Teza / krótkie omówienie
interesującej sprawy o wydźwięku lokalnym. Pozwana zaaprobowała zamiary swojego podwładnego i wyraziła zgodę na dalsze zajmowanie się sprawą. M. M. napisał artykuł zatytułowany „Lewa faktura i wyłudzanie pieniędzy", któr
Treść orzeczenia
--- STRONA 1 ---
Sygn. akt I ACa 637/10 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 30 września 2010 r. Sąd Apelacyjny w Łodzi I Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący: SSA Michał Kłos (spraw.) Sędziowie: SSA Anna Cesarz SSA Alicja Myszkowska Protokolant: st.sekr.sądowy Małgorzata Galińska po rozpoznaniu w dniu 30 września 2010 r. w Łodzi na rozprawie sprawy z powództwa K. W. przeciwko B. A. Redaktor Naczelnej Gazety (...) Oddział w Ł. o ochronę dóbr osobistych i zapłatę na skutek apelacji powoda od wyroku Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 11 marca 2010 r. sygn. akt II C 247/09 1. oddala apelację; 2. zasądza od K. W. na rzecz B. A. Redaktor Naczelnej Gazety (...) Oddział w Ł. kwotę 2.970 (dwa tysiące dziewięćset siedemdziesiąt) złotych tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego w postępowaniu apelacyjnym. I ACa 637/10 UZASADNIENIE
--- STRONA 2 ---
Zaskarżonym wyrokiem z dnia 11 marca 201 Or. w sprawie z powództwa K. W. przeciwko Redaktorowi Naczelnemu Gazety (...) Oddziału w Ł. B. A. o ochronę dóbr osobistych i zapłatę, Sąd Okręgowy w Łodzi oddalił powództwo i zasądził od powoda na rzecz pozwanego kwotę 3.977 złotych tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego. Powyższy wyrok zapadł na podstawie następujących ustaleń faktycznych, które Sąd Apelacyjny podziela i uznaje za własne: Gazeta (...) jest gazetą o charakterze informacyjnym, mającą zasięg ogólnopolski. Ukazuje się codziennie od poniedziałku do soboty. Poszczególne wydania gazety w aspekcie terytorialnym są zróżnicowane, gdyż zawierają dodatki lokalne. Taki dodatek ukazuje się również w regionie (...). Na czele (...) redakcji Gazety (...) stoi B. A., pełniąca funkcję redaktora naczelnego i szefa regionu Centrum, skupiającego w sobie kilka mniejszych redakcji lokalnych. K. W. jest adwokatem prowadzącym indywidualną kancelarię w T.. Poza powodem działalność na tej samej płaszczyźnie prowadziła jeszcze jedna prywatna kancelaria oraz zespół adwokacki. Powód był ogólnie znany i cieszył się dobrą opinią, czego wyrazem było to, że często zwracano się do niego o udzielenie pomocy prawnej. Na bieżąco powód prowadził duże ilości spraw, zarówno drobnych, jak i wyjątkowo poważnych. Między innymi powód występował jako obrońca w jednym z wątków dotyczących „ (...) ośmiornicy". W ramach świadczonych przez siebie usług w zakresie pomocy prawnej powód nawiązał w 2002 r. znajomość z P. W.. Rozmowę z powodem przeprowadziła siostra oskarżonego A. G.. Powód przyjął od kobiety kwotę 2.000 zł na poczet przyszłego wynagrodzenia. Jednocześnie wystawił on fakturę na sumę 1.220 zł uznając, iż są to koszty rejestracji sprawy w postępowaniu przygotowawczym. Dodatkowo oświadczył, iż pobrana przez niego nadwyżka będzie służyła zaliczkowemu rozliczeniu niezbędnych wyjazdów. Wreszcie poinformował kobietę, że wysokość ostatecznego wynagrodzenia będzie negocjował indywidualnie z jej bratem. Kontakty klienta z obrońcą miały miejsce w warunkach aresztu śledczego, ponieważ względem P. W. zastosowano izolacyjny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Z tego też względu powód kilka razy dojeżdżał do Aresztu Śledczego w W. oraz do siedziby Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie, która prowadziła w tej sprawie śledztwo. W późniejszym czasie powód otrzymał jeszcze kwotę 5.000 zł znów za pośrednictwem A. G., którą potraktował jako część należnego mu wynagrodzenia. Po pewnym czasie obie strony zakończyły współpracę, gdyż P. W. wypowiedział powodowi pełnomocnictwo. Bezpośrednią przyczyną rezygnacji z usług powoda były, powstałe pomiędzy mężczyznami, nieporozumienia na tle finansowym, przy czym każdy z nich miał zupełnie inne spojrzenie na sporne zagadnienie. P. W. nie podobała się postawa prezentowana przez jego obrońcę oraz zgłaszane przez niego roszczenia pieniężne. Całokształt wypowiedzi i zachowania swojego obrońcy potraktował jako próbę wykorzystania złej sytuacji, w której się znajdował. W jego ocenie obrońca starał się od niego pożyczyć dużą sumę pieniędzy, sugerując że ma liczne znajomości w wymiarze sprawiedliwości. Z kolei w oczach powoda P. W. był nierzetelnym klientem, który nie chciał uiścić całości wynagrodzenia, ustalonego na poziomie 10.000 zł. Na początku 2004r. P. W. zwrócił się do Okręgowej Rady Adwokackiej w C. z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko adwokatowi K. W.. P. W. szczegółowo opisał całokształt relacji łączących go z powodem, podając iż adwokat pobrał od niego kwotę 7.000 zł, której następnie nie chciał zwrócić, mimo wypowiedzenia pełnomocnictwa. Jednocześnie wskazał, że powód za wszelką cenę starał się go nakłonić do udzielenie pożyczki lub znalezienia osoby, która byłaby gotowa to zrobić. W końcowej części swojego pisma wnioskodawca zaznaczył, iż będzie konsekwentnie dążył do ukarania adwokata oraz wydalenia go z palestry. Dnia 24 września 2004 r. P. W. złożył w Prokuraturze Krajowej w W. zawiadomienie o popełnieniu przestępstw przez adwokata K. W., polegających na sfałszowaniu faktury VAT, oszustwie i wyłudzeniu pieniędzy. Do prowadzenia tej sprawy została wyznaczona Prokuratura Okręgowa w Łodzi z siedzibą w S., która w dniu 15 listopada 2004 r. wydała postanowienie o wszczęciu dochodzenia o czyn z art. 286 § 1 k.k. Postanowieniem z dnia 17 grudnia 2004 r. Rzecznik Dyscyplinarny Okręgowej Rady Adwokackiej w C. zawiesił postępowanie dyscyplinarne, z uwagi na fakt wszczęcia postępowania przygotowawczego przez organy ścigania.
