Teza / krótkie omówienie
zadośćuczynienie
Treść orzeczenia
--- STRONA 1 ---
Sygn. akt II C 91/09 W Y R O K W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 27 czerwca 2011roku Sąd Okręgowy w Łodzi II Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący: SSO T. Jakubowska – Wójcik Protokolant: S. Nowakowska po rozpoznaniu w dniu 13 czerwca 2011r. w Łodzi na rozprawie sprawy z powództwa P. W. przeciwko Skarbowi Państwa – Jednostce Wojskowej nr (...) w L. o zadośćuczynienie i rentę 1. oddala powództwo; 2. nie obciąża powoda kosztami procesu; 3. przyznaje adwokatowi I.C. prowadzącej Kancelarię Adwokacką w Ł. przy al. K. (…) m.(…) kwotę 4428 (cztery tysiące czterysta dwadzieścia osiem) zł, w tym podatek VAT, tytułem wynagrodzenia za udzieloną z urzędu powodowi pomoc prawną, którą to kwotę nakazuje wypłacić z funduszu Skarbu Państwa – kasy Sądu Okręgowego w Łodzi.
--- STRONA 2 ---
Sygn. akt II C 91/09 U Z A S A D N I E N I E Pozwem z dnia 21 stycznia 2009r., rozszerzonym następnie pismem z 28 maja 2009r., P. W. wystąpił przeciwko Skarbowi Państwa Jednostce Wojskowej nr (...) w L., o zasądzenie: - 100.000 zł z tytułu zadośćuczynienia, - po 1.000 zł miesięcznie, tytułem renty na zwiększone potrzeby, w tym kosztów leczenia, zabiegów operacyjnych, rehabilitacji, zakupu leków i zaopatrzenia w sprzęt medyczny – począwszy od 4 czerwca 2002r., oraz o - zasądzenie kosztów procesu. W uzasadnieniu powód wskazał, że w 2002 r. w czasie odbywania zasadniczej służby wojskowej, w czasie ćwiczeń ze skoków ze spadochronem został wypchnięty ze śmigłowca przez instruktora, na skutek, czego jego lewa noga zaplątała się w taśmy spadochronu. Przy otwieraniu czaszy spadochronu szarpnięcie taśm spowodowało uraz nogi, który został pogłębiony przy lądowaniu. Nadto przy lądowaniu powód złamał nos. Do chwili obecnej, mimo długotrwałego leczenia i przeprowadzenia kilku operacji, zerwane więzadła kolana nie zostały wyleczone. Powód cierpi na zaniki mięśniowe uda i podudzia, niestabilność stawu kolanowego oraz odczuwa bóle w uszkodzonej kończynie. Z uwagi na wieloletnie utykanie, powód odczuwa także bóle kręgosłupa. Brak jest widoków na odzyskanie utraconej sprawności fizycznej, co znacząco ogranicza możliwości zarobkowe powoda, mającego dodatkowo na utrzymaniu żonę i dziecko (pozew k. 2-3, pismo k. 30-34). W odpowiedzi na pozew strona pozwana wniosła o oddalenie powództwa i obciążenie powoda kosztami procesu. Przyznała, iż w dniu 4 czerwca 2002 r. powód, w czasie ćwiczeń z desantowania, uległ wypadkowi skutkującemu, wedle orzeczenia Terenowej Wojskowej Komisji Lekarskiej, 20-procentowym uszczerbkiem na zdrowiu i z tego tytułu otrzymał jednorazowe odszkodowanie. Strona pozwana wskazała, iż brak jest podstawy prawnej do przyznania powodowi zadośćuczynienia, bowiem nie łączył ją z powodem stosunek umowny, gdyż powód pełnił służbę jako służbę obowiązkową w myśl przepisów Ustawy z 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony. Nadto brak podstaw do przyjęcia odpowiedzialności deliktowej strony pozwanej, ponieważ podnoszony przez powoda fakt wypchnięcia ze śmigłowca przez instruktora nie został wykazany. Obrażenia powoda wynikły z nieprawidłowego ustawienia nóg przy lądowaniu (odpowiedź na pozew k. 16-18). W piśmie z 28 stycznia 2011 r. strona pozwana podniosła zarzut przedawnienia dochodzonego roszczenia. Wskazała, iż do wypadku doszło 4 czerwca 2002r., zaś powód dysponował pełną wiedzą o szkodzie, co najmniej od daty wydania orzeczenia przez Terenową Wojskową Komisję Lekarską w dniu 19 września 2002 r. Ponadto w tej dacie wiedział także, przeciwko komu może skierować swoje roszczenia (pismo k. 199-200). W odpowiedzi strona powodowa zakwestionowała zasadność podniesionego zarzutu. Wskazała, iż w latach 2002-2009 r. ujawniły się skutki zdrowotne będące dalszymi następstwami wypadku, w tym dolegliwości bólowe i schorzenia kręgosłupa. Od daty powstania tychże schorzeń powinien być liczony termin przedawnienia, gdyż w miarę ujawniania się powód dowiadywał się o ich istnieniu. Nadto strona
--- STRONA 3 ---
zakwestionowała zarzut przedawnienia z punktu widzenia jego zgodności z zasadami współżycia społecznego. Podniosła, iż niezależnie od podstawy z art. 417 k.c., w przypadku powoda może wchodzić w grę odpowiedzialność Skarbu Państwa na zasadzie art. 417 2 k.c., tj. odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną zgodnym z prawem wykonywaniem władzy publicznej, na zasadach słuszności (pismo k. 203-204). Sąd Okręgowy ustalił następujący stan faktyczny: P. W. urodził się w 1982 roku w P. Ukończył zasadniczą szkołę zawodową i z wykształcenia jest murarzem. Nadto ukończył roczne wieczorowe liceum dla osób pracujących, jednak nie zdał matury. Na rok przed terminem poboru, tj. w roku 2002 powód zgłosił się do odbycia zasadniczej służby wojskowej, gdyż chciał zostać żołnierzem zawodowym (zeznania