§Centrum Prawa KarnegoWykonawczego
← Powrót do orzecznictwa
zapłatę

Postanowienie I C 393/11 W Y R O K W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 6 listopada 2012 roku Sąd Okręgowy w Ko

zapłatę

Teza / krótkie omówienie

zapłatę

Treść orzeczenia

--- STRONA 1 --- Sygn. akt I C 393/11 W Y R O K W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 6 listopada 2012 roku Sąd Okręgowy w Koszalinie I Wydział Cywilny w składzie : Przewodniczący: sędzia SO Iwona Szkudłapska - Ćwik Protokolant: st. sekr. sąd. Katarzyna Mazur po rozpoznaniu w dniu 6 listopada 2012r. w Koszalinie sprawy z powództwa A. P. przeciwko (…) S.A. z siedzibą w K. o ochronę dóbr osobistych i zadośćuczynienie 1. zasądza od pozwanego (…) S.A. z siedzibą w K. na rzecz powoda A. P. kwotę 10.000 zł (dziesięć tysięcy złotych) tytułem zadośćuczynienia; 2. oddala powództwo w pozostałym zakresie; 3. nie obciąża powoda kosztami procesu. --- STRONA 2 --- Sygn. akt I C 393/11 UZASADNIENIE W pozwie wniesionym w dniu 08.11.2011 r. przez powoda A. P. domagał się on zasądzenia od pozwanego (…) S.A. z siedzibą w K. kwoty 200.000 zł tytułem zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych, zwolnienie od kosztów sądowych i wyznaczenie mu pełnomocnika z urzędu. W uzasadnieniu żądania wskazał, że w dniu 25.01.2008 r. zawarł z poprzednikiem prawnym pozwanego umowę o kartę kredytową, którą obecnie spłaca. Częściowo raty nie były wpłacane w terminie, co powodowało, że pozwany podejmował czynności windykacyjne trwające do dnia wniesienia pozwu, polegające na wykonywaniu przez pracowników banku połączeń telefonicznych kierowanych na podane przez powoda numery telefonów stacjonarnego i komórkowego, a także na przeprowadzaniu wizytacji przez windykatorów terenowych. Z jednej strony powód oświadczył, że rozumie postępowanie banku, który pragnie odzyskać spłatę zadłużenia, ale postępowanie pracowników banku przechodzi wszelkie dopuszczalne granice, naruszając jego dobra osobiste. Począwszy od października 2008 r. otrzymuje od kilkunastu do kilkudziesięciu telefonów dziennie i stan taki trwa nieprzerwanie. Telefony dzwonią w dni robocze, wolne od pracy i w święta, także w późnych porach wieczornych. Mimo próśb powoda o zaprzestanie tych praktyk i ewentualne skierowanie sprawy na drogę sądową pracownicy banku nie zaprzestają tych praktyk, próbując zastraszyć powoda i psychiczną presją zmusić go do zapłaty, aczkolwiek z wyliczeń powoda wynika, że dłużną kwotę spłacił już wielokrotnie. Na dźwięk sygnału telefonu powód reaguje nerwowo, odczuwa narastający stres i niepokój, nabawił się wrzodów żołądka. Obecnie zmuszony jest korzystać z pomocy lekarza neurologa, bo nie radzi sobie ze stresem spowodowanym postępowaniem pozwanego, ma kłopoty ze snem i koncentracją, odczuwa zmęczenie tymi praktykami, żyjąc w ciągłym napięciu emocjonalnym. Postanowieniem z dnia 28.12.2011 r. referendarz sądowy zwolnił, powoda od ponoszenia kosztów sądowych w części, tj. ponad kwotę 700 zł każdorazowo wymaganą tokiem postępowania i oddalił wniosek w pozostałym zakresie oraz wniosek o ustanowienie pełnomocnika z urzędu. W dniu 16.01.2012 r. sąd utrzymał w mocy zaskarżone przez powoda w/w postanowienie referendarza. W odpowiedzi na pozew pełnomocnik pozwanego wniósł o oddalenie powództwa w całości i zasądzenie od powoda kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego w wysokości dwukrotności stawki minimalnej. W uzasadnieniu stanowiska podniósł przede wszystkim, że argumentacja powoda sprowadza się do twierdzenia, że doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda poprzez podejmowanie w stosunku do niego czynności windykacyjnych, w tym kontakt telefoniczny. Zdaniem pozwanego, twierdzenia powoda odnośnie wykonywania od kilkunastu do kilkudziesięciu telefonów dziennie przez pracowników pozwanego nie polegają na prawdzie i świadomie wprowadzają sąd w błąd. Z przedłożonego wykazu czynności i kontaktów przeprowadzonych z dłużnikiem począwszy od listopada 2009 r. po luty 2012 r. wynika, że nie miały miejsca telefony w ilości podanej przez powoda, często nie dochodziło do kontaktu z powodem wskutek nieodbierania telefonów, jego nieobecności lub włączania się automatycznej sekretarki, a ponadto powód przerywał rozmowy. Ponadto pozwanemu nie można przypisać winy, a jego działaniom znamion