§Centrum Prawa KarnegoWykonawczego
← Powrót do orzecznictwa
Orzecznictwo

Wyrok I ACa 117/12 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 11 kwietnia 2012 r. Sąd Apelacyjny w Kato

Treść orzeczenia

--- STRONA 1 --- Sygn. akt I ACa 117/12 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 11 kwietnia 2012 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach I Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący : SSA Mieczysław Brzdąk Sędziowie : SA Anna Bohdziewicz (spr.) SO del. Tomasz Ślęzak Protokolant : Małgorzata Korszun po rozpoznaniu w dniu 11 kwietnia 2012 r. w Katowicach na rozprawie sprawy z powództwa P. K. przeciwko J. N. i Ł. M. o nakazanie i zapłatę na skutek apelacji powoda od wyroku Sądu Okręgowego w Katowicach z dnia 30 listopada 2011 r., sygn. akt II C 320/10 1) oddala apelację; 2) zasądza od powoda na rzecz pozwanego J. N. 2 070 (dwa tysiące siedemdziesiąt) złotych tytułem kosztów postępowania apelacyjnego. Sygn. akt I ACa 117/12 UZASADNIENIE P. K. wystąpił z pozwem przeciwko J. N. i Ł. M., w którym domagał się zobowiązania J. N. do złożenia poprzez odczytanie na antenie (...) w głównym wydaniu (...), emitowanym w niedzielę, oraz zamieszczenie na stronie --- STRONA 2 --- internetowej (...) oświadczenia o następującej treści: „Uprzejmie przepraszamy lekarza Szpitala Miejskiego w S. Pana P. K., a także wszystkich Państwa - widzów (...), za nieścisłe i nierzetelne informacje, które zostały zamieszczone w reportażu telewizyjnym, wyemitowanym w (...) w dniach 14 i 15 marca tego roku. Reportaż ów dotyczył badań klinicznych przeprowadzonych przy udziale byłych pacjentów oddziału (...) (...) szpitala. Z przykrością stwierdzamy, że autor reportażu przygotowując materiał telewizyjny przedstawił rzeczywistość w sposób nieobiektywny, nie dając samemu zainteresowanemu możliwości wypowiedzenia się. Po dokładnym zweryfikowaniu faktów pragniemy stwierdzić, iż celem lekarza – bohatera owego reportażu - było skuteczne przeprowadzenie badań, których efekty mają służyć samym poddanym badaniom pacjentom, jak również wielu innym, przy minimalizacji zaangażowania ze strony pacjentów. Badania te i sposób ich przeprowadzenia nie noszą cech nadużycia zawodowego, co mógł sugerować wyemitowany reportaż”. Oprócz tego powód domagał się zobowiązania pozwanego J. N. do zaprzestania naruszeń dóbr osobistych powoda poprzez usunięcie reportażu z Internetu i zaniechania jego dalszej emisji telewizyjnej oraz zasądzenia od obu pozwanych solidarnie na rzecz powoda kwoty 11.000 złotych tytułem zadośćuczynienia wraz z kosztami procesu. Na uzasadnienie swoich żądań podał, że w dniu 14 marca 2010 r. na łamach (...) w programie (...) został wyemitowany reportaż dziennikarza tej stacji Ł. M. pt. „(...)”, którego treści i wymowa doprowadziły do naruszenia jego dóbr osobistych takich jak dobre imię, nazwisko, opinię niezbędną do wykonywania zawodu lekarza, cześć, godność osobistą i zawodową. W materiale została poruszona kwestia treści i sposobu sformułowania pism kierowanych przez powoda do byłych pacjentów w związku z prowadzonymi przez niego badaniami naukowymi, do których konieczne było badanie pacjentów po upływie określonego czasu od przeprowadzenia określonego zabiegu operacyjnego (ortopedycznego). Oprócz poddania badaniu, pacjenci wypełniali kwestionariusz. Zdaniem powoda, pozwany przedstawił fakty w sposób jednostronny, wbrew zasadom prawdy, obiektywizmu i oddzielenia informacji od komentarza. W ten sposób doszło do naruszenia art. 12 prawa prasowego. Powód wyraził pogląd, że reportaż ten nie opisuje społecznie