--- STRONA 3 ---
Toczące się postępowanie przygotowawcze, które w międzyczasie przybrało formę śledztwa, zostało zakończone w dniu 31 maja 2005 r., kiedy to sporządzono akt oskarżenia. K. W. zarzucono popełnienie dwóch przestępstw, sprowadzających się do poświadczenia nieprawdy, opisanego w art. 271 § 1 i 3 k.k. oraz oszustwa, opisanego w art. 286 § 1 k.k. Pierwszy z tych czynów polegał na tym, że w miesiącu wrześniu 2002 r. w T. K. W. działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, będąc jako podatnik uprawniony do wystawienia faktury VAT, wystawiając fakturę nr (...) poświadczył w niej nieprawdę, co do okoliczności mającej znaczenie prawne, poprzez wpisanie jako wpłaconej kwoty 1.220 zł, podczas gdy w rzeczywistości kwota ta wynosiła 2.000 zł. Natomiast drugi z zarzuconych czynów polegał na tym, że w dniu 30 września 2002 r. w T. K. W. działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadził A. G. do niekorzystnego rozporządzenia mieniem P. W., polegającym na wypłaceniu kwoty 5.000 zł na szkodę tego pokrzywdzonego, którego jako adwokat był obrońcą w sprawie karnej, wprowadzając w błąd A. G., co do wyrażenia przez P. W. pisemnej zgody na dokonanie powyższej wpłaty. Z uwagi na to, że sędziowie orzekający w Sądzie Rejonowym w Tomaszowie Mazowieckim złożyli oświadczenia o wyłączeniu ich od rozpoznawania sprawy karnej przeciwko K. W., postanowieniem z dnia 12 lipca 2005 r. Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim wyłączył część sędziów Sądu Rejonowym w Tomaszowie Mazowieckim od rozpoznawania przedmiotowej sprawy. P. W. wystąpił jednak z wnioskiem o wyłączenie pozostałych sędziów, dlatego Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim zwrócił się do Sądu Najwyższego z wnioskiem o przekazanie sprawy innemu sądowi, z uwagi na dobro wymiaru sprawiedliwości. Postanowieniem z dnia 6 października 2005r. Sąd Najwyższy przekazał sprawę przeciwko powodowi do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Radomiu. Prokuratura Okręgowa w Łodzi oraz jej Ośrodek (...) z siedzibą w S. oficjalnie nie udzielali przedstawicielom mediów informacji o przebiegu i stanie postępowania przygotowawczego toczącego się przeciwko K. W.. W tym zakresie ze strony Prokuratury kontakt z mediami utrzymują rzecznicy prasowi, którzy jednak nie wypowiadali się na łamach mediów o tej sprawie, jak również nie organizowali żadnych konferencji prasowych na ten temat. Mimo tego (...) dziennikarze dość dobrze orientowali się na jakim etapie znajduje się sprawa karna powoda. Taką wiedzą dysponował również M. M. z Gazety (...). D. poznał ogólne tło sprawy na skutek informacji przekazanych przez jednego z czytelników gazety. Tą osobą był sam P. W., który również dostarczył dziennikarzowi akt oskarżenia. Następnie zgromadzone przez siebie dane sprawdził w prokuraturze, rozmawiając nieoficjalnie z jednym z prokuratorów, z którym kontaktował się telefonicznie. Całość materiału poruszyła dziennikarza, dlatego też udał się do redaktor naczelnej B. A., wskazując że ma wiedzę w przedmiocie interesującej sprawy o wydźwięku lokalnym. Pozwana zaaprobowała zamiary swojego podwładnego i wyraziła zgodę na dalsze zajmowanie się sprawą. M. M. napisał artykuł zatytułowany „Lewa faktura i wyłudzanie pieniędzy", który został opublikowany w (...) Gazecie (...) z dnia 22 sierpnia 2005 r. na str. 3. Na wstępie w ramach nagłówka dziennikarz postawił tezę, że K. W. znany (...) adwokat odpowie przed sądem za sfałszowanie faktury i oszukanie klienta, za co grozi mu nawet 8 lat więzienia. Następnie w dalszej części szczegółowo opisano przebieg wydarzeń z udziałem klienta P. W. i jego obrońcy adw. Konrada W. D. wskazał przy tym, że cała rozmowa została nagrana, jak również powołał się na swoje źródła w prokuraturze, świadczące o tym, że organy ścigania dysponują mocnymi dowodami. Na końcu artykułu dziennikarz zamieścił konkluzję pisząc, że „przy okazji tego aktu oskarżenia widać jak na dłoni, jak pracują dla klientów niektórzy ich obrońcy". Ten sam temat został podjęty w artykule o tytule „Nie chcą sądzić adwokata", który znalazł się w gazecie w wydaniu z dnia 9 września 2005 r. Autor artykułu przypomniał na wstępie czytelnikom w ogólnym zarysie podstawowe fakty. Następnie skupił swoją uwagę na kwestiach proceduralnych związanych z problemami wymiaru sprawiedliwości co do siedziby i składu sądu, który miałby orzekać w sprawie. D. zaznaczył, że sami sędziowie nie chcą zajmować się tą sprawą, z racji znajomości oskarżonego, bądź to na gruncie prywatnym bądź też zawodowo - urzędowym. Potem wyjaśnił zaś rozwiązanie (wyłączenie niektórych sędziów), które znalazł Sąd Okręgowy w P., dziwiąc się przy tym, że jednak mimo wszystko nakazano rozpoznanie sprawy w T.. Ostatni fragment artykułu poświęcono wywiadowi z rzecznikiem prasowym Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim. Identyczny w swojej
--- STRONA 4 ---
wymowie był następny artykuł z dnia 14 września 2005r. „Nikt nie chce sądzić adwokata", z tą różnicą, że jego autorką była A. K.. Wszystkie powyższe publikacje miały również swoje internetowe odpowiedniki, bowiem zostały one umieszczone na portalu gazeta.pl. (...), zgodnie z mechanizmem funkcjonowania portalu, artykuły zaopatrzono w komentarze i opinie czytelników - internautów, którzy mogli się wypowiedzieć i zaprezentować swoje poglądy. Zamieszczenie ich w tym miejscu miało służyć zainicjowaniu szerszej dyskusji na ten temat. M. M., zarówno przed, jak i po napisaniu artykułów, nie kontaktował się z powodem. D. uznał, że skoro dysponuje aktem oskarżenia, pozytywnie zweryfikowanym w prokuraturze, to są wystarczające podstawy, aby ujawnić te informacje opinii publicznej. K. W. dowiedział się o tych publikacjach od klientów. Większość z nich wyrażała swoje oburzenie i deklarowała poparcie dla powoda. Identycznie zareagowali