Treść orzeczenia
--- STRONA 1 ---
Sygn. akt I C 297/13 W Y R O K W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 4 grudnia 2013 roku Sąd Okręgowy w Koszalinie I Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący sędzia SO Urszula Ślizień Protokolant st. sekr. sąd. Czesława Mędlewska po rozpoznaniu w dniu 20 listopada 2013 roku w Koszalinie na rozprawie sprawy z powództwa E. T. i W. T. przeciwko Z. S. o ochronę dóbr osobistych oddala powództwo.
--- STRONA 2 ---
Sygn. akt I C 297/13 UZASADNIENIE Powodowie, W. T. i E. T., domagali się ochrony dóbr osobistych, przez złożenie pisemnych przeprosin o treści: „Przepraszam Panią E. T. i Pana W. T. o bezpodstawne pomówienie Pana W. T. o romans z moją żoną” oraz o zasądzenie od pozwanego na rzecz powodów 5.000 zł tytułem zadośćuczynienia. Wnieśli również o zasądzenie od pozwanego kosztów procesu. W uzasadnieniu wskazali, że w trakcie rozprawy rozwodowej toczącej się przed Sądem Okręgowym w K. pod sygnaturą I 2C 1675/12, pozwany poprzez podnoszenie fałszywych twierdzeń, dopuścił się naruszenia dóbr osobistych powodów. W swoich pismach procesowych stwierdził, że powód „chodzi przed nią (I. S.) nago”. Nawiązał on również do wyjazdu służbowego małżonki, sugerując, iż w rzeczywistości przyczyna wyjazdu była zupełnie inna, mianowicie że pomiędzy I. S. i W. T. nawiązał się romans. Według powodów, ,,pozwany nie miał absolutnie żadnych podstaw do formułowania takich twierdzeń, co potwierdził nawet Sąd Okręgowy w K. orzekając rozwód z wyłącznej winy pozwanego. Przez bezzasadne pomówienie powoda o romans, pozwany naruszył obowiązujące zasady współżycia społecznego oraz dobra osobiste powodów, a przede wszystkim dobre imię powoda dla osiągnięcia własnych celów – uzyskania rozwodu z orzeczeniem o winie I. S. Podnosząc powyższe zarzuty naraził on cześć i dobre imię powoda, który od wielu lat jest szczęśliwie żonaty. Wypowiedzi te zagrażały dobrym racjom panującym w małżeństwie powodów”, a nadto doprowadziły do powstania konfliktowych sytuacji w małżeństwie państwa T. i podważenia wiarygodności powoda w oczach małżonki. Pozwany podważył też dobrą opinię i szacunek jakim powód cieszył się w najbliższym otoczeniu (k. 2-5). W odpowiedzi na pozew, pozwany Z. S., wniósł o oddalenie powództwa w całości oraz zasądzenie od powodów solidarnie na jego rzecz kosztów postępowania. Uzasadniając swoje stanowisko przyznał, że w postępowaniu o rozwód twierdził, że jego ówczesna małżonka powiedziała, że W. T. chodzi przed nią nago, jednakże to twierdzenie nie jest fałszywe, gdyż rzeczywiście żona wypowiedziała te słowa. I. S. wyjechała z powodem w góry, a na drugi dzień po powrocie wyrzuciła pozwanego z domu, stąd mógł przypuszczać, że go zdradzała ze swoim pracodawcą. Podniósł także, że sprawy o rozwód są rozpoznawane przy drzwiach zamkniętych, tym samym wszystkie twierdzenia, które są poruszone na rozprawie, pozostają w kręgu osób biorących udział w rozprawie. Jeżeli informacja podnoszona przez pozwanego dotarła do państwa T. to tylko dlatego, że I. S. ujawniła tę informację osobom spoza sali sądowej. Pozwany natomiast zaprzeczył, aby kiedykolwiek poza salą sądową twierdził, że W. T. chodzi nago przed jego żoną. Informacje przekazywane przez żonę wzbudziły u niego podejrzenie co do jej wierności. Jego działanie nie było bezprawne, albowiem stosował się do art. 3 kpc (k. 26-28). Na rozprawie 20 listopada 2013 r. pozwany stwierdził, że może jedynie przeprosić powodów, choć wypowiedział słowa zasłyszane od byłej żony. Wniósł o oddalenie zadośćuczynienia (k. 36-43). Sąd ustalił, co następuje: Pozwany Z. S. od 18 grudnia 2010 r. był w związku małżeńskim z I. S. Wcześniej pozostawał z nią przez ponad dwadzieścia lat w konkubinacie. I. S. sprzątała odpłatnie dom należący do małżonków Terleckich, potem zajmowała się ich synem. Powód ma 53 lata, jego żona 36 lat. Powodowie mają 3-letniego syna, który I. S. traktował jak „babcię”. Żona pozwanego w mieszkaniu jego siostry wśród obecnych tam osób powiedziała, że zdarzyło się,
