Teza / krótkie omówienie
usługi z pozycji 1. na fakturze nr (...) i datę naprawy samochodu. Wzburzenie pozwanego zdaniem Sądu było zasadne ponieważ naprawa nie została dokonana w terminie, jak zapewniał powód oraz nie za kwotę, jaką w pierwszej
Treść orzeczenia
--- STRONA 1 ---
Sygn. akt I C 285/10 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 11 lutego 2011 r. Sąd Okręgowy w Opolu I Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący SSO Grażyna Szweda Protokolant st. sekr. sądowy Marzena Kulpa po rozpoznaniu w dniu 4 lutego 2011 r. w Opolu sprawy z powództwa M. B. (1) przeciwko S. O. o ochronę dóbr osobistych i zapłatę I. powództwo oddala; II. kosztami procesu obciąża powoda w zakresie, w jakim je poniósł. Sygn. akt I C 285/10 UZASADNIENIE do wyroku z dnia 11 lutego 2011 r. Powód M. B. (1) wniósł o ochronę dóbr osobistych poprzez nakazanie pozwanemu S. O. aby zaprzestał naruszania dóbr osobistych powoda w postaci czci i dobrego imienia oraz jego godności rozgłaszanymi w miejscach publicznych, w szczególności w obrębie i na terenie bezpośrednio przylegającym do należącego do powoda przedsiębiorstwa usług motoryzacyjnych i posesji przy ul. (...) u zbiegu z ulicą (...) w O., pomówieniami, oszczerstwami oraz zniewagami, a także natychmiast zaniechał rozgłaszania nie polegających na prawdzie zarzutów o postępowaniu powoda i jego właściwościach, kierowania pod adresem powoda obelżywych określeń oraz pomawiania powoda o takie postępowanie i właściwości, które narusza część i dobre imię powoda, jak również może poniżyć go w opinii miejscowej społeczności oraz narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania działalności rzemieślniczej handlowej, a także jako pracodawcy zatrudniającego w swym zakładzie pracowników i z uwagi na funkcję dydaktyczną związaną z kształceniem uczniów rzemiosła rekomendowaną przez Cech (...) i Izbę Rzemieślniczą w O.. Nadto zobowiązanie pozwanego do zniweczenia skutków w/w naruszeń dóbr osobistych poprzez trzykrotne zamieszczenie w kolejnych sobotnio-niedzielnych wydaniach (...) oraz jednorazowo na łamach miesięcznika (...) lub na łamach kwartalnika (...) w zwyczajowo przyjętej średniej wielkości ogłoszenia następującej treści: „Przepraszam Pana M. B. (1) prowadzącego zakład rzemieślniczy napraw samochodowych w O. przy ulicy (...) oraz jego firmę za wielokrotne naruszenie jego
--- STRONA 2 ---
dóbr osobistych kierowanymi przeze mnie pod jego adresem bezpodstawnymi oszczerstwami, nieuzasadnionymi zniewagami, a także za rozgłaszanie nie polegających na prawdzie zarzutów o osobie pana M. B. (1) i o jego firmie, jak również o jego postępowaniu. Zobowiązuję się natychmiast zaniechać takich samych lub podobnych naruszeń jego dóbr osobistych oraz nie czynić ich w przyszłości i odwołuję rozgłaszane o nim oszczerstwa. S. O. zam. ul. (...) w O.”. Nadto domagał się zobowiązania pozwanego do uiszczenia na cel (...) na rzecz Towarzystwa (...) nad Ociemniałymi Zakład dla (...) w L. ul. (...) kwoty 5.000 zł. Domagał się również zasądzenia od pozwanego na rzecz powoda kosztów procesu. W pozwie podniósł, że w dniu 13 maja 2010 r. na terenie firmy powoda przy ul. (...) podczas godzin pracy zakładu powoda – pozwany wszczął bezpodstawną awanturę związaną z obowiązkiem uregulowania należności za wykonaną przez powoda naprawę samochodu marki A., w trakcie której to awantury wielokrotnie publicznie w obecności pracowników i klientów