§Centrum Prawa KarnegoWykonawczego
← Powrót do orzecznictwa
zapłatę

Postanowienie I C 291/11 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 14 grudnia 2012r. Sąd Okręgowy w Nowym Sącz

zapłatę

Teza / krótkie omówienie

zapłatę

Treść orzeczenia

--- STRONA 1 --- , Sygn. akt I C 291/11 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 14 grudnia 2012r. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu Wydział I Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący : SSO Maria Tokarz Protokolant : sekr. sąd. Dorota Sułkowska po rozpoznaniu w dniu 11 grudnia 2012r. w N. na rozprawie sprawy z powództwa J. M., A. W. przeciwko P. D. o ochronę dóbr osobistych i o zapłatę I. nakazuje pozwanemu P. D., aby w terminie jednego miesiąca od uprawomocnienia się wyroku spowodował opublikowanie na stronie internetowej (…) , czcionką nie mniejsza od czcionki redakcyjnej przez okres kolejnych 3 dni, oświadczenia o następującej treści: „Przepraszam Panią J. M. za dokonane przeze mnie, w J. w dniu 28.02.2011r., podczas odbywających się tam Mistrzostw Polski w Snowboardzie, naruszenia jej dóbr osobistych w postaci godności, czci i dobrego imienia. Przepraszam także Panią J. M. za pomawianie jej o kłamstwo, kiedy zarzucała mi znieważenie jej osoby podczas Mistrzostw oraz tolerowanie nieprawidłowości w ich przeprowadzeniu. P. D.” II. nakazuje pozwanemu P. D., aby w terminie jednego miesiąca od uprawomocnienia się wyroku spowodował opublikowanie na stronie internetowej (…) , czcionką nie mniejsza od czcionki redakcyjnej, przez okres kolejnych 3 dni, oświadczenia o następującej treści: „Przepraszam Pana A. W. za dokonane przeze mnie, w J. w dniu 28.02.2011r. podczas odbywających się tam Mistrzostw Polski w Snowboardzie naruszenie jego dóbr osobistych w postaci godności, czci i dobrego imienia. P. D..” III. zasądza od pozwanego P. D. na rzecz Polskiego Towarzystwa Walki z Mukowiscydozą z siedzibą w R., (…) R. ul. (…) , kwotę 5 000,00zł /pięć tysięcy złotych/ wraz z odsetkami ustawowymi od dnia 29.03.2011r. do dnia zapłaty IV. upoważnia powódkę J. M. oraz powoda A. W. do zlecenia publikacji oświadczeń wymienionych w pkt I i II na koszt pozwanego P. D. – na wypadek niewykonania przez pozwanego tej powinności w terminie i przez czas powyżej wskazany V. w pozostałym zakresie powództwo J. M. oraz A. W. oddala VI. nakazuje ściągnąć na rzecz Skarbu Państwa – Sądu Okręgowego w Nowym Sączu solidarnie od powodów J. M. i A. W. kwotę 844zł /osiemset czterdzieści cztery złote / tytułem wydatków tymczasowo wypłaconych ze środków Skarbu Państwa – Sądu Okręgowego w Nowym Sączu. --- STRONA 2 --- VII. nakazuje ściągnąć na rzecz Skarbu Państwa – Sądu Okręgowego w Nowym Sączu od pozwanego P. D. kwotę 844/osiemset czterdzieści cztery złote / - tytułem wydatków tymczasowo wypłaconych ze środków Skarbu Państwa – Sądu Okręgowego w Nowym Sączu VIII. zasądza od pozwanego P. D. solidarnie na rzecz powodów J. M. oraz A. W. kwotę 1 900,00zł /jeden tysiąc dziewięćset złotych/ tytułem zwrotu części kosztów postępowania IX. pozostałe koszty postepowania wzajemnie pomiędzy stronami znosi Sygn. akt I C 291/11 UZASADNIENIE do wyroku Sądu z dnia 14 grudnia 2012r. --- STRONA 3 --- Powodowie J. M. oraz A. W. wystąpili z powództwem o ochronę dóbr osobistych i o zapłatę skierowanym przeciwko P. D. domagając się: - Nakazania pozwanemu zlecenia opublikowania w terminie 1 miesiąca od uprawomocnienia się wyroku na trzeciej stronie redakcyjnej dziennika „ (…) ” oraz na trzeciej stronie redakcyjnej tygodnika „ (…) ” w ramce o wymiarach nie mniejszych niż 15cm x 18cm, czcionką o wielkości co najmniej 14 zgodnie z formatem edytora Microsoft Word, bez żadnych wprowadzeń, dodatków, omówień, czy odniesień oświadczenia następującej treści: „Wyrażam ubolewanie z powodu dokonanego przeze mnie, z rażącym pogwałceniem elementarnych zasad kultury i uczciwej sportowej rywalizacji, ciężkiego naruszenia dóbr osobistych Pani J. M. oraz Pana A. W., w dniu 28 lutego 2011r., podczas Mistrzostw Polski w Snowboardzie. Mam świadomość, że moje skandaliczne zachowanie podczas tych zawodów było niegodne trenera kadry narodowej i wyrządziło krzywdę nie tylko znieważonym przeze mnie osobom, lecz także całemu środowisku snowboardowemu i sportowemu. Równocześnie przepraszam Panią J. M. za bezpodstawne pomawianie jej, że kłamała zarzucając mi znieważenie jej oraz oskarżając osoby odpowiadające za prawidłowy przebieg Mistrzostw Polski o próbę wypaczenia wyników tych zawodów. Przepraszam także za rozpowszechnianie przeze mnie nieprawdziwych informacji sugerujących, że Pani J. M. kwestionowała wyniki pomiaru czasu dokonywanego przez profesjonalną firmę, w sytuacji, gdy jej zarzuty usiłowania fałszowania wyników dotyczyły, akceptowanej przeze mnie – co z żalem przyznaję – próby zakwalifikowania przez organizatorów do kolejnej rundy Mistrzostw zawodniczki, która właśnie na podstawie wyników pomiaru czasu przegrała rywalizację z Panią J. M.. P. D.”; - Nakazania pozwanemu zlecenia opublikowania oświadczenia tej treści na stronie internetowej (…) lub na stronie (…) , czcionką nie mniejszą od czcionki redakcyjnej, przez okres co najmniej trzech dni; - Upoważnienia powódki oraz powoda do zlecenia publikacji wskazanych powyżej na koszt pozwanego w razie niewykonania przez pozwanego polecenia określonego powyżej; - Zasądzenia od pozwanego na rzecz powódki kwoty 20 000,00zł z odsetkami ustawowymi od dnia wniesienia pozwu, tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę; - Zasądzenia od pozwanego na rzecz powoda kwoty 10 000,00zł z odsetkami ustawowymi od dnia wniesienia pozwu, tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę; - Zasądzenia od pozwanego na rzecz Polskiego Towarzystwa na Rzecz Walki z Mukowiscydozą z siedzibą w R. kwoty 20 000,00zł z odsetkami ustawowymi od dnia wniesienia pozwu; - zasądzenie kosztów postępowania, w tym opłaty od pozwu oraz kosztów zastępstwa procesowego. Roszczenie powodów zostało wywiedzione z przebiegu Mistrzostw Polski w Slalomie Gigancie Mężczyzn i Kobiet, które miały miejsce w J. w dniu 28.02.2011r. W ¼ finału zostały ujawnione nieprawidłowości, w wyniku których z rozgrywek finałowych została wyeliminowana powódka, natomiast przejazd półfinałowy odbyła W. B., która w rzeczywistości przegrała rywalizację w zjazdach ćwierć finałowych z J. M.. Dopiero po ujawnieniu tych nieprawidłowości, na skutek działań podjętych przez powodów, zawiadomionych przez innych zawodników, J. M. wystartowała w zjeździe półfinałowym, lecz podczas drugiego zjazdu upadła na trasie. Zjeżdżający za nią na metę trener konkurentki A. K. – pozwany P. D. /trener kadry narodowej snowboardu/, nie tylko nie udzielił pomocy leżącej zawodniczce, lecz osypał ją śniegiem i obraził zwracając się do niej słowami: „stara pizdo do domu”. Słowa te słyszały osoby stojące na linii mety. Kiedy pozwany zjechał na linię mety, krzyknął do powoda: „do domu, do domu dzieci pilnować ćwoku”. Gdy pozwany wrócił na start przyznał obecnym, że musiał jej powiedzieć /powódce/ „stara pizdo do domu, a chu…, najwyżej zapłacę 500,00zł”. Powodowie wskazali na liczne nieprawidłowości w --- STRONA 4 --- przeprowadzeniu zawodów: brak należytego zabezpieczenia, brak osób z uprawnieniami sędziowskimi, relacje pokrewieństwa pomiędzy sędziami, itp. Pozwany zaprzeczył powyższym okolicznościom poprzez przesłanie oświadczenia do PAP oraz do (…) , zanegował, by zawody zostały nieprawidłowo przeprowadzone lub usiłowano zafałszować wyniki. Oświadczenie pozwanego zostało wykorzystane w licznych materiałach prasowych powstałych na tle powyższego zdarzenia na łamach prasy tradycyjnej oraz internetowej. W ocenie powodów zachowanie pozwanego naruszyło ich dobra osobiste w postaci czci, godności oraz dobrego imienia. Naruszenie było bezprawne. Zachowanie to uwłaczało stanowisku pełnionemu przez pozwanego, czyli trenera kadry narodowej snowboardu. Słowa pozwanego oraz stawiane powódce zarzuty są tym bardziej dotkliwe, że J. M. jest utytułowaną snowboardzistką, osoba rozpoznawaną, zaangażowaną także w życie społeczności lokalnej jako radna Sejmiku Wojewódzkiego. Zarzuty pozwanego podważyły jej wiarygodność, słowność, naraziły na brak zaufania ze strony wyborców. Wobec bezprawnego i zawinionego zachowania pozwanego, zdaniem powodów winien on usunąć skutki naruszenia poprzez spowodowanie publikacji oświadczenia wyżej zacytowanego oraz zapłatę stosownego zadośćuczynienia. /k.1-14, 251-258/ Pozwany P. D. wniósł o oddalenie powództwa oraz zasądzenie kosztów postępowania. Odnosząc się do zarzutów wysuniętych przez powodów P. D. wskazał, że zawody nie miały charakteru międzynarodowego, były to zawody klubowe, zatem wymogi FIS nie musiały zostać spełnione. Pozwany występował wówczas jako trener klubowy, nie zaś jako trener kadry narodowej. Zaprzeczył, by zwrócił się obraźliwymi słowami do powódki, kiedy ta leżała na stoku po upadku. Przyznał, że odezwał się używając słowa „ćwok” do powoda, lecz nie jest to jego zdaniem zwrot obraźliwy, nadto został sprowokowany. Oświadczenie do PAP wysłał w odzewie na zachowanie powódki, która nagłośniła zarzuty dotyczące organizacji imprezy Mistrzostw Polski Snowboardu w prasie. Na portalu społecznościowym powód szkalował go i groził mu usunięciem z władz związku oraz pełnionej funkcji. Wskazał, iż skoro powodowie sami naruszają cudze dobra osobiste, to nie zasługują na ochronę i powództwo winno zostać oddalone. /k.120-135, 234-240/ Sąd ustalił następujący stan faktyczny: J. M., ur. (…) , jest czternastokrotną złotą medalistką Mistrzostw Polski w snowboardzie; podwójną mistrzynią świata juniorek, mistrzynią i wicemistrzynią Europy. Brała udział w zimowych igrzyskach olimpijskich w N. (1998), w S. (2002) (zajęła tam 4. miejsce w slalomie równoległym) oraz w T. (2006). Dwukrotnie wygrywała zawody Pucharu Świata: w B. (2004) i w N. (2006). W 2004 zajęła siódme, najwyższe w swojej karierze, miejsce w klasyfikacji końcowej Pucharu Świata. Od 2006 prowadzi szkołę narciarstwa i snowboardu pod nazwą " (…) " w Stacji Narciarskiej (…) w W. (gmina K.). Ukończyła studia na Akademii Wychowania Fizycznego w K.. W 2010r. uzyskała mandat radnej sejmiku (…) . W 2011r. została wybrana do Sejmu VII kadencji, w okręgu (…) . Ma dwie córki: J. i I.. Czynnie uprawia sport, staruje w zawodach krajowych i międzynarodowych. Obecnie powódka J. M. pozostaje w związku małżeńskim z A. W.. /bezsporne/ Powódka oraz pozwany P. D. znają się od czasu nauki wczesnoszkolnej. Pozwany P. D. prowadzi własny klub sportowy (…) . Od kwietnia 2010r. do lipca 2011r. był trenerem polskiej kadry narodowej snowboardu. Przed Igrzyskami Olimpijskimi w V. 2010r. J. M. była w składzie kadry narodowej snowboardu kobiecego. Nie zajęła miejsca medalowego. Od początku 2010r. rozpoczęła starania o wybór na stanowisko trenera kadry narodowej snowboardu. Na stanowisko to został jednak wybrany P. D.. --- STRONA 5 --- Atmosfera w gronie polskich snowboardzistów była napięta z powodu konfliktu części zawodników z władzami Polskiego Związku Snowboardu. Kiedy doszło do zmiany władz w Związku, gdy jako Prezes został wybrany M. K., początkowo zawodnicy popierali nowe władze. Była w tym gronie powódka. Na skutek jednak niezadowolenia z prac Związku, zaistniał konflikt, m.in. pomiędzy Związkiem a J. M.. Konfliktowe były też relacje powódki z pozwanym, ponieważ konkurowali w 2010r. na stanowisko trenera kadry narodowej snowboardu, a kandydatura powódki została negatywnie zaopiniowana przez PZS. /dowód: pismo zawodników do PZS z dnia 11.01.2010r. – k.190, pismo PKOL do pozwanego z dnia 23.12.2009r. dot. faworyzowania powódki zainicjowane monitem zawodniczki K. S. – k.191, pismo K. S. do PKOL – k.193, pismo powódki do Zarządu PZS z dnia 15.04.2010r. – k.194-199, artykuł „ (…) ” – k.216-217, audio (…) K. Z. - k.286, zeznania M. K. - k.312v, M. D. – k.348-349/ zeznania pozwanego P. D. – k.644 v - 651/ Polski związek Snowboardu poszukiwał wykonawcy i organizatora Mistrzostw Polski w Snowboardzie w 2011r. Jedynym kandydatem był klub pozwanego P. D. (…) , którego oferta została zatwierdzona. W związku z organizacją zawodów PZS zatwierdził nowe Regulaminy Sportowe: (…) , (…) . Zawody zostały oznaczone przez PZS jako nie-FIS-owskie. Do zadań wykonawcy należała organizacja Mistrzostw oraz zatrudnienie właściwej obsługi, w tym osób odpowiedzialnych za pomiar czasu, sędziów, obsługi technicznej i odpowiedzialnej za bezpieczeństwo podczas imprezy. Mistrzostwa Polski w Snowboardzie w 2011r. nie miały rangi zawodów międzynarodowych, na których obowiązywałyby wymogi FIS, ponieważ nie została w terminie opłacona przez związek składka do tej organizacji. Pieniądze z Ministerstwa Sportu zostały przelane z opóźnieniem, w związku z czym związek nie dysponował wystarczającymi środkami, by zapewnić imprezie status zawodów międzynarodowych. /dowód: (…) na stronie PZS – k.136, protokół z przeprowadzonych rozmów na organizację Mistrzostw Polski w sezonie 2010/2011 z dnia 21.01.2011r – k.137-138, uchwała PZS nr (…) z dnia 15.02.2011r. o wykonaniu zawodów Mistrzostw Polski Seniorów w 2011r. w poszczególnych konkurencjach snowboardowych jako zawodów nie FIS-owskich i zatwierdzeniu preliminarzy regulaminów sportowych – k.139-140, 243, 329, zeznania R. B. – k.308v, zeznania M. K. - k.313/ zeznania pozwanego P. D.a – k.644 v - 651/ Według standardów między narodowych /Regulamin