bezprawności, albowiem dopełnił on wszystkich wymaganych przez prawo czynności i dochował należytej staranności wymaganej zawodowym charakterem jego działalności. Strona pozwana ma pełne prawo w uzyskaniu spłaty udzielonego kredytu w sytuacji, kiedy klient nie wywiązał się z postanowień wiążącej go z bankiem umowy. Może to uczynić zarówno poprzez czynności windykacji miękkiej (telefony), jak i przymusowo, uzyskując --- STRONA 3 --- tytuł wykonawczy przed sądem i realizując go na drodze postępowania egzekucyjnego. Jedne czynności nie wykluczają drugich. Zdaniem pozwanego, powodowi nie została wyrządzona żadna krzywda, a nadto brak jest pomiędzy jego działaniami a ewentualną krzywdą powoda adekwatnego związku przyczynowo – skutkowego. Bank korzystał ze swoich ustawowych i umownych uprawnień. Dodatkowo należy podkreślić, że powód nie udowodnił, że wyrządzono mu krzywdę i że doszło do naruszenia jego dóbr osobistych. Ponadto żądanie powoda wobec faktu, iż jest on dłużnikiem banku nie zasługuje na uwzględnienie także w świetle art. 5 k.c. Pismem z dnia 28.02.2012 r. powód podtrzymał swoje stanowisko w sprawie, wnosząc dodatkowo o zobowiązanie Polskiej Telefonii Cyfrowej S.A. o dostarczenie bilingów połączeń telefonicznych nawiązanych z jego telefonem komórkowym i stacjonarnym przez pracowników banku, z uwzględnieniem także połączeń nieodebranych przez niego. Ponadto przedstawił wykaz odnotowanych przez niego 19 numerów telefonów, którymi posługiwali się pracownicy pozwanego od września 2010 r. do chwili obecnej oraz poinformował, iż mimo skierowania przez bank sprawy zadłużenia do sądu, nadal jest nękany przez jego pracowników telefonami z żądaniem spłaty zadłużenia. Następnie pismem procesowym z dnia 13.03.2012 r. powód wniósł ponownie o przyznanie mu pełnomocnika z urzędu z uwagi na zawiłość i stopień skomplikowania sprawy oraz wskazał wnioski dowodowe na poparcie swoich twierdzeń. Postanowieniem z dnia 26.03.2012 r. referendarz sądowy odrzucił ponowny wniosek powoda o przyznanie mu pełnomocnika z urzędu. Na rozprawie w dniu 03.07.2012 r. pełnomocnik powoda z wyboru podtrzymał dotychczasowe stanowisko swojego mandanta oraz wskazał, że tzw. miękka windykacja wobec powoda została wstrzymana od momentu złożenia pozwu do sądu. Precyzując zaś żądanie powoda określił, że zostały naruszone jego dobra osobiste w postaci prawa do prywatności i związane ze stanem zdrowia powoda, w tym psychicznego, wskutek nękania go telefonami w różnych porach dnia, godzinach wieczornych, a także w niedzielę i w święta. U powoda pojawiły się także problemy związane z wrzodami żołądka. W piśmie procesowym z dnia 17.09.2012 r. pełnomocnik powoda podniósł, że analiza znajdujących się w aktach sprawy bilingów telefonicznych za okres od 1 września 2010 r. do 29 lutego 2012 r. wskazuje, iż można odnaleźć dokładnie 588 połączeń z numerami telefonów używanych przez pracowników pozwanego banku, co oznacza, że przez 18 miesięcy powód był niepokojony 32,67 razy miesięcznie i 1,089 razy dziennie. Sąd ustalił następujący stan faktyczny. Pismem z dnia 28.01.2008 r. (…), poprzednik prawny pozwanego, poinformował powoda o decyzji z dnia 25.01.2008 r. potwierdzającej zawarcie umowy o kartę kredytową (…). Wysokość udzielonego kredytu odnawialnego przyznanego powodowi wynosiła 8.000 zł, a jego spłata miała następować w miesięcznych ratach w ciągu 12 miesięcy kalendarzowych. (dowód: pismo z 28.01.2008 r. – k. 16) Wobec nieterminowego regulowania zobowiązania wynikającego z w/w umowy, pozwany (…), jako następca prawny (…) wypowiedział ją, a pismem z dnia 25.09.2010 r. wyznaczony został termin spłaty zaległych kwot wynikających z warunków w/w umowy. Zadłużenie powoda na dzień 21.01.2011 r. wynosiło 5.427,07 zł. Z pisma z dnia 07.02.2011 r. wynikało, że zadłużenie to wynosiło 4.088,11 zł i bank wyraził zgodę na jego spłatę w ratach --- STRONA 4 --- miesięcznych po 340 zł, płatnych do 25 dnia każdego miesiąca, począwszy od 25.02.2011 r. aż do całkowitej spłaty kredytu. (dowód: pisma wraz z załącznikiem – k.12-15) W okresie od 01.09. 