powoda k. 232-232v). Zasadniczą służbę wojskową powód odbywał w Jednostce Wojskowej nr (...) w L.. Program szkolenia powoda obejmował m.in. skoki ze spadochronem ze śmigłowca (desantowanie ze statku powietrznego) (bezsporne). Szkolenie przygotowujące żołnierzy do skoków spadochronowych obejmuje omówienie zasad i procedur związanych ze skokami, a także oddawanie skoków z makiety statku powietrznego na ziemi, „na sucho”, w celu wykształcenia prawidłowej postawy i sylwetki podczas opuszczania statku powietrznego. Nadto szkolenie obejmuje wykonywanie manewrów poziomych spadochronem, tzw. ślizgów oraz przyjęcia prawidłowej postawy podczas lądowania. Ćwiczenia te były wykonywane na skoczni trójstopniowej i trapezie. Przejście szkolenia i zdanie egzaminu, w tym prawidłowe wykonywanie skoków „na sucho” jest warunkiem dopuszczenia do skoków ze spadochronem. Proces przygotowania do skoków prowadzony w pozwanej Jednostce Wojskowej w okresie odbywania przez powoda służby był zgodny z Regulaminem Skoków Wojsk Powietrzno-Desantowych i zasadami bezpieczeństwa (opinia biegłego k. 125-127, zeznania K. M. k. 80v-81, zeznania K. S. k. 81). Powód przeszedł pomyślnie ten etap szkolenia i został zakwalifikowany do oddania skoków (zeznania powoda k. 107-108). Żołnierze, którzy zgodnie z rozkazem są przeznaczeni do wykonywania skoków wsiadają na pokład śmigłowca w pełnym oporządzeniu, w tym umundurowaniu, w hełmach i ubrani w uprząż z 2 spadochronami, z których każdy waży 12-14 kilogramów. Z tego względu są trudni do odróżnienia od siebie. Do śmigłowca (…), z jakiego skakał 4 czerwca 2002r. powód, wsiadło 8 skoczków i instruktor pokładowy oraz załoga śmigłowca. Wysokość kabiny w tego typu śmigłowcu wynosi 155 cm, zaś wymiary poziome to 320 cm x 140 cm. Z uwagi na wymiary pokładu śmigłowca poruszanie się po nim wykonywane jest w pozycji mocno pochylonej, w przysiadzie (szkic k. 119v, zeznania powoda k. 107-108, opinia biegłego ds. spadochroniarstwa k. 125-127, opinia uzupełniająca k. 144-144v, protokół powypadkowy k. 41). Po dotarciu na miejsce i wysokość, z której mają być wykonywane skoki załoga śmigłowca sygnalizuje za pomocą lampy umieszczonej w kabinie śmigłowca (tj. na pokładzie, w „części pasażerskiej”) instruktorowi pokładowemu, iż można zacząć wypuszczać skoczków. Wówczas instruktor pokładowy włącza automatyczny system otwarcia spadochronów, który w razie gdyby skoczek po
--- STRONA 4 ---
oddanym skoku nie otworzył spadochronu samodzielnie, powoduje otworzenie się spadochronu na zadanej wysokości. Instruktor wydaje także komendę, na którą żołnierze podnoszą się z miejsc, ustawiają się i są przypinani do liny desantowej za pomocą łącznika taśmowego, którego rola polega na tym, że po oddzieleniu się skoczka od śmigłowca ulega on naprężeniu, po czym zerwaniu ulega element określany jako konterka. Powoduje to otwarcie czaszy spadochronu (szkic k. 119v, opinia biegłego ds. spadochroniarstwa k. 125-127, opinia uzupełniająca k. 144-144v). Skoki były wykonywane w ten sposób, że po kolei każdy z żołnierzy siadał w drzwiach tylnych po prawej stronie śmigłowca, na progu pokładu i opierał obie nogi na stopniu (podnóżku) znajdującym się za progiem. Podnóżek ten jest wysunięty nieco do przodu, co umożliwia zaparcie się o niego przez skoczka. Przez cały czas zajmowania pozycji do skoku skoczek może się przytrzymywać ścian, podłogi i ościeżnicy drzwi. Dopiero po zajęciu opisanej wyżej pozycji krzyżuje ręce, jedną kładąc na rączce (uchwycie), a drugą na uprzęży. W przypadku gdyby skoczek próbował wybić się z progu nie mając nóg opartych o podnóżek, z uwagi na konfigurację tych części i mechanikę spadania, doznałby poważnych potłuczeń piszczeli o tenże podnóżek. W tym czasie instruktor pokładowy zajmuje, z uwagi na brak miejsca na zajęcie pozycji stojącej, pozycję klęczącą przy drzwiach tylnych śmigłowca, po ich prawej stronie. Nie ma możliwości zmiany tej pozycji nie zakłócając ciągłości desantowania. Nie jest możliwe uderzenie ani kopnięcie przez instruktora skoczka w sposób mogący zakłócić prawidłowość skoku, gdyż instruktor także jest ubrany w krępujący ruchy spadochron, nie jest w stanie zająć pozycji innej niż klęcząca, zaś uderzenie musiałoby mieć siłę przewyższającą masę skoczka wraz z oporządzeniem, w tym z dwoma spadochronami, z których każdy waży 12-14 kg i musiałoby przenieść masę skoczka poza punkt oparcia, jakim jest wysunięty do przodu stopień znajdujący się poza progiem śmigłowca. Nie jest także możliwe wypchnięcie skoczka ze śmigłowca przed zajęciem pozycji w progu śmigłowca, gdyż na pokładzie wszyscy poruszają się w głębokim przysiadzie (pochyleniu), a przy próbie wypchnięcia doszłoby do zaklinowania się skoczka w drzwiach spadochronem głównym znajdującym się na plecach, bądź do uderzenia nogami o stopień za progiem pokładu (co w niniejszej sprawie nie wystąpiło). W praktyce do