--- STRONA 3 ---
że kiedy przyszła do domu powodów, W. T. chodził przed nią nago i zakrywał się tylko laptopem. To samo powiedziała K. O., z którą wówczas się przyjaźniła. (dowód: zeznania świadków: P. U. k. 37verte, I. M. k. 38; L. O. k. 38verte, częściowo I. S. k. 36verte - 37verte; konfrontacja świadków L. O. k. 39; przesłuchanie stron: powoda k. 39verte - 40verte i powódki k. 40verte - 41verte oraz pozwanego k. 41verte - 42verte). Powód w lutym 2012 roku zaplanował wyjazd do Austrii wraz z rodziną. Aby umożliwić sobie i żonie aktywny wypoczynek, zaproponował I. S., aby pojechała z nimi i zaopiekowała się ich dzieckiem. W ramach rekompensaty za tę opiekę, pokrył wynikłe z tego koszty przejazdu oraz pobytu pozwanej w luksusowym hotelu. Po powrocie z Austrii, I. S. zażądała, aby pozwany opuścił mieszkanie. Jeszcze tego samego dnia dokonała przelewu kwoty 13.600 zł z rachunku bankowego męża na swoje konto. (dowód: przesłuchanie stron: powoda k. 39verte - 40verte i powódki k. 40verte - 41verte oraz pozwanego k. 41verte - 42verte). W grudniu 2012 r. pozwany wniósł pozew o rozwód przeciwko I. S., domagając się ustalenia jej winy za rozkład pożycia małżeńskiego. W treści pozwu wskazał, że: „W 2011 r. I. S. przyznała mu, że „jej Pan chodzi przed nią nago”. Chodziło o W. T., który miał się poruszać po domu nago w obecności pozwanej. Później pozwana nie wspomniała już o takich sytuacjach, natomiast zaczęła coraz więcej czasu spędzać w domu Państwa T. (…) W lutym 2012 r. pozwana wyjechała z Panem T. na wczasy za granicę twierdząc w domu, że jedzie jako opiekunka do dziecka. Po powrocie z wczasów pozwana bez słowa tłumaczenia nakazała pozwanemu, aby ten wyprowadził się z jej domu. (…) Przyczyną, dla której powód domaga się ustalenia winy pozwanej za rozkład małżeństwa jest fakt, że pozwana wyrzuciła go z domu bez żadnego powodu. Jedynym powodem takiego zachowania jest okoliczność, iż zdaniem powoda, pozwana dopuściła się zdrady z Panem T. Dla powoda jest to jedyne wytłumaczenie tej sytuacji, ponadto przyjęcie winy pozwanej uzasadnia fakt, iż pozwana „okradła” powoda z jego pieniędzy”. (dowód: pozew pozwanego w sprawie I 2C 1675/12 Sądu Okręgowego w K. k. 2-5; przesłuchanie stron: powoda k. 39verte - 40verte i powódki k. 40verte - 41verte oraz pozwanego k. 41verte - 42verte). W toku postępowania rozwodowego na rozprawie 22 stycznia 2013 r. Z. S. stwierdził, że żona wyrzuciła go z domu, a wcześniej go okradła. Dodał również, że jego żona sama mu mówiła, że pan (powód) chodzi nago i zasłania się laptopem, a później pojechała z nim na wczasy, co potwierdzili jego świadkowie na rozprawie 12 lutego 2013 r. (I. M. - ,,S., jak zaczęła pracę to opowiadała, że jej pracodawca chodzi po mieszkaniu zakryty tylko laptopem i że wtedy małżonkowie obracali to w żart; L. O. - „W czasie koleżeństwa słyszałam od pozwanej (I. S.), że jak poszła rano do dziecka, które pilnuje, jej pracodawca zszedł nago na dół, niby wystraszony. Nie wiem czy pozwana była związana z panem T. (...)”. W. T., zeznając na rozprawie rozwodowej pozwanego zeznał: „Może to wygląda dość zastanawiająco, że nie oczekując nic w zamian, zaproponowaliśmy pani I. wyjazd do pięciogwiazdkowego hotelu, gdzie miała wszystko opłacone”. Na rozprawie 4 kwietnia 2013 r. powód powiedział: „Od grudnia 2010 r. moja małżonka poznała państwo T. (…) Ona wyjechała potem z Państwem T. Ona mówiła o nim „mój pan”. Mówiła też w obecności czterech świadków, że on chodzi nago po mieszkaniu. Żona pojechała 24 lutego 2011 r. za granicę do Austrii w charakterze niani. (…) Małżonka