istotnego problemu, ale go kreuje. Za nieadekwatny uznał wstęp do reportażu. Zarzucił podanie nieprawdziwej informacji, że wszyscy pacjenci stawili się na wezwanie. Powód odczuł reportaż, jako piętnowanie jego inicjatywy i chęci rozwoju naukowego. Sam powód nie wypowiada się w reportażu i podano, że „nie udało się z nim porozmawiać”. Natomiast przed kamerą wypowiedział się ordynator B. W. i dyrektor szpitala Z. S., a nadto K. S. – rzecznik (...) Izby Lekarskiej. W reportażu wypowiedziała się jedna pacjentka: M. T.. Zdaniem powoda został obarczony za czyjąś indywidualną i w istocie jednostkową nadinterpretacją przesłanego wezwania. Pozwani wnieśli o oddalenie powództwa zaprzeczając, aby wskazany materiał naruszał dobra osobiste powoda. Podkreślono, że celem reportażu było jedynie zwrócenie uwagi na istotny społecznie problem, jakim jest naganna forma wzywania pacjentów do szpitala celem przeprowadzenia stosowanych badań, potrzebnych do rozwoju zawodowego lekarza. Zaskarżonym wyrokiem z 30 listopada 2011 r. Sąd Okręgowy w Katowicach oddalił powództwo i zasądził od powoda na rzecz pozwanego J. N. koszty procesu, a wydane rozstrzygnięcie następująco uzasadnił: Powód jest lekarzem i pracuje w Szpitalu Miejskim w S.. W ramach podjętych na Uniwersytecie Medycznym w(...) studiów doktoranckich, prowadził badania nt.: „Jakość życia i ocena odległych wyników leczenia operacyjnego uszkodzeń stawu skokowego w przebiegu złamanych kostek goleni”, na co uzyskał zgodę Dyrektora Szpitala Miejskiego w S.. Badaniem powoda zostali objęci wcześniejsi pacjenci Oddziału (...) tej placówki. W związku z tym do byłych pacjentów Szpitala zostały wysłane pisma na papierze firmowym SP Szpitala Miejskiego w S. Oddziału (...), zatytułowane: „Dotyczy: leczenia w Oddziale (...) z powodu złamania kostek goleni.”. Pismo zawierało uprzejmą prośbę o zgłoszenie się w Poradni (...) z kompletem zdjęć radiologicznych i kartami wypisowymi w konkretnym dniu, w sobotę o godz. 12.00. Poniżej zamieszczono zapisy: „Osoba do kontaktu lekarz P. K.” oraz „Wezwanie proszę traktować jako pilne” Pacjentów, którzy danego dnia zgłosili się do poradni, powód informował, że prowadzi badania naukowe i przedstawiał „Formularz świadomej zgody na udział w badaniu”, po podpisaniu którego pacjenci w większości poddawali się dobrowolnie wywiadowi oraz badaniu. Rozmowy z pacjentami przebiegały w miłej atmosferze. --- STRONA 3 --- Ł. M. jest dziennikarzem, autorem reportażu, który ukazał się w wieczornym programie (...) (...) w dniu 14 marca 2010 r.. Materiał ten nosił tytuł: „(...)”. W reportażu pokazano przedmiotowe wezwanie, wypowiedź pacjentki M. T., która mówiła, że na wezwaniu napisano, aby traktować je jako pilne, nie wiadomo dlaczego. Przedstawiła też swe obawy wywołane otrzymanym wezwaniem. W komentarzu podano, że z powodem „nie udało się skontaktować”. Bezspornym jest, że w tym czasie powód był na sympozjum naukowym poza S.. Materiał zawiera wypowiedź Ordynatora, w tym słowa: „Ten tryb pilny został określony jako pewien imperatyw, naszą chęć obejrzenia pacjenta, natomiast za sformułowanie jeszcze raz bardzo przepraszam”, wypowiedź Dyrektora szpitala o tym, że wzywanie pacjentów w dniu wolnym w sobotę jest naganne i będzie zobowiązany wyciągnąć konsekwencje „wobec tak niefortunnego, nieprzemyślanego zachowania lekarza” oraz wypowiedź Rzecznika (...) Izby Lekarskiej, która stwierdziła: „Trudno powiedzieć, żeby lekarz , który chce ocenić wyniki leczenia popełniał tym samym przewinienie zawodowe. Natomiast rzeczywiście forma może budzić wątpliwości.” Ilustracją reportażu