firmy używał pod adresem powoda słów „ty złodzieju, ty kanciarzu, ty chuju”, wykrzykując przy tym i innego rodzaju wulgarne, zniesławiające określenia, także na przylegającej do zakładu powoda ulicy (...). Tym samym naruszył dobra osobiste powoda w postaci czci, dobrego imienia i godności. Wykrzykiwał również, że jest to złodziejska firma. Pozwany w odpowiedzi na pozew wnosił o oddalenie powództwa. Zaprzeczył, by używał wymienione słowa pod adresem powoda, nie nazywał powoda ani chujem, ani złodziejem, ani kanciarzem, lecz powiedział, że nie da się zrobić w chuja, że nie pozwoli się jawnie okradać i oszukiwać. Uważa, że jego gniew był zasadny, a reakcja adekwatna do zaistniałej sytuacji. Zarzucił, że ok. dwa tygodnie wcześniej przed zdarzeniem ustalił z powodem naprawę samochodu A. poprzez wymianę tarczy sprzęgła plus docisku. Poinformował powoda, że ma zamówiony komplet naprawczy za kwotę 700 zł, powód odpowiedział, że nie jest to konieczne, bo za taką samą kwotę sprowadzi mu tą część. Strony ustaliły termin na 13 maja na godzinę 8, a odbiór samochodu miał odbyć się tego samego dnia po południu. W tym dniu o godzinie 16 udał się ze swoją żoną B. do warsztatu uważając, że auto jest naprawione i przygotowane do odbioru. (...) stało na placu i tego dnia nikt nie zajął się naprawą tego samochodu. Dnia 14 maja o godzinie 8 powód poinformował go, że auto zrobi w dniu dzisiejszym, koszt naprawy wyniesie ok. 2.000 zł, a nadto że jeśli trzeba będzie wymienić koło dwurzędowe to powód skontaktuje się z pozwanym w celu ustalenia ewentualnego kosztu tej naprawy. Gdy zgłosił się po odbiór samochodu okazało się, że naprawa ma kosztować 4.000 zł, co dla pozwanego było ogromnym zaskoczeniem gdyż na taką kwotę się nie umawiał i nie miał jej przy sobie. Pod koniec procesu, po zeznaniach stron, pełnomocnik powoda rozszerzył powództwo w zakresie punktu I i II wnosząc aby Sąd nakazał pozwanemu by zaniechał zniesławiania powoda i rozgłaszania o nim nieprawdziwych informacji również w toku czynności procesowych przed Sądem, w szczególności formułowania stwierdzeń „powód oszukuje, powód oszukuje również sąd”, a nadto by w ogłoszeniu w prasie powód zamieścił w jego treści iż przeprasza powoda za pomówienie publiczne w dniu 4 lutego 2011 r. przez naruszenie jego czci i dobrego imienia. Odnosząc się do rozszerzonego powództwa pozwany wniósł o jego oddalenie twierdząc, że nie miał zamiaru obrażać powoda tylko stwierdził fakty związane z fakturą na której jest naliczona usługa za kwotę 500 zł, a powód w zeznaniach stwierdził, że w/w kwoty nie doliczał i nie ujmował w fakturze. Sąd ustalił: Pozwany S. O. pierwszy raz korzystał z usług zakładu powoda, adres znalazł w Internecie, dwa tygodnie wcześniej rozmawiał z powodem M. B. (1) w sprawie wymiany w swoim samochodzie sprzęgła, a powód zgodził się na wykonanie w/w usługi. Powód stwierdził również że wykona tą usługę za kwotę ok. 700 zł i pozwany nie musi przywozić tej części z Niemiec. Strony umówiły się na wykonanie naprawy na dzień 13 maja o godzinie 8 rano. Tego dnia pozwany przyjechał z Niemiec do O. dowieziony przez lawetę i o godzinie 7.15-7.30 czekał już pod warsztatem. Około 8 rano przyszedł do warsztatu powód, potwierdził pozwanemu że samochód będzie w tym dniu robiony, a wypadku kiedy będzie musiał
--- STRONA 3 ---