2010 r. do 29.02.2012 r. pracownicy banku dzwonili do powoda 588 razy z 19 różnych numerów telefonów, co przez okres 18 miesięcy daje średnio 32,67 połączeń na miesiąc i 1,089 na dzień. Telefony dzwoniły od godziny 8:00 rano do 21:00 wieczorem. Początkowo powód odbierał te telefony, a później, gdy się zorientował, że musi płacić za te połączenia, zaczął prosić, aby nie dzwoniono do niego tyle razy dziennie w sprawie przypomnienia spłaty długu i aby oddano sprawę do sądu lub komornika. Z czasem zaczął nerwowo reagować na każdy telefon, trząsł się i dostawał drgawek. Zdarzało się, że telefony dzwoniły po kilkanaście razy dziennie, także wieczorami oraz w dni wolne od pracy i święta. Przybierało to formę nękania, gdyż powód prosił, aby nie dzwoniono np. wtedy, gdy wiózł klienta swoją taksówką, ale dzwoniący nie zaprzestawali swoich praktyk nawet, gdy podpisał ugodę i zaczął spłacać zadłużenie. (dowód: zeznania świadków: A. B. – k. 94-95, A. M. – k. 95, I. P. – k. 96, zeznania powoda A. P. – k. 118, wykaz czynności - k. 59-65, wykaz połączeń na płycie CD - k. 124, zestawienie podsumowujące na płycie CD - k. 136) Wskutek w/w telefonów wykonywanych przez pracowników pozwanego związanych z żądaniem zwrotu długu powód nie mógł spać, budził się w nocy, albowiem treści tych telefonów wzbudzały w nim obawy, że zostanie zabrany mu samochód. W konsekwencji od wiosny 2011 r. zaczął się leczyć psychiatrycznie, gdyż zdiagnozowano u niego nerwicę, zaczął przyjmować doraźnie leki antystresowe. Wcześniej przeszedł trzy operacje żołądka i do 2011 r. wszystko było w porządku, ale zaczął silnie wymiotować, a gastrolog potwierdził, że jest to stan na tle nerwowym. Gdy jest zdenerwowany nie może pracować, musi zjechać do domu położyć się. Powód od 1969 r. pracuje jako taksówkarz, w tygodniu w dzień, a w weekendy pracuje w nocy. Podjeżdżając pod garaż sprawdzał czy nikt nie stoi, bo dzwoniący przestrzegali go, że mają swoich pracowników terenowych, którzy spowodują, że jednak odda pieniądze. Na jego pisemne prośby, aby bank wyjaśnił mu skąd się wzięło to zadłużenie, odpowiedziano mu telefonicznie, że bank nie musi odpowiadać, a dzwonić i tak będą. Po rozmowie z Rzecznikiem Praw Konsumenta, która poradziła mu, aby poszedł z bankiem na ugodę, powód zaczął spłacać dług w ratach, aby później ewentualnie pozwać go o nadpłatę. Pomimo tego, że powód zapłacił trzy raty, telefony nadal nie milkły, więc przestał spłacać zadłużenie. Aktualnie powód korzysta z pomocy psychiatrycznej, a ponadto zaopatrzył się w telefon, który informuje go kto dzwoni, dzięki czemu mniej się stresuje. (dowód: zaświadczenia lekarskie z poradni zdrowia psychicznego z dnia 05.01.2012 r. – k. 35 i z dnia 14.08.2012 r. – k.140, zeznania powoda i świadków - j.w.) Bezspornym jest, że do chwili wyrokowania w sprawie pozwany nie wystąpił skutecznie na drogę postępowania sądowego przeciwko pozwanemu w związku z jego zadłużeniem, nie wystawił przeciwko powodowi bankowego tytułu egzekucyjnego, któremu sąd nadałby klauzulę wykonalności, a usiłowanie uzyskania nakazu w elektronicznym postępowaniu upominawczym, po wniesieniu sprzeciwu przez powoda, skończyło się umorzeniem sprawy przed Sądem Rejonowym w K. (sygn. akt I C 1199/12). Bank nie odpowiedział też na żadne pismo powoda w zakresie wykazania podstawy swoich żądań. --- STRONA 5 --- (dowód: zeznania powoda j.w.) Sąd zważył, co następuje. Powództwo okazało się usprawiedliwione co do zasady, jednakże w nieznacznym rozmiarze finansowym w stosunku do żądania określonego w pozwie. Przeprowadzone postępowanie dowodowe wykazało, że sposób działania pozwanego można zakwalifikować jako działania prowadzące do naruszenia dóbr osobistych powoda, takich jak: prawo do spokojnego i niezakłóconego mieszkania, prawo do odpoczynku, poczucia bezpieczeństwa, prawo do życia w sposób zgodny z własnym życzeniem oraz zdrowie człowieka. Nie ma żadnych ograniczeń w nazewnictwie tych dóbr, niezależnie od tego jak sam powód je określił. Ich definicja ustawowa w polskim prawie jest, zgodnie z treścią art. 23 k.c., oparta na katalogu otwartym, a wymienione w nim dobra osobiste człowieka wskazane są tylko jako przykładowe. Ze względu na zróżnicowany charakter tych dóbr, określony ściśle z istotą ludzką i sferą jej życia prywatnego szeroko pojmowanego, trudno obecnie wskazać ich ilość, których istnienie nie jest zależne od woli ustawodawcy, bo immanentnie związane są z różnymi sferami życia społecznego oraz prywatnego każdego człowieka i wyłącznie od zakresu takiej działalności zależy jakie dobra osobiste będą podlegały ochronie