Międzynarodowych Zawodów Snowboardowych/ w zawodach winien uczestniczyć sędzia mety. Zawody snowboardowe organizowane przez PZS miały się odbywać zgodnie ze (…) . Przepisy Regulaminu FIS miały być stosowane pomocniczo, adekwatnie do zaistniałych sytuacji /art.3 Reg/. Zawody Związku miały być nadzorowane przez Delegata PZS. Wykonawca jest odpowiedzialny za całokształt zadań związanych z prawidłowym przebiegiem zawodów /art.20/. Wykonawca może być dyrektorem zawodów /art.21/. Dyrektor wyznacza sędziego głównego oraz w porozumieniu z nim pozostałych sędziów /art.22/. Dyrektor Zawodów, Delegat PZS oraz Sędzia Główny wchodzą w skład Jury zawodów /art.24/. Minimalna obsada organizacyjna zawodów o randze Mistrzostw Polski w konkurencjach szybkościowych miała obejmować: Dyrektora, Delegata PZS, Sędziego Głównego, Sędziego Startu, Kierownika Pomiaru Czasu, trzech sędziów wewnętrznych, Jury /art.25/. Uprawnienia jury zawodów realizowane są w szczególności przez decyzje np. powtórzenia przejazdów /art.36/. Sędzia Główny przewodniczy posiedzeniu organizacyjno-sędziowskiemu i przypomina o obowiązujących przepisach /k.42/. Do prowadzenia zawodów z Kalendarza Imprez PZS w charakterze Sędziego Głównego oraz sędziów wewnętrznych upoważniony jest sędzia snowboardu legitymujący się ważnymi zaświadczeniami o licencji PZS /art.44, 49/. Kierownik pomiaru czasu nie musi mieć uprawnień sędziowskich /art.57/. Trasa zawodów musi być dopuszczona do użytku przez służby medyczno-techniczne /art.92/. Podczas zawodów o charakterze szybkościowym --- STRONA 6 --- należy stosować urządzenia pomiarowe w postaci elektronicznego systemu pomiaru wystarczy jeden elektroniczny pomiar czasu. W przypadku awarii zawodnicy mogą powtórzyć przejazd /art.104/. Zmierzony czas przedstawiany jest na tablicy jako wyniki nieoficjalne /art.116/. Zawodnicy mają prawo zgłaszania protestów /Rozdział (…) /. /dowód: (…) – k.408-428, Regulamin Polskiego Związku Snowboardu Wytyczne Konkurencji Równoległych PGS, PSL – k.427-428/ Mistrzostwa rozpoczęły się w dniu 28.02.2011r. w J. na stoku (…). Sędzią głównym zawodów był R. B.. Sędziami bocznymi były jego dzieci: R. B., R. B., O. B. oraz brat R.B. i R. M.. R. B., R. B., O. B. i R. B. posiadali uprawnienia do sędziowania w sezonie 2010/2011, wynikające z licencji wystawionych przez Polski Związek Snowboardu uprawniające ich do sędziowania zawodów organizowanych przez PZS. Sędzią startu był P. S., który także posiadał licencję. Kierownikiem pomiaru czasu był J. S., który posiał uprawnienia FIS do wykonywania tych czynności, lecz nie dysponował uprawnieniami sędziowskimi. Delegatem PZS na Mistrzostwa był Prezes Związku M. K.. Dyrektorem zawodów był wykonawca zawodów /pozwany/ P. D.. Sędzia Główny /R. B./, Delegat /M. K./ oraz Dyrektor Zawodów /pozwany P. D./ wchodzili w skład Jury. Trasa została uznana za odpowiednio przygotowaną i zabezpieczoną przez TOPR. /dowód: protokół nr (…) z dnia 30.12.2010r. dopuszczenia do eksploatacji trasy narciarskiej – k.244-245, 330-331, protokół oceny warunków bezpieczeństwa z dnia 28.02.2011r. (…) Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego – k.246, 332, zaświadczenie ukończenia kursu sędziowskiego na stopniu sędzia związkowy z dnia 30.10.2010r. R. B., R. B., O. B., R. B. - k.247-250, 332-335, zeznania R. B. – k.308v, zeznania M. K. - k.313/ Na stronie PZS pojawiła się informacja, że zawody rozgrywane będą zgodnie z standardami FIS i taką informację podano podczas odprawy w przeddzień zawodów. Trenerzy nie otrzymali odpisów regulaminu, nie było on okazany podczas odprawy, na pewno go nie znali sędziowie bramkowi. Regulamin był w siedzibie PZS, podczas zawodów miał go przy sobie Prezes PZS występujący jako Delegat Związku M. K.. /dowód: zeznania M. S. s. M. – k.229v-230, M. S. s. F. – k.231, zeznania M. K. - k.312/ Pomiar czasu był wykonywany przez zatrudnioną na zawodach firmę J. S. ze Słowacji (…) J. S. posiadał uprawnienia do wykonywania tych czynności potwierdzone przez FIS. Słabo jednak władał językiem polskim. Obsługiwał już podobne imprezy. Aparatura do mierzenia czasu składała się z bramki startowej, fotokomórek oraz chronoprintera i chronometru. Chronometr rejestrował czas przejazdu zawodników podczas eliminacji oraz czas przejazdu par podczas rozgrywek finałowych. Wyniki były drukowane na chronoprinterze. Podczas eliminacji były mierzone czasy każdego z zawodników, tj. czas rozpoczynał bieg od otwarcia bramki startowej i zamykany był po przecięciu przez zawodnika na mecie fotokomórki. Podczas rozgrywek finałowych, kiedy zawodnicy startowali w parach, pomiar czasu odbywał się nieco odmiennie. Zawodnicy startowali równolegle na dwóch torach: niebieskim i czerwonym. Obsługujący pomiar czasu J. S., na podstawie dostarczonej listy uczestników finałów, podawał sędziemu startu jakie osoby, tj. zawodnicy z jakimi numerami mają startować. Zawodnik, który jako pierwszy na swoim torze dotarł na metę uruchamiał fotokomórkę. Natomiast zawodnik, który jako drugi wykonał równoległy przejazd na swoim torze także przecinał fotokomórkę i zamykał pomiar czasu tej pary. Następnie zawodnicy odbywali drugi przejazd, tym razem zamieniając się torami. Czas był mierzony w ten sam sposób. Następnie system obliczał, który z zawodników uzyskał lepszy łączny czas – na podstawie czasów dwóch wskazanych przejazdów. --- STRONA 7 --- Zawodnik, który uzyskał lepszy czas przechodził do kolejnego etapu rozgrywek finałowych. Nieoficjalne wyniki przejazdów par były ukazywane na tablicy wyświetlającej numer zawodnika, czas przejazdu, tj. czasy przecięcia fotokomórek przez obydwu zawodników, różnicę w czasie oraz obok zawodnika z lepszym łącznym rezultatem napis „winner” /zwycięzca/. Wyniki oficjalne były ogłaszane dopiero po zatwierdzeniu przez sędziów, na podstawie wyników chronoprintera, po zakończeniu zawodów. Sędziowie nie sprawdzali zgodności danych ujawnionych na tablicach z wydrukami chronoprintera. Na podstawie wydruków z chronoprintera kierownik pomiaru czasu podawał przez radio sędziemu startu numery zawodników, którzy mieli zjeżdżać w kolejnych etapach finału i wprowadzał je do urządzenia celem pomiaru czasu ich zjazdu. Kierownik pomiaru czasu nie miał wglądu w dane ujawnione na tablicy wyświetlającej wyniki. /dowód: zeznania R. B. – k.308, P. S. – k.388v-390, 391, zeznania świadka J. S. – k.478/ Podczas Mistrzostw w J. powódka J. M. zakwalifikowała się do finałowej ósemki uczestników kobiet, spośród 59 uczestników zawodów. W zjazdach ćwierć finałowych zjeżdżała w parze z W. B.. Po dwóch przejazdach czasy obu zawodniczek były zbliżone, różniły się setnymi sekundy. Na tablicy ukazującej nieoficjalne wyniki napis „winner” ukazał się pod numerem (…) , z którym startowała W. B.. J. M. startowała z numerem (…) . Po zakończonym przejedzie i spojrzeniu na tablicę wyników nieoficjalnych, gdzie do kolejnego etapu zakwalifikowana została W. B., z którą konkurowała w ostatnim przejeździe powódka, J. M. zdjęła numer startowy i odpięła deskę. Nie była zadowolona z przejazdu, co przekazała mężowi A. W., mówiąc, że ją zniosło. Pozostała na mecie. W. B. zasugerowana danymi z tablicy wyników udała się na start zjazdu, by uczestniczyć w kolejnym etapie zawodów. /dowód: wydruk z chronoprintera – k. 81, 94-95, 98, 100-101, 103, 106, 108-109, 111-112, film Jagna mówi mężowi, że fakt jest że przegrała – k.286, zeznania R. B. – k.309, zeznania M. K. - k.314v/ zeznania powódki J. M. – k.641 v – 644 v, zeznania A. W. – k. 654 – 659/ W przejazdach półfinałowych kierownik czasu podał przez radio do sędziego startu, że mają jechać numery (…) , czyli A. K. oraz (…) , czyli J. M.. Te zawodniczki po około 8 min przerwie miały otwierać półfinał. Spiker wywołał obydwa numery. Wówczas stojący obok M. K. odezwał się do P. D. oraz do spikera D. P., że „miała być W. B.”, wyrażając zdziwienie, ponieważ w przejeździe ¼ finału, na tablicy wyników, jako przechodząca do kolejnego etapu z pary M. – B., została wyświetlona B.. M. K. zazwyczaj mówił podniesionym, donośnym głosem, artykułując wypowiadane słowa. Pozwany P. D. zaczął go uciszać. Zawiadomili o niezgodności sędziego głównego R. B. przez radio i udali się do wozu pomiaru czasu. Sędzia startu także był zdziwiony, ale kiedy kierownik pomiaru czasu potwierdził, że „postupuje B.”, wypuścił parę zawodniczek B. – K., które już stały na starcie. Spiker ogłosił zjazd tych zawodniczek. Podczas zjazdu tej pary R. B. jako sędzia główny przerwał zawody. /dowód: zeznania świadka A. G. - k.220v-221, nagranie A. G. mówi co słyszał – k.286, M. P. – k.306v-307, zeznania R. B. – k.309, P. S. – k.389, zeznania świadka J. S. – k.479/ Rozbieżność pomiędzy wynikami na chronoprinterze a wynikami wyświetlonymi na tablicy wynikła z błędu programu obsługującego tablicę. Oprogramowanie w sytuacji, gdy różnica w czasach pomiędzy zawodniczkami wynosiła setne sekundy nieprawidłowo kwalifikowała zwycięzcę. /dowód: zeznania świadka J. S. – k.478v/ --- STRONA 8 --- Nieopodal M. K. oraz P. D. stał zawodnik, znajomy powódki A. G. . Kiedy zauważył zdziwienie tych osób na wywołanie J. M. do zjazdu i uciszanie K. przez D., postanowił zawiadomić o tym powódkę. Udało mu się skontaktować z powodem. A. W. udał się do samochodu kierownika pomiaru czasu, by sprawdzić czas przejazdu małżonki. W wozie sfotografował wydruk chronoprintera, z którego wynikało, iż zwyciężczynią była J. M., nie W. B. i powódka powinna w tej chwili zjeżdżać z A. K.. Celem wyjaśnienia wątpliwości do wozu pomiaru czasu udali się też M. K., P. D. i R. B., tworzący Jury zawodów. R. B. przez radio przerwał zawody w czasie zjazdu pary B. – K.. Zarządzona przez sędziego głównego przerwa w zawodach trwała około 3 min. W wozie jury wyjaśniło z kierownikiem pomiaru czasu J. S., że istotnie w przejeździe miała brać udział J. z numerem (…) oraz O. K. z numerem (…) . Sędzia główny wznowił zawody. Ponieważ zawodniczki musiały się przygotować: zarówno K. jak i M. były w tym czasie na mecie, do zjazdów zostali dopuszczeni inni zawodnicy. A. K. podczas przejazdu z W. B. upadła i miałaby naliczony czas karny około 1,5sekundy. J. M. wyjaśniała wątpliwości związane z pomiarem czasu. Była z mężem przy wozie pomiaru czasu, kiedy Jury wyprosiło ich z samochodu. Gdy Jury wyszło z wozu pomiaru czasu A. W. nagrywał ich, doszło do wymiany zdań pomiędzy małżeństwem W. a Jury. Idąc w kierunku wyciągu M. zwróciła się do Jury: „wstydzilibyście się”, a do pozwanego P. D.: „Borsuk, facet ty to się w ogóle schowaj chłopie, bo…”. P. D. odchodząc od powódki powiedział: „no to ci wyjaśnili, teraz O.K. i zobaczymy…”. /dowód: zeznania świadka A. G. - k.221, A. F. – k.223, E. B. – k.226v, J. B. – k.227, nagranie wypowiedzi D. do J. – k. 286, nagranie J. jesteś skończona 008 – k.286, zeznania świadka D. . – k.302-303, P. D. – k.304-305, R. B. – k.309, M. K. - k.311v, 314, A. K. – k.393, J. S. – k.479-480/ Po wznowieniu zawodów, nie jechała od razu para M.-K., lecz były puszczone inne pary, w tym para S.-L. oraz pary męskie. Zawodniczki musiały się przygotować do zjazdu, a zawody powinny być kontynuowane, by uniknąć nieuzasadnionych opóźnień. /dowód: zeznania świadka R. B. – k.310, M. K. - k.313, T. J. - k.348, J. S. – k.479v/ Po nich spiker ogłosił start pary M.-K.. Wskazał na pomyłkę w pomiarze czasu pary M. – B.. W pierwszym zjeździe J. M. na torze niebieskim zdecydowanie wygrała z A. K.. Podczas drugiego przejazdu, kiedy zajęła tor czerwony, J. M. prowadziła, lecz po minięciu czwartej bramki od wysokości mety, wpadła w wyżłobienie i przewróciła się, upadając na stok w okolicach czwartej bramki i zsuwając się do wysokości drugiej bramki na torze niebieskim. Upadła na plecy. Na torze niebieskim przed drugim zjazdem zawodniczek mniej więcej do połowy nachylenia stoku zjechał P.D., który wygładził trasę zawodniczce A. K., trenującej w jego klubie. Zatrzymał się na poboczu stoku oczekując na zjazd i obserwował zawodniczki. Kiedy zauważył upadek M., zaczął zjeżdżać wzdłuż niebieskiego toru, na który zniosło powódkę. Zjeżdżał szybko. Przejeżdżając około 1-2m obok leżącej na stoku powódki, zwrócił się do niej głową i powiedział nieco podniesionym głosem: „Stara pizdo do domu”. Stojący na mecie kibice widzieli, że D. odwrócił głowę w stronę J. i coś do niej powiedział, lecz nie słyszeli jakimi słowami. Kiedy minął leżącą zawodniczkę, nie zapytał, czy należy jej pomóc, nie pomagał wstać. Zjeżdżał ze stoku z uniesionymi w geście zwycięstwa rękoma, ponieważ O. K. był zawodniczką jego klubu i krzycząc pełnym gardłem bardzo donośnym głosem: „yeeeee, yeeeee”. Na mecie stały grupki kibiców obydwu zawodniczek. P. D. zjechał do grupki stojącej po lewej /patrząc w stronę stoku/, odpiął narty i zwracając się w kierunku grupki kibiców J. M. oddalonej o kilka metrów, w której stał A. W. wykrzyknął donośnym głosem: „Do domu, do domu, dzieci bawić, ćwoku!”. Słowa te słyszeli kibice obydwu zawodniczek. --- STRONA 9 --- Podczas zawodów muzyka była puszczana z głośników na mecie. Nie było jej słychać na stoku. Nie była głośno puszczana, nie zagłuszała rozmów kibiców na mecie. Podczas zapowiedzi spikera muzyka była ściszana. Doping kibiców był słyszalny na stoku tylko, gdy był donośny, gdy kibice głośno krzyczeli. Odgłosy ze stoku mogły dotrzeć na poziom mety tylko, gdy były bardzo głośne. /dowód: zeznania świadka A. G. – k.220v, A. F.- k.222, M. K.