezyk uzyty W publikacji przez pracownika naukowego jest niewlasciwy, nie postapil podobnie, nie dal pozwanemu prawa do zmiany swoj ego postepowania czy Wyj asnienia przyczyn okreslonego postepowania. Pozbawil go rnozliwosci poj ecia dialogu, uznania za siuszne postawionych zarzutow lub tez przeprowadzenia skutecznej obrony. Reasumujac, Wbrew twierdzeniom pozwu, oéwiadczenie pozwanego nie zawieralo we wskazanym fragmencie, twierdzen ani tez sugestii, iz ten byl on tajnym Wspoipracownikiem sluzb specjalnych PRL. . Kwestionowane fragmenty oswiadczenia, odnosily sie do .osoby powoda i oceny jego zaohowania na posiedzeniu Rady Wydzialu FilozoficznoHistorycznego W dniu 16 czerwca 20111: Ocena sadu, co do dopuszczalnosci zachowania pozwanego, zostala przedstawiona We Wczesniejszych fragmentach uzasadnienia i sprowadza sie do konkluzji, iz zawarte W oswiadczeniu tresci byiy dopuszczalna obrona podjeta przez pozwanego. A Nakoniec nalezy przypomnieé, iz W rozpoznaniu sprawy sad jest zwiazany granicami faktycznymi powodztwa i sformulowanyrni W pozwie zadaniarni. Zakreslone przez powoda podstawy faktyczne powodztwa, sprowadzaiy sie do twierdzenia, iz pozwany sugerowai, ze powod byl tajnym Wspolpracownikiem shxzb specjalnych PRL. I p Takie okolicznoéci W niniejszym postepowaniu nie zostaly udowodnione, bowiem oswiadczenie pozwanego nie zawiera treéci na ktore powolal sie powod. Ciezar dowodu lezai W tym zakresie po stronie powoda, bowiem dopiero po Wykazaniu istnienia okolicznosci polegajacych na przypisaniu czy sugerowaniu powodowi bycia TW, dowod bezprawnosci dzialania obciazalby pozwanego. Dokonujac oceny powodztwa pod katem zgioszonych zadan, sad posilkowo dokonywai oceny przyznanych przez pozwanego okolicznosci, iz W oswiadczeniu opisywal zachowanie powoda jako zlozenie donosu. ' Przypisanie komukolwiek donosicielstwa czy to jednorazowego, czy zawodowego, niewatpliwie moze naruszaé dobra osobiste danej osoby i stanowié podstawe Zadania
--- STRONA 17 ---
16 t ochrony. Wylaczenie bezprawnosci, moze nastapié na skutek Wykazania, iz takim czynem zostaly naruszone interesy prywatne czy zawodowe osoby ktorej ow donos dotyczyi. W sprawie niniejszej nie zachodzi potrzeba prowadzenia bardziej pogiebionej analizy W tym kierunku, W braku sformuiowanych zarzutow pozwu co do tych okolicznosci, a przede Wszystkim zgloszenia W tym zakresie Z tych Wszystkich Wzgledow powodztwo podlegalo oddaleniu. ( 1
Słowa kluczowe
#orzeczenie#Wyrok#Sad Apelacyjny W Lodzi W Wyroku z 26 Wrzesnia 1991 r.#IIC 1284/11 v#art. 23 k.c.#art. 448 k.c.#art. 24 § 1 k.c.