Treść orzeczenia
--- STRONA 1 ---
WYROK Sądu Najwyższego z dnia 4 kwietnia 2000 II KKN 391/98 1. Przepisy procesowe nie zakładają, a Sąd Najwyższy nie dopuszcza, iżby obrońca wyznaczony z urzędu, z faktu takiego właśnie powołania, nie przykładał się należycie, a w każdym razie zdecydowanie w mniejszym stopniu, do obrony, niżby miał to czynić jako obrońca powołany z wyboru, a tym samym nie interesował się zbytnio przebiegiem procesu, i zaczynał je przejawiać dopiero po powołaniu go na obrońcę z wyboru. 2. Nieudostępnienie akt obrońcy po wydaniu wyroku w I instancji, a przed jego zaskarżeniem, będąc bez wątpienia uchybieniem normom prawa procesowego, nie stanowi w żadnym wypadku naruszenia, które można by uznać za pozbawienie oskarżonego obrońcy ( w sensie merytorycznym), gdy samo posiadanie obrońcy było obowiązkowe (art 388 pkt 6 dkpk, art 439 § 1 pkt 6 kpk), gdyż naruszenie takie można oceniać jedynie jako obrazę przepisów postępowania wskazaną w art 438 pkt 2 kpk LEX nr 50915, Prok i Pr -wkł 2000/10/8 50915 Dz.U.1997.89.555; art 84; art 156; art 438 pkt 2; art 439 § 1 pkt 6; art 439 § 1 pkt 10 Skład orzekający Przewodniczący: Prezes SN Lech Paprzycki Sędziowie SN: Tomasz Grzegorczyk (spr), Józef Szewczyk Protokolant: Wanda Ciszewska Uzasadnienie faktyczne Dariusz S i Edward S zostali, wespół z 4 innymi oskarżonymi, skazani prawomocnym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 17 marca 1998r (sygn akt II Aka 98), którym utrzymano w mocy wyrok Sadu Wojewódzkiego w Płocku z dnia 11 czerwca 1997r (sygn akt II K 97), uznający ich winnymi przestępstwa z art 210 § 2 kk, popełnionego w stosunku do Romana K i Jana K w dniu 16 marca 1994r w Jasieniu w woj. zielonogórskim i skazujący Dariusza S na karę 4 lat pozbawienia wolności oraz grzywnę 2000 zł zaś Edwarda S na 3 lata pozbawienia wolności i 2000 zł grzywny. W kasacji od prawomocnego wyroku sądu odwoławczego obrońca D.S. Podniósł zarzut naruszenia przepisów art 3, 4 § 1, 357 i 406 dkpk, wywodząc, iż nie wzięto pod uwagę różnic w zeznaniach pokrzywdzonych w poszczególnych stadiach procesu, co rodzi – zdaniem skarżącego - „poważne wątpliwości co do winy oskarżonego”, a „wszelkie wątpliwości należy tłumaczyć na korzyść oskarżonego”. Dlatego też skarżący podnosił, że „wydaje się, iż argumentacja Sądu (…) w zakresie stawianych zarzutów (...) jest nie pełna”, żądając uchylenia obu wyroków i przekazania sprawy o ponownego rozpoznania. W kasacji złożonej przez obrońcę E.S. Formułując podobny wniosek wysunięto dwa zarzuty. Pierwszy- naruszenia prawa materialnego, a to art 210 § 1 i 2 kk przez błędną interpretację pojęcia „użycia gwałtu na osobie”, skoro „mimo przewagi liczebnej napastników (…) nie doszło do obezwładnienia (…) czy pokonania oporu lub woli walki” pokrzywdzonych oraz drugi – naruszenia art 388 pkt 6 d kpk, gdyż w postępowaniu między instancyjnym, po wydaniu wyroku w I instancji, nowy obrońca tego oskarżonego nie miał dostępu do akt sprawy, przez co obrona była jedynie formalna. Uzasadnienie prawne Sąd najwyższy zważył co następuje. Obie kasacje są oczywiście bezzasadne. Sąd jednak
--- STRONA 2 ---