--- STRONA 4 ---
przyjechała 3 marca 2011 r., a 4 marca tego samego roku kazała mi się wyprowadzić. (…) Ja uważam, że żonie chodziło tylko o pieniądze. (…) Te zachowania żony, o których przed chwilą powiedziałem są przyczyną rozkładu naszego małżeństwa (…)”. I. S. na rozprawie tej stwierdziła natomiast, że: „Był przypadek, że przede mną pracowała tam (u powodów) młoda dziewczyna. Ona ma teraz sklep. Ona powiedziała, czy idę do pana M. Powiedziała, że on lubi sobie wyskoczyć rano z łazienki nago. Było to w formie żartów. Wiem, że mąż poszedł do tej pani i nakłaniał ją, żeby przyszła tutaj za świadka i powiedziała, że T. po domu chodzi nago, ale ona się nie zgodziła”. (dowód: zeznania znajdujące się w aktach Sądu Okręgowego w K. sygn. akt I 2C 1675/12 k. 31verte, k. 64verte, 66verte, k. 68verte, k. 69verte, k. 72; przesłuchanie stron: powoda k. 39verte - 40verte i powódki k. 40verte - 41verte oraz pozwanego k. 41verte - 42verte). Poza postępowaniem rozwodowym i salą rozpraw, Z. S. nie mówił osobom trzecim, aby powód miał romans z jego żoną, a także że chodził przed nią nago. (dowód: zeznania świadków: I. S. k. 36verte - 37verte, P. U. k. 37verte, I. M. k. 38; L. O. k. 38verte; przesłuchanie stron: powoda k. 39verte - 40verte, pozwanego k. 41verte - 42verte). Według powoda, jego żonie nawet na myśl nie przeszło, że mógłby ją zdradzać. Jest to żenująca sytuacja, aby zaprzeczać temu co jest kompletną bzdurą, nie rozmawiał z I. S. na temat pozwu rozwodowego. Nie miał sygnału aby komentowano gdzieś tę sytuację”. Także powódka nie rozmawiała z żoną pozwanego na temat zdrady, bowiem była to absurdalna sytuacja i nie było potrzeby dyskutowania o tym. (dowód: przesłuchanie stron: powoda k. 39verte - 40verte i powódki k. 40verte - 41verte). Sąd zważył, co następuje: Powództwo nie zasługiwało na uwzględnienie. Zgodnie art. 23 kc dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Obowiązujące prawo nie uzasadnia konstruowania kategorii "ogólnego, jednego dobra osobistego" i wynikających z niego praw podmiotowych w zakresie wymienionych i niewymienionych w art. 23 kc dóbr osobistych. Zaliczenie określonego dobra, które nie zostało wymienione w art. 23 kc do dóbr osobistych, może opierać się na wykazaniu, że w konkretnym wypadku wchodzą w grę cechy łączące określone dobro osobiste z ogólnym pojęciem dobra osobistego. Mogą przejawiać się one w różnych sferach prawnych, nie ograniczają się tylko do dóbr osobistych o charakterze ściśle cywilnoprawnym. Dobra osobiste chronione są nie tylko jako pewne kategorie prawne, ochronie podlegają także wszystkie związane z określonymi dobrami uprawnienia. Ochrony dóbr osobistych może domagać się tylko osoba pokrzywdzona. Ich wyjątkowy charakter podkreśla fakt, iż nie są zbywalne ani w drodze spadkobrania, ani też w drodze innych czynności prawnych (między żyjącymi). Są nierozłącznie związane z określoną istotą ludzką a prawa osobiste stanowiące podstawę roszczeń niemajątkowych nie podlegają przedawnieniu. Do najważniejszych dóbr osobistych, które wyraźnie wymienia art. 23 kc należy cześć jako wartość właściwa każdemu człowiekowi. Cześć człowieka obejmuje dwa aspekty: dobre imię (cześć zewnętrzna) i godność (cześć wewnętrzna). Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło
--- STRONA 5 ---
