Teza / krótkie omówienie
ochrony dóbr osobistych należy w pierwszej kolejności ustalić, czy doszło do naruszenia dobra osobistego, a dopiero w przypadku pozytywnej odpowiedzi ustalić, czy działanie pozwanego było bezprawne. Dowód, że dobro osobi
Treść orzeczenia
--- STRONA 1 ---
Sygn. akt I ACa 572/10 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 19 października 2010 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach I Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący : SSA Ewa Jastrzębska Sędziowie : SA Anna Bohdziewicz (spr.) SO del. Tomasz Ślęzak Protokolant : Justyna Wnuk po rozpoznaniu w dniu 19 października 2010 r. w Katowicach na rozprawie sprawy z powództwa W. D. przeciwko Ł. C. o ochronę dóbr osobistych i zapłatę na skutek apelacji powódki od wyroku Sądu Okręgowego w Katowicach z dnia 27 kwietnia 2010 r., sygn. akt I C 571/09 1) oddala apelację; 2) zasądza od powódki na rzecz pozwanego 720 (siedemset dwadzieścia) złotych tytułem kosztów postępowania apelacyjnego. Sygn. akt I ACa 572/10 UZASADNIENIE Powódka W. D. wystąpiła z pozwem przeciwko Ł. C., domagając się zobowiązania pozwanego, aby zaprzestał nachodzenia jej i jej rodziny w domu, zaniechał znieważania jej poprzez używanie słów powszechnie uznanych za
--- STRONA 2 ---
obraźliwe i wulgarne oraz wypowiedział głośno przeprosiny o treści: „Przepraszam Panią za obelżywe, ordynarne słowa, przekleństw, wyzwiska, których używałem bardzo głośno przy Pani bramie wejściowej na Pani posesję. Jeszcze raz Panią przepraszam". Przeprosiny miały być wygłoszone w miejscu, w którym doszło do jej znieważenia. Ponadto powódka domagała się zasądzenia od pozwanego na jej rzecz kwoty 5.000 zł tytułem zadośćuczynienia oraz kosztów procesu. Uzasadniając swoje żądanie powódka podała, że w dniu 14 lipca 2009 r. około godziny 18 pozwany przyszedł pod bramę jej posesji i nacisnął przycisk dzwonka. Powódka nie słyszała dzwonka, ponieważ nie działał. Natomiast pies wyczuł obecność pozwanego i zaczął szczekać. W tym momencie powódka zauważyła pozwanego i otworzyła okno, aby zapytać pozwanego o cel wizyty. Pozwany, nie czekając na pytanie powódki, zaczął jej ubliżać używając słów obraźliwych i nie dopuścił jej do głosu. Powódka prosiła go o uspokojenie, ale nie reagował. Dlatego wyszła z budynku, aby dowiedzieć się, o co pozwanemu chodzi i aby odciągnąć psa od parkanu. Gdy powódka była przy parkanie, pozwany chwycił ją za włosy, zaczął nimi szarpać, a jednocześnie nie przestawał kierować pod jej adresem wyzwisk. Powódka zdenerwowała się tym zdarzeniem i w następnych dniach zażywała leki uspokajające. W dniu zdarzenia zawiadomiła Policję, ale kiedy patrol przyjechał na miejsce, pozwanego już tam nie było. Funkcjonariusz spisał notatkę z zajścia. Powódka podkreśliła, że pozwany zachowywał się w ten sposób w miejscu publicznym, jakim jest ulica. Wyrażone przez niego obraźliwe słowa o niej, mogły wywrzeć u osób postronnych wrażenie, że rzeczywiście jest ona osobą o cechach, jakie przypisał jej pozwany. Powódka dowodziła, że pozwany swoim zachowaniem naruszył jej dobro osobiste w postaci dobrego imienia. Pozwany wniósł o oddalenie powództwa w całości oraz o zasądzenie kosztów procesu. Zaprzeczył wszelkim faktom i twierdzeniom powódki. Przyznał jedynie, że był przed jej posesją w dniu 14 lipca 2009 r.. Wyjaśnił, iż chciał tego dnia odwiedzić powinowatą, mieszkającą u powódki. Wobec agresywnego zachowania powódki odstąpił jednak od złożenia wizyty. Zaznaczył, że nie obrażał, ani tym bardziej nie szarpał nikogo za włosy. Zaskarżonym wyrokiem z dnia 27 kwietnia 2010 r. Sąd Okręgowy w Katowicach oddalił powództwo i zasądził od powódki na rzecz pozwanego koszty procesu, a wydane rozstrzygnięcie następująco uzasadnił: Powódka W. D. jest spowinowacona z rodziną pozwanego Ł. C.. Mąż powódki jest kuzynem ojca matki pozwanego. W dacie zdarzenia w domu powódki i jej męża mieszkała ciotka pozwanego, która opiekowała się nim w pierwszych latach życia. Między rodzicami pozwanego a powódką i jej mężem doszło do nieporozumień na tle finansowym w związku z rozliczeniami wynikającymi z opieki nad ciotką. W wyniku tego konfliktu członkowie rodziny pozwanego nie byli wpuszczani do domu przez powódkę, kiedy chcieli odwiedzić ciotkę. Podobnie było jesienią 2008 r., kiedy pozwany chciał przekazać ciotce weselne ciasto. Powódka nie wpuściła wtedy pozwanego do domu stwierdzając, że rodzice pozwanego nie rozliczyli się z tytułu pobytu u nich ciotki. W dniu 14 sierpnia 2009 r. w godzinach popołudniowych pozwany przyjechał samochodem w odwiedziny do swoich rodziców. Razem z nim przyjechała żona - S. i małoletnia córka. Pozwany był kierowcą samochodu, ponieważ jego żona nie ma prawa jazdy. Pozwany wypił kawę w towarzystwie rodziców, a następnie postanowił pójść do powódki, aby zapytać ją, czy będzie mógł odwiedzić ciotkę razem z córeczką. Około godziny 18.00 pozwany