– k.223v, K. S. - k.225v, J. S. – k.226, E. B. – k.226v, nagranie – k.243, foto upadek J. – k.286, film (…) – k.286, film (…) – k.286, film (…) – k.286, zeznania świadka D. P. – k.302, M. P. – k.307, R. B. – k.309-310, M. K. - k.313-314, W. B. – k.352, R. B. – k.394v, J. S. – k.480-481, N. O. – k.551-552/ zeznania J. M. – k. 641 v – 644 v/ Po kilku minutach na metę zjechała J. M.. Powiedziała mężowi oraz stojącym w grupie kibicom, że pozwany zwrócił się do niej na stoku obraźliwymi słowami. Wówczas stojący kilka metrów od pozwanego A. W. krzycząc zapytał, dlaczego nazwał jego żonę starą pizdą, powiedział: „Posłuchasz się, posłuchasz się”. Pozwany oddalając się w kierunku wyciągu z rękami wzniesionymi do góry krzyknął dwa razy: „borsuk rządzi, borsuk rządzi”. /dowód: nagranie – szkic sytuacyjny – k.218a, k.243/ Zjazd powódki i O. K. nagrywał B. D.. Kiedy padły słowa obraźliwe w stosunku do powoda, nagrał swoją wypowiedź „to też się wytnie”. B. D. nagrywał zjazdy w celach szkoleniowych, obrabiał nagrania i usuwał fragmenty nieistotne. /dowód: zeznania B. D. – k.511-512/ Po zajściu na mecie pozwany udał się na start, ponieważ do kolejnego przejazdu – finałowego, zakwalifikowała się jego zawodniczka A. K.. Na starcie, stojąc przy stoliku swojej drużyny powiedział: „A chu…, musiałem jej powiedzieć, stara pizdo do domu, najwyżej zapłacę 500,00zł”. Słyszeli te słowa serwisanci oraz stojący nieopodal zawodnicy i kibice. Po zjazdach pary finałowej A. K. oraz K. S., zwyciężyła zawodniczka A. K.. Po zjeździe finałowym, na tablicy wyświetlającej wyniki znów ukazał się nieprawidłowy wynik, z oznaczeniem K. S. jako zwyciężczyni, gdy w rzeczywistości Mistrzostwo zdobyła A. K.. K. S. nie została na wręczenie pucharów i oficjalne ogłoszenie wyników. /dowód: zeznania świadka D. Ż. – k.227v, M. K. – k.228v, M. K.– k.350v, M. S. – k.552v/ Po zakończeniu zawodów, kiedy zawodnicy i kibice oczekiwali na ogłoszenie wyników i rozdanie pucharów, J. M. ponownie podeszła do stojącego przy skuterze w towarzystwie innych osób P. D. i zapytała: „Co ja ci zrobiłam, co ja ci zrobiłam, żebyś mnie nazywał starą pizdą, co ja ci zrobiłam?” Dołączył się powód oraz A. F.. Pozwany nie odpowiadając nic, odszedł. Wzburzona J. M. powiedziała do żony pozwanego M. D., że powinna się cieszyć, bo będzie miał męża w domu, sugerując usunięcie go z pełnionych stanowisk. /dowód: nagranie film (…) – k.286, zeznania świadka M. D. – k.349, A. B. – k.349v, nagranie (…) – k.520/ Wieczorem odbyła się odprawa, podczas której J. S. wyjaśnił niezgodności pomiędzy wynikami wyświetlanymi na chronoprinterze oraz na tablicy wyświetlającej wyniki. --- STRONA 10 --- J. S. skontaktował się z producentem oprogramowania, ściągnął nową wersję i podczas kolejnych dni zawodów nie zaistniały już podobne rozbieżności. Podczas zawodów w J. J. S. używał połączenia według obowiązujących reguł międzynarodowych dla snowboardu. Podczas zawodów nie były używane stopery ręczne, ponieważ nie było takich wymogów od organizatorów, pomimo takich zaleceń od wykonawcy pomiaru czasu. W czasie kwalifikacji doszło do nieuchwycenia przejazdu dwóch zjazdów, ponieważ nie domknięto bramki startowej. Wszystkie rejestrowane czasy z pomiarów zostały zapisane na taśmie, która została przekazana razem z oficjalnymi wynikami organizatorowi. Podczas zawodów wystąpił problem z prezentacją czasów na tablicach prezentacyjnych – błąd występował podczas całych zawodów w finale drugiego zjazdu, pojawiał się wtedy, gdy wynik był bardzo bliski, a zdarzył się 3 razy. /dowód: Raport odnośnie zawodów (…) wraz z tłumaczeniem – k.166-170/ Podczas zjazdów kwalifikacyjnych jedna z zawodniczek K. J., przewróciła się na trasie, przeleciała pod siatką zabezpieczającą i zatrzymała się dopiero poza trasą. Ratownicy TOPR udzielili jej pomocy, po czym została przetransportowana karetką do szpitala. /bezsporne/ Zawody ubezpieczał także dysponujący skuterem P. S., który miał przewozić zawodników w razie awarii wyciągu. /dowód: zeznania świadka P. S. – k.305v/ Podczas Mistrzostw Polski w Snowboardzie w J. pozwany P. D. korzystał z urlopu wypoczynkowego /od 23.02.d0 28.02.2011r./ na podstawie zaświadczenia wydanego przez prezesa PZS. W mistrzostwach brał udział jako trener klubowy oraz wykonawca mistrzostw na podstawie umowy z PZS. /dowód: karta urlopowa P. D. – k.346/ Sędzia główny zawodów R. B. po pierwszym dniu 28.02.2011r. sporządził sprawozdanie, w którym wskazał, iż minimalna obsada organizacyjna została spełniona, sporządzony został protokół dopuszczenia do eksploatacji trasy, protokół oceny warunków bezpieczeństwa na trasie, trasa została dopuszczona do ruchu bez uwag przez TOPR, odbyła się odprawa sędziowska, nastąpiło omówienie spraw organizacyjnych, sędziowskich. W sprawozdaniu znalazła się też wzmianka, że komentator podał inne zawodniczki i numery niż te, które znajdowały się na trasie odczytując je z tablicy. Delegat PZS /M. K./ informował o tej sytuacji dyrektora zawodów /P. D./. Dyrektor zawodów zgłosił to sędziemu głównemu, Sędzia Główny zarządził zatrzymanie zawodów i natychmiast zebrało się Jury. Raport delegata technicznego sporządził sędzia główny z adnotacją, że zawody przeprowadzono sprawnie, bez zastrzeżeń. W raporcie Jury wskazano na brak jakichkolwiek protestów w czasie przebiegu zawodów, w tym w sprawie mierzenia czasu, powtórzenia przejazdu, anulowania przejazdu. Doszło do zatrzymania zawodów przez sędziego głównego, następnie zebrania Jury, które podjęło decyzję o anulowaniu przejazdu W. B. i A. K. z powodu omyłki tablicy świetlnej. Na decyzję o anulowaniu przejazdu W. B. protest złożyła matka zawodniczki, lecz został on odrzucony jako bezzasadny. /dowód: sprawozdanie sędziego głównego z dnia 28.02.2011r. – k.141, (…) – k.142, raport Jury z dnia 28.02.2011r. z czytelnym maszynowym odpisem – k.143-146/ --- STRONA 11 --- Niezadowolona ze sposobu organizacji Mistrzostw w J. J. M. wraz z mężem zredagowała pismo zatytułowane: „ (…) ”. Podpisy pod dokumentem złożyły 33 osoby uczestniczące lub obserwujące Mistrzostwa w J.. Składający podpisy nie identyfikowali się ze wszystkimi zarzutami, ponieważ nie wszyscy byli bezpośrednimi świadkami jak pozwany zwrócił się do powódki na stoku, a dowiedzieli się o tym z przekazu powódki lub ze słyszenia. W treści pisma sformułowanych zostało 8 zarzutów: niezgłoszenie zawodów do FIS; dopiero kilka dni przed zawodami podano informację, że w ogóle się odbędą i ich ostateczną lokalizację; nie było dodatkowego ręcznego pomiaru czasu, dlatego 4 zawodniczki musiały powtarzać przejazd, ponieważ czasy wyświetlane na tablicy były nieadekwatne do rzeczywistego przejazdu; trasa była nienależycie zabezpieczona, ponieważ siatka zabezpieczająca była zawieszona zbyt wysoko, na skutek takiej nieprawidłowości zawodniczka K. J. wypadła z trasy i długo oczekiwała na pomoc, ponieważ TORP obsługujący zawody nie dysponował odpowiednim sprzętem, aby ją wyciągnąć; nie było karetki; zawody były sędziowane przez osoby bez licencji oraz spokrewnione z sędzią głównym, byłych zawodników P. D., którego obecni zawodnicy brali udział w zawodach; podczas zawodów doszło do nieprawidłowego pomiaru czasu i zakwalifikowania do dalszego etapu zawodniczki, która winna odpaść, tj. W. B., podczas gdy lepszy czas w konkurencji z nią uzyskała J. M., zawody wstrzymał dopiero A. W.; niegodne trenera kadry narodowej zachowanie P. D., który nie pomógł leżącej na stoku zawodniczce J. M., lecz obraził ją słowami „stara pizdo do domu”, a jej męża, do domu dzieci bawić, ćwoku”. Podpisy pod pismem złożyły 33 osoby. /dowód: pismo zatytułowane: (…) ” wraz z listą podpisów – k.19-22/ Zarzuty dotyczące organizacji Mistrzostw w J. oraz zachowanie pozwanego względem powodów zostało nagłośnione w mediach przez strony. J. M. wysłała w tym przedmiocie list do PAP, który został też zacytowany w (…) i wykorzystany jako podstawa do napisania kilku artykułów prasowych. /dowód: wydruki artykułów prasowych: „ (…) ” – k.23, „ (…) ” – k.24, „ (…) ” – k.25/ Po ukazaniu się artykułów zainicjowanych przez powódkę P. D. wysłał oświadczenie do PAP oraz mail do (…) , w którym ustosunkował się do zarzutów, w tym do treści cytowanego dokumentu zawierającego zarzuty do organizacji Mistrzostw oraz jego zachowania podczas ich przebiegu. W treści oświadczenia zdecydowanie stwierdził, „że to co mówi Pani J. M. to kłamstwa, oszczerstwa i pomówienia.”. Wskazał, że jego zdaniem wersja zdarzeń była inna od tej przedstawionej przez snowboardzistkę, ponieważ to ona miała atakować, grozić i krzyczeć na pozwanego i Prezesa Związku M. K., zarzucając im oszustwa oraz fałszowanie zawodów. Zarzucił powódce wraz z mężem prowokacje, przeszkadzanie w prowadzeniu zawodów, kwestionowanie wyników pomiaru czasu wykonywanego przez profesjonalną firmę i podburzanie do tego innych zawodników, insynuowanie, iż członkowie związku powinni szukać nowej pracy, niestosowne zachowanie powódki wobec władz związku oraz innych zawodników. Pozwany zasugerował, że powódka podnosi zarzuty do organizacji imprezy, by odwrócić uwagę od słabego występu na Mistrzostwach. Wskazał, że w kolejnych dniach zawodów nie wystąpiła, lecz prowokowała i dezorganizowała pracę obsługujących imprezę. Zaprzeczył, by zwrócił się do powódki obraźliwymi słowami na stoku. Zakwestionował wiarygodność osób podpisujących oświadczenie, wskazując, iż nie mogli jego słów słyszeć, ponieważ stali zbyt daleko od upadku, a na stoku i na mecie panowała wrzawa kibiców O. K. i grała muzyka. Zaakcentował, że trasa była należycie zabezpieczona, a niefortunny upadek i dostanie się przez K. J. poza trasę wynikało z braku po stronie zawodniczki wystarczających umiejętności, ponieważ wróciła do sportu kilka tygodni po urodzeniu dziecka. Stanowczo zaprotestował przeciwko zarzutowi fałszowania wyników i pomiaru czasów, które były wykonywane przez profesjonalną firmę. Wskazał na niesportowe zachowanie samej powódki w stosunku do innych zawodników. Zasugerował wykorzystywanie przez nią pełnionej funkcji radnej do obrony własnych interesów. --- STRONA 12 --- /dowód: pismo P. D. do PAP – k.26-29/ Pismo pozwanego stało się pożywką dla kolejnych artykułów prasowych oraz materiałów telewizyjnych. /dowód: „ (…) ” – k.30, „ (…) ” – k.31, 37, 43, 46, „ (…) ” – k.32, „ (…) ” – k.33, „ (…) ” – k.34, „ (…) ” – k.35, „ (…) ” – k.39, (…) – film (…) – k.286/ Na skutek niezdrowej atmosfery, zarzutów pod adresem organizatorów Mistrzostw, Ministerstwo Sportu zażądało wyjaśnień od PZS. Po dokonanej kontroli, P. D. został odwołany ze stanowiska trenera kadry narodowej Snowboardu. P. S. od marca 2011r. pełnił obowiązki trenera kadry narodowej, a od lipca zajmuje to stanowisko. /dowód: pismo PZS do Ministerstwa Sportu i Turystyki z dnia 19.03.2011r. – k.171-189, zeznania M. K. - k.314, P. S. – k.390v/ Przed Sądem Rejonowym w Zakopanem do sygn. akt II K 117/11 toczyła się sprawa o znieważenie powódki przez P. D.. Także w tym postępowaniu pozwany negował dopuszczenie się zniewagi wobec osoby powódki. Postępowanie to nie zostało jeszcze prawomocnie zakończone. Zostało także zgłoszone zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przyjęcia korzyści majątkowej w zamian za zachowanie mogące mieć wpływ na wynik zawodów w dniu 28.02.2011r. w J.. Śledztwo zostało umorzone wobec niepopełnienia czynu zabronionego. /dowód: kwestionariusz wywiadu środowiskowego w sprawie II K 117/1 SR w Zakopanem – k.542-543, postanowienie dot. umorzenia śledztwa – k.544-546, protokół oględzin – k.547- 550/ Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił na podstawie dołączonych do akt dokumentów, których wiarygodność i autentyczność, nie zostały przez strony podważone, nie wzbudziły także podejrzeń Sądu, zeznań świadków oraz stron. Sąd oparł się na nagraniach B. D. obrazujących zjazd J. M. i A. K., upadek powódki oraz wydarzenia następujące potem, czyli zjazd pozwanego, słowa, jakimi zwrócił się do powoda. Zawartość nagrania była kwestionowana przez powodów, ponieważ nie jest słyszalna na niej wypowiedź P. D. kierowana na stoku do powódki. Podkreślić należy, że Sąd nie dysponował obiektywnym nagraniem przebiegu zawodów, ponieważ jak wynika z oświadczenia PZS z dnia 26.05.2011r. /k.68/, Związek nie rejestrował zawodów w formie audio-video, nie posiada jakichkolwiek materiałów audio-video zarejestrowanych podczas zawodów, a także nie zlecał żadnym podmiotom wykonywania wówczas usług audio-video. Zdaniem powodów nagranie przedstawione do akt zostało zmanipulowane, „obrobione” przez autora lub osobę trzecią, tj. celowo usunięty został fragment, na którym słyszalna byłaby wypowiedź pozwanego do powódki na stoku. Analiza całości zgromadzonego materiału dowodowego, konfrontacja zeznań świadków, stron, zestawienie ich z miejscami, w jakich stali świadkowie z odległością od miejsca, gdzie miało dojść do obraźliwego zwrotu, warunki panujące na stoku i na mecie, ubiór świadków oraz okoliczności po tym zdarzeniu, doprowadziły do ustalenia przez Sąd, że słowa wypowiedziane przez pozwanego do leżącej na stoku snowboardzistki nie były słyszalne przez inne osoby, a zostały rozpowszechnione przez same strony. Powódka upadła kilkadziesiąt metrów od mety, za którą stali kibice. Na stoku nie grała muzyka, która była puszczana z głośników na mecie. Kiedy J. M. upadła, O. K. kontynuowała zjazd i właśnie przekraczała metę przy głośnym kibicowaniu swoich zwolenników. Moment upadku został zauważony przez kibiców