znajomi prawnicy, którzy dopytywali samego powoda co się dzieje i dlaczego w ogóle ukazują się tak bulwersujące artykuły. Mimo tego cała ta sprawa, a zwłaszcza rzeczone artykuły niekorzystnie przełożyły się na sytuację finansowo - majątkową powoda, czego wyrazem był przejściowy spadek obrotów prowadzonej przez niego kancelarii. Wyrokiem z dnia 23 października 2007r. Sąd Rejonowy w Radomiu uniewinnił oskarżonego w zakresie przestępstwa oszustwa opisanego w art. 286 § I k.k. Natomiast odnośnie zarzutu dotyczącego poświadczenia nieprawdy, poprzez sfałszowanie faktury Sąd zmienił kwalifikację prawną czynu, przyjmując iż zachowanie oskarżonego stanowiło wykroczenie skarbowe określone w art. 62 § 5 k.k.s., przy czym w tej części postępowanie umorzył, z uwagi na przedawnienie karalności. Fakt wydania powyższego wyroku nie został odnotowany przez Gazetę (...) na jej łamach. Po części wpływ na to miały zawirowania personalne w (...) redakcji Gazety (...). Ogólnie rzecz biorąc sprawę po M. M. przejęła A. K., która potem przebywała na urlopie macierzyńskim. Opracowywane przez nią tematy zostały rozdzielone pomiędzy innych dziennikarzy, jednak żaden z nich nie kontynuował już wątku, w którym głównym bohaterem był adwokat K. W. Dnia 28 maja 2008r. powód za pośrednictwem swojego pełnomocnika wystosował do pozwanej ostateczne wezwanie do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych, domagając się pisemnych przeprosin, opublikowania przeprosin na łamach gazety oraz zaniechania dalszych naruszeń poprzez usunięcie przedmiotowych artykułów ze stron internetowych gazety. Podobne wezwanie z żądaniem przeprosin powoda dotarło też do P. W.. W świetle powyższych ustaleń Sąd Okręgowy uznał, że w wyniku przedmiotowych publikacji prasowych nie doszło do naruszenia jakichkolwiek dóbr osobistych powoda, a w każdym razie nie zdołał on tego udowodnić. Nadto Sąd podniósł, że sporne publikacje nie stanowiły jakiegokolwiek naruszenia prawa, gdyż pozwana zdołała obalić ujęte w art. 23 kc domniemanie bezprawności swojego działania. Zdaniem Sądu zarówno gromadzenie materiałów źródłowych do przedmiotowych artykułów, jak i ich weryfikacja oraz sposób przedstawienia pozyskanych informacji na zasadzie relacji z procesu przeciwko powodowi mieściła się w granicach dopuszczalnej krytyki i swobody wyrażania opinii, a także misji prasy, której przedmiotem jest obiektywne informowanie społeczeństwa, pozostając w zgodzie z wymogami dziennikarskiej staranności i rzetelności. Sąd Okręgowy podkreślił, że choć autorzy przedmiotowych publikacji nawet nie dążyli do uzyskania stanowiska powoda, jak również następnie nie opublikowali choćby krótkiej wzmianki na temat ostatecznego rozstrzygnięcia w przedmiocie postawionych powodowi zarzutów, to jednak było to usprawiedliwione statusem ich jedynego źródła informacji. Źródło to stanowiły organy wymiary sprawiedliwości, przede wszystkim Prokuratura, a następnie Sąd (rzecznik Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim). Stąd, mając na uwadze rangę, rzetelność i charakter tych podmiotów, a co za tym idzie związaną z tymi instytucjami wiarygodność i odpowiedzialność, wskazanym dziennikarzom Oddziału (...) Gazety (...) nie można było postawić zarzutu niestaranności i nierzetelności, czy innego rodzaju sprzeczności ich postępowania z wymogami ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe (Dz. U. Nr 5, poz. 24 ze zm. - dalej jako „pr. pras".). Działając w zaufaniu do informacji pozyskanych od wskazanych instytucji dziennikarze mieli bowiem prawo relacjonować ich działania w stosunku do powoda.
--- STRONA 5 ---
W przedmiocie kosztów postępowania Sąd Okręgowy orzekł na podstawie art. 98 § 1 kpc tj. w myśl zasady odpowiedzialności stron za wynik procesu, obciążając nimi powoda. Powyższy wyrok powód zaskarżył apelacją w całości, zarzucając: I. naruszenie przepisów postępowania, które miało wpływ na treść rozstrzygnięcia tj: 1. art. 233 § 1 kpc w zw. art. 328 § 2 kpc, poprzez: a) dowolną ocenę materiału dowodowego, polegającą na ocenie zgromadzonego materiału dowodowego w sposób sprzeczny z zasadą logicznego rozumowania i doświadczenia życiowego; b) całkowite pominięcie przy ocenie merytorycznej sprawy subiektywnego odczucia powoda co do naruszenia jego dóbr osobistych; c) niezasadne przyjęcie, że przedmiotowy artykuły spełniały wszystkie wymogi prawa prasowego, autorzy publikacji wykazali zachowanie „szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych", „osobiście zweryfikowali całą sytuację"; d) błędne przyjęcie, że dziennikarze publikacji opierali się „wyłącznie na informacjach i danych pochodzących z jednego źródła, jednakże w zastanych okolicznościach było to działanie usprawiedliwione", podczas gdy z obiektywnego punktu widzenia nie można doszukać się jakiegokolwiek wytłumaczenia dla dziennikarzy, poza chęcią dokonania przedsądu, wykorzystania sensacyjności faktu postawienia zarzutów karnych wobec adwokata; e) dowolne uznanie, że autorzy publikacji wybrali „formę relacji ze śledztwa", a co za tym idzie, „bez przeszkód mogli opierać się wyłącznie na materiale dowodowym", skoro wątpliwym jest, skąd czerpali swą wiedzę - a w ocenie apelującego - oczywistym jest, że nie mieli wglądu do akt sprawy karnej i jasnym jest, że nie kontaktowali się z prokuratorem prowadzącym postępowanie ani z bohaterem artykułów; f) całkowicie dowolne uznanie, że ujawnione w publikacji „negatywne słowa o powodzie nie zrobiły większego wrażenia i zostały uznane za niewiarygodne", a „wizerunek powoda, jego imię i cześć nie doznały żadnego większego uszczerbku"; 2. art. 233 § 1 kpc, poprzez przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów, polegającej na: a) nieuzasadnionym uznaniu, że „w sumie pozytywnie ocenić należy zachowanie dziennikarzy polegające na zaniechaniu skontaktowania się z powodem celem poznania jego wersji przebiegu wydarzeń" oraz że publikacje, o których mowa w pozwie, stanowiły „normalną relację z prowadzonego śledztwa, były wyważone, umiarkowane"; b)