przyszedł pod bramę posesji powódki i nacisnął dzwonek umieszczony przy wejściu. Dzwonek był uszkodzony i dlatego powódka, porządkująca mieszkanie na górze, nie usłyszała jego dźwięku. W tym czasie pies powódki - owczarek niemiecki - zaczął szczekać. Wtedy powódka otworzyła okno i zapytała pozwanego, czego chce. Po chwili zeszła na dół i wyszła na podwórze zbliżając się do bramy, ponieważ chciała uspokoić psa. Pozwany zapytał ją, czy może przyjść z córką w odwiedziny do cioci, ale powódka odmówiła. Pozwany wrócił więc do domu swoich rodziców, skąd po godzinie 19 wyjechał wraz ze swoją rodziną do domu. Pozwany mieszka bowiem w M.. Powódka następnie zadzwoniła na Policję. Na miejsce przybyło dwóch funkcjonariuszy, którzy odebrali od powódki zgłoszenie. Powódka podała, że pozwany chciał wejść do jej domu pod pretekstem odwiedzenia ciotki, ale nie wyraziła na to zgody uznając, że jest nietrzeźwy. Reakcją pozwanego na odmowę miało być kierowanie pod adresem powódki wulgarnych i obraźliwych słów. Wyżej opisanych ustaleń Sąd pierwszej instancji dokonał w oparciu o zebrany w sprawie materiał dowodowy w postaci zeznań świadków: U. C., S. C., R. D., S. B., zeznań stron oraz informacji nadesłanej przez Komisariat Policji III w K.. Dokonując oceny materiału dowodowego zebranego w sprawie Sąd Okręgowy miał na uwadze, iż pomiędzy powódką i jej mężem a rodzicami pozwanego istnieje konflikt na tle osobistym i majątkowym, a pozwany w sposób pośredni także
--- STRONA 3 ---
jest jego uczestnikiem. W ocenie Sądu pierwszej instancji, z tego względu strony przedstawiając swoje stanowiska i twierdzenia w toku postępowania sądowego mogły działać pod wpływem osobistych animozji. Dlatego też rolą Sądu było uwzględnienie tej okoliczności, ponieważ w sposób oczywisty rzutuje ona na wiarygodność i moc dowodową poszczególnych dowodów. Ponadto Sąd pierwszej instancji podniósł, iż w niniejszej sprawie w zasadzie brak jest naocznych, bezpośrednich świadków, którzy byliby w stanie zrelacjonować rzeczywisty przebieg zdarzenia z udziałem stron procesu, a jednocześnie nie byliby bezpośrednio lub pośrednio zaangażowani w konflikt. Z jednej strony Sąd dysponował relacjami powódki i jej męża, a z drugiej relacją pozwanego. W sprawie zeznawała także świadek S. B. - sąsiadka powódki, która jednak nie była bezpośrednim świadkiem zdarzenia, a jego przebieg, co do istotnych kwestii, znała wyłącznie z relacji powódki, przekazanej w jakiś czas po tym zdarzeniu. Z przytoczonych względów konieczne było przeprowadzenie drobiazgowej analizy poszczególnych zeznań z uwzględnieniem wszelkich, nawet najdrobniejszych nieścisłości pomiędzy poszczególnymi relacjami. W efekcie Sąd Okręgowy odmówił zeznaniom powódki i jej męża wiarygodności w zasadniczej części. Zeznania powódki, co do okoliczności rozpoczęcia scysji z pozwanym i jej przebiegu pozostają, bowiem w sprzeczności z innymi jej twierdzeniami i nie znajdują odbicia w pozostałym materiale dowodowym. Z tej przyczyny nie mogą być uznane za wiarygodne źródło dowodowe. W toku przesłuchania powódka zeznała, że w dniu zdarzenia sprzątała mieszkanie, kiedy przez okno zobaczyła idącego pozwanego, „odbijającego się od siatki do siatki”. Podeszła do okna i otworzyła je, na co pozwany miał rozpocząć wykrzykiwanie wulgarnych słów pod jej adresem. W toku informacyjnego słuchania powódka podała z kolei, że w dniu zdarzenia otworzyła okno i zapytała pozwanego, o co chodzi, na co ten od razu zaczął ją wulgarnie wyzywać. Natomiast w pozwie powódka wskazała, że sprzątając mieszkanie usłyszała psa, który szczekał na osobę stojącą przed bramą. Powódka spojrzała przez okno i zobaczyła pozwanego. Otworzyła to okno z zamiarem zapytania, w jakim celu pozwany przyszedł. Pozwany przyznał, że kiedy przyszedł pod bramę wejściową na posesję powódki i po raz wtóry nacisnął dzwonek - powódka wyjrzała przez okno. Podał, że wtedy przy ogrodzeniu szczekał już pies. Powódka odnośnie tej okoliczności w toku przesłuchania podała, że w czasie, kiedy pozwany przyszedł pod ogrodzenie jej posesji, pies był zamknięty w domu. Wybiegł dopiero po tym, jak ona wyszła z domu i zostawiła otwarte drzwi. Według tej relacji, pies podbiegł do bramy i rzucił się w kierunku pozwanego, który w tym czasie przełożył ręce przez bramę. Powódka słuchana informacyjnie podała natomiast, że kiedy pozwany ją wyzywał, zeszła na dół przed parkan, aby uciszyć pozwanego, a za nią przyleciał pies. Pozwany wisiał na bramie i machał rękami, dlatego pies mógł go ugryźć. W pozwie powódka przedstawiła jeszcze inny przebieg tego etapu zdarzenia, a mianowicie, że sprzątając mieszkanie usłyszała psa, który zareagował na osobę stojącą przed bramą. Powódka spojrzała przez okno i zobaczyła pozwanego. Otworzyła okno z zamiarem zapytania, w jakim celu pozwany przyszedł. Pozwany jednak od razu zaczął ją wyzywać. Powódka wzywała pozwanego, aby się uspokoił, jednakże