prawnej. Część dóbr osobistych, jako najwyżej chronionych wartości człowieka, jest wymienionych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, część ma swoje źródło w ratyfikowanych przez Polskę umowach międzynarodowych, nie mówiąc już o Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, które winny być uwzględnione wobec dorobku orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w tym temacie. Z jakimkolwiek jednak prawem pozytywnym dotyczącym sfery dóbr osobistych, wywodzącym się z różnych źródeł, mamy do czynienia, jedynie dookreśla ono ich ramy i sposób ochrony, natomiast nie może ono nigdy odmówić istnienia i konieczności ochrony tych dóbr. Ochrona w zakresie podstawowych praw i wolności człowieka może być dochodzona przed polskimi sądami, o ile mieści się ona w pojęciu sprawy cywilnej (art. 1 i 2 k.p.c.). W rozpatrywanej sprawie wystarczy sięgnąć do ustawy podstawowej, jaką w zakresie zgłoszonego żądania jest Kodeks cywilny, aby rozstrzygnąć zawisły spór sądowy odnośnie zadośćuczynienia za naruszone dobra osobiste powoda. Zgodnie z treścią art. 24 § 1 zdanie pierwsze k.c. ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. Z kolei na zasadach przewidzianych w Kodeksie cywilnym może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny (zdanie trzecie cyt. wyżej przepisu). Wyłącznie od pokrzywdzonego zależy zatem, czy wybierze żądanie satysfakcji w drodze roszczenia niemajątkowego, czy też będzie się domagać od naruszyciela zasądzenia konkretnej kwoty pieniężnej na swoją rzecz tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę w związku z naruszeniem jego dóbr osobistych. Przypomnieć należy, że nowelizacja Kodeksu cywilnego, która weszła w życie z dniem 28.12.1996 r., zmieniając przepis art. 448 k.c., miała fundamentalne znaczenie dla ochrony dóbr osobistych środkami majątkowymi. O ile bowiem ogólne podstawy cywilnoprawnej ochrony dóbr osobistych określają przepisy art. 23 i 24 k.c., wskazując także procesowe środki ochrony niemajątkowej, to w zakresie instrumentów o charakterze majątkowym przepis art. 24 § 1 k.c. stanowi w ostatnim zdaniu, że zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny można żądać „na zasadach przewidzianych w kodeksie". Zasada ta jest określona właśnie w art. 448 k.c., do którego można sięgnąć w razie zgłoszenia żądania zasądzenia odpowiedniej kwoty pieniężnej za doznaną krzywdę wskutek naruszenia dóbr osobistych, roszczenia z tego artykułu umieścił --- STRONA 6 --- bowiem ustawodawca w ramach odpowiedzialności z tytułu czynów niedozwolonych. Regulacja ogólna została zawarta w treści art. 448 k.c., a wyłączenie zastosowania unormowania zawartego w tym przepisie następuje więc tylko w zakresie, w jakim jest ono sprzeczne z postanowieniami przepisów szczególnych. Oznacza to, że np. w sytuacji dokonania naruszenia dobra osobistego wskazanego w art. 445 k.c. dopuszczalne jest nie tylko żądanie przez pokrzywdzonego zadośćuczynienia pieniężnego za krzywdę, według reguł określonych w art. 445 k.c., ale możliwe jest stosowanie uzupełniająco postanowień art. 448 k.c., co pozwala pokrzywdzonemu domagać się zasądzenia odpowiedniej sumy na wskazany cel społeczny we wszystkich przypadkach odpowiedzialności za owe naruszenia. Zgodnie z poglądem wyrażonym przez Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w wyroku z dnia 24.07.2008 r. w sprawie I Ca 2150/06 (OSAW 2008/4/110), w przypadku naruszenia dóbr osobistych bezprawnym działaniem sprawcy pokrzywdzonemu przede wszystkim przysługują środki o charakterze niemajątkowym przewidziane w art. 24 k.c., a w przypadku gdy działanie naruszyciela jest także zawinione, środki o charakterze majątkowym, o których stanowi art. 448 k.c. Obydwa roszczenia mają charakter samodzielny i pokrzywdzonemu przysługuje prawo ich wyboru, ale sądowi pozostawiona jest ocena celowości przyznania ochrony w żądanej formie, jego adekwatności do rodzaju naruszonego dobra, a przede wszystkim rozmiaru doznanej krzywdy. Przy żądaniu przyznania odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonego podstawowym kryterium oceny sądu winien być rozmiar ujemnych następstw w sferze psychicznej pokrzywdzonego, bowiem celem przyznania ochrony w formie majątkowej jest zrekompensowanie i złagodzenie doznanej krzywdy moralnej. Z tych przyczyn sąd jest zobowiązany ustalić