wymienić dodatkową część tj. koło dwumasowe, powoda poinformuje o tym telefonicznie. Powiedział też pozwanemu, że na wszelki wypadek zamówi koło dwumasowe, a jak nie będzie potrzebne to je zwróci. Powód wiedział, że pozwany pracuje za granicą, że przyjechał w czwartek i musi wracać do pracy następnego dnia rano. Pozwany S. O. oraz jego żona B. przyjechali pod warsztat o godzinie 16 i zastali nie naprawiany samochód, który stał na dworze w tym samym miejscu, w którym powód go pozostawił. Zakład był zamknięty. Pozwany próbował skontaktować się telefonicznie z powodem, ale powód nie odbierał telefonu. W tej sytuacji pozwany powiadomił swojego pracodawcę, że do Niemiec przyjedzie później. Dnia następnego, 14 maja, przyjechał o 8 rano do warsztatu, zapytał dlaczego samochód nie jest robiony, powód powiedział, że będzie robiony dzisiaj i że jeżeli będą jakieś różnice, to skontaktuje się z pozwanym telefonicznie. Pozwany 14 maja przyjechał jeszcze raz koło południa i widział, że samochód jest rozbierany przez mechaników. Wrócił do domu przespać się po podróży, a o godzinie 15.20 pojechał z żoną do warsztatu po odbiór samochodu. Powód odpowiedział, że samochód jest zrobiony i może go odebrać, ale że naprawa kosztuje 4.000 zł. Pozwany zapytał zdziwiony dlaczego aż tyle skoro umawiali się na ok. 2.000 zł. Gdyby pozwany wiedział, że będzie to kosztowało więcej, zabrałby większą kwotę ze sobą. Był bardzo zdenerwowany i czuł się oszukany, zażądał od powoda faktury. Wtedy powód w jego obecności dzwonił, ale nie wie gdzie, słyszał tylko jak mówił do telefonu, że należy wystawić fakturę „bo facet się rzuca”. Zdziwiony zapytał powoda dlaczego ma zapłacić 4.000 zł, powód stwierdził, że wymienił mu koło dwurzędowe, pozwany był tym zdziwiony, ponieważ powód nie uzgadniał z nim wymiany tego koła, którego cena wyniosła 1.750 zł. Pozwany oświadczył powodowi, że nie ma przy sobie żądanej kwoty, a powód stwierdził, że go to nie interesuje i o 16 zamyka warsztat. Pozwany wzburzony mówił, że nie zapłaci 4.000 zł, bo nie będzie płacił za usługę której nie zlecił. Twierdzi, że na pewno powoda nie wyzywał słowami ty złodzieju, ty kanciarzu, ty chuju. Pamięta, że użył słów że „nie da się zrobić w ch…”. Obecna przy tym była żona pozwanego. Była to godzina ok. 15.20. W czasie rozmowy pozwany stwierdził, że nie ma tyle pieniędzy przy sobie, musi je dowieźć, a powód odpowiedział, że warsztat ma otwarty do 16, potem zamyka i powiedział do pozwanego że „i tak mu w zębach te pieniądze przyniesie”. Ostatecznie pozwany wraz z żoną stwierdzili, że i tak będą musieli za tą naprawę zapłacić i w tym celu żona zadzwoniła do koleżanki, która zgodziła się pożyczyć i przywieźć pieniądze. Ponieważ powód chciał zamknąć warsztat nie czekając na przyjazd koleżanki z pieniędzmi, pozwany wezwał policję. Dowód: - zeznania świadka B. O., k. 34-35; - zeznania pozwanego, k. 79/2-80. Po chwili przyjechali funkcjonariusze K. A. i M. S.. Ich zdaniem pozwany był podenerwowany i twierdził że powód wymienił w jego samochodzie część, której się nie domagał, a która kosztowała ok. 2.000 zł. Interwencja policji dotyczyła zapłaty za naprawę i wydania samochodu. W trakcie interwencji powód nie zgłaszał że był znieważony przez pozwanego, pozwany też nie używał wulgarnych słów do powoda i nieprawdą jest, że powód uprzedzał funkcjonariuszy że będą świadkami w sądzie. Na pewno zdaniem K. A. i M. S. rozmowa między stronami dotyczyła zapłaty za usługę i wydania samochodu. Po chwili strony doszły do porozumienia, pozwany zgodził się, że zapłaci