--- STRONA 6 ---
bezpodstawnym uznaniu, że ustalony stan faktyczny jest między stronami bezsporny w sytuacji, gdy istotnie spornym jest z jakich źródeł korzystali autorzy publikacji, tym bardziej że dowody zebrane w toku postępowania nie potwierdziły twierdzeń M. M., iż miał on wiedzę uzyskaną drogą telefoniczną oraz że brak jest podstaw do twierdzenia, iż autor dysponował aktem oskarżenia, bowiem Prokuratura Okręgowa nie przekazywała jakichkolwiek informacji prasie, ani też P. W. nie potwierdził przekazywania prasie aktu oskarżenia, wskazując że takim dokumentem nawet nie dysponował, jak również nie kontaktował się z dziennikarzami, a dziennikarze „dość dobrze orientowali się, na jakim etapie znajduje się sprawa karna, w której oskarżono K. W.", skoro brak jest jakichkolwiek obiektywnych dowodów potwierdzających powyższą okoliczność; c) bezpodstawnym przyjęciu, że autorzy publikacji w jej ramach przedstawili „normalną relację z przebiegu śledztwa, niczego nie zmienili, nie pominęli, nie dodali" w sytuacji, gdy pominęli w sposób oczywisty stanowisko powoda i szereg dowodów z postępowania karnego; d) nieuzasadnionym stwierdzeniu, że autorzy publikacji nie przestawili żadnych własnych opinii, komentarzy, opinii, uwag i osądów oraz „nie pokusili się o skrytykowanie powoda, do czego przecież mieli pełne prawo", podczas gdy z treści artykułów wynika szereg uwag, stanowiących prywatne zdanie autorów, zaś sam tytuł publikacji „Lewa faktura i wyłudzanie pieniędzy" nie pozostawia złudzeń co do charakteru przestępczego zachowania powoda; e) uznanie, że strona pozwana na skutek własnej inicjatywy dowodowej skutecznie obaliła wprowadzone przez przepisy domniemanie bezprawności naruszenia dóbr osobistych, a autorzy artykułu dysponowali aktem oskarżenia; f) przyjęcie, że główny trzon wiedzy autorzy publikacji posiadali z rozmowy z prokuratorem, podczas gdy brak jest dowodów na tę okoliczność; g) uznanie, że do powoda nie dochodziły żadne negatywne komentarze, niepochlebne opinie, podczas gdy co innego wynikało z przesłuchania powoda; 3. naruszenie art. 328 § 2 kpc, poprzez: a) zaniechanie wskazania w treści uzasadnienia wyroku faktów, które Sąd I instancji uznał za udowodnione i na których oparł rozstrzygnięcie w zakresie wiedzy autora artykułów M. M. na temat toczącego się postępowania karnego, zebranego materiału przez organy ścigania, podstaw postawionych zarzutów karnych; b) sprzeczność wewnętrzną uzasadnienia Sądu w zakresie ustaleń faktycznych oraz rozważań prawnych; c) brak odniesienia, jakim dowodom Sąd odmówił wiary, jak również, z jakich względów tej wiary odmówił, zwłaszcza w zakresie zeznań P. W. oraz dowodu z przesłuchania powoda; 4. art. 235 kpc tj. obowiązującej w procesie zasady bezpośredniości poprzez oparcie się przy ustalaniu stanu faktycznego na zgromadzonych w ramach toczącego się postępowania karnego II K 710/06 osobowych źródłach dowodowych w postaci „wyjaśnień oskarżonego", zwłaszcza w sytuacji gdy powód był przesłuchiwany w toku postępowania cywilnego, co dawało możliwość bezpośredniego przesłuchania w zakresie okoliczności, które Sąd uznał za istotne dla ustalania in casu stanu faktycznego;
--- STRONA 7 ---
II. obrazę przepisów prawa materialnego tj. art. 10, 12, 13 i 31 pkt 1 prawa prasowego poprzez ich niezastosowanie w sytuacji, gdy okoliczności sprawy dawały podstawę do ich zastosowania. W konkluzji skarżący wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez uwzględnienie powództwa w całości oraz zasądzenie kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych, ewentualnie o jego uchylenie i przekazanie sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja jest bezzasadna. Podniesione w zgłoszonym środku odwoławczym zarzuty naruszenia zarówno prawa procesowego, jak i materialnego są chybione. Istotę sporu w niniejszej sprawie stanowiła de facto kwestia oceny zachowania autorów przedmiotowych publikacji prasowych tj. M. M. i A. K., które Sąd I instancji zasadniczo uznał za zgodne z wymogami ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe, a które powód oceniał za rażąco bezprawne i w którym upatrywał źródła naruszenia jego dóbr osobistych (godności i dobrego imienia). Odnosząc się zatem do zarzutów obrazy prawa procesowego w postaci niezasadnego przyjęcie przez Sąd I instancji, że przedmiotowe artykuły spełniały wszystkie wymogi prawa prasowego, a autorzy publikacji wykazali zachowanie „szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych" i „osobiście zweryfikowali całą sytuację", Sąd Apelacyjny stwierdził jego niezasadność, bowiem ów zarzut w istocie stanowił jedynie prezentację odmiennego stanowiska powoda w tym zakresie, motywowaną troską o własne interesy co do przedmiotu procesu. Wbrew stanowisku skarżącego Sąd Okręgowy dokonał wnikliwej i wyczerpującej oceny pracy autorów przedmiotowych publikacji w kontekście przepisów art. 10 i 12 pr. pras., dochodząc w sumie do wniosku, że dziennikarze uczynili zadość ustawowym wymogom staranności i rzetelności przy gromadzeniu oraz weryfikowaniu informacji źródłowych, a także edycji rzeczonych tekstów. Stąd konsekwentnie za chybiony Sąd Apelacyjny uznał zarzut błędnego przyjęcia przez Sąd I instancji, że dziennikarze opierali się „wyłącznie na informacjach i danych pochodzących z jednego źródła, jednakże w zastanych okolicznościach było to działanie usprawiedliwione", podczas gdy z obiektywnego punktu widzenia nie można doszukać się jakiegokolwiek wytłumaczenia dla dziennikarzy, poza chęcią dokonania przedsądu, wykorzystania sensacyjności faktu postawienia zarzutów karnych wobec adwokata. Jak wyczerpująco podkreślił to Sąd Okręgowy w obszernych