bez efektu. Następnie wyszła z domu, aby dowiedzieć się, o co pozwanemu chodzi oraz aby odciągnąć psa od parkanu. W swoich zeznaniach powódka podała, że wymiana zdań z pozwanym, kiedy ona stała w oknie, trwała około 10 minut. W tym czasie pozwany miał się zachowywać wulgarnie i obelżywie w stosunku do niej. Jednocześnie podkreśliła, że było jej wstyd przed sąsiadami za tę sytuację. Zdaniem Sądu pierwszej instancji, brak jest logiki w relacji powódki. Z jednej, bowiem strony powódce zależało na uspokojeniu pozwanego i zachowaniu dobrej opinii u sąsiadów, a z drugiej powódka pozwalała, aby pozwany przez dłuższy czas (w tym wypadku tak należy ocenić 10 minut) w sposób głośny i publicznie ją znieważał. Sąd Okręgowy stwierdził, że racjonalnie rozumując, gdyby w rzeczywistości taka sytuacja miała miejsce, przy uwzględnieniu podanej przez powódkę motywacji, winna ona nie czekając ani chwili, od razu udać się do bramy i uspokoić pozwanego, a nie czekać 10 minut. Każda chwila zwłoki w tym wypadku niosła ze sobą ryzyko skutków, których tak obawiała się powódka. Sąd pierwszej instancji nie uznał też za wiarygodne zeznań powódki, co do tego, że w toku omawianego zdarzenia pozwany wyzywał ją wulgarnie i szarpał za włosy. Sąd orzekający podkreślił, iż poza powódką i pozwanym nie było bezpośrednich świadków tego zdarzenia. Jednocześnie pozwany zaprzeczył temu, aby miał się zachowywać w sposób zarzucany mu przez powódkę. Sąd Okręgowy nie uznał, aby mąż powódki był bezpośrednim świadkiem zdarzenia, bowiem relacje powódki i jej męża były rozbieżne, co do tego, czy w ogóle i kiedy mąż powódki wyszedł z domu. W toku przesłuchania powódka ani słowem nie wspomniała o bezpośrednim udziale męża w zajściu. Miał on być cały czas w domu. W toku słuchania informacyjnego powódka wskazała, że podczas zajścia przy bramie jej mąż był w domu i rozmawiał przez telefon, a kiedy usłyszał odgłosy awantury, natychmiast wybiegł z domu, ale wtedy pozwanego już nie było. R. D. z kolei zeznał, że w dniu zdarzenia był w domu, a słysząc podniesione głosy otworzył okno i widział ujadającego psa oraz pozwanego wyzywającego powódkę. Powódka była wtedy u góry w oknie. Następnie
--- STRONA 4 ---
zeszła na dół, żeby odciągnąć psa. W tym czasie pozwany dalej wyzywał powódkę. Według świadka, kiedy powódka trzymała psa, pozwany targał ją za włosy. Mąż powódki wyszedł z domu, kierując się ku bramie, ale wtedy już pozwany nie targał powódki za włosy i odszedł od bramy. Świadek zeznał, że pozwany szarpał powódkę około 5-10 minut. Wynika stąd, że według powódki jej mąż usłyszał odgłosy awantury, kiedy rozmawiał przez telefon, w tym czasie zaś powódka była już przy bramie. Według twierdzeń R. D. usłyszał on odgłosy awantury w momencie, kiedy powódka była jeszcze w oknie budynku na piętrze. Zdaniem Sądu pierwszej instancji istotne jest, że świadek ten zeznał, iż pozwany szarpał jego żonę za włosy przez 5-10 minut, ale kiedy świadek wybiegł z domu, to pozwanego już tam nie było. Sąd Okręgowy zauważył, że z racjonalnego punktu widzenia w normalnych warunkach, kiedy żonę wyzywa inny mężczyzna lub dopuszcza się wobec niej rękoczynów, mąż, widząc to, powinien niezwłocznie stanąć w jej obronie. Tymczasem mąż powódki miał się przysłuchiwać wyzwiskom kierowanym przez pozwanego pod adresem swojej żony i patrzeć, jak przez 5-10 minut szarpie on ją za włosy. Sąd uznał, że takie zachowanie świadka wydaje się mało prawdopodobne, gdyż niejako naturalnym jego zachowaniem powinna być natychmiastowa reakcja na zachowanie pozwanego - momentalne wezwanie Policji, czy zastosowanie innych środków, chociażby w ramach obrony koniecznej. Tymczasem według relacji świadka miał być on jedynie obserwatorem całego zdarzenia. Z wyżej podanych przyczyn, w ocenie Sądu pierwszej instancji, przedstawiony przez R. D. przebieg zdarzenia nie mógł być uznany za wiarygodny. Za niewiarygodne uznał Sąd Okręgowy również twierdzenia powódki, iż będąc przy bramie pozwany chwycił ją za włosy i zaczął je targać. Sąd zwrócił uwagę, że brama prowadząca do posesji powódki jest wysoka na 1,80 m, a pozwany ma 1,91 m wzrostu. Powódka jest dużo niższa od niego. W momencie, kiedy pozwany miał powódkę zacząć szarpać za włosy, była ona pochylona, gdyż uspokajała psa. Sąd pierwszej instancji wyjaśnił, że względy logicznego rozumowania i doświadczenia życiowego wskazują, iż pozwany nawet z przełożonymi nad bramą rękami nie był fizycznie w stanie dosięgnąć głowy pochylonej powódki. Wysokość bramy skutecznie mu to, bowiem uniemożliwiała. Nadto pozwany widząc dużego psa powódki, nie ryzykowałby przekładania rąk przez bramę, czy też przewieszania się celem dosięgnięcia powódki, gdyż nie narażałby się na ugryzienie przez psa. Powódka sama zresztą przyznała, że jej pies skacze na wysokość bramy. Nadto pies jest duży i powódka bała się, że ugryzie on pozwanego. Dlatego też Sąd Okręgowy nie dał wiary