za usługę, a powód powiedział, że poczeka na dowiezienie pieniędzy. Po tej interwencji funkcjonariusze sporządzili notatki, w których nie ma żadnej okoliczności świadczącej o używaniu wulgarnych sów przez pozwanego pod adresem powoda. Dowód: - notatki z przebiegu interwencji, k. 71-75; - zeznania świadka M. S., k. 77/2; - zeznania świadka K. A., k. 78. Świadek M. B. (2), były pracownik powoda, słyszał jak strony się kłóciły, stał w odległości 5-6 metrów. Zdaniem świadka rozmowa między stronami odbywała się na hali, w środku zakładu. Z tego co pamięta kłótnia dotyczyła
--- STRONA 4 ---
odebrania auta przez pozwanego. Słyszał, że pozwany mówił, że nie zapłaci bo nie zlecał wymiany pewnej części, chyba chodziło o koło dwumasowe. Świadek zeznał różnie, raz mówił, że słyszał iż pozwany obrażał powoda przekleństwami „ty złodzieju, ty ch…, kawał skurwysyna”, zeznał też, że przy rozmowie między stronami mogło paść takie zdanie, że pozwany użył słów „nie dam się zrobić w ch…”. W odczuciu świadka pozwany był pobudzony, ale nie był agresywny. Pozwany przyszedł razem ze swoją żoną, która była obecna przy rozmowie. Dowód: - zeznania świadka M. B. (2), k. 58/2. Żona powoda L. B. w maju 2010 r., daty dokładnie nie pamięta, ok. godziny 16 była w zakładzie męża i razem z mężem czekała na pozwanego, który miał przyjechać po odbiór samochodu. Kiedy pozwany wraz z żoną wszedł do powoda L. B. wyszła z biura męża. Po jakimś czasie usłyszała krzyki i jej zdaniem pozwany zachowywał się arogancko do męża, nie określiła jednak w jaki sposób przebiegało jego zachowanie. Stała od zdarzenia w odległości 8-10 metrów. Nie pamięta jednak co pozwany czy jego żona krzyczeli, wie tylko, że mąż był cały czas prowokowany, ale zdarzenia dokładnie nie pamięta. Nie jest w stanie podać jakie słowa były mówione. Wie, że na prośbę pozwanego przyjechało dwóch funkcjonariuszy z komisariatu policji. Ona nie była świadkiem rozmów, słyszała jedynie kiedy żona pozwanego prosiła o oddanie kluczyków od samochodu celem wyjechania samochodem, a powód powiedział, że wyjedzie samochodem wtedy kiedy usługa zostanie zapłacona. Nie jest zorientowana o jaką kwotę chodziło. Warsztat męża znajduje się blisko ulicy, w odległości 2-3 metrów i te krzyki mogłyby usłyszeć osoby przechodzące wzdłuż ulicy, ale nie zwróciła uwagi czy jakieś osoby tam przechodziły. Dowód: - zeznania świadka L. B., k. 34. Faktura VAT z 14.05.2010 r. nr (...) wystawiona przez Zakład (...) opiewa na kwotę 793 zł (w tym VAT 143 zł) za wykonanie następujących usług: wybudowanie i zabudowanie silnika 500 zł, wymiana sprzęgła oraz koła dwumasowego 100 zł, wymiana koła alternatora i wymiana pasków klinowych 50 zł, łącznie bez VAT 650 zł. Natomiast faktura VAT nr (...) r. wystawiona została 14.05.2010 r. za części: sprzęgło kpl. 800 zł, koło dwumasowe 1.750 zł, pasek mikro 25 zł, pasek mikro 52 zł, koło pasowe 215 zł, zabezpieczenie 5 zł, napinacz paska 380,01 zł, łącznie 3.227,01 zł. Łączny koszt naprawy samochodu pozwanego wynosił 4.020,01 zł. Dowód: - faktury k. 12 i 76. Powód M. B. (1) przyznał, że pozwany zadzwonił do niego kilka dni przed 13 maja 2010 r. w sprawie wymiany sprzęgła w samochodzie marki A., ponieważ pozwany przyjeżdżał z zagranicy umówili się na 13 maja. W tym dniu o 7 rano pozwany był pod jego zakładem, przedstawił swoje racje odnośnie naprawy samochodu, chodziło o to co umawiał się telefonicznie tj. wymiana sprzęgła plus to, co