zrezygnował z możliwości odstąpienia od sporządzania uzasadnienia, przewidzianej w art 535 § 2 zd III kpk, w szczególności ze względu na potrzebę zwrócenia uwagi na kwestie związane z ostatnim z przedstawionych wyżej zarzutów kasacyjnych. Wypowiadając się odnośnie wysuniętych w kasacjach zarzutów trzeba stwierdzić, iż nie ma racji obrońca D.S. Twierdząc, że wszelkie wątpliwości należy w procesie karnym tłumaczyć na korzyść oskarżonego. Zarówno poprzedni, jak i obecny kpk takiego wymogu nie stawiają, przyjmując iż to tylko „nie dające się usunąć wątpliwości” (a nie wszystkie) nie mogą być „rozstrzygane na niekorzyść oskarżonego” (art 3 § 3 dkpk), czy jak aktualnie - „rozstrzyga się na korzyść oskarżonego” (art 5 § 2 kpk). Mają to być przy tym wątpliwości jakie zrodzą się u organu procesowego (sądu orzekającego), a nie te, które istnieją w ocenie (zdaniem) stron postępowania. Sąd I instancji szczegółowo analizował różnice w zeznaniach składanych przez obu pokrzywdzonych, a także ich tłumaczenia owych rozbieżności przedstawione sądowi, a czynił to także i sąd odwoławczy, ustosunkowując się do zarzutu apelacyjnego. Oba sądy przedstawiły obszernie swoje rozumowanie i nie można zarzucić im dowolności i nielogiczności ocen. Zarzut kasacyjny stanowi tu zatem w istocie polemikę z ustaleniami faktycznymi, a nie wskazuje na rażące naruszenie prawa, które mogło mieć wpływ na treść rozstrzygnięcia. To samo odnieść należy do zarzutu naruszenia prawa materialnego podniesionego przez obrońcę E.S.. Przedstawione w kasacji rozumowanie oznaczałoby, że użycie niebezpiecznego narzędzia (noża) przez przystawienie do szyi jednego z pokrzywdzonych i rzucenie się w kilka osób na drugiego pokrzywdzonego, obalenie na ziemię itd., nie jest użyciem gwałtu na osobie, jeżeli pokrzywdzeni odeprą ten atak i będą jeszcze ścigać napastników, którzy zabrali przedmioty stanowiące własność pokrzywdzonych. Z takim rozumowaniem nie można się zgodzić. Przepis art 210 § 1 dkk nie wymagał aby efektem użycia gwałtu na osobie było doprowadzenie atakowanego do stanu bezbronności lub nieprzytomności, gdyż te ostatnie znamiona były ujęte alternatywnie (użyto słowa „albo”) z gwałtem na osobie (podobnie obecnie w odniesieniu do użycia przemocy w art 280 § 1 kk) To zatem, że pokrzywdzeni nie zostali obezwładnieni i nie pokonano „ich oporu i woli walki” nie eliminuje elementu użycia gwałtu na osobie, którego zaistnienie ustalono w niniejszej sprawie. Obrona w istocie więc polemizuje tu z ustaleniami faktycznymi, prezentując jedynie własną ocenę zdarzenia, co nie stanowi jednak zarzutu rażącego naruszenia przez sąd prawa, i to takiego uchybienia przezeń prawu, które mogło mieć wpływ na treść wyroku. Zarzut obrazy art 388 pkt 6 dkpk ma na pozór poważniejszy wydźwięk, gdyż odwołuje się do tzw bezwzględnej przyczyny odwoławczej, która nakazuje uchylić wyrok bez względu na to czy uchybienie owo mogło mieć wpływ na treść orzeczenia. Nie budzi przy tym wątpliwości, że do określonego naruszenia prawa w niniejszej sprawie doszło. Obrońca E.S. Występując, po wydaniu wyroku w I instancji, o udostępnienie akt sprawy, akt tych nie uzyskał, gdyż przekazano je prokuratorowi, a gdy znalazły się w sądzie, przesłano je wraz z apelacjami do sądu wyższego, sam zaś apelujący bez względu na te akta, co podniósł w postępowaniu odwoławczym akcentując, jakoby w istocie w ten sposób obrona w sensie materialnym była wyłączona, i na co wskazał także w kasacji. W kasacji owej zaakcentowano przy tym, że chodziło o nowego obrońcę tegoż oskarżonego, przez co uchybienie powyższe