zeznaniom powódki oraz świadków: R. D. i S. B., jakby pozwany miał szarpać powódkę za włosy. Świadek S. B. zeznała co prawda, że widziała pozwanego jak, szarpał powódkę za włosy. Zdaniem Sądu pierwszej instancji, relację tę trzeba jednak ocenić, jako niewiarygodną. Świadek mieszka naprzeciwko powódki. Patrząc z okna widziała pozwanego stojącego przy bramie. Gdyby jednak w rzeczywistości pozwany przewiesił się przez bramę (bo stojąc oparty o bramę nie był w stanie dosięgnąć pochylonej powódki), zasłaniałby tym samym swoim ciałem widok tego, co w rzeczywistości działo się w tym miejscu. Sąd uznał za istotne również to, że S. B. w toku swobodnej wypowiedzi podczas przesłuchania ani słowem nie wspomniała o tym, aby pozwany szarpał powódkę za włosy. W ocenie Sądu Okręgowego okoliczność szarpania za włosy była bardzo istotna, jeśli nie kluczowa. Pominięcie przez świadka w zeznaniach tej kwestii, w ocenie Sadu, wzbudza poważne wątpliwości, co do tego, czy świadek rzeczywiście owo szarpanie widziała. Sąd podkreślił, że świadek wspomniała o szarpaniu za włosy dopiero na wyraźne pytanie pełnomocnika pozwanego. Poza tym świadek zeznała jedynie, iż widziała przez okno, że pozwany ciągnął powódkę za włosy, a powódka odganiała wtedy psa i była pochylona. Sąd Okręgowy już wcześniej zwrócił uwagę, że pozwany przez bramę nie był w stanie dosięgnąć głowy pochylonej powódki. Sąd zaznaczył też, że o zniewagach słownych kierowanych przez pozwanego pod adresem powódki, S. B. dowiedziała się od samej powódki. Nie była ona świadkiem bezpośrednim tego zachowania pozwanego. Powódka w swoich zeznaniach pominęła fakt, że o zachowaniu pozwanego rozmawiała z wymienionym świadkiem. S. B. zeznała, że nie słyszała, co pozwany mówił do powódki, a o całym zdarzeniu rozmawiała z powódką po upływie pewnego czasu (do miesiąca po zdarzeniu). Zatem S. B. relacjonując zdarzenie częściowo opierała się na informacjach uzyskanych od powódki. Z tego względu jej zeznania nie mogą świadczyć o wiarygodności wersji powódki. Sąd Okręgowy wyjaśnił, iż nie bez wpływu na ocenę wiarygodności zeznań powódki, jej męża oraz S. B. jest i to, że - jak wynika z informacji nadesłanej przez Policję - powódka wskazała, że pozwany dopiero na odmowę wpuszczenia go na teren posesji miał zacząć zachowywać się wulgarnie względem niej. Informacje przez nią przekazane policjantom różnią się więc diametralnie od przebiegu zdarzenia przedstawianego w pozwie, w toku informacyjnego słuchania oraz w zeznaniach. Powódka podała funkcjonariuszom, że pozwany chciał odwiedzić ciotkę, ale ponieważ był pijany, powódka odmówiła mu wstępu do domu. W toku procesu powódka twierdziła natomiast, że pozwany od początku nie dopuszczał jej do głosu i od razu zaczął ją wyzywać. Powódka nie wspomniała też funkcjonariuszom o tym, aby pozwany miał ją ciągnąć za włosy. W ocenie Sądu pierwszej
--- STRONA 5 ---
instancji, gdyby w rzeczywistości pozwany szarpał powódkę za włosy, wówczas z całą pewnością podałaby ona ten fakt interweniującym policjantom, jako okoliczność istotnie obciążającą pozwanego. Sąd Okręgowy uznał, że zeznania powódki, jej męża i S. B. zasługują na wiarę jedynie co do faktu, że w dniu 14 sierpnia 2009 r. pozwany przyszedł pod bramę posesji powódki i że nastąpiła wówczas pomiędzy stronami wymiana zdań. Zeznania powódki i jej męża, co do samego faktu wezwania Policji, również były wiarygodne, gdyż potwierdziła to informacja znajdująca się w aktach sprawy. Przekazali też oni wiarygodne informacje o źródłach konfliktu z rodzicami pozwanego. W ocenie Sądu Okręgowego niewiarygodne były natomiast twierdzenia powódki i jej męża o tym, że pozwany nadużywa alkoholu i zawsze przychodził pijany na ich posesję, a nadto, że w dniu 14 sierpnia 2009 r. również był pijany. Ponadto Sąd pierwszej instancji zwrócił uwagę, że pozwany tego dnia przyjechał do rodziców razem z żoną i dzieckiem własnym samochodem, a jego żona nie ma prawa jazdy. Matka pozwanego i jego żona zgodnie zeznały, że tego dnia pozwany nie spożywał alkoholu. Sąd pierwszej instancji stwierdził, że brak jest jakiegokolwiek dowodu na to, że pozwany w dniu zdarzenia znajdował się pod wpływem alkoholu. Wprawdzie według świadka R. D. pozwany miał być pijany i „to było na kilometr czuć", to jednak Sąd zwrócił uwagę, że mąż powódki nie był przy bramie jednocześnie z pozwanym i powódką, a miał tam przyjść dopiero, kiedy pozwany już odszedł. Świadek ten nie był bezpośrednim uczestnikiem zdarzenia, a zatem nie mając osobistej styczności z pozwanym, nie mógł on czuć od niego woni alkoholu, a zwłaszcza „wyczuwać z kilometra" - czyli z dużej odległości. Poza tym na wolnym powietrzu woń alkoholu trudniej wyczuć niż w zamkniętym pomieszczeniu. Sąd Okręgowy uznał za wiarygodną relację pozwanego, co do przebiegu omawianego zdarzenia. Okoliczność, że jest ona sprzeczna z uznanymi za niewiarygodne relacjami powódki, R. D. i