zepsuło się w drodze. Jadąc do Polski pozwanemu zepsuło się koło pasowe, stąd laweta dowiozła go do warsztatu. Pozwany zlecił mu naprawę tego koła. Powód określił koszt usługi robocizny na 600-700 zł, ale nie materiałów. Żadnej umowy pisemnej nie było. Przy pierwszej rozmowie powód ustalił z pozwanym, że jeżeli uda mu się załatwić części, to samochód będzie naprawiony w tym samym dniu, a jak nie to następnego dnia. Pozwany zostawił auto i pojechał do domu. Tego dnia samochód został podstawiony na stanowisko i był naprawiany. Koło południa pozwany przyjechał, widział rozebrany już samochód. Powód stwierdził, że jest do wymiany sprzęgło kompletne, koło dwumasowe, dwa paski mikro, koło pasowe, zabezpieczenie i napinacz paska. Powód nie posiada stanu magazynowego, każdorazowo zamawia części pod konkretną naprawę, dostawcy dowożą je w ciągu godziny. Pozwany widział co jest do wymiany i zgodził się na wymianę tych części. W obecności pozwanego zostały one zamówione, a pozwany znów pojechał do domu. Tego samego dnia przyjechał o godzinie 15-16, auto było w trakcie składania. Pozwany powiedział, że na następny dzień odbierze samochód o godzinie 13-14. Wtedy padła
--- STRONA 5 ---
orientacyjna kwota za materiały w wysokości ok. 3.000 zł. Natomiast cena usługi miała wynosić ok. 600-700 zł, razem ok. 4.000 zł. Żadnej umowy pisemnej strony nie zawierały. Następnego dnia pozwany przyjechał z żoną i w biurze powoda trwała rozmowa w trakcie której powód okazał pozwanemu fakturę na materiały na kwotę 3.227,01 zł. Wypisał również rachunek na robociznę którego pozwany zażądał, na kwotę 700 zł. Kiedy przedstawił pozwanemu fakturę, ten zaczął mu ubliżać, wyzywać go od złodziei, kanciarzy, mówił, że go załatwi, że do Internetu poda informacje na temat złodziejstwa i kanciarstwa. Słyszał to pracownik powoda M. B. (2). Przy tej rozmowie była obecna żona pozwanego. Pozwany wyzywał powoda również od chuja. Te obraźliwe słowa padły przed przybyciem policjantów. Pozwany zadzwonił po policję. Po przyjeździe funkcjonariusze zobowiązali powoda do wydania pozwanemu samochodu a on oświadczył, że go wyda kiedy zostanie zapłacona należność. Nie wie czy ktoś na ulicy słyszał ich rozmowę. Powód nie wie czy pozwany miał przy sobie całą kwotę potrzebną do zapłacenia za naprawę, pozwany nie mówił nic, że nie jest przygotowany do zapłacenia takiej kwoty. Wie tylko, że dojechała jakaś osoba z którą pozwany rozmawiał na zewnątrz. W czasie obecności funkcjonariuszy pozwany wyzywał powoda od złodziei. Powód zwrócił się do policjantów że w razie czego będą świadkami w sądzie. Powód twierdzi, że nie doliczył dodatkowo za usługę związaną z awarią. Do wymiany sprzęgła wystarczy zdjąć skrzynię biegów. Awaria w samochodzie pozwanego powodowała, że należało rozebrać cały przód i wyjąć silnik, a po wyjęciu silnika sprzęgło było na wierzchu. Nie doliczał dodatkowo za tą usługę związaną z awarią. Usługę dla pozwanego zrobił za taką kwotę jak się umówił, a powinien był doliczyć za awarię. Zachowaniem pozwanego poczuł się urażony, zdeptany w ziemię. Jego zakład jest narożny i przechodnie mogliby usłyszeć awanturę. Zaprzeczył, by powiedział do pozwanego, że pieniądze i tak przyniesie mu w zębach. Powód twierdzi, że naprawę rozpoczął w tym samym dniu, w którym samochód został przywieziony. Powód okazując fakturę z 14.05.2010 r. potwierdził, że w pierwszej pozycji za wybudowanie i zabudowanie silnika koszt wyniósł 