wolności i praw człowieka (art. 30 Konstytucji RP). Konkretyzuje się w poczuciu własnej wartości człowieka i oczekiwaniu szacunku ze strony innych ludzi. Naruszenie godności (zniewaga - art. 216 k.k.) polega z reguły na ubliżeniu komuś lub obraźliwym zachowaniu wobec niego. Naruszenie dobrego imienia (zniesławienie - art. 212 k.k.) polega na pomówieniu o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć tę osobę w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Może tu chodzić zarówno o rozpowszechnianie wiadomości określonej treści, która stanowi zarzut pod adresem jednostki, jak i wyrażanie ujemnej oceny jej działalności (J. Wierciński, Niemajątkowa..., s. 60). Niejednokrotnie naruszanie czci przejawiać się będzie w obu aspektach. Cześć, dobre imię, dobra sława człowieka są pojęciami obejmującymi wszystkie dziedziny jego życia osobistego, zawodowego i społecznego. Naruszenie czci może więc nastąpić zarówno przez pomówienie o ujemne postępowanie w życiu osobistym i rodzinnym, jak i przez zarzucenie niewłaściwego postępowania w życiu zawodowym, naruszające dobre imię danej osoby i mogące narazić ją na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu lub innej działalności (por. Komentarz do art. 23 kodeksu cywilnego (Dz.U.94.16.93), [w:] B. Giesen, W.J. Katner, P. Księżak, B. Lewaszkiewicz-Petrykowska, R. Majda, E. Michniewicz-Broda, T. Pajor, U. Promińska, M. Pyziak-Szafnicka, W. Robaczyński, M. Serwach, Z. Świderski, M. Wojewoda, Kodeks cywilny. Część ogólna. Komentarz, LEX, 2009, wyrok SN z dnia 29 października 1971 r., II CR 455/71, OSNCP 1972, nr 4, poz. 77 z glosą E. Radomskiej, PiP 1973, z. 6, s. 167). Przy ocenie naruszenia czci należy mieć na uwadze nie tylko subiektywne odczucie osoby żądającej ochrony prawnej, ale także obiektywną reakcję w opinii społeczeństwa. Nie można też przy tej ocenie ograniczać się do analizy pewnego zwrotu in abstracto, ale należy zwrot ten wykładać na tle całej wypowiedzi (por. orz. SN z dnia 16 stycznia 1976 r., II CR 692/75, OSNC 1976, nr 11, poz. 251). Przy tym podkreślić należy, że przy ocenie, czy doszło do naruszenia dobra osobistego, nie można zupełnie wykluczyć subiektywnego odczucia osoby żądającej ochrony prawnej. Zależy to m.in. od istoty zdarzenia, na które powołuje się osoba uważająca, że nastąpiło naruszenie jej dóbr osobistych (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 maja 2004 roku, I CK 636/03). Również zasady współżycia społecznego nakazują zachowanie szacunku dla każdego człowieka i liczenie się z jego poczuciem własnej godności, osobistej wartości i pożyteczności społecznej. Stąd też i krytyka czyjegoś postępowania, zapatrywań czy działalności nie powinna przekraczać granic potrzebnych do osiągnięcia społecznego celu krytyki. Oczywistą jest rzeczą, że tej granicy nie da się ściśle odmierzyć, ponieważ określają ją również takie czynniki, jak rodzaj krytyki, warunki w jakich się odbywa, wartość celu, dla którego się ją podejmuje, a także zwyczaje środowiska i osobiste właściwości ludzi. W każdym razie pewne końcowe granice dozwolonej krytyki, nawet przy braniu pod uwagę wymienionych wyżej czynników, nie powinny być nadmiernie elastyczne (Komentarz do art. 23 kodeksu cywilnego (Dz.U.64.16.93) [w:] K. Piasecki, Kodeks cywilny. Księga pierwsza. Część ogólna. Komentarz, Zakamycze, 2003). Do naruszenia czci dojść może zarówno poprzez formułowanie twierdzeń wprost, jak i w formie hipotetycznej lub pytającej. Nie jest wykluczone zniesławienie nawet poprzez zaprzeczenie, jeśli okoliczności (np. ton głosu, szyderczy uśmiech) nadają wypowiedzi odmienny sens. W wypadku naruszenia dóbr osobistych polegających na obrazie czci uwzględniać należy nie tylko znaczenie słów, ale również kontekst sytuacyjny, w którym zostały użyte (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 maja 2002 r., IV CKN 1076/00, OSNC 2003, nr 9, poz. 121, z glosą S. Hoca, WPP 2004, nr 1, s. 150). Zgodne z art. 24 § 1 zd. 1 kc, ten czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. Rozpatrując więc spór dotyczący ochrony dóbr osobistych sąd powinien w pierwszej kolejności ustalić, czy doszło do naruszenia dobra osobistego, a dopiero w przypadku