zakres cierpień pokrzywdzonego, a przy ocenie tej przesłanki nie może abstrahować od wszystkich okoliczności towarzyszących powstaniu krzywdy. Przenosząc w/w rozważania na grunt niniejszej sprawy, sąd uznał, iż dowody przedłożone w sprawie wykazały ponad wszelką wątpliwość, że pozwany naruszył dobra osobiste powoda w postaci jego prawa do spokojnego i niezakłóconego mieszkania, prawa do odpoczynku, zwłaszcza w godzinach wieczornych, poczucia bezpieczeństwa, prawa do życia w sposób zgodny z własnym życzeniem oraz zdrowia psychicznego i częściowo fizycznego. Zdaniem sądu, działania pracowników pozwanego ingerujące w sferę dóbr osobistych powoda były zawinione i nacechowane dużą intensywnością w celu osiągnięcia zamierzonego celu, tj. doprowadzenia do spłaty zadłużenia ciążącego, według twierdzeń pozwanego, na powodzie. Fakt, że powód przed wytoczeniem powództwa był dłużnikiem banku z tytułu łączącej go umowy o kartę kredytową, nie przesądza jeszcze, że wszystkie stosowane metody tzw. egzekucji miękkiej są dopuszczalne, jeżeli przekraczają pewne granice w zakresie obowiązujących norm społecznych, a tym samym godzą w dobra osobiste człowieka. Nie sposób bowiem uznać za normalne działania polegające na wielokrotnym dzwonieniu do powoda przez pracowników pozwanego o różnych porach dnia, a także w godzinach wieczornych czy w dni wolne od pracy oraz w święta. To ostatnie budzi już nawet zdumienie, bo oznacza to, że pracownicy banku dzwonili także w dni, kiedy sami mieli wolne od pracy. Trudno zrozumieć taką nadgorliwość windykatorów, chyba że w rzeczywistości, co nie może ujść uwadze sądu, chodziło o naprawienie jakiegoś błędu, np. w postaci zaginięcia dokumentów stanowiących o źródle zobowiązania łączącego powoda z pozwanym, skoro bank do tej pory nie wystawił ani bankowego tytułu egzekucyjnego, jeśli umowa to przewidywała i dłużnik podpisał zobowiązanie w tym zakresie, ani też nie wystąpił skutecznie na drogę sądową o zapłatę dłużnej kwoty. Zastanawia także, że po uzyskaniu nakazu zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym, od którego to powód złożył skutecznie sprzeciw do Sądu Rejonowego w K., pozwany nie uzupełnił braków formalnych pozwu w trybie art. 505 37 § 1 k.p.c. i sąd ten umorzył postępowanie w sprawie sygn. akt I C 1199/12. Może to oznaczać, że pozwany albo nie posiada wystarczających dowodów na poparcie --- STRONA 7 --- swoich twierdzeń, że powód jest nadal dłużnikiem banku albo roszczenie względem powoda jest już przedawnione i dlatego nie podjął walki procesowej o uzyskanie tytułu wykonawczego, który następnie mógłby być egzekwowany przez komornika. Na ten temat w niniejszej sprawie pozwany w ogóle nie zajął stanowiska, a jakiekolwiek próby uzyskania dokumentów przez powoda w sprawie zawartej umowy też nie dały, jak dotąd, żadnych rezultatów. Dlatego, być może, pracownikom banku pozostały wyłącznie środki perswazji w postaci nakłaniania powoda przez kontakty telefoniczne do zapłaty długu, stąd też przybrały one formę niespotykanych wręcz ataków na osobę powoda w notorycznym dzwonieniu do niego. Zdaniem sądu, nie można w demokratycznym państwie prawa uznawać tego typu praktyk za dopuszczalne metody w windykowaniu należności i w żadnym stopniu nie można uznać ich za usprawiedliwione w okolicznościach sprawy. Tym bardziej, że pozwany jest znanym na rynku bankiem z długoletnimi tradycjami, a nie firmą windykacyjną zajmującą się skupowaniem rozmaitych, w tym i przeterminowanych wierzytelności, które uciekają się nierzadko do praktyk na granicy legalnych działań. Wydaje się, że szanujący się bank, a za taki zapewne uważa się pozwany, winien w pierwszej kolejności wszcząć postępowanie przed sądem, a następnie – po uzyskaniu prawomocnego tytułu wykonawczego – wszcząć postępowanie egzekucyjne przy pomocy komornika sądowego. Telefoniczne „przypominanie” o zadłużeniu jawi się raczej jako czynność przedsiębrana przed ostatecznym wystąpieniem na drogę prawną, a jeśli przez kilkanaście miesięcy były to kroki nieskuteczne, to upór pracowników pozwanego w trwaniu w tej metodzie przez tak długi okres czasu jest co najmniej zastanawiający. Doświadczenie życiowe wskazuje, że do kontaktów telefonicznych pracowników banku z dłużnikiem dochodzi raczej rzadko i nie może być to powszechnie uznawana metoda ich działań, a jeżeli już, to czyni to zwykle jedna osoba zajmująca się sprawą, a nie kilkanaście. Niezależnie od przyczyn, dla których pracownicy pozwanego dopuścili się tego, że wielokrotnie wydzwaniali do powoda, nawet porą wieczorową i w dni wolne od pracy oraz święta, zwrócić należy uwagę na intensywność tych czynności. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że działania te nie były zsynchronizowane i uzgodnione pomiędzy nimi, skoro dzwoniło wiele osób w krótkich odstępach czasu. Takie działanie pozwanego nie może być, wbrew jego twierdzeniom, uznane za profesjonalne i wynikające z planowych czynności. Jak wynika z dowodów uzyskanych w sprawie, w szczególności z wykazu wszystkich zarejestrowanych połączeń telefonicznych przychodzących i wychodzących z numerów stacjonarnego i komórkowego powoda w okresie od 1 września 2010 r. do 1 marca 2012 r., połączeń z numerami telefonów używanych przez pracowników banku (co powód ustalił, przedłożywszy ich wykaz sądowi, a pozwany nie zaprzeczył temu) było aż 588. Zatem w okresie w/w 18 miesięcy dzwoniono średnio 32,67 razy na miesiąc i 1,089 dziennie. Liczby te mówią same za siebie i nie wymagają komentarza. Każdy przeciętny, normalny człowiek na temat takiej ilości telefonów od jednego podmiotu mógłby wyrazić, delikatnie rzecz ujmując, swoją dezaprobatę i z pewnością podjąłby wszelkie kroki, aby temu zapobiec. Nie dziwi zatem nerwowa reakcja powoda na tę sytuację, bo nie należy ona do normalnych. Trzeba mieć na uwadze, że art. 24 § 1 k.c. wyraźnie rozdziela kwestię naruszenia dobra osobistego od bezprawności tego naruszenia. W konsekwencji w świetle tego przepisu naruszenie dobra osobistego może nastąpić także poprzez działanie zgodne z prawem, jednakże w takim wypadku prawo nie przyznaje ochrony osobie, której dobro zostało naruszone (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 19.07.2012 r., I ACa 1247/11, LEX nr 1220667). Oceniając zatem zachowanie pracowników pozwanego z tego punktu widzenia, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda, trzeba wczuć się w jego położenie, aby dokonać prawidłowej i racjonalnej analizy problemu. Zdaniem sądu, pozwany wykorzystał swoje możliwości w dążeniu do słusznego, skądinąd, celu w sposób znacznie przekraczający normy rządzące relacjami w życiu społecznym. O ile wierzyciel ma zawsze --- STRONA 8 --- moralne prawo w podejmowaniu działań zmierzających do odzyskania świadczenia, nawet jeśli z punktu widzenia prawnego jest ono niemożliwe do realizacji (np. z powodu uchybienia terminowi przedawnienia), niemniej jednak trzeba mieć na uwadze, że istnieje bardzo subtelna granica do jakiej może się on posunąć w tych dążeniach, aby nie przekroczyć sfery uprawnień innego podmiotu. Zgodnie z obowiązującą zasadą wyrażoną w art. 5 k.c. takie działanie uprawnionego, które jest sprzeczne ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa lub z zasadami współżycia społecznego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony. Dlatego działania pozwanego, które podejmowane były w celu doprowadzenia powoda jako dłużnika do spełnienia świadczenia, ale wskutek swojej intensywności przerodziły się w nękanie go, trzeba zakwalifikować jako działania naruszające sferę dóbr osobistych powoda, a zatem bezprawne. Nie dość bowiem, że naruszyły prawa powoda do spokojnego i niezakłóconego mieszkania, odpoczynku, poczucia bezpieczeństwa, prawo do życia w sposób zgodny z własnym życzeniem, to jeszcze stały się przyczyną rozstroju jego zdrowia psychicznego oraz przyczyniły się do nawrotu choroby wrzodowej żołądka. Zgodnie z treścią art. 24 § 1 k.c. ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. Na zasadach przewidzianych w kodeksie (art. 448 k.c.) może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Przepis art. 24 k.c. ustanawia domniemanie bezprawności naruszenia dobra osobistego, które to domniemanie podlega obaleniu przez wykazanie uprawnienia do określonego działania. Kto zatem twierdzi, że naruszono jego dobro osobiste, nie musi wykazywać bezprawności; ciężar tego dowodu spoczywa bowiem na naruszycielu dobra. Przeprowadzone postępowanie dowodowe w sprawie wykazało, że działania pozwanego wkroczyły w sferę dóbr osobistych powoda, naruszając je. Sąd w tym zakresie dał wiarę wszystkim przedłożonym i zawnioskowanym przez powoda dowodom, w tym z zeznań świadków