tym bardziej czyniło obronę iluzoryczną. W rzeczywistości jednak zmianie uległ tu jedynie status obrońcy. Ten sam adwokat, występujący w toku postępowania w I instancji, jako obrońca z urzędu, i uczestniczący w całej rozprawie w tej roli, uzyskał bowiem następnie upoważnienie do obrony od oskarżonego jako jego obrońca z wyboru. Zatem faktycznie oskarżony miał przez cały proces tego samego obrońcę, tyle że początkowo jako obrońcę z urzędu, a następnie już jako obrońcę z wyboru. Nie można więc mówić o nowym obrońcy, któremu uniemożliwiono dostęp do akt, a jedynie o uchybieniu polegającym na niemożności wglądu w akta przez obrońcę oskarżonego, który przy tym przez całe postępowanie występował w danym procesie w tym samym charakterze, jako procesowy przedstawiciel oskarżonego. Obrońca ów mógł bez przeszkód w toku postępowania przed sądem w każdym czasie zapewnić sobie wgląd w akta i w protokoły sporządzane na rozprawie w poszczególnych jej terminach, otrzymał też uzasadnienie wyroku sądu I instancji, który chciał zaskarżyć Przepisy procesowe nie zakładają, a Sąd Najwyższy nie dopuszcza, iżby obrońca wyznaczony z
--- STRONA 3 ---
urzędu, z faktu takiego właśnie powołania, nie przykładał się należycie, a w każdym razie zdecydowanie w mniejszym stopniu, do obrony, niżby miał to czynić jako obrońca powołany z wyboru, a tym samym nie interesował się zbytnio przebiegiem procesu, i zaczynał je przejawiać dopiero po powołaniu go na obrońcę z wyboru. W orzecznictwie SN rzeczywiście przyjmuje się iż przez nieposiadanie obrońcy niezbędnego rozumieć należy nie tylko zupełny brak obrońcy, ale też ustanowienie takowego w sytuacji, gdy z uwagi na brak stosownych warunków nie jest on w stanie spełniać prawidłowo swych obowiązków (zob np. wyrok SN z 24 maja 1985r IV KR 95/85, OSN wyd Prok Gen 1985 nr 11 poz 143) Jednakże obrońca uczestniczący w całej rozprawie w I instancji (bez względu na sposób powołania) i dysponujący odpisem uzasadnienia wyroku nie może zasadnie twierdzić, że reprezentowany przez niego oskarżony nie miał zapewnionej merytorycznie właściwej obrony, a miał ją tylko formalnie, gdyż obrońca powołany był z urzędu, a po powołaniu go na obrońcę z wyboru nie miał możności przejrzeć akt sprawy, w której cały czas brał uprzednio udział. Nieudostępnienie akt obrońcy po wydaniu wyroku w I instancji, a przed jego zaskarżeniem, będąc bez wątpienia uchybieniem normom prawa procesowego, nie stanowi w żadnym wypadku naruszenia, które można by uznać za pozbawienie oskarżonego obrońcy ( w sensie merytorycznym), gdy samo posiadanie obrońcy było obowiązkowe (art 388 pkt 6 dkpk, art 439 § 1 pkt 6 kpk), gdyż naruszenie takie można oceniać jedynie jako obrazę przepisów postępowania o jakiej była mowa w art 387 pkt 2 dkpk a obecnie wskazaną w art 438 pkt 2 kpk. Obrońca E.S. Wysunął zatem zarzut całkowicie bezzasadny, oparty na błędnej, niedopuszczanej, nie mającej żadnych podstaw, interpretacji przepisów kpk. Ani zresztą w postępowaniu apelacyjnym, ani kasacyjnym nie podnosił on, by protokoły z postępowania sądowego wykazywały istnienie takich innych naruszeń prawa, które mogłyby odrębnie stanowić podstawę odwoławczą lub kasacyjną, a i Sad Najwyższy nie dopatrzył się takowych uchybień. Mając powyższe na uwadze orzeczono jak w wyroku.
Słowa kluczowe
#orzeczenie#Wyrok#Sąd Najwyższy nie dopuszcza#II Aka 98