--- STRONA 6 ---
pozytywnej odpowiedzi ustalić, czy działanie pozwanego było bezprawne. Jeżeli do naruszenia dobra doszło, ale brak jest bezprawności, dobro osobiste jest naruszone, jednakże poszkodowany nie korzysta z ochrony prawnej. Dowód, że dobro osobiste zostało zagrożone lub naruszone ciąży na osobie poszukującej ochrony prawnej. Natomiast na tym, kto podjął działanie zagrażające dobru osobistemu innej osoby lub naruszające to dobro, spoczywa ciężar dowodu, że nie było ono bezprawne. Ocena, czy nastąpiło naruszenie dobra osobistego nie może być dokonywana według indywidualnej wrażliwości osoby, która czuje się dotknięta zachowaniem innej osoby. Ocena ta musi być obiektywna. Rozważając naruszenie dóbr osobistych powodów w przedmiotowej sprawie, sąd w pierwszej kolejności wziął pod uwagę rodzaj tych dóbr, które powodowie wskazywali zarówno w pozwie, jak i w toku postępowania. W pozwie wskazali, że pozwany naruszył przede wszystkim dobre imię powoda, w tym naraził jego cześć. Dodatkowo na rozprawie 20 listopada 2013 r. W. T. stwierdził, że słowa pozwanego wypowiedziane na jego temat w toku postępowania rozwodowego odebrał jako urażenie jego osoby oraz narażenie na bardzo bulwersujące skojarzenie jego osoby z przyczyną rozpadu małżeństwa pozwanego. Dodał, że on i jego żona czują się obrażeni. W zakresie dóbr osobistych, jakie zostały po jego stronie naruszone wymienił jego przysięgę małżeńską, jego wierność małżeńską, zaufanie małżonki do niego oraz fakt, że musiał jeździć do sądu i tracić swój czas i pieniądze. Wskazał przy tym, że obawia się, iż słowa pozwanego, że chodził nago przed jego byłą żoną są gdzieś komentowane, ale nie ma na ten temat żadnego sygnału. Natomiast E. T. stwierdziła, że poczuła się źle i było jej przykro, kiedy dowiedziała się, że jej mąż może być przyczyną czyjegoś rozwodu. Poczuła się też obrażona, że pozwany „użył” jej małżeństwa do własnych celów. Dodała także, że o romansie jej męża z I. S. dowiedziała się z pozwu rozwodowego, który pokazała jej żona pozwanego. Wraz z mężem mieszka w małej miejscowości i dyskretnie ją informowano, że mówi się na wsi, iż jej mąż jest kochankiem I. S. (k. 39verte -41verte). Żądanie powodów zawarte w pozwie dotyczyło przeproszenia powodów o bezpodstawne pomówienie W. T. o romans z żoną pozwanego I. S. Mając to na uwadze, sąd związany był zakresem tego żądania i postępowanie dowodowe prowadził w celu ustalenia, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych powodów w związku z podejrzeniami pozwanego o romans powoda z jego byłą żoną. Powodowie, reprezentowani przez profesjonalnego pełnomocnika, jako jedyny dowód w sprawie powołali akta Sądu Okręgowego w K. w sprawie I 2C 1675/12 oraz zeznania świadka I. S. Analizując te akta stwierdzić należało, że rzeczywiście w pozwie o rozwód pozwany wskazał, że jego zdaniem przyczyną rozpadu małżeństwa jest romans żony z powodem. W toku postępowania nie powtórzył już tych zarzutów, a jako przyczynę rozpadu swojego związku małżeńskiego wskazał, że żona wyrzuciła go z domu i okradła. Nadto, z materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie, w tym z zeznań zawnioskowanych przez pozwanego świadków, wynikało że zarzuty Z. S. wobec powoda, a dotyczące rzeczonego romansu, miały miejsce jedynie w pozwie. Zarówno świadek I. M., P. U., jak i L. O. stwierdzili, że pozwany nie zarzucał przy nich zdrady małżeńskiej swojej byłej żonie, w