wypchnięcia skoczka wbrew jego woli konieczne byłoby zaparcie się o ścianę śmigłowca i użycie olbrzymiej siły (szkic k. 119v, zeznania powoda k. 107-108, opinia biegłego ds. spadochroniarstwa k. 125- 127, opinia uzupełniająca k. 144-144v, meldunek k. 117-119, protokół przesłuchania poszkodowanego k. 120-121, protokół powypadkowy k. 41). Po upewnieniu się, że skoczek jest gotowy instruktor pokładowy każdemu z żołnierzy wydaje komendę do skoku, co jest sygnalizowane klepnięciem w ramię. Skok jest wykonywany samodzielnie przez skoczka. Skoczkowie są wypuszczani, co 2-3 sekundy. Po około 3 sekundach od wybicia się z progu śmigłowca skoczek powinien otworzyć spadochron, bądź otwarcie spadochronu następuje przez zerwanie konterki. Na wysokości 100 metrów skoczek powinien przyjąć pozycję nóg do lądowania (nogi razem), oraz ustawić się plecami do wiatru (opinia biegłego k.126). Każdy żołnierz może odmówić wykonania skoku. W takim przypadku jest odpinany od liny desantowej i wraca na ziemię na pokładzie śmigłowca (zeznania K. M. k. 80v-81, regulamin k. 112-116). W dniu 4 czerwca 2002r. podczas pierwszego lotu powoda śmigłowcem jeden z żołnierzy odmówił wykonania skoku. Został przetransportowany na ziemię. Po ponowny wzbiciu się śmigłowca w powietrze powód oddał pierwszy skok i nie odniósł w żadnych obrażeń. Po wylądowaniu zwinął spadochron, doszedł
--- STRONA 5 ---
do punktu zbiorczego i ponownie wsiadł do śmigłowca w celu oddania drugiego skoku (zeznania powoda k. 107-108). Przy wykonywaniu drugiego skoku, powód miał skakać ostatni. Instruktorem pokładowym kontrolującym proces desantowania i dającym poszczególnym skoczkom sygnał do skoku był podoficer, z którym powód miał napięte relacje. Wynikało to ze sprzeciwu powoda wobec jego zdaniem nieuzasadnionych zachowań podoficera (zeznania powoda k. 107-108). Kiedy przyszła kolej na oddanie skoku przez powoda zajął on miejsce w tylnych drzwiach śmigłowca i oparł nogi o stopień, jednak nie skrzyżował w prawidłowy sposób rąk. Przed skrzyżowaniem rąk nieprawidłowo wybił się z progu śmigłowca. W związku z tym zamiast lecieć nogami w dół, poleciał głową do przodu i wykonał pełen obrót, po czym zaczął spadać bokiem. Był to tzw. błąd w technice skoku, zdarzający się głównie początkującym skoczkom. Z uwagi na nieprawidłowy przebieg lotu powód zahaczył o taśmę stabilizatora (taśmę spadochronu), która zaplątała się pod lewe kolano powoda. Ponieważ każdy spadochron posiada mechanizm automatycznego otwierania, po pewnym czasie nastąpiło otwarcie spadochronu. Szarpnięcie taśmy towarzyszące wypełnianiu się czaszy spowodowało u powoda kontuzję i ból. Mimo zaczepienia taśmy stabilizatora o nogę powoda czasza spadochronu rozwinęła się prawidłowo. Niemniej powód był zmuszony manewrować, by ominąć przeszkodę na lądowisku (pas taktyczny), co zwiększyło prędkość opadania. Po ominięciu przeszkody powód starał się, zgodnie z zasadami lądowania, ustawić plecami do wiatru. Nie zajął jednak prawidłowej pozycji do lądowania tj. nie złączył nóg. Mogło to być skutkiem kontuzji odniesionej przy otwieraniu spadochronu, w tym efektem bólu (zeznania powoda k. 107-108, opinia biegłego ds. spadochroniarstwa k. 125-127, opinia uzupełniająca k. 144-144v). Przy lądowaniu powód przewrócił się pogłębiając uraz kolana. Nadto by ustawić się tyłem do wiatru powód skrzyżował ręce, by skrzyżować linki. Z tego powodu nie był w stanie zasłonić się przy upadku i doznał złamania nosa z przesunięciem przegrody. Z uwagi na bolesność kończyny prosto z poligonu powód został przewieziony na izbę chorych, a następnie do Kliniki Chirurgii (…) w Ł., gdzie przebywał do 11 czerwca 2002r. (zeznania powoda k. 106v-107v). Każda sesja skoków kończy się omówieniem, w którym biorą udział wszyscy w nich uczestniczący, w tym osoby wykonujące skoki. Następstwem omówienia skoków z 4 czerwca 2002 r. było złożenie przez dowódcę szwadronu meldunku powypadkowego do dowódcy batalionu (zeznania K. S. k. 81). Instruktor pokładowy, który desantował powoda nie miał postawionych zarzutów w związku z obrażeniami, jakich doznał powód (zeznania K. M. k. 80v-81). W dniu 10 września 2002 r. powód wystosował do dowódcy Jednostki meldunek, w którym podnosił, iż przyczyną wypadku, jakiemu uległ było wypchnięcie go ze śmigłowca przez instruktora, który nie upewnił się, czy powód był gotów do oddania skoku (meldunek k. 63). W dniu 27 czerwca 2007r. powód złożył do Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Ł. zawiadomienie o przestępstwie. Do pisma załączył m.in. kopię swojego pisma z 19 września 2002r. skierowanego do Szefa Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Ł., w którym podniósł, iż z jego ustaleń wynika, że dalsze leczenie, zabiegi operacyjne i rehabilitacja będą kosztować nie mniej niż dziesięć tysięcy zł, dlatego jest zmuszony odwoływać się od ustaleń zawartych w protokole powypadkowym do