były zdjęcia zrobione przed Szpitalem i na korytarzach Oddziału (...) , a także przy zmianie opatrunku chorego przez lekarza. Pozwany J. N. jest Dyrektorem i Redaktorem Naczelnym Oddziału (...) SA. System pracy w (...) jest taki, iż po dwukrotnej akceptacji propozycji dziennikarza na kolegium redakcyjnym o 9-tej rano i na kolegium programowym godzinę później, dziennikarz musi przygotować materiał do 18-tej, aby był gotowy do wieczornej emisji. Przechodząc do oceny prawnej żądań powoda, Sąd pierwszej instancji wskazał na podstawy odpowiedzialności z tytułu naruszenia dóbr osobistych, rodzaj przysługujących roszczeń oraz wyjaśnił kwestię rozkładu ciężaru dowodu w tego rodzaju sprawach. Następnie wskazał, że w sprawie niniejszej powód twierdził, iż pozwani naruszyli jego dobra osobiste poprzez podanie nieprawdy, selektywne przekazanie informacji, polegające na pominięciu kwestii przydatności badań naukowych prowadzonych przez powoda, a ponadto przez wymowę całego reportażu, jego sens, które były krzywdzące dla powoda, gdyż został on ukazany jako człowiek i lekarz pozbawiony empatii, wykorzystujący cierpienie pacjentów dla osiągnięcia prywatnych celów związanych z karierą naukową. Pierwszy ze sformułowanych przez powoda zarzutów został uznany przez Sąd Okręgowy za chybiony, bowiem fakty podane w spornym reportażu (tj. wezwanie i jego treść) były prawdziwe. Nie podzielono twierdzeń powoda, iż „Podano nieprawdę, że wezwania do pacjentów były w trybie pilnym”, skoro co innego wynika z dokładnego brzmienia wezwań. Powód wskazał jako przykłady zafałszowania prawdy przez autora reportażu użycie określeń, że „wszyscy” pacjenci stawili się w szpitalu, podczas gdy zgłosiła się tylko część, lub że „lekarz kazał wypełnić ankietę”, a on niczego nie kazał, bo miał zgodę pacjentów. Kwestie te nie pozostawały w związku z meritum sprawy, którym było wystosowanie do pacjentów wezwań o niewłaściwej treści. Następnie w swoich rozważaniach Sąd pierwszej instancji wskazał, że dozwolona jest krytyka, jeżeli nie przekracza ona dopuszczalnych ram, co do formy i nie jest obraźliwa. Powołał się na art. 10 Konwencji Europejskiej o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, stanowiący wyraźnie, że każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Jednocześnie Sąd wyjaśnił, że korzystanie z tego prawa podlega ograniczeniom, jakie są przewidziane przez prawo i niezbędne w społeczeństwie demokratycznym z uwagi m. in. na ochronę dobrego imienia i praw innych osób . W tym kontekście stwierdzono, że treść spornego reportażu była na tyle jasna, iż w odbiorze przeciętnego widza nie mogło budzić wątpliwości, że dotyczy on wyłącznie formy, w jakiej pacjenci zostali wezwani przez powoda na badania. Zdaniem Sądu pierwszej instancji nie sposób wskazać fragmentu, który można byłoby uznać za poddający w wątpliwość kwalifikacje i profesjonalizm powoda, jako lekarza, co ewidentnie wynika z wypowiedzi ordynatora i Rzecznika (...) Izby Lekarskiej, odnoszących się wyłącznie do formy wezwań. Przedstawieni przez stronę powodową świadkowie na okoliczność odbioru spornego reportażu, podali, że odebrali materiał telewizyjny jako krytykujący to, w jaki sposób pacjenci byli wzywani. Natomiast świadek B. S., która była oburzona przedmiotowym reportażem, jako krzywdzącym dla powoda – lekarza, którego bardzo ceni jako przyjaznego i starannego, nie była w stanie wyjaśnić, co właściwie ten reportaż zarzucał powodowi i dlaczego jej zdaniem powód został tam przedstawiony w złym świetle. Zdaniem Sądu pierwszej instancji oznacza to, że świadek ten nie obejrzał