szczególności nie twierdził, że ma romans z W. T. Również na sprawie rozwodowej dzieci z pierwszego małżeństwa żony pozwanego, R. i S. G., nie twierdzili by ojczym zarzucał ich matce niewierność. I. S. opowiadała mężowi, że powód chodzi nago po domu. Bez znaczenia przy tym jest, czy była tego świadkiem, czy jak sama zeznała na sprawie rozwodowej, powiedziała jej o tym kobieta, która wcześniej pracowała u powodów i ostrzegała ją, że powód lubi sobie czasami rano po domu nago chodzić. Faktem jest, że pozwany o takich sytuacjach dowiedział się od swojej żony, po czym zwrócił uwagę, że coraz dłużej zostawała ona w domu u państwa T., a następnie pojechała z nimi na wczasy, które powodowie w pełni jej opłacili. Po powrocie z tych wczasów nakazała pozwanemu opuścić mieszkanie. Z. S. miał zatem podstawy do przypuszczeń, że to pobyt jego żony u
--- STRONA 7 ---
powodów miał wpływ na podjęcie przez nią decyzji o rozwodzie. To że to pozwany spowodował rozkład pożycia małżeńskiego (rozwód został ostatecznie orzeczony z jego winy), nie ma też w niniejszej sprawie znaczenia. W tej sprawie należało bowiem ocenić w sposób obiektywny, czy pozwany mógł mieć jakiekolwiek podejrzenia co do nielojalności swojej żony. Powód i żona pozwanego są w zbliżonym wieku, stąd ewentualne ich bliższe relacje nie mogły być niedorzeczne. Nadto, sam W. T. na rozprawie rozwodowej pozwanego w dniu 12 lutego 2013 r. (k. 68) stwierdził, że „może to wygląda dość zastanawiająco, że nie oczekując nic w zamian, zaproponowaliśmy pani Irenie wyjazd do pięciogwiazdkowego hotelu, gdzie miała wszystko opłacone”. Skoro więc sam powód widział w tej sytuacji jakiś element, który mógłby wzbudzać wątpliwości, to trudno dziwić się pozwanemu, który do swoich relacji z żoną podchodził emocjonalnie a nadto po powrocie z wczasów z T. został przez nią wyrzucony z domu. W orzecznictwie podkreśla się, że strona która w procesie realizując przysługujące jej prawo do obrony składa oświadczenia naruszające dobra osobiste drugiej strony, działa bezprawnie wówczas gdy przedstawia fakty i oceny ze świadomością niezgodności ich z prawdą (por. wyrok SN z 24.08.2011 r., IV CSK 587/10 , LEX nr 1129156). Pozwany nie miał pewności czy jego żona ma romans, stąd swoich zarzutów nie kierował ze świadomością ich nieprawdziwości, ale wywnioskował to z zachowania małżonki, którą o zdradę podejrzewał. Dla oceny czy mamy do czynienia z bezprawnym naruszeniem dobra osobistego istotne jest rozróżnienie czy kwestionowane wypowiedzi są twierdzeniami o faktach czy też są to oceny, opinie, sądy. Jeżeli twierdzenia o faktach dotyczą osoby, istotne staje się, czy fakty te są prawdziwe. Powoływanie się przez poszkodowanego na nieprawdziwość zarzutu jest, w zasadzie, okolicznością sprzeciwiającą się wyłączeniu bezprawności (pomimo działania zgodnego formalnie z przepisami). Przy opiniach i ocenach kwestia prawdziwości nie jest miarodajna. Prawdziwość osądów ocennych nie podlega dowodzeniu. Z istoty swej każda wypowiedź oceniająca i każda opinia wyraża subiektywne stanowisko jej autora. Warunkiem zgodności z prawem takiej wypowiedzi jest jej rzetelność i zgodność z zasadami współżycia społecznego. Potrzebne jest więc ustalenie czy pozwany wyrażając opinię, osąd, kierował się chęcią dokuczenia, poniżenia, podważenia dobrego imienia powoda, czy też osąd taki został wypowiedziany bez żadnej wspierającej go podstawy faktycznej. Z przebiegu procesu rozwodowego nie wynika w żaden sposób, aby pozwany miał na celu poniżenie powoda (powodów) czy ukazanie ich w złym świetle. Jego twierdzenia dotyczyły tylko zachowania jego byłej już żony i próby wykazania jej nielojalności małżeńskiej. Co istotne, pozwany w toku postępowania