oraz wyjaśnień powoda, które są rzetelne, spójne i wzajemnie się uzupełniają, opisując przedstawiane fakty w sposób spontaniczny i szczery. Ocena tych dowodów, którym strona pozwana się nie przeciwstawiła, prowadzi do wniosku, że przedstawione przez świadków i powoda zdarzenia miały miejsce oraz powodowały określone silne reakcje i skutki, zwłaszcza jeśli chodzi o przyczynienie się do pogorszenia stanu zdrowa powoda zarówno odnośnie odnowienia zaleczonej wcześniej choroby wrzodowej, jak i stwierdzonej u niego nerwicy. Powód tak bardzo stresował się telefonami od pracowników pozwanego, że zmuszony był zasięgnąć porady specjalistycznej w poradni zdrowia psychicznego, której nadal jest pacjentem. Także jeśli chodzi o dowody z dokumentów i zaświadczeń oraz w formie zestawień połączeń telefonicznych na płytach CD strona pozwana ich nie zakwestionowała, zatem razem z w/w osobowymi środkami dowodowymi stanowią one wyczerpujący materiał dowodowy w sprawie, który pozwolił sądowi dokonać ustaleń co do faktów, a następnie ich subsumcji pod odpowiednie normy prawne wyrażone w art. 23, 24 oraz 448 k.c. Sąd w niniejszym sporze stanął zdecydowanie na stanowisku, że niezależnie od tego, iż powód w chwili wytoczenia powództwa był dłużnikiem banku, co jest bezsporne, nie sposób uznać, aby metody pozwanego w zakresie usiłowania odzyskania długu usprawiedliwiały takie działania jego pracowników, które w konsekwencji doprowadziły do naruszenia dóbr osobistych powoda. Raz jeszcze należy podkreślić, że o ile samo dzwonienie do dłużnika w celu przypomnienia mu o terminach spłat należności jest oczywistą i normalnie przyjętą w stosunkach na linii bank – kredytobiorca czynnością, to wydzwanianie po kilka czy kilkanaście razy dziennie, także w godzinach wieczornych oraz w dni wolne i święta, jest już niezrozumiałe, zbędne i wykraczające poza ogólnie przyjętą sferę wkraczania w życie prywatne człowieka. Powszechnie przyjętą praktyką jest w takich sytuacjach, że zazwyczaj po jednym, dwóch monitach, bank wypowiada pisemnie umowę kredytową i wzywa do zapłaty --- STRONA 9 --- należności w wyznaczonym terminie, a następnie po bezskutecznym jego upływie kieruje sprawę na drogę postępowania sądowego. Przypadek powoda pokazuje, że pracownicy pozwanego z tylko im znanych pobudek woleli przez 18 miesięcy dzwonić do powoda, domagając się zapłaty, zamiast złożyć pozew do sądu i w tym czasie uzyskać tytuł wykonawczy. Nie jest to codzienna sytuacja i dlatego budzi podejrzenia, że strona pozwana może nie mieć argumentów prawnych na wystąpienie na drogę sądową przeciwko powodowi, stąd wybrano metodę tzw. windykacji miękkiej. Wbrew nazwie, jak pokazuje przykład tej sprawy, wyrządziła ona większą krzywdę powodowi, bo naruszyła jego dobra osobiste i przyczyniła się do rozstroju zdrowia, aniżeli uczyniłby to komornik egzekwując należność w sposób przewidziany przez prawo. Każde wkroczenie w sferę prywatną człowieka i naruszenie jego dóbr osobistych, jeżeli nie można go usprawiedliwić i tym samym pozbawić cech bezprawności, musi być ocenione negatywnie i napiętnowane. Wybór zaś środków ochrony należy do pokrzywdzonego, który albo realizuje swoje uprawnienia na zasadzie art.24 § 1 k.c., albo żąda przyznania mu stosownego zadośćuczynienia materialnego na podstawie art. 448 k.c., tak jak uczynił to powód. Z tych względów oraz mając na uwadze bezprawny charakter działań pozwanego, sąd uwzględnił powództwo co do zasady w punkcie pierwszym wyroku, co przełożyło się w aspekcie finansowym na zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kwoty 10.000 zł tytułem zadośćuczynienia na podstawie art. 448 k.c. Ponieważ powód nie domagał się zasądzenia świadczenia ubocznego w postaci odsetek od kwoty żądania wymienionej w pozwie, sąd nie orzekał o nich (art.321 k.p.c.). Przyznając rację co do zasady powodowi, sąd nie uwzględnił jego żądania odnośnie zapłaty całej kwoty 200.000 zł tytułem zadośćuczynienia, oddalając w punkcie drugim wyroku jego żądanie ponad zasądzoną w punkcie pierwszym sumę jako bezzasadne. Sąd uznał, że o ile zadośćuczynienie ma spełnić swoją funkcję kompensacyjną za dokonane naruszenia dóbr osobistych, to jednak jego wysokość nie może być nadmiernie wygórowana w odniesieniu do przeciętnej stopy życia społeczeństwa. Zgodnie z wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 