reportażu z pełnym zrozumieniem. Sąd pierwszej instancji wskazał, że wypowiedź ta nie mogła być miarodajna dla oceny wystąpienia przesłanek z art. 24 --- STRONA 4 --- k.c., gdyż należało się odnosić się do przeciętnej, zobiektywizowanej, racjonalnie postrzeganej wymowy materiału dziennikarskiego. Powód wywodził, że został przedstawiony, jako lekarz nie mający empatii dla pacjentów, co godzi w jego dobre imię zawodowe. Wniosek ten wyprowadza z tego, że w sposób nieuprawniony - jego zdaniem - zamieszczono w reportażu komentarz o tym, iż pacjenci mogli poczuć się zaniepokojeni po otrzymaniu wezwania o wskazanej wyżej treści. Powód podnosił, że byli to pacjenci, których leczenie dawno się zakończyło i nie mieli racjonalnych powodów do jakichkolwiek obaw. Sąd pierwszej instancji stwierdził, że to, co dla powoda jako profesjonalisty jest oczywiste, wcale nie musi być takie dla pacjentów, którzy z reguły nie mają wiedzy, by dokonać rzeczowej oceny swej sytuacji zdrowotnej. Podniesiono, że jeżeli nagle pacjent otrzymuje wezwanie do szpitala, na które ma przynieść całą dokumentację medyczną swego leczenia i zostaje pouczony, że „wezwanie ma traktować jako pilne” – to istotnie może to wzbudzić w nim zaniepokojenie i najróżniejsze negatywne domysły. Zdaniem Sądu Okręgowego takie skomentowanie omawianej sytuacji w spornym reportażu nie odbiegało od zasad doświadczenia życiowego, ani nie przekraczało przyjętych form oceny. Wskazano, iż twierdzenia powoda, jakoby słowa reportażu o wywołaniu u wzywanych pacjentów niepokoju było podaniem nieprawdy wynikały z nieporozumienia, gdyż nie chodziło o to, czy pacjenci mieli rzeczywiste powody do zaniepokojenia o swoje zdrowie, lecz o to, że jako nie mający wiedzy medycznej mogli się przestraszyć otrzymanym wezwaniem. Jako całkowicie niestosowna została oceniona argumentacja strony powodowej, że jeśli pacjenci chcieli dowiedzieć się, dlaczego są wzywani, to mogli dzwonić lub nawet przyjść do szpitala po informację. Sąd pierwszej instancji wytknął, iż powód zdaje się nie zauważać, że wysłanie do pacjentów takiego wezwania, jak w niniejszej sprawie istotnie było niewłaściwe. Zwrócono uwagę, że odpowiada on za niegrzeczne sformułowanie treści pisma i bez należytej dawki informacji, gdy rzeczą powoda było zadbać, aby listy do pacjentów były prawidłowe. Niewłaściwa forma odniesienia się do pacjentów została zauważona i jednoznacznie oceniona przez Ordynatora oraz Rzecznika (...) Izby Lekarskiej. Powód akcentuje, że jego działanie miało na celu pozyskanie materiałów koniecznych do badań naukowych i zarzuca, że w inkryminowanym reportażu nie omówiono szerzej kwestii jego studiów doktorskich. W ocenie Sądu pierwszej instancji oczywistym było i nie wymagało dalszego podkreślania, że badania medyczne, działalność naukowa lekarzy służąca podnoszeniu przez nich kwalifikacji zasługują na najwyższe uznanie i wsparcie społeczne. Jednakże w okolicznościach sprawy niniejszej niezasadny jest zarzut pod adresem pozwanych, iż skoncentrowanie się w spornym reportażu tylko na sprawie feralnych wezwań było naruszeniem zasad etyki dziennikarskiej. W reportażu wyraźnie zaznaczono, że badania pacjentów miały służyć działalności naukowej. Przedmiotem materiału i krytyki była natomiast treść wezwań wysłanych do pacjentów. Sąd Okręgowy wyraził zrozumienie dla obawy powoda, że nie czując się zobligowani, pacjenci nie przyjadą do szpitala. Jednakże wysyłając im sformalizowane, kategoryczne, nic nie wyjaśniające wezwanie na druku Szpitala powód zaniedbał refleksji, jak może to być odebrane przez pacjentów, wśród