sam przyznał, że użył tylko słów, które przekazała mu jego była żona (chodzenie nago) i że może przeprosić powodów, jeśli czują się oni urażeni (k. 33verte). Powodowie w tym zakresie nie żądali jednak ochrony prawnej. Sąd dał wiarę zeznaniom przesłuchanych świadków pozwanego. Świadek I. M. jest związana więzami rodzinnymi z pozwanym (siostra), a zatem do jej zeznań należy podejść z dużą dozą krytycyzmu. Pomimo tego zastrzeżenia, nie było podstaw, aby jej zeznaniom w tej części odmówić wiarygodności. Pozostali świadkowie są osobami obcymi dla stron. Świadkowie ci w sposób logiczny i konsekwentny przedstawiali znane im fakty dotyczące zachowania stron, przy czym wyraźnie rozróżniali wydarzenia, w których sami uczestniczyli, od tych, o których dowiedzieli się od stron czy innych osób. W trakcie postępowania nie zostały też ujawnione takie fakty, które przemawiałyby za uznaniem, że mogliby czuć niechęć do powodów i dlatego zeznawać w sposób niekorzystny dla którejkolwiek ze stron. Ich zeznania pozbawione były zbędnego emocjonalizmu, są spójne i konkretne, znalazły też potwierdzenie w zeznaniach pozwanego. Strona powodowa nie zdołała skutecznie obalić wiarygodności wskazanych wyżej świadków. Nie przedstawiła też żadnych dowodów aby wykazać, że pozwany o rzekomym romansie powoda z jego żoną opowiadał innym osobom, stąd sąd nie miał podstaw do przyjęcia, że pozwany o swoich podejrzeniach opowiadał publicznie, „na wsi”, w której powodowe
--- STRONA 8 ---
mieszkają, by celowo ich upokorzyć, czy szerzyć nieprawdziwe informacje. Z dowodów zebranych w sprawie wynika jedynie to, że pozwany wnosząc sprawę o rozwód podejrzewał żonę o zażyłe relacje z W. T., które jego zdaniem odbiły się na jego małżeństwie, o czym napisał tylko w pozwie. Zapoznając się natomiast z aktami sprawy rozwodowej, sąd zwrócił uwagę na okoliczność, że zarzuty pozwanego dotyczące przedmiotowego romansu, stanowiły jego podejrzenia wobec splotu okoliczności, jakie wiązały się z osobami powodów. Taka postawa pozwanego ewidentnie świadczy o tym, że jego podejrzenia dotyczyły wyłącznie jego byłej małżonki i nie były skierowane na obrażenie czy rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat powodów. Sąd zwrócił również uwagę na okoliczność, że powodowie nie powołali i nie przedstawili żadnych dowodów na okoliczność tego, że w ich małżeństwie doszło do zaburzeń relacji wskutek podnoszonych zarzutów przez powoda i że z tego powodu E. T. utraciła zaufanie do męża. Dobrem osobistym, które może zostać naruszone w sytuacji bezpodstawnych oskarżeń jest godność, cześć, dobre imię – powodowie nie wykazali, że pozwany poprzez swoje oskarżenia naruszył ich dobra osobiste o takim charakterze. Nie wskazali oni bowiem żadnych dowodów mających tę okoliczność potwierdzać, przy czym sam powód na ostatniej rozprawie stwierdził, że jedynie obawia się, iż słowa pozwanego, że chodził nago przed jego byłą żoną jest gdzieś komentowany, ale nie ma na ten temat żadnego sygnału i są to jego subiektywne odczucia. Jeśli natomiast chodzi o powódkę, to sąd przyjął, że jeśli w ogóle można mówić o naruszenia dobrego imienia w niniejszej sprawie, to w zaistniałych okolicznościach, mogłoby to dotyczyć tylko powoda – to bowiem jego pozwany podejrzewał o romans z jego byłą żoną. O ile powódkę słowa pozwanego mogły zbulwersować, to jej pozwany nie obraził. Natomiast takie pojęcia, jak wierność małżeńska, przysięga małżeńska czy utrata zaufania małżonki nie stanowią dóbr osobistych. Również wypowiedzi powódki, że pozwany potraktował ich małżeństwo przedmiotowo, nie można zakwalifikować jako naruszenia dóbr osobistych. Sąd ostatecznie więc musiał uznać, że powodowie po pierwsze nie wykazali, że