24.08.2012 r. (V ACa 646/12, LEX nr 1220462), przy ocenie, jaka suma jest, w rozumieniu art. 448 k.c., odpowiednia tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę spowodowaną naruszeniem dóbr osobistych, należy mieć na uwadze rodzaj dobra, które zostało naruszone oraz charakter, stopień nasilenia i czas trwania doznawania przez osobę, której dobro zostało naruszone, ujemnych przeżyć psychicznych spowodowanych naruszeniem. Z kolei, zgodnie z orzeczeniem Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 07.09.201 r. (I ACa 640/12, LEX nr 1220559), zasadniczym kryterium decydującym o wysokości należnego zadośćuczynienia stanowi przede wszystkim rozmiar (zakres) doznanej przez pokrzywdzonego krzywdy, a niewymierny charakter takiej krzywdy sprawia, że ocena w tej mierze winna być dokonywana na podstawie całokształtu okoliczności sprawy. O wysokości zadośćuczynienia decyduje zatem sąd po szczegółowym zbadaniu wszystkich okoliczności sprawy, kierując się podstawową zasadą, że przyznane zadośćuczynienie powinno przedstawiać realną wartość dla pokrzywdzonego. Chodzi także o to, aby kwota przyznanego przez sąd zadośćuczynienia dawała także pewną satysfakcję moralną pokrzywdzonemu, który w zestawieniu z intensywnością i skalą naruszeń jego dóbr osobistych jest często bezsilny. Jednostka w zderzeniu z dużą i potężną ekonomicznie spółką prawa handlowego, jaką w tym wypadku jest strona pozwana, posługująca się wyspecjalizowanymi i wyszkolonymi pod określonym kątem pracownikami, teoretycznie nie ma szans; jedynie walka procesowa w słusznej sprawie może przywrócić ten brak równowagi, gdyż reguły postępowania przed sądem są takie same dla każdej osoby fizycznej i prawnej. Analizując zatem skutki, jakie zaszły w życiu powoda wskutek dokonanych przez pracowników pozwanego naruszeń w sferze jego dóbr osobistych, zwłaszcza odnośnie pogorszenia stanu jego zdrowia, tj. wystąpienia nerwicy i odnowienia choroby wrzodowej żołądka, uznać należało, że kwota 10.000 zł jest adekwatna, aby --- STRONA 10 --- zadośćuczynić mu cierpienia psychiczne i wszelkie niedogodności z tym związane. Dla pozwanego banku osiągającego miliardowe obroty (przykładowo opublikowany w 2010 r. obrót (…) wyniósł 1.693.980.432 zł) jest to, co prawda, symboliczna kwota, ale mająca istotne znaczenie w okazaniu, że praktyki i metody nacisku jakich dopuścili się jego pracownicy wobec powoda winny być napiętnowane. Nawet, jeśli działania te początkowo nie były bezprawne i służyły realizacji słusznego interesu pozwanego, to poprzez ich zintensyfikowanie doprowadziły do psychicznego osaczenia powoda, który nie mógł sobie z tym poradzić, będąc przekonanym, że przekroczyły one granice dopuszczalności. Stan taki musi zatem zostać zakwalifikowany jako wkroczenie w sferę praw podmiotowych jakimi są dobra osobiste. Zdaniem sądu, wszelkie działania windykacyjne, które wkraczają w sferę prywatności człowieka, naruszając jego dobra osobiste i doprowadzając do ujemnych przeżyć w tym zakresie, nie mogą być bezkarne i nie może być na nie przyzwolenia społecznego, a każdy, kto zwróci się do sądu przeciwko naruszycielowi o udzielenie mu ochrony prawnej w tym zakresie i wykaże swoje racje, powinien ją uzyskać. O kosztach orzeczono w punkcie trzecim, na podstawie art. 102 k.p.c., zgodnie z którym sąd nie obciążył powoda kosztami procesu, zwłaszcza kosztami zastępstwa procesowego pozwanego żądanymi w podwójnej wysokości, z uwagi na jego sytuację materialną oraz aktualną sytuację zdrowotną wywołaną działaniami pozwanego, a także ze względu na szczególny charakter sprawy, w której co do zasady sąd przyznał rację powodowi. Ogromna różnica majątkowa pomiędzy stronami postępowania oraz całokształt okoliczności sprawy zdecydowały o tym, że rozstrzygnięcie o kosztach sąd oparł o zasadę słuszności, mimo wygrania sprawy przez powoda jedynie w niewielkim procencie (5%) z czysto finansowego punktu widzenia.

Słowa kluczowe

#orzeczenie#Postanowienie#Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w wyroku z dnia 24.07.2008 r. w sprawie#I C 393/11 W Y R O K W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 6 listopada 2012 roku Sąd Okręgowy w Ko#art. 5 k.c.#art. 23 k.c.#art. 24 § 1 zdanie#art. 448 k.c.#art. 24 § 1 k.c.#art. 445 k.c.#art. 24 k.c.#art.24 § 1 k.c.#art.321 k.p.c.#art. 102 k.p.c.