--- STRONA 6 ---
wyższej instancji. Postanowieniem z dnia 14 lipca 2008r. Prokurator Wojskowy Prokuratury Garnizonowej w Ł. umorzył postępowanie z uwagi na brak danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa (załączone akta Pg.D.64/7 – k. 3, 298). Skutkiem zdrowotnym wypadku z 4 czerwca 2002 r. w sferze ortopedycznej po stronie powoda jest stan po skręceniu lewego stawu kolanowego z uszkodzeniem więzadła pobocznego przyśrodkowego i więzadła krzyżowego przedniego. Nadto siły działające kompresyjnie przy lądowaniu spowodowały złamanie tylnych kłykci bocznych kości udowej i kości piszczelowej oraz uszkodzenie rogu łękotki przyśrodkowej. U powoda odtworzono więzadło krzyżowe przednie i usunięto oderwane części łękotki przyśrodkowej, po których to zabiegach występuje dobrze wygojona blizna. Staw kolanowy lewy wykazuje niewielkie ograniczenia ruchomości zgięciowej i niewielką niestabilność przednią. U powoda występują także zaniki mięśni lewego uda, wielomiejscowy zespół bólowy i poczucie pogorszenia sprawności. Powyższe schorzenia stanowią trwały uszczerbek na zdrowiu wyrażający się wartością 7% i wiążą się z dużym zakresem cierpień fizycznych i psychicznych. Cierpienia te wynikały i wynikają z doznawanego bólu, konieczności pobytu w szpitalach, poddawania się zabiegom operacyjnym w tym trzem artroskopiom, pozostawania w unieruchomieniu w stabilizatorze ortopedycznym, chodzeniem przy użyciu kul, bez możliwości obciążania chorej kończyny, a także z koniecznością poddawania się rehabilitacji. Z uwagi na odniesione przez powoda obrażenia występowała u niego konieczność korzystania z pomocy osób trzecich wymiarze 2 godzin dziennie przez w sumie 6 miesięcy tj. po 2 miesiące po wypadku (tj. w okresie pozostawania w unieruchomieniu gipsowym a następnie w stabilizatorze ortopedycznym) i po plastyce więzadła ACL, oraz po 1 miesiącu po każdej z pozostałych artroskopii. Poza tym przez 30 miesięcy, poczynając od wypadku z pominięciem wyżej wymienionych okresów u powoda utrzymywała się potrzeba korzystania z okresowej pomocy osób trzecich w wymiarze 1 godziny dziennie. Obecnie powód nie wymaga takiej pomocy. Rokowania na przyszłość są w przypadku powoda umiarkowane. Mimo długotrwałego i wieloetapowego leczenia utrzymują się objawy niestabilności stawu kolanowego i zaniki mięśni lewego uda. Wątpliwe jest by niestabilność mogła zniknąć wyłącznie dzięki odbudowaniu zanikłych mięśni, gdyż prawdopodobnym jest, że przeszczep zastosowany przy plastyce ścięgna ACL uległ rozciągnięciu. Z tego względu ponowna artroskopowa plastyka ACL powinna przynieść poprawę stanu powoda. Jeśli chodzi o bieżące utrzymanie stanu kończyny, to wskazane jest wykonywane ćwiczeń stawów i mięśni kończyny dolnej. W przyszłości nie można wykluczyć u powoda szybszego niż zwykle narastania zmian zwyrodnieniowych, z tym jednak, że nie jest możliwe określenie czy zjawisko to wystąpi i w jakim zakresie (opinia biegłego ortopedy k. 151-153). Jeśli chodzi o schorzenia neurologiczne, to następstwem wypadku z 4 czerwca 2002 r. u powoda są schorzenia bólowe będące skutkami zakłóconej mechaniki chodu. Utrzymują się one od wypadku i z biegiem czasu nasilają. Powód starał się oszczędzać uszkodzone kolano i zażywał na własną rękę środki przeciwbólowe, co w dalszej perspektywie czasu prowadziło do kumulacji przeciążeń i nasilenia dolegliwości bólowych. Na skutek niefizjologicznej postawy przy poruszaniu się u powoda z biegiem czasu pojawiły się wielopoziomowe przepukliny w odcinku lędźwiowo-krzyżowym kręgosłupa, a także zespół bólowy kręgosłupa lędźwiowego, z biegiem czasu przekształcający się w schorzenie przewlekłe. Schorzenie to skutkuje trwałym uszczerbkiem na zdrowiu wyrażający się wartością 5%. Zakres cierpień ze
--- STRONA 7 ---
schorzeniami neurologicznymi będącymi następstwami wypadku był i jest zróżnicowany, i zależy m.in. od aktywności fizycznej powoda i ilości zażywanych środków przeciwbólowych. Generalnie cierpienia te mają rozmiar umiarkowany. Rokowania w sferze neurologicznej związane są ze stanem zdrowia ortopedycznego, przywrócenie prawidłowego chodu u powoda będzie miało korzystny wpływ na zespół bólowy. W przypadku powoda zalecane jest wykonywanie lekkich prac fizycznych - nieprzeciążających uszkodzonej kończyny, jednak zmuszającej do ruchu (opinia biegłego neurochirurga k. 164-165, ustna opinia uzupełniająca k. 231, opinia biegłego neurologa k. 194-195, ustna opinia uzupełniająca k. 231). Następstwem urazu głowy była cerebrastenia pourazowa, która jednak nie wywołała trwałych następstw zdrowotnych u powoda (zerowy uszczerbek na zdrowiu). Uraz ten nie spowodował po stronie powoda żadnych kosztów ani nie zwiększył jego potrzeb (opinia biegłego psychiatry k. 209-210). W dniu 19 września 2002r., orzeczeniem Terenowej Wojskowej Komisji Lekarskiej w Ł. powód został zaliczony do kategorii D (tj. niezdolny do służby