pisemnych motywach swojego rozstrzygnięcia, wprawdzie dziennikarze powinni byli co do zasady zasięgnąć także zdania drugiej strony - powoda, jako bohatera artykułu - niemniej w realiach analizowanej sprawy, biorąc pod uwagę charakter i rangę źródła informacji w postaci organów ścigania, a także obraną formę tej publikacji w postaci relacji z procesu, Sąd ocenił działanie autorów artykułów za usprawiedliwione. Należy podkreślić, że Sąd Okręgowy szeroko odniósł się do kwestii oceny tego uchybienia także w aspekcie zasad dziennikarskiej etyki i kultury - podobnie jak wobec faktu braku zamieszczenia jakiekolwiek wzmianki na temat ostatecznego zakończenia procesu przeciwko powodowi - obiektywnie traktując takie postępowanie za nieprawidłowe, jednak celnie uznając je za uzasadnione okolicznościami niniejszej sprawy, w tym właśnie charakterem i statusem źródła pozyskanych informacji. Takie stanowisko Sądu I instancji znalazło aprobatę Sądu Apelacyjnego, bowiem dziennikarzom działającym w zaufaniu do stanowisk instytucji państwowych nie można co do zasady postawić zarzutu niedochowania wymogom staranności i rzetelności. Z pola widzenia nie można bowiem stracić, że źródło informacji dziennikarzy stanowił skierowany przez Prokuraturę do Sądu akt oskarżenia przeciwko powodowi, a zatem ostateczna decyzja organów ścigania o zakończeniu postępowania przygotowawczego wobec zgromadzenia dostatecznych dowodów już nie tylko dla postawienia oskarżonemu konkretnych zarzutów, ale wręcz skierowania sprawy do Sądu celem jej rozstrzygnięcia w kwestii rozstrzygnięcia o jego odpowiedzialności karnej. Taki pogląd, ekskulpujący dziennikarzy od odpowiedzialności za ewentualne naruszenie dóbr osobistych w efekcie publikacji opartych na informacjach zawartych w oficjalnych stanowiskach instytucji państwowych, które ostatecznie się nie potwierdziły, znajduje także odzwierciedlenie w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w S.. W sprawie (...) A/S i S. przeciwko Norwegii ( (...)), w wyroku z dnia 20 maja 1999r. Trybunał stwierdził, że prasa nie musi dokonywać własnych ustaleń, jeżeli powołuje
--- STRONA 8 ---
się na dokumenty urzędowe, a uczestniczy w debacie o dużej doniosłości publicznej. Zatem bezwzględne wykazanie prawdziwości zarzutu nie stanowi zawsze koniecznej przesłanki wyłączenia odpowiedzialności dziennikarza. Podobny pogląd w wyroku z dnia 17 kwietnia 2008 r.,l CSK 543/07, ( Biul. SN 2008, Nr 9, s. 7 ) wyraził Sąd Najwyższy, konstatując, że wykazanie przez dziennikarza, że źródłem ujawnionych faktów i ocen był urzędujący Minister Sprawiedliwości, którego informacje dziennikarz sprawdził w innych dostępnych sobie źródłach i opublikował wraz z wypowiedzią sędziego w tym przedmiocie uchyla bezprawność publikacji prasowej naruszającej dobra osobiste sędziego. Oparcie publikacji o faktach lub ocenach na materiałach zebranych i wykorzystanych w sposób wymagany w art. 12 ust. 1 pkt 1 pr. pras. ma miejsce m.in. wtedy, gdy źródło informacji, z którego korzystał dziennikarz, obiektywnie zasługiwało na wiarę, a jako takie źródła wymienia się przykładowo osoby publicznego zaufania, urzędników administracji rządowej lub samorządowej, rzeczników prasowych. W tym samym duchu wypowiedział się też Sąd Apelacyjny w Poznaniu, stwierdzając, że dziennikarz ma do dyspozycji ograniczone środki w zakresie ustalania faktów i nie są one w żaden sposób współmierne do środków będących w dyspozycji organów ścigania lub wymiaru sprawiedliwości. Stąd nie sposób w tej sytuacji wymagać takiej ścisłości ustaleń, jakiej można wymagać w sformalizowanych postępowaniach, pamiętając o tym, że niejednokrotnie „dojście do prawdy" w tych postępowaniach pochłania wiele czasu (wyrok SA w Poznaniu z 27.09.2005r., I ACa 1443/03, LEX nr 177008) bądź jest nawet niemożliwe, dlatego wymóg dowodu prawy jest czasem „wygórowany, a nawet wręcz niewykonalny" (wyrok ETPCz z 25.06.1992r., w sprawie T. przeciwko Islandii). Stanowiska te są wyrazem dominującego w literaturze przedmiotu poglądu, że stopień dziennikarskiej staranności - w zależności od okoliczności sprawy - może być różny (choć zawsze profesjonalny). Ów stopień różni się w zależności od wiarygodności źródła informacji, jej pilności oraz rodzaju materiału prasowego. Staranność może być relatywnie mniejsza, gdy informatorem jest uznany autorytet, osoba należąca do kręgu podmiotów zaufania publicznego, urzędnik administracji rządowej lub samorządowej. Naturalnie nie oznacza to, że takich informacji nie trzeba w ogóle weryfikować. Kiedy sprawdzenie informacji okaże się niemożliwe, obowiązkiem dziennikarza jest wskazanie źródła informacji. Stopień staranności nie jest natomiast uzależniony od zasięgu terytorialnego czy nakładu czasopisma (J. Sobczak, Prawo prasowe, Warszawa 2008, s. 413; J. Sieńczyło-Chlabicz, glosa do uchwały 7 sędziów SN z 18.02.2005r„ III CZP 53/04, PiP 2007, nr 7). W konsekwencji na dziennikarzach nie spoczywa obowiązek bezwzględnego skonfrontowania zgromadzonego materiału z podmiotami, których on dotyczy, szczególnie że takiego obowiązku nie formułuje nawet powołana ustawa Prawo prasowe. W wyroku z dnia 8 lutego 2008r. (I CSK 385/07, LEX 465047), Sąd Najwyższy stwierdził, że wynikający z art. 12 ust. 1 pkt 1 pr. pras. obowiązek dziennikarza zachowania staranności i rzetelności może w okolicznościach konkretnej sprawy uzasadniać konieczność zwrócenia się do osoby, o której chce pisać, a obowiązku tego nie wyłącza uprawnienie tej osoby do żądania sprostowania publikacji. Nie we wszystkich sytuacjach musi to być jednak niezbędne. Przepisy prawa prasowego nie dają bowiem podstaw do założenia, by granice obowiązku dziennikarza sięgały aż do powinności wstrzymania publikacji do chwili zweryfikowania wszystkich twierdzeń, tym bardziej prowadziłoby to do zakłócenia wolności równowagi prawa do ochrony