powódki, lecz nie zagłuszył okrzyków radości obozu przeciwnego stojącego kilka metrów dalej. Kibice mogli mieć zwrócony wzrok w kierunku powódki, bacząc, czy nie odniosła kontuzji, lecz nie doszły do nich słowa, jakie miał wypowiedzieć pozwany. Przemawia za tym dynamika sytuacji. Wątpliwe jest, by kibice mieli na tyle skupioną i podzielną uwagę, by równocześnie obserwować upadek powódki, zjazd --- STRONA 13 --- zawodniczki klubu konkurencyjnego, następujący po tym szybki zjazd pozwanego i by równocześnie dosłyszeli i zrozumieli słowa wypowiedzialne w jej kierunku, nie zaś w kierunku publiczności. Sekwencja późniejszych wypowiedzi potwierdza słuszność tej tezy. Powód A. W. zwrócił pozwanemu uwagę na niestosowne zachowanie dopiero po tym jak J. M. zjechała ze stoku, nie podszedł do niego bezpośrednio po zjeździe pozwanego na metę, a z pewnością gdyby usłyszał słowa ze stoku, byłby zbulwersowany i zwrócił się z wyrzutami do pozwanego. Gdyby obraźliwe zwroty usłyszeli inni kibice – zwolennicy J. M. z pewnością wyraziliby swoją dezaprobatę natychmiast po zjechaniu P. D. na metę, tymczasem spokojnie oczekiwali na zjazd zawodniczki. Na nagraniu B. D. widać upadek J. M., kontynuację zjazdu przez O.K., krzyki pozwanego „Yeee…” i obrazę powoda na mecie. Krzyk pozwanego „Yeeee” ze stoku jest słyszalny na nagraniu, ponieważ jest bardzo donośny. P. D. krzyczy „na całe gardło”. By słowa skierowane do powódki były słyszalne przez osoby postronne, musiałyby być wypowiedziane w ten sam sposób. Taka sytuacja nie zaistniała. Obraźliwe słowa pozwany powiedział tonem słyszalnym w pobliżu, czyli tylko przez powódkę, a już nie przez osoby postronne. Zarzuty powodów, iż nagranie zostało zmanipulowane, tj. wycięto fragment z obraźliwym zwrotem do powódki, są nieuzasadnione. Dlaczego zatem, skoro wycięto ten fragment, „opracowujący” nagranie nie usunął i tego fragmentu, w którym wypowiada słowa „to też się wytnie” i słowa wypowiedziane przez pozwanego do powoda. Nieuzasadnione byłoby, że usunięta została tylko ta część nagrania. Na nagraniu brak jakichkolwiek rozbieżności czasowych wskazujących na wycięcie jednego fragmentu. Zachowana jest sekwencja i spójność czasowa. Bezpośrednio po zjeździe O. K., zjechał pozwany. Zdaniem Sądu nie podważają powyższej oceny wyniki oględzin przeprowadzonych w dniu 5.03.2012r. na stoku w J., zarządzonych w trakcie trwania postępowania karnego II K 117/11 Sądu Rejonowego w Zakopanem w sprawie P. D. oskarżonego z art.216§1 kk w zw. z art.12 kk /k.547-548/. W protokole oględzin stwierdzono, że „słowa wypowiedziane mocno podniesionym głosem w miejscu upadku J. M. są słyszalne w terenie wypłaszczonym, co napotyka jednak ograniczenia natury akustycznej” /k.548/. Podczas oględzin na stoku była puszczona głośna muzyka z głośników zainstalowanych na podporach wyciągu. Podczas Mistrzostw w lutym 2011r. muzyka była puszczana jedynie z głośników ustawionych na mecie. Na trasie zjazdu muzyka nie była puszczana z głośników. Różnica ta potwierdza zasadność wniosku wysnutego przez tut. Sąd. Muzyka puszczana z głośników na mecie, gdzie było największe natężenie dźwięku, ograniczała możliwość dosłyszenia monologu pozwanego na stoku. Gdy na trasie zjazdu była puszczona muzyka możliwości akustyczne pomiędzy miejscem upadku powódki a wypłaszczeniem terenu, gdzie znajdowała się meta i stali kibice, były ograniczone. Zdaniem Sądu były one jeszcze bardziej ograniczone, gdy na tym placu roznosiła się muzyka z głośników, w pobliżu których stali kibice obu zawodniczek. Kamery B. D. zarejestrowała wyraźnie krzyk P. D. oraz obrazę skierowaną do powoda, ponieważ były wypowiedziane donośnym głosem, nie zarejestrowała już natomiast rozmów grupek kibiców stojących kilka metrów dalej, które prowadzone były zwykłym tonem głosu. Tym bardziej do mikrofonu kamery i do kibiców nie mogły dotrzeć słowa pozwanego ze stoku, oddalonego o kilkaset metrów, nawet przy przyjęciu, że ze stoku nośność dźwięku jest większa i nie napotykała na żadne przeszkody. Kierując się powyższą analizą Sąd dał wiarę grupie świadków, którzy twierdzili, że zjeżdżając ze stoku obok J. M. pozwany P. D. coś do niej powiedział, lecz nie słyszeli co. Konsekwentnie Sąd nie dał wiary tym świadkom, którzy zapewniali, że dotarły do nich słowa P. D. ze stoku. Za nieprawdziwe zostały uznane przez Sąd również relacje świadków przeczących, by zjeżdżając ze stoku obok powódki pozwany zwrócił się do niej. Rozbieżność w zeznaniach świadków, tj. dwóch grup stojących w równoległej linii, w równej odległości od upadku na linii mety, tj. grupa która słyszała słowa pozwanego i grupa, do której one nie dotarły, nie stwarza problemów z wyjaśnieniem. Po lewej stronie patrząc w stronę stoku stała --- STRONA 14 --- grupa zwolenników O. K., która była też zawodniczką P. D.. Stojący w tej grupie nie słyszeli słów i zaprzeczyli, by pozwany zwracał się do powódki. Naturalnym jest, że nie chcieli zaszkodzić swojemu zwolennikowi. Byli niewiarygodni twierdząc, że żadne słowa nie padły, natomiast prawdą jest że ich nie słyszeli, choć słowa te padły. Po drugiej stronie stali zwolennicy J. M.. Nieprawdziwie zeznali o dojściu do nich słów pozwanego ze stoku. Chcieli pomóc swojej zawodniczce i osobie, która być może stanowiła dla nich autorytet, czyli utytułowanej snowboardzistce. Wskazać też należy na całą otoczkę medialną, jaka powstała wokół tych wydarzeń. Liczne artykuły prasowe, jakie powstały na kanwie zatargu pomiędzy stronami, zainicjowane przez same strony, a które zapewne stanowiły przedmiot lektury świadków, także mogły wpłynąć na sposób składania zeznań po kilku miesiącach od zdarzenia. Powodowie przedłożyli do akt zdjęcia zjazdu, busa, wydruku z chronoprintera bezpośrednio po wykryciu nieprawidłowości, wskazywali na różnice czasowe pomiędzy zjazdami, długość przerwy. Zdaniem Sądu nieuzasadnione byłby powoływanie biegłego informatyka na okoliczność badania wiarygodności tych dowodów, strona pozwana nie kwestionowała ich. Nadto niejasności w zapisie chronoprintera zostały wyjaśnione na podstawie zeznań świadków, w tym J. S., podobnie jak przerwa w zawodach i ich wznowienie /k.254/. (…) złożony w aktach od k.147 został zakwestionowany, dlatego Sąd oparł się na egzemplarzu dołączonym do akt od k. 408. Wydruki z chronoprintera /k/69-114/ wskazują, iż istotnie podczas kwalifikacji oraz podczas zawodów kilka razy doszło o pomyłek w pomiarze czasu, które były niwelowane, a także do nieprawidłowości pomiędzy wynikiem z chronoprintera a danymi wyświetlonymi na tablicy wyników, co było przyczyną zamieszania z biegiem półfinałowym, w którym prawidłowo miała uczestniczyć powódka a nie W. B.. Wydruk wskazuje także, iż jakakolwiek celowa ingerencja czynnika ludzkiego w pomiar czasu nie była możliwa. A. G. /k.220/ zeznał rzeczowo i konkretnie na okoliczność organizacji mistrzostw, zajścia z błędnym pomiarem czasu powódki oraz obrazy skierowanej od powoda. Odniósł się także do sytuacji, gdy ze zdziwieniem M. K. zwrócił się do P. D., gdy do zjazdu półfinałowego wywołana została przez spikera J. M. a nie W. B.. Własna ocena świadka, iż słowa te miałyby sugerować celowe fałszowanie wyników nie jest dla sprawy istotna. Świadek nie słyszał obraźliwych słów skierowanych przez pozwanego do powódki na stoku, co potwierdza zeznania pozostałych świadków. W pozostałym zakresie zeznania świadka Sąd uznał za wiarygodne, znajdują one potwierdzenie w słowach pozostałych zeznających w tym przedmiocie osób. Świadkowie podają różne wersje słów, jakimi M. K. i P. D. mieli zareagować na ogłoszenie przez spikera zjazdu J. Ma., podczas gdy oczekiwali, że z O. K. konkurować będzie W. B.. Świadkowie ci: A. G. /220v/, A. F. /k.222/ należą do „klubu” zwolenników powódki, dlatego usiłowali przedstawić relację wymienionych osób jako celową próbę zafałszowania wyników, choć w ocenie Sądu nie jest to sugestia uzasadniona. Jak zostało powyżej zauważone po przejeździe powódki i W. B. napis zwycięzca kwalifikujący zawodnika do kolejnego etapu pojawił się przy nazwisku B. i zainteresowani byli przekonani, że to ta zawodniczka będzie zjeżdżać w półfinale. Różnica czasów pomiędzy powódką i B. była niewielka 0,13s, dlatego też aparatura mierząca czas zanotowała błąd. Stąd też uzasadnione było zdziwienie pozwanego i M. K., gdy spiker wywołał do zjazdu półfinałowego J. M.. Z reakcji tych osób, nie można wnioskować, że próbowali zatuszować tę niezgodność, ponieważ zawiadomili sędziego głównego, który przerwał zawody. Tylko sędzia główny po sprawdzeniu nieprawidłowości był uprawniony do zatrzymania zawodów, co też uczynił. A. F. /k.222/ twierdził, iż słyszał, jak pozwany obraźliwie zwrócił się do powódki, pomimo iż stał na mecie. Sąd nie dał mu w tym przedmiocie wiary. Świadek twierdził, że nagrywał zjazd, lecz po --- STRONA 15 --- upadku J., kiedy zobaczył triumfującego Da. wyłączył kamerę, w dalszej części zeznań twierdził, że nie zauważył, że kamera się wyłączyła, w każdym razie nie dysponuje nagraniem, na którym widoczny byłby przejazd pozwanego obok powódki oraz wypowiedziane obraźliwe słowa. Wątpliwym jest by przy wrzawie kibiców O.K. słyszał to co pozwany do powódki powiedział na stoku. Świadek zeznał, że pozwany nie kierował się specjalnie w stronę J., lecz być może podjechał tak, by słyszała co chce jej powiedzieć/k.223/. Skoro musiał podjechać do niej, by usłyszała wypowiedziane słowa, to w jaki sposób miałby takie słowa usłyszeć ktoś stojący wśród kibiców na mecie, gdzie grała muzyka i triumfowali kibice O. K.. Podobnie jak i pozostałym świadkom w tym zakresie nie można mu dać wiary. M. K. /k.223v/, K. S. /k.225v/, J. S. /k.226/, E. B. /k.226v/ wiarygodnie podały, że widziały, iż pozwany zwracał się do powódki leżącej na stoku, lecz nie dosłyszały jakimi słowami. Potwierdza to przyjęte przez Sąd ustalenia oraz te dokonane podczas oględzin w postępowaniu karnym, iż słyszalność słów wypowiedzianych na stoku na terenie wypłaszczonym napotyka trudności natury akustycznej. K. S. stała z publicznością na mecie. Dlatego uzasadnione było przyjęcie że stojący w grupach na mecie osoby nie słyszały słów „stara pizdo do domu” wypowiedzianych przez D. do J., a twierdzenia przeciwne tych świadków na wiarę nie zasługują. Dlatego też Sąd nie dał wiary relacji N. F. /k.24/, która stała w grupie kibicującej powódce na mecie. Według tego świadka pozwany miał jeszcze wyhamować obok powódki, co nie miało miejsca, z nagrania wynika, iż zjechał zaraz za swoją zawodniczką po upadku powódki. M. S. /k.224v/, który był nieco powyżej miejsca, gdzie na stoku stał pozwany, nie słyszał słów wypowiedzianych do powódki, co potwierdza powyższe. K. S. /k.229/ twierdziła, że słyszała słowa pozwanego do powódki, choć stała obok J. S., która ich nie słyszała. Dodała jeszcze, że pozwany osypał powódkę śniegiem, choć na okoliczność tę nie powoływali się inni świadkowie. Skoro pozwany zjeżdżał szybko, na tzw. „krechę”, żeby osypać powódkę musiałby wykonać manewr skrętu, a taka okoliczność nie została ustalona. M. P. /k.228/ podała zupełnie niewiarygodną wersję, iż obraźliwe słowa miały paść do powódki na mecie, nie na stoku, choć jak podała, uważnie obserwowała sytuację. Fakt podpisania się świadków na dokumencie sporządzonym przez powodów nie był deklaracją dla wszystkich zawartych w nim zrzutów pod kątem organizacji zawodów. Zeznając w niniejszej sprawie świadkowie, którzy złożyli podpisy podali, że nie wszyscy słyszeli obraźliwe zwroty do powódki, lecz solidaryzowali się z nią, a o obrazie usłyszeli od innych osób, uznając te przekazy za prawdziwe /np. M. S. k.225/. J. B. /k.227/ odwrócił się, kiedy upadła powódka i nie obserwował sytuacji. Z publiczności dowiedział się o nagannym zachowaniu pozwanego, Podpisał dokument powódki, by wyrazić dezaprobatę dla nieprawidłowej organizacji zawodów, w których W. B. została błędnie zakwalifikowana do kolejnego etapu, a następnie jej zjazd został anulowany. Wypowiedź pozwanego na starcie, gdzie przyznał się do obrazy powódki słyszała przebywająca tam D. Ż. /k.227v/, która stała do niego tyłem. Jej zeznania nie zostały podważone. Podobnie zeznał serwisant M. K. /k.228v/, który całe zawody przebywał w polu startu. M. S.. s. M. nie słyszał tych słów, lecz jest prawdopodobne, że zajmował się wówczas zawodnikami /k.230v/. Potwierdził to zachowanie pozwanego M. S. /k.552v/. M. S. s. M. /k.230/, M. S. s. F. /k.231/ wskazali na rozbieżności w informacjach dotyczących organizacji zawodów wynikających z uchwały PZS oraz ujawnionych na stronie PZS, gdzie podano, że zawody odbywają się według standardu FIS, a uchwała nie nadawała takiego statusu. Świadek podał, iż podczas odprawy technicznej kierownik pomiaru czasu utrzymywał, iż podał prawidłowe wyniki przejazdów, co było zgodne z prawdą, ponieważ błąd pojawił jedynie a tablicy świetlnej, a sędzia startu otrzymał komunikat prawidłowy. M. S. s. F. posiadał wiedzę, że zawody nie odbywają się pod patronatem FIS. --- STRONA 16 --- D. P. /k.301-302/, spiker podczas Mistrzostw w J., wskazał na rozbieżności pomiędzy kwalifikacją zawodniczek do półfinałów wynikających z jego notatek, według których awansować miała B. a listą podaną przez kierownika pomiaru czasu, gdzie awansowała J.. Spiker ogłosił zjazd według dostarczonej listy, lecz potem wskazał na niejasność, poprawił samowolnie na zjazd W. zamiast J.. M. P. /k.307v/ jest pracownikiem biurowym PZS, obsługiwała tablice wyników