wojskowej w czasie pokoju), w związku, z czym zwolniony od pozostałej części służby wojskowej (orzeczenie TWKL k. 42). Powód, decyzją Szefa Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Ł. z 20 lutego 2003r. uzyskał odszkodowanie w wysokości 7.446 zł, następnie podwyższone o kwotę 1.614 zł (decyzja k. 38, k. 39). Przez 9 miesięcy po zwolnieniu z wojska powód przebywał na zwolnieniu lekarskim i pobierał zasiłek chorobowy. Następnie otrzymywał przez rok zasiłek rehabilitacyjny z tytułu niezdolności do pracy, a następnie od 1 lipca 2003r. rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy w związku ze służbą wojskową, która wynosiła początkowo ok. 1.300 zł, a później 1.500 zł. W marcu 2011 r. powód utracił prawo do renty z uwagi na stwierdzenie zdolności do pracy, jednak, tak jak w przypadku wcześniejszych decyzji złożył odwołanie do Sądu (zeznania powoda k. 232, załączone akta III AUa 1264/06). W około rok po wypadku powód ożenił się. Obecnie ma dwoje dzieci. Mieszka z żoną, dziećmi i teściami. Od czasu wypadku nie miał stałej pracy. Utrzymuje się z prac dorywczych polegających na pomocy w malowaniu i tapetowaniu, jak również z uprawy jednohektarowego gospodarstwa rolnego należącego do teściów. W okresach świątecznych sprzedaje własnoręcznie wykonane stroiki. Wraz z żoną chcieliby, dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej, założyć wypożyczalnię sprzętu budowlanego. Żona powoda od 4 lat nie pracuje, otrzymuje zasiłek rodzinny na dzieci (zeznania powoda k. 232). Powyższych ustaleń faktycznych Sąd dokonał w oparciu o powołane wyżej dowody. Podstawą rekonstrukcji skoku oddanego przez powoda, zakończonego urazami, była opinia biegłego ds. spadochroniarstwa. Był to biegły spoza listy, przybrany do niniejszej sprawy, jednak zawarty w pierwszej części jego wysłuchania opis jednostek, w których pracował nie pozostawia wątpliwości, co do posiadania przez niego wiedzy i doświadczenia pozwalających na występowanie w charakterze biegłego. Nadto żadna ze stron nie zdołała zakwestionować opinii pod względem merytorycznym, o czym świadczy m.in. sposób sformułowania stanowiska procesowego przez pełnomocnika powoda (por. k. 144v). Dokonując ustaleń faktycznych, Sąd nie dał wiary zeznaniom powoda w części, w której twierdził, że został popchnięty czy też uderzony, co spowodowało przedwczesne oddzielenie się od statku powietrznego. Należy zauważyć, że co do zasady opis błędnego wybicia się z progu i następowego spadania sformułowany przez biegłego odpowiada temu, co zeznał powód, z tym tylko, że powód przyczyn wadliwego wybicia się upatrywał w działaniu osób trzecich. Niemniej opinia biegłego nie
--- STRONA 8 ---
pozostawia w tej kwestii wątpliwości i jednoznacznie przesądza, że wypchnięcie skoczka tj. pokonanie bezwładności i siły skoczka wyposażonego w dwa spadochrony, każdy o wadze 12-14 kg wymagałoby wręcz zaparcia się o ścianę i zadziałania olbrzymią siłą. Zdaniem Sądu to, co powód bierze za wypchnięcie było jedynie klepnięciem stanowiącym sygnał do skoku. Także w oparciu o opinię biegłego Sąd uznał za niewiarygodną wersję powoda, który zeznał, że nie zajął pozycji siedzącej w progu drzwi. Jak wynika z opinii w przypadku tego typu śmigłowca próba skoku osoby niesiedzącej w progu (bądź siedzącej, ale nie opierającej nóg o stopień) skończyć się musi albo zaklinowaniem spadochronu znajdującego się na plecach, albo obrażeniami nóg (piszczeli) po uderzeniu nimi w schodek. W świetle tych ustaleń wynikających w głównej mierze z specyficznej konfiguracji pokładu śmigłowca (…) wersja powoda nawiązującego do napiętych relacji z dwoma podoficerami, z których jeden był instruktorem pokładowym przy feralnym skoku, nie mogła się ostać. Sąd pominął przy dokonywaniu ustaleń faktycznych zeznania świadków M.Ż. (k. 105v) oraz M.K. (k. 106). Żaden ze świadków nie leciał z powodem śmigłowcem bezpośrednio przed wykonaniem feralnego skoku ani nie był w stanie przytoczyć żadnych okoliczności mogących przemawiać za popieraną przez powoda tezą o wypchnięciu go ze śmigłowca przez instruktora. Zeznania M. Ż. miały w całości i wyłącznie charakter przypuszczający, zaś M. K. w ogóle nie powołał się na fakty mogące popierać wersję powoda. Nadto, nawet gdyby wbrew jasnej treści tych zeznań przyjąć, że w pewnym niewielkim stopniu uprawdopodobniają one taką wersję zdarzeń, to zgodnie z opinią biegłego ds. spadochroniarstwa i tak jest ona niemożliwa. Sąd Okręgowy zważył, co następuje: By odnieść się do zasadności powództwa w pierwszej kolejności należy ustalić reżim prawny, jakiemu podlega rozstrzygnięcie. Wprawdzie powód otrzymał na podstawie decyzji Szefa Sztabu Wojskowego w Ł. z 20 lutego 2003r. jednorazowe odszkodowanie, lecz w niniejszej sprawie nie ma zastosowania art. 20 Ustawy z dnia 16 grudnia 1972 r. o świadczeniach przysługujących w razie wypadków i chorób pozostających w związku ze służbą