S. B., nie oznacza, iż jest pozbawiona wiarygodności, ponieważ o wiarygodności danej wersji zdarzenia nie decyduje ilość dowodów na jej poparcie, ale rzeczywista moc dowodowa danego źródła informacji. W ocenie Sądu pierwszej instancji wersja pozwanego, jako nie dotknięta istotnymi sprzecznościami i brakami, jest bardziej wiarygodna od relacji wskazanej przez powódkę w pozwie i w toku procesu. Zeznania świadków U. C. i S. C. zostały ocenione przez Sąd pierwszej instancji, jako wiarygodne, bowiem brak w nich sprzeczności. Ponadto zeznania te były podstawą ustaleń faktycznych jedynie w zakresie wzajemnych relacji stron z okresu sprzed omawianego zdarzenia oraz okoliczności, w jakich pozwany udał się w dniu zdarzenia do powódki, gdyż świadkowie ci w samym zdarzeniu nie uczestniczyli. Sąd Okręgowy wyjaśnił, że podstawę prawną dochodzonych przez powódką roszczeń stanowią przepisy art. 23 k.c., art. 24 k.c. oraz art. 448 k.c.. Natomiast dla przyjęcia odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych niezbędne jest zaistnienie i wykazanie, co najmniej trzech przesłanek tj. bezprawnego zachowania osoby wyrządzającej szkodę, powstania szkody oraz normalnego związku przyczynowego pomiędzy tym zachowaniem a szkodą. Sąd Okręgowy wskazał, że rozpoznając sprawę w przedmiocie ochrony dóbr osobistych należy w pierwszej kolejności ustalić, czy doszło do naruszenia dobra osobistego, a dopiero w przypadku pozytywnej odpowiedzi ustalić, czy działanie pozwanego było bezprawne. Dowód, że dobro osobiste zostało zagrożone lub naruszone, ciąży na osobie poszukującej ochrony prawnej na podstawie art. 24 k.c. Natomiast na tym, kto podjął działanie zagrażające dobru osobistemu innej osoby lub naruszające to dobro, spoczywa ciężar dowodu, że nie było ono bezprawne. Wobec tego w niniejszej sprawie Sąd Okręgowy w pierwszej kolejności musiał ustalić, czy pozwany w dniu 14 sierpnia 2009 r. rzeczywiście zachowywał się tak, jak opisała to powódka w pozwie i w toku postępowania, gdyż od pozytywnych ustaleń w tym uzależniona była możliwość przypisania pozwanemu odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych powódki, co z kolei stanowiło punkt wyjścia dla dalszych rozważań nad ewentualnym zakresem tej odpowiedzialności. Równocześnie zgodnie z art.6 k.c. na powódce spoczywał obowiązek wykazania stosownymi dowodami, że pozwany zachowywał się w sposób wskazany w pozwie, a tym samym, że jego zachowanie godziło w jej dobra osobiste. W ocenie Sądu pierwszej instancji powódka nie wykazała jednak, aby w dniu 14 sierpnia 2009 r. w miejscu, w okolicznościach i w sposób przez nią wskazany, pozwany naruszył jej dobre imię i nietykalność cielesną. Dowody,
--- STRONA 6 ---
jakie przedstawiła powódka na poparcie swoich twierdzeń, zostały uznane przez Sąd Okręgowy za niewiarygodne i z tej przyczyny nie mogły stanowić podstawy ustaleń dokonanych w sprawie. Dlatego brak było podstaw do przypisania pozwanemu odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych powódki, a tym samym do uwzględnienia jej roszczeń, co skutkowało oddaleniem powództwa. O kosztach orzeczono na podstawie art. 98 §1 k.p.c., zgodnie z którym strona przegrywająca proces ma obowiązek zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony (koszty procesu). Powódka przegrała proces w całości, dlatego zasądzono od niej na rzecz pozwanego całości poniesionych przez niego kosztów, obejmujących wynagrodzenie ustanowionego w sprawie pełnomocnika w wysokości 960 zł oraz opłatę skarbową od udzielonego pełnomocnictwa w kwocie 17 zł. Powyższy wyrok został w całości zaskarżony przez powódkę, która zarzuciła naruszenie prawa materialnego, procesowego oraz dokonanie ustaleń sprzecznych z treścią materiału dowodowego zebranego w sprawie. W ocenie powódki doszło do naruszenia art. 23 k.c. w zw. z art. 24 k.c. poprzez przyjęcie, iż na gruncie niniejszej sprawy nie doszło do naruszenia przez pozwanego jej dóbr osobistych takich jak godność, cześć, nietykalność osobista oraz nietykalność mieszkania. Apelująca postawiła zarzut naruszenia przepisów prawa procesowego, co miało istotny wpływ na treść orzeczenia. Zarzuciła naruszenie: • art. 233 k.p.c. poprzez jego błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie, polegające na przyjęciu, iż zachowanie pozwanego nie stanowiło naruszenia jej dóbr osobistych • art. 233 k.p.c. poprzez jego błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie, polegające na uznaniu za wiarygodne zeznań pozwanego wobec ich sprzeczności z zeznaniami powódki oraz świadków strony powodowej, w tym naocznego świadka S. B. • art. 233 k.p.c. poprzez jego błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie, polegające na uznaniu zeznań powódki za niewiarygodne ze względu na rzekome wewnętrzne sprzeczności w jej zeznaniach oraz w braku uwzględnienia znacznego wzburzenia emocjonalnego powódki podczas zdarzenia • art. 233 