których bywają ludzie starsi lub z innych przyczyn przewrażliwieni na punkcie swego zdrowia. Tym samym powód naraził się na krytykę, co znalazło wyraz w reportażu Ł. M.. Krytyka ta nie przekroczyła jednak dopuszczalnych granic. Zarzuty pozwu o niezachowaniu przez pozwanego Ł. M. zasad rzetelności dziennikarskiej były niezasadne. Wprawdzie dziennikarz nie rozmawiał z powodem lecz stało się to z przyczyn obiektywnych, ponieważ powód był nieobecny. W reportażu umożliwiono natomiast wypowiedź Ordynatorowi Szpitala, Dyrektorowi i Rzecznikowi (...) Izby Lekarskiej. Sąd pierwszej instancji nie podzielił zarzutu o zilustrowaniu reportażu zdjęciami osób chorych, których jednostki chorobowe nie przystawały do tych schorzeń, na które cierpieli wzywani przez powoda pacjenci, gdyż z zeznań świadka F. G. wynika, iż przy nagrywaniu materiału zrobiono „ogólne zdjęcia szpitala”. Wobec wyżej przedstawionych rozważań, Sąd Okręgowy nie odniósł się do treści oświadczenia, którego złożenia powód domagał się od pozwanego. Powód sprecyzował treść żądanego oświadczenia w sposób podany w pozwie. Przeprosiny pozwanego J. N. miałyby dotyczyć zamieszczenia w reportażu „wiadomości nieścisłych i nierzetelnych”, a jak ustalono w sprawie, nie ma podstaw do przyjęcia, że takowe w inkryminowanym materiale się znalazły. Dalsza część postulowanych przeprosin dotyczy zaakcentowania, że celem powoda było przeprowadzenie badań naukowych i podkreślenia, że badania te miały służyć pacjentom. Sąd pierwszej instancji doszedł do wniosku, iż zobligowanie pozwanego do złożenia takiego oświadczenia nie byłoby uprawnione, gdyż nie doszło do naruszenia dobra osobistego --- STRONA 5 --- powoda, które mogłoby zostać przez takie właśnie przeprosiny usunięte. W tym stanie rzeczy Sąd pierwszej instancji oddalił powództwo wobec braku przesłanek z art. 24 k.c., a w konsekwencji także z art. 448 k.c.. O kosztach rozstrzygnięto po myśli art. 98 k.p.c.. Powyższy wyrok został zaskarżony przez powoda, który zarzucił naruszenie przepisów postępowania tj. art. 233 § 1 k.p.c. oraz art. 328 § 2 k.p.c. poprzez brak wszechstronnego rozważenia sprawy, dokonywanie ocen i wyciąganie wniosków niepowiązanych z zebranymi dowodami – w sposób sprzeczny z doświadczeniem życiowym i zasadami logiki, wybiórczą analizę zeznań świadków i stron, co potwierdza przytaczanie tych zeznań w uzasadnieniu bez szerszego kontekstu, pobieżną analizę materiału prasowego stanowiącego dowód w sprawie oraz brak odniesienia się do wszystkich dowodów zebranych w sprawie. Ponadto apelujący postawił zarzut naruszenia prawa materialnego tj. art. 23 i 24 k.c., art. 47 Konstytucji RP oraz art. 12 ust. 1 pkt. 1 Prawa Prasowego poprzez odmówienie powodowi ochrony jego dóbr osobistych na skutek nieuprawnionego przyjęcia, iż materiał prasowy wyemitowany na antenie (...) S.A. O/K. został przygotowany w sposób rzetelny i nie narusza dobrego imienia, godności zawodowej i nazwiska powoda, co z kolei spowodowało naruszenie art. 448 k.c. poprzez odmówienie powodowi prawa do zadośćuczynienia pieniężnego za krzywdę doznaną w związku z naruszeniem jego dóbr osobistych. W związku z podniesionymi zarzutami powód wniósł o: • zmianę zaskarżonego wyroku i orzeczenie zgodnie z żądaniem pozwu tj. zobowiązanie pozwanego J. N. do usunięcia skutków dokonanego naruszenia dóbr osobistych powoda poprzez odczytanie na antenie (...) w głównym wydaniu programu (...), emitowanym w niedzielę oraz zamieszczenie na stronie internetowej (...) oświadczenia o treści zawartej w pozwie • zobowiązanie pozwanego J. N. do zaprzestania naruszeń dóbr osobistych powoda poprzez usunięcie reportażu z Internetu i zaniechanie dalszej ewentualnej emisji telewizyjnej • zasądzenie solidarnie od pozwanych na rzecz powoda zadośćuczynienia w wysokości 11.000 złotych • zasądzenie solidarnie od pozwanych na rzecz powoda kosztów procesu za obie instancje względnie o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Pozwani wnieśli o oddalenie apelacji. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Powód domaga się usunięcia skutków naruszenia swoich dóbr osobistych, do czego miało dojść w związku z wyemitowaniem reportażu pt. „(...)”, który następnie został także zamieszczony w Internecie. Powód wskazał, że zostały naruszone jego dobra osobiste takie jak dobre imię, nazwisko, opinia niezbędna do wykonywania zawodu lekarza, cześć, godność osobista i zawodowa. Dla ustalenia, czy istotnie doszło do naruszenia wskazanych przez powoda dóbr osobistych, konieczna była przede wszystkim analiza reportażu, informacji i ocen w nim zawartych. Stan faktyczny obejmujący treść reportażu nie jest sporny, zatem za chybiony musi być uznany zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c., a w dalszej kolejności art. 328 § 2 k.p.c.. Natomiast ocena, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda w tym reportażu należy nie sfery ustaleń faktycznych, ale sfery wniosków prawnych. Obiektywna analiza tegoż materiału nie prowadzi do wniosku, aby doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda. Na podkreślenie zasługuje, że w reportażu nawet nie padło imię i nazwisko powoda. Jego imię i nazwisko jest widoczne przez parę sekund na piśmie - wezwaniu, jakie zostały przesłane do pacjentów. W reportażu treść tego pisma została odczytana na głos przez jedną z wezwanych pacjentek, jednakże z pominięciem zapisu „Osoba do kontaktu lekarz P. K.”. Trzeba być bardzo uważnym i skupionym widzem, aby odczytać nazwisko widoczne na ekranie przez bardzo krótki odcinek czasu. Jednakże nawet wtedy nie można jednoznacznie stwierdzić, że lekarz do kontaktu jest tą osobą, która odpowiada za treść i formę wezwania. Jak trafnie akcentuje Sąd pierwszej instancji, treść reportażu i jego wymowa odnoszą się do formy wezwań, jakie zostały wysłane do byłych pacjentów w związku z wezwaniem ich na badania. Poza --- STRONA 6 --- przedstawieniem treści pisma, osoba lekarza nie została zindywidualizowana. Wypowiadające się osoby i komentator używają określenia „lekarz”. Dla powoda jest oczywiste, iż krytyczna ocena odnosząca się do formy wezwań została skierowana pod jego adresem, jednakże dla znakomitej większości odbiorców tego reportażu autor poddanego krytyce pisma pozostaje anonimowy. W tym stanie rzeczy nie ma podstaw do przyjęcia, aby doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda. Powód subiektywnie mógł się poczuć urażony wymową reportażu zwłaszcza, że w jego ocenie w niedostateczny sposób zostały przedstawione korzyści płynące z jego pracy naukowej, w ramach której przeprowadzał badania byłych pacjentów, a zamiast tego nadmiernie uwypuklono formę wezwań na badania. Kwestie związane z pracą naukową powoda nie stanowiły jednak tematu reportażu, którym była forma wezwań. Wobec tego brak jest obiektywnych podstaw do uznania, iż we wskazanym reportażu doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda, co czyni jego żądania o udzielenie mu ochrony – niezasadnymi. W sprawach o naruszenie dóbr osobistych to na powodzie spoczywa ciężar wykazania naruszenia dóbr osobistych (art. 24 § 1 k.c.), a przedstawiony w sprawie materiał nie dawał podstaw do takiej oceny. Jeszcze raz należy