500 zł i to dotyczy dodatkowej wymiany części, którą pozwany zgłosił w dniu dostarczenia samochodu. Kiedy doszło do odbioru samochodu zdaniem powoda pozwany zażądał rachunków, a powód zadzwonił do sklepu celem przygotowania faktury. Dowód: - zeznania powoda, k. 78/2-79. W trakcie zeznań powoda pozwany skierował do niego pytanie „dlaczego powód oszukuje pozwanego i Sąd i czy na pewno robił samochód w tym samym dniu co został ściągnięty pod warsztat”, powód odpowiedział, że rozpoczął naprawę w tym samym dniu kiedy samochód został przywieziony. Na dalsze pytanie pozwanego dlaczego na fakturze pisze wyjęcie i zamontowanie silnika a powód twierdzi, że nie doliczył za wyjęcie silnika – powód istotnie odczytuje z faktury i podaje, że w pierwszej pozycji za wybudowanie i zabudowanie silnika policzona jest kwota 500 zł i dotyczy dodatkowej wymiany części, którą pozwany zgłosił w dniu dostarczenia samochodu. Dowód: - zeznania stron, k. 79-79/2. Sąd zważył: Powództwo nie zasługuje na uwzględnienie. Podstawą orzekania w nin. sprawie jest treść art. 24 § 1 k.c. zgodnie z którym ten, czyje dobro osobiste zostało zagrożone może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonania naruszenia może także żądać aby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych dla usunięcia jego skutków, w szczególności złożyła oświadczenie w odpowiedniej treści i odpowiedniej formie. Nadto na zasadach określonych w kodeksie może ona żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy na wskazany cel społeczny.
--- STRONA 6 ---
Rozpoznając sprawę o naruszenie dóbr osobistych Sąd powinien w pierwszej kolejności ustalić, czy doszło do naruszenia dobra osobistego, a w przypadku pozytywnej odpowiedzi ustalić, czy działanie było bezprawne. Przesłankami bezprawności są działania sprzeczne z normami prawnymi, sprzeczne z porządkiem prawnym oraz zasadami współżycia społecznego. Taka sytuacja w przedmiotowej sprawie nie zachodzi, gdyż zachowanie pozwanego nie miało na celu naruszenie dobrego imienia powoda i jego godności. Przy ocenie czy doszło do naruszenia dobra osobistego, decydujące znaczenie ma nie tylko obiektywne odczucie osoby żądającej ochrony prawnej, ale to jaką reakcję wywołuje w społeczeństwie to naruszenie. Również przy ocenie czy doszło do naruszenia dobra, którego ochrony domaga się osoba zgłaszająca żądanie, należy brać pod uwagę całokształt okoliczności. Ocena musi być dokonywana na tle konkretnego stanu faktycznego i przy zastosowaniu obiektywnych kryteriów. Zachowanie stron wiązało się ze zdarzeniem, które miało miejsce 13 i 14 maja 2010 r. w warsztacie powoda. Przewód sądowy wykazał, że powód nie wywiązał się właściwie z umowy, jaką strony ustnie zawarły. Przy ferowaniu przedmiotowego orzeczenia Sąd brał pod uwagę zeznania pozwanego, zeznania świadka B. O. oraz świadków K. A. i M. S., które to zdaniem Sądu są wiarygodne, spójne i korespondują z pozostałym materiałem dowodowym. Zarzuty powoda nie mogą się ostać ponieważ są one odosobnione i nieprawdziwe. Na wiarę też nie zasługują zeznania świadka L. B., żony powoda, która nie potrafiła potwierdzić wersji męża, nie pamiętała zdarzenia, dlatego też jej zeznania nie wnoszą ważnych okoliczności w przedmiotowej sprawie. Natomiast świadek M. B. (2) nie wykluczył wersji pozwanego zeznając, że mogło tak być że pozwany powiedział, że „nie da się zrobić w ch…”. Zdaniem świadka B. słowo „złodziej” zostało powiedziane