podczas zawodów. Podobnie jak w notatkach spikera i w jej zapiskach nie zgadzał się fakt powołania J. M. do zjazdu półfinałowego, który ich zdaniem winna odbyć B.. Świadek wskazała na wyjaśnienie wątpliwości. Zaprzeczyła, by rozsyłała regulamin członkom zarządu, choć należy to do jej obowiązków jako osoby zajmującej się obsługą techniczną i biurową PZS. P. D. /k.304/, ojciec pozwanego, odniósł się do spraw organizacyjnych, zamieszania z błędnym pomiarem czasu. Twierdził, iż regulamin zawodów był dostępny, co na prawdzie nie polegało, ponieważ pozostali świadkowie zeznający w sprawie zaprzeczyli, by zostali zaznajomieni z treścią regulaminu. Świadek zaprzeczył, by określenie „ćwok” było obraźliwe, co nie jest stwierdzeniem wiarygodnym, a świadek składał zeznania subiektywne, dążące do ukazania pozwanego syna w pozytywnym świetle, dlatego do prezentowanych przez niego twierdzeń należało podejść z ostrożnością. P. S. /k.305v-306/ nie posiadał informacji na okoliczność przebiegu zdarzeń, prócz potwierdzenia zatargu słownego pomiędzy Jury a powodami przy wozie pomiaru czasu po ujawnieniu nieprawidłowości oraz faktu obsługiwana zawodów przy pomocy skutera. M. M. /k.306/nie posiadał informacji istotnych dla sprawy, nie widział, by pozwany zwracał się do J. podczas zjazdu za O.. R. B. /k.307v/, sędzia główny zawodów, złożył w ocenie Sądu zeznania wiarygodne i szczere, odniósł do przebiegu wydarzeń istotnych dla sprawy, wskazał na regulacje prawne, na podstawie których zawody były rozgrywane oraz porównał je z realiami Mistrzostw. M. K. /k.311, 475/, Prezes PZS i delegat PZS na Mistrzostwach w J. złożył zeznania szczegółowe, które pokrywają się z danymi ujawnionymi przez R. B. oraz nagraniami dołączonymi do akt. Starał się być obiektywny w swoich ocenach. Wskazał na zasady działania związku oraz prawne aspekty organizacji Mistrzostw w J.. Sąd dał mu wiarę. J. B. /k.347/ był serwisantem przebywającym na starcie, potwierdził zamieszkanie z zawodniczkami, przedstawione przez niego okoliczności odstają jednak od wersji podanej przez kilkoro innych świadków, tym D. Ż.. B. twierdził, że pozwany przyznał się na starcie do obrazy „chłopa J.”, czyli powoda A. W., tymczasem pozostali świadkowie zeznali o znieważeniu powódki. Miał te słowa powiedzieć, przed zjazdem O. K. z J., podczas gdy obraźliwe słowa w stosunku do powoda padły po tym zjeździe. Ta rozbieżność czasowa, wskazuje na niewiarygodność zeznań świadka. T. J. /k.348/ obsługiwał bramkę startu, potwierdził wydruki z chronoprintera, tj. iż po wznowieniu zawodów jechały pary żeńskie i męskie, a nie od razu para M.-K.. M. D. /k.348/, żona pozwanego, wskazała na poparte dołączonymi do akt wrogie stosunki pomiędzy stronami, tj. wyzwiska i ośmieszające określenia kierowane przez powodów na portalach społecznościowych w stosunku do jej męża nazywanego „królem kibli i sedesów” oraz prezesa PZS M. K. nazywanego „ginekologiem kraju”, umieszczenie tańczących borsuków na stronie pozwanego, telefony z wypowiadaniem sekwencji „tik-tak”, sugerujące usunięcie z władz związku. Odniosła się też do słyszalnej na jednym z nagrań sugestii powódki do niej skierowanej, że powinna się cieszyć, ponieważ będzie miała męża w domu. Potwierdziła te słowa obecna tam A. B. /k.349v/. M. K. /k.350/, mąż zawodniczki, przebywał na starcie. Potwierdził, iż po upadku J. na starcie pozwany przyznał się do dokonanego na jej osobie znieważenia. Wobec potwierdzenia --- STRONA 17 --- w zeznaniach innych świadków tej okoliczności, Sąd obdarzył zeznania świadka przymiotem wiarygodności. W. B. /k.351v/ opisała swój zjazd oraz podała opis zjazdu powódki, kiedy ta upadła na stoku. Świadek siedziała obok sędziego bocznego na stoku i nie słyszała słów jakie pozwany wypowiedział do powódki, lecz przyznała, że coś mówił. Świadek była obiektywna w swoich zeznaniach, Sąd dał jej wiarę. P. S. /k.388v/, sędzia startu, wskazał na procedurę pomiaru czasu podczas zawodów. Odniósł się do zamieszania wywołanego zjazdem pary B. – K. oraz następnie K.-M.. Wyjaśnił, że nie było możliwości ingerencji w pomiar czasu dokonywany przez profesjonalną firmę. Zeznania świadka były w pełni obiektywne, dlatego uczyniono je podstawą ustaleń faktycznych w sprawie. Ł. H. /k.392/, zeznał, iż podczas upadku powódki jechał wyciągiem na start i nie widział, by pozwany zwracał się do powódki jakimikolwiek słowami lub, by obsypał ją śniegiem. Konstrukcja wyciągu znajduje się ponad trasa zjazdową, nie bezpośrednio nad nią. Będąc nad stronami, w ocenie Sądu świadek nie mógł widzieć mimiki ust pozwanego i dostrzec czy P. D. wypowiadał jakieś słowa do powódki, dlatego jego zeznania w tym względzie nie zostały przez Sąd uznane za wiarygodne. O. B. /k.392/ nie posiadał informacji istotnych dla sprawy. Potwierdził obraźliwe wpisy powódki na portalu społecznościowym kierowane do innych zawodniczek. Nie obserwował zachowania stron na zawodach w J.. Zeznaniom A. K. /k.393/ Sąd dał wiarę jedynie w zakresie, w jakim opisała zjazdy z B. oraz powódką. Nie ma dla sprawy natomiast istotnego znaczenia, czy i w jaki sposób powódka odzywała się do niej na starcie. Nie jest to sprawa o ochronę dóbr osobistych świadka, lecz powódki. Świadek jest konkurentką powódki, zatem negatywne nastawienie do J. M. mogło wpłynąć na obiektywizm przedstawianych przez nią faktów. R. B. /k.394v/, sędzia boczny zawodów, zajmował pozycję ostatniego sędziego od startu, a pierwszego od mety. Wskazał, iż nie byłby w stanie słyszeć słów wypowiadanych przez D. do J., czym potwierdził wersję o trudnościach akustycznych. Potwierdził też, że nie został zapoznany z regulaminem, a w jego ocenie zawody były rozgrywane według Regulaminu FIS. J. S. /k.478/, kierownik pomiaru czasu, wyjaśnił działanie aparatury mierzącej czas, wskazał na posiadane uprawnienia oraz błąd w pomiarze czasu zaistniały w J., co zostało wyjaśnione i wyeliminowane w tym samym dniu. B. D. /k.511/, nagrywał zawody prywatnym sprzętem. Jego nagranie zostało dołączone do akt. Wyjaśnił zwroty, jakie zostały zarejestrowane na nagraniu, a podniesione przez stronę pozwaną jako sugerujące opracowanie nagrania i usunięcie jego części. N. O./k.551/ i Z. S. /k.552/ obserwowały zjazd powódki kiedy upadła. Z. nie słyszała słów pozwanego, ponieważ była za daleko. N. O. widziała przejazd pozwanego, który zwolnił przy powódce, lecz także nie była w stanie dosłyszeć, co mówił. Powód A. W. /k.553v/ zeznał wiarygodnie w zakresie, w jakim odniósł się do obecności na zawodach, dokonywania nagrań, niejasności z pomiarem czasu. Nie polegają natomiast na prawdzie te fragmenty, w których świadek sugeruje, że to z jego inicjatywy zawody zostały przerwane, że jury nie reagowało na jego głosy dotyczące błędnego pomiaru czasu. Nie możliwym jest, by słyszał obrazę skierowaną do małżonki na stoku. Gdyby tak istotnie było, jego reakcja w stosunku do pozwanego byłaby natychmiastowa, tymczasem zabrał głos dopiero, kiedy powódka zjechała na metę i oznajmiła mu oraz grupie kibiców, jak pozwany się do niej odezwał. Niewykazane zostały także jego sugestie dotyczącego celowego fałszowania wyników pomiaru czasu. Zeznaniom powódki Sąd dał wiarę tylko częściowo odnośnie okoliczności potwierdzonych innymi środkami dowodowymi. Przede wszystkim za prawdziwe uznał jej twierdzenia co do słów pozwanego wypowiedzianych do niej na stoku. Wprawdzie na mecie --- STRONA 18 --- nie były one słyszane przez inne osoby ale sam pozwany na starcie chwalił się jak nazwał powódkę. Potwierdzili to świadkowie na których, na obiektywizm których Sąd wyżej wskazał. Trudno jest przyjąć, że w emocjach w jakich znajdowała się J. M. z powodu rywalizacji i upadku mogła by tak błyskawicznie wymyślić taką obelgę. Natomiast jej twierdzenia co do zmanipulowania wyników opierały się jedynie na domysłach. Nie potrafiła wskazać kto spowodował błąd i w jaki sposób to się stało, ostatecznie sama stwierdziła: „też bym chciała wiedzieć kto podjął taką decyzjię”/ k. 644/ Pozwany P. D. również nie jest wiarygodny we wszystkim o czym zeznaje przede wszystkim zaprzecza faktom notoryjnym, twierdząc na przykład ,że słowo „ćwok” nie jest obraźliwe a słowo „borsuk” tak. Za naiwne należy uznać jego tłumaczenia, iż na starcie mówił, że obraził „chłopa J.” chociażby z tego powodu, że pozwany w toku całego postępowania-poczynając od odpowiedzi na pozew po jego zeznania- twierdził, że” ćwok” to nie jest dla niego słowo obraźliwe, stąd nie mógł mówić inaczej na starcie. W rzeczywistości chodziło o powódkę. Nie można uznać. że w tym, zakresie jego zeznania konweniują z zeznaniami jego serwisanta, bo jak Sąd wyżej wykazał świadek ten popełnił błąd co do czasookresu wypowiedzenia tych słów. Nie można też podzielić zeznań pozwanego, że powodowie zaplanowali wcześniej ten skandal, bowiem gdyby chcieli to zrobić przygotowali by się bardziej profesjonalnie, naprzykład co do sposobu nagrywania. Tym czasem powód dysponował jedynie aparatem fotograficznym a nie profesjonalną kamerą. Trudno też było powodom wcześniej przewidzieć, że dojdzie do błędu w pomiarze czasu. Należy się jedynie z nim zgodzić co do twierdzeń, iż za rozgłos medialny tego zajścia odpowiadają powodowie. Dokumenty dołączone przez strony do akt, a to dokument spisany przez powodów „ (…) ” /k.19/, materiały prasowe, oświadczenie pozwanego do PAP, dokumenty dotyczące uprawnień sędziowskich, regulaminów, organizacji mistrzostw, uchwały PZS nie były kwestionowane, wobec czego zostało powołane przy ustaleniach stanu faktycznego. Zdjęcie wydruku chronoprintera /k.18-19/ jest nieczytelne, dlatego Sąd dowód z tego środka pominął. (…) /k.200/, maile pozwanego do powódki dotyczące wyjazdów na zgrupowania przygotowujące do Igrzysk /k.202-203/, wyniki sportowe zawodników trenowanych przez P. D. /k.207/, artykuł zamieszczony w (…) „ (…) ” /k.211/, w (…) „ (…) ” /k.214/ nie mają dla niniejszej sprawy znaczenia, dlatego Sąd te dokumenty pominął ustalając stan faktyczny. Wydruki z portali społecznościowego (…) /k.204-206/ nie zostały przez strony zakwestionowane, dlatego Sąd uczynił je podstawą ustaleń faktycznych w sprawie. Druga cześć nagrania na płycie załączonej do akt na k.242 opisana jako bus jest nieczytelna, słowa wypowiadane przez J. S. są niezrozumiałe, dlatego tej części Sąd nie uwzględnił. Sąd nie oparł ustaleń faktycznych na zdjęciach połączonych z skanami komputerowymi /k.263-284/, ponieważ są nieczytelne. Nieuzasadnione byłoby powoływanie w poczet materiału dowodowego artykułu /k.285/ na temat wydźwięku słowa „ćwok”. Nagranie opisane jako brak uprawnień 009 /k.286/ pozostaje w sprzeczności z dokumentami dołączonymi do akt, z których wynika, iż R. B. posiadała uprawnienia do sędziowania w zawodach organizowanych przez PZS /zaświadczenia ukończenia kursu sędziowskiego PZS – k.247-250/, a takimi były Mistrzostwa w J., ponieważ nie odbywały się one według standardów FIS. Utrwalenie rozmowy z R. B. wskazuje zdaniem Sądu na nastawienie się już powodów na upublicznienie tych nieprawidłowości, co znalazło wyraz w opracowanym dokumencie, a następnie artykułach prasowych. Zdjęcia dołączone na płytce /zał.nr 2 – k.286/ nie wnoszą informacji istotnych dla sprawy, Jury było w wozie pomiaru czasu i jest to okoliczność niezakwestionowana, do akt zostały --- STRONA 19 --- dołączone czytelne wydruki z chronoprintera, zatem posiłkowanie się nieczytelnymi i fragmentarycznymi zdjęciami tego wydruku nie było wskazane. Sąd nie brał pod uwagę treści wyciągu z The International Snowboard Competition Rules /ICR/ z tłumaczeniem /k.259-261, 336-342/ - Regulaminu Międzynarodowych Zawodów Snowboardowych, ponieważ Mistrzostwa w J. 2011r. nie miały charakteru imprezy międzynarodowej, lecz krajowej, zawodnicy zagraniczni nie byliby punktowani, zawody nie odbywały się według standardów FIS, co wynikało już z uchwały PZS dotyczącej ich organizacji. Sąd oddalił /k.554/wniosek o dołączenie w poczet materiału dowodowego protokołu zeznań N.F. przed SR w Zakopanem II K 117/11 /k.455/ oraz materiału filmowego /k.474/ na okoliczność wulgaryzmów kierowanych przez pozwanego w stosunku do innych zawodników. Dopuszczenie dowodu z zeznań świadka w innej sprawie naruszałoby zasadę bezpośredniości przeprowadzenia dowodów. Fakt wulgarnego zwracania się przez pozwanego do innych zawodników nie ma dla niniejszej, indywidualnej sprawy istotnego znaczenia, nie implikuje takiego zachowania np. wobec powódki. Płytka na k.474 jest pusta. Sąd oddalił także wniosek powodów o dopuszczenie dowodu w postaci postanowień dowodowych prokuratora w sprawie o podejrzenie popełnienia przestępstwa przyjęcia korzyści majątkowej w zamian za zachowanie mogące mieć wpływ na wynik zawodów w dniu 28 luty 2011r. w J.. Uznał, że motywy podawane przez prokuratora przy rozpoznawaniu tamtych wniosków dowodowych nie mają istotnego znaczenia w niniejszym, postępowaniu. Sąd zważył, co następuje: Powództwo J. M. oraz A. W. zasługuje na uwzględnienie w części. Z mocy art. 24 kc w zw. z art.23 kc ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może ona również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny /§1/. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych /§2/. Regulacja kodeksu cywilnego nie wyklucza ochrony prawnej na podstawie innych przepisów. Art.24 kc zawiera domniemanie bezprawności działania osoby naruszającej dobra osobiste. To na pozwanym w procesie o ochronę dób osobistych spoczywa obowiązek wykazania, że jego działanie było zgodne z prawem. Przesłankami wyłączającymi bezprawność działania są m.in. zgoda pokrzywdzonego, działanie w społecznie uzasadnionym interesie. Żądanie roszczenie pieniężnego precyzuje art.448 kc, w myśl którego w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia. Dla zasądzenia roszczenia pieniężnego na rzecz powoda konieczne jest wykazanie obok bezprawności jeszcze zawinionego działania pozwanych, przy czym wystarczające jest wykazanie choćby najmniejszego stopnia winy /vide m.in. wyrok SN z dnia 12.09.2007r., sygn. I CSK 211/07, wyrok SN z dnia 12.09.2007r., I CSK 191/07/. --- STRONA 20 --- J. M. domagała się ochrony dóbr osobistych w związku ze zwrotem użytym wobec niej na stoku przez pozwanego oraz pomówienie jej o kłamstwo i rozpowszechnienie tych pomówień przez P. D.. Na powódce J. M. spoczywał ciężar wykazania zaistnienia zdarzenia naruszającego jej dobra osobiste. Powódka J. M., na podstawie dostarczonego materiału dowodowego, wykazała, iż w dniu 28.02.2011r., zjeżdżając ze stoku P. D. jako trener klubowy, zwrócił się do niej słowami, które słyszała tylko ona: „stara pizdo do domu”. Powódka ujawniła to zajście szerszemu kręgu osób, w tym zawodnikom, kibicom, trenerom, zamieściła informacje o tym w oświadczeniu, które przesłała do prasy /PAP/. Na starcie pozwany przyznał wśród stojących tam zawodników i trenerów, serwisantów: „musiałem jej powiedzieć stara pizdo do domu, a chu…, najwyżej zapłatę 500,00zł…”. W związku z domniemaniem bezprawności zachowania pozwanego, to na P. D. przesunięty został ciężar obalenia tego domniemania. P. D. zaprzeczył, by do zdarzenia w ogóle doszło. Sąd ustalił, iż powyższe obraźliwe słowa z jego ust w kierunku powódki padły. Zachowanie pozwanego w tym przedmiocie było bezprawne. Zwrócenie się do młodej kobiety tymi słowami powszechnie w odczuciu społecznym uznawane jest za obraźliwe, wulgarne, stanowi wyraz pogardy, braku szacunku, jest przejawem postawy ignorancji dla elementarnych zasad zachowania, szacunku należnego każdemu człowiekowi, w tym kobiecie. Według słownika języka polskiego określenie „pizda” ma wydźwięk wyraźnie pejoratywny i wulgarnie oznacza żeński organ płciowy lub jako wyzwisko używane głównie w stosunku do kobiet /www.sjp.pwn.pl/. J. M. w 2011r. miała 33 lata. Jest matką dwójki małoletnich dzieci. Konfrontacja z obraźliwym zwrotem zacytowanym powyżej, połączonym z określeniem odnoszącym się do wieku, w tym przypadku zupełnie nieuzasadnionym, było niewątpliwie uwłaczające godności i czci powódki jako młodej, przedsiębiorczej kobiety oraz matki. Powódka jest utytułowaną sportsmenką, byłą radną sejmiku oraz obecnie posłanką. Sprawowane przez nią funkcje oraz osiągnięcia sportowe w konfrontacji z usłyszanym wulgaryzmem, spotęgowały poczucie poniżenia i krzywdy. Tym bardziej, iż właśnie doznała upadku na stoku podczas zjazdu półfinałowego, nie otrzymała oczekiwanej w takiej sytuacji pomocy, lecz obelgę. Wulgaryzmy padły z ust osoby, z którą łączyła ją znajomość od czasów szkolnych, osoby która znając specyfikę zawodu sportowca oraz postać snowboardzistki wiedziała, że słowa te mogą ugodzić w jej cześć. Bezpośrednio przed zdarzeniem nie doszło do prowokacji ze strony powódki, która usprawiedliwiałyby postępek pozwanego. Fakt, iż pozwany w tych dniach był na zwolnieniu jako trener kadry narodowej, nie zwalniał go z powinności dbałości o wszystkich uczestników zawodów, tym bardziej, iż był ich wykonawcą z mocy umowy zawartej ze związkiem. Jako czuwający nad prawidłowością przeprowadzenia całości zawodów, winien stanąć ponad konfliktami i w duchu zdrowej sportowej rywalizacji, wykazać dbałość o wszystkich zawodników, niezależnie od przynależności klubowej oraz niesnasek na arenie konfliktów rozgrywających się w PZS. Pozwany podejmował próby obrony, podnosząc, że powódka sprowokowała go i nie zasługuje na ochronę, ponieważ sama obrażała innych zawodników, chociażby na portalu społecznościowym (…). Istotnie do akt sprawy zostały dołączone wydruki, na których widnieje obraźliwa treść kierowana poprzez powódkę w stronę innych użytkowników portalu, a odnosząca się do zdobywanych przez nich osiągnięć sportowych /k.204 wpis skierowany do P. W. z dnia 30.101.2010r./. Na tym samym portalu społecznościowym wpisy skierowane do pozwanego oraz Prezesa Związku M. K., sugerujące usunięcie ich ze związku: „tik tak…” oraz nazywające pozwanego „królem kibli i sedesów” od prowadzonej działalności gospodarczej w zakresie obrotu armaturą, były zamieszczane przez powoda A. W. 28.01., 27.02.2010r. Należy jednak zważyć, iż by prowokacja istotnie miała wpłynąć na ocenę --- STRONA 21 --- zachowania pozwanego jako wywołanego reakcją na działanie powódki, musiałaby się charakteryzować bezpośredniością i dotkliwością. Obraźliwy wpis, którego wydruk został dołączony do akt nie był skierowany do pozwanego, zatem nie może usprawiedliwiać zachowania P. D. w stosunku do J. M.. Wpisy na portalu społecznościowym odnosiły się do innych zawodników, nie tylko do pozwanego, były one dokonane o wiele wcześniej niż doszło do obrazy powódki podczas Mistrzostw. Pozwany nie był uprawniony do powoływania tego zachowania powódki jako zasadnego usprawiedliwienia swojego nagannego zachowania. W wyroku z dnia 12.03.2010r. do sygn. akt I ACa 13/10 Sąd Apelacyjny w Warszawie słusznie zauważył, iż naruszyciel nie może skutecznie konstruować swojej obrony w sprawie o naruszenie dóbr osobistych strony pokrzywdzonej poprzez powoływanie się na jej zachowania naruszające dobra osobiste osób trzecich, takie uprawnienie mają tylko te osoby. Przywołać należy ugruntowane już w judykaturze stanowisko, wedle którego wzajemność naruszeń dobra osobistego (czci, nietykalności cielesnej i in.) nie pozbawia pokrzywdzonego prawa do ochrony naruszonego dobra, nie wyłącza bowiem bezprawności działania sprawcy naruszenia, byłoby zaś sprzeczne z zasadami społecznego współżycia nieudzielenie ochrony dobru naruszonemu, lecz tolerowanie - przez odmowę udzielenia tej ochrony - bezprawności postępowania. Przepis art. 5 k.c. umożliwia jedynie odpowiednie zróżnicowanie w tym przypadku stosowanych sankcji (tak też np. OSN z. 6 z 1972 r. poz. 104) /vide wyrok SN z dnia 2.06.1977r., I CR 184/77/. W razie wzajemnych naruszeń nietykalności cielesnej i czci nie znoszą się wzajemnie przysługujące stronom roszczenia o zakazanie tych naruszeń (art. 24 k.c.). Nie byłoby też uzasadnione tu takie stosowanie art. 5 k.c., w wyniku którego powództwo z art. 24 k.c. podlegałoby oddaleniu z tym tylko uzasadnieniem, że powód dotknięty naruszeniem dóbr osobistych nadużywa swego prawa. Przepis art. 5 k.c. może uzasadniać ograniczenie sankcji, które mogą być stosowane na podstawie art. 24 k.c., a których sam ustawodawca z góry nie określa w sposób wyczerpujący, pozostawiając ich konkretyzację sądowi stosownie do rodzaju dobra osobistego i sposobu jego naruszenia. Gdy strona wykazała zasadność żądania zaniechania działania naruszającego dobro osobiste, oddalenie powództwa ze względu na wzajemność naruszeń tego samego rodzaju dobra osobistego - z powołaniem się na art. 5 kc - oznaczałoby w istocie rzeczy odmowę ochrony przed grożącym naruszeniem, co mogłoby w wielu wypadkach zachęcać stronę przeciwną do dalszych naruszeń. Zakaz zaniechania działania zagrażającego dobrom osobistym jest w jakimś sensie niepodzielny i ten jego charakter przemawia przeciwko zastosowaniu art. 5 kc ze względu na ocenę proporcji wzajemnych krzywd /wyrok SN z dnia 30.04.1970r., II CR 103/70/. Powyżej zacytowane orzeczenia jasno wskazują, iż nawet gdyby pozwany został sprowokowany przez powódkę, nie odbierałoby to jej prawa do skutecznego dochodzenia obrony jej dóbr osobistych. Jeżeli pozwany chciał wyrazić swoją dezaprobatę dla zachowania powódki, mógł to uczynić w granicach dozwolonej krytyki, rzeczowej rozmowy. Nie mieści się natomiast w granicach dopuszczalnej krytyki „złośliwy atak osobisty”, a jako taki należy zakwalifikować zachowanie pozwanego na stoku wobec J. M.. Mając powyższe rozważania na uwadze, Sąd przyjął, iż pozwany P. D. dopuścił się naruszenia dóbr osobistych powódki J. M. tj. czci, godności, dobrego imienia, kierując do niej obraźliwe słowa podczas zjeżdżania ze stoku, przy przyjęciu, iż słowa te słyszała jedynie powódka, a do ich rozpowszechniania przyczyniła się przede wszystkim ona oraz po części pozwany, przyznając fakt ich wypowiedzenia wobec kilku osób na starcie. Powódka domagała się również ochrony dóbr osobistych za pomówienie jej o kłamstwo, kiedy twierdziła, że została znieważona, oskarżała organizatorów o wypaczenie wyników zawodów. Poczuła się także dotknięta rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji, iż kwestionowała wyniki pomiaru czasu dokonywane przez profesjonalną firmę. --- STRONA 22 --- Powódka wraz z mężem zredagowała dokument zatytułowany: „ (…) ” /k.19/. Powódka zarzuciła, iż zawody nie były zgłoszone do FIS i tak istotnie było. Zawodnicy wiedzieli, że nie uzyskają punktów w kwalifikacji FIS. Na stronie PZS zamieszczony było komunikat, że zawody nie odbywają się według standardów międzynarodowych. Istotnie przy organizacji imprezy doszło do zamieszania, ponieważ nie wiadomym było czy i gdzie zawody się odbędą. Ostatecznie mistrzostwa zostały zorganizowane w J.. Na zawodach nie było ręcznego pomiaru czasu, lecz jak wynika z regulaminu PZS oraz FIS, nie był on wymagany, choć zalecany. Pomiar czasu zorganizowany podczas Mistrzostw był prawidłowy i spełniał wymogi. Trasa zjazdowa była zabezpieczona siatkami. Została sprawdzona i dopuszczona do użytkowania przez TOPR. Także sędziowie, trenerzy klubowi oraz zawodnicy podczas odprawy byli uprawnieni do zgłaszania ewentualnych zastrzeżeń do jej urządzenia. Podobne zastrzeżenia nie zostały zgłoszone. Miał rzeczywiście miejsce wypadek, podczas którego zawodniczka K. J. - wypadła z trasy prześlizgując się pod siatką zabezpieczającą, lecz był to wypadek odosobniony. Pozwany D. ustosunkowując się do tego zarzutu słusznie wskazał na dopuszczenie trasy do użytkowania przez TOPR oraz sprawdzenie przed zawodami podczas odprawy. Niepotrzebnie zaś wskazał na zawinienie samej zawodniczki, której jego zdaniem brakowało umiejętności, ponieważ nie była w formie po urodzeniu dziecka, dlatego wypadła z trasy. Takie zachowanie polegające na odpieraniu zarzutów wykazywaniem słabości zawodników nie było profesjonalne i godne trenera nie tyle kadry, co nawet trenera klubowego. Niemniej jednak ta okoliczność dla rozpoznania sprawy nie miała znaczenia. Zawody miały należytą obsługę medyczną oraz oprawę służb ratunkowych w formie ratowników TOPR. Po wypadku zawodniczka została zabrana karetką pogotowia. Funkcje sędziów na zawodach istotnie pełniły osoby ze sobą spokrewnione, bowiem sędzią głównym zawodów był R. B., a sędziami bocznymi trójka jego dzieci oraz brat. W zawodach startował syn sędziego głównego, a brat sędziów bocznych /bramkowych/. Podobny sposób sędziowania jest przyjmowany w zawodach nie tylko w Polsce, lecz także na świecie ale sprowadza się to zazwyczaj do najwyżej 2 osób spokrewnionych a nie całego składu sędziowskiego. Zamieszanie jakiego uczestniczką była powódka związane było z błędem maszyny w pomiarze czasu i przypisania zwycięstwa zawodniczce ,która faktycznie nie wygrała. Podczas zawodów sędzia nie miał obowiązku za każdym razem sprawdzania prawidłowości pomiaru czasu. Zakwalifikowanie do dalszego etapu finału W. B. zamiast J. M. wynikło z błędu maszyny, który został następnie wyjaśniony i zniwelowany. Po przejeździe powódki oraz W. B. napis „winner” oznaczający zwycięzcę slalomu równoległego, pojawił się przy W. B.. Dlatego M. K. zwrócił się ze zdziwieniem do P. D., kiedy spiker ogłosił zjazd półfinałowy J. M. oraz A. K., choć z wcześniejszych wyświetleń ujawnionych na tablicy zjeżdżać winna W. B., nie powódka. Pomimo ogłoszenia zjechała W. B.. Po ujawnieniu nieprawidłowości zawody zostały przerwane, niejasności wyjaśnione i ostatecznie zjechała para, która uzyskała najlepsze czasy, czyli powódka oraz A. K.. W ocenie Sądu nieuzasadnione były oskarżenia powódki, iż pozwany świadomie dążył do sfałszowania wyników zawodów. Wszyscy obecni na zawodach, oprócz kierownika pomiaru czasu, który bazował na wydrukach chronoprintera oraz sędziego startu, który otrzymywał komendy od kierownika pomiaru czasu, bazowali na wynikach ujawnionych na tablicy ogłoszeń. Jeżeli błędne wyniki pojawiły się na tablicy, takie docierały do publiczności oraz osób niewymienionych w poprzednim zdaniu. Uzasadnione i usprawiedliwione zatem było zdziwienie M. K. zamanifestowane wobec pozwanego, iż zjeżdżać z jego córką A. K. miała W. B., nie powódka. Kiedy nieprawidłowość została ujawniona, zawody zatrzymał nie mąż powódki A. W., lecz sędzia główny R. B., bowiem jedynie jemu takie uprawnienie przysługiwało. Kiedy pozwany i M. K. zauważyli rozbieżność pomiędzy zawodniczkami wywołanymi do zjazdu półfinałowego i wcześniejszym wyświetleniem na tablicy ogłoszeń, zakomunikowali to sędziemu głównemu, który udając się do wozu pomiaru czasu wstrzymał --- STRONA 23 --- zawody. Zawody zostały wznowienie podczas konsultacji w busie kierownika pomiaru czasu – zjeżdżały inne pary zawodników. Wcześniej, po uzyskaniu informacji od A. G. do wozu pomiaru czasu udał się powód, lecz nie on przerwał zawody, zaraz po nim do wozu nadeszło Jury, w tym sędzia główny. Ostatecznie zjazd