k.p.c. poprzez jego błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie, polegające na uznaniu zeznań świadka R. D. za niewiarygodne ze względu na brak precyzyjnego i spójnego wskazania przez niego oraz powódkę, gdzie znajdował się ten świadek w chwili zdarzenia • art. 233 k.p.c. poprzez jego błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie, polegające na uznaniu zeznań świadka S. B. za niewiarygodne również w zakresie, w którym była bezpośrednim obserwatorem zdarzenia • art. 292 k.p.c. w zw. z art. 278 k.p.c. poprzez jego niezastosowanie polegające na przyjęciu, iż niemożliwe było zauważenie przez świadka S. B. z okna jej domu położonego naprzeciwko posesji powódki, czynności szarpania powódki za włosy przez pozwanego, przy jednoczesnym braku dopuszczenia opinii biegłego na tę okoliczność lub przeprowadzenia oględzin z jego udziałem • art. 328 k.p.c. poprzez brak dostatecznego uzasadnienia motywów wyroku oraz brak należytego i wyczerpującego ustosunkowania się w zakresie twierdzeń podnoszonych przez powódkę. Natomiast sprzeczność istotnych ustaleń Sądu pierwszej instancji z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego oraz błędy w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę rozstrzygnięcia, w ocenie powódki, polegały na przyjęciu, że: • fakt usłyszenia przez powódkę szczekania psa wyklucza możliwość uprzedniego zauważenia pozwanego, idącego chwiejnym krokiem wzdłuż ogrodzenia posesji • podczas zdarzenia pozwany nie znajdował się w stanie nietrzeźwości, pomimo wyraźnego stwierdzenia tejże okoliczności przez powódkę i jej męża
--- STRONA 7 ---
• pozwany nie szarpał powódki za włosy, mimo wyraźnego stwierdzenia tejże okoliczności przez powódkę oraz świadków przez nią zawnioskowanych, w tym S. B. • fakt, iż powódka wpierw zauważyła idącego ulicą pozwanego, który miał problemy z utrzymaniem równowagi, wykluczał możliwość usłyszenia przez nią następnie szczekania psa, będącego reakcją na obecność pozwanego w pobliżu wejścia na nieruchomość powódki • niemożliwe było zauważenie przez świadka S. B. z okna jej domu położonego naprzeciwko nieruchomości strony powodowej, czynności szarpania powódki za włosy przez pozwanego, mimo iż Sąd pierwszej instancji nie zakwestionował możliwości zauważenia przez nią faktu pochylania się powódki w kierunku jej psa. W związku z powyższymi zarzutami powódka wniosła o zmianę zaskarżonego wyroku i uwzględnienie powództwa w całości ewentualnie o jego uchylenie i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi pierwszej instancji. Pozwany wniósł o oddalenie apelacji i zasądzenie kosztów postępowania odwoławczego. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja powódki nie może odnieść spodziewanego skutku, albowiem zarzuty w niej zawarte nie są uzasadnione. W pierwszej kolejności należy odnieść się do zarzutów naruszenia przepisów prawa procesowego, gdyż stwierdzenie ich zasadności mogłoby wpływać na ocenę prawidłowości ustaleń poczynionych w sprawie, które następnie legły u podstaw wydanego rozstrzygnięcia. Wbrew zarzutom podniesionym w apelacji, Sąd Okręgowy dokonał prawidłowych ustaleń w sprawie, kierując się przy ocenie materiału dowodowego kryteriami wskazanymi w art. 233 § 1 k.p.c.. Zgodnie ze wskazanym przepisem, Sąd ocenia wiarygodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału. Tak więc, jeżeli z określonego materiału dowodowego Sąd wyprowadził wnioski logicznie poprawne i zgodne z zasadami doświadczenia życiowego, to taka ocena dowodów nie narusza zasady swobodnej oceny dowodów przewidzianej w art. 233 k.p.c. W niniejszej sprawie Sąd pierwszej instancji przeprowadził w sposób prawidłowy i rzetelny postępowanie dowodowe, a następnie dokonał wszechstronnej oceny materiału dowodowego, co znalazło odzwierciedlenie w niezwykle drobiazgowym uzasadnieniu wyroku. Dokonana przez Sąd pierwszej instancji ocena jest zgodna z zasadami logiki i doświadczenia życiowego. W niniejszej sprawie stan faktyczny był sporny i każda ze stron odmiennie relacjonowała przebieg spotkania w dniu 14 sierpnia 2009 r. Powódka twierdziła, że w tym dniu pozwany swoim agresywnym zachowaniem dopuścił się naruszenia jej dóbr osobistych i w związku z tym domagała się udzielenia jej stosownej ochrony prawnej. Natomiast pozwany konsekwentnie zaprzeczał, aby miał się zachować w sposób przypisywany mu przez powódkę i naruszyć jej dobra osobiste. Jak trafnie wskazał Sąd pierwszej instancji, w pierwszej kolejności koniecznym było ustalenie przebiegu zdarzenia, co stanowiło dopiero punkt wyjścia do dalszych rozważań w sprawie. Dodatkowa trudność w niniejszej sprawie wynikała stąd, że poza samymi zainteresowanymi stronami w istocie nie było innych naocznych świadków, którzy byliby bezpośrednimi obserwatorami całego zajścia, a nadto nie byliby w żaden sposób związani ze stronami. Sąd pierwszej instancji, poza zeznaniami stron, dysponował