wojskową (Dz.U.72.53.342) uchylony ustawą z dnia 11 kwietnia 2003r. o świadczeniach odszkodowawczych przysługujących w razie wypadków i chorób pozostających w związku ze służbą wojskową (Dz.U. Nr 83, poz.760 z późn. zm.). Przepis ten stanowił, iż świadczenia przyznane na podstawie ustawy z 16 grudnia 1972r. (…) stanowią - w stosunku do jednostek wojskowych oraz do żołnierzy i pracowników zatrudnionych w siłach zbrojnych, którzy nieumyślnie wyrządzili szkodę przy wykonywaniu powierzonych im obowiązków służbowych - wynagrodzenie wszelkich szkód wynikłych dla żołnierza lub jego rodziny, spowodowanych uszczerbkiem na zdrowiu lub śmiercią żołnierza wskutek wypadku określonego w art. 2 lub w art. 18. Przepis ten przewidywał, więc wyłączenie drogi sądowej tylko w razie przyznania poszkodowanemu żołnierzowi świadczeń, jak również tylko w razie wyrządzenia szkody z winy umyślnej. Dopuszczalne było zaś dochodzenie odszkodowania na podstawie prawa cywilnego zarówno wtedy, gdy roszczenie obejmujące kwotę wyższą aniżeli świadczenia przyznane, oparte było na zarzucie wyrządzenia szkody z winy umyślnej, jak i wtedy, gdy odszkodowanie nie zostało poszkodowanemu żołnierzowi przyznane. W tym ostatnim przypadku możność dochodzenia
--- STRONA 9 ---
odszkodowania nie była obwarowana obowiązkiem wykazania winy umyślnej (uchwała SN z dnia 24.05.1990r. III CZP 19/90, wyrok S.A. z 17.07.1991. IACr 273/91 OSA 1991/3/12). Powód powoływał się na umyślny charakter działań instruktora pokładowego mającego wypchnąć go ze śmigłowca. Stąd w niniejszej sprawie ma zastosowanie art. 417 k.c. w brzmieniu obowiązującym do dnia 31 sierpnia 2004r., stosownie do art. 5 ustawy z dnia 17 czerwca 2004r. o zmianie ustawy – kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. Nr 162, poz. 1692 z późn. zm.). Zgodnie z art. 417 k.c. Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez funkcjonariusza państwowego przy wykonywaniu powierzonej mu czynności. Funkcjonariuszami państwowymi są w rozumieniu tego przepisu m.in. żołnierze sił zbrojnych. Z uwagi na obowiązujący w dacie wypadku stan prawny powód miał obowiązek odbycia zasadniczej służby wojskowej i to niezależnie od tego, czy zgłosił się na rok przed poborem swojego rocznika, czy też nie. Okoliczność ta była między stronami niesporna. Nadto niesporne było, iż powód brał udział w szkoleniu spadochronowym na rozkaz swoich przełożonych, czerpiących możność wydawania poleceń służbowych z przepisów prawa. Tym samym rozkazy wydawane powodowi były przejawem władztwa publicznoprawnego wykonywanego przez Państwo, za pośrednictwem funkcjonariuszy. Jest poza sporem, że powód nie odmówił oddania skoku, choć miał taką możliwość. W związku z tym należy przyjąć, że Skarb Państwa potencjalnie mógłby odpowiadać za szkody wyrządzone powodowi przez przełożonych albowiem czynności te stanowiły przejaw władztwa publicznego, tzw. imperium. Do przyjęcia odpowiedzialności Skarbu Państwa niezbędne jest jednak spełnienie jej przesłanek. Podstawową przesłanką odpowiedzialności z art. 417 było to, aby zachowanie funkcjonariusza wyrządzające szkodę było niezgodne z prawem. Pojęcie „działanie niezgodne z prawem” należy rozumieć jako zaprzeczenie zachowania uwzględniającego nakazy i zakazy wynikające z normy prawnej. Pojęcie to w świetle art. 77 ust. 1 Konstytucji musi być rozumiane ściśle, zgodnie z konstytucyjnym ujęciem źródeł prawa (art. 87-94 Konstytucji). Jest, więc ono węższe niż tradycyjne ujęcie bezprawności na gruncie prawa cywilnego, które obejmuje, obok naruszenia przepisów prawa, również naruszenie norm moralnych i obyczajowych, określanych terminem „zasad współżycia społecznego”. Zdaniem Sądu nie ma przeszkód konstytucyjnych dla związania w ramach ustawodawstwa zwykłego konstrukcji odpowiedzialności odszkodowawczej władzy publicznej z tradycyjną koncepcją bezprawności ustaloną w płaszczyźnie prawa cywilnego (por. Komentarz do Kodeksu cywilnego Księga trzecia Zobowiązania tom 1 Gerard Bieniek LexisNexis Wyd.9 str. 333). Sąd ustalił, że nie doszło do wypchnięcia powoda ze śmigłowca, jak również by zachowanie instruktora pokładowego naruszało normy, o których była mowa wyżej. Szkolenie spadochronowe, jakie przeszedł powód miało prawidłowy przebieg, było zgodne z Regulaminem Wojsk Powietrzno- Desantowych i odpowiadało zasadom bezpieczeństwa przyjętym w tego rodzaju sytuacjach. Nie ma, zatem podstaw by przypisać Skarbowi Państwa odpowiedzialność odszkodowawczą z uwagi na braki organizacyjne i nieprawidłowości w prowadzeniu szkolenia. Takie nieprawidłowości należałoby na gruncie prawa cywilnego uznać za niezgodne z prawem, niemniej materiał dowodowy skłania do wniosku, że nieprawidłowy przebieg skoku był następstwem złego wybicia się powoda z progu drzwi tylnych śmigłowca, jednak nie pozostawał w związku z organizacją i sposobem prowadzenia desantowania w dniu 4 czerwca 2002 r.