odbywały zawodniczki, które uzyskały kolejno najlepsze czasy, zatem błąd maszyny został naprawiony. Taki dynamiczny przebieg wydarzeń, zakończenie ostatecznie w ocenie Sądu nie świadczą o celowym dążeniu do sfałszowania wyników. Zawody zostały przerwane, nie z inicjatywy powodów, lecz po ujawnieniu rozbieżności przez Jury, a reakcja ta zbiegła się z sygnalizacją powodów. Na tle konfliktu z pozwanym, rozgrywek w Związku, powódka mogła poczuć się oszukana, kiedy ta rozbieżność została ujawniona. Nie uprawniało ją to jednak do oskarżeń o celowe fałszowanie wyników pomiaru czasu lub tolerowanie nieprawidłowości z tego wynikających. Gdyby tak istotnie było, nie doszłoby do przerwania zawodów i wyjaśnienia nieprawidłowości. Ten zarzut powódki jest w ocenie Sądu chybiony, powódka nie ma podstaw do domagania się ochrony dóbr osobistych związanych z twierdzeniami pozwanego na tej kanwie sformułowanymi, ponieważ sama je wywołała. Tego samego dnia kierownik pomiaru czasu został poproszony o wyjaśnienie nieprawidłowości w pracy maszyn pomiaru czasu, które zostały wyeliminowane. W treści powołanego dokumentu powódka sama nagłośniła i rozpowszechniła słowa, które P. D. skierował do niej na stoku. Gdyby takie zachowanie ze strony powódki nie miało miejsca, cała sprawa, liczne artykuły na tej kanwie powstałe, nie miałyby miejsca. Powódka stawiała zarzuty nieprawidłowego zachowania pozwanemu jako trenerowi kadry narodowej. Pozwany tłumaczył, iż podczas Mistrzostw w J. korzystał z urlopu na stanowisku trenera kadry narodowej, co zostało wykazane dołączonymi do akt dokumentami. Korzystanie z urlopu nie jest jednak równoznaczne ze zwolnieniem z powinności trenerskich, zachowania godnego piastowanego stanowiska. Zresztą zachowanie pozwanego na stoku wobec powódki było uwłaczające nie tylko jako trenera kadry narodowej, ale i jako szeregowego trenera klubowego, sportowca, zwykłego człowieka. Zwolnienie nie uprawniało trenera do bluzgania zawodników, z którymi za kilka miesięcy mógł przygotowywać się na zgrupowaniu do zawodników międzynarodowych w ramach szkolenia kadry. Na kanwie tego dokumentu oraz wywiadów udzielonych przez powódkę powstały liczne artykuły prasowe. W odpowiedzi na zarzuty w nich zawarte, a skierowane do P. D., pozwany wydał oświadczenie, wysłane do PAP, w którym ustosunkował się do postawionych zarzutów /k.26/. Konfrontacja dokumentu powodów oraz oświadczenia pozwanego istotnie wskazuje, iż polega na prawdzie twierdzenie powódki, że P. D. zarzucił jej kłamstwa, oszczerstwa i pomówienia. Zarzucił atakowanie, grożenie i krzyczenie, że on oraz Prezes PZS są oszustami i fałszują zawody. Takie zarzuty wprost z ust lub spod pióra powódki lub jej męża nie padły. Przy wozie pomiaru czasu padały oskarżenia o oszustwa, lecz bezosobowo i były wypowiadane w chwili wzburzenia. Po sprawdzeniu wyników pomiaru czasu w samochodzie, powódka zwróciła się do M. K. i P. D.: „wstydzilibyście się…”. Nie zostało natomiast wykazane, by nazwała ich wprost oszustami, oskarżała wprost o fałszowanie wyników zawodów, lub by kwestionowała pomiar czasu. Prawdą jest, co wynika z ustaleń poczynionych powyżej, iż aparatura dokonująca pomiaru czasu wykazywała nieprawidłowości. Wzburzenie powódki po sprawdzeniu wydruków chronoprintera było uzasadnione. Podczas pierwszego dnia Mistrzostw, mąż powódki posługiwał się aparatem z kamerą nagrywając m.in. pozwanego, M. K., rozmowy z powódką. Nie dochodziło jednak do prowokacji ze strony powodów lub utrudniania prowadzenia zawodów, dezorganizacji. Powódka nie kwestionowała wyników pomiaru, lecz gdy ujawnione zostały rozbieżności, naturalnym było, iż jako zawodniczka chciała sprawdzić, czy istotnie przegrała rywalizację, czy też niezakwalifikowanie jej do dalszego etapu było wynikiem błędu maszyny. Nie zostało wykazane, by niestosownie powódka zachowywała się wobec innych zawodników, stresowała --- STRONA 24 --- ich na starcie, groziła pozwanemu i M. K. utratą stanowisk. Na jednym z nagrań słyszalny jest głos J. M. skierowany do M. D. – małżonki pozwanego, rejestrujący wypowiedź powódki, by adresatka cieszyła się, bo będzie miał męża w domu, co miałoby sugerować złożenie z pełnionego stanowiska. Nie była to jednak groźba, w ocenie Sądu wypowiedź tę można zakwalifikować jako „złośliwość”, a była ona skierowana nie do pozwanego, lecz jego małżonki pozwanego, wystosowana została po zajściach, które naruszały dobra osobiste powodów podczas Mistrzostw. Nie zostało wykazane, by podczas Mistrzostw, rozmów z Jury powódka powoływała się na pełnioną przez siebie funkcję radnej. W dalszej części oświadczenia pozwany zarzucił powódce celowe rozpowszechnianie nieprawdziwych oskarżeń, by odwrócić uwagę dziennikarzy od nieudanego występu na mistrzostwach. J. M. jest utytułowaną snowboardzistką, zdobyła już wiele tytułów oraz medali, zatem przypisywanie jej tak niskich pobudek w działaniu jest niezasadne. Podkreślić należy, że do wyolbrzymienia zdarzeń z Mistrzostw przyczynił się konflikt panujący w PZS oraz animozje personalne zachodzące pomiędzy stronami już wcześniej, jak również przegrana przez powódkę rywalizacja z pozwanym w konkursie na stanowisko trenera kadry z początku 2010r. Pozwany zaprzeczył, by zwrócił do powódki na stoku przy użyciu obraźliwego zwrotu. Wskazał na właściwe przygotowanie i zabezpieczenie trasy, pomiar czasu, obsadę sędziowską. Zarzucił powódce niewłaściwe zachowanie w stosunku o innych zawodników. Mając powyższe na uwadze Sąd ocenił, iż w dniu 28.02.2011r. oraz w treści oświadczenia skierowanego przez pozwanego do PAP istotnie doszło do naruszenia dóbr osobistych powódki, które zasługuje na ochronę. Reasumując dokonaną powyżej analizę zdarzeń, które miały naruszyć dobra osobiste powódki, Sąd uznał, iż oświadczenie, treścią którego przeproszenia domagała się powódka wymaga przeredagowania. Przepis art. 24 § 1 kc pozostawia ocenie sądu kwestię, czy żądana przez powoda treść i forma oświadczenia jest odpowiednia i celowa do usunięcia skutków naruszenia, co prowadzić musi do wniosku, że sąd może ingerować w żądaną treść oświadczenia przez ograniczenie jej zakresu czy uściślenie określonych sformułowań /wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 12.03.2010r., I ACa 13/10/. Oświadczenie ma na celu usuniecie skutków naruszenia, danie satysfakcji pokrzywdzonemu naruszeniem, nie może jednak zmierzać do jego wiktymizacji, wyolbrzymiać naruszenia, poniżać naruszyciela. Treść oświadczenia winna być wyważona i konkretna, wskazywać na naruszone dobro oraz jego okoliczności w taki sposób, by przy okazji nie doprowadzić do wtórnej wiktymizacji. Kierując się powyższym wytycznymi, Sąd zaingerował w teść oświadczenia pokrzywdzonej, by równocześnie nie odnawiać dokonanego w przeszłości naruszenia, nie inicjować dalszych naruszeń. Powodowie domagali się publikacji wspólnego oświadczenia o następującej treści: „Wyrażam ubolewanie z powodu dokonanego przeze mnie, z rażącym pogwałceniem elementarnych zasad kultury i uczciwej sportowej rywalizacji, ciężkiego naruszenia dóbr osobistych Pani J. M. oraz Pana A. W., w dniu 28 lutego 2011r., podczas Mistrzostw Polski w Snowboardzie. Mam świadomość, że moje skandaliczne zachowanie podczas tych zawodów było niegodne trenera kadry narodowej i wyrządziło krzywdę nie tylko znieważonym przeze mnie osobom, lecz także całemu środowisku spowboardowemu i sportowemu. Równocześnie przepraszam Panią J. M. za bezpodstawne pomawianie jej, że kłamała zarzucając mi znieważenie jej oraz oskarżając osoby odpowiadające za prawidłowy przebieg Mistrzostw Polski o próbę wypaczenia wyników tych zawodów. Przepraszam także za rozpowszechnianie przeze mnie nieprawdziwych informacji sugerujących, że Pani J. M. kwestionowała wyniki pomiaru czasu dokonywanego przez profesjonalna firmę, w sytuacji, gdy jej zarzuty usiłowania fałszowania wyników dotyczyły, akceptowanej przeze mnie – co z żalem przyznaję – próby zakwalifikowania przez organizatorów do kolejnej rundy Mistrzostw --- STRONA 25 --- zawodniczki, która właśnie na podstawie wyników pomiaru czasu przegrała rywalizację z Panią J. M.. P. D.”; Sąd zdecydował, że uzasadniona w niniejszym stanie faktycznym jest publikacja dwóch odrębnych oświadczeń zawierających przeproszenie powódki J. M. oraz powoda A. W.. Naruszenie dóbr osobistych każdego z powodów nastąpiło innym zdarzeniem. J. M. poczuła się urażona słowami skierowanymi do niej na stoku przez pozwanego oraz zarzutami postawionymi w treści oświadczenia przesłanego do PAP, które stanowiło kanwę dla licznych artykułów prasowych. Tymczasem do naruszenia dóbr osobistych powoda A. W. doszło poprzez inną obraźliwą wypowiedź P. D. na stoku. Powodów łączy związek małżeński, lecz nie wywodzili oni ochrony swoich praw z powodu naruszenia czci czy godności współmałżonka, lecz z różnych zdarzeń, które dotknęły każdego z nich z osobna. Zdaniem Sądu nie jest to orzeczenie ponad żądanie /art.321§1 kpc/. Związek małżeński nie stwarza w tym przypadku solidarności pokrzywdzonych, bowiem dochodzili ich z różnych zdarzeń. Zdaniem Sądu uzasadnione będzie zobowiązanie pozwanego do publikacji oświadczenia niwelującego naruszenie dóbr osobistych powódki o następującej treści: „Przepraszam Panią J. M. za dokonane przeze mnie, w J. w dniu 28.02.2011r., podczas odbywających się tam Mistrzostw Polski w Snowboardzie, naruszenia jej dóbr osobistych w postaci godności, czci i dobrego imienia. Przepraszam także Panią J. M. za pomawianie jej o kłamstwo, kiedy zarzucała mi znieważenie jej osoby podczas Mistrzostw oraz tolerowanie nieprawidłowości w ich przeprowadzeniu. P. D..” Zdanie pierwsze oświadczenia zaproponowanego przez powódkę nie zawierało określenia dóbr osobistych, jakie zostały naruszone, dlatego Sąd uzupełnił je o powyższe wartości zdefiniowane przez powódkę, czyli część, godność oraz dobre imię. Użyte wobec powódki określenie „pizda” naruszyło jej cześć, godność jako kobiety i matki, utytułowanego sportowca oraz dobre imię jako radnej. W związku z przerysowaniem treści oświadczenia, użyciem wielu ekstrawertujących określeń, Sąd dokonał jego złagodzenia adekwatnego do stopnia naruszenia. Użycie takich emocjonalnie nacechowanych określeń jak: ubolewanie, rażące pokrzywdzenie, elementarne zasady kultury, uczciwa sportowa rywalizacja, ciężkie naruszenie – nadawałoby oświadczeniu niepotrzebnego patosu. Naturalnym jest, że naruszenie dóbr zawiera w sobie pogwałcenie zasad kulturalnego zachowania. Powódka wywodziła naruszenie swoich dóbr osobistych ze słów skierowanych do niej na stoku, nie z tego faktu, że pozwany nie udzielił jej pomocy, kiedy upadła na trasie. Odwoływanie się w takiej sytuacji do zasad uczciwej sportowej rywalizacji nie było potrzebne. Używanie takich określeń w stosunku do pozwanego, który nie brał czynnie udziału w zawodach pozbawione było podstaw faktycznych. Naruszenie dóbr osobistych powódki w tej części, Sąd nie zakwalifikował jako ciężkiego. Uwłaczające słowa były słyszane tylko przez nią, sama powódka spowodowała nagłośnienie tego zdarzenia. Zdanie drugie oświadczenia zaproponowanego przez powódkę zostało w całości wyeliminowane. Użycie spektakularnego określenia „skandaliczne” niepotrzebnie wyolbrzymiałoby zachowanie pozwanego, które takiej skali nie miało ani w wymiarze gatunkowym ani też czasowym. Odnoszenie przeproszenia do pełnionej przez pozwanego funkcji trenera kadry narodowej, które w dniu naruszenia nie pełnił, byłoby nieuzasadnione. Twierdzenie, iż takie zachowanie wyrządziło krzywdę, nie tylko znieważonym, lecz i całemu środowisku sportowemu, w tym snowboardowemu, powoduje niepotrzebną eskalację skutków naruszenia. Niniejsza sprawa ma charakter indywidualny – oceniana jest naruszenie dóbr konkretnej osoby, nie zaś szerszego środowiska. Odwoływanie się do krzywdy osób trzecich pozbawione jest podstaw prawnych i faktycznych. Powódce niesłusznie zostało zarzucone kłamstwo, kiedy twierdziła, że pozwany ją znieważył oraz tolerował nieprawidłowości w przeprowadzeniu zawodów, zatem powództwo w tym zakresie zostało uwzględnione. Sąd ustalił, że do naruszenia dóbr osobistych powódki --- STRONA 26 --- istotnie doszło, choć pozwany temu zaprzeczył i zarzucił w tym zakresie powódce kłamstwo. W trakcie przeprowadzania Mistrzostw istotnie zachodziły nieprawidłowości, w tym głównie te dotyczące pomiaru czasu, które zostały ujawnione m.in. przez powódkę i ją dotknęły, były to nieprawidłowości tolerowane przez pozwanego. Dlatego znalazło to odzwierciedlenie w treści oświadczenia. Sąd zadecydował o ogólnej formule ostatniego zdania oświadczenia, by uniknąć niejasności w treści jaka pojawiła się w formule zaproponowanej przez powódkę. Zauważyć należy, że porównanie regulacji prawnej, na podstawie której miały odbywać się Mistrzostwa, czyli Snowboardowego (…) oraz faktycznego przebiegu zawodów ujawniło wiele nieprawidłowości. Wątpliwe jest, czy przed zawodami na odprawie techniczno- sędziowskiej odbyło się zaznajomienie czy też przypomnienie sędziom regulacji prawnej, czyli Regulaminu. Sędziowie, będący dziećmi R. B. dysponowali licencjami sędziowskimi, które dołączone zostały do akt. Lecz nie dołączono licencji dwóch innych sędziów bramkowych, tj. R. B. oraz R. M.. Nie wiadomo czy takimi licencjami dysponowali. Z nagrania R. B. z powodami zarejestrowanego przez A. W. wynika, iż R. B. nie miała świadomości uprawnień, co przyznała chociaż do akt została dołączona jej