zeznaniami męża powódki – R. D. oraz sąsiadki powódki – S. B.. Słusznie Sąd Okręgowy dokonując ustaleń na podstawie tych zeznań podszedł do nich z dużą ostrożnością. Zdaniem Sądu odwoławczego ocena tych dowodów dokonana przez Sąd pierwszej instancji jest wszechstronna, przekonywująca, zgodna z zasadami doświadczenia życiowego i logiki. Nie można zgodzić się z apelującą, iż niespójność jej zeznań z zeznaniami męża przemawia za ich wiarygodnością, ponieważ świadczy, że małżonkowie nie uzgodnili treści swoich relacji. W istocie zeznania męża powódki budzą wątpliwości. Trudno zrozumieć, bowiem brak z jego strony reakcji w sytuacji, gdyby faktycznie widział, jak pozwany zachowywał się agresywnie w stosunku do powódki, w tym szarpał ją za włosy. Ponadto świadek twierdził, że sytuacja ta miała trwać nawet kilka minut. Natomiast kiedy świadek wyszedł do bramy, pozwanego już tam nie było. W tym stanie rzeczy słusznie Sąd pierwszej instancji zakwestionował także
--- STRONA 8 ---
możliwość wyczucia przez świadka woni alkoholu, skoro nie doszło do jego spotkania bezpośrednio z pozwanym, a na świeżym powietrzu tego rodzaju woń jest znacznie trudniej wyczuwalna. Warto też zwrócić uwagę, że według świadka pozwany nie po raz pierwszy podjął próbę odwiedzenia ciotki. Wcześniej świadek też nie zgadzał się na odwiedziny, jednak nie wywołało to gwałtownej reakcji ze strony pozwanego. Wobec tego niezrozumiałe są twierdzenia zawarte w apelacji, że Sąd dokonując oceny zeznań tego świadka z punktu widzenia doświadczenia życiowego i sugerując możliwość podjęcia przez niego obrony koniecznej, pominął kwestię różnicy wieku i kondycji pomiędzy mężem powódki a pozwanym. Zeznania świadka S. B. także nie mogły stanowić podstawy do dokonania ustaleń stanu faktycznego zgodnie z twierdzeniami powódki. Świadek co prawda widziała pozwanego, jak dzwonił do bramy przy domu powódki, to jednak nie słyszała wymiany zdań między stronami, ponieważ tę część zdarzenia obserwowała przez okno swojego domu. S. B. samorzutnie opisując obserwowane zdarzenie powiedziała, że pozwany machał rękami, a powódka odganiała psa. Świadek na pytanie pełnomocnika pozwanego odpowiedziała, że pozwany nie szarpał powódki za włosy, „ale ją tam chyba pociągnął”. Poza tym gdyby świadek z własnych obserwacji znała dokładnie cały przebieg zdarzenia, to nie dopytywałaby się powódki o przyczynę przyjazdu Policji. Powódka, zagadnięta przez sąsiadkę, opowiedziała jej swoją wersję zajścia, w dodatku miało miejsce po pewnym upływie czasu od zdarzenia. Dlatego też świadek przedstawiła przebieg zdarzenia częściowo opierając się na informacjach przekazanych jej przez powódkę. Niezasadny jest zarzut apelującej, że dla zweryfikowania zeznań tego świadka koniecznym było uzupełnienie postępowania dowodowego o opinię biegłego. Zgodnie z dyspozycją art. 278 § 1 k.p.c. zasięga się opinii biegłych w wypadku, kiedy wymagane są wiadomości specjalne. Tymczasem w niniejszej sprawie nie były wymagane wiadomości specjalne, ponieważ wystarczające było odwołanie się do zasad doświadczenia życiowego i racjonalnego rozumowania, co też uczynił Sąd Okręgowy, a następnie w uzasadnieniu wyczerpująco przedstawił tok swojego rozumowania i argumentację, które zasługują na podzielenie. Słusznie zwrócił także Sąd Okręgowy uwagę na różnice w wersjach zdarzenia przedstawianych przez samą powódkę. Można się zgodzić z apelującą, że na skutek dynamiki zdarzenia nie była w stanie precyzyjnie zapamiętać wszystkich szczegółów. Część z nich w istocie ma drugorzędne znaczenie, jednakże niespójność poszczególnych wersji siłą rzeczy rzutuje na ocenę wiarygodności zeznań powódki. Sąd pierwszej instancji szczegółowo przeanalizował i omówił owe różnice w uzasadnieniu, co czyni zbędnym powielanie rozważań w tym zakresie. Można jedynie dodać, że składając zeznania w toku procesu powódka twierdziła stanowczo, iż nie był jej znany cel wizyty pozwanego. Zeznanie to pozostaje w sprzeczności z treścią notatki policyjnej, która została sporządzona na podstawie relacji powódki bezpośrednio po zdarzeniu. Wtedy powódka podała, że pozwany przyszedł odwiedzić ciotkę. Wykazana sprzeczność w oczywisty sposób podważa wiarygodność zeznań powódki. Ponadto myli się powódka twierdząc, że uszło uwagi Sądu, iż „po wezwaniu policji w rzeczywistości zgłosiła fakt jej szarpania za włosy przez pozwanego, jednakże informacja ta nie została w należyty sposób odnotowana przez funkcjonariuszy w protokole zdarzenia”. Twierdzenie powódki, że zgłoszenie tej treści miało miejsce nie zostało w żaden sposób wykazane. Poza tym funkcjonariusze nie sporządzili protokołu, a jedynie notatkę o przyczynie wezwania ich na interwencję. Trafnie Sąd Okręgowy ocenił także zeznania świadków U. C. i S. C.. Wskazane osoby nie były bezpośrednimi świadkami zdarzenia, dlatego na podstawie ich zeznań można było dokonać jedynie ustaleń odnośnie kwestii, które