doszło do naruszenia jakiegokolwiek ich dobra osobistego, po drugie, że działanie pozwanego było bezprawne. Co istotne, na rozprawie 20 listopada 2013 r. powód W. T. stwierdził, że jego żona, po zapoznaniu się z pozwem rozwodowym napisanym przez pełnomocnika pozwanego, nie kwestionowała jego wierności, on zaś zarzuty pozwanego potraktował jako absurdalne i kompletną bzdurę (k. 40). Wszelkie zatem ich twierdzenia, ze doszło między nimi do naruszenia wzajemnych relacji małżeńskich okazały się nieuzasadnione, co tym bardziej świadczy o braku naruszenia po ich stronie dóbr osobistych. Tylko na marginesie sąd chciałby dodatkowo wskazać, że w toku postępowania powodowie, zamiast wykazywać naruszenie ich dóbr osobistych poprzez posądzenie powoda o romans z byłą żoną pozwanego, bardziej skupiali się na słowach pozwanego, że powód chodził przy byłej żonie pozwanego nago. Kwestia ta jednak nie była zawarta w treści ich przeprosin jakich domagali się od pozwanego. Uznać zatem należało, że nie była ona też przedmiotem ich roszczenia. Pozwany rzeczywiście mógł usłyszeć te słowa od swojej byłej żony, która na rozprawie rozwodowej sama przyznała, że przed nią u powodów pracowała młoda dziewczyna, która teraz prowadzi sklep i ostrzegała ją przed powodem, „który lubi sobie rano wyskoczyć z łazienki nago”. To, że była żona pozwanego o tym powiedziała, zeznali również przesłuchani w sprawie świadkowie, zarówno w toku postępowania rozwodowego, jak i w toku niniejszego postępowania. Wskazać tylko należy, że skoro sama I. S. przyznała na sprawie rozwodowej, że o tym iż powód chodzi czasami nago w domu usłyszała od sklepowej, która wcześniej u powodów pracowała, świadczy bardziej o wiarygodności powyższych świadków i pozwanego, tym bardziej, że o tej sytuacji, w przedmiotowej sprawie zeznała zupełnie odmiennie (k. 37verte). Uznać zatem należało, że mogła mieć miejsce taka sytuacja, że powód wyszedł z łazienki nago przy byłej żonie pozwanego i że to właśnie ona poinformowała go o tym, mogło również być tak, że pozwany inaczej zrozumiał słowa żony, które ta zasłyszała od kobiety pracującej w sklepie, w
--- STRONA 9 ---
każdym razie sam fakt, że powód chodzi nago po domu nie został wymyślony przez pozwanego, ale przez niego zasłyszany od jego byłej żony. Nie zmierzał on również do obrażenia powoda, ale do wykazania słuszności podejrzeń pozwanego co do wierności jego żony w toku postępowania rozwodowego, co nie stanowi bezprawnego zachowania. Uszło uwadze powodom również, że i w tym przypadku nie wykazali, aby pozwany opowiadał tę historię innym osobom, poza salą rozpraw, a także aby z tego powodu godność powoda czy jego dobre imię zostały w jakikolwiek sposób naruszone. Świadek I. S. zmieniając zeznania w niniejszym postępowaniu twierdziła, że informacje na temat tego, że powód po domu chodzi nago, pozwany miał usłyszeć od sklepowej, a nie od niej. W każdym razie, to nie pozwany te słowa wypowiadał publicznie, a tylko je usłyszał od innej osoby. Natomiast to, że o tym wspomniał w sprawie rozwodowej, jak już wyżej była mowa, stanowiło tylko jego sposób wykazania winy żony za rozpad małżeństwa i nie było całkowicie pozbawione podstaw. Również i w tym zakresie, nawet jeśli można byłoby mówić o naruszeniu dóbr osobistych, to tylko powoda, a nie powódki, gdyż ta sytuacja w ogóle jej nie dotyczyła. Mając na uwadze wszystkie powyższe okoliczności sąd oddalił powództwo.
Słowa kluczowe
#orzeczenie#Wyrok#Sąd Okręgowy w Koszalinie#I C 297/13 W Y R O K W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 4 grudnia 2013 roku Sąd Okręgowy w Kosz#art. 3 kpc#art. 23 kc#art. 30 Konstytucji#art. 216 k.k.#art. 212 k.k.#art. 23 kodeksu#art. 24 § 1 zd. 1 kc