--- STRONA 10 ---
Wobec tego wykluczona jest odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkodę na zasadzie art. 417 Kodeksu Cywilnego. Niezależnie od powyższego rozważenia wymagała odpowiedzialność strony pozwanej na podstawie art. 419 k.c., obowiązującego w dniu wypadku i mającego zastosowanie w niniejszej sprawie stosownie do art. 5 cytowanej ustawy z 17 czerwca 2004r. Przepis ten stanowił, iż w wypadku, gdy Skarb Państwa nie ponosi według przepisów niniejszego tytułu odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez funkcjonariusza państwowego przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, poszkodowany może żądać całkowitego lub częściowego naprawienia szkody przez Skarb Państwa, jeżeli doznał uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia albo utracił żywiciela, a z okoliczności, zwłaszcza ze względu na niezdolność poszkodowanego do pracy albo ze względu na jego ciężkie położenie materialne, wynika, że wymagają tego zasady współżycia społecznego. Art. 419 k.c. miał charakter wyjątkowy, bo przewidywał możliwość odpowiedzialności Skarbu Państwa w wypadkach, gdy funkcjonariuszom państwowym nie można przypisać winy. Celem, więc jego było łagodzenie szczególnie dotkliwych następstw wyrządzenia szkody, których usunięcie na podstawie przepisów ogólnych nie było możliwe. Jednym z podstawowych warunków uzasadniających dopuszczalność zastosowania tego przepisu było ustalenie, że szkoda została wyrządzona przez funkcjonariusza państwowego przy wykonywaniu powierzonej mu czynności. Podkreślić przy tym należy, że chodziło tu o konkretną czynność, a nie o ogólne stwierdzenie, że szkoda pozostaje w ogólnym związku z działalnością określonego organu. Zdaniem Sądu okoliczności sprawy nie dają podstaw do zastosowania tego przepisu. Związek przyczynowy, bowiem między działaniami funkcjonariuszy publicznych a szkodą jest jedynie pośredni i ma miejsce „na przedpolu” szkody a polega na wydaniu rozkazu skoków, któremu to rozkazowi powód mógł odmówić. Samo zdarzenie szkodzące nie miało bezpośredniego związku z działaniami Państwa, gdyż to powód wadliwie oddał skok. Jeśli chodzi o przygotowanie powoda do oddania skoku i zapewnienia prawidłowych jego warunków to funkcjonariuszom strony pozwanej nie można postawić zarzutu działania niezgodnie z zasadami bezpieczeństwa. Brak jest, więc adekwatnego związku przyczynowego między wydaniem rozkazu skoków (z możliwością jego nie wykonania) a powstaniem szkody. Dlatego też nie można uznać, że wypadek w czasie ćwiczeń będący następstwem popełnionego przez powoda błędu w technice skoku, sam w sobie stanowi wystarczającą podstawę do przyjęcia odpowiedzialności Skarbu Państwa na podstawie tego przepisu (por. m.in. wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 23 maja 1974 r. II CR 211/74i z dnia 3 maja 1974 r., I CR 196/74). Niezależnie od powyższego powództwo podlegałoby oddaleniu także z uwagi na podniesiony przez stronę pozwaną zarzut przedawnienia. Jak stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 30 maja 1969 r., II CR 171/69, roszczenie oparte na zasadzie słuszności ulega przedawnieniu przewidzianemu dla czynów niedozwolonych i nie może być uwzględnione po jego upływie. Przedawnienie przewidziane w art.442 stosuje się do roszczenia z art. 419. Zgodnie z art. 442 §1i §2 k.c. roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jeżeli szkoda wynikła ze zbrodni lub występku, roszczenie o naprawienie szkody ulega przedawnieniu z upływem lat dziesięciu od dnia popełnienia przestępstwa bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej
--- STRONA 11 ---
do jej naprawienia. Przy czym zgodnie z utrwalonym orzecznictwem, w braku karnego wyroku skazującego, sąd cywilny władny jest dokonać ustaleń w tej kwestii samodzielnie (por. uchwałę 7 Sędziów Sądu Najwyższego z dnia 21 listopada 1967 r., III PZP 34/67, a także wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 czerwca 1969 r., I PR 157/69). Z uwagi na to, że Sąd nie dopatrzył się w zachowaniach funkcjonariuszy znamion zbrodni czy występku, a postępowanie w Wojskowej Prokuraturze Rejonowej w Ł. postanowieniem z dnia 14 lipca 2008r. zostało umorzone z uwagi na brak danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa, w niniejszej sprawie ma zastosowanie trzyletni termin przedawnienia. O ile można zgodzić się z poglądem powoda, iż bieg przedawnienia powinien być liczony od powzięcia wiadomości o istnieniu szkody, to argumentacja ta nie może wpłynąć na zmianę rozstrzygnięcia w niniejszej sprawie. Jeśli chodzi o schorzenia ortopedyczne, to fakt uszkodzenia lewego kolana był znany powodowi w zasadzie od chwili wypadku, a z pewnością już od chwili zdjęcia gipsu, czyli w lipcu 2002r. Strona podnosiła, że ewolucja schorzeń u powoda prowadziła do powstawania nowych szkód odrębnie się przedawniających. Istnienie