nie wiązały się ściśle z żądaniem powódki. Podsumowując powyższe rozważania należy stwierdzić, iż Sąd pierwszej instancji dokonał ustaleń znajdujących oparcie w materiale dowodowym, który został właściwie oceniony, a w konsekwencji nie ma podstaw do podzielenia zarzutu powódki naruszenia art. 233 § 1 k.p.c.. Kolejnym zarzutem podniesionym przez powódkę jest sporządzenie uzasadnienia zaskarżonego wyroku z naruszeniem wymogów wskazanych w art. 328 § 2 k.p.c. W orzecznictwie utrwalony jest pogląd, że sporządzenie uzasadnienia w sposób nie w pełni odpowiadający stawianym mu wymaganiom może stanowić usprawiedliwioną podstawę zaskarżenia jedynie wtedy, gdy przedstawione w nim motywy nie pozwalają na przeprowadzenie kontroli zaskarżonego orzeczenia. Tylko, bowiem w takim przypadku uchybienie art. 328 § 2 k.p.c. może być uznane za mogące mieć wpływ na wynik sprawy (por. postanowienie SN z dnia 5 kwietnia 2002 r., II CKN 1368/00, niepubl.; wyroki SN: z dnia 20 lutego 2003 r., I CKN 65/01, niepubl.; z dnia 18 marca 2003 r., IV CKN 1862/00, niepubl.; z dnia 17 marca 2006 r., I CSK 63/05, niepubl.; z dnia 4 stycznia 2007 r., V CSK 364/06, niepubl.; z 20 lutego 2008 r. , II CSK 449/07, poz. LEX 442515). Należ jednak zauważyć, iż sposób sformułowania przez powódkę zarzutu naruszenia art. 328 § 2 k.p.c. i przytoczona na jego poparcie argumentacja nie pozwalają uznać, aby uzasadnienie zaskarżonego wyroku dotknięte było wskazanymi wyżej wadami. Apelująca odwołując się do wymienionego przepisu w istocie podjęła próbę
--- STRONA 9 ---
podważenia ustaleń faktycznych dokonanych przez Sąd pierwszej instancji. W związku z tak postawionym zarzutem trzeba zauważyć, że art. 328 § 2 k.p.c. określa jedynie wymagania konstrukcyjne uzasadnienia orzeczenia. Nie stanowi on, więc właściwej płaszczyzny do krytyki trafności przyjętych za podstawę zaskarżonego wyroku ustaleń faktycznych, ani ich oceny prawnej. Kwestionowanie zaskarżonego rozstrzygnięcia przez pryzmat naruszenia art. 328 § 2 k.p.c. nie może, zatem wywrzeć zamierzonego skutku, tym bardziej, że konstrukcja pisemnych motywów wydanego wyroku nie nastręcza problemów w zakresie dokonania jego koniecznej kontroli. Nie sposób też podzielić zarzutu powódki, iż uzasadnienie jest lakoniczne, nie odzwierciedla procesu myślowego Sądu wiodącego do wydania zaskarżonego orzeczenia, ani nie zawiera argumentacji przemawiającej za odmową dania wiary niektórym dowodom. Sąd Okręgowy bynajmniej nie ograniczył się jedynie do „lakonicznego opisu poszczególnych elementów stanu faktycznego”. Jak już wskazano wyżej, uzasadnienie zawiera wręcz drobiazgową analizę poszczególnych dowodów ze wskazaniem, na jakiej podstawie zostały dokonane poszczególne ustalenia w zakresie stanu faktycznego. Zatem również i ten zarzut apelacji jest chybiony. Sąd pierwszej instancji prawidłowo wyjaśnił, iż zgodnie z regułą wyrażoną w art. 6 k.c. na powódce spoczywa obowiązek wykazania faktów, z których wywodzi skutki prawne. Powódka twierdząc, że doszło do naruszenia jej dóbr osobistych, domagała się udzielenia jej odpowiedniej ochrony prawnej. W tej sytuacji powódka ma obowiązek wykazania, że istotnie doszło do naruszenia jej dóbr osobistych na skutek określonego zachowania pozwanego. Wynik postępowania dowodowego przeprowadzonego zgodnie z wnioskami stron nie daje jednak podstaw do ustalenia, że pozwany naruszył dobra osobiste powódki. Wobec tego bezprzedmiotowe jest kierowanie pod adresem pozwanego zarzutu, że nie wykazał braku bezprawności naruszenia. Pozwany mógłby się bronić przed uwzględnieniem powództwa poprzez dowodzenie braku bezprawności naruszenia, ale dopiero wtedy, gdyby fakt naruszenia dóbr osobistych został przez powódkę wykazany. Powódka jednak nie podołała obowiązkowi wykazania swoich twierdzeń i nie zaoferowała dowodów, które pozwalałyby na dokonanie odmiennych ustaleń niż te poczynione przez Sąd pierwszej instancji. Za chybiony należy uznać zarzut naruszenia przepisów prawa materialnego, który w istocie sprowadzał się do zarzutu dokonania wadliwej oceny ustaleń poczynionych przez Sąd pierwszej instancji. Jak wyżej wskazano zarówno ustalenia poczynione w sprawie, jak również dokonana następnie ocena prawna, są prawidłowe i brak jest podstaw do ich podważenia. Wobec powyższego apelacja powódki, jako niezasadna podlegała oddaleniu na podstawie art. 385 k.p.c. O kosztach postępowania odwoławczego postanowiono w oparciu o art. 98 § 1 i 3 k.p.c. w zw. z art. 108 § 1 k.p.c.
Słowa kluczowe
#orzeczenie#Postanowienie#Sąd Apelacyjny w Katowicach#I ACa 572/10 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 19 października 2010 r. Sąd Apelacyjny w#art. 23 k.c.#art. 24 k.c.#art. 448 k.c..#art.6 k.c.#art. 98 §1 k.p.c.#art. 233 k.p.c.#art. 292 k.p.c.#art. 278 k.p.c.#art. 328 k.p.c.#art. 233 § 1 k.p.c..#art. 278 § 1 k.p.c.#art. 328 § 2 k.p.c.#art. 6 k.c.#art. 385 k.p.c.#art. 108 § 1 k.p.c.