powtórzyć, iż dowodem w tej sprawie o zasadniczym znaczeniu jest sam reportaż, który winien stanowić postawę ustaleń, a następnie ocen. Wydaje się, iż w okolicznościach niniejszej sprawy przeprowadzenie postępowania dowodowego w tak szerokim zakresie, jak uczynił to Sąd Okręgowy, nie było konieczne. Przesłuchani świadkowie z racji swoich zawodowych, czy osobistych kontaktów z powodem byli w stanie powiązać jego osobę z tym materiałem. Jednak nawet oni (za wyjątkiem B. S.) zrozumieli, iż przedmiotem krytyki jest forma wezwań. Niejako przy okazji przesłuchani lekarze wyjaśnili, w jakiej formie zapraszani są pacjenci na badania, mające służyć pracy naukowej, na innych oddziałach. Należy wskazać, że forma przyjęta przez powoda w znaczący sposób odbiegała od przedstawionych przez lekarzy sposobów postępowania w takich przypadkach. Na plan pierwszy wysuwa się kwestia udzielenia pacjentom informacji i przedstawienia im celu badań, jakim mieliby się poddać. Tymczasem wezwania do pacjentów powoda zostały zredagowane w sposób o tyle niewłaściwy, że nie zawierały żadnych informacji o celu badania, a dodatkowo jeszcze opatrzono je wzmianką o prośbie potraktowania wezwania jako pilne. Wobec takiej formy i treści, sposób wezwania pacjentów słusznie został napiętnowany, a krytyczne uwagi Sądu pierwszej instancji w tym przedmiocie zasługują na podzielenie i zbędnym jest ich powielanie. Zresztą zarówno przełożony powoda, jak również rzecznik (...) Izby Lekarskiej uznali formę wezwania za budzącą wątpliwości, co wynika wprost z ich wypowiedzi przedstawionych w reportażu. Ponadto ordynator B. W. przeprosił za sformułowanie zawarte w wezwaniu. Reportaż powstał w związku z sygnałami o negatywnych odczuciach, jakie wywołuje wezwanie wysłane do pacjentów w związku z - jak się później okazało - badaniami prowadzonymi przez lekarza w ramach jego pracy naukowej. Nie można się jednak zgodzić z subiektywnymi odczuciami powoda, że w reportażu napiętnowano jego inicjatywę i chęć rozwoju naukowego, bowiem nie to było przedmiotem krytyki zawartej w materiale. Chodziło bowiem o pokazanie możliwych negatywnych odczuć pacjentów i zwrócenie uwagi na potrzebę bardziej starannego i przemyślanego sposobu formułowania pism kierowanych do byłych pacjentów. Nie można też się zgodzić, że w reportażu została podana nieprawdziwa informacja o zamiarze ukarania lekarza, bowiem taki zamiar wynika wprost z wypowiedzi dyrektora, przedstawionej w materiale. Skoro dyrektor sam wyartykułował taki zamiar, to późniejsza jego weryfikacja tego stanowiska i niezrealizowanie pierwotnego zamiaru, nie czyni podanej informacji nieprawdziwą. Wobec powyższych rozważań, zawarte w apelacji zarzuty naruszenia zarówno prawa procesowego, jak również prawa materialnego nie mogą przynieść oczekiwanego skutku w postaci wzruszenia wyroku wdanego przez Sąd pierwszej instancji. Wobec niewykazania naruszenia dóbr osobistych powoda, jego powództwo słusznie zostało oddalone. Z tych przyczyn, apelacja powoda, jako niezasadna podlega oddaleniu na podstawie art. 385 k.p.c. O kosztach postępowania apelacyjnego postanowiono w oparciu o art. 98 § 1 i 3 k.p.c. w zw. z art. 108 § 1 k.p.c..

Słowa kluczowe

#orzeczenie#Wyrok#Sąd Apelacyjny w Katowicach#I ACa 117/12 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 11 kwietnia 2012 r. Sąd Apelacyjny w Kato#art. 12 prawa#art. 10 Konwencji#art. 24 k.c.#art. 448 k.c..#art. 98 k.p.c..#art. 233 § 1 k.p.c.#art. 328 § 2 k.p.c.#art. 47 Konstytucji#art. 12 ust. 1 pkt.#art. 448 k.c.#art. 328 § 2 k.p.c..#art. 24 § 1 k.c.#art. 385 k.p.c.#art. 108 § 1 k.p.c..