dóbr osobistych i do wolności mediów (uchwała SN z 18.02.2005r., III CZP 53/04, OSN 2005, Nr 7-8, poz. 114). Dostrzegając ochronę praw jednostki, w tym zwłaszcza poszanowanie jej dóbr osobistych, nie można z pola widzenia tracić także ogólnospołecznego interesu - prawa do rzetelnej informacji, a ów interes społeczny może być uznany za kryterium rozstrzygające antynomię między wolnością środków społecznego przekazu, wolnością pozyskiwania oraz rozpowszechniania informacji, a chronionymi także w Konstytucji (art. 30 i 47) dobrami osobistymi ( postanowienie SN z 7.02.2007r., III KK 236/06, niepubl.). W efekcie uznania Sądu Apelacyjnego nie znalazł także zarzut nieuzasadnionego stwierdzenia, że „Sąd I instancji w sumie pozytywnie ocenił zachowanie dziennikarzy polegające na zaniechaniu skontaktowania się z powodem celem poznania jego wersji przebiegu wydarzeń" oraz że publikacje, o których mowa w pozwie, stanowiły „normalną relację z prowadzonego śledztwa, były wyważone, umiarkowane". Wbrew stanowisku skarżącego Sąd Okręgowy dostrzegł tę nieprawidłowość, nawet ją negatywnie ocenił, a jedynie w kontekście rangi i statusu źródła informacji, jak również formy publikacji, uznał to uchybienie za usprawiedliwione. Szczególnie, że Prawo prasowe nie wymaga, by dziennikarz przed opublikowaniem artykułu zawierającego informacje przedstawiające w niekorzystnym świetle
--- STRONA 9 ---
osoby opisane w publikacji kontaktował się z tymi osobami i umożliwił im ustosunkowanie się do zarzutów (op. cit. teza II wyroku SA w Poznaniu z 27.09.2005r., I ACa 1443/03, LEX nr 177008). Natomiast w odniesieniu do formy przedmiotowych publikacji Sąd Okręgowy celnie podkreślił, że była to w istocie relacja z toczącego się przeciwko powodowi postępowania karnego, oparta na faktach. Zaś według Sądu Apelacyjnego zamieszczone w tych publikacjach komentarze - choć miejscami ironiczne i sugestywne, to jednak umiarkowane - mieściły się w ramach dopuszczalnej krytyki i swobody wypowiedzi, szczególnie, że nie były personalizowane. Tym bardziej, że ochrona wolności wypowiedzi obejmuje nie tylko opinie wyważone i rozsądne, nie zależy też od formy ich wyrażenia. Ocena, nawet przesadzona ale oparta na faktach prawdziwych, jeżeli nie zawiera treści znieważających, nie powinna być uznana za naruszenie czci (wyrok SA w Warszawie z 17.04.2007r., I ACa 1149/06, OSA 2009, Nr 4, poz. 60). Nie było zatem tak - jak próbował sugerować apelujący, że przedmiotowe publikacje stanowiły założony scenariusz. Przeciwnie, w opinii Sądu Apelacyjnego, skomentowane zdarzenie oskarżenia powoda stanowiło jedynie tło, na którym dziennikarze zarysowali szersze zagadnienie relacji klientów z ich adwokatami. D. nie zmieniali faktów, jak również nie konfabulowali. Wobec czego niezasadny był też zarzut bezpodstawnego przyjęcia, że autorzy publikacji przedstawili „normalną relację z przebiegu śledztwa, niczego nie zmienili, nie pominęli, nie dodali" w sytuacji, gdy pominęli w sposób oczywisty stanowisko powoda i szereg dowodów z postępowania karnego. W konsekwencji podobnie bezpodstawny był zarzut nieuzasadnionego rzekomo stwierdzenia Sądu I instancji, że autorzy publikacji nie przestawili żadnych własnych opinii, komentarzy, opinii, uwag i osądów oraz „nie pokusili się o skrytykowanie powoda, do czego przecież mieli pełne prawo", podczas gdy z treści artykułów wynika szereg uwag, stanowiących prywatne zdanie autorów, zaś sam tytuł publikacji „Lewa faktura i wyłudzanie pieniędzy" nie pozostawia złudzeń co do charakteru przestępczego zachowania powoda, gdyż - jak już podniesiono - komentarze autorów mieściły się w granicach dopuszczalnej krytyki i swobody wypowiedzi, z którą szczególnie muszą się liczyć osoby wykonujące profesje zaufania publicznego. W stosunku do osób sprawujących funkcje publiczne powszechnie akceptowalne są bowiem rozszerzone granice dopuszczalnej krytyki, właśnie z uwagi na ich pozycję i rolę w społeczeństwie (wyrok SN z 5.04.2002r„ II CKN 1095/99, OSNC 2003, Nr 3, poz. 42). Jednocześnie należało dostrzec, że wprawdzie sformułowania „lewa faktura", jak i „wyłudzenie pieniędzy" w istocie mogły nie pozostawiać złudzeń co do negatywnego (przestępczego) charakteru zarzuconej działalności powoda, to jednak komentarze te wynikały z faktu postawienia powodowi konkretnych zarzutów i skierowania przeciwko niemu aktu oskarżenia do Sądu. W artykułach nie przesądzono jednak winy powoda, jak również nie dopuszczono się innych spekulacji. Stąd posługiwanie się pewnymi uniwersalnymi uproszczeniami językowymi, opartymi na pewnych naturalnych skojarzeniach pojęciowych indywidualnych słów z zakresu ich potocznego (a nie ściśle jurydycznego, profesjonalnego) znaczenia było in casu uzasadnione. Nazbyt ścisłe interpretowanie znaczenia poszczególnych, powszechnie używanych - choćby nawet kolokwialnych, lecz nie obraźliwych - pojęć, szczególnie znacząco odbiegających znaczeniowo od ich sensu w różnych metajęzykach (prawniczym) krępowałoby przecież swobodę wypowiedzi. W efekcie naturalnie negatywne reakcje powoda na tego rodzaju komentarze pod jego adresem - obiektywnie zrozumiałe - nie mogły przesądzać ani o bezprawności działania autorów przedmiotowych publikacji, ani w konsekwencji o zasadności twierdzeń powoda co do naruszenia jego dóbr osobistych. W konsekwencji za niezasadny Sąd Apelacyjny uznał zarzut powoda o dowolnym uznaniu przez Sąd I instancji, że autorzy publikacji wybrali „formę relacji ze śledztwa", a co za tym idzie, „bez przeszkód mogli opierać się wyłącznie na materiale dowodowym", skoro wątpliwym jest, skąd czerpali swą wiedzę - a w ocenie apelującego - oczywistym jest, że nie mieli wglądu do akt sprawy karnej i jasnym jest, że nie kontaktowali się z prokuratorem prowadzącym postępowanie ani z bohaterem artykułów. Po pierwsze Sąd Okręgowy także do tej kwestii