tych, jakoby odrębnych szkód nie zostało udowodnione ani co do zasady ani co do daty powstania. Kierunki rozumowania i sposoby analizy stanu faktycznego w tego rodzaju sytuacjach zostały wskazane w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 31 października 1974 r., II CR 594/74. Sąd ten stwierdził, iż jeżeli następstwem czynu niedozwolonego jest kilka zdarzeń kolejno następujących w czasie, a pozostających w związku przyczynowym z tym czynem i szkodą lub krzywdą, to w celu określenia początku biegu trzyletniego terminu przedawnienia (art. 442 § 1 k.c.) należy rozważyć wzajemny stosunek tych zdarzeń: czy są one ze sobą tak ściśle związane, że stanowią tylko elementy jednej szkody lub krzywdy, czy też mają samodzielny byt i stanowią odrębne szkody lub krzywdy, wyrosłe w różnych przedziałach czasowych. W pierwszym wypadku punktem odniesienia dla określonego biegu trzyletniego terminu przedawnienia jest zdarzenie początkowe, a dalsze zdarzenia stanowią tylko powiększenie tej samej szkody. W drugim wypadku poszczególne zdarzenia mają w odniesieniu do wywołanych nimi szkód samodzielny byt i wyznaczają własny trzyletni termin przedawnienia. Zdaniem Sądu schorzenia ortopedyczne powoda z upływem czasu nie narastały, a wręcz przeciwnie - na skutek coraz pełniejszej diagnozy – ulegały zmniejszeniu, za sprawą prowadzonego leczenia i rehabilitacji. Wobec tego nie można przyjmować, że nastąpiła taka ewolucja szkody i postęp procesu chorobowego, iż powód uzyskał nowe roszczenie, podlegające oddzielnemu przedawnieniu. Skoro strona powodowa wywodziła, iż rozwój procesu chorobowego następował w ten sposób, że powód po upływie jakiegoś czasu zyskał roszczenie nieprzedawnione, to powinna wskazać to schorzenie i datę jego powstania, stosownie do art. 6 k.c. Nie uczyniła tego jednak. Jeśli chodzi o dolegliwości neurologiczne, powód sam podał, że bóle utrzymują się od czasu wypadku. Tym samym, należy uznać, że zespół bólowy, który z biegiem czasu nabrał charakteru przewlekłego, istniał u powoda od samego wypadku, bądź też pojawił się w krótki czas potem. W każdym bądź razie strona powodowa nie wykazała daty, od której należałoby liczyć przedawnienie roszczenia wynikającego z tego – jej zdaniem nowego – schorzenia. Nadto nie można przyjąć, że udział powoda w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym w Wojskowej Prokuraturze Rejonowej w Ł. oraz w postępowaniach przed Sądami Ubezpieczeń Społecznych przerywa bieg przedawnienia roszczeń objętych pozwem. Roszczenia te nie były ( i nie mogły być)
--- STRONA 12 ---
dochodzone przed tymi organami, gdyż organy te nie są przeznaczone do ich rozstrzygania, a nadto powód nie zgłaszał takich roszczeń w tychże postępowaniach. Zgodnie z dyspozycją art. 117 §2 k.c., po upływie terminu przedawnienia ten, przeciwko komu przysługuje roszczenie, może uchylić się od jego zaspokojenia, chyba, że zrzeka się korzystania z tego zarzutu. Strona pozwana w niniejszej sprawie nie zrzekła się prawa skorzystania z zarzutu przedawnienia, zatem przysługiwało jej prawo uchylenia się od zaspokojenia roszczeń powoda objętych pozwem. W ocenie Sądu brak było podstaw do uznania, że skorzystanie z tego zarzutu jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Na przestrzeni lat powód nie miał żadnych przeszkód by wystąpić z pozwem przeciwko Skarbowi Państwa – Jednostce Wojskowej. Nie podjęcie stosownych działań w tym kierunku wynika tylko i wyłącznie z zaniedbania i niefrasobliwości powoda, a to z kolei nie może rodzić negatywnych skutków prawnych dla strony przeciwnej. Roszczenie powstało w 2002 r., a powództwo zostało wytoczone w roku 2009. Oznacza to, że termin przedawnienia upłynął dwukrotnie. Tak znaczące przekroczenie terminu przedawnienia powoduje, że zarzut naruszenia art. 5 k.c. nie mógł się ostać. Z tych wszystkich względów powództwo podlegało oddaleniu. Na podstawie art. 102 k.p.c. Sąd nie obciążył powoda kosztami procesu, uznając, iż z uwagi na jego sytuację życiową i materialną oraz stan jego zdrowia przemawiają za tym względy słuszności. Powód był reprezentowany przez pełnomocnika ustanowionego z urzędu. Pełnomocnikowi temu Sąd przyznał wynagrodzenie w wysokości stawki minimalnej za prowadzenie tego rodzaju sprawy, powiększone o podatek od towarów i usług, a to stosownie do § 6 pkt 6 i § 2 ust 3 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu z dnia 28 września 2002r. (Dz.U. Nr 163, poz. 1348).
Słowa kluczowe
#orzeczenie#Postanowienie#Sąd Okręgowy w Łodzi#II C 91/09 W Y R O K W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 27 czerwca 2011roku Sąd Okręgowy w Łodz#art. 417 k.c.#art. 20 Ustawy#art. 2 lub#art. 5 ustawy#art. 417 by#art. 77 ust. 1 Konstytucji#art. 417 Kodeksu#art. 419 k.c.#art. 5 cytowanej#Art. 419 k.c.#art.442 stosuje#art. 442 § 1 k.c.#art. 6 k.c.#art. 117 §2 k.c.#art. 5 k.c.#art. 102 k.p.c.