przez pozwanego jeszcze przed przyjściem funkcjonariuszy. Natomiast z zeznań funkcjonariuszy i notatek służbowych policji nie wynika żeby pozwany w trakcie obecności policjantów kierował pod adresem powoda słowa „ty złodzieju, ty kanciarzu”. Sąd nie dał wiary zeznaniom powoda, są one niespójne, a zdarzenie które przedstawia powód nie koresponduje z zeznaniami pozostałych świadków, przede wszystkim B. O., K. A. i M. S.. Przeciwnie, jak wykazał przewód sądowy, to powód nie wywiązał się z ustnej umowy, nie podjął się naprawy samochodu w dniu 13.05.2010 r., bo gdyby tak było to faktura nie opiewałaby na datę 14.05.2010 r. Zresztą sam powód na k. 79 stwierdził, że nie doliczył pozwanemu dodatkowo za usługę związaną z awarią, a tymczasem na fakturze nr (...) w pozycji 1. figuruje w/w usługa za kwotę 500 zł. Zważyć trzeba, że gdyby powód naprawił samochód w pierwszym dniu, 13 maja, kiedy strony się umawiały i podałby powodowi właściwy koszt całej usługi, nie doszłoby do uzasadnionego wzburzenia i zdenerwowania ze strony pozwanego i jego żony. Słowa, których pozwany użył w tej sytuacji – „nie dam się zrobić w ch…”, nie były kierowane pod adresem powoda. Zauważyć należy, że powód postępował niewłaściwie, bo nie pozwolił nawet pozwanemu i jego żonie na zorganizowanie dowozu dodatkowych pieniędzy celem zapłacenia za wykonaną usługę, mimo że na taką kwotę się nie umawiał. Gdyby było inaczej to pozwany nie wzywałby policji która pozwoliła na spokojne porozumienie się jego z powodem, w przeciwnym razie o 16 powód zamknąłby warsztat i samochód nie zostałby zwrócony pozwanemu. Zdaniem Sądu powód nie wykazał aby jego dobro zostało naruszone, a zatem brak jest podstaw do uwzględnienia powództwa, jak również w części rozszerzonej, gdyż pytanie pozwanego do powoda „dlaczego oszukuje jego i Sąd”, miało na celu wyjaśnienie niewiarygodnych zeznań powoda w przedmiocie usługi z pozycji 1. na fakturze nr (...) i datę naprawy samochodu. Wzburzenie pozwanego zdaniem Sądu było zasadne ponieważ naprawa nie została dokonana w terminie, jak zapewniał powód oraz nie za kwotę, jaką w pierwszej wersji w przybliżeniu powód podawał. Gdyby było tak jak mówi powód, to pozwany przyjeżdżając po odbiór samochodu posiadałby przy sobie większą kwotę niż 2.000 zł. Pozwany wiarygodnie zeznał, że nie był przygotowany na zapłacenie usługi za 4.000 zł i chcąc wywiązać się ze swojego obowiązku zmuszony był telefonicznie zorganizować dowóz pozostałej kwoty. Biorąc pod uwagę całokształt materiału dowodowego Sąd doszedł do przekonania, że postępowanie pozwanego nie miało na celu naruszenia dobrego imienia powoda, jego godności, a pozwany o zdarzeniu nie rozgłaszał w żadnym
--- STRONA 7 ---
miejscu publicznym, jak również że jego zachowanie nie spowodowało utraty zaufania potrzebnego do prawidłowego prowadzenia działalności. Działanie pozwanego polegające na wezwaniu policji w sytuacji gdy odczuł on lęk przed zamknięciem warsztatu, a tym samym nie wydania mu samochodu, też zdaniem Sądu nie narusza dóbr osobistych powoda i nie zagraża żadnemu dobru (orzeczenie SN z 15.06.2005 r., I CK 805/04, Lex 177221). Biorąc powyższe okoliczności pod uwagę Sąd orzekł jak w wyroku. Orzeczenie o kosztach oparto o przepis art. 98 k.p.c.
Słowa kluczowe
#orzeczenie#Wyrok#Sąd Okręgowy w Opolu#I C 285/10 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 11 lutego 2011 r. Sąd Okręgowy w Opolu I Wy#art. 24 § 1 k.c.#art. 98 k.p.c.