odniósł się bardzo wyczerpująco w uzasadnieniu kwestionowanego orzeczenia, wskazując, że dziennikarze mogli czerpać informacje także z nieoficjalnych źródeł, bowiem m. in. na tym polega istota ich pracy, że różnymi sposobami starają się dotrzeć do interesujących ich - stanowiących przedmiot ich publikacji - zagadnień. Znamiennym przy tym jest, że powołane i skomentowane w przedmiotowych artykułach informacje były zgodne z przedstawionymi powodowi zarzutami. Ponadto właśnie w kontekście charakteru pracy dziennikarzy sam brak formalnych śladów ich kontaktu z Prokuraturą nie wyklucza takiego sposobu pozyskania opublikowanych informacji, szczególnie, że opierali się na swoistym oficjalnym stanowisku organów ścigania (akcie oskarżenia). Sposób i metoda pozyskania tej wiedzy pozostaje w tej sytuacji bez znaczenia dla rozstrzygnięcia istoty niniejszego sporu. Stąd nieuzasadniony był też zarzut
--- STRONA 10 ---
bezpodstawnego uznania Sądu I instancji, że ustalony stan faktyczny jest między stronami bezsporny w sytuacji, gdy istotnie spornym jest z jakich źródeł korzystali autorzy publikacji, tym bardziej że - w ocenie apelującego - dowody zebrane w toku postępowania nie potwierdziły twierdzeń M. M., iż miał on wiedzę uzyskaną drogą telefoniczną oraz że brak jest podstaw do twierdzenia, iż autor dysponował aktem oskarżenia, bowiem Prokuratura Okręgowa nie przekazywała jakichkolwiek informacji prasie, ani też P. W. nie potwierdził przekazywania prasie aktu oskarżenia, wskazując że takim dokumentem nawet nie dysponował, jak również nie kontaktował się z dziennikarzami, a dziennikarze „dość dobrze orientowali się, na jakim etapie znajduje się sprawa karna, w której oskarżono K. W.", skoro brak jest jakichkolwiek obiektywnych dowodów potwierdzających powyższą okoliczność. Tym bardziej, że istoty sporu nie stanowiła kwestia faktycznego sposobu zdobycia niekorzystnych dla powoda informacji na jego temat, szczególnie, że przedmiotowe publikacje stanowiły - jak już wyżej wskazano mieszczącą się w granicach dopuszczalnej krytyki i swobody wypowiedzi - relację z procesu, nadto zgodną z rzeczywistym stanem rzeczy tj. z przesłanym przeciwko powodowi do Sądu aktem oskarżenia. W ocenie Sąd Apelacyjnego powód nie dostrzega, że natura pracy dziennikarza, zwłaszcza o charakterze quasi-śledczym ze swej istoty ma często nieformalny charakter, stąd często trudno o namacalne dowody (ślady) kontaktów z różnymi źródłami informacji. Z drugiej strony nie powinno też budzić zdziwienia formalne stanowisko Prokuratury, która nie potwierdziła oficjalnego kontaktu z przedstawicielami mediów w rzeczonej sprawie. Podobnie jak Sądy, także organy ścigania, ze względu na charakter ich działalności, wypowiadają się w przedmiocie prowadzonych spraw i podejmowanych czynności zasadniczo jedynie za pośrednictwem rzeczników prasowych tych instytucji. Wobec tego także zarzut przyjęcia, że główny trzon wiedzy autorzy publikacji posiadali z rozmowy z prokuratorem, podczas gdy brak na to dowodów, był bezpodstawny. Nieuzasadniony był zatem także zarzut dowolnego uznania, że ujawnione w publikacji „negatywne słowa o powodzie nie zrobiły większego wrażenia i zostały uznane za niewiarygodne", a „wizerunek powoda, jego imię i cześć nie doznały żadnego większego uszczerbku". Wprawdzie Sąd Apelacyjny nie podzielił - nietrafnie ujętego - stanowiska Sądu Okręgowy, że powód nie doznał większego uszczerbku, gdyż na podstawie art. 23 kc w zw. z art. 24 kc, przewidziana jest ochrona naruszenia jakiegokolwiek dobra osobistego, chronionego prawem, bez względu na ewentualny charakter i rozmiar tego naruszenia, co może jedynie mieć wpływ na formę i rozmiar orzeczonej kompensaty, jednak - zdaniem Sądu Apelacyjnego - powód nie wykazał naruszenia jego dóbr osobistych (godności i dobrego imienia). Nie przedstawił bowiem dowodów świadczących, na czym konkretnie polegało naruszenie jego czci - godności, jak i dobrego imienia tj. opinii w otoczeniu, czy środowisku, z wyjątkiem swoich zeznań, które w tym przypadku nie sposób uznać za dostateczny środek dowodowy na tę okoliczność, co dyskredytowało też zarzut błędnej oceny zeznań powoda. Szczególnie, że Sąd I instancji wyczerpująco wypowiedział się także właśnie co do zagadnienia subiektywnych odczuć powoda w zakresie naruszenia jego dóbr osobistych. Zatem chybiony był też zarzut pominięcia tych subiektywnych odczuć powoda, gdyż Sąd Okręgowy nie tyle te odczucia powoda pominął, co wyraźnie wskazał - powołując się na ugruntowane w tym względzie poglądy orzecznictwa i doktryny - że takie odczucia nie mogą mieć charakteru rozstrzygającego, bowiem samo indywidualne wrażenie „pokrzywdzonego" nie może przesądzać o zasadności jego twierdzeń. Kierując się takim poglądem w istocie każde powództwo o ochronę dóbr osobistych musiałoby podlegać uwzględnieniu, gdyż sfera subiektywnych wrażeń (emocji) poszczególnych podmiotów jest nieweryfikowalna i właśnie dlatego musi podlegać racjonalnej ocenie Sądu - niejako z punktu widzenia obiektywnego obserwatora. Sąd Apelacyjny nie podzielił także zarzutów apelującego w zakresie naruszenia art. 328 § 2 kpc. Sąd Okręgowy w pisemnych motywach kwestionowanego orzeczenia przy poszczególnych elementach skonstruowanego stanu faktycznego powoływał konkretne dowody, na podstawie których poczynił odpowiednie ustalenia. Natomiast w odniesieniu do kwestii ustalenia źródła wiedzy autorów przedmiotowych publikacji o przypadku powoda, Sąd Apelacyjny wypowiedział się już powyżej komentując wcześniejsze zarzuty naruszenia sprzecznych z rzeczywistym stanem rzeczy ustaleń faktycznych oraz wadliwości oceny zgromadzonego materiału dowodowego. Już tylko na marginesie wzmiankując, że opublikowane informacje były zgodne z treścią aktu oskarżenia, a kwestia źródła wiedzy dziennikarzy nie stanowiła zasadniczej okoliczności dla rozstrzygnięcia istoty sporu. Aprobaty Sądu Apelacyjnego nie zyskał też zarzut wewnętrznej sprzeczności uzasadnienia kwestionowanego wyroku w zakresie ustaleń faktycznych oraz rozważań prawnych. Tej sprzeczności apelujący upatrywał przede wszystkim w