licencja. Stawia to pod znakiem zapytania wiarygodność czasookresu zdobycia dołączonych do akt zaświadczeń uprawniających do sędziowania. Sędziowie bramkowi zeznali, że nie znali przepisów w oparciu o które były przeprowadzane zawody. Poza tym obsada sędziowska była ze sobą spokrewniona: trzech sędziów bramkowych to rodzeństwo – dzieci sędziego głównego, czwarty sędzia boczny to brat sędziego głównego. W zawodach uczestniczyło inne dziecko sędziego głównego, zatem przy tak szerokim rodzinnie sędziowaniu obiektywizm sędziów mógłby zostać skutecznie podważony. Taka obsada sędziowska stoi w sprzeczności z zasadami nie tyle prawnego, ponieważ Regulamin się do tego nie odnosił, lecz etycznego przeprowadzenia zawodów. Podczas zawodów nie było sędziego mety, który mógłby dokonywać weryfikacji pomiaru czasu dokonywanego elektronicznie. Regulamin nie przewidywał obowiązku dokonywania dodatkowo ręcznego pomiaru czasu, lecz bacząc na rzetelność obliczania wyników oraz natychmiastową weryfikację, byłoby to wskazane, takie zalecenia przekazał też kierownik pomiaru czasu organizatorom. Nieetyczne było zachowanie pozwanego jako Dyrektora i wykonawcy zawodów P. D., który nie pomógł zawodniczce na stoku, zwrócił się do niej słowami obraźliwymi. Nieprawidłowości pojawiły się także na końcowym etapie zawodów, przy określeniu zwycięzcy Mistrzostw, ponieważ na tablicy wyświetlającej wyniki napis „winner” pojawił się obok K. S., gdy rzeczywiście zwyciężyła A. K.. Zdaniem Sądu na zawodach rangi Mistrzostw Polski takie incydenty nie powinny mieć miejsca, a organizacja zawodów nie powinna budzić zastrzeżeń. Rację zatem należy przyznać powódce zarzucającej pozwanemu tolerowanie nieprawidłowości w przeprowadzeniu zawodów w J. w tym w dniu pierwszym Mistrzostw 28.02.2011r. J. M. domagała się publikacji oświadczenia na łamach (…) , (…) oraz na stronie internetowej PZS i (…) . Do naruszenia dóbr osobistych powódki doszło na stoku, co było słyszane tylko przez powódkę. Rozgłoszenie tego wydarzenia nastąpiło głównie przez powódkę. Zarzucenie powódce kłamstwa oraz bezpodstawnych zniewag dla władz Związku miało miejsce w treści oświadczenia skierowanego przez pozwanego do PAP, które stanowiło kanwę dla licznych artykułów prasowych w tym okresie powstałych. Zaznaczyć jednak należy, że lawinę materiałów prasowych o tematyce skupiającej się na organizacji Mistrzostw w J. oraz obrazy na stoku, wywołała sama powódka poprzez opracowanie dokumentu dotyczącego organizacji zawodów, który został przekazany prasie. W odzewie na powstałe na tym tle materiały prasowe oraz zawarte w nich zarzuty pod swoim adresem, pozwany zredagował oświadczenie, które w części naruszyło dobra osobiste powódki, jak zostało to opisane powyżej. W takiej sytuacji, dokonywanie publikacji oświadczenia o przeproszeniu na łamach prasy ogólnopolskiej oraz ogólnotematycznej strony internetowej (…) , nie było uzasadnione. --- STRONA 27 --- Doprowadziłoby to do wtórnego nagłośnienia zdarzeń sprzed ponad 2 lat, ożywiło stonowany konflikt pomiędzy stronami oraz mogło stanowić pożywkę do dalszych naruszeń lub podsycania nieprzyjaznych stosunków przez prasę. Zarówno powodowie jak i pozwany są osobami związanymi ze środowiskiem snowboardu w Polsce. Osoby zainteresowane tą tematyką zasięgają informacji na stronie internetowej PZS. Naruszenie nie miało związku z pełnioną przez powódkę wówczas funkcją radnej, a obecnie posłanki lub przedsiębiorcy prowadzącego szkołę snowboardu. Dlatego za uzasadnione i wystarczające Sąd uznał umieszczenie powyżej zredagowanego oświadczenia przez okres 3 dni na stronie internetowej PZS. Taka forma przeproszenia stworzy poczucie satysfakcji dla powódki jako uznanej w świecie snowboardu zawodniczki i działaczki, zniweluje skutki naruszenia i pozwoli na zaznajomienie się z nim osób rzeczywiście tą tematyką zainteresowanych. Odległość czasowa od dokonanego naruszenia, liczne zmiany w świecie sportu i relacjach stron dzięki stonowaniu treści oświadczenia poprzez ingerencję Sądu, pozwolą na uzyskanie pożądanych skutków bez zaogniania ewentualnych dalszych konfliktów z władzami Związku. Powódka domagała się zasądzenia na swoją rzecz zadośćuczynienia w kwocie 20 000,00zł wraz z odsetkami ustawowymi od dnia wniesienia pozwu. Zachowanie pozwanego naruszającego dobra osobiste powódki było zawinione, ponieważ jak Sąd ustalił powyżej P. D. dopuścił się naruszenia dóbr osobistych powódki na stoku oraz w treści oświadczenia zarzucając jej kłamstwo, znieważenia i oszczerstwo. Czynił to świadomie. Nie obalił domniemania bezprawności. Nie wykazał, by jego zachowanie było uzasadnione prowokacją ze strony powódki. Nie można jednak pominąć tła, na jakim cały konflikt i zdarzenia naruszające dobra osobiste się rozegrały. Strony były ze sobą skonfliktowane z powodu nieporozumień zachodzących w PZS, powódka konkurowała z pozwanym na stanowisko trenera kadry narodowej, należała do klubu rywalizującego z klubem pozwanego. Strony były do siebie negatywnie nastawione. Powódka i jej mąż zamieszczali obraźliwe wpisy na portalu społecznościowym nazywając pozwanego „królem kibli i sedesów”. Podczas zawodów powódka sugerowała małżonce pozwanego usunięcie P. D. ze stanowiska trenera kadry. Nagromadzenie tych argumentów przemawia zdaniem Sądu za oddaleniem żądania powódki o zasądzenie zadośćuczynienia na jej rzecz. Obydwie strony przyczyniły się do eskalacji i nagłośnienia. Nie można z tej przyczyny odmówić powódce ochrony. Lecz jak zostało to powołane w jednym z orzeczeń zacytowanych powyżej wzajemność naruszeń wpływać winna na ocenę wysokości roszczeń. Gratyfikacja pieniężna powódki w takim zestawieniu nie byłaby uzasadniona. Ponieważ jednak naruszenie było faktem, Sąd odzwierciedlił to w zasądzeniu świadczenia na wskazany przez powodów cel społeczny. Zdaniem Sądu zasądzenie kwoty 5 000,00zł na cel społeczny, czyli Polskie Towarzystwo Walki z Mukowiscydozą zaspokoi społeczne poczucie sprawiedliwości, przyczyni się do poczucia satysfakcji u powodów i wypełni walor penalizujący, zniechęcający indywidualne jednostki oraz szerszą społeczność do naruszania dóbr osobistych. W ocenie Sądu w sytuacji, gdy dochodzi do wzajemności naruszeń dóbr osobistych uzasadnione jest uwzględnienie roszczenia pieniężnego na cel społeczny, bowiem strona w pewnym stopniu przyczyniająca się do naruszenia nie otrzyma gratyfikacji pieniężnej, a naruszyciel zostanie obciążony bez poczucia niesprawiedliwej gratyfikacji współnaruszyciela, lecz przeznaczy środki pieniężne na powszechnie akceptowany cel. Kwota 5 000,00zł jest adekwatna do stopnia oraz wzajemności naruszeń. Powód A. W. wywodził naruszenie swoich dóbr osobistych z nazwania go „ćwokiem” w obecności kibiców przebywających na mecie podczas zjazdu A. K. oraz powódki. Bezsprzecznie fakt ten miał miejsce, o czym zaświadcza nagranie dołączone do akt. Zwrócenie się przy użyciu takiego zwrotu do powoda było niewątpliwie obraźliwe, uwłaczające jego czci, godności oraz dobremu imieniu. Nosiło znamiona bezprawności oraz --- STRONA 28 --- zawinienia. Określenie „ćwok” słownik języka polskiego definiuje jako pogardliwe określenie człowieka mało inteligentnego, nieobytego /www.sjp.pwn.pl/. Pozwany podejmował próby obalenia bezprawności swojego zachowania w stosunku do A. W. poprzez powoływanie się na prowokację ze strony pokrzywdzonego. Nie wykazał jednak, by bezpośrednio przed naruszeniem pozwany zachował się w sposób prowokacyjny wobec niego. Wcześniej sprawdzał wyniki pomiaru czasu swojej małżonki, nagrywał zachowanie pozwanego. Na portalu społecznościowym zamieszczał wpisy urągające pozwanemu. Lecz nie została zachowana ciągłość czasowa, która pozwalałaby na usprawiedliwienie zachowania pozwanego podczas Mistrzostw i zwrócenie się do kibicującego żonie pozwanego obraźliwym zwrotem „ćwok”. Wpisy na (…) nazywające pozwanego „królem kibli i sedesów” zostały zamieszczone w przeddzień zawodów. Na relacje pomiędzy P. D. a A. W. miała wpływ sytuacja z błędnym pomiarem czasu powódki, zatarg powódki z pozwanym, solidaryzacja powoda w uczuciach z żoną. Nie można jednak odmówić z tego powodu ochrony powodowi, a okoliczności te znajdą odzwierciedlenie w ocenie zasadności zgłoszonych z tego tytułu roszczeń. A. W. domagał się przeproszenia w formie wspólnego oświadczenia z małżonką. Sąd ocenił powyżej taką formułę za nieprawidłową i dokonał rozdzielenia oraz przeredagowania treści w następujący sposób: „Przepraszam Pana P. W. za dokonane przeze mnie, w J. w dniu 28.02.2011r. podczas odbywających się tam Mistrzostw Polski w Snowboardzie naruszenie jego dóbr osobistych w postaci godności, czci i dobrego imienia. P. D..” Zaprezentowana formuła oświadczenia stanowi neutralną wersję przeproszenia oraz nie pozwoli na wtórną wiktymizację pokrzywdzonego, dzięki niepowoływaniu obraźliwego określenia. Publikacja oświadczenia, podobnie jak w przypadku powódki na stronie PZS, stworzy satysfakcje dla powoda jako człowieka związanego ze środowiskiem snowboardowym, uświadomi pozwanemu fakt dokonanego naruszenia. A. W. domagał się zasądzenia na swoją rzecz zadośćuczynienia w kwocie 10 000,00zł z odsetkami od dnia wniesienia pozwu. Powołując się w tym miejscu na poczynioną powyżej analizę dokonaną przy ocenie zasadności zasądzenia zadośćuczynienia na rzecz powódki, Sąd roszczenie powoda w tym przedmiocie w całości oddalił. Także w relacji powoda i pozwanego zaistniała wzajemność naruszeń, która odbiera zasadność uwzględnieniu roszczenia pieniężnego na rzecz A. W.. Jak wskazano powyżej zasady sprawiedliwości społecznej motywowały uwzględnienie części roszczenia na wytyczony cel społeczny. Kierując się powyżej przeprowadzoną analizą, przy zastosowaniu art.24§1 kc oraz art.448 kc, Sąd nakazał pozwanemu P. D. publikację oświadczenia jak w pkt I i II sentencji, zasądził od pozwanego na rzecz Polskiego Towarzystwa Walki z Mukowiscydozą kwotę 5 000,00zł wraz z odsetkami ustawowymi od dnia 29.03.2011r., czyli od daty doręczenia pozwanemu pozwu, a w pozostałym zakresie powództwo oddalił. Powodowie domagali się przyznania odsetek od roszczenia pieniężnego od dnia wniesienia pozwu. Jest to termin początkowy nieadekwatny, bowiem dopiero od doręczenia odpisu pozwu pozwany mógł liczyć się z powinnością uiszczenia zadośćuczynienia lub świadczenia na cel społeczny, zatem od tego czasu winny zostać naliczone odsetki na podstawie art.359§1 kc w zw. z art.481 §1 kc. Powodowie domagali się także upoważnienia ich do zlecenia publikacji na koszt pozwanego żądnych przez nich oświadczeń, w razie niewykonania w terminie obowiązku nałożonego na pozwanego. Celem zabezpieczenia realizacji roszczeń powodów, Sąd upoważnił powodów do zlecenia publikacji wyżej określonych oświadczeń na wskazanym nośniku oraz przez oznaczony czas - na wypadek nie wykonania tej powinności przez pozwanego w terminie. W pozostałym zakresie, z przyczyn powyżej uargumentowanych, powództwo zostało oddalone. --- STRONA 29 --- Powództwo zostało uwzględnione w części. Oświadczenie o przeproszeniu w formie ograniczonej przez Sąd zostanie opublikowane jedynie na stronie internetowej PZS, nie zaś jak żądali powodowie na łamach dwóch tytułów prasowych oraz dodatkowo na stronie (…) . Roszczenia majątkowe zostały uwzględnione jednie w zakresie zasądzenia kwoty 5 000,00zł na cel społeczny wskazany przez powodów. Strony były reprezentowane przez profesjonalnych pełnomocników ustanowionych z wyboru. Powodowie uiścili opłatę od pozwu 3 700,00zł /k.47/ oraz zaliczkę na poczet wynagrodzenia świadków 900,00zł /k.53/. Sąd przyznał świadkom wynagrodzenie za stawiennictwo w sądzie w łącznej kwocie 2 006,71zł /k.290, 355, 497, 570-574/, w tym 900,00zł z zaliczki uiszczonej przez powodów oraz 1 106,71zł tymczasowo ze środków Skarbu Państwa. Sąd przyznał tłumaczowi języka słowackiego wynagrodzenie w łącznej kwocie 580,57zł /k.367, 438, 498, 502/, które zostało tymczasowo wypłacone ze środków budżetowych tut. Sądu. Wobec częściowego uwzględnienia powództwa, przy zastosowaniu art.100 kpc Sąd koszty zastępstwa procesowego wzajemnie pomiędzy stronami zniósł. Na powołanej podstawie prawnej Sąd zasądził od pozwanego solidarnie na rzecz powodów zwrot części kosztów sądowych, w tym 1 450,00zł, czyli wartość opłaty od pozwu w części, w jakiej pozwany uległ żądaniu pozwu / 600,00zł od żądania niemajątkowego powódki, 600,00zł od żądania niemajątkowego powoda oraz 250,00zł jako 5% z kwoty 5 000,00zł uwzględnionego żądania majątkowego/ oraz 450,00zł jako zwrot połowy uiszczonej przez powodów zaliczki na wynagrodzenia świadków. Na zasadzie art.100 kpc w zw. z art.113ust. 1 uksc Sąd nakazał ściągnąć na rzecz Skarbu Państwa Sądu Okręgowego w Nowym Sączu od stron kwoty po 843,63zł, czyli po połowie wydatków /zwrot kosztów przejazdu świadków oraz wynagrodzenie tłumacza/, które zostały tymczasowo wypłacone ze środków budżetowych tut. Sądu. Powództwo zostało uwzględnione w części, zatem dokonanie powyższego rozdziału kosztów było w ocenie Sądu uzasadnione. SSO Maria Tokarz

Słowa kluczowe

#orzeczenie#Postanowienie#Sąd Apelacyjny w Warszawie słusznie zauważył#I C 291/11 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 14 grudnia 2012r. Sąd Okręgowy w Nowym Sącz#art.3 Reg#art.216§1 kk#art.12 kk#art. 24 kc#art.23 kc#Art.24 kc#art.448 kc#art. 5 k.c.#art. 24 k.c.#art. 5 kc#art. 24 § 1 kc#art.321§1 kpc#art.24§1 kc#art.359§1 kc#art.481 §1 kc.#art.100 kpc#art.113ust. 1 uksc