--- STRONA 11 ---
niekonsekwentnej ocenie przez Sąd I instancji uchybień dziennikarzy w zakresie nieuzyskania stanowiska powoda w sprawie, jak również w niejasnych ustaleniach czy prokuratorzy udzielali dziennikarzom informacji na temat przebiegu postępowania karnego przeciwko powodowi. Według Sądu Apelacyjnego - w odniesieniu do zarzutu niekonsekwentnej oceny postępowania dziennikarzy na gruncie ustawy Prawo prasowe - postawiony zarzut jest bezpodstawny i nieprawdziwy. Sąd Okręgowy wyczerpująco wypowiedział się w tym względzie w swoim uzasadnieniu, stwierdzając, że co do zasady było to uchybienie, niemniej usprawiedliwione okolicznościami niniejszego przypadku, co zostało zresztą już skomentowane przy rozważaniach do zarzutów. Natomiast jeśli chodzi o kwestię ustalenia czy prokuratorzy udzielali dziennikarzom jakichkolwiek informacji o postępowaniu karnym przeciwko powodowi - wobec zakresu i szczegółowości posiadanej przez dziennikarzy wiedzy w tym temacie - nie ulega wątpliwości, że musiało dojść do wzajemnego kontaktu dziennikarza z przedstawicielem organów ścigania, a tylko brak bezpośredniego (namacalnego) dowodu na tę okoliczność nie dyskredytuje tego wniosku, do czego Sąd Apelacyjny odniósł się już komentując wcześniejsze zarzuty. Uznania Sądu nie znalazł też argument naruszenia art. 328 § 2 kpc, poprzez brak wskazania przez Sąd I instancji, jakim dowodom odmówił wiary i z jakich względów, szczególnie w zakresie zeznań P. W. oraz powoda. Wprawdzie faktycznie Sąd Okręgowy tego dokładnie nie oddał, ale można to wywieść z wnikliwej analizy pisemnych motywów kwestionowanego rozstrzygnięcia, choć istotnie nie odpowiada to wprost wymogom art. 328 § 2 kpc. Poza tym ów znikomy mankament pozostawał bez wpływu na treść zapadłego wyroku. Nadto należy podkreślić, że mimo tego uzasadnienie zaskarżonego wyroku odpowiada zasadniczo warunkom sformułowanym w powołanym przepisie, przez co poddaje się kontroli instancyjnej. Należy stwierdzić, że zarzut naruszenia art. 328 § 2 kpc może stanowić usprawiedliwioną podstawę apelacji tylko wtedy, gdy uzasadnienie zaskarżonego wyroku nie zawiera wszystkich koniecznych elementów bądź zawiera tak oczywiste braki, które uniemożliwiają kontrolę instancyjną. Nie był trafny także zarzut naruszenia art. 235 kpc tj. zasady bezpośredniości, poprzez oparcie się przy ustalaniu stanu faktycznego na zgromadzonych w ramach toczącego się postępowania karnego II K 710/06 osobowych źródłach dowodowych w postaci „wyjaśnień oskarżonego", zwłaszcza w sytuacji gdy powód był przesłuchiwany w toku postępowania cywilnego, co dawało możliwość bezpośredniego przesłuchania w zakresie okoliczności, które Sąd uznał za istotne dla ustalania stanu faktycznego. Powód brał bowiem udział w niniejszym postępowaniu, zeznawał w charakterze strony i mógł przejawiać aktywną postawę w zakresie inicjatywy dowodowej. Stąd komentowany zarzut „naruszenia zasady bezpośredniości" był nieuzasadniony. Przytoczone przez Sąd Okręgowy kwestie dotyczące postępowania dyscyplinarnego wobec powoda, jako element zaczerpnięty z powołanego postępowania karnego, nie miały w zasadzie większego znaczenia dla istoty sprawy. Mając powyższe na uwadze bezzasadny był zarzut dowolnej oceny zgromadzonego materiału dowodowego, gdyż mimo takiej argumentacji apelujący nie zdołał jej skutecznie wykazać. Skutecznej podstawy apelacyjnej nie może bowiem stanowić prezentowanie własnej - odmiennej, korzystnej z punktu widzenia interesów skarżącego - wersji wydarzeń, czy oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego. Wobec powyższego niezasadny był także zarzut obrazy prawa materialnego tj. wskazanych przepisów cytowanej ustawy Prawo prasowe, gdyż wbrew stanowisku apelującego, Sąd Okręgowy wyczerpująco i wnikliwie odniósł się do obowiązków dziennikarzy i w efekcie ogólnie pozytywnie zweryfikował in casu sposób ich pracy, w świetle wskazanej ustawy, mimo dostrzeżenia powołanych, znikomego znaczenia uchybień. W konsekwencji - w ocenie Sądu Apelacyjnego - ów zarzut miał jedynie czysto polemiczny charakter. Szczególnie, że przy analizie niniejszej sprawy nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż skarżący nie mogąc w istocie wykazać po pierwsze faktycznego naruszenia jego dóbr osobistych, a po drugie bezprawnego charakteru zachowania autorów przedmiotowych publikacji, próbował skupić się na rzekomej nieprawidłowości ich pracy, nie dostrzegając jednak, że nawet mimo nieznacznych uchybień efekt ich działania nie naruszył jego dóbr osobistych. W efekcie bezpodstawny był też zarzut błędnego skonstatowania przez Sąd I instancji, że strona pozwana zdołała obalić domniemanie bezprawności swojego zachowania. Mając powyższe na uwadze, na podstawie art. 385 kpc, Sąd Apelacyjny oddalił apelację jako bezzasadną.
--- STRONA 12 ---
W przedmiocie kosztów procesu, na podstawie art. 98 § 1 i 3 kpc w zw. z art. 108 § 1 kpc i art. 391 § 1 kpc oraz § 2 ust. 1 - 2, § 6 pkt 6 i § 13 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz. U. z 2002 r. Nr 163, poz. 1348 ze zm. ), Sąd Apelacyjny zasądził od powoda na rzecz pozwanej kwotę 2.970 złotych tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego w postępowaniu apelacyjnym.
Słowa kluczowe
#orzeczenie#Postanowienie#Sąd Apelacyjny w Łodzi#I ACa 637/10 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 30 września 2010 r. Sąd Apelacyjny w Łodz#art. 286 § 1 k.k.#art. 62 § 5 k.k.s.#art. 23 kc#art. 98 § 1 kpc#art. 233 § 1 kpc#art. 328 § 2 kpc#art. 235 kpc#art. 12 ust. 1 pkt#art. 24 kc#art. 328 § 2 kpc.#art. 385 kpc#art. 108 § 1 kpc#art. 391 § 1 kpc